Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Niedziela, 21 października 2018

Wykład Prezydenta pt. „Wyzwania dla Polski w stulecie odzyskania niepodległości”

 

Magnificencjo Księże Rektorze!

Eminencjo Księże Kardynale,

Ekscelencje Księża Biskupi,

Wszyscy Dostojni Goście!

Wysoki Senacie!

Czcigodne Panie i Panowie Profesorowie!

Czcigodni Kapłani, Bracia i Siostry Zakonne!

Szanowni Absolwenci!

Drodzy Studenci!

Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!

 

Sto lat temu odrodziła się niepodległa Polska. Sto lat temu nasze własne suwerenne państwo powróciło na mapę Europy po 123 latach zaborów. Wraz z nim sto lat temu odrodziła się Rzeczpospolita Akademicka, wolna nauka i wolna myśl, polska myśl, w Polsce, w wolnym kraju. I wreszcie sto lat temu powstał Katolicki Uniwersytet Lubelski – rówieśnik Niepodległej. Zobacz także: Prezydent: Sto lat temu odrodziła się wolna polska nauka

 

To właśnie dlatego dzisiaj, w tym zupełnie wyjątkowym roku narodowych obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości, chcę złożyć najserdeczniejsze gratulacje z okazji jubileuszu dla całej społeczności KUL-u. Gratuluję władzom, wykładowcom, pracownikom, absolwentom, studentom i przyjaciołom tej wszechnicy. To wspaniałe święto Państwa Alma Mater, która w ciągu minionego wieku położyła olbrzymie zasługi dla Polski i Kościoła, pełniąc służbę Deo et Patriae – Bogu i Ojczyźnie.

 

Jako Prezydent Rzeczypospolitej w imieniu całego narodu z serca dziękuję za wszystkie lata pracy intelektualnej, dydaktycznej i formacyjnej. Dziękuję za trud kształcenia, prowadzenia badań naukowych, także za wysiłki organizacyjne niezbędne do dobrego funkcjonowania uczelni. Dziękuję wszystkim, którzy przez minione sto lat współtworzyli tę społeczność. Dziękuję każdemu z Państwa tu dziś obecnych, na co dzień kontynuujących to wielkie dzieło poprzedników.

 

Wielce Szanowni Państwo!

 

Kiedy myślimy o roku 1918 właśnie tutaj, w Lublinie, to oprócz założenia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przychodzi nam na myśl także drugie przełomowe wydarzenie. Mam na myśli krótki, bo zaledwie czterodniowy, ale niesłychanie ważny okres działalności Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej pod przewodnictwem Ignacego Daszyńskiego.

 

Można powiedzieć, że KUL i gabinet Daszyńskiego znajdowały się na ideowych antypodach. Z jednej strony – uczelnia katolicka, kształcąca duchownych w zakresie teologii. Z drugiej zaś – rząd stworzony przez socjalistów, o radykalnym programie społecznym. W tamtej epoce sprzeczności dzielące te stanowiska wydawały się nie do pokonania. A jednak, i KUL, i rząd ludowy, były dwoma obliczami tej samej, jednej odradzającej się Polski.

 

Dzisiaj, o wiek starsi, wiemy, że dążenia świata pracy i katolickiej nauki społecznej nie tylko nie były przeciwne, ale w wielu ważnych punktach zbieżne. Wiemy to zwłaszcza dzięki jednemu z najwybitniejszych uczonych i wykładowców Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Myślę tu oczywiście o księdzu, biskupie, kardynale Karolu Wojtyle – o naszym Ojcu Świętym Janie Pawle II, który teraz patronuje tej uczelni, na której długie lata pracował, którą On współkształtował i która także przecież i  Jego formowała. Przed pięcioma dniami obchodziliśmy 40. rocznicę Jego wyboru na Stolicę Piotrową. I to właśnie Jego niezwykłemu pontyfikatowi, a szczególnie obszernemu nauczaniu społecznemu zawdzięczamy w ogromnej mierze to, że tamta przepaść sprzed stu lat dziś już nie istnieje.

