Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 5 maja 2017

Prezydent w RDC: Polska zasługuje dziś na nową konstytucję

  |   Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla programu „Polityka w Samo Południe” Radia dla Ciebie Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla programu „Polityka w Samo Południe” Radia dla Ciebie Z Prezydentem RP Andrzejem Dudą rozmawiał Łukasz Mężyk Prezydent gościem programu „Polityka w Samo Południe”

Gościem „Polityki w Samo Południe” jest Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

 

Witam serdecznie pana redaktora i witam serdecznie naszych słuchaczy.

 

Panie Prezydencie, czy jest Pan zniechęcony reakcjami elit, klasy politycznej, partii parlamentarnych, ekspertów na pana wystąpienie podczas obchodów 3 maja i propozycję referendum na temat Konstytucji?


Absolutnie nie jestem zniechęcony, mogę tylko powiedzieć, że jestem trochę zdumiony albo w niektórych momentach też rozbawiony, ale przede wszystkim zdumiony. Bo przecież to są ci sami ludzie, którzy uważają, że właśnie referendum jest formą wypowiedzenia się przez społeczeństwo, wypowiedzenia się przez suwerena. I raptem, gdy Prezydent Rzeczypospolitej – w końcu jak by nie było wybrany przez naród – wychodzi i mówi: „Dobrze, to w takim razie pozwólmy społeczeństwu, pozwólmy narodowi wypowiedzieć się co do kwestii najistotniejszej, jaka jest” – co do kształtu ustroju państwa, co do kształtu tego, w jaki sposób Polska ma wyglądać, w jaki sposób ma być rządzona, kto ma w Polsce rządzić, gdy Prezydent mówi: „Proszę, pozwólmy społeczeństwu się na ten temat wypowiedzieć” ‒ to nagle spadają na niego gromy. Ale ja myślę, że to jest trochę tak ‒ patrzę po reakcjach przede wszystkim polityków obecnej opozycji parlamentarnej – że chyba się przestraszyli, tak myślę.

 

Czego się przestraszyli?

 

Właśnie tego, że społeczeństwo wypowie się nie tak, jak oni by chcieli.

 

A przedstawiciele partii rządzącej, którzy dosyć sceptycznie się wypowiadali. Też się przestraszyli?

 

Propozycja jest moja, to propozycja autorska. Po prostu pomyślałem, że – biorąc pod uwagę to wszystko, co do tej pory było mówione na temat Konstytucji, a wypowiadało się na ten temat wielu polityków, poczynając od prezesa Jarosława Kaczyńskiego, w końcu jak by nie było, dzisiaj właśnie szefa większości parlamentarnej, poprzez innych polityków, poprzez choćby ostatnio Kazimierza Ujazdowskiego ‒ jeżeli są różne propozycje, to może warto po pierwsze zacząć poważną dyskusję na ten temat, a po drugie może warto zapytać społeczeństwo? Bo politycy mają te propozycje, ale nie chciałbym, żeby było takie wrażenie, że dyktują społeczeństwu, co ma być. Wręcz przeciwnie: to suweren powinien zdecydować, co ma być i jak ma Polska wyglądać. Takie jest moje zdanie jako Prezydenta.

 

Panie Prezydencie, a może wyraził się Pan mało precyzyjnie, jeżeli chodzi o formę tego, jakie to miałoby być referendum, jak miałyby powstawać pytania, kiedy ono powinno się odbyć. Bo tu narastają już kolejne teorie – kiedy, kto, jak?

 

No tak, panie redaktorze, ale proszę zwrócić uwagę, że to, co powiedziałem, powiedziałem w swoim wystąpieniu z okazji Święta Narodowego 3 Maja, i trudno sobie wyobrazić, że w takim wystąpieniu Prezydent Rzeczypospolitej będzie przedstawiał jakieś szczegółowe rozwiązania. No oczywiście, że nie. Zapowiedziałem tylko, że chciałbym, aby takie referendum zostało przeprowadzone. Chciałbym – ale przy jednym zasadniczym założeniu. A mianowicie: mamy przewidziane w Konstytucji jakby dwie formuły referendum ogólnokrajowego. Referendum, o którym jest mowa w art. 235 ustęp 6, czyli mamy sytuację, gdy następuje zasadnicza zmiana Konstytucji, i wtedy może być przeprowadzone referendum. I mamy referendum w ważnych sprawach państwowych, które może być przeprowadzane z inicjatywy Prezydenta, a także z inicjatywy Sejmu. Sejm może taką kwestię przegłosować. I chcę powiedzieć jedno: dla mnie to właśnie jest ta formuła referendum w ważnej sprawie.

