przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 24 kwietnia 2019

Prezydent do nauczycieli: Nie będę mógł Państwa wspierać, jeżeli uczniowie nie będą mogli zdać matury

Andrzej Duda spotkał się z mieszkańcami Białogardu

Wielce Szanowny Panie Ministrze Spraw Wewnętrznych i Administracji,

Wielce Szanowni Panowie Ministrowie,

Szanowny Panie Pośle do Parlamentu Europejskiego,

Szanowny Panie Wicewojewodo,

Szanowny Panie Dyrektorze,

Szanowni Państwo Burmistrzowie,

Szanowni Państwo Przewodniczący, Radni,

Szanowni Państwo Dyrektorzy, Profesorowie, Nauczyciele,

Drodzy Wielce Szanowni Państwo – Mieszkańcy Białogardu i powiatu białogardzkiego!

 

Bardzo dziękuję za przywitanie, za to, że zechcieli Państwo przyjść na to spotkanie tutaj, na białogardzki rynek, dziękuję za możliwość spotkania się i za chwilę porozmawiania z Państwem w mieście, które ma tak niezwykłą i długą historię. To przecież kiedyś po tych ulicach, może nawet w tym miejscu, gdzie dziś stoję, chodzili czy stali rycerze Mieszka I, Bolesława Chrobrego, Krzywoustego, który przecież dwukrotnie zdobywał Białogard. To wielka polska historia z czasów średniowiecza i także po II wojnie światowej.

 

Tym razem to już Państwa historia – Państwa osobiście, Waszych rodziców, dziadków, często także i pradziadków. Chciałem przede wszystkim podziękować, że o nich pamiętacie. Wiem, że mają Państwo tutaj, w Białogardzie, pomnik Ofiar Totalitaryzmu, a także pomnik Orła Białego. Dziękuję za te patriotyczne inicjatywy, dziękuję za świadectwa wielkiej pamięci.

 

Przybyli Państwo tutaj – tak jak powiedziałem, przybyli tu Wasi pradziadkowie, dziadkowie, czasem rodzice – na tę ziemię, do Białogardu, na ziemię białogardzką, po II wojnie światowej, by zacząć tu nowe życie, zostawiając tamto stare gdzieś za sobą bardzo często z przymusu. Bardzo często były to historie prześladowania, wysiedleń, zesłania na Sybir, do Kazachstanu, a zwłaszcza z Kresów II Rzeczypospolitej, które dzisiaj są poza granicami Polski – gdzieś na Litwie, Ukrainie, Białorusi.

 

Przybyli Państwo tutaj, by zacząć nowe życie, Białogard stał się Państwa miastem i dzisiaj nim jest. To, jak wygląda – a wygląda bardzo ładnie – to właśnie Wasza zasługa. Za tę pracę, za trud budowania tego miasta, a więc budowania także Rzeczypospolitej, bo Białogard to przecież dzisiaj immanentna część Rzeczypospolitej, w której żyjemy – za to z całego serca chcę Państwu podziękować. Za ten trud, który wkładacie w to swoją codzienną pracą.

 

Wiem, że nie jest łatwo. Wiem, że minione 30 lat to było także wiele osobistych tragedii. Ale chcę też podziękować, że upamiętniając ofiary totalitaryzmu, pamiętaliście też o tych, którzy z totalitaryzmem walczyli; że pamiętaliście o tych młodych, którzy byli więzieni choćby w obozie w Jaworznie; że pamiętaliście o tych, którzy dzielnie stawali w ramach Solidarności po to, by zmienić Polskę.

 

Wiem, że zmiana, która nastąpiła w 1989 roku – której 30-lecie obchodzimy właśnie teraz – przyniosła różne emocje i różne koleje losu. Dla wielu ludzi, którzy pracowali w PGR-ach, przyniosła także wiele tragedii. To dotknęło tę ziemię. Tu, w zachodniopomorskim, doskonale wiemy, jak straszliwy to był – i jeszcze cały czas jest – problem. Ale chciałem podziękować za to, że pracujecie i zmieniacie Polskę.

 

Jest mi przykro, że wielu z Was przez lata musiało wyjeżdżać za granicę do pracy, dlatego że tutaj cały czas warunki nie sprzyjały. Ale mam nadzieję, że to się zmienia. Że zmieni się tak, że nie będziemy musieli nigdzie wyjeżdżać i szukać pracy – że to praca będzie szukała pracownika. I będzie to praca godnie wynagradzana – ogromnie mi na tym zależy.

