Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Wtorek, 18 września 2018

Waszyngton. Wywiad Prezydenta RP dla TVP

Waszyngton. Wywiad Prezydenta RP Andrzeja Dudy dla Telewizji Polskiej

Michał Adamczyk, witam państwa ze specjalnego studia w Waszyngtonie. I specjalny gość w tym studiu – Prezydent Andrzej Duda. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

 

Prezydent RP Andrzej Duda: Witam serdecznie pana redaktora i naszych widzów.

 

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział, że polsko-amerykański sojusz nigdy nie był tak mocny jak obecnie. To ja zapytam: dlaczego wcześniej nie był tak mocny?

 

Zobacz także: „Sojusz między Polską i USA nigdy nie był tak mocny” [PL/ENG] Wizyta Pary Prezydenckiej w Białym Domu [PL/ENG] Wspólna deklaracja o polsko-amerykańskim partnerstwie strategicznym [PL/ENG] Prezydent: Jesteśmy dumni z dorobku Polonii w USA [PL/ENG] Cieszą mnie te słowa pana prezydenta Donalda Trumpa. Rzeczywiście, sojusz polsko-amerykański jest dzisiaj bardzo mocny ‒ dowodem tego jest to, że po raz pierwszy w historii mamy na naszym terytorium wojska amerykańskie. Jest to efekt porozumień dwustronnych, ale to także efekt postanowień szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku. Amerykanie – z jednej strony – są u nas obecni właśnie na mocy porozumienia pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi, a z drugiej – w ramach NATO podjęli się roli państwa ramowego.

 

Batalionowa Grupa Bojowa Sojuszu Północnoatlantyckiego, która została ulokowana na terenie naszego kraju, jest pod przewodnictwem amerykańskim – w związku z tym najwięcej jest w niej amerykańskich żołnierzy. Oczywiście są też żołnierze – przedstawiciele innych państw sojuszniczych, ale przewodzą Amerykanie. I to – z jednej strony – pokazuje, że mamy bardzo dobrą relację, ale z drugiej – wzrastają też nasze wzajemne obroty handlowe i relacje polityczne także, jak widać, są dosyć intensywne. To chyba cieszy?

 

Cieszy na pewno niezmiennie. Również to, że amerykańskich żołnierzy jest coraz więcej. Pan Prezydent wyraził tutaj nadzieję – słyszeliśmy to podczas konferencji prasowej – że tych żołnierzy będzie więcej i że będzie stała baza wojsk amerykańskich w Polsce. Prezydent Donald Trump nie odpowiedział wprost, czy będzie na pewno. Dał do zrozumienia, że prawdopodobnie będzie w jakiejś jeszcze bliżej nieokreślonej przyszłości. Będzie? Ma Pan takie przekonanie, Panie Prezydencie?

 

My ‒ tzn. zarówno ja, jak i Minister Obrony Narodowej – prowadzimy w tej sprawie rozmowy z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych już od dłuższego czasu. Kilka miesięcy temu Minister Obrony Narodowej złożył w tej sprawie pismo tutaj właśnie, do administracji waszyngtońskiej. Trwają na ten temat rozmowy także w Pentagonie – to decyzje, które wymagają czasu, żeby je podjąć.

 

A moja wizyta dzisiaj służy m.in. temu, by wzmocnić polski przekaz o potrzebie zagwarantowania dodatkowo bezpieczeństwa ‒ i Polski, i naszej części Europy ‒ poprzez dodatkową obecność amerykańską, poprzez stałą bazę wojsk amerykańskich w Polsce. Oczywiście toczą się dyskusje także na temat kosztów, bo koszty funkcjonowania takiej bazy są bardzo duże. Już dawno temu zadeklarowaliśmy, że jesteśmy gotowi poczynić działania przygotowawcze oraz je sfinansować ‒ i te koszty przygotowania miejsca, w którym mogliby stacjonować Amerykanie, wziąć na siebie. Amerykanie będą oczywiście pokrywali koszty funkcjonowania bazy.

 

2 mld dol. – taką sumę wymienił Donald Trump.