 

Dzięki temu spoglądając sto lat wstecz, w tej zbieżności dwóch przełomów: powstania KUL i powstania gabinetu Daszyńskiego – widzimy dowód na to, jak bogate jest nasze polskie dziedzictwo. Widzimy, jak ważne jest, byśmy my, Polacy, umieli wznosić się ponad to, co nas dzieli, i działać razem dla osiągnięcia wspólnych celów. Tym celem była wtedy wolna niepodległa Polska. I to właśnie ją udało się osiągnąć i ją udało się budować.

 

Szanowni Państwo!

 

Obecne spotkanie tu, w Lublinie, przypomina nam także o innym historycznym świadectwie i wspaniałej tradycji Rzeczypospolitej. W roku akademickim, który dzisiaj inaugurujemy, dokładnie 1 lipca 2019 roku, przypada 450. rocznica zawarcia na tutejszym zamku unii realnej polsko-litewskiej. „Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej” – wszyscy pamiętamy te słowa Papieża-Polaka, który wskazywał na profetyczny, prekursorski charakter zjednoczenia dwóch państw i wielu narodów w jedną Rzeczpospolitą.

 

I to właśnie tutaj, na KUL-u, za sprawą śp. profesora Jerzego Kłoczowskiego, którego już dzisiaj wspominaliśmy tak znakomicie rozwinęły się badania nad wpływem religii chrześcijańskiej na kulturę i tożsamość narodów Europy Środkowo-Wschodniej – owej, jak ją nazywał, „młodszej Europy”. A działo się to w czasach szczególnie trudnych dla polskiego narodu i Kościoła, i dla samego uniwersytetu – pod reżimem komunistycznym, który wszelkimi sposobami starał się utrudniać tę wielką pracę, która była przecież prowadzona w tych murach.

 

KUL był wówczas enklawą wolnej myśli. Był odpowiedzią na wyzwanie rzucone nam, Polakom, przez narzucone naszemu krajowi po wojnie władze PRL. To właśnie tutaj wbrew naciskom ideologii i propagandy, pomimo szykan, inwigilacji i prześladowań – trwała wolna polska nauka, tu trwał i był pielęgnowany autentyczny patriotyzm, tu  umacniano się w wierności prawdzie i Dobrej Nowinie. Dla każdego, kto tu przybywał, wizyta na KUL-u, choćby krótka, bywała jak zaczerpnięcie świeżego powietrza po długotrwałym zamknięciu w dusznym ciemnym pokoju. Za tę wielką zasługę dla Polski i wolności chcę dzisiaj szczególnie podziękować.

 

Szanowni Państwo!

 

Nie muszę w tym miejscu tego tłumaczyć, ale sądzę, że w naszych czasach warto podkreślać, jak wiele nasza cywilizacja – ludzi Zachodu – zawdzięcza chrześcijaństwu. Począwszy
od fundamentalnych pojęć filozoficznych, które porządkują nasze rozumienie siebie samych i świata wokół, takich jak koncepcja czasu linearnego i historii jako mającej sens i zmierzającej ku celowi, poprzez uznanie człowieka za osobę, która posiada autonomiczną wartość i jest podmiotem, skończywszy na ideałach powszechnej wolności, równości i braterstwa ludzi oraz praw i godności każdego człowieka – wszystko to swoje źródła ma w chrześcijaństwie.

