przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 8 lipca 2019

Wystąpienie Prezydenta podczas inauguracji Belwederskiej Szkoły Letniej

 

Szanowni Państwo Ministrowie,

Szanowni Państwo Profesorowie,

Nasi Czcigodni Prelegenci, Wykładowcy,

ale tak zasadniczo to przede wszystkim – Droga Młodzieży!

 

Bardzo się cieszę, że Państwo zgłosili się do Belwederskiej Szkoły Letniej. Może trochę opowiem o samej idei. Chcieliśmy, żeby była taka płaszczyzna spotkania młodych ludzi, którzy za kilka lat wejdą w życie zawodowe, przyjmą na siebie jakieś role społeczne – o ich możliwej zmienności jeszcze za chwilę powiem – ale przede wszystkim chcieliśmy, żeby była możliwość spotkania się z teoretykami, a także z praktykami, którzy na co dzień zajmują się funkcjonowaniem nie tylko państwa polskiego – bo gdy weźmiemy choćby osobę pana Janusza Wojciechowskiego, który dzisiaj jest w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, to możemy mówić, że również Unii Europejskiej – ale także innych państw Wspólnoty pod względem właśnie jakości funkcjonowania życia publicznego i polityki z punktu widzenia zarządzania tymi zasadniczymi zasobami, jakimi przede wszystkim są zasoby finansowe, ale nie tylko.

 

Chciałbym, by mogli Państwo się spotkać i dyskutować. Jest – przynajmniej był kiedyś – w Krakowie, niedaleko placu Bohaterów Getta, sklep wędkarski, na którego witrynie było napisane: „Można wejść z psem i lodem, można się targować, można narzekać, a nawet przesadzić”. No więc po to między innymi są te spotkania: by mogli Państwo dyskutować, a także po to, byście mogli kwestionować. Bo zawsze powtarzam, gdy wręczam nominacje profesorskie osobom, które wchodzą do stanu profesorskiego – wśród kilku próśb, które zawsze do nich kieruję, jest jedna – mówię: „Zajmują się Państwo wychowaniem młodzieży, kształtowaniem młodych kadr naukowych, tymi, którzy w przyszłości mają tworzyć, budować polską naukę. Proszę, byście im pozwalali, a wręcz nakłaniali ich do tego, by kwestionowali, bo na tym polega rozwój nauki”.

 

Rozwój nauki polega na kwestionowaniu – na tym, że te najbardziej utarte teorie poddajemy, rozbieramy na czynniki pierwsze i próbujemy się im sprzeciwić, próbujemy znaleźć nową, własną drogę w stosunku do tego, co już wymyślono. Prace naukowe, które polegają tylko i wyłącznie na powtarzaniu utartych poglądów, nie są naukowe, są sprawozdawcze. Nauka rozwija się dzięki temu, że ludzie mają odwagę przełamać utarte schematy – i temu między innymi mają też służyć te spotkania.

 

Chciałbym, abyście dyskutowali o państwie – nie tylko w ujęciu państwa polskiego, ale również abstrakcyjnym. Dlatego ważne znaczenie będą też miały tutaj poglądy klasyków. Nie chodzi o powiedzonka polityków naszych i innych z ostatnich 30 lat, tylko o klasyków w znaczeniu filozofii starożytnej – tych, którzy tak naprawdę budowali podwaliny naszej cywilizacji. Tej, która rozkwitła w Europie i dzisiaj rozwija się w krajach europejskich, a także anglosaskich. Więc jest to niezwykle istotne i to jest coś, co właśnie chciałbym, żebyście tu realizowali.

 

Dlaczego zaprosiliśmy tutaj profesorów – ale nie tylko, bo też znacznie młodszych naukowców, którzy zajmują się bardzo różnymi dziedzinami? Oczywiście przede wszystkim prawników, bo taka jest tematyka akurat tej pierwszej edycji Belwederskiej Szkoły Letniej. Ale mam nadzieję, że ta Szkoła będzie się rozwijała i w przyszłości będziemy mogli realizować różne inne tematy. W tym roku przede wszystkim prawnicy, ale – powtarzam – nie tylko, bo także praktycy.

 

Dlaczego tak właśnie chciałem? Miałem w życiu tę niezwykłą sposobność, że w 2008 roku zacząłem pracę w Kancelarii Prezydenta – właściwie nazywam to moją służbą dla Rzeczypospolitej – u boku Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak wiecie, Pan Prezydent był nie tylko niezwykle doświadczonym politykiem, bo przecież był kiedyś ministrem stanu u boku Prezydenta Rzeczypospolitej, ale był także szefem Najwyższej Izby Kontroli, posłem, senatorem, ministrem sprawiedliwości – prokuratorem generalnym, niezwykle wsławionym wtedy walką z przestępczością zorganizowaną, był prezydentem miasta – Warszawy – i wreszcie Prezydentem Rzeczypospolitej.