 

Szacujemy, że tyle będzie kosztowało przygotowanie tej bazy dla armii Stanów Zjednoczonych. Jesteśmy gotowi to zrobić w ramach burden sharing, czyli w ramach wspólnego ponoszenia kosztów bezpieczeństwa. Uważam to za naturalne. Tak samo jak zadeklarowaliśmy w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, że będziemy wydawali co najmniej 2 proc. PKB na obronność – i wydajemy. Rozumiemy, że potrzeba więcej, bo chcemy modernizować polską armię, w związku z tym uchwaliliśmy w Polsce ustawę, że do 2030 roku zwiększymy te wydatki do 2,5 proc. Mam nadzieję, że uda się to zrealizować szybciej – może już do 2024 roku. Ale to zależy od tego, jaka będzie w Polsce sytuacja gospodarcza – na razie jest bardzo dobrze.

 

W związku z tym jesteśmy gotowi także w tym zakresie do współdzielenia i partycypowania w kosztach utworzenia tej bazy, co jest dla mnie zupełnie naturalne. Przecież ona ma wzmacniać m.in. także nasze bezpieczeństwo. Oczywiście jest też w interesie Stanów Zjednoczonych – bo gdyby Stany Zjednoczone uważały, że nie jest w ich interesie, toby jej nie tworzyły. Mam nadzieję, że ona powstanie, bo jest potrzebna przede wszystkim dla wzmocnienia polskiego bezpieczeństwa – a ono jest dla mnie najważniejsze. Bezpieczeństwo moich rodaków i Polski w ogóle nie ma dla mnie ceny – to sprawa podstawowa.

 

Ten wzrost wydatków na obronę po raz kolejny zauważył zresztą prezydent Donald Trump. Niespełna pół roku temu chwalił polski rząd, Polskę za to, że wypełnia swoje zobowiązania sojusznicze. Dziś zwrócił uwagę, że to będzie jeszcze więcej niż 2 proc. PKB. Panie Prezydencie, co usłyszał Pan od prezydenta Donalda Trumpa, gdy rozmawialiście o Nord Stream 2?

 

Usłyszałem, że pan prezydent Donald Trump jest zdecydowanie przeciwny Nord Stream 2. Uważa go za projekt o charakterze czysto politycznym, a nie biznesowym. Powiedział, że w ogóle uważa, iż Niemcom nie opłaca się takie uzależnienie od rosyjskich dostaw, i nie rozumie w tym kontekście postawy Niemiec. Ja powiedziałem tylko, że uważam, że Nord Stream 2 jest niebezpieczny dla Europy – w tym dla Polski – ponieważ oznacza bardzo poważny wzrost rosyjskiej dominacji, a właściwie rosyjską dominację na rynku gazowym w Europie. I to źle.

 

Powinniśmy mieć jak największą dywersyfikację dostaw, jak największą możliwość wyboru oferty cenowej i brać gaz od tego, kto daje nam najkorzystniejsze warunki. Jeżeli rynek zostanie zdominowany przez jednego dostawcę, to będzie zła sytuacja ‒ bo w praktyce oznacza to monopolizowanie rynku. Powinniśmy czynić wszystko, by do tego nie dopuścić.

 

Mówiłem panu prezydentowi Donaldowi Trumpowi, że uważam, iż jest to także w interesie Stanów Zjednoczonych z bardzo prostej przyczyny: Stany Zjednoczone chcą eksportować swój gaz skroplony LNG, my mamy terminal gazowy, w którym możemy taki gaz przyjmować, zwiększamy możliwości odbiorcze tego terminalu. W Europie działa w ogóle 20 terminali gazowych w tej chwili. Sprawa jest bardzo prosta: to też powinno być jedno ze źródeł dostaw. Jeżeli rosyjski gaz zdominuje Europę, Stany Zjednoczone będą miały problem ze sprzedawaniem swojego gazu. Więc w oczywisty sposób nie jest w interesie gospodarczym Stanów Zjednoczonych, by zgadzać się na tak daleko idącą dominację Rosji i Gazpromu.

 

Jakie są szanse na zatrzymanie tej inwestycji? Czy w ogóle jakiekolwiek są?

 

Tutaj decyzja w przeważającej mierze należy właśnie do prezydenta Stanów Zjednoczonych i mam nadzieję, że pan prezydent Donald Trump taką decyzję podejmie. Argumentowaliśmy dzisiaj, jakie są korzyści wynikające także dla Stanów Zjednoczonych z tej decyzji.

