Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Niedziela, 16 września 2018

Prezydent: Nasza żywność pojawia się wszędzie na świecie – i to jest wielka zasługa także polskich rolników

Wywiad Prezydenta Andrzeja Dudy dla programu „Tydzień” TVP

Dzień dobry Państwu, Małgorzata Motecha-Pastuszko. Witam Państwa w specjalnym wydaniu magazynu „Tydzień”. Wydanie specjalne, bo i gość specjalny – mam zaszczyt powitać Prezydenta Andrzeja Dudę. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

 

Prezydent RP Andrzeja Duda: Witam serdecznie panią redaktor, witam serdecznie naszych widzów, w szczególności rolników, bo dzisiaj jest ich dzień organizowany przez Prezydenta – coroczne dożynki w Spale. Mam nadzieję, że będą w tym roku udane, przynajmniej tak jak te poprzednie.

 

No właśnie, Panie Prezydencie, dożynki to zwyczajowo czas wieńczący trudną pracę rolnika, to także czas podziękowań za plony, ale i moment na podsumowania i porównania. Ubiegły rok tonął w strugach deszczu, w tym roku paliło nas słońce. Nie wszyscy będą to słońce dobrze wspominać – mam na myśli suszę, która wyrządziła ogromne straty w całym kraju. W jednym z wywiadów powiedział Pan, że polskie rolnictwo wymaga stałej troski ze strony państwa – i teraz państwo tę troskę wykazało, przeznaczając 1,5 mld zł na pomoc dla poszkodowanych. Takich pieniędzy w historii polskiego rolnictwa jeszcze nie było.

 

Tak, rzeczywiście powiedziałem kiedyś takie słowa, ale to było powtórzenie słów Ojca Świętego Jana Pawła II, więc to on tak naprawdę powiedział, że polskie rolnictwo wymaga stałej troski ze strony państwa. A dożynki w Spale to rzeczywiście moment przede wszystkim wielkiego podziękowania, zawsze należnego polskim rolnikom, trudowi ludzi wsi, którzy zapewniają nam tę możliwość, że mamy co jeść, że polskie stoły są pełne różnego rodzaju wiktuałów.

 

Ale to również w tej chwili ogromna gałąź polskiego eksportu, z którego jesteśmy dumni. Nasza żywność pojawia się w zasadzie wszędzie na świecie – i to jest wielka zasługa także polskich rolników i ich mądrego gospodarowania, a zarazem tradycji, którą przekazują z pokolenia na pokolenie, ale również mądrego zarządzania gospodarstwami. I za to wielkie podziękowanie ‒ właśnie za ten trud, za mądrość – dla polskich rolników.

 

Dożynki to także dla samych rolników możliwość pokazania się – bo jednak wielu z nich przybywa do Spały i przedstawia efekty swojej produkcji. Obecnie produkcji z roku rzeczywiście bardzo trudnego, porównywalnego – jeżeli chodzi o rozmiar suszy – z rokiem 2015. Około 200 tys. gospodarstw zostało dotkniętych suszą – to rzeczywiście ogromny problem.

 

Bardzo się cieszę, że rząd i minister rolnictwa, pan Jan Krzysztof Ardanowski, podszedł do tego bardzo zapobiegawczo i te środki – aż 1,5 mld zł – są przewidziane właśnie na pomoc dla gospodarstw dotkniętych suszą. Jeżeli to porównamy z rokiem 2015 ‒ wtedy to było 450 mln, więc prawie cztery razy tyle jest w tym roku na pomoc. I mam nadzieję, że ona rzeczywiście trafi do wszystkich, którzy zostali poszkodowani, w adekwatnej ilości, aby faktycznie te straty zrekompensować. Tutaj pozostaje tylko apel do gmin, żeby protokoły oszacowania szkód były jak najszybciej przekazywane, żeby do indywidualnego rolnika pieniądze z odszkodowań trafiały jak najprędzej – tu są pewne opóźnienia.

 

No właśnie, to szacowanie idzie tak opornie.

 

Pan Minister i ja także gorąco apelujemy do gmin – do ich przedstawicieli, do włodarzy – żeby te protokoły jak najszybciej były przekazywane, żeby pomoc mogła być jak najszybciej uruchamiana. Bo bez protokołu przekazanie pomocy indywidualnemu rolnikowi jest niemożliwe.