 

Ale obok tego wszystkiego był przecież także profesorem uniwersyteckim, doktorem habilitowanym prawa pracy, który wcześniej nie tylko zajmował się prawem pracy w znaczeniu teoretycznym, ale też takim bardzo praktycznym, gdy jeszcze w latach 80. doradzał robotnikom, ludziom Solidarności na Wybrzeżu, działał w podziemiu niepodległościowym, a potem był przecież wiceprzewodniczącym NSZZ „Solidarność”. Więc to taki niezwykły splot życia – z jednej strony – tego naukowego, a z drugiej – tego tak bardzo praktycznego, społeczno-politycznego, mogę tak śmiało powiedzieć.

 

Ta służba dla Polski u boku Prezydenta była niezwykłym doświadczeniem, bo wielokrotnie właśnie te elementy naukowe splatały się z elementami praktycznej, twardej polityki. Ale przede wszystkim z niezwykle wieloma ciekawymi nie tyle dyskusjami, bo może do końca tak bym tego nie nazwał, ile raczej krótkimi wykładami, które Pan Prezydent mnie, nam – swoim młodym współpracownikom – robił wtedy właśnie na temat tego, jak wygląda polskie państwo, gdy nam opowiadał o ostatnich 40-45 latach Rzeczypospolitej, które pamiętał jako uczestnik tych wszystkich procesów. Patrzył na to – z jednej strony – z punktu widzenia naukowego, choćby na proces przekształcania się zasad prawa pracy i w ogóle funkcjonowania prawa pracy w Rzeczypospolitej, ruchu związkowego itd., ale także właśnie niezwykle interesujących kwestii państwowych.

 

Chciałem, by Państwo mieli tutaj tego namiastkę, byście właśnie spotkali się ze specjalistami z różnych dziedzin, którzy bardzo często mają ogromne doświadczenie i nie są tylko profesorami uniwersyteckimi, choć niektórzy mówią: „Ten ktoś przeszedł przez uniwersytet życia”. Z całą pewnością można tak powiedzieć np. o pani Zofii Romaszewskiej, która jest w jakimś sensie chodzącą historią walki o wolną, niepodległą, prawdziwie suwerenną, Polskę – z jednej strony, a z drugiej – walki o proste, zwykłe prawa ludzkie, także w Rzeczypospolitej, w której dziś żyjemy, a która cały czas jeszcze wymaga poprawiania. I ten proces pewnie będzie trwał zawsze, bo zawsze będzie coś do zrobienia i poprawienia, żeby żyło się lepiej, łatwiej. Żeby państwo bardziej rozumiało zwykłego człowieka i odpowiadało na jego potrzeby.

 

Tak mi się teraz przypomniało, bo mówiłem o młodych profesorach, którzy idą w stan profesorski i do których mam możliwość powiedzieć te ostatnie słowa – wręczając im nominacje – zanim zostaną profesorami w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale druga taka grupa – bardzo ważna przecież w naszym społeczeństwie, która też odbiera nominacje od Prezydenta – to sędziowie. Co z kolei mówię do sędziów? Bardzo podobna sytuacja: też mam tę możliwość, gdy staję przed nimi i mówię do nich: „Szanowni Państwo, kiedy już wręczyłem Wam te nominacje – bo wystąpienie Prezydenta jest zazwyczaj po wręczeniu – mogę mieć już tylko prośby”. I mam prośby, wymieniam je.

 

Jedna z nich, najważniejsza z wszystkich, jest taka – bo w ogóle nie dyskutuję o kwalifikacjach, są to ludzie przygotowani, którzy bardzo często przeszli już przez niższe instancje sądowe, więc tu nie dyskutujemy o kompetencjach: „Proszę o jedną rzecz – żebyście zawsze, nawet w największym zmęczeniu, bo czasem jest bardzo dużo pracy, nawet w największym znużeniu, gdy macie powtarzalność spraw, czasem taką nieznośną, żebyście zawsze pamiętali, że za każdym razem, gdy wchodzicie na salę, jest tam człowiek, którego to jest sprawa – być może najważniejsza dla niego, być może jedyna w życiu. I on po tym, jak go potraktujecie, wyrobi sobie osąd o polskim wymiarze sprawiedliwości. To Wasza niezwykła odpowiedzialność. Niezwykła! Ponieważ w każdym momencie Państwo, realizując swoją służbę sędziowską, zarazem pracujecie na imię wymiaru sprawiedliwości: czy to będzie dobre imię, czy złe – zależy od Waszej postawy jako sędziów, jako ludzi. Ludzie Was obserwują, zwłaszcza w małych środowiskach, gdy jesteście sędziami w niewielkich ośrodkach sądowych, gdzie wszyscy znają sędziego. I po tym, jak ten sędzia na co dzień funkcjonuje, oni wyrabiają sobie zdanie na temat wymiaru sprawiedliwości. To niezwykła odpowiedzialność. To nie jest tylko to, że stajecie się elitą, bo jesteście elementem stanu sędziowskiego. To właśnie zobowiązuje! Jest to bardzo poważne zobowiązanie”. Chciałbym, żebyście o takich rzeczach też tutaj dyskutowali.

