przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 23 maja 2019

Prezydent: Proszę, żebyśmy wszyscy wzięli udział w wyborach do PE

 

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Posłowie,

Szanowny Panie Pośle do Parlamentu Europejskiego,

Szanowna Pani Wojewodo,

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowny Panie Starosto,

Szanowny Panie Burmistrzu,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,

Czcigodni Księża,

ale przede wszystkim Wielce Szanowni Państwo – mieszkańcy Lubaczowa, powiatu, także po prostu woj. podkarpackiego,

Wszyscy Szanowni Państwo,

Drodzy Goście!

 

Bardzo dziękuję za tak ciepłe, a nawet gorące powitanie tutaj, na Podkarpaciu, w Lubaczowie – rzeczywiście już tak bardzo blisko granicy Rzeczypospolitej. Można dzisiaj mówić: na kresach obecnej Rzeczypospolitej, choć tak naprawdę wszyscy wiemy, że te prawdziwe Kresy dawniej były dużo dalej, daleko stąd.

 

Zobacz także: Spotkanie z mieszkańcami Lubaczowa Ale w jakimś sensie pod tym względem Lubaczów jest rzeczywiście miejscem szczególnym. Bo to jedyny dekanat, który pozostał z dawnej – sprzed II wojny światowej – diecezji lwowskiej. I dzisiaj w jakimś sensie jest symbolem, pamięcią tamtej II Rzeczypospolitej, tamtej pięknej, kwitnącej diecezji lwowskiej, a także jest miejscem wspólnoty Polaków mieszkających w dzisiejszej Polsce i tych, którzy pozostali poza granicami.

 

Ten łaskami słynący obraz Matki Bożej Łaskawej, który jest tutaj, w Lubaczowie, a jest kopią słynnego lwowskiego obrazu Matki Boskiej Łaskawej, który dziś jest w katedrze na Wawelu, a kiedyś klęczał przed nim król Jan Kazimierz, składając śluby Matce Boskiej – jest właśnie symbolem tej duchowej łączności Polaków: tych, którzy pozostali poza polskimi granicami, i tych, którzy mieszkają tutaj. I w jakimś sensie duchowej łączności Polaków na całym świecie.

 

Mówię o tym, dlatego że wiem, że dla Lubaczowa – dla tej ziemi, jak również dla naszych rodaków, którzy pozostali poza granicą – ten lubaczowski symbol, będący zarazem, a może przede wszystkim lwowskim symbolem, ma niezwykłą wartość, o czym zresztą wspominał przed momentem Pan Starosta.

 

Ale jestem tutaj także po to, żeby podziękować, że jesteście, trwacie, pielęgnujecie przez pokolenia wszystko to, co dla nas tak cenne, bo to jest Rzeczpospolita rzeczywiście od pokoleń. Bo przecież pierwsze wzmianki o Lubaczowie – wtedy jeszcze jako osadzie, a nie mieście – to 1214 rok, czasy Leszka Białego. I potem 1340 rok, gdy władztwo nad Lubaczowem obejmuje Kazimierz Wielki. Potem 1376 rok, gdy miastu przyznano prawa miejskie i stało się ono miastem w pełnym tego słowa znaczeniu. Zaraz potem stało się też powiatem i wkrótce miało swojego wojewodę.

 

Rosło więc jego znaczenie dlatego właśnie, że było w tym, a nie innym miejscu. Miejscu strategicznym, zetknięcia się wpływów polskich i ruskich. To ważne, ale i trudne miejsce, bo to tędy przetaczały się wojny, ciągnęły wojska, to tu w pierwszej kolejności napadali Tatarzy. Ale też i pamięć historyczna 1672 roku i obecności tu, w Lubaczowie, wtedy hetmana Jana Sobieskiego, później króla Polski, który niedaleko stąd pokonał czambuł tatarski. To wielka, trudna historia – potopu szwedzkiego, wszystkich wojen, które przez tę część Rzeczypospolitej przetaczały się, często druzgocąc miasto.

