Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 23 września 2016

Wystąpienie Prezydenta RP z okazji 40. rocznicy utworzenia KOR

Uroczystość w Pałacu Prezydenckim z okazji 40. rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników (fot. Krzysztof Sitkowski / KPRP)

 Szanowni Państwo!

 

„Czerwony Radom pamiętam siny, jak zbite pałką ludzkie plecy. Pojechaliśmy, ktoś musiał jechać, naprawdę trzeba było coś zrobić”. Śpiewał w swojej balladzie o szosie E7 Jan Krzysztof Kelus.

 
 
Szanowni Panowie Ministrowie,
Twórcy Komitetu Obrony Robotników,
Wszyscy Dostojni Goście,
Szanowni Państwo!
 

40 lat temu miało miejsce to wydarzenie, które było instytucjonalnym początkiem końca PRL-u. Dlaczego mówię, że instytucjonalnym? Dlatego, że Komitet Obrony Robotników był instytucją. Instytucją, która od samego początku, jej twórcy z założenia przyjęli, że ma działać oficjalnie. Ma działać oficjalnie, i w ten sposób doszło do wydarzenia niezwykłego, jak na tamte czasy, czasy komunizmu, gdzie siłą przewodnią była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Otóż doszło do zderzenia Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która była robotniczą tylko z nazwy, co wyraźnie pokazała zwłaszcza w 1976 roku poprzez wydarzenia w Radomiu, w Płocku i Ursusie. Z polskimi inteligentami dwóch pokoleń, którzy rzeczywiście stanęli w obronie robotników. Poszli za głosem tych, którzy ich poprzedzali, poszli za głosem polskich inteligentów, za ich etosem z przełomu XIX i XX. Etosem, który opisał w swoich esejach Bogdan Cywiński. Etosem służby inteligencji dla społeczeństwa, etosem „Solidarności”, inteligencji ze wszystkimi pozostałymi warstwami społecznymi.

 

Komitet Obrony Robotników to była polska inteligencja, tak jak powiedziałem dwóch, a nawet jak mi tutaj po cichu podpowiedziano z sali trzech pokoleń. To byli młodzi harcerze, którzy wpadli na ten pomysł, że trzeba coś zrobić wobec masakry, jaką komuniści zrobili robotnikom. Robotnikom, którzy wyszli na ulice w Radomiu, w Ursusie, w Płocku, po to, żeby walczyć o swoją godność. Po to, żeby walczyć o możliwość godnego życia, bo przecież to był protest przeciwko podwyżce, która wobec niskich pensji ich rujnowała. To był protest przeciwko wyzyskowi, pracy ponad siły. I wtedy władza robotnicza, ludowa po prostu ich zmiotła. Najpierw ich skatowała, a potem rozpoczęły się represje, aresztowania, wyrzucanie z pracy, prześladowanie. Inteligenci powiedzieli: „Nie. Tak być nie może”. I to właśnie młodzi harcerze, a dziś ministrowie, 40 lat temu Pan Minister Antoni Macierewicz, Pan Minister Piotr Naimski, ale także ludzie wtedy już dojrzali, z wielkim doświadczeniem życiowym, jak Aniela Steinsbergowa, jak Edward Lipiński, jak Jan Józef Lipski podpisali ten słynny apel, apel czternastu, do społeczeństwa i władz PRL-u, domagając się prostych rzeczy dla robotników, amnestii, domagając się przywrócenia do pracy, protestując przeciwko naruszaniu ich godności. Komitet rozrastał się w błyskawicznym tempie, coraz więcej osób polskiej inteligencji o bardzo różnych poglądach, bo to jest najważniejsze, o niezwykle byśmy dzisiaj powiedzieli różnych poglądach, przyłączało się do tej instytucji. Do tego wielkiego dzieła, jakim była pomoc robotnikom. Pomoc prawna, pomoc finansowa i pomoc medyczna, bo do tego z założenia na początku sprowadzała się działalność Komitetu Obrony Robotników. Tak jak powiedziałem był instytucją, był jawny, w biuletynie informacyjnym KOR publikowano adresy, pod które należy się zgłosić o pomoc, publikowano numery telefonów, publikowano nazwiska tych, którzy pomagają. Jerzy Andrzejewski do marszałka ówczesnego PRL-owskiego sejmu wysłał oficjalny list informując o powstaniu Komitetu Obrony Robotników. To zderzenie, tak jak powiedziałem, było początkiem upadku PRL-u. Ale w tamtym momencie najistotniejsza była właśnie ta jedność, jedność ludzi inteligencji, tak jak powiedziałem o różnych poglądach, wobec sprawy polskiej, społecznej, która była ponad wszelkimi podziałami.