 

Katolicki Uniwersytet Lubelski w ciągu stu lat swojego istnienia był ostoją, strażnikiem, a nade wszystko świadectwem tej właśnie prawdy i mądrości. Ta prawda i mądrość legły
u podstaw suwerennej Polski odrodzonej w roku 1918 – i właśnie KUL był jednym z istotnych tego wyrazów. Teraz my, współcześni Polacy, po upływie całego wieku, podejmujemy każdy swoją cząstkę odpowiedzialności za naszą wolną Ojczyznę, za własne suwerenne państwo – Rzeczpospolitą, za Kościół polski i powszechny, za całą cywilizację chrześcijańskiego Zachodu. Chcemy iść dalej przez dzieje, niosąc nasze dziedzictwo i tożsamość, na skrzydłach wiary i rozumu unosząc się ku kontemplacji prawdy – w myśl jednej z najważniejszych encyklik św. Jana Pawła II. A zarazem, zgodnie ze wskazaniami jego pierwszej encykliki Redemptor hominis, chcemy budować państwo, społeczeństwo i świat, oparte na zasadach prymatu i pierwszeństwa etyki przed techniką, osoby przed rzeczą, ducha przed materią.

 

Przywołuję te główne elementy nauczania Papieża-Polaka, gdyż niewątpliwie ich źródło bije tutaj, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie rodziła i rozwijała się myśl filozoficzna
i społeczna. Jednocześnie zaś wskazuję na nie, gdyż jestem przekonany, że są aktualną
i nieomylną busolą na naszej drodze przez historię.

 

Szanowni Państwo!

 

Stulecie odzyskania niepodległości nie jest tylko czasem wspomnień i podsumowań. Skłania ono również do dalekosiężnego spojrzenia w przyszłość. Dziedzictwo polskich dziejów – chlubne i dramatyczne zarazem – powinno być dla nas lekcją i inspiracją i stanowi w całości fundament, na którym budujemy gmach, który chcielibyśmy, żeby na przyszłość był silną, bogatą, liczącą się, mądrą i dumną Polską.

 

Na horyzoncie jutra rysuje się przed naszą Ojczyzną wiele wyzwań. Najczęściej w jakimś stopniu już ich doświadczamy; czasem mają one postać jeszcze mglistą, ale już wyczuwalną. Są to przeważnie pytania, które stawiamy sobie jako Polacy, zatroskani o pomyślny byt niepodległej Rzeczypospolitej, o pielęgnowanie naszej tożsamości, o podstawy narodowego rozwoju –
ale zarazem także jako mieszkańcy współczesnego świata, przekształcającego się na naszych oczach w zawrotnym tempie.

 

Oczywiście formuła tego wykładu nie pozwala na przeprowadzenie szczegółowych analiz i wyprowadzenie z nich rozbudowanych diagnoz. Nie wiem, czy nawet semestralny albo i roczny cykl zajęć byłby do tego wystarczający. Wszyscy tu zresztą jesteśmy na równych prawach, wszyscy jesteśmy w intelektualnej podróży, jak odkrywcy nowego świata, będący zarówno współuczestnikami, jak i obserwatorami zdarzeń. Dlatego pozwolę sobie jedynie zasygnalizować kilka ogromnie ważnych zagadnień.

 

Wszyscy mamy poczucie, że żyjemy w świecie tak bardzo dynamicznym, jak chyba nigdy dotąd. W ostatnich latach – wskazuje się tu zazwyczaj na globalny kryzys finansowy roku 2008 – świat,
przede wszystkim świat Zachodu, wkroczył w okres nowej niepewności, nowej niestabilności, jak się często mówi. Spektrum postrzeganych szans i zagrożeń jest obecnie szersze niż kiedykolwiek wcześniej. Nie wiemy właściwie, jaka rzeczywistość wyłoni się z niewyobrażalnego rozwoju technologii cyfrowych, sieci społecznościowych, big data, sztucznej inteligencji, biotechnologii czy też z kryzysu tego oblicza kapitalizmu, jakie znamy. Jednym z przykładów takich jakościowych zmian, wobec których trudno jest nam się odnaleźć i odwołać do wypróbowanych metod przeciwdziałania, jest chociażby formuła wojny hybrydowej, niosąca zagrożenia rozproszone, jakby płynne, ale przecież bardzo realne i tak bardzo mocno potrafiące nas dotknąć.