 

Panie Prezydencie, po co nam nowa umowa o partnerstwie strategicznym?

 

Poprzednia została zawarta 10 lat temu, była podpisana przez ministrów spraw zagranicznych. Świat od tego czasu się zmienił. To była umowa, która nie przewidziała w ogóle możliwości pogorszenia się sytuacji bezpieczeństwa w naszej części Europy. Dzisiaj ta nowa deklaracja o strategicznym partnerstwie właśnie podkreśla kwestię współpracy militarnej i energetycznej – te elementy, które widać, że dzisiaj są najważniejsze i stanowią o bezpieczeństwie w naszej części Europy.

 

A Stany Zjednoczone – jak wiadomo – odgrywają na świecie potężną rolę i cieszę się, że tę deklarację dzisiaj zawarliśmy, że jakby odnawiamy partnerstwo strategiczne. Poprzez podpisanie bezpośrednio przez Prezydentów – również w sposób symboliczny – ten akt ewidentnie zostaje dzisiaj wzmocniony, zostaje mu nadana dodatkowa ranga. Wierzę, że uda nam się to porozumienie wypełnić treścią w postaci konkretnych inwestycji, konkretnego wzmocnienia bezpieczeństwa, także militarnego, o czym przed chwilą mówiliśmy.

 

Panie Prezydencie, przyleciał Pan tutaj, do Waszyngtonu, ze szczytu Trójmorza. Jak tę inicjatywę ocenia, postrzega prezydent Donald Trump?

 

Pan Prezydent jest nią bardzo zainteresowany. Absolutnie czytelnym tego dowodem była jego obecność na szczycie Trójmorza rok temu w Warszawie. Teraz wysłał swoich przedstawicieli na szczyt Trójmorza w Bukareszcie. Wczoraj obradowaliśmy. Znaczenie Stanów Zjednoczonych dla naszej części Unii Europejskiej zostało tam bardzo jasno wyrażone.

 

Chcemy, by Stany Zjednoczone zaangażowały się w naszej części Europy, by firmy ze Stanów Zjednoczonych konkurowały u nas swoją ofertą na realizację różnego rodzaju właśnie projektów infrastrukturalnych, które mają być realizowane w ramach Trójmorza. Chcemy ze Stanami Zjednoczonymi rozmawiać na temat ich udziału w funduszu Trójmorza, co do którego został wczoraj podpisany list intencyjny.

 

Obszarów potencjalnej współpracy ‒ a także rozwoju infrastruktury energetycznej, dostaw gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych do krajów Trójmorza – jest bardzo dużo i cieszę się, że pan prezydent Donald Trump, przecież także jako bardzo doświadczony biznesmen, tę szansę dostrzega.

 

Z czego wynika niechęć niektórych unijnych polityków do amerykańskiego prezydenta? Jak Pan uważa?

 

Może z tego, że twardo stawia sprawę. Uważam, że ma do tego prawo. To samo powiedziałem dzisiaj na konferencji prasowej: skoro pan prezydent Donald Trump mówi „America first”, czyli „najpierw Ameryka”, to ja mówię „najpierw Polska”, bo jestem Prezydentem Rzeczypospolitej ‒ i ja go rozumiem.

 

Problem polega tylko na tym, byśmy w pewnym momencie się spotkali i byli w stanie pogodzić nasze interesy, żeby – ponosząc jak najmniejsze koszty – osiągnąć dla obu naszych krajów jak największe korzyści ze współpracy. To jest nasze zadanie: ja to robię dla Polski, Pan Prezydent dla Stanów Zjednoczonych. Mam nadzieję, że efektem tego będą dobra współpraca, wzrost bezpieczeństwa, zabezpieczenie amerykańskich interesów w Europie, zabezpieczenie bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych – wspólne działanie, które ma służyć obu naszym państwom i narodom.

 

Ale gdy mówimy o niektórych unijnych politykach, nie zapominajmy również o tym, że na cenzurowanym są również Węgry i Polska.

 

Tak samo w Unii Europejskiej również jest gra interesów pomiędzy różnymi państwami. Powtarzam to bardzo spokojnie: bardzo wzmocniliśmy polskie państwo w ciągu ostatnich trzech lat, również pozycję Polski – chociażby poprzez to, że odkupiliśmy polskie banki i dzisiaj większość z nich w naszym kraju jest w polskich rękach, to niezwykle ważne. Bardzo wzmocniliśmy system podatkowy, wiele dziur, które do tej pory w nim były, zwłaszcza jeżeli chodzi o pobór podatku VAT, zostało zatkanych ‒ ktoś do tej pory zabierał te pieniądze z Polski, taka jest prawda; ten ktoś bardzo stracił.

 

Jesteśmy atakowani z wielu stron, ale to normalne, bo nie ma pustych miejsc w przestrzeni polityki międzynarodowej, wszystkie są zapełnione. Jeżeli idziesz ofensywnie, siłą rzeczy kogoś wypychasz i ten ktoś nie jest zadowolony. Ale tak to jest, na tym polega polityka. Moim obowiązkiem jest realizowanie interesów Polski – i to jest dla mnie najważniejsze.

 

To była – jeśli dobrze liczymy – szósta już Pańska rozmowa z prezydentem Donaldem Trumpem, z tym że pierwsza tak istotna z racji chociażby tego, że odbywała się w Białym Domu. Opozycja mówi, że długo Pan czekał na tę rozmowę.

 

W zeszłym roku gościłem pana prezydenta Donalda Trumpa w Polsce, to była dla nas bardzo ważna wizyta i też mieliśmy długą rozmowę. Dzisiaj mieliśmy bardzo długą rozmowę – zaburzyliśmy harmonogram dnia przez to, że rozmowy się przedłużyły. Było bardzo wiele ciekawych tematów, ważnych do omówienia. To były bardzo szczere, mocne rozmowy.

 

Wizyta odbywa się w wyjątkowym momencie, bo na stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości i na 20 lat naszej obecności w NATO – ważny moment. Cieszę się, że wizyta dochodzi do skutku, a także, że dzieje się to w momencie, gdy pan prezydent Trump jest już mocno osadzony na urzędzie prezydenta, ma też doświadczenie, wie, jakie są realne możliwości jego działania. Bo właśnie o to mi najbardziej chodzi: żeby prezydent Stanów Zjednoczonych także podejmował decyzje w sprawach współpracy z Polską i żeby miał pełny przegląd sytuacji.

 

Miałem dzisiaj możliwość z punktu widzenia polskiego także tę sytuację w Europie Panu Prezydentowi zrelacjonować – przede wszystkim w naszej części Europy – i przekazać pozdrowienia od tych, którzy wczoraj spotkali się na szczycie Trójmorza w Bukareszcie, bo prosili, żeby pozdrowić Pana Prezydenta. No i powiedzieć, co działo się na szczycie, które sprawy uważamy dzisiaj za ważne i gdzie są te miejsca, w których Stany Zjednoczone mogłyby wziąć udział w rozwoju naszej części Europy. Wydaje mi się, że to było bardzo dobre spotkanie i cieszę się, że mogłem je w Białym Domu odbyć.

 

I będziemy się przyglądać teraz efektom tej wizyty.

 

Cieszę się, bo jestem przekonany, że ta wizyta przyniesie efekty. Oczywiście, będą tacy komentatorzy, którzy powiedzą: „Nie było żadnego przełomu”.

 

Już są tacy komentatorzy.

 

Jest to wizyta, która pracuje na to, by pewne decyzje zostały podjęte. Przecież to oczywiste, że są pewne procesy – także demokratyczne – w Stanach Zjednoczonych, które muszą być realizowane, nie każda decyzja jest wyłączną decyzją Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Są ciała, z którymi Prezydent musi swoje decyzje konsultować. My o te korzystne decyzje dla Polski zabiegamy, przedstawiamy naszą argumentację, przekonujemy do swoich racji i do tego, że są w tym również interesy Stanów Zjednoczonych. Wierzę, że w związku z tym te konieczne, potrzebne, a korzystne dla Polski decyzje będą – pracujemy nad tym.

 

Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Dziękuję bardzo.

 

I to tyle, proszę Państwa, ze specjalnego studia Telewizji Polskiej w Waszyngtonie.

Poleć znajomemu