 

Ale minister Ardanowski zapewniał, że wsparcie będzie dla wszystkich, nawet dla spóźnialskich – tak że pieniądze są zarezerwowane.

 

Oczywiście, że ono będzie – jestem o tym przekonany, Pan Minister nie rzuca słów na wiatr. Natomiast chodzi o to, żeby ta pomoc dotarła jak najszybciej. Bo przecież także czas to pieniądz.

 

Eksperci mówią, że nasze rolnictwo może być motorem napędowym dla polskiej gospodarki. Wprowadzony przez premiera Morawieckiego i ministra Ardanowskiego „Plan zmian dla wsi” – mówiąc kolokwialnie – ma rozruszać ten motor. Jakie dziedziny, obszary naszego rolnictwa wymagają – Pańskim zdaniem – największych zmian?

 

Zobacz także: Para Prezydencka na Gali AgroLigi 2017 Prezydent: Dziękuję za budowania marki polskiej żywności na świecie Trzeba jasno powiedzieć, że w coraz większym stopniu jest ono rzeczywiście takim motorem i silnym punktem polskiej gospodarki. Właściwie ogromnym – można powiedzieć. Bo wystarczy sobie uświadomić, że chociażby polski eksport – jeżeli chodzi o żywność – w ciągu ostatnich dwóch lat wzrósł trzykrotnie. W tym roku spodziewamy się 28 mld euro, więc są to gigantyczne kwoty. I rzeczywiście postęp w tym zakresie jest ogromny, ekspansja coraz szersza.

 

Bardzo się cieszę, że także pan minister Ardanowski myśli właśnie o tym rozwoju na przyszłość, że mówi, że w rolnictwie cały czas jest jeszcze bardzo wiele niewykorzystanego potencjału – także we współpracy z przemysłem pozarolniczym, jeżeli chodzi o produkty i surowce rolne. Więc te luki Pan Minister chce jeszcze wykorzystać, zapełnić je.

 

Chce wzmocnić rolnictwo ekologiczne, co jest także bardzo mądrym posunięciem, dlatego że dzisiaj właśnie ta zdrowa, ekologiczna żywność jest bardzo poszukiwana na wszystkich rynkach państw zamożnych – myślę tutaj o zachodniej Europie, także o państwach Europy Środkowej. Bo przecież te społeczeństwa, czyli naszego regionu, również są coraz zamożniejsze. Ale to także oczywiście Stany Zjednoczone i inne kierunki, np. azjatyckie, gdzie również są bardzo zamożne kraje, do których dzisiaj także jest eksportowana nasza żywność – i o to się ogromnie staramy.

 

Cieszę się, że Pan Minister tak bardzo stawia jeszcze na wzmocnienie możliwości sprzedaży bezpośredniej przez rolników – to był w zeszłym roku postulat, o którym mówiłem w czasie wystąpienia na Dożynkach Prezydenckich w Spale. Cieszę się, że Pan Minister także dostrzega tutaj potrzebę jeszcze poszerzenia możliwości rolnikom.

 

Osobiście – jako człowiek z Małopolski związany także z górami i góralszczyzną, również więzami krwi – cieszę się, że jest przewidziana pomoc dla rolników, którzy użytkują ziemię w górach. Im ta pomoc rzeczywiście jest potrzebna, to są szczególnie trudne warunki, a jednocześnie to jest także bardzo ekologiczna i dobra produkcja. Cieszę się, że Pan Minister również w swoich planach to dostrzega.

 

A poza tym, patrząc szerzej, na daleką perspektywę, działania w zakresie nawodnienia, retencji – to wszystko, co jest planowane przez pana ministra Ardanowskiego ‒ zmierza właśnie do tego, by minimalizować skutki tego, co nieuchronne: różnych kaprysów natury, tak jak tegoroczna susza czy inne plagi, które mogą dotknąć rolnika, od których rolnik jest, niestety, w dużym stopniu uzależniony. Siły natury odgrywają ogromną rolę, a wielką rolą państwa jest bycie amortyzatorem, który w razie czego pomaga, wspiera rolnika i pozwala mu wyjść z trudnej sytuacji.