 

Stajemy także przed pytaniem jeszcze donioślejszym – czy ta nowa niestabilność jest przejściowa, czy też mamy do czynienia z gruntownym przełomem cywilizacyjnym? Przełomem polegającym m.in. na tym, że relacje między stabilnością a zmianą, między ładem a chaosem, między tym, co w życiu społecznym spodziewane, a tym, co nieoczekiwane, ulegną trwałemu przekształceniu. Musimy liczyć się z tym, że niestabilność może stać się nową normą.

 

Możliwe, że obecna dynamika rozwoju – a zwłaszcza rewolucja cyfrowa – prowadzi do tego, że Polska oraz wiele państw stoi przed groźbą głębokiego zerwania ciągłości. Ciągłości struktur społecznych, wzorców kulturowych, kryteriów prawdy i fałszu, sposobów odróżniania dobra od zła. Czy powinniśmy się tym niepokoić? Przecież jako ludzkość doszliśmy do obecnego miejsca w rozwoju społecznym właśnie dzięki temu, że kreatywny ludzki umysł potrafił zrywać dziejową ciągłość, że umieliśmy kwestionować i przełamywać zastygłe struktury. Temu przecież także służyła nauka, bo to oczywiste że także przez naukę ta ciągłość była nie raz zrywana – ale przecież dostrzegamy, że wcześniej nigdy nie działo się to w takim tempie i na tak wielu równoległych polach jak dziś. Dlatego jest o co się troszczyć.

 

Kluczowe jest obecnie pytanie o napięcie pomiędzy tradycją a progresywizmem. Między zakorzenionymi w dziedzictwie historii wartościami, które konstytuują nasze człowieczeństwo, a oczekiwaniami zbudowania „nowego, lepszego świata”, a w nim nowego lepszego człowieka, który trwale będzie oderwany od swojej przeszłości. To przecież za naszego życia pod presją, pod wrogim ciśnieniem znalazły się takie filary ciągłości jak rodzina, jak narody, jak religie. Nie można zagubić tego, co nazywane jest transmisją kulturową – przekazywania kanonów kultury  z pokolenia na pokolenie – a bez tych bezcennych filarów nie będzie to możliwe.
 

Warto przywołać tu stwierdzenie jednego z wybitnych historyków: Przeszłość, dzień dzisiejszy i przyszłość są tak nierozłącznie związane ze sobą, że zabijając jedno, niszczymy zarazem oba pozostałe. Powstaje więc wielkie pytanie: jak działać w warunkach przewlekającej się niestabilności, zrywania ciągłości i osłabiania przekazu międzypokoleniowego? Uważam, że ta epoka zmienności i niepewności jest wielkim wyzwaniem intelektualnym. Liczę, że tak nam wszystkim potrzebne diagnozy i odpowiedzi będą płynąć przede wszystkim od Państwa – z uniwersytetów, ze sfer nauki, ze środowisk akademickich.

 

Szanowni Państwo!

 

Na tym ogólnym cywilizacyjnym tle wyraźnie jawią się konkretne wyzwania, którym musi sprostać Polska. W stulecie odzyskania niepodległości w sposób oczywisty naczelną rangę ma kwestia: jak umacniać i chronić to wielkie narodowe dobro, jakim jest suwerenność? Jesteśmy krajem średniej wielkości, w wielu obszarach współtwórcą, ale także obiektem globalnych przemian. Z trudnej polskiej historii wiemy, że wolność nigdy nie jest dana ani darmo, ani raz na zawsze. Papież Jan Paweł II przypominał nam, że wolność jest zadaniem. W niestabilnym świecie, wśród wyzwań mieszczących się w samym centrum polskiej racji stanu na pewno trzeba postrzegać kwestie bezpieczeństwa, obrony niezawisłości i podmiotowości.

