Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Niedziela, 11 listopada 2018

Wywiad Prezydenta dla kanału M5 węgierskiej telewizji publicznej

  |   Wywiad Prezydenta dla kanału M5 węgierskiej telewizji publicznej Wywiad Prezydenta dla kanału M5 węgierskiej telewizji publicznej Wywiad Prezydenta dla kanału M5 węgierskiej telewizji publicznej Wywiad Prezydenta dla kanału M5 węgierskiej telewizji publicznej

Chciałabym Panie Prezydencie przede wszystkim podziękować za przyjęcie zaproszenia. Dla nas jest bardzo ważne, abyśmy dotarli z naszymi wiadomościami do Polaków mieszkających na Węgrzech. 11 listopada to wielki dzień – setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Historia przez te ostatnie 100 lat poddała Polskę wielu próbom. Jednak polski naród zachował swoją tożsamość. Teraz, po 100 latach, jakie znaczenie ma ta polska tożsamość w Europie ?

 

Prezydent Andrzej Duda: Bardzo dziękuję za spotkanie. Cieszę się, że mogę gościć Panią redaktor w Warszawie, w Pałacu Prezydenckim w tym specyficznym roku, roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. To radosna rocznica, bardzo się nią cieszymy. Polacy walczyli wtedy o niepodległość przez 123 lata, w niektórych częściach Polski nawet przez 146 lat. Polski nie było na mapach Europy, na mapach świata, przez ten czas były trzy powstania, z których żadne nie skończyło się wielkim zwycięstwem. Ale w 1918 roku dzięki bohaterstwu polskich żołnierzy, dzięki świetnym przywódcom, jakich wtedy mieliśmy, jak Marszałek Józef Piłsudski, świetnym dyplomatom, jak chociażby Ignacy Jan Paderewski Polska wróciła na mapę Europy i świata. To jest dla nas na pewno wielki powód do radości.

 

Ale, kiedy Pani pyta o te sto lat, to i Polacy i Węgrzy doskonale wiedzą, że duża część z tych stu lat, wręcz połowa była bardzo trudna dla obydwu naszych narodów, kiedy znaleźliśmy się za żelazną kurtyną, kiedy oddano nas w sowiecką, rosyjską strefę wpływów, kiedy nie byliśmy państwami w pełni suwerennymi, w pełni wolnymi. To nie były łatwe lata. Ale dzisiaj patrzymy na to z perspektywy prawie 30 lat i mówimy: wydobyliśmy się jednak na wolność. My, Polacy jesteśmy niezwykle dumni z naszego wielkiego ruchu „Solidarności”, który pomógł nam wtedy wyjść z ciemności komunizmu.

 

Dzisiaj jesteśmy nie tylko pod względem kulturowym, bo pod tym względem zawsze byliśmy, ale także pod względem politycznym i geograficznym częścią Zachodu, zarówno my, jak i Węgry. I bardzo się z tego cieszymy. To dzisiaj znowu nas łączy i łączą nas doświadczenia. Jak ktoś pyta, skąd się bierze przyjaźń polsko-węgierska to m.in. właśnie z tego, że mamy wiele wspólnych doświadczeń, także bolesnych i wiele razy nawzajem się wspieraliśmy.

 

Nasze kraje, nasze narody łączy rzeczywiście kilkaset lat. Czy nie odczuwa Pan Prezydent, że tego rodzaju niezależność, tożsamość  – o której teraz mówimy  – jest zagrożona? 

 

Zobacz także: Wywiad Prezydenta dla wPolsce.pl: Z dumą realizujmy interesy Polski Wywiad Prezydenta dla „Naszego Dziennika” Wywiad Prezydenta dla gazety „Lidové noviny” [PL/ENG] Wywiad Prezydenta dla Telewizji Trwam i Radia Maryja My, Polacy mamy patrzymy przez pryzmat 1052 lat naszej historii, bo tak to mniej więcej liczymy od 966 roku, od chrztu Polski, który uczynił nas państwem chrześcijańskim, spowodował, że możemy śmiało o sobie mówić, że jesteśmy członkami wspólnoty Zachodu. Odtąd nasz naród wzrasta w tradycji judeochrześcijańskiej, wypływającej także z antyku, z kultury greckiej i rzymskiej, więc to jest na pewno ogromnie ważne i to jest coś, czego nam nie wolno zgubić.