 

Za każdym razem pokolenia lubaczowian potrafiły je odbudować. Za każdym razem tu właśnie, na ojcowiźnie, w przywiązaniu do tego, co tak ważne. Choć lubaczowianie to wtedy był taki narodowościowy miks: Polacy i Rusini, dzisiejsi Ukraińcy i Białorusini, Niemcy i Żydzi – wszyscy razem mieszkali i także razem przecierpieli wiele niedostatku.

 

I wreszcie powrót Lubaczowa na mapę Rzeczypospolitej po zaborach, odbudowa miasta po wojnie – myślę o I wojnie światowej – nadzieja, że przyjdzie tutaj Centralny Okręg Przemysłowy, rozwój Rzeczypospolitej. Na trochę przyszedł, ale wkrótce – II wojna światowa i kolejne tragedie miasta i tej ziemi. Lecz także bardzo silny ruch partyzancki, ruch oporu, który walczył tutaj, w tych lasach, partyzanci, którzy wychodzili z tych domów – spod lubaczowskich wiosek i samego miasta – i nieustanne dążenie do wolnej, niepodległej, suwerennej Polski. Nieustanne trwanie przy Rzeczypospolitej, nieustanna walka o wolność.

 

To może właśnie dlatego także w tej okolicy ten szaleńczo pojęty nacjonalizm ukraiński doprowadził do śmierci, do dramatycznej rzezi obywateli powiatu lubaczowskiego i miasta – tylu ludzi zginęło. Dziękuję, że o tym pamiętacie, dziękuję za tablice, które wmurowaliście, upamiętniając tych, którzy zostali brutalnie pomordowani.

 

Ale dziękuję, że również rozumiecie dzisiaj, co to znaczy pojednanie. I dziękuję za te słowa, Panie Starosto, o współpracy, która biegnie przez tę granicę, i o życzliwości, którą z jednej i drugiej strony staracie się okazywać. W ten sposób właśnie buduje się więzi międzyludzkie, które mogą budować Unię Europejską i są tak ważne dla europejskiej wspólnoty. Wierzę, że kiedyś także i Ukraina jako wolne, niepodległe państwo zostanie przyjęta do Unii Europejskiej.

 

Dziś cieszę się, że budujecie tę dobrą relację, pamiętając o tym, co straszne, po to, by straszne nigdy nie wróciło. By nacjonalizm w tej chorej, morderczej, okrutnej, ludobójczej formie nigdy się nie odrodził. Dziękuję, że o tym mówicie. Ale dziękuję, że staracie się budować także dobre relacje międzysąsiedzkie i międzyludzkie – nie da się inaczej budować wolnego świata i wolnej Europy, niż szukając prawdy i pojednania. To jedyna droga.

 

To właśnie dlatego, że tacy jesteście – właśnie dla tego miejsca i tej całej pamięci, o której mówiłem – jest rzecz, z której możecie być tu niezwykle dumni i na pewno jesteście. Można śmiało nazwać Lubaczów – patrząc na fakty historyczne – miastem papieskim. Bo choć przecież nie jest to wielkie miasto, to odwiedził je Ojciec Święty Jan Paweł II – tak jak odwiedził w Małopolsce Stary Sącz, jak kiedyś Nowy Targ, jak swoje też niewielkie, a tak ukochane przez niego rodzinne Wadowice, w których się urodził.

 

Ale to pokazuje, jak wielkie znaczenie ma Lubaczów dla polskiej tradycji, dla tego, o czym mówimy, że jest prawdziwie polskie. Mówił tutaj zresztą bardzo mocno wtedy Ojciec Święty Jan Paweł II tego 3 czerwca 1991 roku – chcę mocno podkreślić: już w wolnej Polsce. To już nie była komunistyczna Polska, to było po 1980, 1990 roku, to już był 1991 rok, wyszliśmy zza żelaznej kurtyny, już można było mówić: „Hura, idziemy ku wolności!”.

 

A wtedy On tutaj, patrząc na tę jemu współczesną Polskę – która przestała być tamtą straszną, czarną, komunistyczną, nie wolną, nie w pełni suwerenną, nie w pełni niepodległą Polską, ale wychodziła na zupełnie nowy dla niej krąg, także i zagrożeń dla człowieka, dla jego duszy – mówił: „Nie dajmy sobie odebrać tych naszych korzeni zaszczepionych bożą myślą w naszych dziejach i naszych domach” – i te słowa pozostają cały czas aktualne wobec zmieniających się także wyzwań współczesności i przyszłości.

