przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 14 listopada 2019

Wystąpienie Prezydenta w Proszowicach

 

Szanowny Panie Profesorze, Panie Senatorze,

Szanowni Państwo Posłowie,

Szanowny Panie Starosto,

Szanowny Panie Burmistrzu,

Wielce Szanowny Panie Wojewodo,

Panie Marszałku,

Czcigodni Duchowni,

Wszyscy Wielce Szanowni Państwo,

ale przede wszystkim Mieszkańcy Proszowic i powiatu proszowickiego!

 

Zobacz także: Prezydent w województwach świętokrzyskim i małopolskim Wystąpienie Prezydenta w Kazimierzy Wielkiej Bardzo dziękuję za to niezwykle gorące przyjęcie. Muszę powiedzieć, że rzadko mi się zdarza, bym słyszał tak pięknie odśpiewany polski hymn. Bardzo za to dziękuję, bo naprawdę – biorąc pod uwagę, że śpiewaliśmy w zasadzie a capella – zrobili to Państwo profesjonalnie. Jestem za to bardzo wdzięczny, chciałbym, żeby wszędzie nasi rodacy tak pięknie śpiewali naszego „Mazurka Dąbrowskiego”.

 

Mógłbym śmiało powiedzieć, że już po tym pięknym „Mazurku Dąbrowskiego” widać tu, w Proszowicach, tę tradycję, o której przed chwilą mówił Pan Burmistrz. Że jest to rzeczywiście tradycja 661 lat praw miejskich z krótką przerwą, wtedy gdy Moskale je zabrali. Ale za co? Za powstanie styczniowe, pomoc powstańcom, bohaterstwo, za oddanie wolnej, niepodległej, suwerennej Polsce, by wróciła na mapę. To nie jest absolutnie żaden powód do wstydu – to powód do dumy dla miasta, dla całych pokoleń jego mieszkańców. Bardzo dziękuję, że Państwo zawsze tutaj byli tacy.

 

To specyficzne miasto i specyficzna ziemia. Bo – jak słyszeliśmy – jest ono, z jednej strony, przecież rolnicze. Ta wielka tradycja, kiedyś spichlerz Krakowa – stąd szło żyto, była zabierana do miasta słoma. Ale to także miejsce, gdzie odbywały się sejmiki, gdzie zjeżdżali się najzamożniejsi i najmożniejsi, przyjeżdżała królowa, przyjeżdżał król. A więc miasto ważne, ziemia niezwykle istotna, która ma nie tylko swoją historię, lecz właśnie przez tę historię i przez to wszystko, co tutaj się działo, ma też swoją wielką tradycję.

 

Ma też wielką tradycję służenia ojczyźnie. To tutaj broniono Polski w 1939 roku, tu operowali partyzanci trochę z Małopolski, trochę ze Świętokrzyskiego. To wreszcie aż tutaj rozciągała się partyzancka Republika Pińczowska, tu były jej obrzeża – właśnie w Proszowicach. Ta ziemia też była nią ogarnięta – ten moment wolności przyniesiony przede wszystkim przez Armię Krajową i Bataliony Chłopskie, by w ramach akcji „Burza” jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej objąć te tereny w posiadanie jako polskie.

 

Trudna była potem ta nasza historia i trudne były następne dziesięciolecia po II wojnie światowej aż do 1989 roku, bo Polska nie była w pełni wolna, suwerenna, niepodległa. Ale także z tej ziemi wychodzili rolnicy, którzy w tamtych czasach potrafili powiedzieć władzy „nie!”, którzy nie chcieli oddać swojej ziemi pod kolektywizację, którzy zawsze stali przy Bogu, przy ojczyźnie, którzy należeli do Solidarności Rolników Indywidualnych, którzy w najgorszych czasach, w najgorszych sytuacjach trzymali gardę.

