przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Sobota, 10 listopada 2018

Wywiad Prezydenta dla „Naszego Dziennika”

  |   Wywiad Prezydenta dla „Naszego Dziennika” Wywiad Prezydenta dla „Naszego Dziennika” Wywiad Prezydenta dla „Naszego Dziennika” Wywiad Prezydenta dla „Naszego Dziennika”

Wywiad Prezydenta Andrzeja Dudy dla „Naszego Dziennika”  ukazał się 10.11.2018 r.

 

Panie Prezydencie, 11 listopada odbędzie się marsz państwowy pod biało-czerwoną flagą, jednak wielu Polaków jest rozczarowanych, że nie udało się wcześniej porozumieć z organizatorami Marszu Niepodległości.

 

Prezydent Andrzej Duda: - Naprawdę długo próbowaliśmy. Warunek był prosty: chcieliśmy po prostu współorganizować marsz, dlatego że współorganizacja oznacza także

współodpowiedzialność. A to oznacza także uczestniczenie w zapewnieniu bezpieczeństwa i porządku. Żeby móc za to odpowiadać, trzeba być współorganizatorem. To było dla nas bardzo ważne, bo nie życzymy sobie w marszu żadnych obraźliwych haseł czy transparentów. Chcielibyśmy, żeby to był marsz pod biało-czerwonymi flagami.

 

Prowokacja zawsze może się zdarzyć.

 

- Może, ale chodzi o to, żeby mając własne siły porządkowe, móc tej prowokacji zapobiec lub ją przerwać.

 

Gwarantem bezpieczeństwa marszu jest policja.

 

Zobacz także: Prezydent zaprasza na „Biało-Czerwony Marsz 100-lecia Odzyskania Niepodległości” Niepodległa do hymnu! Wybitni. Bohaterscy. Niezłomni. - To organizator powinien wywiązać się ze swojego obowiązku i uczynić wszystko, żeby dany marsz odbył się w sposób pokojowy.

 

Tę niemożność porozumienia się władz z obozem narodowym odpowiedzialnym za marsz wielu Polaków odebrało jako kolejny sygnał liberalnego kursu PiS, który nie wychodzi poza pewne ramy poprawności politycznej, a idea narodowa nie mieści się w jej kanonach.

 

- Dla mnie polski Naród w znaczeniu polskiego społeczeństwa, naszej tradycji, kultury, tego, co go tworzy, formuje, jest ogromnie ważny. Uważam, że Polska powinna chronić swoje interesy. To także jest mój obowiązek jako polityka.

 

Dlaczego transparent z napisem „Ruch Narodowy" na marszu w stulecie odzyskania niepodległości ma być czymś niedopuszczalnym? To także oddanie pamięci narodowcom, którzy wywalczyli niepodległość w 1918 r.

 

- Ten konkretny marsz jest marszem z okazji stulecia odzyskania niepodległości, dlatego ma być marszem biało-czerwonym. Nasze narodowe barwy są najlepszym sztandarem, pod którym mogą zgromadzić się wszyscy Polacy, bez wyjątku. Niezależnie od ich poglądów czy sympatii politycznych. Przecież kiedy świętujemy nasze narodowe rocznice, to na naszych domach wieszamy flagi biało-czerwone, a nie partii czy ruchów politycznych. Dlatego na marszu nie powinno być transparentów czy to partii obecnych, czy nawet ruchów historycznych. Prosimy o to, żeby odejść od wszelkich politycznych emblematów.

 

Odchodząc zatem od wymiaru partyjnego, pod jakimi hasłami Polacy mogliby manifestować w tym marszu?

 

- Chcemy, żeby szli pod biało-czerwonymi flagami, pod naszymi barwami narodowymi, pod hasłem Polski wolnej i niepodległej.

 

Czy zawsze sama niepodległość, Panie Prezydencie, jest tą najwyższą wartością, która może nas jednoczyć? Państwo politycznie niepodległe może np. stanowić antyludzkie prawa. Musimy tę niepodległość wypełnić treścią, by miała wartość. W Marszu Niepodległości Polacy maszerowali zawsze z dewizą „Bóg, Honor, Ojczyzna".

 

- To jest co innego, to jest dewiza wypisana od wieków na naszych narodowych sztandarach.

 

Mogłaby zatem pojawić się na transparentach marszu państwowego?

 

Zobacz także: „Chcemy, żeby ludzie byli szczęśliwi po tych obchodach” Wywiad Prezydenta dla Telewizji Trwam i Radia Maryja - Raz jeszcze powtórzę: pójdźmy z naszymi barwami narodowymi. Pójdźmy pod biało-czerwonymi flagami.

 

A czy w debacie publicznej możemy odwoływać się do wartości chrześcijańskich, podczas gdy nie wszyscy je podzielają?