 
Konsultacyjnego.
 

Dokładnie, konsultacyjnego. Chciałbym, żeby Polacy mogli się wypowiedzieć co do kierunku zmian. To znaczy nie na zasadzie takiej, że politycy czy jakieś inne elity ustalą sobie propozycję tekstu Konstytucji i zapytają Polaków: „Ten plik dokumentów od art. 1 do art. 240 państwo akceptują czy nie akceptują?”. Nie, nie, nie. Ja chcę, aby najpierw, zanim będą jakiekolwiek poważne prace nad czy to zmianami Konstytucji, czy nową Konstytucją ‒ osobiście uważam, że powinna być nowa Konstytucja – to trzeba zapytać Polaków, w jakim kierunku chcą, żeby zmiany poszły.

 

Czyli to będzie jedno z pytań, pewnie pierwsze: „Czy powinna być nowa Konstytucja?”.

 

Tak, w zasadzie można powiedzieć, że to jest w jakimś sensie pierwsze pytanie: „Czy powinna być nowa Konstytucja?”. Natomiast generalnie chciałbym, żeby odbyło się referendum, w którym będzie dużo pytań – to nie jest na zasadzie: jedno pytanie, dwa pytania, trzy pytania.

 

A dopuszcza Pan Prezydent, że to będzie kilkadziesiąt pytań?


Może nie kilkadziesiąt, nie przesadzajmy, bo to w końcu nie ankieta – natomiast powiedzmy, że może być nawet kilkanaście pytań.

 

Kiedy Pan Prezydent chciałby zamknąć listę pytań i w jaki sposób one będą powstawały?


Nie mam tutaj w tej chwili jakiejś precyzyjnej koncepcji co do tego, kiedy chcę zamknąć listę pytań. Chciałbym, żeby to referendum odbyło się w 2018 roku, ponieważ jest to dla mnie rok szczególny – stulecie niepodległości. I uważam, że byłoby dobrze, gdybyśmy podjęli decyzję co do kierunku zmian. Po tym byłaby następnie już praca ekspertów, żeby te ogólne ramy, które wskaże społeczeństwo, wypełnić szczegółową treścią. Natomiast chciałbym, żeby referendum odbyło się w 2018 roku. Uważam, że to jest ważne, to jest znaczące, to jest znamienne. Polska zasługuje właśnie na to, by stulecie niepodległości w ten sposób w jakimś sensie zostało uczczone.

 

Panie Prezydencie, ale jako polityk bierze Pan pod uwagę kalendarz polityczny ‒ w przyszłym roku odbywają się zgodnie z kadencyjnością wybory samorządowe. Nie widzi Pan tu kolizji politycznej pomiędzy tymi inicjatywami?

 

Panie redaktorze, ale tak się niestety składa, że co roku będą nam się odbywały wybory – w 2019 roku nawet podwójne, bo będą wybory i do Parlamentu Europejskiego, i do Sejmu ‒ więc na tej zasadzie przez najbliższe lata nie zrobilibyśmy nic, bo byśmy mówili, że co roku mamy wybory. Więc po prostu powinniśmy to przeprowadzić i nie przejmować się tym, że będą wybory – no będą wybory, a my po prostu powinniśmy robić swoje. Uważam, że społeczeństwo tego potrzebuje, że Polska tego potrzebuje, by przeprowadzić tę debatę konstytucyjną. Tym bardziej że od lat dyskutuje się na temat tej Konstytucji, tym bardziej że ta konstytucja ma 20 lat, tym bardziej że po 20 latach już naprawdę można przeprowadzić pewien remanent, czyli dokonać sprawdzenia – jak działa, czy jest rzeczywiście dobra, czy spełnia wszystkie oczekiwania. Tym bardziej że nie jest dla nikogo tajemnicą, że w jakimś sensie jest już przestarzała. Przez ten czas staliśmy się członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, Unii Europejskiej. Gdzie o tym mowa w Konstytucji? Nie ma tam w ogóle tych elementów. Więc choć z tego powodu chyba warto by tej zmiany dokonać. A poza tym jest cały szereg kwestii, które ‒ w moim przekonaniu ‒ powinny być w tej Konstytucji uregulowane, a albo są uregulowane w sposób niedostateczny, albo nie są uregulowane. I ona wymaga istotnych uzupełnień – nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

 

Panie Prezydencie, domyślam się, że chodzi o zarządzenie referendum przez Prezydenta za zgodą Senatu. Będzie Pan musiał wystąpić formalnie do Senatu.

