Menu rozwijane

20 grudnia 2021


Szanowni Panowie Prezydenci,
Drogi Gospodarzu, Wołodymyrze,
Szanowni Państwo!

Przede wszystkim chcę podziękować Panu Prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu za zaproszenie tutaj, do Huty, na Ukrainie, w Karpatach, by się spotkać i we trzech, razem z Panem Prezydentem Litwy, Gitanasem Nausėdą, porozmawiać o bieżącej sytuacji i o współpracy pomiędzy naszymi krajami.

Porozmawiać w specyficznej formule – jak podkreślał to przed chwilą Pan Prezydent Wołodymyr Zełenski – tego, co przed laty nazwaliśmy Trójkątem Lubelskim, a więc współpracy właśnie polsko–litewsko–ukraińskiej, która znacznie wcześniej już w jakimś sensie zmilitaryzowała się – w znaczeniu współpracy militarnej – poprzez powstanie wspólnej brygady, która doskonali się w standardach NATO i przygotowuje także kolejne oddziały armii ukraińskiej do przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego, doskonaląc ich właśnie w standardach, doskonaląc w schematach działania, jakie obowiązują wszystkie wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Ale do tego wszystkiego przed kilkoma laty dołączył się także i ten format polityczny właśnie w Lublinie, w rocznicę unii lubelskiej. Narodził się on w wyniku spotkania trojga Prezydentów. Cieszę się, że go kontynuujemy i cieszę się, że spotykamy się w tym formacie my, Prezydenci, właśnie teraz.

Nie tak dawno, 12 grudnia, w Łucku spotkali się koordynatorzy ds. współpracy w ramach Trójkąta Lubelskiego, wiceministrowie spraw zagranicznych, którzy podpisali ważny dokument – „Wspólny plan działań w zakresie zwalczania dezinformacji na lata 2022–2023”. A dzisiaj my, Prezydenci – na zaproszenie Pana Prezydenta Włodymyra Zełenskiego – rozmawiamy tutaj o tym, jak w ciągu ostatniego czasu, dosłownie w ciągu ostatnich tygodni, wygląda sytuacja na arenie międzynarodowej, także geopolityczna. Jak również jakie działania powinniśmy podjąć i czego możemy się spodziewać na przyszłość.

I tu sytuacja jest jednoznaczna. Mamy dzisiaj – śmiało można powiedzieć – w dotyczącej nas przestrzeni dwa kryzysy. Po pierwsze, mamy kryzys graniczny wywołany przez reżim białoruski, ale bez wątpienia wspierany z Moskwy – bo nikt chyba nie ma wątpliwości, że te działania są właśnie tam koordynowane – który w ostatnim czasie przede wszystkim oznaczał atak migrantów na polską granicę, granicę Unii Europejskiej i strefy Schengen zarazem; atak, który był odpierany przez naszych funkcjonariuszy zarówno Straży Granicznej, jak i policji, wspieranych dodatkowo przez siły wojskowe, które wzmacniały bezpieczeństwo granicy. Ten atak w swojej kulminacyjnej fazie – trzeba powiedzieć jasno – został odparty.

Natomiast, oczywiście, problem nie zniknął – nadal istnieje. To jest tak samo problem litewski, bo również na litewskiej granicy migranci byli gromadzeni przez reżim białoruski i tam na tę granicę brutalnie pchani, bo tak to wygląda. Niestety, wielokrotnie pokazywaliśmy na tę okoliczność dowody w postaci materiałów wideo, gdzie wyraźnie widać białoruskich funkcjonariuszy, umundurowanych, którzy sterują grupami migrantów atakujących pas graniczny.

Powtarzam: w każdym przypadku były to próby przełamania granicy w miejscach do tego niedozwolonych – a więc nielegalnego jej przekroczenia. Próby, z którymi nasze służby graniczne mają do czynienia praktycznie codziennie. Tylko w ciągu ostatniej nocy było podejmowanych już mniej, bo 12 takich prób. Wczoraj w ciągu dnia podjęto 69 takich prób. W związku z czym – jak widać – ten problem cały czas istnieje. Licząc od początku tego roku, są to już dziesiątki tysięcy prób przekroczenia granicy.

Największa intensyfikacja była w październiku, obecnie to się zmniejsza. Ale – jak powiedziałem – w najbliższym pobliżu polsko–białoruskiej granicy po stronie białoruskiej cały czas przebywa obecnie grupa ponad tysiąca migrantów, którzy znajdują się pod nadzorem reżimu białoruskiego i są przez ten reżim sterowani. Więc tutaj impas jest faktem i cały czas jest aktualny.