 

Dla Polaków jest bardzo istotna pewna specyfika, a mianowicie, wielką postacią - często mówi się, że to największy Polak w historii - był Ojciec Święty Jan Paweł II. On mówił nam, kiedy Polacy decydowali o wstąpieniu do UE: idźcie, ale pamiętajcie o swoich wartościach, macie je w sobie, one są elementem waszej tradycji, one są elementem waszej kultury, one są elementem waszej cywilizacji i są nieprawdopodobnie ważne i zawsze były dla przetrwania Polaków jako narodu i tego właśnie, że Polska mimo wszystkich trudów wracała jednak na mapę. Dlaczego ? Bo tradycja trwała, w tradycji wychowywane były kolejne pokolenia, a w tej tradycji jesteśmy ludźmi wolnymi, którzy sami decydują o sobie, którzy mają swoje wartości. Zawsze byliśmy wspierani przez Kościół Katolicki, który stał na straży tej wolności - o której wspominam-  i który był przy Polakach i zawsze był polski. I to jest coś, czego – mam nadzieję – rzeczywiście nie pozwolimy sobie odebrać i skoro nie dali rady nam tego odebrać komuniści, a prawda jest taka, że nie dali rady mimo, że bardzo chcieli i próbowali na wiele sposobów, to myślę, że tak mocno jest ona zakorzeniona w polskiej mentalności i polskiej tradycji, że będziemy ją mieli w sobie mimo wszelkich przeciwności. Choć dzisiaj jest rzeczywiście – jak Pani redaktor wspomniała – wiele takich ideologii, które usiłują to zniszczyć, które usiłują budować nowego człowieka. Mam nadzieję, że my, Polacy jesteśmy na to skutecznie uodpornieni.

 

Właśnie dlatego pytam – ta siła jedności Kościoła i odrodzenia, na ile to ma teraz znaczenie w nowym społeczeństwie ?

 

Ma znaczenie. Generalnie Kościół Katolicki cieszy się w Polsce ogromnym szacunkiem i wielkim zaufaniem. I bardzo wielu Polaków pamięta wielkie zasługi, jakie polski położył na drodze do odzyskania wolności. Kościół, placówki kościelne, domy parafialne, różne instytucje były tymi miejscami, gdzie choćby można było się schronić, gdzie Polacy przetrzymywali cenne dokumenty archiwalne, gdzie przechowywano czasem także broń dla oddziałów powstańczych, gdzie można było zaufać, gdzie była ostoja języka polskiego. To są wszystko niezwykle istotne elementy. Kościół, który na własny koszt prowadził nauczanie religii w okresie komunizmu, kiedy religia została wyrzucona ze szkół, który cały czas wpajał wartości patriotyczne, który cały czas mówił o wolności. To jest niezwykle ważne i wielu ludzi, którzy są bohaterami polskiej wolności, a którzy za tę wolność oddali życie są zarazem męczennikami, tak jak błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, kapelan i dzisiaj patron „Solidarności”.

 

Panie Prezydencie, w ostatnim tygodniu tutaj, w Warszawie spotkaliśmy się z wieloma osobami,  odbyliśmy wiele cennych rozmów. I to, co mnie bardzo ujęło, to, że w Polakach nieprawdopodobnie silna jest tożsamość polskości. To cementuje naród. W jaki sposób udaje się ją tak podtrzymać ?

 

