przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Niedziela, 19 stycznia 2020

Wystąpienie podczas uroczystości z okazji 146. rocznicy urodzin Wincentego Witosa

 

Wielce Szanowna Pani Premier,

Szanowny Panie Komisarzu,

Szanowny Panie Ministrze,

Szanowne Panie Minister,

Szanowni Panowie Ministrowie,

Wielce Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie – na czele ze wspomnianą Panią Przewodniczącą,

Szanowni Państwo Przewodniczący,

Ekscelencjo, Księże Biskupie,

Szanowni Państwo Burmistrzowie, Wójtowie, Radni,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,

Wielce Szanowne Panie z kół gospodyń wiejskich,

Drodzy Funkcjonariusze Ochotniczej Straży Pożarnej,

Drodzy Leśnicy,

Poczty Sztandarowe,

Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!

 

Zobacz także: Uroczystości z okazji 146. rocznicy urodzin Wincentego Witosa Bardzo się cieszę, że tu, w Wierzchosławicach, po raz kolejny mogę być z Państwem na tym bardzo ważnym wydarzeniu. Ważnym nie tylko dlatego, że jest to po prostu kolejna rocznica urodzin Wincentego Witosa, ale to wydarzenie i to spotkanie zawsze tu właśnie, w Wierzchosławicach – które są symbolem polskiego ruchu ludowego, a dla mnie są symbolem także znaczenia polskiej wsi, polskich chłopów, polskich rolników dla Rzeczypospolitej – poprzez osobę Wincentego Witosa ma znaczenie szczególne.

 

Wincenty Witos był w naszej historii postacią absolutnie jedyną w swoim rodzaju. Nikogo podobnego, porównywalnego od tego czasu Polska nie wydała. Dlaczego to mówię i tak mocno to akcentuję? Myślę, że nasze dzisiejsze postrzeganie polskiej wsi, polskiego rolnika, dzisiejsze ukształtowanie społeczeństwa poprzez ostatnie dziesięciolecia – myślę o tych dziesięcioleciach od śmierci Wincentego Witosa, a więc po 1945 roku – poprzez wszystko, co było ważne, poprzez postawę polskich rolników, poprzez powstanie Solidarności Rolników Indywidualnych, poprzez męczeńską śmierć pana Bartoszcze, poprzez słowa naszego Ojca Świętego Jana Pawła II, który mówił o polskiej wsi i jaka powinna być wobec polskiej wsi postawa polskiego państwa, a więc także jego władz, poprzez wszystko, co działo się po 1989 roku aż do dzisiaj – jest głęboko ukształtowane wizją, jaką polskiej wsi i polskiemu chłopu, polskiemu rolnikowi w polskim państwie nadał właśnie Wincenty Witos.

 

Gdy spojrzymy we wspomnienia Wincentego Witosa, jego historia, którą sam opisuje, poczynając od lat najwcześniejszych, które pewnie pamiętał, ale przede wszystkim tych, gdy właśnie budziła się jego szeroko pojęta świadomość, jedno bardzo mocno z tego wszystkiego przebija: był chłopcem, który pochodził z niezamożnej włościańskiej rodziny. O jej niezamożności świadczą jego słowa, gdy opisuje moment swojego pójścia do szkoły opóźnianego właśnie poprzez problemy finansowe rodziców, poprzez pewne w związku z tym niezdecydowanie, choć zarazem podkreśla głębokie przeświadczenie swojego ojca o tym, że [Wincenty] powinien się uczyć. I – oczywiście – także swoje, że chciałby pójść do szkoły. Ojciec łata mu stare buty, kupuje gdzieś na tandecie znoszoną bluzę, którą własnoręcznie dopasowuje, i dzięki temu [Wincenty] zostaje wysłany do szkoły.

 

Okazuje się, że jest uczniem nie tylko niezwykle pilnym i poważnie podchodzącym do swoich obowiązków, ale przede wszystkim niezwykle zdolnym. Wkrótce okazuje się, że jest najzdolniejszym dzieckiem w całej szkole i bardzo szybko staje się tutaj, w Wierzchosławicach, w obrębie swojej społeczności, postacią wybitną. Nie będę już wspominał, że był tu przecież wójtem nieprzerwanie przez 28 lat, w tym czasie będąc premierem i pełniąc tyle różnych funkcji – zawsze dbał o Wierzchosławice.