 

Wspomniał Pan o eksporcie. Polska smakuje coraz bardziej w świecie. Abyśmy mogli utrzymać tak dobre wyniki sprzedaży artykułów rolno-spożywczych, trzeba zdobywać nowe rynki zbytu. Jak promować polską żywność nawet w najodleglejszych zakątkach świata?

 

Jest bardzo dobry pomysł Ministerstwa Rolnictwa, aby na te najważniejsze kierunki oddelegować osoby, które będą tzw. radcami rolnymi, czyli przy polskich placówkach dyplomatycznych będą się zajmowały właśnie promocją poza granicami polskiej produkcji rolnej, żywności. To także jest zadanie dla Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Według mnie – w ogóle dla wszystkich polskich służb dyplomatycznych. Sam staram się promować polską produkcję rolną i polskich producentów rolnych na tych kierunkach, gdzie uważają, że rzeczywiście są wielkie możliwości rozwojowe – to Afryka, Azja.

 

Przypomnę wizytę dwa lata temu prezydenta Chin, pana Xi Jinpinga, z którym razem promowaliśmy polskie jabłka i właśnie ich eksport na gigantyczny rynek chiński. W znacznym stopniu otworzył się on na polskie produkty rolne właśnie dzięki zabiegom dyplomatycznym, które w ciągu ostatnich trzech lat systematycznie prowadzimy – zarówno ja, jak i Minister Rolnictwa oraz jego współpracownicy. I to przynosi efekty. Tak jak mówię: eksport zwiększył się trzykrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat. To wymierny efekt także tej właśnie dyplomacji gospodarczej, jak to nazywamy. W tym momencie możemy ją nazwać dyplomacją rolną.

 

Panie Prezydencie, sporo Pan podróżuje po świecie – jakie smaki smakują na świecie najbardziej?

 

Polskie! Najlepiej smakują polskie! Zawsze, gdy tutaj, w Pałacu Prezydenckim, odbywa się Gala Agroligi, gdy wręczamy dyplomy i gratulujemy najlepszym w danym roku rolnikom i producentom, przedstawiają swoje produkty, efekty swojej pracy – ta żywność jest po prostu cudowna. Polska żywność rzeczywiście jest na świecie absolutnie numerem jeden: jest czysta, ekologiczna, bezpieczna – to niezwykle ważne. Faktycznie możemy się tym szczycić – i szczycimy się tym ‒ co przynosi wymierne efekty, bo ona się sprawdza.

No, oczywiście jest konkurencja na rynkach, więc również i walczą z nami, ale to jest normalne. To jest czasem bezpardonowa walka o nowe rynki zbytu, a w związku z tym o możliwości także i rozwojowe w efekcie dla polskiego rolnictwa, bo efektem są konkretne pieniądze, które trafiają do polskich producentów rolnych, do polskich rolników.

 

Czy Polaków – w Pańskiej opinii – trzeba przekonywać do polskiej żywności?

 

Chyba nikogo w Polsce nie trzeba przekonywać do polskiej żywności. Jest niezwykle ceniona. Proszę zresztą zauważyć, że gdy widzimy reklamy wielkich zagranicznych sieci handlowych, reklamują się, że to na polskich polach wyrosło, że produkty, które sprzedają w swoich marketach, są od polskiego rolnika. Nie reklamowaliby się tak, gdyby Polacy rzeczywiście nie szukali polskiej żywności – jest ona bardzo ceniona. Myślę, że generalnie jesteśmy z niej wszyscy dumni – stąd też wielkie podziękowanie dla rolników i cała ta duma też jest podziękowaniem dla polskiego rolnika za jego ciężką pracę.

 

Wieś to także regionalne potrawy; nie ma właściwie regionu kraju, który nie mógłby się poszczycić jakimś swoim specjalnym daniem. Jestem ciekawa, Panie Prezydencie, jakie smaki Pan ceni sobie najbardziej.