 

Z tymi słowami zostawił nas, mówiąc nam jednocześnie, że od unii lubelskiej do Unii Europejskiej – żebyśmy szli do tej wielkiej wspólnoty wolnych europejskich narodów. Wspólnoty wolnej europejskiej demokracji. Wspólnoty państw, których ustrój oparty jest na społecznej gospodarce rynkowej, na sprawiedliwości. Ale mówił nam: „Nieście tam, do tej Europy, waszą wiarę i waszą tradycję, bo ona jest Europie jest bardzo potrzebna. Polska potrzebuje Unii Europejskiej, ale i Unia potrzebuje Polski i Polaków”.

 

Mówię o tym także dlatego, że dosłownie za parę dni będą wybory do Parlamentu Europejskiego i chciałbym, żeby jak najwięcej moich rodaków do tych wyborów poszło po to, by pokazać także Unii Europejskiej, że jesteśmy demokratycznym narodem, który sprawy europejskie traktuje poważnie i bierze je w swoje ręce. I w związku z tym wystawia do Parlamentu Europejskiego jak najbardziej reprezentatywną grupę obywateli, którzy będą współdecydowali wraz z przedstawicielami innych państw o naszych wspólnych europejskich sprawach właśnie w duchu naszej tradycji i tego, o czym mówił nam Ojciec Święty.

 

Ale będą także dbali o nasze interesy, tak jak przedstawiciele innych państw dbają o interesy swoich państw, po to żeby razem, wspólnotą tych interesów budować pomyślność Unii Europejskiej, która ma być demokratyczna, przejrzysta, zrozumiała i która ma służyć każdemu obywatelowi tej wielkiej europejskiej wspólnoty. Jest to przecież jej zadanie i my takiej Unii Europejskiej chcemy. Jestem przekonany, że właśnie za taką Unią Europejską głosowaliśmy kiedyś w referendum. Do tego nas namawiał Ojciec Święty.

 

Proszę więc, żebyśmy brali udział w tych wyborach, głosowali, odpowiedzialnie oddawali głos, żebyśmy szli na wybory, żebyśmy nie zostawali w domu, bo ta decyzja musi być podjęta przez nas zbiorowo, powiedziałbym nawet – gromadnie. Chciałbym, żeby frekwencja była jak najwyższa, żebyśmy pokazywali, że jesteśmy odpowiedzialnym społeczeństwem, odpowiedzialnym narodem, że rozumiemy, co to znaczy demokracja i jakie jest jej znaczenie.

 

Pokażmy to innym, z którymi razem jesteśmy w tej wielkiej europejskiej wspólnocie. Stwórzmy warunki do tego, byśmy ją rzeczywiście budowali w pełnym poczuciu odpowiedzialności czy też współodpowiedzialności za jej losy, ale w takim duchu, jaki nam wskazano. Z pełnym – jestem pewien – przekonaniem, że jest to właśnie najlepsza polska droga, a w efekcie, że jest to także najlepsza polska droga w tej wielkiej europejskiej wspólnocie. Nie schodźmy z niej. Jak mówił, żebyście nie zatracili… Wiecie czego. I korzeni, i tej wielkiej Rzeczy, której na imię Polska.

 

Chcę też mocno powiedzieć: naszym obowiązkiem jest tę Polskę budować – naszym, jej obywateli. Dlatego zawsze mówię, że marzę o tym i czynię wszystko, by młodzi ludzie, którzy wyjechali z powodu braku pracy, poczucia beznadziejności i poczucia braku perspektyw, mogli wrócić do Polski, do swoich miast, na swoją ziemię, na ojcowiznę, do rodziców, którzy bardzo często jeszcze żyją i na nich czekają. Także tutaj, w powiecie lubaczowskim, także na Podkarpaciu. Wszyscy wiecie, jak wielu ich stąd wyjechało. Marzę, by mogli tu wrócić.