 

I w końcu udało im się osiągnąć wolną, suwerenną i niepodległą Polskę. Podkreślaliśmy to w ostatnich dniach bardzo mocno, świętując 101. rocznicę odzyskania niepodległości, mówiąc przy tym, że to także 30. rocznica tamtego 1989 roku. Mówiłem to kilka dni temu także w polskim Sejmie, wygłaszając orędzie na pierwszym inauguracyjnym posiedzeniu.

 

Chcę w tym miejscu także bardzo podziękować, że Państwo uczestniczą w zmianach, którym dzisiaj podlega Rzeczpospolita poprzez te 30 lat, ale – zwłaszcza ostatnio – tak bardzo dynamicznie. Cieszę się ogromnie, że Pan Burmistrz z taką dumą mówił tu o zakupach, które są realizowane, jeżeli chodzi o sprzęt, o infrastrukturę służącą do uprawy roli, do produkcji rolnej, o traktory i inne maszyny, które służą automatyzacji, unowocześnianiu polskiego rolnictwa, ułatwiają pracę naszym rolnikom.

 

Ale tym samym powodują, że dzieje się to wielkie dzieło rąk rolników, które zawsze tak bardzo mocno podkreślam przy każdej okazji, gdy spotykam się z tym środowiskiem, albo przy każdej okazji, gdy w ogóle mówimy o polskiej gospodarce. Że dzisiaj – właśnie dzięki trudowi polskiego rolnika – rolnictwo jest ogromnym segmentem polskiej gospodarki, daje ogromny wkład w polski PKB, Produkt Krajowy Brutto. Jest naszą marką eksportową.

 

Ale przede wszystkim to właśnie polscy rolnicy dzięki swojej pracy zapewniają nam bezpieczeństwo żywnościowe. Czasem mówi się o tym lekko: „Ach, bezpieczeństwo żywnościowe”. W wielu krajach tego nie ma, bez importu żywności nie są w stanie sobie tam poradzić. A my eksportujemy żywność, mamy jej w Polsce tyle, że wystarcza dla nas i możemy się podzielić także z innymi, zyskując dla naszej gospodarki. Ogromnie za to dziękuję.

 

I właśnie m.in. dlatego zdecydowaliśmy w tym roku, gdy dyskutowaliśmy na ten temat z Panem Premierem i panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim – przed decyzjami dotyczącymi obsady stanowisk w instytucjach Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego – o który dział się ubiegać, walczyć w Komisji Europejskiej. Jedno było pewne: chcemy dla Polski działu, który rzeczywiście się liczy, jest ważny, decyduje o rozwoju, ma istotne znaczenie w skali ogólnoeuropejskiej, ponieważ jesteśmy dużym europejskim państwem i właśnie w takie elementy musimy celować.

 

Myśleliśmy o energetyce, o różnych innych elementach, ale wtedy pojawiła się myśl: rolnictwo. Postawmy na rolnictwo, ono jest tak dynamiczne w ostatnim czasie, ludzie wkładają w to tyle pracy, tyle wysiłku. Mamy z tego tak wielki pożytek dla Rzeczypospolitej, że wsparcie dla polskich rolników – uzyskane poprzez walkę także o ich interesy w ramach Unii Europejskiej – ma dzisiaj znaczenie fundamentalne. I o to właśnie poprosiliśmy Janusza Wojciechowskiego.

 

Uważaliśmy i uważamy, że jest w Polsce najlepszym fachowcem właśnie ds. rolnictwa, przede wszystkim rolnictwa w skali europejskiej. Bo przez wiele lat zasiadał w Parlamencie Europejskim właśnie w zajmującej się tymi sprawami komisji ds. rolnictwa. Ale przede wszystkim Janusz jest wielkim patriotą i doskonale rozumie problemy polskich rolników. Gdy się spotkaliśmy, powiedział mi: „Jedna rzecz jest najważniejsza i o nią musimy walczyć – aby dopłaty dla polskich rolników sięgnęły przynajmniej średniej w Unii Europejskiej. To jest nasz główny, zasadniczy cel”.