 

Jedna rzecz była niebywała. I bardzo mocno pokazuje, kim był, także to, o czym przed chwilą usłyszeliśmy z ust Pani Przewodniczącej: w każdym miejscu dobrze się czuł, był człowiekiem niezwykle skromnym. Przecież miejmy świadomość, że jako premier poruszał się po świecie, bywał na najlepszych salonach, odpoczywał w najlepszych hotelach, a jednocześnie wracał do swoich Wierzchosławic, mając świadomość, że to jest jego miejsce na ziemi – jego dom, ojcowizna. Jest to miejsce, gdzie z całą pewnością nie czuł się gorzej, a podejrzewam, że dużo lepiej niż tam, gdzieś daleko w świecie, na najwygodniejszych nawet fotelach i w najpiękniejszych wnętrzach.

 

Liczyła się dla niego dusza, ale przede wszystkim liczyła się dla niego godność, którą – był głęboko przeświadczony – każdy człowiek nosi w sobie. I to jest dla nas dzisiaj rzecz najważniejsza, tego właśnie nas uczył: że dziecko polskiej wsi, człowiek polskiej wsi jest tak samo godny jak każdy inny obywatel Rzeczypospolitej. Choćby miał na głowie 10 profesorskich tytułów i włożonych pięć królewskich koron, choćby miał wszystkie szlacheckie tytuły, choćby miał nie wiadomo jakie dyplomy – jego godność nie różni się od godności zwykłego rolnika, który idzie za pługiem, który prowadzi orkę swojego kawałka ziemi, nawet jeżeli byłby to najmniejszy kawałek.

 

Dlaczego? Dla wielu przyczyn. Dla samego człowieczeństwa jako takiego, ale także dla roli, którą rolnik odgrywa w społeczeństwie, produkując żywność, zapewniając tym samym bezpieczeństwo, ponosząc swój trud i wylewając pot dla własnego życia i bezpieczeństwa, ale także dla życia i bezpieczeństwa innych. Mówię to w tej chwili może takimi bardzo – ktoś powie – patetycznymi słowami. Ale przecież bardzo często mówimy też o tym na co dzień; jak bardzo mocno jest podkreślane dzieło, które polscy rolnicy wykonują dla nas, dla Rzeczypospolitej w tej chwili – zapewniają nam bezpieczeństwo żywnościowe. Wielokrotnie to podkreślam w swoich wystąpieniach.

 

Patrzę na to dzisiaj z punktu widzenia głowy państwa, która jest odpowiedzialna m.in. za bezpieczeństwo państwa i społeczeństwa. Bezpieczeństwo żywnościowe jest z całą pewnością jednym z najważniejszych elementów spośród całego spektrum bezpieczeństwa, o którym mówimy czy o którym możemy mówić. To wielka rola, którą dzisiaj spełniają polscy rolnicy i realizują ją w sposób doskonały. To dzisiaj ogromna część polskiego PKB, ogromna część polskiej gospodarki – gospodarki dynamicznie rozwijającej się, coraz nowocześniejszej. Jest to dzisiaj ogromna, zwiększająca się z roku na rok część polskiego eksportu.

 

Ten obraz polskiej wsi, który Państwo budują, a który my [wspieramy] – mogę powiedzieć tu o nas, ludziach, którzy sprawują dzisiaj władzę w Rzeczypospolitej; jest Pani Premier, jest Pan Minister Rolnictwa, jest z nami nasz Komisarz ds. Rolnictwa w Komisji Europejskiej, Janusz Wojciechowski. Patrzę na Pana Komisarza – na Janusza – i myślę sobie, że gdyby Wincenty Witos dożył naszych czasów, byłby dziś niezwykle dumny, że Polska jest krajem rolniczym o takiej wadze, że dzisiaj najważniejszy człowiek ds. rolnictwa w całej wielkiej Unii Europejskiej, potężnej i bogatej, pochodzi z naszego kraju, jest synem polskiej ziemi, jest człowiekiem, który od maleńkości, odkąd pewnie pamięta, zawsze miał do czynienia z polską ziemią, pracą na tej ziemi, z trudem rolniczym i ma pełną świadomość, co to oznacza, co oznacza ciężko pracujący człowiek.

 

Ale tu jest jeszcze niezwykle ważny drugi element. Wincenty Witos nie tylko był człowiekiem, który pracował na roli, który wychował się na wsi, lecz przede wszystkim był wielkim politykiem, wielkim państwowcem, był trzykrotnym premierem. I gdy patrzymy na postać Wincentego Witosa w tym wyjątkowym roku – 2020 – to nie można w tym kontekście pominąć, że był to człowiek, który uratował Rzeczpospolitą w 1920 roku w czasie bolszewickiej nawały, obejmując wtedy – po pierwsze – funkcję premiera rządu państwa, które było w absolutnym zagrożeniu ponownym swoim unicestwieniem tuż-tuż po odrodzeniu w 1918 roku; które było wtedy w dramatycznej sytuacji. A więc jedna: wielka odwaga.