 

Równie ważna jest siła, jakość i sprawność polskiego państwa. Pamiętajmy przy tym, że jego moc płynie w wielkim stopniu z naszego patriotyzmu, z naszej z nim identyfikacji. Świętując stulecie odzyskania niepodległości, nie możemy tracić z pola uwagi tego, jak ważne jest traktowanie Rzeczypospolitej – podkreślam to piękne polskie słowo: Rzeczy-pospolitej – jako dobra wspólnego. Jak ważne jest kształtowanie poczucia obywatelskości i postawy służby publicznej. Nikt nie przyniesie nam na tacy Polski silnej, sprawiedliwej, nowoczesnej, nikt nam jej nie da, nie będzie to prezent – musimy ją tworzyć razem naszym codziennym patriotycznym wysiłkiem, naszym trudem. Nikt za nas tego nie załatwi.  

 

Jednym z najistotniejszych państwowych i społecznych zadań jest pogłębianie komfortu życia Polaków. Zbyt wiele było w naszej najnowszej historii Polski kryzysów, tąpnięć, tzw. bolesnych reform. Zdecydowanie – może ktoś się zdziwi, ale powiem: pora na zwyczajność – na korzystanie z owoców wieloletnich starań i trudów, na dorównanie poziomowi życia krajów najbardziej rozwiniętych. Nie zaniedbując konsekwentnej modernizacji, potrzebujemy zmiany rozłożenia akcentów. Nie da nam dobrej przyszłości kultywowanie myślenia, że rozwój Polski może się opierać na doganianiu i naśladowaniu. Polacy mają ogromny potencjał, aby być kreatorami i liderami. I musimy to na każdym kroku podkreślać, bo taka jest prawda i takie są fakty. Potrafimy to udowodnić na całym świecie. Udowodnijmy to również u nas.

 

Warunkiem pomyślności Rzeczypospolitej jest bez wątpienia silna, konkurencyjna gospodarka. Możemy być dumni z tego, że Polacy byli i są przedsiębiorczy. Pozytywistyczna praca, patriotyzm gospodarczy – zawsze przyczyniały się do umacniania polskiej substancji narodowej i stanowiły jeden z filarów suwerennego państwa. Jeśli jednak chcemy uniknąć pułapki średniego dochodu i zastygnięcia na skromnych pozycjach globalnego łańcucha produkcji, musimy radykalnie zmienić nasze podejście i model rozwoju. Należy oprzeć nasze przewagi konkurencyjne nie na niskich kosztach pracy, ale na innowacyjności i zaawansowanych technologiach. Wyzwaniem jest reindustrializacja, promowanie rodzimej myśli technicznej, znaczący udział Polski i Polaków w dokonującej się właśnie czwartej rewolucji przemysłowej. Nie możemy być krajem montowni – musimy stawać się krajem ośrodków badawczo-rozwojowych i transferu wiedzy do gospodarki. Państwo, z poszanowaniem zasad swobody gospodarczej, powinno pełnić aktywną rolę rozwojową. Potrzebujemy sposobów na jak najpełniejsze, najskuteczniejsze uruchamianie rodzimego kapitału. Jeżeli chcemy dokonać skoku cywilizacyjnego, musimy znacząco zwiększyć poziom naszych inwestycji.

 

Przy tym wszystkim – teraz i w nadchodzącej przyszłości konieczna jest troska, aby polski rozwój był rozwojem zrównoważonym. Łączącym interesy gospodarcze i społeczne, dbającym
o stan polskich zasobów i środowiska naturalnego, harmonijnie przebiegającym we wszystkich regionach kraju i niefaworyzującym większych ośrodków kosztem mniejszych. Kluczowe jest myślenie w kategoriach wspólnoty. Przemiany demograficzne, zmieniający się dynamicznie rynek pracy, słabsze bezpieczeństwo pracowników oraz ich niepewność jutra – to zbiorowe wyzwania, które powinniśmy podejmować w duchu solidaryzmu społecznego. Ufam, że będzie to zachętą do wytrwałego, ogólnonarodowego dialogu.