 

- Ja się odwołuję do nich nieustannie, ponieważ to są moje wartości.

 

Cała obecna władza deklaruje przywiązanie do wartości chrześcijańskich, dlaczego zatem nie zrobiła nic, by usunąć tzw. wyjątki aborcyjne z polskiego prawodawstwa?

 

- Proszę zapytać o to posłów. Moja deklaracja jest tutaj bardzo jasna i jednoznaczna: jestem zwolennikiem ochrony życia, ale oczekuję dobrze napisanej ustawy.

 

Zgoda, że prezydent ma ograniczony zakres wpływu na bieżące rozwiązania ustawodawcze, ale ma duże możliwości proponowania pewnej wizji państwa, budowania społecznego konsensusu wokół pryncypiów, np, wokół postawy pro-life. Możemy spodziewać się zainicjowania przez Pana Prezydenta np. sympozjów naukowych promujących ochronę życia?

 

- Jeśli pojawi się taki pomysł i inicjatywa ze strony np. Narodowej Rady Rozwoju, w ramach której dyskutuje się nad różnymi projektami, to pochylę się nad nim.

 

A możliwy jest odwrócony kanał - że to Pan Prezydent zaproponuje taką ideę Narodowej Radzie Rozwoju?

 

- Jest możliwy, ale wolałbym jednak, aby to Rada wychodziła z propozycjami, ponieważ od tego ona jest.

 

W międzywojniu ogromną, oddolną pracę w budowaniu świadomości narodowej wykonała endecja. Dzisiaj także tego potrzebujemy. Jak Pan widzi w tym swoją rolę i jak ocenia dotychczasową kadencję, jeśli chodzi o promocję fundamentalnych wartości?

 

- Uważam, że promuję je cały czas, wspominając chociażby Żołnierzy Wyklętych i dziękując wszystkim tym, którzy codzienną pracą budują tę pamięć - np. środowisku wolontariuszy skupionych wokół pana prof. Krzysztofa Szwagrzyka. Odwołuję się do aksjologicznych fundamentów, zapraszając Polaków na wspólne, państwowe obchody święta 100-lecia odzyskania niepodległości, mocno akcentując rolę tych, którzy budowali wolną Polskę. Wspieram wartości rodzinne. Bardzo leży mi na sercu dobre wychowanie następnych pokoleń. Nie chciałbym, żebyśmy byli ostatnim pokoleniem, które będzie tworzyło sprawne i silne polskie państwo.

 

Silna Polska, czyli jaka?

 

- Polska, która zajmuje należne jej miejsce wynikające z jej położenia, wielkości, potencjału, także i potencjału ludzkiego. Chciałbym, żeby to było państwo bezpieczne, w którym ludziom dobrze się żyje, z którego nie będą musieli wyjeżdżać do pracy za granicę, w którym będą chcieli żyć, pracować, wychowywać dzieci. Chciałbym, żebyśmy takie warunki byli im w stanie zapewnić. O to wszystko zabiegam.

 

Jakie wyzwania stoją obecnie przed polskimi władzami?

 

- Po pierwsze, trzeba wzmacniać struktury bezpieczeństwa państwa, mam tu na myśli m.in. modernizację polskiej armii, polskich żołnierzy trzeba wyposażać w nowoczesne środki obrony. Należy zwiększać liczebność armii. Cieszę się, że minister Mariusz Błaszczak prowadzi tak zdecydowane działania w tym zakresie. W tym miejscu należy przypomnieć o tym, że wcześniej minister Antoni Macierewicz wprowadził Wojska Obrony Terytorialnej. Była to niezwykle ważna i bardzo propaństwowa decyzja. Cały czas wspieram proces wzmacniania naszej armii. Uważam, że wyzwaniem jest również dobra współpraca z sojusznikami i obecność na naszym terytorium wojsk sojuszniczych, szczególnie amerykańskich. 

 

Budowanie narodowej jedności także jest wyzwaniem? Faktem jest, że Polacy są podzieleni, widzimy, jak polaryzuje się debata publiczna. Gdzie dzisiaj przebiega, według Pana Prezydenta, główna oś tego podziału?

 

- Najsilniejszy podział przebiega dziś pomiędzy zwolennikami demokracji liberalnej a demokracji chrześcijańskiej, w takim najprostszym znaczeniu tych pojęć, bo wyróżnia się także liberalizm chrześcijański.

 

Czyli wojna kulturowa?

 

- Spór ogniskuje się wokół rozumienia wolności, która w ideologii skrajnie liberalnej oznacza, że wolno wszystko. Nie zgadzam się z takim podejściem. Tak nie jest i tak nie powinno być.

 

Współczesne nadużycia wolności to m.in. ideologia gender czy promocja związków homoseksualnych. Dostrzega Pan Prezydent takie zagrożenia?

 

- Oczywiście, że dostrzegam.

 

Państwo powinno przeciwdziałać tym zjawiskom, szczególnie władza konserwatywna?

 

- Na pewno powinno, natomiast obowiązkiem władzy jest wysłuchać różnych argumentów. Szczególnie ten obowiązek spoczywa na prezydencie. Ponieważ prezydent jest jeden, a społeczeństwo zróżnicowane. W związku z czym powinien wysłuchać różnych stron, aczkolwiek oczywiście zostaje wybrany z określonym programem, ma swoje określone poglądy i powinien się nimi kierować. Ale powinien uwzględniać to, że społeczeństwo jest zróżnicowane. To bardzo trudna rola.

 

Trudno też po prostu stać z boku i przyglądać się niebezpieczeństwom płynącym z wojny kulturowej, szczególnie gdy się je zdiagnozowało.

 

- Właśnie pokazaliśmy ostatnio, że dostrzegamy zagrożenia i nie jesteśmy bezczynni. Dlatego podjęliśmy stanowczą decyzję, żeby zorganizować marsz państwowy. To przykład zdecydowanego działania władz, właśnie po to, żeby zapewnić Polakom możliwość godnego i bezpiecznego obchodzenia Święta Niepodległości.

 

Podpisałby Pan Prezydent ustawę zakazującą propagandy homoseksualnej i gender w szkołach albo w harcerstwie?


- Uważam, że absolutnie taka propaganda nie powinna mieć miejsca w szkołach. Trzeba się temu cały czas spokojnie i konsekwentnie przeciwstawiać. Jeśli taka ustawa by powstała i byłaby dobrze napisana, nie wykluczam, że podszedłbym do niej poważnie. Natomiast jestem przeciwnikiem pisania na kolanie ustaw, które są złe i niesprawiedliwe, które pod szczytnymi hasłami rozliczenia się z jakimiś trendami nie niosą jakości i są źle napisane. 

 

Ma Pan na myśli jakąś konkretną ustawę?

 

- Tak, np. ustawę degradacyjną. Uważam, że nie była napisana dobrze. Szkodą że w takim kształcie wyszła z parlamentu. Była to ustawa, która dawała możliwość odwołania się od decyzji ministra zbrodniarzom stalinowskim, a właściwie ich rodzinom, bo w większości oni już nie żyją, natomiast osobom, które nie dopuściły się właściwie żadnych poważnych przestępstw, takich możliwości nie dawała. Nie powinno się przygotowywać takich ustaw, które mają tak poważne błędy.

 

Po Pańskim wecie pojawiały się jednak głosy, że obozowi władzy najwidoczniej nie zależy na dekomunizacji.

 

- Uchwalona ustawa była po prostu źle przygotowana. Oceniam fakty, a nie intencje.

 

Nie było możliwości wcześniejszych konsultacji w sprawie kształtu tej ustawy między Panem Prezydentem a PiS?

 

- To pytanie do jej twórców, nie do mnie.

 

Często ta współpraca tak wygląda?

 

- Współpracujemy dla dobra Polski, dla dobra Polek i Polaków. To jest najważniejsze. Bo dzięki tej współpracy udało się przeprowadzić wiele ważnych reform, jak choćby program „500+", obniżenie wieku emerytalnego, modernizację policji i armii. Realizujemy nasze obietnice wyborcze, które są bardzo zbieżne. Wspólnie budujemy Polskę silną, bezpieczną, rozwijającą się ekonomicznie.

 

Panie Prezydencie, na koniec, czy możemy liczyć, że obchody 100, rocznicy Bitwy Warszawskiej, które odbędą się już za dwa lata, będą lepiej przygotowane niż świętowanie stulecia niepodległości? Czy jest już o tym mowa w Kancelarii?

 

- W jakim znaczeniu mówi pani: „lepiej przygotowane"?

 

Choćby w tym, żeby uroczystości były wcześniej rzetelnie ustalone i dopiero wtedy podane do publicznej wiadomości.

 

- Jestem przekonany, że to będą godne i ładne obchody odzyskania niepodległości. A w kolejnych miesiącach i latach będziemy przypominać i obchodzić kolejne ważne wydarzenia związane z tworzeniem się II Rzeczypospolitej, w tym także obchody Bitwy Warszawskiej.

 

A są już jakieś ustalenia w tej sprawę? 

 

- Jest komitet, który obejmuje prace nad obchodami odzyskania niepodległości do 2021 roku, to znaczy, że obejmuje on również rocznicę Bitwy Warszawskiej.

 

Dziękujemy za rozmowę.

Beata Fałkowska Paulina Gajkowska

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.