 

Na czym polega istota państwowości? O co chodzi, gdy mówimy o budowaniu etosu państwowego? Gdy mówimy, że chcemy silnego państwa? Co to znaczy – silne państwo? Co to znaczy demokracja? Jaka jest różnica między demokracją liberalną a chrześcijańską? Co to w ogóle znaczy liberalna demokracja i jak spojrzeć na to przez pryzmat prawa? To ma niezwykle istotne znaczenie, bo pewnie w większości doskonale Państwo wiedzą, że to, co dzisiaj zdecydowanie słyszycie na wydziałach prawa w czasie wykładów, to jest właśnie prawo ujęte przez pryzmat liberalny. Czy on jest jedyny możliwy? Nie! Jest wiele innych nurtów filozoficznych, przez których pryzmat też można spojrzeć na kwestię prawa, praw człowieka itd. I w ten sposób je pojmować, ujmować – i tak na nie patrzeć.

 

Problemy ustrojowe, jak chociażby kwestia trójpodziału władz. W trójpodziale władz co jest najbardziej istotną zasadą? Mianowicie równoważenie się władz. Tam nie jest powiedziane, że jedna władza jest absolutnie niezależna od innych i od nich ważniejsza.

 

Właśnie istota trójpodziału władz polega na tym, że żadna z nich nie jest najważniejsza, że wszystkie trzy są równe sobie. Nie jest tak, że jedna władza w sposób bezwzględny może dyktować warunki drugiej i jest przy tym wszystkim w żaden sposób nietykalna; że sama się kooptuje, sama o sobie orzeka, sama orzeka o wszystkich innych i to co powie, jest absolutnie niezdatne do poddania jakiejkolwiek krytyce.

 

Muszę Państwu powiedzieć, że jak słyszę głosy, że nie wolno krytykować wyroków sądowych, że nie wolno krytykować wyroków wydawanych przez Trybunał... A dlaczego? A dlaczego w takim razie wolno krytykować polityków? Wolno krytykować każde słowo wypowiedzialne czy przez posła opozycji czy przez posła ugrupowania rządzącego, przez ministra. Wolno krytykować każde słowo wypowiedziane przez premiera, przez prezydenta. Wolno, nie mam z tym żadnego problemu.

 

Proszę bardzo, możemy dyskutować. Miał prezydent rację? Nie miał prezydent racji? Dobrze prezydent zrobił? Źle prezydent zrobił? Możemy dyskutować, proszę mi tylko przedstawić argumenty. Dlaczego ktoś uważa, że podejmując taką, a nie inną decyzję zrobiłem źle. Albo z jakiego punktu widzenia uważa, że ta decyzja powinna była być inna. Dlaczego, proszę tylko mi wyjaśnić. Spokojnie przedstawić swoje argumenty. Bardzo chętnie się nad tymi argumentami zastanowię, pochylę się. W końcu – zakładam – to nie ostatnia decyzja, będą następne, być może trzeba będzie na przyszłość spojrzeć na sprawę inaczej. Proszę bardzo, jestem otwarty. Tylko pytam, dlaczego nie możemy w taki sam sposób dyskutować na temat wyroku Trybunału czy sądu?
 

Każdego wolno krytykować tylko nie jedną grupę, w jakimś sensie, zawodową? Otóż się z tym nie zgadzam. Uważam, że w demokratycznym państwie, w którym panuje zasada wolności słowa, krytyka jest dopuszczalna w odniesieniu do wszystkiego. Oczywiście, pytanie, w jaki sposób tę krytykę prowadzimy, ale to jest problem poziomu dyskusji, to jest problem naszego wychowania, problem języka, jakim się posługujemy. Natomiast merytoryczna debata, merytoryczna dyskusja, w tym merytoryczna krytyka, polegająca właśnie na przedstawieniu kontrargumentu w stosunku do tego, co usłyszeliśmy czy widzimy jest czymś absolutnie uzasadnionym.