 

No tak, panie redaktorze, tylko proszę też pamiętać, że Senat ma swoją specyfikę. Oczywiście dzisiaj Senat wypełniają dwie partie polityczne – Prawo i Sprawiedliwość, to jest jedna grupa senatorów, oraz Platforma Obywatelska, to druga grupa senatorów. Natomiast proszę pamiętać, że oni są wybierani tak jak prezydent – w okręgach jednomandatowych. Ja też jestem wybrany w wielkim okręgu jednomandatowym, jakim jest Polska. Każdy z panów senatorów jest wybrany w okręgu jednomandatowym i będziemy na temat zmian w Konstytucji i referendum pewnie dyskutować. Ciekawy jestem, co powiedzą ich wyborcy.

 

Czyli zapowiada Pan – ja to tak odczytuję – jakąś formę objazdu po kraju i wywieranie nacisku na senatorów oddolnie?

 

Ale jaki nacisk, absolutnie nic z tych rzeczy! Ja przecież ciągle jeżdżę po kraju i realizuję to, do czego się zobowiązałem jako Prezydent. Zobowiązywałem się, że zrobię wszystko, żeby być prezydentem wszystkich Polaków. Dla mnie m.in. oznacza to obecność wśród ludzi i ciągle realizuję te moje spotkania. Pewnie, że jestem realistą i wiem, że 100 proc. wyborców nigdy na mnie nie zagłosuje. Nigdy jeszcze chyba nie było w historii takiego prezydenta, na którego zagłosowałoby 100 proc. wyborców. Natomiast chciałbym, żeby jak najwięcej spraw przede wszystkim było konsultowanych ‒ właśnie stąd ten pomysł, by zostało przeprowadzone referendum. Chciałbym, żeby Polacy mogli się wypowiedzieć co do kształtu Rzeczypospolitej – jak by nie było: swojego państwa, z którego są dumni, z którego wszyscy jesteśmy dumni. Ogromnie cieszymy się z tego, że mamy Polskę, która jest wolna, w której sami o sobie stanowimy ‒ i niech to będzie właśnie taki sposób samostanowienia o sobie. I że mamy demokrację ‒ i w związku z tym wybieramy Prezydenta, senatorów, posłów, ale zdecydujmy, jaka ma być siła poszczególnych organów, jak mają wyglądać ich wzajemne relacje – to właśnie są kwestie konstytucyjne. Więc tak jak mówię: będę się spotykał z moimi rodakami, będę chciał na ten temat dyskutować ‒ z nimi bezpośrednio, bo rzeczywiście w czasie spotkań prowadzę takie bezpośrednie rozmowy z ludźmi, ale też zapewne z różnymi środowiskami, bo różne środowiska mają też wiele koncepcji, jeżeli chodzi o kształt ustrojowy, o Konstytucję. Zawsze mówiłem, że Pałac Prezydencki jest otwarty i będzie otwarty na taką dyskusję, i bardzo chętnie wymienię poglądy, wysłucham tego, co różne środowiska mają do powiedzenia na temat ustroju.

 

Czy to jest, Panie Prezydencie, zapowiedź czegoś w rodzaju ruchu społecznego na rzecz referendum?

 

Nie, ja absolutnie czegoś takiego nie mówię, że chciałbym w tej chwili tworzyć jakiś ruch społeczny. Natomiast jestem przekonany, że Polacy chcieliby się wypowiedzieć. Ludzie w Polsce są dojrzali, są mądrzy, są wykształceni, mają swoją ocenę otaczającej ich rzeczywistości – jestem przekonany, że chcieliby się wypowiedzieć i mają prawo się wypowiedzieć. Bardzo mocno chcę to zaakcentować właśnie jako Prezydent, jako ten, który jest wybrany przez polskie społeczeństwo – jedyny taki człowiek w naszym kraju, który jest wybrany w wyborach powszechnych w tym wielkim okręgu jednomandatowym, jakim jest Polska. Uważam, że moi rodacy mają prawo wypowiedzieć się w tej sprawie.

 

Panie Prezydencie, referendum się odbędzie? Wierzy Pan w to?