 

W tym zakresie musimy osiągnąć to, co nazywamy elementarną sprawiedliwością: by polski rolnik otrzymywał tyle, ile średnio otrzymuje rolnik w Unii Europejskiej. Ta sprawa ma dla nas znaczenie fundamentalne. Janusz Wojciechowski wkrótce oficjalnie zostanie komisarzem – bo przeszedł już weryfikację w komisjach, potrzeba jeszcze tylko zatwierdzenia poprzez głosowanie Parlamentu Europejskiego, to będzie ostatni etap, ale ta sprawa jest już praktycznie pewna – że właśnie będziemy mieli swojego komisarza ds. rolnictwa. Po raz pierwszy.

 

Wybraliśmy go specjalnie dla Państwa, by służył polskim rolnikom, by także pokazywał – właśnie na forum europejskim – jak wydajne i dobre jest polskie rolnictwo, jak doskonałą wytwarzamy i mamy żywność. Chcę za to z całego serca podziękować, bo wiele razy miałem zaszczyt i przyjemność, że polską żywnością mogłem się chwalić poza granicami naszego kraju, demonstrować ją, pokazywać i mówić: „Warto”.

 

Czasem słyszymy, że gdzieś tam, poza granicami, atakują polską żywność. No atakują, bo jest bardzo konkurencyjna! Jest świetna, w dobrej cenie, stanowi ogromną konkurencję tam, gdzieś daleko, na rynkach lokalnych, krajowych. Z drugiej strony – trudno się temu dziwić, ale gdy atakują naszą żywność, paradoksalnie powinniśmy być dumni, bo to znaczy, że jest ona groźną konkurencją. W każdym razie z całego serca chcę podziękować wszystkim Państwu – polskim rolnikom – którzy pracują tutaj, na tej ziemi, i chcę bardzo mocno podkreślić, że Państwa praca, trud są ogromnie ważne i rzeczywiście są dostrzegane.

 

Mamy w Polsce wspaniałą żywność. Dzisiaj przed południem razem z żoną mieliśmy zaszczyt gościć w Pałacu Prezydenckim panie z kół gospodyń wiejskich, które uczestniczyły w konkursie kulinarnym „Bitwa Regionów”. Przyjechały pięknie wystrojone, właśnie z tym, co przygotowały, ugotowały. Uczta aż strach!

 

Bardzo się cieszę, że udało nam się przygotować i wdrożyć ustawę dla kół gospodyń wiejskich, która daje pewne nowe formy działania, a przede wszystkim daje kołom gospodyń wiejskich możliwość pozyskiwania środków na swoją działalność. Bardzo się z tego cieszę, bo widzę, jak dzięki temu koła dynamicznie się rozwijają, ile nowych kół powstaje, jak duże jest zaangażowanie także właśnie młodzieży. Słyszałem, że powstają nawet dziecięce koła. Jest to bardzo radosne i ogromnie się z tego cieszę, zawsze staram się bardzo to wspierać.

 

Polska wieś to także wielka działalność społeczna, którą górnolotnie moglibyśmy nazwać obywatelską, a ona po prostu jest sąsiedzka, dobra, międzyludzka – to koła gospodyń wiejskich, to Ochotnicza Straż Pożarna. Wielka nasza tradycja – wielka polska tradycja. Bardzo za to wszystko dziękuję.

 

I teraz coś, co powtórzę z mojego wystąpienia, które miałem dwa dni temu w Sejmie. Bardzo dziękuję, że poszli Państwo do wyborów do Parlamentu Europejskiego, a później do polskiego. Jestem za to ogromnie wdzięczny. Frekwencja zaskoczyła chyba wszystkich. Nikt się nie spodziewał, że dwukrotnie podskoczy frekwencja do Parlamentu Europejskiego – że zamiast nędznych 23 proc. będzie prawie 46 proc. W ogóle nieprawdopodobny wynik! Nikt chyba nie wierzył, że będzie taki wynik, jeżeli chodzi o frekwencję w tych wyborach. No i 62 proc. w wyborach parlamentarnych nie było od 1989 roku. Ogromnie się z tego cieszę.

 

To dla mnie znak, że dojrzewamy do demokracji, że Polacy rozumieją, iż decydują o swoim losie poprzez głosowanie w wyborach. Że w zależności od tego, kogo wybiorą, taką będą mieli Polskę, tak będą prowadzone ich sprawy – i tutaj, i te europejskie. Czyli to jest właśnie sedno, istota demokracji. Nie że jakiś drobny procent społeczeństwa wybiera przedstawicieli. I potem – jak wtedy, gdy startowałem, zresztą z Państwa okręgu, tutaj, w wyborach do Parlamentu Europejskiego, było to 23 proc. – koledzy z innych krajów pytali nas: „Jaka jest u was frekwencja?”. „23 proc.”. Patrzyli na nas: „To marnie”.

 

Nie ma się wtedy legitymacji. Ale jeżeli jest to prawie 50 proc., ta legitymacja jest. Bo jest niewiele krajów, gdzie ta frekwencja jest dużo wyższa. Bardzo Państwu za to dziękuję, był to piękny pokaz obywatelskości – tego, że demokracja w Polsce działa, obywatele ją rozumieją i że jest ona szanowana. Jestem Państwu ogromnie wdzięczny za to gremialne pójście do urn. Proszę ode mnie przyjąć wyrazy głębokiego szacunku. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję!

 

I oczywiście proszę o jeszcze – o wszystkie następne wybory: i te prezydenckie, które są najbliższe, i samorządowe, i kolejne wybory do Parlamentu Europejskiego, i do naszego. Ta obecność, ta frekwencja jest niezwykle potrzebna. Powinniśmy czynić wszystko, by się zwiększała. Dziękuję też wszystkim, którzy apelowali i namawiali, by iść do wyborów. I wreszcie dziękuję także za wysłuchanie mojego apelu, bo także o to prosiłem.

 

No i mamy wynik wyborów, można powiedzieć, że ukonstytuował się parlament – ukonstytuował się Sejm, wybrał Panią Marszałek, ukonstytuował się Senat, wybrał pana Marszałka, zaczyna się normalna praca. Jutro będzie już zaprzysiężenie rządu, dowiedzą się Państwo, kto jaką funkcję będzie pełnił. Bardzo wielu ministrów to będą te same osoby, które już swoje funkcje sprawowały, sprawdziły się – taka jest decyzja Pana Premiera. Jest też trochę zmian.

 

Pan Premier zdobył doświadczenie: wcześniej, przez dwa lata, był wicepremierem, potem przez dwa lata premierem, można więc śmiało powiedzieć, że spróbował i osobiście sprawdził, jak wygląda sytuacja, jak się sprawują poszczególne osoby, na ile dobrze realizują swoje obowiązki, czy działy są dobrze skonstruowane, czy zakres kompetencji poszczególnych ministrów jest właściwy, czy ministerstwa są właściwie ułożone. Oczywiście będą także pewne zmiany – wynika to z jego doświadczeń. Długo wczoraj na ten temat dyskutowaliśmy, do późnej nocy.

 

Ale chcę powiedzieć, że bardzo się cieszę, bo mam nadzieję na dobrą kontynuację tego, co było do tej pory. Jak Państwo wiedzą, szedłem kiedyś razem z nimi w kampanii wyborczej, razem z tymi, którzy dzisiaj stanowią większość parlamentarną. To koledzy, z którymi byłem w tym samym ugrupowaniu politycznym. Szliśmy z jednym wspólnym programem. To moja wielka satysfakcja, że w ogromnej części udało się go zrealizować. A w każdym razie, że udało się ten program w ogromnym stopniu zrealizować w warstwie socjalnej – pomocy rodzinie, która była ogromnie potrzebna.

 

Dzisiaj ta pomoc jest. Mam nadzieję, że nie tylko będzie nadal realizowana – bo tego jestem pewien – ale że będziemy mogli także rozszerzać zakres działań, który nazywam budowaniem państwa o prawdziwie społecznej gospodarce rynkowej. Hasło „społeczna gospodarka rynkowa” mieliśmy do tej pory cały czas – od 1997 roku – wpisane do polskiej konstytucji. Tylko co z tego, skoro tej społecznej gospodarki rynkowej nie było?

 

Bo społeczna gospodarka rynkowa to taka gospodarka, gdzie następuje sprawiedliwy podział dóbr. A sprawiedliwy podział dóbr to przede wszystkim sprawiedliwy podział dóbr przez państwo. Państwo ma dobra, które otrzymuje z różnych źródeł: z podatków, innych dochodów, ale także z dochodów, które czerpie z państwowych podmiotów gospodarczych, takich jak spółki Skarbu Państwa. To właśnie te pieniądze powinny być mądrze dzielone pomiędzy obywateli. Cieszę się, że wreszcie są tak dzielone, że obywatel to widzi i odczuwa, bo było to bardzo potrzebne.

 

Mam nadzieję, że będziemy mogli nadal realizować taką politykę. Z jednej strony, wzmacniania polskiego państwa poprzez wzmacnianie jego instytucji, poprzez modernizację różnego rodzaju służb, które służą Państwa bezpieczeństwu – poczynając od policji, gdzie jest specjalna ustawa modernizacyjna i przewidziane są na to środki, poprzez straż graniczną i straż pożarną, zarówno zawodową, jak i ochotniczą, poprzez inne służby, które potrzebują nowoczesnego uzbrojenia, nowoczesnego wyposażenia właśnie po to, by mogły dobrze wykonywać swoje obowiązki i strzec bezpieczeństwa obywateli, przede wszystkim tego wewnętrznego.

 

Mam także nadzieję, że uda nam się dobrze zrealizować proces modernizacji polskiej armii. Dziękuję za wyrozumiałość – bo to jest Państwa, społeczeństwa wyrozumiałość – że możemy kierować środki na ten cel. To rzeczywiście bardzo potrzebne, by polscy żołnierze byli dobrze wyposażeni, by mieli nowoczesny sprzęt, którym w razie potrzeby będą mogli nam służyć – czy to jeżeli będzie trzeba nas bronić, czy wtedy gdy trzeba będzie nam pomóc w przypadku klęsk żywiołowych. To samo dotyczy strażaków.

 

Dziękuję wszystkim strażakom, którzy w czasie powodzi stanęli do pomocy tutaj, w Małopolsce, i doskonale się sprawdzili. Jestem za to ogromnie wdzięczny. Cieszę się, że w ostatnim czasie – w ciągu ostatnich czterech lat – otrzymują tak wiele nowego sprzętu: wozy bojowe, pożarnicze i całe inne wyposażenie.

 

Bardzo dziękuję także wszystkim, którzy służą, bo zgłosili się na ochotnika do Wojsk Obrony Terytorialnej. Także ci żołnierze, zwłaszcza tutaj, z naszej Małopolskiej Brygady, pięknie sprawdzili się przy zagrożeniu powodziowym – czuwali, pilnowali, byli na każde zawołanie, stawali na każdy rozkaz, zrywali się, przyjeżdżali praktycznie natychmiast, by pomagać ludziom. Po to właśnie są. I dziękuję, że są tak ofiarni. Dziękuję wszystkim, którzy stanęli gotowi do służby, gdy byli potrzebni. Ludzie naprawdę bardzo to docenili – zwłaszcza ci, których ta klęska dotknęła albo im zagrażała. Jestem za to ogromnie wdzięczny.

 

Nie chcę już przedłużać tego wystąpienia. Chciałbym bardzo, byśmy mogli kontynuować politykę, która jest realizowana od ponad czterech lat. Bardzo mi na tym zależy. Proszę Państwa o wsparcie. Bez niego będzie to bardzo trudne. Z Państwa wsparciem wszystko się uda.

 

Niech żyje Polska! Dziękuję.

Spotkanie z mieszkańcami powiatu proszowickiego

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.