przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 2 października 2018

„Kładziemy jeden z ostatnich kamieni na fundamencie prawdziwie wolnej Polski”

 

Wielce Szanowna Rodzino, Najbliżsi śp. pana admirała Józefa Unruga i jego małżonki, Zofii,

Szanowny Panie Ministrze Obrony Narodowej,

Szanowni Państwo Ministrowie,

Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,

Czcigodni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego z Panem Ambasadorem Republiki Francuskiej na czele,

Szanowni Panowie Admirałowie, Generałowie,

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Oficerowie,

Podoficerowie,

Żołnierze, w szczególności Marynarze,

Szanowni Państwo Przewodniczący, Radni,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!

 

Jakże niezwykła chwila tu, w tym tak wspaniałym – powiedziałbym: pięknym – miejscu na cmentarzu Polskiej Marynarki Wojennej, na cmentarzu ludzi polskiego morza, z niesamowitym widokiem na Zatokę, na Bałtyk, na nasze morze.

 

„Morze, nasze morze,

ciebie wiernie będziem strzec.

Mamy rozkaz cię utrzymać

albo na dnie, na dnie twoim lec,

albo na dnie z honorem lec”.

Jakże mocno ta pieśń, ten hymn wpisany był w duszę jednego z największych polskich żołnierzy. Polskiego żołnierza z wyboru, polskiego patrioty z wyboru – pana admirała Józefa Unruga, dowódcy Floty i Obrony Polskiego Wybrzeża, dokładnie 79 lat temu, tamtego pamiętnego 2 października 1939 roku, gdy padł ostatni punkt oporu na Półwyspie Helskim.

 

Jakże to ważne, że w tym właśnie symbolicznym dniu ten wielki polski żołnierz wraca do ojczyzny – tutaj, w to miejsce, w które chciał wrócić, ale pod jednym wszakże warunkiem: że Polska będzie wolna. Tzn. że Polska z należytą czcią pochowa i pochyli głowę nad grobami jego podkomendnych, jego żołnierzy, marynarzy – tych, którym jako dowódca bezgranicznie ufał; kontradmirała Stanisława Mieszkowskiego, komandora Zbigniewa Przybyszewskiego – to właśnie ich pochowaliśmy tutaj w grudniu zeszłego roku, w tym miejscu.

 

Mówiliśmy wtedy: „Wierzymy gorąco, że będziemy mogli w tę ostatnią drogę, na ostateczne miejsce spoczynku odprowadzić także admirała Józefa Unruga, ich dowódcę, ich wodza”. A on życzył sobie, że przybędzie dopiero wtedy, gdy oni tutaj spoczną. Bo wiedział, że spoczną tutaj dopiero w wolnej Polsce.

 

Chcę dzisiaj pochylić czoła nad trumnami Pana Admirała i jego małżonki. Chcę także pochylić czoła przed rodziną, która uznała spełnienie tego wspaniałego testamentu Pana Admirała. Ale chciałem także pochylić czoła przed tymi, którzy tak naprawdę go wykonali – przed panem prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, wolontariuszami i jego współpracownikami, którzy odszukali pomordowanych żołnierzy, marynarzy, Pana Admirała, udowadniając tym samym, że Polska jest wreszcie wolna i może oddać hołd swoim wiernym żołnierzom, swoim wiernym synom.

 

Nie chcę tu wracać do rozważań, dlaczego stało się to dopiero w XXI wieku, dlaczego trzeba było ponad 20 lat od 1989 roku, żeby to było możliwe. Jest to świadectwo czasów i tego, co było potrzebne Polsce i nam, Polakom, byśmy na prawdziwą wolność mogli wyjść.

 

Ale z całego serca dziękuję, bo wierzę, że właśnie dzięki temu wielkiemu naszemu spotkaniu z Panem Admirałem i jego żoną, temu, że możemy odprowadzić ich w tę ostatnią drogę – kładziemy jeden z ostatnich kamieni na fundamencie prawdziwej, wolnej Polski, na którym teraz będzie można dalej budować jej wielki gmach; nie na jakichś spróchniałych bierwionach, lecz na wielkich kamieniach naszej historii ostatniego stulecia: stulecia od odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku.

 

Jakże to też symboliczne, że Pan Admirał właśnie w tym roku wraca tutaj: do jego Gdyni, nad jego Wybrzeże, do jego portu, na swoje miejsce. Jakże to wielki dzień dla Rzeczypospolitej, dla nas wszystkich, ale przede wszystkim dla Polskiej Marynarki Wojennej. Wraca Wasz dowódca! Jesteście marynarzami, żołnierzami prawdziwie wolnej Polski!

 

Szliśmy tutaj ramię w ramię z panem ministrem obrony narodowej Mariuszem Błaszczakiem i w pewnym momencie skonstatowaliśmy jedno: jeżeli admirał Unrug wrócił, to znaczy, że Dowództwo Marynarki Wojennej też musi wrócić do Gdyni, bo to są symbole! I niechże, Panie Ministrze, wróci ono tutaj jak najszybciej. Także po to, by budować morale marynarzy, którzy codziennie wypływając stąd na Bałtyk, będą widzieli gmach swojego dowództwa. Nie gdzieś daleko, w Warszawie, lecz tutaj, na Wybrzeżu, na miejscu, z wypiętą piersią! Tak jak służył Admirał – do samego końca.

 

Wierzę, że będziemy w stanie przez najbliższe lata w ramach modernizacji polskiej armii zbudować także w mądry sposób na powrót Polską Marynarkę Wojenną. To wielkie i trudne dzieło, ale wierzę, że zrealizujemy je z dumą i powodzeniem dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej i całego naszego narodu, ale przede wszystkim na chwałę polskiego oręża i na pamięć jego wielkich bohaterów, na których czele, jeśli chodzi o Polską Marynarkę Wojenną, z całą pewnością stoi pan admirał Józef Unrug – polski marynarz z wyboru, wielki patriota i bohater naszego narodu.

 

Dziękuję, że może spocząć tutaj, na tym cmentarzu, razem ze swoją małżonką, swoją towarzyszką życia. Jestem przekonany, że to dla nich ważne, a tym samym ważne dla rodziny i dla nas wszystkich.

 

Boże, błogosław Rzeczypospolitej Polskiej! Panie Boże, błogosław nam, Polakom! Niech nasza ojczyzna będzie bezpieczna! Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie!

Wystąpienie Prezydenta na uroczystościach pogrzebowych śp. Józefa i Zofii Unrugów

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.