 

Oczywiście, że wierzę w zdrowy rozsądek i wierzę w to, że w związku z tym takie referendum się odbędzie, jeżeli Prezydent z taką inicjatywą wystąpi. Bo uważam, że byłoby to w tym momencie jakby zaprzeczeniem woli narodu, odebraniem społeczeństwu możliwości wypowiedzenia się.

 

A czy w innych sprawach, jak np. referendum edukacyjne, widzi Pan jakąś paralelę pomiędzy tym, że społeczeństwo w tej sprawie może się wypowiedzieć, a w innej ma się nie wypowiadać?

 

Zupełnie inna sytuacja jest w jednej kwestii i w drugiej kwestii. Pamiętajmy, że reforma edukacji była zapowiedziana. Nie była niczym nowym, w momencie gdy była wprowadzana w sensie ustawowym. To element programu Prawa i Sprawiedliwości ‒ programu, z którym ta partia szła do wyborów, ogłaszała go wszem i wobec, można się było z tym programem zapoznać, był on wielokrotnie omawiany, wybory wygrała, ludzie się opowiedzieli za tą opcją polityczną i ona realizuje swój program. W związku z tym to nie jest novum, to nie jest żadna propozycja, która nagle się pojawiła i została przegłosowana. To nie jest taka sytuacja, jaka była z Platformą Obywatelską, która obiecywała, że nie będzie podwyższenia wieku emerytalnego, a potem go wprowadziła. A ludzie chcieli referendum i im odmówiono.

 

Tu jest postulat wyborczy, który był zgłoszony, partia wygrała wybory, zrealizowała swoje zobowiązanie wyborcze i jeżeli miało być referendum, jeżeli ktoś je chciał przeprowadzać, to trzeba było przeprowadzić je we wrześniu, rozpocząć akcję zbierania podpisów, zanim ustawa została przyjęta. W tej chwili proszę pamiętać, że sprawa reformy edukacyjnej jest już realizowana, mamy szóstoklasistów, którzy nie zdawali w tym roku żadnego egzaminu gimnazjalnego, którzy w ogóle nie zapisywali się do gimnazjum, którzy w związku z zapowiedzianymi wcześniej zmianami nie planują pójścia do gimnazjum – w jakiej sytuacji dzisiaj ci, którzy chcą referendum, stawiają tych młodych ludzi i ich rodziców? Uważam, że to kompletna nieodpowiedzialność – takie jest moje stanowisko. Uważam, że to po prostu nieuczciwe. Jeżeli ktoś rzeczywiście chciałby tego referendum uczciwie i rzeczywiście chciał dać ludziom możliwość wypowiedzenia się, to – owszem ‒ trzeba było tę możliwość stworzyć, ale jesienią zeszłego roku, a nie teraz.

 

Panie Prezydencie, ma Pan wyjątkową pozycję konstytucyjną, jest Pan pierwszym obywatelem, wybranym w bezpośrednich wyborach, ale mimo wszystko w tej sprawie ostateczną decyzję podejmuje Senat. Sygnały środowisk politycznych i PiS-u, i Platformy – obie te partie mają większość, prawie cały Senat jest zdominowany przez PiS i Platformę – to od nich będzie zależało, czy to referendum się odbędzie. Wypowiedzi polityków i PiS-u, i Platformy nie są zbyt zachęcające, oni mówią: „Nie wiemy, czy zdążymy”, „Czy to jest dobry moment”. Bierze Pan pod uwagę, że Senat nie zgodzi się na zarządzenie przez Pana referendum?

 

Oczywiście każdą okoliczność biorę pod uwagę, ale jestem człowiekiem z natury optymistycznym i przede wszystkim uważam, że jak się nie robi, to potem ma się do siebie pretensję, że się nie robiło, i wtedy rzeczywiście można mieć do siebie pretensję. Chcę mieć – po pierwsze – czyste sumienie wobec siebie, po drugie – wobec wyborców. Uważam, że wyborcy mają tutaj prawo się wypowiedzieć. Uważam, że Polska zasługuje dzisiaj na nową ustawę zasadniczą, że te zmiany są w naszym kraju bardzo potrzebne. To także kwestia przyszłości – tego, że państwo się rozwija, że mijają lata od czasu, gdy odzyskaliśmy pełną suwerenność i Polska potrzebuje wzmocnienia. Uważam, że stać nas dzisiaj na Konstytucję, która w lepszym stopniu niż ta obecna umożliwi budowę silnego państwa. Jesteśmy w stanie taką Konstytucję wypracować, biorąc pod uwagę ‒ o czym też mówiłem 3 maja – nasze dotychczasowe doświadczenia, naszą historię. Jesteśmy w stanie taką Konstytucję przyjąć i chciałbym, żeby tak się stało.