 

Jest wielkie oczekiwanie społeczne. Przed chwilą pytała mnie pani redaktor w Radiu Koszalin, jak wyglądają moje spotkania z mieszkańcami, jeżeli popatrzę na nie z perspektywy tych już prawie pięciu lat – bo mówimy też o spotkaniach, które miały miejsce jeszcze w prezydenckiej kampanii wyborczej. Otóż tematyka tych spotkań generalnie, jeżeli chodzi o szczegóły, zmienia się.

 

Jak Państwo może pamiętają – bo może część z Państwa miała wtedy możliwość brać udział [w spotkaniu] gdzie indziej; tu, w Białogardzie, nie było spotkania, ale może gdzie indziej Państwo byli – wtedy najczęstszym tematem było obniżenie wieku emerytalnego: „Proszę obniżyć wiek emerytalny, który podniesiono wbrew pracownikom, wbrew ludziom, przeciw ludziom”. To udało się zrealizować. Dzisiaj już nikt – na szczęście – nie musi o to prosić, to po prostu jest.

 

Wtedy mówiono o konieczności podniesienia poziomu życia. No – rzecz jasna – najprościej to rozumieć: podnieść pensje, tak? Ale wiedzą Państwo, że to nie jest takie proste, nie da się tego zrobić, państwowo podnosząc pensje naraz wszystkim. W związku z powyższym postanowiliśmy zacząć od programu prorodzinnego, dlatego zostało wprowadzone 500+ i bardzo wiele rodzin to odczuło.

 

To także podziękowanie ze strony polskiego państwa dla ludzi, którzy mają dzieci, wychowują kolejne pokolenia obywateli – żeby także za 10, 15, 20, 30, 40 lat miał kto w Polsce pracować, nadal budować nasz kraj, dbać, by było to państwo silne i bezpieczne. Do tego potrzebne są nam następne pokolenia. Dlatego taka, a nie inna polityka prorodzinna – dlatego wsparcie dla rodziców wychowujących dzieci.

 

Gdy był już program 500+ i wszyscy uwierzyli, że państwo może jednak dać świadczenie rodzinie, nie będę ukrywał, że pojawiły się ciche, nieśmiałe głosy ze strony dziadków tych dzieci, które dostawały 500+: „Proszę Pana, teraz nasze emerytury, renty. Wiemy, że wypłacacie 500+, wiemy, że to bardzo dużo pieniędzy, ale my też potrzebujemy pomocy. Zwłaszcza ci, którzy mają te świadczenia najniższe”.

 

Niestety, nie da się w sposób zdecydowany jednocześnie podnieść w Polsce rent i emerytur na stałe, bo są to po prostu takie pieniądze, że nie mieści się to w budżecie – nie ma takiej możliwości. Wczoraj zdecydowałem moim podpisem o jednorazowym świadczeniu dodatkowym dla emerytów, rencistów i tych, którzy otrzymują świadczenia przedemerytalne. Ale trzeba mieć świadomość, że to będzie wypłacone jednorazowo, a globalnie jest to kwota 11 mld zł. 11 mld zł kosztuje ta jedna wypłata! Żeby każdy rencista i emeryt mógł dostać po te 888 zł na rękę, czyli 1100 brutto.

 

Mówię to tak mocno, by mieli Państwo świadomość: to będzie 888 zł – tyle rzeczywiście dostaniecie. I powtórzę: dostanie je każdy, kto pobiera świadczenie na koniec tego miesiąca. Dostanie je każdy i nie trzeba w tym celu ani iść do żadnego urzędu, ani składać żadnych dodatkowych wniosków czy podań.

 

Mówię to tak bardzo mocno – po pierwsze – by Państwo wiedzieli, że dosłownie nic nie trzeba robić, a te pieniądze i tak zostaną Państwu wypłacone urzędowo. A poza tym, by Państwo nie dali się zwieść żadnym oszustom. Bo dobrze o tym wiecie, że zdarza się, że oszuści grasują. Abyście nie wierzyli nikomu, kto przychodzi i mówi: „Przyniosłem dokumenty, bo trzeba coś wypełnić”. Nie, nic nie trzeba wypełniać! Pieniądze zostaną Państwu dostarczone, tak jak do tej pory otrzymujecie rentę czy emeryturę. Proszę o tym pamiętać, nie dajcie się Państwo oszukać.