 

Przede wszystkim jestem wielkim wielbicielem żurku ‒ jeżeli chodzi o zupy, to absolutnie żurek jest moją zupą nr 1. Natomiast jeżeli chodzi o potrawy – mam wiele, które lubię, ale tak jak wielu Polaków jestem wielbicielem pierogów różnego rodzaju. Przede wszystkim ruskich, nie będę tego ukrywał. Moja żona uwielbia bigos i wszelkiego rodzaju potrawy z kapusty, ja też lubię. Tak że taka tradycyjna polska żywność to jest to, po co sięgamy rzeczywiście najchętniej – zdecydowanie chętniej niż po różnego rodzaju produkty zagraniczne. No, może pizza jest tutaj konkurencyjna, ale poza tym, to jednak absolutnie polskie potrawy.

 

Panie Prezydencie, porozmawiajmy o kobietach. Wiejskich. Statystyki jasno dowodzą, że odsetek kobiet wiejskich dobrze wykształconych jest wyższy niż odsetek mężczyzn. Niejednokrotnie te dziewczyny stoją na czele gospodarstw, prowadzą firmy z branży rolno-spożywczej, ich rola nie sprowadza się już do tego, aby być tylko żoną rolnika. Czy przyszłość na wsi należy do kobiet?

 

Na pewno są niezwykle ważne i na pewno ich rola jest w ogóle nie do przecenienia ‒ to matki, to gospodynie, to te, które niosą w sobie tradycję, którą przekazują młodym pokoleniom, to wspaniała tradycja kół gospodyń wiejskich, to wszystko, co kobiety robią. Zresztą wspomniana Gala Agroligi, gdy przyjeżdżają właśnie rolnicy – kobiety, mężczyźni, przede wszystkim małżeństwa z dziećmi – tutaj, do Pałacu Prezydenckiego, czy Dożynki Prezydenckie w Spale: mnóstwo pięknych, niezwykle eleganckich kobiet, które właśnie na co dzień są związane z polską wsią, które na tej wsi pracują, które bardzo często wspaniale się realizują – niektóre rzeczywiście jako rolnicy.

 

I można śmiało rozmawiać ‒ są tak superwykwalifikowanymi ekspertami, fachowcami, że zaskakują swoją wiedzą i niezwykłym poczuciem własnej wartości także jako ekspertki w danej dziedzinie rolnictwa czy produkcji rolnej. Natomiast bardzo wiele z nich jest nauczycielkami czy dyrektorkami szkół na wsi. Bardzo wiele działa po prostu społeczno-politycznie, w samorządach ‒ jest mnóstwo kobiet. I to bardzo dobrze! Powtarzam jeszcze raz: są to kobiety eleganckie, światowe, oczytane, mądre. Duma, naprawdę duma – wspaniałe!

 

Wspomniał Pan też o kołach gospodyń wiejskich. Kiedyś nam się wydawało, że to takie grupy starszych pań – śpiewające, gotujące. Dziś to się zmienia, tu też wchodzi nowoczesność. Wiele młodych dziewczyn zasila szeregi kół gospodyń wiejskich, nie wstydzą się tego, skąd pochodzą, noszą stroje ludowe, popisują się swoją sztuką kulinarną, ale także aktywizują całe środowiska wiejskie. Czy może mężczyznom przydałyby się takie koła?

 

Pewnie tak, bo to faktycznie jest coś zupełnie niezwykłego, że nastąpiła taka zmiana, iż młodzi nie wstydzą się, że pochodzą z terenów wiejskich, nie wstydzą się tego, co jest tradycją ich regionu – pieśni, ubioru, tego tradycyjnego stroju ludowego, obyczajów, obrzędów, tańców. To wszystko żyje. Dobrze, że w kołach gospodyń wiejskich są także starsze panie, bo to właśnie one przekazują tradycję następnemu młodemu pokoleniu, którego przedstawicieli jest coraz więcej w tych grupach – i folklorystycznych, i właśnie w kołach gospodyń wiejskich jest mnóstwo młodych dziewcząt, i to bardzo dobrze! – dumnych z tego, że mieszkają na wsi, że są coraz bardziej zamożni, że kultywują tradycję, mają swój charakterystyczny, piękny strój. Polska wieś niezwykle pozytywnie się zmienia, staje się niezwykle światła, jest po prostu mądra. Zresztą także bardzo wielu ludzi z miasta przenosi się w tej chwili na wieś – są tacy, którzy zostają rolnikami. To się staje po prostu modne – i bardzo dobrze.