 

Ale marzę także o jednym, i jest to z kolei moje osobiste wielkie pragnienie, powiedziałbym, że nawet ambicja. Pewnie już to słyszeliście, lecz powtórzę z całą odpowiedzialnością osobistą jeszcze raz tutaj, w tym miejscu, które do niedawna było nazywane jednym z najbiedniejszych i najskromniejszych w Polsce. Moją wielką ambicją jest, by zwykła polska rodzina, gdy będę kończył swoją prezydencką służbę, powiedziała mi: „Proszę Pana, żyje nam się lepiej niż wtedy, kiedy pan zaczynał. Żyjemy na wyższym poziomie, łatwiej, godniej”.

 

Władza – w moim przekonaniu – to rozumna troska o dobro wspólne. A jest to właśnie dobro wspólne – dobro zwykłej polskiej rodziny – i władza niczego innego nie może mieć na względzie, jak przede wszystkim to.

 

To właśnie dlatego pierwsze społeczne świadczenia zostały skierowane do rodzin wychowujących dzieci, myślę tu o programie 500+. Wiem, że trafia on tutaj, na Podkarpacie, i wiem, że właśnie w tych rejonach, gdzie było trudno o pracę, były niskie wynagrodzenia, gdzie ludziom bardzo ciężko się żyło – te pieniądze wiele zmieniły. Ogromnie się z tego cieszę. Mam nadzieję, że lubaczowskie rodziny odczuwają to wyraźnie.

 

Proszę, by dzieci było więcej, chciałbym, aby wzrastały w Polsce następne pokolenia. By wzrastały nie tylko z nadzieją, lecz w przekonaniu, że warto tutaj żyć, na swojej ojcowiźnie, w Polsce, warto tu pracować, budować. Tak, także Unię Europejską. Budować ją tutaj. To niezwykle ważne. Potrzebujemy na Podkarpaciu nowych dróg, inwestycji, odwagi młodych przedsiębiorców, potrzebujemy stwarzania warunków, żeby inwestować.

 

Uśmiecham się. Przed chwilą rozmawiałem z moim kolegą z Parlamentu Europejskiego, Tomkiem Porębą, z którym pracowałem przez rok. Mam nadzieję, że w końcu ziści się tutaj jego wielkie marzenie, czyli Via Carpatia. Droga, która będzie biegła od Litwy na Słowację i dalej. Bo to było także, i jest, moje wielkie marzenie, byśmy korytarz transeuropejski, który stanowi także część wielkiego programu Trójmorza – od Morza Bałtyckiego do Adriatyckiego i Czarnego – zrealizowali. To kwestia przyszłości naszej części Europy.

 

Dlaczego o tym mówię? Bo jestem przekonany, że Państwo także patrzą nie tylko przez pryzmat swojej gminy czy swojego powiatu, patrzycie nie tylko na Podkarpacie. Rozumiecie, że potrzebny jest nam rozwój, który będzie miał charakter szeroki, bo to my jesteśmy największym państwem tej części Europy – to my jesteśmy liderem Europy Środkowej i to na nas patrzą państwa bałtyckie i państwa Południa.

 

Dlatego stworzyliśmy projekt Trójmorza. Wierzę, że ta wielka arteria komunikacyjna przebiegająca wzdłuż wschodniej granicy Rzeczypospolitej także tutaj, na tej ziemi, przyniesie wielką zmianę, wraz z naprawianymi i nowo budowanymi drogami lokalnymi, obwodnicami i wszystkimi innymi rozwiązaniami komunikacyjnymi, strefami przemysłowymi i innymi udogodnieniami. Że zmieni wygląd tej części Rzeczypospolitej. Że to, co dawne, będzie odnowione i piękne, a to, co nowe, będzie rzeczywiście nowoczesne, przyciągnie i turystów, i tych, którzy zechcą zainwestować tutaj swoje pieniądze. Że zachowane zostaną niezwykłe walory przyrodnicze tej ziemi, bo właśnie to jest także zrównoważony rozwój.

 

Zawsze pamiętam słowa pana prezydenta, prof. Lecha Kaczyńskiego, u którego boku miałem zaszczyt służyć kiedyś Rzeczypospolitej. „Rozwój kraju prawdziwy, rzetelny, uczciwy zapewniony jest wtedy i prawdziwa realizacja konstytucyjnego prawa obywatelskiego do swobody wyboru miejsca zamieszkania zrealizowana jest wtedy, gdy w każdym miejscu jest infrastruktura, droga, szerokopasmowy internet, dobra szkoła, możliwości komunikacyjne – wszystko to, co pozwala normalnie żyć. Także z dala od wielkiego miasta, żebyś miał prawdziwy wybór”.

 

Jest to niezwykle ważny cel, któremu muszą służyć władze Rzeczypospolitej, nie tylko centralne, lecz także te na poziomie regionalnym i lokalnym, czyli wszystkie. Mam głębokie przekonanie, że jest to jedyna droga do zbudowania Polski, która będzie państwem nowoczesnym, państwem sprawiedliwości społecznej, a przede wszystkim państwem równych szans, bo w pojęciu „równe szanse” właśnie to wszystko się zawiera.

 

Chcę Państwa zapewnić, że będę robił wszystko, by społeczne programy były nadal realizowane. Będę robił wszystko, by Polska mogła się nadal dynamicznie rozwijać. Mądrze, spokojnie, ale żebyśmy zachowali jak największą dynamikę rozwoju i jak najszybciej mogli dogonić średnio rozwinięte państwa zachodu Europy. Bo to jest właśnie ten cel. Już zaczynamy doganiać Europę Zachodnią. Prawdopodobnie już w tym roku nasz produkt krajowy brutto będzie na poziomie niektórych państw Unii Europejskiej. Oczywiście tych dzisiaj słabszych państw Zachodu, ale to pokazuje, że nadrabiamy wielkie zapóźnienie, w jakie wrzuciły nas II wojna światowa i Jałta.

 

Mamy prawo do tego, by czerpać środki z Unii Europejskiej i rozwijać nasz kraj, bo byliśmy przez lata za żelazną kurtyną nie ze swojej winy. Mam głębokie poczucie, że to jest dług, który dzisiaj tamta wolna część Europy – która była wolna cały czas od II wojny światowej – spłaca naszym żołnierzom, którzy polegli pod Monte Cassino i w innych miejscach, niosąc jej wolność. Tamta krew wołała o zadośćuczynienie dla Rzeczypospolitej, dobrze, że ono dzisiaj jest realizowane. Ono się po prostu Polsce i wszystkim innym zwyczajnie należy.

 

Ale chcę, byście wiedzieli jeszcze jedno i mam nadzieję, że będzie tak w przyszłości: uczciwość wymaga od nas, abyśmy mówili i pilnowali, by drzwi do Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego pozostawały otwarte. Żeby także inni, którzy dzisiaj żyją dużo biedniej niż my, mogli do Unii Europejskiej wstąpić, żeby wtedy także do nich były kierowane fundusze i żeby Polak wtedy nie mówił „nie dawać, nie wpuszczać!”, bo to jest kwestia także sprawiedliwości dziejowej. Każdemu potrzebującemu należy się wsparcie. To kwestia uczciwości – tego także uczył nas Ojciec Święty Jan Paweł II.

 

Mówię o tym, bo wiem, że przyjechałem do tej części Polski, o której właśnie wcześniej wspominałem – głębokich korzeni, głębokiej wiary i głębokiej tradycji, ale także wielkich cierpień. Gdzie wiele razy ludzie potrafili się odbudować, ale rozumieją, co to znaczy niedostatek, bieda i cierpienie. Wierzę, że zawsze będziecie to rozumieli.

 

Jeszcze raz z całego serca za to, kim i jacy jesteście, Wam dziękuję. Dziękuję, że zawsze Rzeczpospolita mogła na Was liczyć. Zawsze – i w czasach spokoju, i w czasach niepokoju, i wtedy, gdy trzeba było iść i oddawać za nią życie.

 

Niech Pan Bóg błogosławi Rzeczpospolitą Polską i niech Pan Bóg błogosławi Wam i tej ziemi.

 

Dziękuję!

Andrzej Duda spotkał się z mieszkańcami Lubaczowa (woj. podkarpackie)

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.