 

Ogromna jest w tych wszystkich kontekstach rola nauki, kształcenia wyższego i edukacji. Nie ma obecnie w świecie dobra równie cennego i przynoszącego większe impulsy rozwojowe niż kapitał intelektualny. W nowy rok akademicki polskie uniwersytety i inne wyższe uczelnie wchodzą pod rządami przyjętego przez parlament nowego prawa o szkolnictwie wyższym. Dyskusje nad tą ustawą ujawniły, przed jak wieloma szczegółowymi i systemowymi problemami stoi polska nauka. „Konstytucja dla nauki” wyznacza nowe ramy działalności uczelni, nowy model kształcenia i ścieżki kariery akademickiej.

 

Chciałbym, aby wprowadzane regulacje znacząco przyczyniły się do rozwoju badań i pobudzały budowę nowoczesnego państwa polskiego, bo tym celom mają służyć. Ale każda zmiana systemowa niesie ze sobą pewne ryzyko, dlatego wdrażanie reformy musi być uważnie monitorowane. Tworząc wielkie i silne ośrodki akademickie, nie możemy dopuścić do marginalizacji uczelni, które pełnią ważne funkcje w swoich regionach. Jeżeli do tego dopuścimy, to będzie to zaprzeczenie rozwoju, tego równego i sprawiedliwego, o którym mówiłem przed chwilą. Będzie to droga w odwrotnym kierunku, niż powinna zmierzać Polska. Oby okres reform jak najszybciej przyniósł pozytywne rezultaty, a uczelnie wykorzystały szansę dokonania zmian wewnętrznych i stworzyły uczonym warunki do poprawy pozycji polskiej nauki w świecie, zmniejszając zbędne obciążenia biurokratyczne w pracy nauczycieli akademickich.

 

Zawsze mówię do każdego grona profesorów, którym mam zaszczyt wręczać nominacje profesorskie. Zawsze powtarzam: Szanowni Państwo, wierzę głęboko, że tu przede mną dziś stoją lub stoi polski noblista. Noblista, który zdobędzie tę nagrodę, prowadząc badania na polskiej uczelni, w polskim gabinecie naukowym, w polskim laboratorium. Są konieczne do tego dwie rzeczy. Po pierwsze, oczywiście finansowanie, które w takich sytuacjach jest rzeczą niezbędną – nauka musi być odpowiednio finansowania. A po drugie, to myśl, przekonanie i odwaga badawcza, tak bardzo nam potrzebna. Chciałbym, żeby polska nauka się otwarła, byśmy mieli odwagę myśleć, że jesteśmy w stanie tego Nobla zdobyć. Ten również i psychologiczny aspekt ma tutaj ogromne znaczenie. Uwierzmy w to, że jesteśmy w stanie podołać temu zadaniu, bo jeśli się to stanie, to będzie to dla naszego państwa i dla naszej nauki skok cywilizacyjny rzeczywiście na miarę XXI, a może i, patrząc perspektywicznie, na miarę XXII wieku.

 

Na zakończenie pragnę raz jeszcze złożyć wyrazy uznania i wielkie gratulacje całej społeczności Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w stulecie Państwa wszechnicy. Gratuluję wszystkim osobom dzisiaj odznaczonym za zasługi dla Rzeczypospolitej. Na ręce Magnificencji Księdza Rektora chciałbym przekazać KUL-owskiej wspólnocie specjalnie dla Państwa przeznaczoną biało-czerwoną flagę – znak polskiej tożsamości, dumy i jedności. Wyraża ona nasze przekonanie, że „Jeszcze Polska nie zginęła”, że Ojczyzna nasza zawsze wyjdzie zwycięsko spośród wszystkich wyzwań, aby rozwijać się i mieć pomyślną przyszłość – a my jesteśmy gotowi poświęcić dla jej dobra wszystkie nasze siły. Eksponujcie Państwo tę flagę w poczuciu obywatelskiego spełnienia, jako manifestację patriotycznej służby, jako symbol wspaniałego dorobku tego uniwersytetu i całej naszej niepodległej Ojczyzny. Dziękuję Państwu za uwagę. Wszystkim tu zebranym i całej społeczności Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – Szczęść Boże!

 

Inauguracja roku akademickiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

Poleć znajomemu