przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 12 lutego 2020

Wystąpienie Andrzeja Dudy w Zakliczynie

Prezydent Andrzej Duda

Przede wszystkim Drodzy Mieszkańcy Zakliczyna miasta i gminy,

Wielce Szanowni Państwo,

Wielce Szanowny Panie Senatorze, Panie Profesorze,

Szanowni Państwo Posłowie,

Szanowny Panie Burmistrzu,

Szanowna Pani Przewodnicząca,

Szanowni Państwo Burmistrzowie i Wójtowie,

Szanowni Panowie Komendanci,

Czcigodno Ojcowie,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,

Wielce Szanowna Pani Kurator Małopolska,

Wszyscy Szanowni Państwo!

Zobacz także: Andrzej Duda honorowym obywatelem Zakliczyna

 

Bardzo dziękuję. Muszę powiedzieć, że nigdy bym tak o sobie nie powiedział. Nie wiem, czy rzeczywiście jestem taką osobą, jak przed chwilą powiedziała Pani Przewodnicząca, ale jestem ogromnie wdzięczny za ten wielki gest ze strony mieszkańców Zakliczyna działających poprzez swoich przedstawicieli, poprzez Szanownych Państwa Radnych na czele z Panią Przewodniczącą i Szanownego Pana Burmistrza.

 

Bardzo dziękuję, proszę Państwa. Tak, to prawda, że Zakliczyn dla mnie osobiście jest miejscem szczególnym. Może w jakiejś części powtórzę to, co już kiedyś tutaj powiedziałem, ale jestem trochę wzruszony. Wątek osobisty jest dla mnie bardzo ważny, to jest dla mnie coś bardzo głęboko osobistego, że to właśnie Zakliczyn przyznaje mi honorowe obywatelstwo, bo wiecie Państwo, w tej warstwie osobistej, jako człowiek, ja przyjmuję to honorowe obywatelstwo jako gest przyjęcia mnie do wspólnoty. Jako gest pokazania przez mieszkańców, że jestem częścią wielkiej społeczności Zakliczyna i to jest dla mnie bardzo piękne, to jest dla mnie takie jakby przygarnięcie do rodziny. To ma niezwykłą i głęboką dla mnie wartość.

 

Jestem za to ogromnie wdzięczny i chcę bardzo mocno podkreślić, że jestem także ogromnie zaszczycony. Jestem ogromnie zaszczycony, proszę Państwa, dlatego że ja odczuwam, że każdy z nas uważa, że miejsce, które jest jego miejscem, w którym się urodził, jest jego ojcowizną, jest jego miastem czy jego wioską, jego miejscem po prostu, czy to, które sobie wybrał, ono jest najlepsze i najpiękniejsze na świecie. Jeżeli ja do tego miejsca, do mojej społeczności, w której żyję, decyduję się kogoś przyjąć, to jest to wielki gest. Ogromnie za ten gest dziękuję i przyjmuję go z wielką wdzięcznością i z wielką pokorą.

 

Dziękuję Państwu, bo rzeczywiście moje osobiste związki z Zakliczynem mają dwie historie. Jedna historia jest związana z moim dziadkiem, który przywiózł mnie do Zakliczyna po raz pierwszy w moim życiu, kiedy byłem małym chłopcem, kilkuletnim. Pamiętam to trochę jak przez mgłę. Spacerowaliśmy po uliczkach Zakliczyna, pamiętam, że odwiedziliśmy kolegę dziadka, pana Grzegorczyka, który mieszkał, o ile dobrze pamiętam, idąc od strony rynku, chyba w kierunku cmentarza. Pamiętam, że był to taki niski dom, wydawało mi się parterowy, być może miał zagospodarowane poddasze. Już dokładnie nie pamiętam. Wydawało mi się, że miał ganek. To jest moje wspomnienie dziecięce. Pamiętam, że siedzieliśmy tam przy stole. Pamiętam, że potem dziadek poszedł na cmentarz. Tam były groby jego kolegów z czasów, kiedy był tutaj w terminie.