 

Ale druga to było także to, co wówczas zrobił, wzywając polską młodzież i polskich mężczyzn żyjących właśnie na obszarach wiejskich, czyli polskich chłopów, by chwycili za broń i stanęli w obronie Rzeczypospolitej. To właśnie dzięki jego zdecydowanej wtedy, absolutnie jednoznacznej postawie Polska była w stanie wystawić przeciwko bolszewikom milionową armię ludzi absolutnie zdeterminowanych, przesiąkniętych wiarą, że muszą walczyć do ostatniej kropli krwi o utrzymanie swojej ojczyzny. Że to jest ich święty, patriotyczny obowiązek. To jego ogromna zasługa, o której – mam nadzieję – jeszcze wielokrotnie będziemy mówili w roku stulecia tamtej wielkiej wiktorii w Bitwie Warszawskiej. To jest jego zasługa, która – mam nadzieję – po wsze czasy zostanie mu zapisana w historii Rzeczypospolitej i we wszystkich jej annałach.

 

Ale przede wszystkim chciał budować Polskę wolną, suwerenną, niepodległą, silną. Miał takie dwa stwierdzenia, które przeszły do kanonu i są wielokrotnie powtarzane. Pierwsze było takie, że Polska mogła się odrodzić dzięki temu, że polski chłop zachował ziemię, wiarę i swoją narodowość. To dzięki temu Polska mogła wrócić, bo chciała tego absolutna większość tego społeczeństwa, które po prostu uważało się za polskie i było zdeterminowane ku powrotowi do Rzeczypospolitej. Takie było to jedno powiedzenie.

 

A drugie – dzisiaj już przytaczane – gdy mówił, co to znaczy i co jest fundamentem silnego, dobrze funkcjonującego państwa. Mówił: „Tym fundamentem jest człowiek wolny, świadomy, zadowolony z poziomu swojego życia”. Mówiąc o tym, przecież myślał z całą pewnością – co najmniej w ogromnej części – właśnie o polskim rolniku, o człowieku, który żyje na polskiej wsi. Do takiej Polski dążył. Nie udało mu się jej w pełni osiągnąć, nie zbudował jej, bo polska wieś w czasach, gdy odchodził, gdy kończyło się jego życie – zwłaszcza po II wojnie światowej – była zniszczona, bardzo często spalona, cierpiąca, pozbawiona ojców rodzin, daleko jej było do tego, by żyło się tam wygodnie.

 

Ale jedno uzyskał: z całą pewnością byli to ludzie wewnętrznie wolni i świadomi, rozumiejący swoje pochodzenie, swoją rolę na świecie i czujący swoją godność. To właśnie dlatego w Batalionach Chłopskich, Armii Krajowej i innych walczących formacjach, a po II wojnie światowej wśród Żołnierzy Niezłomnych, było tak wielu synów polskich chłopskich rodzin. Dlatego tak wielu chłopców nie wróciło – mimo że Niemcy zostali z Polski wyparci – do swoich domów, bo uznali, że Polska nie jest w pełni wolna, a przecież Witos nauczył ich, że za wszelką cenę muszą dążyć do wolnej Polski.

 

Tragiczne to były lata, ale właśnie także dzięki temu głębokiemu przeświadczeniu polski rolnik nie dał sobie potem wydrzeć ziemi, nie pozwolił się skolektywizować. Oparł się i całą swoją chłopską upartością nie dał się komunistom zmusić do tego, by wyrzec się swojej ojcowizny, nawet pod nie wiadomo jak bardzo sprytnymi różnymi argumentami. Wiedział jedno: ojcowizna to element gwarancji tego, że w przyszłości może mieć właśnie to, o czym mówił mu wcześniej Wincenty Witos – o godziwych, godnych warunkach życia, z których będzie zadowolony. I że ojcowizna jest ważnym elementem jego wolności. Miał tę świadomość.

 

To właśnie także dzięki temu powstała Solidarność Rolników Indywidualnych. Obok Solidarności robotniczej także polscy rolnicy zorganizowali się w tym wielkim ruchu społecznym – największym na świecie – który w efekcie zmiótł z powierzchni ziemi komunizm w Europie; który zwalił mur berliński. Bo – jak wielokrotnie mówiłem – nie upadłby mur berliński, gdyby nie Solidarność, gdyby nie ten pokojowy ruch, który szedł do wolności, by ją odzyskać i mieć ją nie tylko w sensie wewnętrznym, nie tylko w sercu, lecz także w sensie państwowym.

