przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 31 lipca 2019

„Panie Pułkowniku, Dowódco legendarnego batalionu „Zośka”, cześć Twojej Pamięci!”

Uroczystości pogrzebowe śp. płk. Ryszarda Białousa „Jerzego”, dowódcy legendarnego Batalionu „Zośka”

Szanowni Panowie, Najbliżsi Pana Pułkownika,
Wielce Szanowny Panie Premierze, Ministrze Kultury,
Wielce Szanowny Panie Ministrze Obrony Narodowej,
Szanowni Panowie Ministrowie,
Szanowni Panowie Generałowie,
Czcigodny Ekscelencjo Księże Biskupie Kapelanie Wojska Polskiego,
Czcigodni Księża Kapelani,
Szanowni Panowie Generałowie, Szanowne Panie i Panowie Oficerowie, Żołnierze,
Drodzy Harcerze,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo,

ale przede wszystkim Czcigodni Kombatanci – Żołnierze Pana Pułkownika Powstańcy Warszawscy!

 

To jest niezwykła chwila. Sen o wolnej Polsce dopełnia się. Dla pana pułkownika Ryszarda Białousa, dla „Jerzego”. To marzenie o tym, żeby Polska była niepodległa, była w pełni suwerenna, była wolna, była kwitnąca i żeby być w niej, dzisiaj właśnie się realizuje.

 

Zobacz także: Uroczystości pogrzebowe dowódcy Batalionu „Zośka” Po 75 latach od dnia, w którym gotów był stanąć do Powstania Warszawskiego, które następnego dnia, 1 sierpnia 1944 roku, miało się rozpocząć. Nie był już wtedy młodym chłopakiem tak jak jego żołnierze, chłopcy, dziewczęta, którymi dowodził. Był poważnym człowiekiem. Miał 30 lat. Był mężem, toczyło się jego życie, a jednak gotów był poświęcić je dla Polski. Gotów był poświęcić je od dawna. Gotów był od czasów przedwojennych, bo wtedy służył w Wojsku Polskim. Był doświadczonym żołnierzem. Kiedy wybuchła II wojna światowa w 1939 roku, 80 lat temu, gotów był do walki i do niej stanął. W kampanii wrześniowej został ciężko ranny, ale nie chciał iść do niewoli, wolał wracać do zdrowia w domu po to, żeby móc dalej walczyć, po to żeby móc się skupić na walce podziemnej. Dostawał niezwykle odpowiedzialne zadania. Był saperem. Od samego początku uczył młodych. Uczył trudnego rzemiosła wojskowego, trudnej sztuki saperskiej. Po co? Po to, żeby mogli realizować zadania dywersji i sabotażu, do jakich został przez Kwaterę Główną, przez dowództwo Polski Podziemnej skierowany.

 

Rzeczywiście w tamtych sierpniowych dniach 1944 roku stanął najpierw na czele jako dowódca harcerskiego batalionu „Zośka”, ale później został, po śmierci „Jana”, dowódcą Brygady Dywersji Broda 53. Dźwigał na barkach niezwykle odpowiedzialne zadania. Z całą pewnością trudno nam sobie to dzisiaj wyobrazić, nawet tym, którzy dowodzą w Wojsku Polskim, co to znaczy tracić codziennie swoich żołnierzy. Co to znaczy, kiedy twoi podkomendni idą do walki z twojej decyzji, na twój rozkaz, giną, nie wracają. Co to znaczy, kiedy pod twoją komendą oddają życie ludzie, którzy w zasadzie jeszcze tego życia nie zaczęli. Mają po 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23 lata. To przecież sam początek życia. To przecież wszystko jeszcze przed nimi.

 

Dźwigał tę odpowiedzialność z przekonaniem o konieczności walki o wolną Polskę. Walczył o nią do samego końca, do ostatniego dnia powstania, a potem ze swoimi żołnierzami, którzy przeżyli, powędrował do Stalagu, do obozu jenieckiego. Nie chciał po wojnie, która zakończyła się nie tak, jak chciał, nie wyobrażał sobie tego, że może tutaj wrócić. Do kraju, dla którego krwawili się jego żołnierze i on, a który nie jest w pełni wolny. Nie mógł się z tym pogodzić. Wyjechał najpierw do Anglii, do Londynu, później, w 1948 roku, podjął decyzję, aby wyemigrować ostatecznie do Argentyny i z Argentyną związać swoje dalsze życie.

 

W Polsce był później tylko dwa razy, na bardzo krótko. Najpierw w 1946 roku, żeby zabrać swoich najbliższych, a później w latach 70. Nie zdążył już przyjechać, bo zdrowie nie pozwoliło, do ojczyzny, która się odrodziła, która uwolniła się z oków komunizmu, która na powrót stawała się prawdziwie suwerenna, wolna i niepodległa, taka, o jakiej marzył. Umarł na obcej ziemi 27 lat temu, w 1992 roku, ale jego pragnieniem było do ojczyzny wrócić. Do ojczyzny wolnej, do ojczyzny suwerennej, do ojczyzny niepodległej.

 

Dziś na to miejsce ostatniego spoczynku, do kwatery, którą znają wszyscy w Polsce, wśród brzozowych krzyży, pod którymi leżą jego żołnierze, odprowadzony przez swoich podkomendnych, przez polskich komandosów, przez najwyższe władze państwowe, przez generalicję, przez ordynariusza Wojska Polskiego, przez syna, przez wnuka – spocznie. Tu gdzie jego miejsce, wśród jego żołnierzy.

 

Z dumą wierzę, że oni też są dzisiaj tutaj i patrzą na nas, i patrzą na swojego „Jerzego” wracającego do swojego miasta, na swoje miejsce, koło „Andrzeja Morro”, „Giewonta”, „Bonawentury”, „Sępa”, „Howerli”, „Kuby”, „Kołczana” – jego żołnierzy.

 

Panie Pułkowniku, Dowódco legendarnego batalionu „Zośka”, cześć Twojej Pamięci! Spoczywaj w pokoju.


Niech żyje Polska!  


 


 
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.