 
Proszę Państwa!
 

Młodym dzisiaj pewnie ciężko uwierzyć, że w jednym ruchu instytucji, ruchu społecznym, był Pan Minister Antoni Macierewicz, był Pan Minister Piotr Naimski, ale był także i Jacek Kuroń, był troszkę później Adam Michnik, był Henryk Wujec, Jacek Taylor, Mirosław Chojecki, Emil Morgiewicz. Byli ludzie, którzy w dzisiejszej polityce są po zupełnie różnych stronach barykady i mają zupełnie dzisiaj inne spojrzenie na Polskę, i wtedy też mieli inne spojrzenie, bo jakaż była różnica w spojrzeniu na Polskę pomiędzy działaczem lewicy, powiedzmy otwarcie, Jackiem Kuroniem czy Edwardem Lipińskim, wieloletnim działaczem PPS-u a Antonim Macierewiczem i Piotrem Naimskim - harcerzami wychowanymi na etosie harcerstwa II Rzeczypospolitej, na etosie służby Bogu i Polsce, na etosie służby narodowej. A jednak działali razem, po to, żeby przełamać niemoc, jaka była w Polsce i która pokazała się wyraźnie w wydarzeniach 68 i 70 roku. Mówiłem już o tym wielokrotnie w moich wystąpieniach, że najpierw zaprotestowali studenci w 1968 roku. W 1970 roku na Wybrzeżu zaprotestowali robotnicy, ale nie byli razem. Studenci nie byli z robotnikami, robotnicy w 68 roku zostali wyprowadzeni na ulicę przeciwko studentom. Władza komunistyczna umiała dzielić. To właśnie KOR to przełamał. Pokazał, że można być solidarnym, że polska inteligencja nie pozwoli łamać karków robotnikom, że polska inteligencja - mimo zagrożenia, bo przecież doskonale było wiadomo, jakie ono jest, przecież działacze KOR były wielokrotnie aresztowani, przecież byli prześladowani, wyrzucani z pracy, blokowano im kariery naukowe - że społeczeństwo będzie stało razem. Oczywiście potem był kolejny przełom, już wielki, bo wręcz powiedziałbym narodowy, kiedy przybył do nas w 1979 roku Ojciec św. Jan Paweł II, kiedy wszystkie warstwy społeczne razem stanęły na Placu Piłsudskiego w Warszawie, na krakowskich Błoniach, robotnik koło profesora, razem słuchali, byli jednym. To te dwa wydarzenia -  Komitet Obrony Robotników i pielgrzymka Ojca Świętego dały podwaliny „Solidarności”. Przecież właśnie o „Solidarności”, mówił w swoim apelu KOR. Wzywał do tej „Solidarności”, wołał. I moglibyśmy dzisiaj powiedzieć, został wysłuchany. Duch zstąpił, i odnowił ziemię.

 
 
Szanowni Państwo!
 