 

To wszystko jest w mniejszym lub większym stopniu – ale najczęściej w większym – zasługa właśnie postawy tego jednego człowieka: wielkiego polityka, który – jak tutaj już dzisiaj podkreślano – miał skończone tylko cztery klasy szkoły, bo więcej się nie udało, chociaż bardzo chciał, bardzo tego pragnął. To był też zresztą – wydaje mi się – niezwykle ważny moment, który ukształtował także jego, jego dalszą życiową postawę i jego podejście właśnie do spraw rozwoju Rzeczypospolitej oraz relacji pomiędzy warstwami w społeczeństwie, a także to, w jaki sposób budować silne społeczeństwo jako całość, jako społeczeństwo ludzi równych.

 

Miał przecież takie przemyślenia, że to, że jest zależny – że nie ma funduszy na kształcenie, że chociażby w dostępie do książek czy prasy jest uzależniony od innych ludzi, bo sam nie ma wystarczających środków materialnych do tego, by móc zrealizować swoje pragnienia – to jest coś, z czym absolutnie nie można się pogodzić; coś, co musi zostać zmienione; że państwo nie może w ten sposób funkcjonować, by ludzie żyjący na obszarach wiejskich nie mieli do tego wszystkiego dostępu, aby byli tego pozbawieni, aby byli pozbawieni tych podstawowych elementów umożliwiających chociażby samorozwój, jeżeli już nie jesteś w stanie chodzić do szkoły z takich, a nie innych przyczyn. Ale jeżeli chcesz się rozwijać, musisz mieć ku temu stworzone warunki.

 

Dlaczego o tym mówię? Oczywiście Polska dzisiaj wygląda inaczej. Sytuacje, w których zdarza się coś takiego, mam nadzieję, że nie występują. A jeżeli gdzieś występują, są to – wierzę w to głęboko – absolutnie odosobnione przypadki, by jakieś dziecko nie mogło się uczyć, nie miało dostępu do możliwości czytania, kiedy chce, gdy ma to wewnętrzne, głębokie pragnienie. Dzisiaj społeczeństwo ma trochę inne problemy, na trochę innym poziomie. To, że są to problemy na trochę innym poziomie, zawdzięczamy także Wincentemu Witosowi, jego filozofii, jego pracy organicznej nad ukształtowaniem polskiego społeczeństwa, polskiego państwa i pewnej filozofii budowania relacji społecznych, ale także filozofii rządzenia.

 

Bardzo często zresztą do tej filozofii też się odwołujemy, a Wincenty Witos jako ten, który został wezwany od pługa, którym prowadził prace orne tutaj, na swoim polu w Wierzchosławicach, stał się symbolem człowieka, który od ciężkiej pracy fizycznej idzie służyć ojczyźnie. Stał się dzięki temu etosem pewnego sposobu podejścia do służby państwowej. Właśnie to zawdzięczamy Wincentemu Witosowi i właśnie dlatego Wincenty Witos jest jedną z absolutnie największych postaci naszej historii. Zwłaszcza tej historii XX wieku, tak bardzo dla nas zagmatwanej i bardzo trudnej, ale jednocześnie tej, która – wierzę w to – właśnie w tych najlepszych aspektach budowania dzisiaj nowoczesnego państwa jest źródłem, z którego powinniśmy czerpać wzorce.

 

Te pozytywne [przykłady], które trzeba rozwijać i naśladować – jak te, które wskazywał nam Witos – ale także negatywne, których należy unikać, a które gdzieś tam się pojawiały, o czym wszyscy dobrze wiemy i czego, niestety, doświadczył także Wincenty Witos chociażby przez swoją emigrację, przez niesprawiedliwe traktowanie, przez to, że tamta II Rzeczpospolita nie umiała Wincentemu Witosowi okazać takiej wdzięczności, jaka była mu należna za jego serce, za niezwykłe oddanie sprawie polskiej, sprawie Polaków.