 

Kiedy przed dzisiejszym spotkaniem czytałem o historii Zakliczyna, wtedy uświadomiłem sobie, które zdjęcia w rodzinnym albumie w Starym Sączu są zdjęciami z Zakliczyna. Są tam m.in. takie zdjęcia, jedno albo dwa, dziadka ze swoim bratem Franciszkiem, wtedy jeszcze żyjącym, który został zamordowany przez Niemców w czasie II wojny światowej, był zakatowany w Tarnowie, był partyzantem. Była wsypa prawdopodobnie i został zabrany przez gestapo i zakatowali go w Tarnowie. Zdjęcie robione pewnie gdzieś w latach 20., kiedy oni siedzą obok siebie na jakimś podwórku, przed nimi są takie typowe narzędzia szewskie, kopyta i mnóstwo butów. Przypuszczam, że to tutaj, w Zakliczynie uczyli się rzemiosła szewskiego. Mój dziadek był z zawodu kuśnierzem, ale przypuszczam, że i w tej dziedzinie tutaj, w Zakliczynie, zdobywał umiejętności, które później służyły mu przez całe życie zawodowe. Wiem, że dla mojego dziadka to były bardzo miłe wspomnienia i on mi te wspomnienia, zabierając mnie ze Starego Sącza do Zakliczyna, przekazywał. To jest moje wspomnienie wyprawy z dziadkiem. Dziadek zmarł już dawno temu. Dzisiaj byłby człowiekiem bardzo wiekowym, bo urodził się w 1907 roku. W 1920 r. miał 13 lat, pewnie miał z 18, jak był w Zakliczynie, to był może jakiś 1925 rok. To jest jedna historia osobista.

 

Druga historia osobista, bardziej współczesna i lepiej pamiętana, to czasy, kiedy w Zakliczynie mieszkały dwie moje koleżanki z liceum, które odwiedziłem kiedyś w wakacje i spędziłem tutaj parę dni. Bardzo fajnie się bawiliśmy i bardzo miło wspominam te wakacje. To był ten Zakliczyn, który się dla mnie jakby odnowił, bo byłem tu po raz drugi. Wtedy mogłem lepiej poznać Zakliczyn, bo więcej miejsc odwiedziłem. Zawsze moje serce gdzieś tutaj biło dla Zakliczyna. Ilekroć słyszałem słowo „Zakliczyn”, to pojawiał mi się uśmiech na twarzy i zawsze to miłe wspomnienie. Stąd moje poczucie związku z Zakliczynem, które powoduje, że jest w tym honorowym obywatelstwie dla mnie coś bardzo wyjątkowego.

 

Powtarzam jeszcze raz, najistotniejszy jest ten wielki gest przyjęcia do wspólnoty, bo tak zawsze traktuję honorowe obywatelstwo. Ma ono dla mnie szczególny wymiar, bardzo ludzki. Bardzo przyjacielski, taki sąsiedzki.

 

I jest druga warstwa. To jest warstwa związana z prezydenturą, z zadaniem, które ja przyjąłem na siebie, a Państwo, wszyscy moi rodacy, którzy oddali na mnie głos w wyborach, mi powierzyli. Pewien sposób sprawowania prezydentury i zaznaczania akcentów w trakcie prezydentury. Otóż dla mnie, od Prezydenta, Pana Profesora Lecha Kaczyńskiego, był czas, kiedy starałem się go wspierać, przy jego boku pracować dla Rzeczypospolitej, ale też słuchać tego, co mówił, o zrównoważonym rozwoju kraju, o docenieniu wszystkich jego obszarów, o ważności dziedzictwa, które jest ważne od ludzi, którzy są związani ze swoją ojcowizną, ze swoimi miejscowościami, nie zawsze wielkimi miastami, bo te mniejsze też są niezwykle istotne i w nich też, a może przede wszystkim, wykuwa się to, co najważniejsze dla naszej tożsamości, dla naszego trwania, dla naszej niezłomności, która zawsze była w Polakach, że byli w stanie przetrwać najtrudniejsze czasy i zwyciężyć. Że przetrwali czasy zaborów i zwyciężyli, że obronili się przed Rosją bolszewicką w 1920 roku, że zaatakowali ich Niemcy i Sowieci, to jednak państwo polskie wróciło na mapy. Nie było w pełni suwerenne, nie było w pełni wolne, ale Polacy w pokojowych zrywach, bez broni w ręku, cały czas domagali się wolności, cały czas domagali się niepodległego i suwerennego państwa, domagali się godności.

 

Także tutaj, na tej ziemi. Bardzo mocno, bo tutaj byli rolnicy, którzy nigdy nie dali się skolektywizować. Solidarność Rolników Indywidualnych także tutaj się rodziła. Niedaleko stąd jest rodzinna miejscowość Wincentego Witosa. To jest ziemia, z którą ludzie są bardzo silnie związani, i w której żyje silna tradycja.

