Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 18 września 2019

Wystąpienie Prezydenta na XX Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich

 

Czcigodni Odznaczeni,

Wielce Szanowni Panowie Ministrowie,

Szanowni Panowie Posłowie, Senatorowie,

Czcigodni Państwo Rektorzy – z Księdzem Rektorem na czele,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście na czele z Wielce Szanownymi Paniami i Panami Profesorami,

Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!

 

Nie przypominam sobie, kiedy w trakcie mojej prezydentury – czy w ogóle była taka sytuacja – żebym przyznał jednocześnie tyle krzyży komandorskich Orderu Odrodzenia Polski jednemu środowisku. To dla mnie wydarzenie bez precedensu, ale też środowisko jest wyjątkowe. To właśnie dlatego jestem tutaj i objąłem Państwa XX Zjazd honorowym narodowym patronatem prezydenckim.

 

Zobacz także: Odznaczenia dla zasłużonych historyków To wydarzenie, Powszechny Zjazd Historyków Polskich – można powiedzieć z uśmiechem – ma swoją historię. Pierwszy odbył się jeszcze w czasie, gdy na mapach Europy nie było Polski, bo zniknęła na 123, a czasem na ponad 123 lata w państwach zaborczych. To był 1880 rok, gdy polscy historycy spotkali się na Powszechnym Zjeździe w Krakowie w związku z 400. rocznicą śmierci wielkiego polskiego kronikarza – można powiedzieć dziejopisa, czyli też historyka – Jana Długosza.

 

Są zapewne wśród Państwa tacy, którzy pamiętają X Zjazd, przed 50 laty, także tutaj, w Lublinie, gdzie spotykają się Państwo dzisiaj w roku 2019, który także jest rokiem wielu wielkich rocznic: 50. rocznicy Państwa Zjazdu z 1969 roku, 450. rocznicy zawarcia unii lubelskiej, 100. rocznicy pierwszego powstania śląskiego, 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, napaści niemieckiej i sowieckiej na Polskę, 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki do Polski Ojca Świętego Jana Pawła II, która w efekcie zmieniła oblicze tej ziemi.

 

Wreszcie 30. rocznicy tamtego 1989 roku, od którego mówimy, że Polska znów stała się suwerenna, niepodległa, prawdziwie wolna. Gdy wyrwaliśmy się z sowieckiej strefy wpływów, spod sowieckiej dominacji, pokazując tamtym głosowaniem 4 czerwca, że odrzucamy władzę komunistyczną i tamten znienawidzony przez Polaków ustrój. Czy wreszcie dużo bardziej współcześnie – 20. rocznica naszej obecności w Sojuszu Północnoatlantyckim, 15. rocznica naszego wstąpienia do Unii Europejskiej.

 

Dlaczego one są ważne? Dlaczego o nich pamiętamy? Właśnie m.in. dzięki Państwa pracy, Waszej wielkiej służbie dla Rzeczypospolitej. Gdy patrzę na dzisiejszą Polskę, na młodych ludzi, rekonstruktorów, na komiksy, książki i filmy o tematyce historycznej – na wszystko, co dzieje się, co jest tworzone w Polsce – nie mam żadnych wątpliwości, że ta wielka moda na naszą historię, na to, co w niej rzeczywiście ważne i piękne, co w niej państwowotwórcze, a przede wszystkim wspólnototwórcze, jest Państwa zasługą.

 

Spokojnie, z konsekwencją przetrwali Państwo nie tylko czasy komunistyczne, dokumentując, jak się dało, tę historię prawdziwą – taką, jaka ona rzeczywiście była, czyli prawdę historyczną; choćby o Katyniu, o Solidarności, o wydarzeniach lat ’56, ’68, ’70, ’76 – tych dramatycznych w naszych dziejach. To oczywiście wiązało się z ryzykiem.

 

Ale przetrwali Państwo też bardzo trudne lata 90., gdy mówiło się o końcu historii: „A po co to w ogóle pamiętać? Dajcie spokój, teraz idziemy do Unii Europejskiej, będziemy się integrować. Po co w ogóle istnieją jakieś państwa? Po co w ogóle mówić o narodzie?”. To się nie udało – ta kosmopolityczna ideologia nie zwyciężyła, nie porwała serc młodych ludzi, nie zawłaszczyła ich, nie zepchnęła z polskiej drogi dzięki temu, że cały czas byli polscy historycy, którzy mówili o historii, którzy wtedy, gdy ograniczano liczbę godzin historii w szkole, twardo i głośno przeciwko temu protestowali, którzy nie bali się być niemodni.