 

I tak chciałbym, żebyście Państwo do tej Belwederskiej Szkoły Letniej podchodzili. Grono Państwa jest niewielkie. Myśmy się bardzo cieszyli, że z całej Polski zgłosiło się tak wielu studentów, żeby przyjechać tutaj, do Warszawy i przez tydzień dyskutować i posłuchać tych wykładów – to było ponad 200 osób. Ale założenie było takie, że ta grupa ma być niewielka. Dlaczego? Właśnie dlatego, żeby to nie było otwarte spotkanie na uczelni, gdzie przyjeżdża znany polityk i przychodzi pięćset osób. On powie, co myśli, ale dyskusja z nim jest prawie niemożliwa. Natomiast zakładam, że w gronie trzydziestu osób ta dyskusja jest możliwa nie tylko w momencie, w którym zostaje po wypowiedzi wykładowcy temat otwarty i rozpoczynamy debatę, ale także i w kuluarach, w czasie przerw kawowych, w czasie innych momentów. Mamy tutaj bardzo sprzyjające warunki w Belwederze, można wyjść do ogrodu. Mam nadzieję, że pogoda także będzie temu sprzyjała.

 

Mam świadomość, że to są wakacje dla studentów i Państwo w tym okresie wakacyjnym podejmujecie trud uczestniczenia w tej szkole letniej, za co zresztą jeszcze raz – chce to bardzo podkreślić – jesteśmy bardzo wdzięczni i bardzo się cieszymy. Ale chcemy też, żeby to było też trochę przyjemne, żeby to nie było dla Państwa obciążenie, żeby to była w jakimś sensie uczta także i dla ducha, żeby była spokojna atmosfera. Jak będziecie chcieli i wykładowca się zgodzi, to możecie nawet przeprowadzić zajęcia na trawniku – mamy bardzo ładny trawnik po lewej stronie.

 

Proszę Państwa, tak bym chciał, żeby to wyglądało. Mam nadzieję, że wyniesiecie Państwo z tego spotkania osobistą korzyść. Bardzo wielu z Was pewnie nawet jeszcze nie do końca ma sprecyzowane, co chciałoby robić. To tak jest. Z drugiej strony, nawet jeżeli się wydaje, że coś jest już sprecyzowane i utarte, to wierzcie mi Państwo – i mówię to z własnego życiowego doświadczenia: nigdy nie mów nigdy. Nigdy nie przypuszczałem, że będę politykiem, nigdy. W ogóle tego nie zakładałem w swoim życiu. Byłem przekonany, że pracując na uczelni, obroniwszy doktorat, będę kontynuował swoją działalność naukową, że gdzieś tam będę oprócz tego kontynuował, dla chleba, swoją działalność prawniczą, bo z czegoś trzeba żyć. Że w przyszłości zrobię habilitację i powoli, powoli, pracując cały czas na Uniwersytecie Jagiellońskim, będę zdążał w kierunku profesury, gdzieś tam, w jakiejś perspektywie. Nigdy nie przypuszczałem, że wciągnie mnie świat polityki, że będę się zajmował tym, co pojmuję, jako rozumną troskę o dobro wspólne. Tak rozumiem politykę. Zresztą, mam nadzieję, że właśnie na temat takich pojęć, jak dobro wspólne tutaj, w czasie tych zajęć będziecie dyskutowali. Bo bardzo ważne jest spojrzenie na państwo, na ustrój państwa właśnie przez ten pryzmat.

 

Proszę nie pojmować tego, co teraz powiem, jako krytykę jakichkolwiek programów uniwersyteckich. Nie o to mi chodzi. Po prostu takie są moje przemyślenia Wydaje mi się, że takie przedmioty jak prawo konstytucyjne – to są oczywiście przedmioty rozległe – powinny być pogłębione. Nie powinno być tak, że elementy są rozbite na wiele kursów. Żeby na przykład na zajęciach z prawa konstytucyjnego student był – że tak powiem – poddany dyskusji, co to jest właśnie dobro wspólne. Co to jest ta społeczna gospodarka rynkowa, o której mowa w konstytucji? Czym ona w istocie jest? Tak się [szybko] przechodzi nad tym pojęciem, hop. Społeczna gospodarka rynkowa – to jest przecież zapis w konstytucji, bardzo konkretny. No więc prowadzący ćwiczenia, czy najlepiej profesor prowadzący wykład powinien wskazać studentowi na prawie konstytucyjnym, czym jest ta społeczna gospodarka rynkowa, skąd ona się wzięła, na czym polega i dlaczego ona została do naszej konstytucji wpisana.