 

Ja kształtowałem swoją prezydenturę tak, żeby było w całej Polsce poczucie obecności prezydenta. Ja mówiłem: odwiedzę wszystkie powiaty. Zdecydowałem się na to i rzeczywiście odwiedziłem wszystkie powiaty, bo chciałem, żeby moi rodacy, także w tych mniejszych miejscowościach, mniejszych miastach mieli możliwość spotkania się z prezydentem i uściśnięcia prezydentowi dłoni, niekoniecznie jadąc do Warszawy. Tylko żeby to się odbyło u nich na miejscu. I żeby też mieli świadomość, że prezydent był, prezydent widział, zobaczył nasze miasto, zobaczył naszą miejscowość. Tak, rozmawialiśmy z nim, tak, jest Prezydent Rzeczypospolitej, jest prawdziwy. Nie jest tylko w telewizji. Można było przyjść i zobaczyć go z bliska. Można go było dotknąć. Uważam, że tak właśnie powinna być realizowana prezydentura. Że chociaż jesteśmy dużym krajem, jednym z większych w Europie, chociaż jesteśmy dużym narodem, dużym społeczeństwem, 38 milionów ludzi, to każdy zasługuje na zainteresowanie, każdy zasługuje na to, żeby oddać mu honor i żeby podkreślić jego godność osobistą, niezależnie od tego, jakie ma poglądy. Każdy w każdym miejscu, niezależnie od tego, gdzie się urodził, niezależnie od tego, jakiej jest profesji, z założenia jest człowiekiem uczciwym i ma swoją godność, która jest mu przyrodzona, i która jest niezwykle ważna, i którą chciałbym, żebyśmy widzieli.

 

Rzeczą najważniejszą jest budowanie wzajemnego zaufania, żeby było poczucie, wszyscy chcą dobrze dla naszej ojczyzny. Dla mnie to jest niezwykle istotne i uważam, że jeżeli prezydent ma coś nieść, to właśnie to powinien nieść. To jest ogólne założenie, które musimy przyjmować. Dlatego odwiedzam mniejsze miejscowości, dlatego powiedziałem, że będę drugi raz w Zakliczynie, i jestem, proszę Państwa.

 

Dziękuję za ten niezwykły dzień i za tę niezwykłą okoliczność. Ale chcę podkreślić, dlaczego byłem tutaj wtedy, 4 listopada 2018 roku, bo to była 100. rocznica odzyskania niepodległości. Te uroczystości i przejście do Łowczówka, na miejsce wielkiej bitwy, którą tutaj stoczyli legioniści w 1914 roku, kiedy nie byli jeszcze doświadczonymi żołnierzami, kiedy Kuba Bojarski zginął tutaj 23 grudnia, więc w przeddzień Wigilii, dowodząc nimi, i został pochowany na waszym cmentarzu. Toczyli tutaj walki, bo chcieli wolnej Polski. Wspierali ich mieszkańcy Zakliczyna i pamiętają o nich do dzisiaj. To pokazuje, jaka to jest ziemia i kto tutaj mieszka, jacy to są ludzie.

 

Jest dla mnie wielkim zaszczytem, że mogę być dzisiaj z Państwem. Dziękuję także za to, że otrzymuje honorowe obywatelstwo Andrzej Duda, ale Andrzej Duda, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Dla mnie to podkreśla, że ta prezydentura jest realizowana w sposób, jaki chciałem, żeby była realizowana, a przede wszystkim jak ja chciałem, żeby była odbierana. Ogromnie za to dziękuję, bo uważam, że takie gesty to jest właśnie wsparcie, które pokazuje: tak, my cieszymy się z tego, że Pan tę prezydenturę właśnie w ten sposób zrealizował, że Pan był dostępny. Nie jest łatwo być dostępnym, jako Prezydent Rzeczypospolitej. To jest Pałac Prezydencki w Warszawie, niektórzy mówią czasem, że to jest złota klatka. To trudne jest rzeczywiście, bo prezydent jest jeden, a obywateli jest 38 milionów i jak tu spotkać się z każdym obywatelem. To właśnie dzięki tym spotkaniom miałem szansę spotkać każdego i każdy, kto chciał, mógł się ze mną spotkać, mógł przyjść i zobaczyć się ze mną. Wszystkim tym, którzy przychodzili na te spotkania i przychodzą, także w Zakliczynie, ogromnie jestem wdzięczny. Jeszcze raz dziękuję za ten wielki zaszczyt, gest przyjaźni, za przyjęcie do zakliczyńskiej wspólnoty. Także za zaufanie, że będę dobrym obywatelem Zakliczyna.

Szczęść Boże wszystkim mieszkańcom Zakliczyna i ziemi zakliczyńskiej. Dziękuję.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.