Drugi problem jest już czysto rosyjski – działań, które Rosja podejmowała w ostatnim czasie, intensyfikacji obecności militarnej w pobliżu granicy rosyjsko–ukraińskiej, ale także w pobliżu granicy białorusko–polskiej, bo to także intensyfikacja obecności oddziałów rosyjskich na terenie Białorusi. Oczywiście te wszystkie zjawiska ogromnie nas niepokoją – zresztą nie tylko nas, lecz także wszystkich naszych sojuszników z NATO.

Stanowiło to przedmiot ostatnich rozmów, które były prowadzone w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki, a także rozmów międzynarodowych, m.in. prowadzonych pomiędzy Prezydentem Joe Bidenem a Władimirem Putinem, Prezydentem Rosji.

Nasze stanowisko w tej kwestii jako Prezydentów Trójkąta Lubelskiego jest jasne, a mianowicie: bezpieczeństwo Ukrainy jest kwestią fundamentalną. Nie tylko nie wolno pozwolić na to, by jakikolwiek skuteczny atak mógł zostać na Ukrainę przeprowadzony, ale przede wszystkim trzeba czynić wszystko, by takiemu atakowi zapobiec.

Jestem absolutnym przeciwnikiem jakiejkolwiek polityki ustępstw wobec Rosji. W moim przekonaniu to Rosja powinna wycofać się z działań, które podejmowała na przestrzeni ostatnich lat. Przypominam, że w 2008 roku był to atak na Gruzję, w 2014 roku był to atak na Ukrainę.

Dzisiaj de facto Rosja okupuje część ziem gruzińskich, okupuje także część ziem Ukrainy: myślę o okręgach ługańskim i donieckim zajętych teoretycznie przez separatystów – ale przecież wszyscy wiedzą, co to znaczy ci separatyści – i oczywistej okupacji Krymu, która jest sprzeczna z wszelkimi regułami prawa międzynarodowego, jest jego jaskrawym złamaniem; która jest próbą zmiany siłą granic w Europie po II wojnie światowej, czego absolutnie żadne z wolnych, demokratycznych państw, które uczciwie działają we wspólnocie międzynarodowej, nie może zaakceptować.

Więc jeżeli mówimy, kto tutaj powinien cofnąć się o krok, to nie mam wątpliwości, że jest to właśnie Rosja, która na przestrzeni ostatnich lat – czy nastu lat, licząc od 2008 roku – dokonuje kolejnych aktów agresji, prowadzi na powrót politykę imperialną, z którą nikt, kto rozumie istotę rosyjskiej polityki imperialnej – a zwłaszcza znajdował się czy to pod okupacją rosyjską przez dziesięciolecia, czy w rosyjskiej, czy radzieckiej strefie wpływów – nigdy się nie pogodzi.

Tak się składa, że pod tym względem akurat mamy pewną wspólnotę dziejów – zarówno Ukraina, jak i Litwa były republikami Rosji sowieckiej, więc nie tylko były okupowane, ale zostały wcielone siłą do wielkiego państwa sowieckiego, a Polska znajdowała się – najdelikatniej mówiąc – w sowieckiej strefie wpływów. W rzeczywistości, jeżeli weźmie się pod uwagę, że na terenie mojego kraju stacjonowały sowieckie wojska wbrew woli polskiego narodu, to w istocie była to okupacja. W związku z czym wszyscy rozumiemy, co to znaczy, i nikt z nas nie wyobraża sobie, by taka sytuacja mogła do naszych krajów, do naszej części Europy powrócić.

Dlatego jesteśmy tutaj dzisiaj solidarni, rozmawiamy o tych trudnych tematach, mówimy o wspólnocie dziejów, ale także o wspólnocie interesów i wspólnocie bezpieczeństwa w naszej części Europy, mówimy o solidarności. Wyrażeniu tej solidarności i wskazaniu występujących problemów służy właśnie nasza deklaracja, którą dzisiaj podpisaliśmy, wyraźnie pokazując także kierunek naszej współpracy.

Rozmawiamy także o tym, jakie powinny być nasze działania na przyszłość, jakie kroki powinny być podjęte i jakich kroków także my – choćby Polska i Litwa jako nie tylko członkowie wielkiej wspólnoty Unii Europejskiej, ale przede wszystkim członkowie wielkiej wspólnoty Sojuszu Północnoatlantyckiego – na forum Sojuszu powinniśmy się domagać, jakie propozycje powinniśmy zgłaszać, by w jak największym stopniu zapewnić bezpieczeństwo naszej części Europy.

Może Cię zainteresować Szczyt Trójkąta Lubelskiego

Chcę Państwu ponadto przypomnieć, że w tej materii – jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – jestem aktywny. Rozmawiałem o tych kwestiach w ciągu ostatnich tygodni – po pierwsze – z Sekretarzem Generalnym NATO, Panem Jensem Stoltenbergiem, i to dwukrotnie. Odbyłem zresztą w tej kwestii także specjalną wizytę w Brukseli, w Kwaterze Głównej Sojuszu Północnoatlantyckiego dosłownie w ciągu ostatnich tygodni.