 

Panie Prezydencie, kiedy wpłynie do Senatu wniosek Pana Prezydenta?

 

W odpowiednim momencie – tak jak powiedziałem: będę chciał rozmawiać na ten temat z różnymi środowiskami i takie rozmowy na pewno będą.

 

A jaki jest następny krok?

 

Tak jak powiedziałem: chciałbym, żeby to referendum było takim referendum kierunkowym.

 

A jaki jest następny krok? Z kim Pan Prezydent będzie prowadził konsultacje? Kogo Pan zaprosi jako pierwszego?

 

No to zobaczymy, przecież nie możemy dzisiaj powiedzieć wszystkiego.

 

Ale no właśnie komentatorzy mówią, że za mało Pan Prezydent powiedział.

 

Oj, komentatorzy mówią różne rzeczy, panie redaktorze. Komentatorzy atakują od prawa do lewa obijają się o ściany. Z uśmiechem słucham tych wszystkich komentarzy, bo ci sami, którzy jeszcze wczoraj byli piewcami referendum, dzisiaj w sposób zdecydowany krzyczą: „Żadnego referendum!”, „Nieodpowiedzialność!” itd. Więc widać, że niektórzy po prostu przestraszyli się tego, że rzeczywiście może być tak, że sprawa zostanie oddana w ręce Polaków i Polacy będą się mogli wypowiedzieć, jakiego państwa chcą. I ewidentnie się niektórzy przestraszyli – moim zdaniem od strony takiej czysto ideologicznej.

 

Pan Prezydent mówił, że obecna Konstytucja gwarantuje status quo pewnej elicie. Co Pan Prezydent miał na myśli?

 

Mówiłem o różnych kwestiach, które mieliśmy w ostatnim czasie, które przez te ostatnie lata mogliśmy oglądać np. w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie choćby na podstawie art. 17 mówiącego o samorządach zawodowych ustalano cuda. To aż się wierzyć nie chciało, czytając ten przepis, że można takie rzeczy wymyślić w tej kwestii. A co to gwarantowało? No gwarantowało status quo pewnej elity, nie oszukujmy się. Dużo jest takich elementów na tle obecnej Konstytucji – i to są jej wielkie niedostatki.

 

Elicie prawniczej czy jeszcze innej?

 

Tak, elitom prawniczym różnego rodzaju. A także i innym. Niektórym ta Konstytucja de facto, jak ją czytają, to uważają, że gwarantuje im, praktycznie rzecz biorąc, nietykalność. Więc tak nie jest, że w państwie ktoś może być nietykalny, niezależnie od tego, co robi, że można nie ponosić żadnej odpowiedzialności – tak nie jest i tak być nie może. I nowa konstytucja właśnie to między innymi powinna zmienić.

 

Panie Prezydencie, jest Pan prawnikiem, jest Pan prezydentem, który praktycznie stosuje Konstytucję. Co Panu najbardziej doskwiera w obecnej Konstytucji jako głowie państwa?

 

Najbardziej mi doskwiera to, że w wielu elementach jest właśnie przestarzała, w wielu elementach jest bardzo mało konkretna, w wielu elementach – moim zdaniem – np. źle dokonano podziału kompetencji pomiędzy władzami. To są takie niedostatki, one pewnie wynikały z doświadczeń prezydentury jeszcze Lecha Wałęsy i funkcjonowania Małej Konstytucji. Że nagle jak się zakończyła prezydentura Lecha Wałęsy – bardziej dojrzali słuchacze pamiętają tamte czasy, bardzo młodzi nie pamiętają – ale Lech Wałęsa miał takie skłonności, żeby…

 
Rozpychać.
 

…siekierką robić porządek w Rzeczypospolitej. Niektórzy byli tym przestraszeni i zaczęli gwałtownie ograniczać kompetencje prezydenta w nowej Konstytucji, w jakimś sensie je dzielić, często w sposób absolutnie dysfunkcyjny, co mogę powiedzieć z doświadczenia prawie dwóch lat piastowania tego urzędu. Chciałbym, żeby rodacy m.in. w tej kwestii się wypowiedzieli: jakiego prezydenta chcą? Czy chcą prezydenta, który ma silny urząd, a wybór w wyborach powszechnych ten silny urząd uzasadnia. Czy też chcą, żeby to był prezydent taki bardziej symboliczny, ceremonialny.