 

Moda na stroje ludowe, na tradycję ludową – niektórzy przedsiębiorczy ludzie na wsi opierają na tym nawet swoje biznesy, sprzedając koszulki czy produkując taką muzykę.

 

Oczywiście, że tak. Są całe rodzinne przedsięwzięcia gospodarcze, które opierają się właśnie na tradycji folklorystycznej, chociażby na Podhalu. Proszę poszukać w internecie, jak dużo reklamuje się rodzinnych biznesów, które wytwarzają choćby ubiory stylizowane na góralskie. Sam korzystam z usług właśnie takiej rodzinnej firmy, która produkuje takie stroje. Piękne rzeczy! I to rzeczywiście widać po tym, jak szeroko się reklamują. Gdy byłem w sklepie i zakładzie, gdzie ta produkcja się odbywa, byłem ogromnie zaskoczony przepychem ‒ i tego, co było w sklepie prezentowane, i tego, co było na wystawie, i tego, jak ogromny był tam wybór różnego rodzaju konfekcji. Bo już tak należałoby powiedzieć: i torebki, i buty, i spodnie, koszule, kurtki, płaszcze, i kapelusze – wszystko, co tylko się chce, i wszystko właśnie z motywem góralskim, podhalańskim, tak niezwykle popularnym. Jest tego faktycznie coraz więcej i ludzie są dumni ze swojego pochodzenia. To wspaniałe.

 

To jakaś jakościowa zmiana, teraz jest to modne. Bo parę lat temu wydaje mi się, że było to – mówiąc kolokwialnie ‒ obciachem.

 

Na szczęście nie, bo jest to rzeczywiście nasz polski powód do dumy: że mamy tę tradycję, że ona jest żywa w rodzinach. Ogromnie się cieszę, gdy przyjeżdżają do nas tutaj rolnicy, całymi rodzinami, przedstawiają nam swoje dzieci i te dzieci mówią: „Chcę kontynuować tradycję rodziców, przejmę po nich gospodarstwo”. To jest, to żyje także w społeczeństwie. Rolnik dzięki temu zyskuje coraz większy prestiż. I to jest świetne! Cieszę się też bardzo, że w telewizjach są różne programy, gdzie rolnik pokazywany jest właśnie jako młody, dynamiczny, który de facto prowadzi biznes o określonym charakterze ‒ że jest to człowiek wykształcony, obyty, oczytany, często bywały w świecie, który korzysta z różnego rodzaju form wymiany doświadczeń także ze swoimi kolegami czy partnerami z zagranicy. To jest właśnie nowoczesne państwo.

 

Mówimy o tradycji. Tradycją są też okazałe wieńce dożynkowe, które co roku są prezentowane podczas Dożynek Prezydenckich w Spale. I też młodzi ludzie garną się do wyplatania tych wieńców, które powstają czasami długimi miesiącami, co było dużym zaskoczeniem dla mnie.

 

Tak, i niektóre ‒ czy nawet większość z nich ‒ to prawdziwe dzieła sztuki. Nie oszukujmy się. To, co jest prezentowane np. w Spale co roku, jest niesamowite. Że można zrobić coś takiego z kłosów zbóż. Niezwykłe kompozycje, które są układane ‒ to rzeczywiście wymaga niezwykłych zdolności także plastycznych. To pokazuje, jak bardzo zdolni ludzie są na wsi, i widać, jak bardzo mocna jest ta tradycja – bo przecież jest ona przekazywana właśnie z pokolenia na pokolenie. Wieńce i korony dożynkowe to są te piękne elementy naszej tradycji, które pojawiają się na wszystkich dożynkach i zawsze są niezwykłą atrakcją, wielką prezentacją naszej tradycji. A także ‒ bo przecież taki jest zamysł ‒ prezentacją tego, co w danym roku udało się zebrać z pól.

 

Dlaczego dożynki są tak ważnym świętem dla rolników?

 

Stanowią podsumowanie roku, sezonu rolnego i następują tradycyjnie po żniwach, gdy z pól jest zebrane, omłócone, jak to dawniej było. Dzisiaj wszystko robią już kombajny, ale dawniej młócenie odbywało się osobno na specjalnych maszynach, a jeszcze wcześniej w ogóle w stodołach młócono ręcznie. Po zakończeniu tego wszystkiego ‒ gdy ziarno jest już zebrane, gdy płody rolne są zgromadzone ‒ rolnicy ucztują, cieszą się tym, co udało się zebrać. To jest także dla nas, którzy rolnikami nie jesteśmy, wielka okazja, by być z nimi, żeby im podziękować ‒ stąd tradycyjna organizacja polskich dożynek, którą po prezydencie Mościckim przywrócił pan prezydent prof. Lech Kaczyński. Ogromnie się cieszę, że mogę to kontynuować.

A jeszcze większą satysfakcję będę miał w tym roku, bo przybywa do Spały także minister rolnictwa pan Krzysztof Ardanowski, który razem ze mną pracował u boku prezydenta Lecha Kaczyńskiego, służył Rzeczypospolitej. Cieszę się, że dzisiaj razem możemy kontynuować dzieło, które właśnie chciał realizować Pan Prezydent: zrównoważonego rozwoju, faktycznie troski państwa o polskiego rolnika, o jego sprawy, o to, żeby mu się jak najlepiej i najbezpieczniej gospodarowało. Bo on nam zapewnia ‒ co bardzo chcę podkreślić ‒ bezpieczeństwo żywnościowe. To polski rolnik zapewnia Polsce bezpieczeństwo żywnościowe, a przede wszystkim w tym zakresie zapewnia Polsce suwerenność. Jesteśmy absolutnie samowystarczalni żywnościowo właśnie dzięki trudowi polskiego rolnika. To ogromna, nieoceniona zasługa polskich rolników, ludzi polskiej wsi.

 

W sierpniu podpisał Pan ustawę dotyczącą znakowania żywności. Nowe przepisy zapobiegną temu, by zagraniczna żywność udawała polską. To ukłon w stronę rolników, lecz także konsumentów.

 

Oczywiście że tak ‒ to ważne, by nasze produkty rolne nie były fałszowane. To podstawowy element dbałości państwa ‒ z jednej strony ‒ właśnie o bezpieczeństwo żywnościowe, z drugiej ‒ o interesy polskich rolników. Ludzie chętnie kupują polską żywność, ona jest popularna i stąd zakusy na to, aby ją podrabiać. Trzeba w jak największym stopniu i państwo, i społeczeństwo, i polskich rolników przed tym zabezpieczać. Stąd ustawa.

 

Panie Prezydencie, nie ma rolnictwa bez ziemi. Jak Pan dzisiaj ocenia działające przepisy o ochronie ziemi? Czy one zabezpieczają interesy rolników i eliminują takie sytuacje, jakie były do tej pory?

 

Tak, one na pewno dobrze funkcjonują i to jest to zobowiązanie wyborcze, które podejmowałem ja i podejmowali moi koledzy, gdy szli potem do wyborów parlamentarnych. Cieszę się, że ono zostało zrealizowane. To działa. Może w przyszłości będą w tych przepisach jakieś zmiany, ale na razie rzeczywiście udało się to wypływanie ziemi z rąk rolników zahamować ‒ i to jest bardzo ważne. Bo ona ‒ niestety ‒ często odpływała w obce ręce.

 

Porozmawiajmy jeszcze o nowoczesnym polskim rolnictwie. Wiele gospodarstw jest już bardzo konkurencyjnych. Czy dorównaliśmy już farmerom z Europy Zachodniej, czy wciąż jeszcze truchtamy za nimi?

 

Wiele już dorównało ‒ i rzeczywiście jest cały szereg gospodarstw wręcz towarowych. Aczkolwiek muszę powiedzieć, że jestem zwolennikiem rodzinnego gospodarstwa rolnego ‒ tak jak to jest zapisane w polskiej konstytucji. Uważam, że przede wszystkim właśnie takim gospodarstwom należy się największe wsparcie ze strony państwa. Cieszy mnie, że te gospodarstwa stają się także coraz zamożniejsze, coraz lepiej wyposażone. W dużym stopniu jest to zasługa samych rolników; nawet nie pomocy, która jest im udzielana, tylko ich mądrego gospodarowania ‒ to rzeczywiście niezwykłe. I to pokazuje też wielką wartość polskiej wsi oraz ludzi, którzy na niej żyją i gospodarują.