Z Panem Prezydentem Gitanasem Nausėdą rozmawialiśmy na te tematy także w formacie Bukaresztańskiej Dziewiątki z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem – w formacie połączenia konferencyjnego, w którym brali udział wszyscy prezydenci, gdzie przedstawiliśmy swoje stanowiska. Jesteśmy w stałym kontakcie i prowadzimy rozmowy pomiędzy Prezydentami Bukaresztańskiej Dziewiątki, ale rozmawiamy także z naszymi partnerami z zachodu Europy – choćby nie tak dawne moje rozmowy z Panem Prezydentem Francji, Emmanuelem Macronem.

W związku z powyższym ta polityka jest aktywna i wierzę głęboko, że w jej wyniku uda nam się zbudować dostatecznie silną platformę bezpieczeństwa, by uchronić nie tylko państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego, lecz także Ukrainę, przed jakimikolwiek aktami rosyjskiej agresji.

Powtarzam: uważam, że powinniśmy działać uprzedzająco i domagać się zdecydowanego cofnięcia się ze strony rosyjskiej. Bo tylko taka postawa może doprowadzić do tego, że konfliktu nie będzie.

Dziękuję.

Podczas konferencji prasowej, dziennikarze pytali m.in.:

W jaki sposób Ukraina, Litwa i Polska postrzegają zagrożenie Putina i Łukaszenki, jeżeli chodzi o relokację zasobów nuklearnych na terytorium Białorusi.
Prezydent Andrzej Duda: Proszę Państwa, przede wszystkim, jeżeli rzeczywiście miałoby dojść do takiej sytuacji, że część rosyjskiego arsenału nuklearnego będzie relokowana w kierunku Europy Zachodniej – co chcę z całą mocą podkreślić – w kierunku Europy Zachodniej i NATO, to będzie to oczywisty, kolejny przejaw agresji, po wszystkich tych, które obserwujemy na co dzień chociażby w okręgu kaliningradzkim, gdzie systematycznie wzrasta rosyjski potencjał militarny, gdzie systematycznie dostarczane są kolejne – przede wszystkim rosyjskie – rakiety. To będzie już zdarzenie niezwykle spektakularne.
Obawiam się, że na pytanie o pana Łukaszenkę akurat w tym przedmiocie można tylko uśmiechnąć się w odpowiedzi. Myślę, że niewiele ma w tej kwestii do powiedzenia. Jeżeli by Rosja chciałaby rzeczywiście relokować swoje rakiety na białoruskie terytorium, to po prostu to zrobi. I jedyne, co w jakikolwiek sposób może temu zapobiec, to tylko zdecydowana postawa Sojuszu Północnoatlantyckiego i Stanów Zjednoczonych. Na pewno nie Pana Łukaszenki.

Jak można interpretować ostatnie ultimatum Rosji w stosunku do państw NATO, sprowadzające się do tego, że Rosja miałaby zaprzestać agresywnej polityki wobec Ukrainy, gdy NATO zaprzestanie rozszerzania się na Wschód, a Stany Zjednoczone zaprzestaną wspierania państw byłego Związku Radzieckiego.
Myślę, że albo Prezydent Putin znajduje się w sytuacji, w której jest mu bardzo potrzebne pokazanie siły imperialnej Rosji – i w związku z tym tego, co Rosja jest w stanie wymusić na innych państwach, by udowodnić swoją hegemonię – albo też uznał, że Zachód, NATO mają teraz chwilę słabości, w której gotowe będą podporządkować się takiemu ultimatum.
Niemniej chciałabym podkreślić w tym kontekście, odpowiadając na to pytanie, że historia uczy – nie wspominając już o różnych naukach życiowych – że tego typu sytuacje, kiedy jedno państwo o dużym potencjale militarnym stawia militarne ultimatum innym państwom, to zazwyczaj uleganie takiemu ultimatum kończyło się niedługo później zdecydowaną, militarną agresją tego państwa. Krótko mówiąc, niestety, doprowadzało do wojny.
Historia uczy, ze takiemu ultimatum ulegać nie wolno. Historia uczy, że na takie ultimatum może być tylko zdecydowana odpowiedź w postaci de facto przeciwnego ultimatum, uspokajającego stronę, która próbuję zrealizować swe militarne i imperialne ambicje.
Takie jest też moje stanowisko. Patrząc na to życiowo, można tutaj mnożyć dziesiątki przykładów, które mogą się z tym kojarzyć w życiu. To jest tak, że jeżeli przychodzi ktoś, kto zaczyna brutalnie uderzać w Twoje drzwi i przez drzwi grozi Ci bronią, że Cię zaatakuje, jeśli nie dasz mu pieniędzy, to musisz się dwa razy zastanowić czy te drzwi otworzysz, nawet choćby po to, aby mu te pieniądze podać. Bo prawdopodobnie jeżeli je otworzysz, jeżeli je tylko uchylisz, to spotkasz się z natychmiastowym atakiem, który się zakończy zajęciem Twojego domu, Twojego mieszkania. Nie wolno na to pozwolić. Każdy człowiek – myślę – rozumie to doskonale. To jest po prostu życiowa sytuacja. Nie wolno takiemu szantażowi, militarnego, agresywnemu ultimatum ulegać. To jest jasne. Mam nadzieję, że dla wszystkich poważnych przywódców w państwach świata, przede wszystkim jasne dla USA, które są największym państwem Sojuszu, które – nie waham się powiedzieć – stoją na czele NATO, ale także dla pozostałych państw wspólnoty euroatlantyckiej ta sytuacja jest jasna. Absolutnie nie wolno ulec takiemu ultimatum, takiemu szantażowi.