 

Jeszcze raz dziękuję Państwu, że spotykamy się tutaj, bo wierzę, że zdążając drogą wytyczoną przez Wincentego Witosa, osiągniemy taką Polskę, o jakiej marzył. Polskę, w której polski rolnik, polska wieś rzeczywiście będzie wszechstronnie wspierana przez polskie państwo. Polskę, w której polska wieś i polski rolnik będą bronieni przed wszelkimi niesprawiedliwymi atakami, które – jak Państwo czasem doświadczają – zdarzają się również w dzisiejszych czasach, choć większość społeczeństwa doskonale zdaje sobie sprawę z niezwykle ważnej misji, jaką odgrywa dzisiaj dla nas wszystkich polskie rolnictwo. Nie mam żadnych wątpliwości, że większość Polaków jest dumna z polskiej żywności, większość Polaków szczyci się naszymi wielkimi w tym zakresie tradycjami, ale też tym, co dzisiaj polski rolnik jest w stanie zaoferować.

 

A jednak zdarzają się ataki i państwo polskie musi polskich rolników w sposób zdecydowany bronić – czy tutaj, na forum wewnętrznym, czy na zewnętrznym. Państwo polskie dzisiaj – i zawsze – musi być gotowe, by wspomóc rolnika, gdy dojdzie do klęski żywiołowej, gdy jego praca zostanie zniszczona przez przyrodę, przez suszę, gradobicie, mróz, przez jakiekolwiek inne zdarzenie, któremu rolnik nie był w stanie zaradzić. To wszystko są ważne obowiązki, które polskie państwo powinno brać na siebie i je nieść. Nie mam żadnych wątpliwości, że tak jak tutaj siedzimy – zarówno Panowie Ministrowie, Pan Komisarz, jak i Pani Premier, ja, wszyscy ludzie, którzy dzisiaj ponoszą odpowiedzialność za polskie sprawy – taką właśnie Polskę chcemy budować.

 

Chcemy budować Polskę, z której będzie dumny – bo wierzę, że nas obserwuje – Wincenty Witos. Jest to nasze wielkie pragnienie, jest to moje wielkie pragnienie i dziękuję za wszelką pomoc w tym zakresie. Dziękuję za wszystkie rady, za wsparcie, dziękuję za każdą możliwość kontaktu z Państwem i porozmawiania o tych bardzo ważnych sprawach. A przede wszystkim dziękuję Pani Przewodniczącej, Państwu Przewodniczącym i Panu Ministrowi Rolnictwa za zapraszanie mnie na wiele ważnych wydarzeń, które dzieją się właśnie na polskiej wsi, dla polskiej wsi czy w związku ze sprawami polskich rolników. Dla mnie jest to niezwykle ważna część funkcjonowania dzisiejszej Rzeczypospolitej.

 

Mam pełne poczucie i pełną świadomość, że zawsze – ilekroć staram się wykonywać funkcję tego, który jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej – ta Rzeczpospolita Polska jest przeze mnie postrzegana jako całość; jako ta, która składa się z wielkich miast, ale także z wiosek, najmniejszych przysiółków, miast średniej wielkości ze wszystkimi swoimi problemami, które trzeba dostrzegać i którym powinniśmy starać się zaradzić. Bo właśnie tak postrzegam nasze obowiązki jako ludzi, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za polskie sprawy.

 

Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie na dzisiejsze spotkanie. Chciałem życzyć wszystkim Państwu – wszystkim, którym pamięć, a przede wszystkim idee, którym służył Wincenty Witos, są drogie – aby ten 2020, rok stulecia wielkiego zwycięstwa nad bolszewikami, rok stulecia wielkiego państwowego sukcesu Wincentego Witosa przyniósł nie tylko satysfakcję, nie tylko był dobrym rokiem, ale przede wszystkim, by był tym rokiem, który będzie przesuwał naszą ojczyznę w kierunku takiego państwa, w którym wszyscy we wszystkich warstwach społecznych – niezależnie od tego, na jakich terenach mieszkają; a więc także, a może przede wszystkim właśnie mieszkający na obszarach wiejskich, zwłaszcza tych, które do tej pory miały się gorzej niż reszta kraju – aby byli tymi, którzy oprócz wewnętrznego poczucia wolności i zewnętrznej świadomości życia w wolnym kraju; aby oprócz świadomości tego, kim są i głębokiego poczucia własnej godności, mieli także zadowolenie ze swojego poziomu życia, które pozwoli im troszczyć się również o inne, jakże ważne sprawy, które powodują, że możemy mówić, że żyjemy w nowoczesnym państwie i jesteśmy nowoczesnym społeczeństwem. Tego życzę. A przede wszystkim – szczęść Boże!

 

Wierzchosławice | Centrum Kultury Wsi Polskiej. Uroczystości z okazji 146. rocznicy urodzin Wincentego Witosa

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.