Menu rozwijane

20 marca 2019

Szanowny Panie Marszałku Senatu,

Wielce Szanowna Pani Doktor, Szanowny Panie Doktorze, Szanowni Państwo, Pani Profesor,

Szanowni Państwo Marszałkowie,

Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,

Panowie Ministrowie!

Muszę powiedzieć, że to dla mnie bardzo wzruszający moment. Nie tylko – czy może przede wszystkim – właśnie nie tyle w znaczeniu instytucjonalnym, ile bardziej w znaczeniu osobistym. Tutaj, za Panią Doktor, jest zdjęcie, na którym Prezydent Lech Kaczyński odznacza pana prof. Zbigniewa Religę Orderem Orła Białego i wręcza mu nominację do Kapituły Orderu Orła Białego. Ta teczka, którą Pan Prezydent jeszcze trzyma w ręku, to jest właśnie ta nominacja.

Może Cię zainteresować Prezydent: Zbigniew Religa był wielbicielem człowieka i życia Więc można powiedzieć, że w jakimś sensie jestem tutaj właśnie dlatego, że Pan Profesor był kawalerem Orderu Orła Białego i członkiem Kapituły Orderu Orła Białego – podmiotu, instytucji, która dla Prezydenta Rzeczypospolitej jest niezwykle ważna. Ważna dla wykonywania przez Prezydenta tej niezwykłej roli państwowej, jaką jest przyznawanie najwybitniejszym ludziom życia publicznego, państwowego – czy także światowego – tego najważniejszego polskiego orderu.

Ale dla mnie to także wydarzenie o charakterze osobistym, bo – tak jak Pan Marszałek – pod sam koniec życia Pana Profesora miałem ten zaszczyt, że poznałem go w 2006 roku, gdy także obok Pana Profesora stałem się członkiem rządu: zostałem wiceministrem sprawiedliwości, Pan Profesor był wtedy ministrem zdrowia. To były moje pierwsze kontakty z Panem Profesorem. Ale też później – dosłownie w ostatnich już miesiącach życia Pana Profesora, w 2008 roku – gdy bardzo blisko w związku z działaniami politycznymi w ramach ochrony zdrowia, jakie były realizowane wtedy przez ówczesny rząd, współpracował z Panem Prezydentem, prof. Lechem Kaczyńskim, którego ja byłem wówczas ministrem.

Pan Prezydent składał wtedy wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie aktów prawnych, które miały umożliwić komercjalizację placówek służby zdrowia. Pan Prezydent – jak być może niektórzy pamiętają – zdecydowanie się temu sprzeciwiał, przeciwny był temu także Pan Profesor. I wtedy bardzo dużo z Panem Profesorem pracowaliśmy – właśnie w Kancelarii Prezydenta, przygotowując te dokumenty, dyskutując na te tematy. O, widzę, że jest pan doktor Zdrojewski, dostrzegam go, uśmiecha się do mnie tam, wśród Państwa – bo wtedy właśnie z Panem Profesorem razem pracowaliśmy nad tym w kilka osób.

I była kwestia reprezentowania Pana Prezydenta w tej sprawie właśnie tutaj, w Senacie. Miałem wtedy ten wielki zaszczyt, że towarzyszyłem Panu Profesorowi. Pan Profesor – niestety – nie dostał wówczas możliwości reprezentowania Pana Prezydenta, bo nie udzielono mu głosu. Ja występowałem w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej. Pamiętam, że Pan Profesor siedział wtedy tutaj, na trybunie senackiej, i recenzował moje wystąpienie, moje odpowiedzi na pytania senatorów jak taki profesor, dosyć srogi nauczyciel. Czasem kręcił z niesmakiem głową: „Nie, to nie o to chodzi”.

To było dla mnie wtedy duże przeżycie. A dzisiaj patrzę wstecz i odczuwam ogromne wewnętrzne wzruszenie, bo to był faktycznie jeden z ostatnich momentów, gdy Pan Profesor był obecny publicznie, gdy był tu właśnie w tej Wysokiej Izbie i senatorowie mogli się z Panem Profesorem spotkać, gdy ja również miałem możliwość, by z nim bezpośrednio być. Mogę powiedzieć jedno: na pewno kto raz zetknął się z panem prof. Zbigniewem Religą i mógł go poprzez to bezpośrednie zetknięcie trochę bliżej poznać, ten już zawsze chciał się potem znowu z nim spotkać.