 

Bardzo często o tym mówię, bo dla mnie to pojęcie społecznej gospodarki rynkowej w swojej istocie jest bardzo dobrym przykładem na to, że nasza konstytucja, niestety, do niedawna nie działała. Nie było w Polsce społecznej gospodarki rynkowej. Społeczna gospodarka rynkowa w Polsce dopiero się zaczyna, teraz. Ponieważ ważnym, a może najważniejszym elementem społecznej gospodarki rynkowej jest sprawiedliwy podział dóbr w społeczeństwie. Więc, jeżeli mówimy o tym z punktu widzenia państwowego, to jest to między innymi sprawiedliwy podział tego, co państwo ma do podzielenia. Tym, co państwo ma przede wszystkim do podzielenia, są pieniądze spływające z podatków. I teraz pytanie: w jaki sposób państwo te pieniądze dzieli. Jeżeli państwo rzeczywiście wspiera tam, gdzie potrzebne jest wsparcie i dzięki temu generalnie poprawia się jakość życia, to oznacza, że te dobra są sprawiedliwie dzielone. Natomiast, jeżeli tak się nie dzieje, to nie mamy do czynienia ze społeczną gospodarką rynkową. 

 

Chciałbym, żebyście dyskutowali tutaj o tych kwestiach, bo to są zagadnienia niezwykle ważne. Oczywiście, możecie też dyskutować o kompetencjach prezydenta i – przyznam szczerze – bardzo chętnie bym takiej dyskusji wysłuchał. Na przykład: co to Waszym zdaniem znaczy, że prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej ? Czy to wyłącznie chodzi o to, czy jest wysoki czy jest niski? Wiecie Państwo, na przykład ks. prof. dr hab. Franciszek Longchamps de Berier jest wyższy ode mnie.

 

Chciałbym, żebyście także dyskutowali o tym, że prezydent jest gwarantem ciągłości władzy państwowej. To jest fragment niezwykle interesujący i pytanie, w jaki sposób go rozwinąć. Co to znaczy, że prezydent jest gwarantem ciągłości władzy państwowej? W czym to się przejawia i w związku z tym, jakie w rzeczywistości pod tym określeniem kryją się faktyczne kompetencje prezydenta, na czym polega ich istota.

 

Proszę, dyskutujcie. Można krytykować, nie ma się co obawiać. Tutaj każda dyskusja jest dozwolona, tu nie ma żadnych ograniczeń. Nikt nie pytał Państwa o poglądy i możecie Państwo śmiało tutaj swoje poglądy wygłaszać. O to właśnie chodzi, żeby prowadzić otwartą dyskusję, chodzi o to, żeby ścierały się różne poglądy. Mam nadzieję, że będziecie także dyskutowali między sobą, i na zajęciach, i w chwilach wolnych od zajęć, a przede wszystkim – mam także nadzieję – że się ze sobą zaprzyjaźnicie, że Państwo spędzicie tutaj miło czas z wykładowcami i jako grupa koleżanek i kolegów z różnych stron Polski. Bo też bardzo nam na tym zależało, żebyście byli Państwo z różnych ośrodków akademickich – i tych większych, i tych mniejszych, z różnych części naszego kraju. Właśnie po to, żebyśmy mieli takie zróżnicowane grono ludzi, którzy przecież na różne problemy mogą w różny sposób spojrzeć. I chociaż są ludźmi młodymi, to przecież też mają już jakiś swój bagaż doświadczeń i w swoim życiu bardzo często już niejedno widzieli i niejednym się zajmowali.

 

W związku z powyższym mam nadzieję, że to będą ciekawe dyskusje. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję wszystkim organizatorom, bardzo serdecznie dziękuje wszystkim współorganizatorom. Głęboki ukłon i podziękowania w kierunku wszystkich wykładowców, którzy zgodzili się spotykać tutaj z naszymi gośćmi, z naszymi słuchaczami. Państwu, młodzieży akademickiej jeszcze raz bardzo dziękuję za zgłoszenie się. Mam nadzieję, że spędzicie tu Państwo czas, który będzie nie tylko czasem przyjemnym, ale który także przyniesie Państwu pożytek na drogę życia zawodowego. Dziękuję.

 

 

Prezydent Andrzej Duda do uczestników Belwederskiej Szkoły Letniej: Mam nadzieję, że będą się tu ścierały różne poglądy i będziecie toczyć gorące dyskusje.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.