 

Żyrandolowy, jak powiedział Donald Tusk.

 

Może nie żyrandolowy, ale bardziej ceremonialny, tak jak jest chociażby w Niemczech, gdzie prezydenta wybiera Bundestag. Wtedy polski parlament mógłby wybierać prezydenta, a nie żeby był wybierany w wyborach bezpośrednich przez naród ‒ bo jednak ten wybór dokonywany przez społeczeństwo daje bardzo silną legitymację. Jeżeli jest ta silna legitymacja, to powinny iść za nią silne uprawnienia. A jeżeli będzie wybierany przez parlament, to oczywiście może mieć te uprawnienia mniejsze. I wtedy ustrój tzw. kanclerski, czyli ‒ powiedzmy ‒ parlamentarno-gabinetowy. Ale niech decyzję podejmie polskie społeczeństwo. Ja bym chciał, żeby to właśnie Polacy podjęli decyzję w tej sprawie: jakiego ustroju w naszym kraju chcą, komu chcą powierzyć największą odpowiedzialność za polskie sprawy?

 

Panie Prezydencie, bardzo precyzyjnie powiedział Pan o dzieleniu uprawnień ‒ które się Panu nie podoba – pomiędzy Prezydenta i pewnie Radę Ministrów, m.in. dotyczy to spraw związanych…

 

Prezydenta, Radę Ministrów, ale i inne organy. Pamiętajmy, że tego podziału kompetencji pomiędzy prezydenta a różne inne organy jest w naszej Konstytucji sporo i to są między innymi te kwestie, o których powinniśmy dyskutować. Ale jest też mnóstwo kwestii społecznych – kwestia rodziny, różnego rodzaju kwestie socjalne. Jak to się stało, że nasza Konstytucja powinna chronić obywatela, a okazuje się, że nie ochroniła przed podwyższeniem wieku emerytalnego? Przecież Platforma wbrew wszystkim zapowiedziom, wbrew temu, co mówił swego czasu Donald Tusk w kampanii wyborczej, zobowiązując się to tego, że podwyższenia wieku emerytalnego nie będzie, zaraz po wyborach podwyższyła wiek emerytalny. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę, zgodził się na to, sprawa została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego, ludzie protestowali, były przecież protesty przed Sejmem – i Trybunał Konstytucyjny uznał, że to nie jest żadne naruszenie zasady praw nabytych, że można było wszystkim podwyższyć wiek emerytalny. No to – przepraszam uprzejmie – jak Konstytucja chroniła obywateli?

 

Panie Prezydencie, czy czuje Pan jako głowa państwa, że obecną Konstytucją i uprawnieniami prezydenta ma Pan trochę spętane ręce?

 

Ja bym tego tak nie określił, że spętane ręce. No przecież patrząc w ten sposób, ktoś powie: „No ale przecież pan, panie prezydencie, wiedział, na co się godzi, kandydując na urząd prezydenta. Wiedział pan, w jaki sposób ten urząd jest ukształtowany” – oczywiście, że tak. Absolutnie nie mam jakiegokolwiek poczucia spętanych rąk, wiedziałem, gdzie przychodzę. Mówię tylko, że są pewne mankamenty, które widzę, są pewne niedostatki. Proszę pamiętać, że wcześniej, przez ponad dwa lata, pracowałem u boku prezydenta Rzeczypospolitej pana profesora Lecha Kaczyńskiego i urząd prezydenta jako taki jest mi znany. W związku z powyższym mogę powiedzieć tak: no oczywiście, że są pewne mankamenty, można by je usunąć, ale podyskutujmy na ten temat, bo to jest decyzja, która chciałbym, żeby była właśnie w rękach Polaków, a nie żeby decydował o tym prezydent czy jacyś inni politycy. Bo Konstytucja nie jest dla elit, tylko dla społeczeństwa. I to społeczeństwo powinno o Konstytucji decydować. Nie powinno być tak, że jakieś elity czy jacyś eksperci piszą projekt Konstytucji, a następnie pokazują go społeczeństwu i mówią: „Zadowoleni jesteście? No to świetnie”. Nie, bo tak się w praktyce nikt z Konstytucją nie zapozna, nikt nie będzie wiedział, jaka rzeczywiście jest jej treść, jakie jest znaczenie poszczególnych zapisów. Potrzebna jest dyskusja, potrzebne są rozmowy i ekspertów, ale potrzebne są dyskusje w społeczeństwie. Niech ta Konstytucja będzie tematem, o którym będzie się dyskutowało właśnie przy urodzinowym czy imieninowym stole. Ja bym chciał, żeby było właśnie tak: zamiast dyskutować na temat różnego rodzaju sporów pomiędzy partiami politycznymi, żeby Polacy usiedli i zaczęli dyskusję, jaką chcieliby mieć Konstytucję. Byłbym wtedy rzeczywiście zadowolony i uznałbym, że to jest taki kierunek, jaki powinien być.