Chcę bardzo mocno podkreślić, że ogromnie mi zależy, żeby w polskim społeczeństwie, zwłaszcza w młodym pokoleniu była duma - duma z polskiej historii, duma z naszej postawy. Dlatego tak bardzo akcentuję świętowanie stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, także lokalnie, nie tylko tu, w Warszawie. Chciałbym, żeby uroczystości odbywały się także lokalnie. Apelowałem o to przez właściwie cały ubiegły rok i także przez ten rok, żeby na miejscu znajdować własnych, lokalnych bohaterów niepodległości, żołnierzy Legionów, żeby przypominać ich nazwiska, żeby przypominać swoje własne rodzinne historie. W wielu rodzinach są przecież ludzie, którzy wtedy walczyli o niepodległość, wcale nie muszą być słynnymi osobami, a też są bohaterami tamtego czasu. Na tym budować świadomość kolejnych pokoleń, że mamy z czego być dumni, że było warto, że Polacy potrafili tego dokonać, że nasi przodkowie potrafili Polskę odzyskać, że po okresie tych ponad 100 lat zaborów, po I wojnie światowej potrafili ją odbudować, że tak wiele zdarzyło się dobrego do 1939 roku, kiedy zostaliśmy napadnięci przez Niemców i Rosję sowiecką i Polska znów została rozdarta pomiędzy kolejnych zaborców. Potem było straszne 49 lat niewoli komunistycznej, nazwijmy sprawy po imieniu. I w całym tym czasie polskość trwała, nigdy nie dało się Polaków zmiażdżyć, nigdy nie udało się Polaków upodlić, bo zawsze była duma i zawsze byli tacy, którzy się sprzeciwiali. Jesteśmy bardzo twardym narodem. Można w pewnym sensie powiedzieć, że jesteśmy jak trawa – przebiegną po nas tabuny najeźdźców, a my się podnosimy i z powrotem trwamy na swoim miejscu. To na pewno jest powód do dumy, że jesteśmy, w jakimś sensie, tak silną mentalnie nacją.

 

Stąd moje pytanie, obecnie ogranicza się kompetencje narodowe czy można właśnie tę tożsamość wykorzystać jako broń przeciwko tym zamiarom?

 

Oczywiście, że tak. To jest kwestia takiej logicznej argumentacji. Każde państwo ma swoją specyfikę, ma także swoje interesy. Byłem niedawno pytany o wspólnotowość m.in. w UE i bardzo spokojnie mówię: dla mnie wspólnota oznacza przede wszystkim zrozumienie, współpracę, ale też pewną wyrozumiałość specyfiki kraju, mentalności, gospodarki, poziomu jego rozwoju, pewnych elementów, do których ludzie są przyzwyczajeni, które są w stanie zaakceptować, i których nie są w stanie zaakceptować, z różnych względów kulturowych, bo przecież każda nacja jest inna. I musi być  wzajemna wyrozumiałość, zrozumienie.

 

Podkreślam na przykład jak bardzo ważne elementy wspólnotowe występują w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, jak Sojusz w ostatnich latach pokazał tę wspólnotowość, godząc się chociażby na obecność Sojuszu na wschodniej flance. Państwa, które właściwie nie mają w tym żadnego bieżącego interesu: Portugalia, Kanada zgodziły się na to, mimo, że to jest bardzo daleko od ich granic, mimo, że kwestia bezpieczeństwa na wschodniej flance dla ich bezpieczeństwa nie ma właściwie żadnego znaczenia. Ale rozumieją, że jest potrzeba wspólnego działania, żebyśmy nawzajem wobec siebie byli solidarni w każdym punkcie: że jeżeli będzie trzeba to Polacy pomogą Portugalczykom, Kanadyjczykom, dlatego, że mogli na nich liczyć. I chciałbym, żeby w UE było tak samo, żeby było wzajemne zrozumienie, żeby nie pomijano ważnych interesów, a także obaw, które występują w różnych sytuacjach, w różnych krajach.

 

Wszyscy wiedzą o istnieniu przyjaźni polsko-węgierskiej, zawsze mówimy: Polak, Węgier dwa bratanki. Właściwie skąd się bierze ta przyjaźń, owszem przez setki lat i w najbliższej przeszłości tak naprawdę ta pomoc była naturalna, automatyczna, jak w 1944 roku, mała grupa Węgrów walczyła po stronie Polaków w Powstaniu Warszawskim,, a w 1956 roku Polska od razu udzieliła wsparcia Węgrom.