Dzisiaj w 40. rocznicę opublikowania apelu do społeczeństwa i władz PRL-u chciałem z całego serca podziękować jako Prezydent Rzeczypospolitej i złożyć wyrazy najwyższego szacunku wszystkim Państwu i wszystkim w ogóle, którzy byli członkami Komitetu Obrony Robotników i którzy współpracowali z Komitetem Obrony Robotników, bo tych ludzi było bardzo wielu. Byli Państwo Romaszewscy, Pani Zofia jest z nami dzisiaj, którzy prowadzili biuro interwencyjne, był Jan Józef Lipski, który przecież nie tylko był sygnatariuszem listu czternastu, ale był także skarbnikiem KOR-u. Odpowiadał za fundusz samopomocy społecznej. Tak jak powiedziałem, byli ludzi bardzo różnych poglądów. Z KOR-em współpracował też Jarosław Kaczyński, który wciągnął do tej współpracy potem swojego brata Lecha Kaczyńskiego, później Prezydenta Rzeczypospolitej. To była wielka narodowa akcja polskiej inteligencji. Akcja, która mimo wszystkich trudów, niebezpieczeństw, mimo cierpienia bardzo często członków Komitetu Obrony Robotników przyniosła złoty plon, w postaci dzisiejszej naszej wolności.

 
 

Mówił dziś do mnie Pan Minister Antoni Macierewicz, że szkoda, że młodzież w szkołach tak naprawdę nie uczy się o KOR. Nie uczy się o tamtych czasach, bo jakoś tak dziwnym trafem do tej pory ta najnowsza historia zawsze była spychana, nie było na nią czasu, robiło się inne rzeczy, a to już albo tak tylko trochę, albo w ogóle, bo nie zdążyło się zrealizować całego programu. Otóż kto wie, czy to nie powinny być najważniejsze punkty, w których młodzież powinna się uczyć na naszej historii. Powinna się uczyć, po to, także, żeby zrozumieć dzisiejsze czasy, i po to także, żeby być może nabrać trochę dystansu do aktualnych sporów politycznych. Sporów między ludźmi, którzy kiedyś umieli działać razem, we wspólnej niezwykle ważnej sprawie. Myślę, że jest wielka nadzieja właśnie w tym, że młode pokolenie tego dystansu nabierze, że będzie mogło spojrzeć inaczej, także na dzisiejszą naszą rzeczywistość, a zarazem, żeby pamiętało komu zawdzięcza to, że może dzisiaj swobodnie wyjeżdżać za granicę, że może dzisiaj normalnie funkcjonować, w zasadzie na całym świecie, wszędzie tam, gdzie się udadzą, bo w Polsce nie zarabia się już 13 dolarów miesięcznie, tak jak w 1986 roku, jak dziś pamiętam na uczelni zarabiał mój ojciec, bo przeliczyliśmy wtedy jego pensje po czarnorynkowym kursie dolara, czyli takiego, który można było wtedy zdobyć nielegalnie. Że dzisiaj można głosić swoje poglądy, można demonstrować na ulicy. Można demonstrować przed Kancelarią Premiera, można demonstrować przed Pałacem Prezydenckim, można demonstrować przed Sądem Najwyższym, bo jest wolność wyznawania poglądów, bo jest wolność zgromadzeń, i wszystko można po zrealizowaniu odpowiednich procedur dostępnych dzisiaj zrealizować. To jest niebywała zmiana, to jest epokowa zmiana.. Owszem ktoś kiedyś powie, „przecież czasy PRL-u to kropelka w polskiej historii, na 1050 lat, zaledwie 50 lat”. Ale trudnych, proszę Państwa, w których wielu ludzi straciło życie, w których Polacy byli biedakami, patrząc na skale europejską, i które trzeba było przełamać, po to, żeby mogła być normalna Polska. I dlatego chwała wszystkim tym, którzy nie bojąc się, choć doskonale wiedzieli co im grozi, działali wtedy. I potrafili to robić z otwartą przyłbicą i podniesioną głową, mimo wszystkich prześladowań.

 
 
Szanowni Państwo!
 

Składam Państwu głęboki hołd, wszystkim tak jak powiedziałem, niezależnie od tego jakie mają dzisiaj poglądy, czy zadowoleni są z tego, ze prezydentem jest Andrzej Duda, nie ma to żadnego znaczenia. Składam Państwu hołd w podziękowaniu za Waszą odwagę, za Wasze bohaterstwo i za Waszą postawę. Postawę, która jest wielką częścią naszej historii i dzisiejszej tożsamości. Jeszcze raz bardzo serdecznie Państwu dziękuję!                   

 
Poleć znajomemu