Taką był osobą – zupełnie niezwykłą, postacią absolutnie nietuzinkową. Kto go spotkał, kto miał możliwość porozmawiać z nim, ten rozumiał, dlaczego odniósł w życiu tak niezwykły sukces. Był rzeczywiście jak ogień – po prostu płonął. To, czym się zajmował, było jego absolutną pasją i był – można powiedzieć – wielkim wielbicielem człowieka i życia. Nie w tym znaczeniu, żeby życia używać – bynajmniej nie. Lecz w znaczeniu, żeby życie było, trwało jak najdłużej wbrew wszystkim przeciwnościom losu. To było wielkie wyzwanie jego własnego życia i wielkie powołanie, któremu – śmiało można powiedzieć – cały się poświęcił.

Nawet gdy zajmował się polityką, również patrzył na nią właśnie poprzez pryzmat tego, aby ona jak najbardziej służyła i sprzyjała życiu. Dlatego w tym właśnie kierunku chciał reformować także polską służbę zdrowia, tworzyć sieć szpitali, poprawiać warunki. Zawsze powtarzał, że w centrum opieki zdrowotnej musi być chory. Nie pieniądz się liczy, liczy się człowiek – to było dla niego absolutnie podstawowym wyzwaniem. Za to tak bardzo był ceniony, za to tak bardzo ceniliśmy go i cenimy do dzisiaj. Ile razy mówimy o służbie zdrowia, tyle razy gdzieś w tle odwołujemy się do pana prof. Zbigniewa Religi, do tej spuścizny, którą nam zostawił – tym, co mówił, ale także całą swoją życiową postawą.

Był niezwykłym lekarzem, który dosłownie oddawał siebie drugiemu człowiekowi, choremu. To było niezwykłe. Umarł z całą pewnością przedwcześnie, miał przecież zaledwie 71 lat, mógł śmiało jeszcze długo żyć, służyć pacjentom i Rzeczypospolitej. Ale stało się tak, jak się stało. Z całą pewnością to właśnie, jak bardzo spalał się swoją służbą człowiekowi i Rzeczypospolitej, miało wpływ na to, że odszedł przedwcześnie – osobiście nie mam co do tego wątpliwości. Ale tak to jest z wielkimi ludźmi, że najczęściej nic się nie dzieje za darmo. On płacił własną cenę, a tym samym tę cenę – tak niezwykle osobistą – zapłacili najbliżsi.

Niemniej chciałem bardzo serdecznie podziękować Panu Marszałkowi i władzom Senatu za to, że wystawa obrazująca Pana Profesora, jego sylwetkę, jego życie, gdzie na centralnym miejscu jest chirurgia – tak jak było – że ona jest tutaj, w Senacie, w tym niezwykle godnym miejscu, w holu przed wejściem do sali obrad Senatu. Gdzie – mam nadzieję – będą mogli ją zobaczyć nie tylko Państwo Senatorowie, ale przede wszystkim także młodzi, którzy przychodzą tutaj i zwiedzają Senat. A także wszyscy, którzy przychodzą do Senatu – czy to pracować, czy obserwować obrady.

Bardzo za tę wystawę dziękuję – że można z tak bliska zobaczyć sylwetkę Pana Profesora nie tylko na filmie fabularnym, na którym pewnie większość z nas była czy miała okazję obejrzeć, ale także tutaj, gdzie służył Rzeczypospolitej – w Sejmie, wcześniej dwukrotnie w dwóch kadencjach jako senator Rzeczypospolitej.

Jeszcze raz bardzo chciałem podziękować za możliwość bycia z Państwem tutaj, za zaproszenie na otwarcie tej wystawy, a także za to, że ona tutaj jest. Pani Doktor i Szanownym Państwu chciałem bardzo podziękować za przybycie, za to, że jesteście z nami jako żywe świadectwo wspaniałego życia pana prof. Zbigniewa Religi i jego wspaniałej służby drugiemu człowiekowi i Rzeczypospolitej.

Dziękuję bardzo. Niech zawsze żyje w naszej pamięci!

Wypowiedź Prezydenta na otwarciu wystawy „Mistrz Religa. Człowiek, lekarz, polityk” (1)
o1184693207.jpg