 

Tak i tych przypadków wzajemnego wsparcia było bardzo wiele. Choćby w 1920 roku, kiedy Polska została napadnięta pod Warszawą przez Rosję Sowiecką, Armię Czerwoną, to właśnie Węgry wysyłały pomoc do Polski. To Węgry później przyjęły Polaków, którzy uciekali przed hitlerowskimi Niemcami, które napadły na Polskę, i Sowietami z drugiej strony. To z kolei Polacy pomogli Węgrom w 1956 roku. Było więc to wzajemne wsparcie, mogliśmy na siebie liczyć. Cieszę się, że dzisiaj jest to przez ludzi pamiętane oraz cieszę się, że to podkreślamy, że spotykamy się razem, upamiętniając ważne wydarzenia, które budowały nasze braterstwo. One może nie były wydarzeniami miłymi – zwykle były to wydarzenia krwawe – ale z drugiej strony ktoś powie: „tak, ale na prawdziwych przyjaciół możesz liczyć w biedzie”. W biedzie okazuje się, kto jest prawdziwym przyjacielem – i tak jest z nami.

 

Nie wiem, czy Pan Prezydent o tym wie, ale my w mediach publicznych, na kanale kulturalnym, chcemy w niedzielę 11 listopada cały dzień poświęcić wolności Polski i odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Oczywiście niepodległość objawia się na różne sposoby. Wspomniałam już, że przez ostatnie sześć dni nagrywaliśmy filmy w Warszawie, mamy za sobą bardzo ważne spotkania i rozmowy. Doświadczaliśmy tego, że Polacy i Węgrzy na co dzień są ze sobą mocno związani. Czyli nie tylko w polityce istnieją powiązania. Czy Pan także to odczuwa? 

 

Jest wiele przyjaźni. Moi rodzice chociażby mają swoich przyjaciół na Węgrzech, z którymi poznali się w czasie swojej pracy, na konferencjach naukowych, i wielokrotnie odwiedzali się nawzajem. Te przyjaźnie powstają i jesteśmy blisko siebie.

 

Mogę z uśmiechem podać jeden przykład. Kiedyś pytałem górali na Podhalu, skąd biorą się pewne rytmy w ich muzyce. Oni odpowiedzieli: „Chodziło się dawniej na wesela na Węgry i tam jakąś nową muzykę poznaliśmy”. Oczywiście mówią w ten sposób o swoich dziadkach i pradziadkach. Kiedy ci dawni górale wracali z węgierskich terenów, nadawali nowopoznanej muzyce swoją specyfikę, dlatego ona jest taka trochę węgierska, trochę nasza.

 

Te przyjaźnie zawsze były, dlatego że zawsze była bliskość, także geograficzna. Polacy służyli razem z Węgrami w wojsku austro-węgierskim przed I wojną światową i w jej trakcie. Wielu ludzi powiązało się rodzinnie. Te więzi są i mam nadzieję, że one będą trwały i będą nas łączyły przez następne stulecia.

 

Apelował Pan, Panie Prezydencie, żeby Polska 11 listopada była biało-czerwona, żeby wszyscy, śpiewając w południe hymn, trzymali w ręku biało-czerwoną flagę.

 

Tak, bardzo mi na tym zależy. To jest ogromnie ważny element – myślę, że dla absolutnej większości polskiego społeczeństwa – żebyśmy tego dnia byli razem. Dla każdego jest miejsce pod biało-czerwoną flagą. Trzymajmy te nasze biało-czerwone flagi i spotkajmy się w wielu miejscach, w których organizowane będą patriotyczne uroczystości 11 listopada. Dziękowałem za to i dziękuję także wszystkim Polakom mieszkającym na Węgrzech, którzy takie uroczystości organizują. Spotkajmy się także w Warszawie, przy Grobie Nieznanego Żołnierza – to bardzo ważne miejsce dla Polaków, gdzie czcimy tych, którzy za Polskę walczyli i za wolną Polskę ginęli; to miejsce, z którego przemawiał do nas Ojciec Święty Jan Paweł II w 1979 roku i wypowiedział słynne, prorocze słowa „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”. I odnowił. Dlatego warto, żebyśmy byli razem, i żebyśmy to doceniali, że mamy dzisiaj wolną, suwerenną, niepodległą Polskę; że mamy biało-czerwoną flagę, która powiewa nad nami, i że jesteśmy wolnym narodem w wolnym państwie. Powinniśmy czynić wszystko, żeby tak było zawsze.

 

Dziękuję.

 

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu