Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 16 października 2019

Wystąpienie podczas prezentacji ekspozycji głównej Mt 5,14 Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie

Wielce Szanowny Panie Premierze,

Eminencjo, Czcigodny Księże Kardynale,

Czcigodny Księże Biskupie,

Szanowny Panie Ministrze,

Panie Dyrektorze,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,

Droga Młodzieży!

 

To bardzo ważne miejsce dla naszej przyszłości. Dlatego że – jak usłyszeliśmy przed momentem – dla wszystkich, którzy żyli w latach 80., 90., obcowanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, a wcześniej z Eminencją Księdzem Kardynałem, było czymś naturalnym. Miałem to szczęście, że należę do tego właśnie pokolenia – pamiętam jeszcze żyjącego Księdza Kardynała i oczywiście wielokrotnie miałem możliwość słuchania Ojca Świętego Jana Pawła II, witania go, oglądania, wtapiania się w to, co mówił, jak się zachowywał – zwłaszcza jako krakowianin, a więc także uczestnik mszy świętych na Błoniach i spotkań pod oknem na Franciszkańskiej.

 

Natomiast dzisiaj jest to już historia. Przychodzą następne pokolenia, które muszą zobaczyć, co znaczą te dwie postaci. W szczególności Ojciec Święty Jan Paweł II, który – nie mam żadnej wątpliwości – był najważniejszym dla świata Polakiem w historii. Żaden Polak mocniej nie odcisnął się w historii świata niż Ojciec Święty Jan Paweł II – był jednym z tych, którzy doprowadzili swoim bezpośrednim działaniem do upadku komunizmu. Nie tylko tym, że obudził nas, Polaków.

 

Wielokrotnie to już wspominałem, ale przypomnę jeszcze raz. Byłem jeszcze małym chłopcem, gdy w 1979 roku Ojciec Święty po raz pierwszy przyjechał do Polski – miałem siedem lat. Pamiętam tamte wydarzenia w Krakowie, bo bardzo mocno je przeżywaliśmy. Ale ojciec powiedział mi potem: „Słuchaj, ja dopiero wtedy zrozumiałem, że to wszystko ma krótkie nogi. I to jest tak, że są nas miliony. Bo miliony ludzi myślących tak samo wyszło na ulice, poszło na mszę na Błoniach. Nagle zobaczyłem, że większość z nas właśnie myśli tak jak ja”.

 

I to był ten przełom, właśnie z tego zrodziła się Solidarność – z tej wielkiej pewności, że rzeczywiście jesteśmy w absolutnej przewadze i że nie jest to nic odosobnionego, jeżeli ktoś pragnie wolności, jeżeli ktoś chce się modlić, jeżeli ktoś czuje ducha, którego właśnie On tchnął, choćby mówiąc: „Niech zstąpi duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”.

 

Dwie postaci. Bo obok Niego ktoś, kto w jakimś sensie cały czas Go wspierał – a więc Prymas, można powiedzieć: Jego szef. Był z Nim. I Jego wielki moment triumfu, gdy Jan Paweł II zostaje wybrany. To był taki niesłychany moment! To było niewiarygodne! W ogóle nie da się opisać tamtej atmosfery, tamtego momentu, bo dzisiaj nic takiego nam się nie zdarza, że nagle następuje taki przełom i Polak zajmuje taką pozycję na świecie. Właściwie chyba największą, jaka jest, bo najbardziej powszechną – o tak niezwykłej mocy oddziaływania na ludzkie sumienia i uczucia.

 

Dlatego właśnie to muzeum jest tak ważne, bo ono ma to pokazać. Stoimy przed tymi momentami, które w tamtym czasie były najbardziej tragiczne – tutaj zamach na Ojca Świętego, gdy wszyscy struchleliśmy w 1981 roku. To rzeczywiście był cud, że On wtedy nie zginął. Było to ewidentne wskazanie Matki Boskiej Fatimskiej.

 

I błogosławiony ks. Jerzy – ofiara komunistycznego bestialstwa. Człowiek, ksiądz, kapłan, który zginął z modlitwą na ustach, służąc człowiekowi, robotnikom, prowadząc ich jakby za słowami Ojca Świętego Jana Pawła II: „Każdy z Was ma swoje Westerplatte – jakiś wymiar zadań, który musi zrealizować, jakieś swoje cele i swoje wartości, których musi bronić do upadłego, do samego końca”.

 

Chciałbym, żebyście właśnie to zrozumieli poprzez to muzeum. I żeby pokolenia młodych ludzi tego właśnie tutaj się uczyły: że ten świat wartości, który Oni nam przynieśli, zwielokrotnili ich moc w społeczeństwie – i Ksiądz Prymas, i Ojciec Święty, i ks. Jerzy – żeby on trwał, bo to jest najlepsze w nas jako narodzie. Pozwoliło nam to przetrwać najtrudniejsze momenty w naszej historii. Pozwoliło nam wiele razy podnosić się i w efekcie za każdym razem zwyciężać.

 

Wierzę głęboko, że to jest właśnie coś, co pozwoli nam jeszcze wytrzymać w przyszłości w następnych dziesięcioleciach, stuleciach wszelkie kryzysy, jakie by się zdarzyły – bo przecież trzeba się też liczyć z realiami historii, która będzie następowała. Ale jeżeli będziemy mieli te wartości, będą w nas moc i przekonanie, to jesteśmy w stanie pokonać wszystkie trudności, bo historia pokazała, że jesteśmy.

 

Tak jak byliśmy w stanie wyjść z zaborów, odbudować własne państwo. Jak byliśmy potem w stanie przejść przez II wojnę światową, potem przez czarne lata komunizmu – i jeszcze z naszego narodu wyszły tak wybitne postaci dla całego świata. To jest właśnie istota tego, po co potrzebne jest to muzeum.

 

Bardzo serdecznie dziękuję Eminencji Księdzu Kardynałowi, Panu Premierowi, Panu Ministrowi i Panu Dyrektorowi za to, że to muzeum jest, że młodzież będzie miała do niego dostęp w tym tak ważnym miejscu dla Polski i Polaków, jakim jest Świątynia Opatrzności Bożej – w miejscu symbolu, tutaj w Warszawie odbudowanej, coraz piękniejszej, coraz bardziej nowoczesnej. Takiej, jak chcemy, żeby była cała Polska.

 

Jednym z największych symboli stolicy jest dzisiaj ten kościół obiecany tyle dziesięcioleci temu, a dzisiaj zrealizowany. On jest wielkim symbolem tego, że Polska rośnie w siłę – wierzę głęboko, że także dzięki Ich wstawiennictwu, choć dzisiaj Ich już z nami nie ma. Ale za to mamy za czyim pośrednictwem się modlić.

 

Dziękuję bardzo.

 

Poleć znajomemu