Prezydent Andrzej Duda przypomniał także dziennikarzom sekwencję zdarzeń od 2008 roku, gdy doszło do ataku Rosji na Gruzję, a po sześciu latach na teren Ukrainy:
Nieco ponad sześć lat i mamy dzisiejszą sytuację, bo przecież od 2014 roku minęło raptem siedem lat. Rosja znowu zebrała siły, Rosja znów napina muskuły. Co się stało w międzyczasie, pomiędzy atakiem na Gruzję, kiedy przypomnę śp. Prezydent RP Prof. Lech Kaczyński w Tbilisi ostrzegał całą Europę i świat, że dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, a potem państwa Bałtyckie, a potem być może mój kraj, Polska. Przypominam te słowa, bo niestety wszystko pokazuje, że te słowa mają wymiar proroczy. Ale one mają taki wymiar dlatego, że śp. Prezydent RP Prof. Lech Kaczyński po prostu bardzo dobrze rozumiał geopolitykę i procesy, które w niej następują. Procesy polityczne, procesy także i historyczne.
Co się stało pomiędzy rokiem 2008–2014? Właściwie świat nic nie zrobił, by rosyjskie ambicje militarne, imperialne w jakiś sposób powstrzymać. Co się stało po 2014 roku? Na szczęście NATO zdołało się wreszcie zebrać i podjąć zdecydowane działania. Tymi zdecydowanymi działaniami jest między innymi dzisiejsza obecność sił Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance. To jest zdecydowana zmiana w stosunku do tego, co było. Nikt z nas nie może wykluczyć, że nie ma do tej pory rosyjskiej agresji właśnie dlatego, że jest tu obecne NATO, właśnie dlatego, że pas ziemi w Europie, który oddzielał dawną Europę Zachodnią od Ukrainy, dzisiaj jest pasem, na którym Sojusz Północnoatlantycki jest bezpośrednio obecny. Wraz z sojuszniczymi armiami, armią Stanów Zjednoczonych i infrastrukturą w krajach bałtyckich, w Polsce i w Rumunii.
To jest bardzo znacząca zmiana. To pokazuje, jakie działanie jest skuteczne wobec szantażu. Jeżeli dzisiaj mamy jakoś na to odpowiedzieć, to największym błędem będzie ulegnięcie szantażowi. Natomiast właściwą odpowiedzią jest pokazanie, że mamy siłę i absolutnie nie ulegamy przed szantażem, a skutek jest wręcz przeciwny. I tak, według mnie, powinien zachować się Sojusz Północnoatlantycki, by działać konsekwentnie i rozsądnie, odpierając rosyjską politykę imperialną, która – jeżeli da się jej pole do dalszego kroczenia na Zachód – dalej będzie kroczyła na Zachód. Bo pod tym względem jest niepowstrzymana.
Historia to pokazuje, że jeżeli nie ma zdecydowanego oporu, to będą pokonywane kolejne bariery. A jeżeli będzie postawiony zdecydowany opór, to nie będzie ani wojny, ani dalszej agresji. Co jest bardzo tragiczne w jakimś sensie, pokazały to czasy tzw. żelaznej kurtyny, kiedy nuklearna potęga rosyjska – wtedy sowiecka – była ogromna, ale z uwagi na siłę Zachodu i determinację Stanów Zjednoczonych nigdy nie odważyła się zaatakować. Bo wiedziała, że spotka się z absolutną, zdecydowaną odpowiedzią. Twardą i jednoznaczną, i śmiertelnie groźną. I to jest jedyna – moim zdaniem – droga do uspokajania imperialnych ambicji rosyjskich.