 

Panie Prezydencie, Pański poprzednik jeszcze jako poseł – który zresztą głosował przeciw uchwaleniu obecnej Konstytucji – zwracał uwagę w swoim wystąpieniu na to, wówczas jako poseł, że niedookreślenie kompetencji prezydenta i rządu w sprawie zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi i realizacji zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi zaszczepia w Konstytucji konflikt pomiędzy rządem a prezydentem. Nie ma Pan wrażenia, że on miał wtedy rację?

 

Oczywiście, że tutaj jest pewien mankament, bo słowo „zwierzchnictwo” jest słowem bardzo konkretnym. I gdy staramy się je zinterpretować, to staje się jasne, że to jest ktoś, kto powinien tutaj…

 

Podejmuje decyzje.

 

Tak, podejmować decyzje. Kto powinien tutaj być właśnie tym, który ma swoich rękach władzę – nazwijmy to tak. A w praktyce jest zupełnie inaczej, bo jeżeli zwierzchnictwo w czasie pokoju jest realizowane za pośrednictwem ministra obrony narodowej, to oznacza, że w rzeczywistości zdecydowanie więcej kompetencji jest jednak w rękach ministra obrony narodowej niż prezydenta. Że prezydent może proponować, może mieć tutaj różne inicjatywy, ale jeżeli nie będzie na to zgody ministra, to prezydent jest tutaj pod tym względem spętany. I można powiedzieć, że słowo „zwierzchnictwo” ma się nijak do praktyki. No i to są między innymi mankamenty naszej Konstytucji i tutaj ‒ nie przeczę ‒ pan Bronisław Komorowski, jeszcze jako poseł, tę kwestię słusznie zauważył.

 

Panie Prezydencie, czyli jest u Pana jakiś sentyment do tzw. resortów prezydenckich, które były w Małej Konstytucji ‒ żeby prezydent właśnie miał wpływ na obsadę Ministerstwa Obrony Narodowej, żeby to zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi było realizowane dosyć bardziej bezpośrednio niż obecnie.

 

No na pewno było to rozwiązanie, które z punktu widzenia prezydenta było dużo konkretniejsze niż to, co jest obecnie. Prezydent nominował swojego kandydata i w związku z tym jakby rzeczywiście miał w swoich rękach pełną odpowiedzialność. Było to na pewno rozwiązanie konkretniejsze niż to, co jest dzisiaj. Natomiast czy społeczeństwo będzie uważało, że to jest rozwiązanie lepsze niż to, które mamy obecnie? No właśnie zapytajmy o to ludzi.

 

A czy nie czuje się Pan w tej sytuacji debaty o referendum, o przyszłej Konstytucji trochę osamotniony? Bo Kornel Morawiecki trochę Pana poparł, politycy od Kukiza ‒ ale tak naprawdę reszta w zasadzie się…

 

Nie, panie redaktorze, ja się nie czuję osamotniony – to pierwsza sprawa. Zresztą – po drugie – jak się zostaje prezydentem, to trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jaki urząd będzie się piastowało. Prezydent to urząd jednoosobowy, piastuje się go samemu i samodzielnie – taka jest jego rola i taka jest jego istota. Rolą prezydenta jest też to, żeby odpowiadać na potrzeby społeczne. Uważam, że właśnie na taką potrzebę społeczną odpowiedziałem, wychodząc z tą inicjatywą. Jestem przekonany, że Polacy chcieliby się wypowiedzieć. Tak jak mówię: mamy wszyscy prawie 30 lat doświadczenia, od 1989 roku, mamy 20 lat obowiązywania Konstytucji z 1997 roku i myślę, że każdy z moich rodaków ma dzisiaj jakąś swoją ocenę sytuacji, która jest w kraju, ma jakąś swoją ocenę funkcjonowania Polski pod względem ustrojowym i jesteśmy z całą pewnością wystarczająco dojrzali do tego, żeby się wypowiedzieć, w jakim kierunku chcemy, żeby potoczyły się dalej kwestie ustrojowe naszego państwa. I jestem przekonany, że moi rodacy są tutaj w stanie odpowiedzialnie zająć stanowisko.

 

Opozycja mówi: „Niech Prezydent najpierw, zanim będzie wnioskował referendum, zacznie przestrzegać Konstytucji”. A były prezydent mówi, że wręcz stanie Pan przed Trybunałem Stanu za nieprzestrzeganie Konstytucji.

 

Nie chcę się wypowiadać à propos byłego prezydenta i jego życiorysu, więc zostawmy tę sprawę. Powiem w ten sposób: ja przestrzegam Konstytucji, cały czas pilnuję, przyglądam się każdej ustawie z tego punktu widzenia i zgłaszam zastrzeżenia, jeżeli one są w danym przypadku ‒ tak jak zgłosiłem swoje zastrzeżenia i toczy się na ten temat w jakimś sensie debata. Również uważam, że nie powinno się wprowadzać takich rozwiązań, jak choćby wygaszenie kadencji członków Krajowej Rady Sądownictwa przed upływem konstytucyjnego terminu zakończenia tej kadencji, uważam, że nie jest to dobra praktyka. Żeby to robić ustawowo. Można dyskutować na ten temat, czy ta kadencja jest obecnie ukształtowana prawidłowo, jeżeli chodzi o relację do Konstytucji.

 

Orzeknie o tym Trybunał.

 

Ale w tej sprawie minister sprawiedliwości złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego – bardzo dobrze, niech się Trybunał Konstytucyjny wypowie. Tak samo jak mam bardzo poważne konstytucyjne wątpliwości co do tej propozycji, o której często się mówi, żeby uniemożliwić tym, którzy sprawowali władzę już dwie kadencje – jako wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast – żeby oni mogli nadal kandydować. Mam bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne co do tego i uważam, że to się kłóci z Konstytucją, bo nie można w ten sposób ograniczać ani czynnego, ani biernego prawa wyborczego. Jestem zwolennikiem ograniczenia liczby kadencji w samorządzie, owszem – ale na przyszłość, a nie do tyłu. I tutaj mam swoje bardzo poważne wątpliwości. A jeżeli mam wątpliwości, to nie waham się o tym mówić. I powtarzam jeszcze raz: bardzo zwracam uwagę na Konstytucję, mówiłem o tym wielokrotnie. Nawet przecież w czasie uroczystości, gdy odbierałem zaświadczenie z Państwowej Komisji Wyborczej o wyborze na urząd prezydenta, prosiłem, żeby Konstytucji i ładu ustrojowego nie naruszać, a Platforma mimo wszystko to zrobiła. Pan prezydent Bronisław Komorowski zaakceptował to, że Konstytucja została złamana, że wybierano sędziów Trybunału Konstytucyjnego na zapas. Przecież to oni to zrobili, a dzisiaj krzyczą o naruszaniu Konstytucji? No kłamią w sposób oczywisty. Mam nadzieję, że każdy uważny obserwator polskiego życia politycznego i publicznego to widzi.

 

Panie Prezydencie, czy od czasu Pańskiego wystąpienia 3 maja rozmawiał Pan z liderem obozu rządzącego? Z Jarosławem Kaczyńskim, z panią premier, z marszałkami?

 

No ale dzisiaj mamy 5 maja – nie.
 

Jeszcze nie?

 

Nie rozmawialiśmy 3 maja, bo tutaj, w Pałacu Prezydenckim, było spotkanie, przyjęcie i rozmawiałem z panią premier, rozmawiałem z marszałkami, ale rozmawialiśmy o 3 maja, o radosnym wydarzeniu – nie rozmawialiśmy o polityce.

 

Ale dużo w tej sprawie zależy od opinii Jarosława Kaczyńskiego? Bo jest liderem większości parlamentarnej.

 

Dużo przede wszystkim zależy od tego, co zrobi Prezydent. Jeżeli Prezydent wystąpi do Senatu z zarządzeniem przeprowadzenia referendum, to wtedy wiele będzie zależało od senatorów, którzy będą głosowali nad tym.

 

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie. Gościem RDC był Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda. Dziękuję, Panie Prezydencie.

 

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu