przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 1 lipca 2019

Wystąpienie Prezydenta podczas Kongresu Poradnictwa

 

Szanowny Panie Premierze,

Szanowni Państwo Ministrowie,

Magnificencjo, Wielce Szanowny Panie Rektorze,

Wszyscy Szanowni Państwo,

Drodzy Zgromadzeni!

 

Przede wszystkim bardzo dziękuję, że zechcieli Państwo przyjąć zaproszenie na to spotkanie i do tej debaty, ale także bardzo dziękuję – bo mam dzisiaj tę sposobność – za codzienną Państwa działalność. Bo realizują Państwo działalność, która polega na służbie drugiemu człowiekowi – jestem za to bardzo wdzięczny. Cieszę się, że – mówiąc nawet górnolotnie – w imieniu Rzeczypospolitej mogę Państwu dzisiaj za tę codzienną działalność podziękować.

 

Zobacz także: Kongres Poradnictwa z udziałem Prezydenta To bardzo interesujące. Dziękuję za wszystkie głosy, które przed chwilą padły w dyskusji. Sam – no, w porównaniu z Państwem, to pewnie niewielkie – mam jakieś tam doświadczenie w dziedzinie poradnictwa. Dlatego że przez cztery lata, prowadząc biuro poselskie, świadczyłem właśnie razem z moimi współpracownikami porady prawne, bo akurat na tym się znaliśmy i w miarę możliwości staraliśmy się pomagać ludziom.

 

Jeden element był właściwie cały czas charakterystyczny: przychodzili do nas ludzie w sytuacjach trudnych, żeby nie powiedzieć – absolutnie, całkowicie beznadziejnych. Byli już wszędzie, to na samym końcu przychodzili do biura poselskiego. Przejawia się w tym wiele elementów i wątków, które padły w tej dyskusji. Otóż przede wszystkim ludzie przychodzili zazwyczaj za późno – wtedy, gdy już rzeczywiście nic nie dało się zrobić, wszystko było przedawnione, wszystkie instancje odwiedzone itd.

 

Brak świadomości, że można przyjść po poradę wcześniej – zanim czegoś się dokona albo na samym początku, gdy pojawia się problem. Jest to – obawiam się – jedną z większych bolączek całego systemu. A mianowicie właśnie to, że ludzie nie działają w sposób – nazwijmy to – profilaktyczny. Czyli nie przychodzą, zanim dojdzie do szkody.

 

Mamy przecież u nas takie powiedzenie „Mądry Polak po szkodzie”. Ono nie wzięło się znikąd. Niestety – jest to jakaś nasza cecha społeczna, być może narodowa, że rzeczywiście zaczynamy szukać pomocy, gdy sytuacja jest beznadziejna. Więc pojawia się pytanie: co zrobić, żeby to zmienić? Żeby ludzie przychodzili wcześniej? Żeby pytali, jak uniknąć problemu?

 

Ta dyskusja toczy się dzisiaj na bardzo wielu polach. Chociażby wskażę przykład z ostatniego czasu: przygotowujemy Narodową Strategię Onkologiczną, czyli narodową strategię walki z rakiem. Program długofalowy – mam nadzieję, kilkudziesięcioletni – który będzie prowadził nas do tego, byśmy zapobiegli jak największej liczbie zgonów. Ponieważ wszystkie dane statystyczne i przewidywania wskazują na to, że liczba zgonów związanych z chorobami onkologicznymi będzie lawinowo wzrastała w najbliższych dziesięcioleciach, a nawet już w najbliższych latach.

 

Niezwykle ważną rolę pełnią tam edukacja i informacja. Tzn. co zrobić, jak żyć, żeby w jak największym stopniu uniknąć chorób o charakterze onkologicznym. Wydaje mi się, że prowadzenie polityki informacyjnej jest czymś niezwykle ważnym i jest to jeden z tych elementów – gdy mówimy o szeroko pojętym poradnictwie – na które powinniśmy postawić.

 

Natomiast patrząc już na sam moment, gdy człowiek przychodzi po poradę. Co nasuwa się w pierwszej kolejności? Przede wszystkim trzeba zidentyfikować, jakiej porady tak naprawdę ten ktoś potrzebuje. Bo oczywiście w wielu przypadkach, gdy przychodzili ludzie do mnie – do nas – po poradę, była to rzeczywiście porada prawnicza. Ale w wielu przypadkach była to porada psychologiczna.

 

I to bardziej z psychologiem ten człowiek powinien rozmawiać niż z prawnikami, bo on w rzeczywistości potrzebował takiej pomocy. Po prostu bardzo często potrzebował tego, aby go wysłuchać, być z nim, przysłowiowo poklepać go po plecach czy wręcz przytulić i powiedzieć: „Słuchaj, no, stało się. Nie zdołamy tego już odwrócić, ale jesteśmy z tobą”. I to jest też bardzo ważny element.

 

Co zrobić, żeby w związku z tym jak najsprawniej udzielić porady? Mówiliśmy tutaj przed chwilą o pewnym koordynowaniu. Właśnie myśląc o tym, żeby te porady były udzielane w sposób jak najbardziej wyczerpujący, sprawny, przygotowaliśmy razem z panem prof. Rymszą projekt ustawy o Centrum Usług Społecznych. Bo wydaje mi się, że próba umieszczenia tych usług w jednym systemie jest tutaj kwestią szczególnie istotną.

 

Burzą się różne środowiska na tę ustawę, obawiają się. Powiem tak: proszę Państwa, spokojnie – jest to pewien pomysł, który dzisiaj ma wyjściowo charakter pilotażowy. Chcemy to przygotować na zasadzie – po pierwsze – że nie będzie to obligatoryjne, tylko możliwe do skorzystania; myślę tutaj przede wszystkim o samorządach, o samorządzie gminnym. Ale myślę też o tym, że będziemy patrzyli, jak ten system zaczyna funkcjonować, na ile rzeczywiście to się sprawdza.

 

Wydaje mi się, że jest to rozwiązanie potrzebne. Dzisiaj, oczywiście, w największym stopniu świadczą te usługi organizacje pozarządowe – i bardzo dobrze, doskonale, że tak jest! Jestem za to ogromnie wdzięczny. I to także bardzo dobrze, że do tych pozarządowych organizacji garną się w szczególności młodzi ludzie, najczęściej właśnie jako wolontariusze.

 

Oczywiście profesjonalnej porady – jak tutaj już szereg osób zauważyło – nie da się de facto świadczyć za darmo, świat tak nie funkcjonuje. To zawsze w jakimś stopniu jest usługa, która kosztuje. Pytanie: kto ma pokryć jej koszty? Uważam, że rzeczywiście te koszty przede wszystkim powinien pokryć jakiś system pomocy. Bo jeżeli ktoś chce skorzystać z odpłatnej porady, pójdzie sobie do gabinetu – psychologicznego, psychiatrycznego czy do kancelarii prawniczej – i tam tę poradę za pieniądze uzyska. Jeżeli na to go stać, nie jest to problem.

 

Ta porada – tutaj – jest skierowana do osoby przede wszystkim zagubionej, która pomocy poszukuje i tak naprawdę nie do końca wie, gdzie ją znaleźć; a przede wszystkim najczęściej jest to osoba, której nie stać na pomoc. I tutaj uśmiecham się do pana premiera Glińskiego. Narodowy Instytut Wolności – to on powinien dysponować środkami, które powinny być dzielone pomiędzy organizacje pozarządowe, które tę pomoc świadczą. I te środki powinny być adekwatne do skali pomocy, która musi być świadczona. To jest element niezwykle ważny. Po prostu muszą się znaleźć w systemie państwa polskiego pieniądze na świadczenie pomocy osobom potrzebującym.

 

Bardzo często używam tego określenia, ale tutaj też go użyję, dlatego że jest to potrzebne: to jest właśnie nowoczesne państwo. Jeżeli chcemy budować nowoczesne państwo, to jest to państwo, w którym na takie rzeczy, będące ważnym elementem życia społecznego, pieniądze po prostu są i one się znajdują. Taka pomoc musi być świadczona. I jest to element, który – w moim przekonaniu – także jest niezbędny.

 

Bardzo dziękuję za te debaty i głosy w dyskusji. Nie będę przedłużał, bo są inni mówcy, a temperatura – może nie tyle dyskusji, ile rzeczywista temperatura powietrza – jest dosyć wysoka. Ale na zakończenie bardzo chcę podziękować także Panu Rektorowi, który jest naszym gospodarzem i dzięki któremu mogliśmy się spotkać w tej pięknej auli Politechniki Warszawskiej i dyskutować o tym, co ważne.

 

Mam nadzieję, że głosy, które tutaj padają, przyczynią się do udoskonalenia szeroko pojętego systemu pomocowego w naszym kraju. Jeszcze raz bardzo Państwu dziękuję za udział.

  |   Politechnika Warszawska | Wystąpienie Prezydenta RP Politechnika Warszawska | Wystąpienie Prezydenta RP Politechnika Warszawska | Wystąpienie Prezydenta RP
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.