 

To bardzo nowoczesne gospodarstwa ‒ wystarczy wyjechać choćby pod Warszawę, gdzie w okolicach Grójca mamy mnóstwo gospodarstw sadowniczych. Jak wiele jest tam nowoczesnego wyposażenia, jak świetne pobudowano budynki do przechowywania jabłek, jak wysoce nowoczesne instalacje zapewniają tam odpowiednie warunki, aby jabłka mogły być jak najdłużej przechowywane. To jest rzeczywiście nowoczesne rolnictwo na światowym poziomie. Jednocześnie jest ekologiczne, czyste, to naprawdę fenomenalna żywność.

 

I musimy to utrzymać ‒ właśnie ten balans pomiędzy wielką produkcją, która zawsze w efekcie prowadzi do tego, że spada jakość, jeżeli chodzi o zalety zdrowotne tej żywności, czyli dążeniem do jak największej produkcji, do jej intensyfikowania, a z drugiej strony ‒ do zapewnienia jakości. I myślę, że właśnie rodzinne gospodarstwo rolne jest chyba najlepszą receptą na to, żeby tę jakość zachować. Bo to jest wtedy taka osobista troska ‒ to nie jest produkcja, tylko rzeczywiście trud, dbałość i tradycja.

 

Panie Prezydencie, wspominał Pan niejednokrotnie dzisiaj o konkursie Agroliga. To już była 25. edycja. Patronuje Pan temu konkursowi. Czemu służą takie konkursy?

 

Przede wszystkim temu, by pokazać i nagrodzić najlepszych, a także ‒ by budzić konkurencję pomiędzy rolnikami, żeby inni starali się dorównać i zwyciężyć w tym konkursie, regionalnie i później centralnie. Faktycznie, co roku są to nowi rolnicy, nowi laureaci tych nagród. Naprawdę niezwykli ludzie. Nie tylko fenomenalna produkcja, ale tak wielki poziom prezentują sobą pod każdym względem. Są uśmiechnięci, radośni, mądrzy. To wspaniałe spotkanie. Wielką satysfakcję zawsze mamy z żoną, gdy możemy ich powitać tutaj, w Pałacu Prezydenckim. Bardzo wielu z nich później odwiedza dożynki w Spale i też prezentują swoje produkty. My to także traktujemy właśnie jako element podziękowania i promocji dla nich.

 

Panie Prezydencie, na koniec krótkie życzenia dla naszych rolników, dla naszych telewidzów, na nadchodzący rok, do następnych dożynek.

 

Przede wszystkim życzę, żeby trochę odpoczęli po tej wielkiej akcji zbiorów, która teraz była. Oczywiście ona trwa, ale liczę, że będzie też chwila odpoczynku, chwila na sprawy rodzinne. Życzę zdrowia wszystkim polskim rolnikom, zwłaszcza tym starszym, którzy już bardzo wiele trudu w swoim życiu w pracę na roli włożyli. Ona jest często wyczerpująca. Nowoczesność powoduje, że coraz mniej degraduje zdrowotnie, ale bardzo wielu ludzi właśnie w wyniku ciężkiej pracy jest dzisiaj w trudniejszej sytuacji zdrowotnej, niż gdyby rolnikami nie byli, gdyby na roli nie pracowali. Więc życzę przede wszystkim zdrowia.

 

A rodzinom życzę wszelkiego powodzenia, żeby zrealizowano wszystkie swoje plany, żeby dzieci były zdrowe, żeby można je dobrze kształcić, żeby warunki na wsi były coraz lepsze. Mówię to pod adresem i rządu, i swoim – byśmy zapewniali jak najlepsze warunki. Ale przede wszystkim życzę, żeby ten przyszły rok, przyszły sezon produkcji rolnej, pracy na roli był dla nich jak najlepszy, żeby był udany, żeby żadna klęska ich nie dotknęła i żeby zbiory były jak najlepsze i dały im wiele satysfakcji. A przede wszystkim ‒ szczęść Boże!

 

Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za rozmowę, a Państwu dziękuję za uwagę. I przypominam: dziś o godz. 14 Dożynki Prezydenckie w Spale, będziemy je dla Państwa transmitować. Do zobaczenia.

 

Wywiad z Prezydentem RP został wyemitowany 16 września w programie „Tydzień” na kanale TVP.

Poleć znajomemu