 

Historia ma fundamentalne znaczenie wspólnoto- i państwowotwórcze. Jestem przekonany, że nie byłoby takiej Polski, jaką mamy dzisiaj – dumnej, kroczącej pod biało-czerwonym sztandarem w Marszu Niepodległości 11 listopada w 100. rocznicę jej odzyskania przez Polskę – gdyby nie wielkie Państwa dzieło dokumentowania, kształcenia, uczenia. Kształcenia także kolejnych pokoleń historyków na polskich uczelniach.

 

Tych, którzy wykonują tę najbardziej fundamentalną pracę: idą do szkoły podstawowej, liceum czy innej i uczą młodzież tego, co w naszej historii ważne, co powinno być mocno zapamiętane. Po to, by wiedzieć, jaka ta historia była i gdzie w tej historii można spokojnie ocenić, że np. popełniono błędy albo jakie postawy prowadziły do narodowych czy państwowych tragedii, takich jak zabory i utrata niepodległości. Kto do tego doprowadził i jak się wtedy zachowywał? To ogromnie ważne.

 

Jestem za to Państwu zwyczajnie, po ludzku wdzięczny – za wszystkie opracowania historyczne, które sam mogłem przeczytać i z których sam czerpałem wiedzę. Jestem Państwu ogromnie wdzięczny za ten wielki proces edukacji, który Państwo cały czas niezłomnie i spokojnie realizują. To właśnie dlatego – te bardzo wysokie odznaczenia państwowe, które chciałbym, żeby były pewnym symbolem dla całego środowiska. Oczywiście one mają wymiar indywidualny, ale chciałbym, byście je Państwo – summa summarum – przyjęli jako pewien symbol. Z szacunkiem pochylam głowę przed środowiskiem polskich historyków. Wykonują Państwo wspaniałe dzieło, za które jestem ogromnie wdzięczny.

 

Cieszę się również, że myślicie o przyszłości, że interesuje Państwa nie tylko to, co było, ale również – jak w przyszłości będziemy mówili i trzeba mówić o tym, co było, żeby najlepiej docierać ze swoim przekazem, żeby możliwie szeroko propagować tę wiedzę. W dokumencie, który czytałem jako odezwę zjazdową, jest mowa o e-historii: „To be e- or not to be?” – bardzo dobre pytanie. Kto wie, czy nie należy rozumieć go szeroko: albo być e-, albo w ogóle nie być. Kto wie, czy taka właśnie nie jest przyszłość?

 

Jeżeli miałbym o tej kwestii dyskutować, powiedziałbym: tak, internet i ta powszechna w związku z tym dostępność do informacji, którą mamy dzisiaj i która jest coraz szersza, stanowi właśnie jeden z elementów tego wielkiego sukcesu propagowania historii i także czegoś, co nazywa się polityką historyczną, do której także – mam tę niezwykłą możliwość – mogę się przyczyniać. Sądzę, że to jest właśnie przyszłość: możliwość bardzo szerokiego dostępu do wiedzy. To także ogromna szansa pokazywania młodzieży – ale przede wszystkim także światu – naszej historii takiej, jaka ona była. To wielka szansa, którą musimy wykorzystać.

 

Dlatego że stało się wiele złego – można powiedzieć: wyrządzono nam wiele złego, jeśli chodzi o nieprawdę historyczną. Słynne określenie – dramatyczne z naszego punktu widzenia – „polskie obozy zagłady” czy „polskie obozy śmierci” przecież zostało gdzieś ukute, w jakiś sposób zostało przesączone do umysłów ludzi na zachodzi Europy i na różnych kontynentach. I tak się utrwaliło, że nawet ludzie światli pozwalają sobie go używać – ludzie, którzy powinni doskonale znać historię o II wojnie światowej i prawdę o tamtych wydarzeniach, cały czas powtarzają to określenie.

 

Musimy z tym konsekwentnie walczyć, ale musimy także jak najszerzej propagować naszą prawdę. To jest wielkie Państwa zadanie: myśleć o tej prawdzie, ale także zastanawiać się, w jaki sposób podawać ją tak, by była najbardziej przystępna i możliwie najlepiej trafiała do adresatów, czyli do wszystkich. Proszę Państwa o to, byście tutaj, na Zjeździe, właśnie na te tematy dyskutowali, bo są one niezwykle ważne dla naszej przyszłości.

 

Jeszcze raz z całego serca Państwu dziękuję za służbę dla Rzeczypospolitej. Za wychowywanie młodych pokoleń. Dziękuję za wszystko, co czynicie dla Rzeczypospolitej. Jak wiecie: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Mogę śmiało dzisiaj powiedzieć, że pod tym względem polscy historycy są jedną z naszych najpiękniejszych grup społecznych.

 

Jeszcze raz gratuluję Państwu serdecznie i dziękuję.

XX Powszechny Zjazd Historyków Polskich w Lublinie z udziałem Prezydenta RP

Poleć znajomemu