 

Zawsze mówię, że moim największym celem, jaki mi przyświeca w trakcie całej mojej służby prezydenckiej, jest to, by poziom życia przeciętnej polskiej rodziny w tym okresie się podniósł; żeby przeciętnej polskiej rodzinie żyło się lepiej niż w dniu, gdy zaczynałem prezydenturę. Jeżeli na zakończenie mojej prezydenckiej służby będę mógł to od Państwa usłyszeć w Białogardzie, Świdwinie, Zakopanem, Ustrzykach Dolnych, Suwałkach, Bystrzycy Kłodzkiej, gdziekolwiek w Polsce, to powiem: uff, udało się, spełniłem swoje najważniejsze zadanie.

 

Mówię to, ponieważ – co zrozumiałe – kolejne grupy zawodowe, które są związane z budżetem, w tej chwili domagają się podwyżek płac. Wiedzą Państwo, że w tej chwili trwa strajk nauczycieli. Nauczyciele – państwo profesorowie, pedagodzy – są także tutaj.

 

Jest to bardzo trudna sytuacja, są to ogromne pieniądze i nie da się spełnić wszystkich żądań natychmiast. Czy są to żądania nieuzasadnione? One są uzasadnione! Zwłaszcza gdy padają z ust nauczycieli żyjących w wielkich miastach, gdzie koszty życia są wyższe niż na wsi, gdzie choćby mieszkanie jest dużo droższe niż na wsi, gdzie nawet to, co zarabia nauczyciel dyplomowany – te 3 tys. czy troszkę ponad 3 tys. zł miesięcznie, bo tyle tak naprawdę ten nauczyciel zarabia netto, czyli na rękę – to nie są wielkie pieniądze, to na wielkie miasto stosunkowo niewysoka pensja.

 

Trudno się dziwić, że ci ludzie oczekują, że będą zarabiali więcej. W końcu wykonują niezwykle odpowiedzialny zawód, jakim jest nauczyciel, czyli ten, który kształci nasze dzieci. Na wsi nie jest to zła pensja, doskonale Państwo o tym wiedzą – 3 tys. zł dla nauczyciela dyplomowanego na wsi to dobre wynagrodzenie. Najczęściej zresztą trochę więcej niż 3 tys.

 

Ale nauczyciele, którzy nie są dyplomowani czy ci z wielkich miast – to naprawdę jest skromne życie za te pieniądze. Trzeba albo dawać przysłowiowe korepetycje, albo mieć po prostu drugą pracę, żeby normalnie przeżyć. Albo mieć współmałżonka, który znacznie lepiej zarabia, i wtedy jakoś da się żyć. Więc ich oczekiwania, że pensje będą podniesione, są uzasadnione – chcę to bardzo mocno powiedzieć.

 

Tylko cały czas mam dwie prośby do naszych nauczycieli, także i moich, bo przecież ja też ich miałem – niektórzy z nich cały czas jeszcze pracują. Po pierwsze: trzeba się spotkać gdzieś pośrodku, to muszą być negocjacje, to muszą być takie żądania, które będzie się dało zrealizować – to jedno. A po drugie: matury muszą zostać przeprowadzone, nie można w takiej sytuacji stawiać młodzieży i jej rodziców! Przecież oni nie są temu winni, że jest taka sytuacja.

 

Państwo Nauczyciele, doskonale wiecie, że pensje nauczycielskie nigdy przez ostatnie 30 lat nie były wysokie. Dzisiaj mają Państwo oczekiwania. Powiem jako mąż nauczycielki: tak, oczywiście, są to słuszne oczekiwania, nauczyciel powinien zarobić więcej. Mam nadzieję, że będzie to możliwe, ale siadajmy do stołu, rozmawiajmy, proszę o negocjacje, o poszukiwanie porozumienia. Wspieram Państwa, mówię to otwarcie. Ale proszę o odpowiedzialność. Nie będę mógł Państwa wspierać, jeżeli uczniowie nie będą mogli zdać matury. Dlatego proszę o odpowiedzialność!

 

Rozmawiałem dzisiaj z Panem Premierem, powiedział mi, że w tym roku globalna kwota podwyżki dla nauczyciela dyplomowanego – i mówię o kwocie brutto, nie netto, czyli nie na rękę – to będzie troszeńkę ponad 1 tys. zł. Tak mi dzisiaj powiedział Pan Premier. Powtarzam: dla nauczyciela dyplomowanego. Dodatkowo będzie w tym roku obniżony podatek w najniższym progu podatkowym podatku dochodowego od osób fizycznych. A więc będą Państwo odprowadzali mniej tego podatku, czyli więcej pieniędzy zostanie Wam w kieszeni.

 

Szukajmy jakiegoś porozumienia – ja po prostu o to proszę. Rozumiem, że może formuła okrągłego stołu zapowiedziana przez Pana Premiera na Stadionie Narodowym nie jest najszczęśliwsza. Chciałbym, żeby to był okrągły stół, który będzie prowadzony rozsądnie, czyli w takich grupach, gdzie rzeczywiście można rozmawiać, a nie – że będą to setki osób. Bo w gronie setek osób nie da się niczego wynegocjować.

 

Dlatego jeżeli będzie wola, by odbywało się to w formule rozszerzonej Rady Dialogu Społecznego, nad którą sprawuję swoisty honorowy patronat jako Prezydent – jeżeli będzie taka wola – to oczywiście jestem gotów udostępnić obiekty prezydenckie, żeby takie obrady i dyskusje mogły się toczyć. Mało – jeżeli będzie trzeba, wezmę w nich udział! Jest dla mnie niezwykle ważne, byśmy osiągnęli nie tylko kompromis, ale żebyśmy byli też w stanie pokonać cały szereg problemów, które są faktem, a z którymi do tej pory żaden rząd się tak naprawdę nie zmierzył.

 

Mówimy o tym – bo tak się mówi – że nauczyciele powinni mieć podniesione pensum. Dobrze, ale pamiętajcie Państwo, że nauczyciel, który jest solidny i rzeczywiście przygotowuje się do zajęć z uczniami, pracuje także w domu. Mówię choćby o pracy mojej żony, którą obserwowałem przez wiele lat: sprawdzała kartkówki, pisała kolejne kartkówki, pisała konspekty, przygotowywała się do zajęć z uczniami – było to coś naturalnego. Jak Państwo wiedzą, uczyła niemieckiego w szkole. I to było tak, że ona miała założenie, że każda grupa musi mieć kartkówkę przynajmniej raz w tygodniu, bo trzeba uczniów sprawdzać i mobilizować do nauki. Nie da się inaczej nauczyć języka.

 

Więc solidny nauczyciel naprawdę pracuje. I to też trzeba wziąć pod uwagę. Weźcie Państwo również pod uwagę, że jeżeli będzie wzrastało pensum, to prawdopodobnie będzie konieczna redukcja etatów; że jest – niestety – coraz mniej młodzieży; że są wiejskie szkoły, w których klasy są 6-7-osobowe. Tego, oczywiście, nie ma w wielkich miastach, ale na wsiach bardzo często tak jest. System musi zostać zreformowany – to nie jest łatwa reforma, wymaga to naprawdę ciężkiego wysiłku i wielkiej pracy, która musi być wykonana.

 

To wymaga spokojnej debaty, spokojnej dyskusji, tego nie załatwi się na jednym czy dwóch spotkaniach. To kwestia długiej pracy i naprawdę wielkiego konsensusu społecznego nad tym. Nie zrobi się tego na jednym posiedzeniu. Właśnie taki okrągły stół jest dzisiaj Polsce potrzebny. Bo te zmiany postępują i one – poprzez to, co się dzieje – nie postępują w pozytywnym kierunku. One postępują w kierunku negatywnym i trzeba się zastanowić, jak temu zapobiec, że jest – niestety – coraz mniej uczniów. To nasz problem.

 

A my czego chcemy? Przecież wszyscy chcemy wyższego poziomu kształcenia, tak? Jako rodzice chcemy, by nie trzeba było dawać korepetycji dzieciom – żeby one były wystarczająco dobrze uczone szkole. To także jest dzisiaj problem polskiej oświaty. Tych problemów jest naprawdę bardzo dużo.

 

Ale jest to także problem godnego poziomu życia nauczycieli – żeby ten człowiek, który zdziera sobie gardło, ucząc nasze dzieci, zarabiał godziwe pieniądze, które pozwalają mu spokojnie żyć, pojechać na wypoczynek i normalnie funkcjonować. Wiedzą Państwo doskonale, że zdecydowana większość nauczycieli po prostu pracuje na dwóch etatach, żeby móc przetrwać. Miejmy to wszystko na uwadze.

 

A nauczycieli jeszcze raz proszę: proszę sklasyfikować uczniów i przeprowadzić matury – to sprawa fundamentalna. Uczyli Państwo tę młodzież przez tyle lat, to nie jest jej wina – ta sytuacja, z którą dzisiaj wszyscy mamy do czynienia. Proszę o wyrozumiałość wobec nich, proszę, by matury się odbyły – żeby oni mogli spokojnie iść dalej w dorosłe życie, a my siadajmy i rozmawiajmy. Rozwiążmy ten problem jak ludzie, bo nie ma problemów nierozwiązywalnych.

 

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.