przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 12 czerwca 2019

Waszyngton. Wywiad dla TVP, POLSAT i TVN

 

Panie Prezydencie, chciałam zapytać o porozumienie, które podpisał Pan z Prezydentem Trumpem. Tysiąc dodatkowych amerykańskich żołnierzy w Polsce. Czy to będą żołnierze przerzuceni z Niemiec? I o jakiego rodzaju siłach mówimy?

Zobacz także: Wizyta Pary Prezydenckiej w Waszyngtonie [PL/ENG] Prezydent RP Andrzej Duda: Decyzja, skąd będą ci żołnierze, należy do władz Stanów Zjednoczonych – zarówno władz politycznych, jak i militarnych – więc nie jest to pytanie do mnie. Dla mnie ważne jest to, że amerykańska obecność wojskowa w Polsce się wzmacnia. Bardzo się z tego cieszę. Tym bardziej że ten komponent tysiąca żołnierzy nie jest jednorodny.

W tym dokumencie bardzo wyraźnie jest mowa o tym, że zostanie utworzone dowództwo dywizji armii Stanów Zjednoczonych na terenie Polski. Jest wyraźnie powiedziane, że na ten komponent żołnierzy mają się składać zarówno ci, którzy stworzą przyczółek amerykańskich sił specjalnych, który będzie mógł reagować w sytuacjach kryzysowych i w takich, w których będzie potrzebne wsparcie; że ci żołnierze będą tworzyli centra logistyczne, a także centra szkolenia bojowego na terenie Polski, na poligonie w Drawsku Pomorskim i w innych miejscach.

Tak że elementów współpracy wojskowej, o których mówi ten dokument – o który ta współpraca pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi w związku z tym zostaje poszerzona – jest wiele. W zakończeniu dokumentu wyraźnie powiedziano, że ten dokument uważamy za początek, po którym nastąpi dalszy rozwój.

To dokument, który – z jednej strony – stanowi pewną cezurę w naszych relacjach, jeżeli chodzi o obecność wojskową Stanów Zjednoczonych w Polsce, bo mówi o obecności trwałej, i to jest bardzo ważne. Jest to obecność rotacyjna, czyli jednostki amerykańskie się zmieniają. Napisano w tym dokumencie, że obecnie jest to ok. 4,5 tys. żołnierzy i że ta obecność jest rotacyjna, ale też trwała – że będzie zwiększana.

 

Panie Prezydencie, Polska ma być de facto centrum dowodzenia sił amerykańskich w Europie. Brzmi to bardzo zacnie, ale pojawia się pytanie: kto za to zapłaci? Jak będzie dokładnie wyglądał podział kosztów? Za co zapłacą Amerykanie, a za co strona polska?

Podział kosztów jest dla mnie dosyć naturalny. Zobowiązaliśmy się, że poniesiemy koszty infrastrukturalne. Mówimy tu o infrastrukturze w sensie budowlanym, czyli o tym, co zostanie z gruntem związane w Polsce – wybudowane w Polsce w związku z obecnością Stanów Zjednoczonych. To jest coś, czego nie da się z Polski zabrać – nawet gdyby coś się w sensie politycznym czy militarnym zmieniało, ta infrastruktura pozostanie na terenie naszego kraju.

W tym zakresie zobowiązaliśmy się zainwestować. Pamiętajmy o zasadzie fair burden sharing, czyli sprawiedliwego ponoszenia ciężaru bezpieczeństwa i obrony – i w tym zakresie działamy. Rzeczywiście zobowiązaliśmy się do tego wobec Stanów Zjednoczonych, że koszty infrastrukturalne poniesiemy my. Natomiast cała infrastruktura militarna – wyposażenie żołnierzy, sprzęt wojskowy, czołgi, transportery opancerzone, nowoczesne wyposażenie, wszystko to, co stanowi dzisiaj własność armii Stanów Zjednoczonych – armia Stanów Zjednoczonych przywiezie ze sobą na terytorium Polski i to na terytorium Polski będzie. Koszty związane z infrastrukturą bojową, a nie infrastrukturą – nazwijmy ją – zaplecza, będą kosztami dużo wyższymi niż te, które zobowiązuje się ponieść Polska.

 

Panie Prezydencie, zapytam trochę przewrotnie: czy nasze oczekiwania nie zostały zanadto rozbudzone? Bo mówiło się o stałej obecności wojsk amerykańskich, o forcie Trump, a może to po prostu była strategia negocjacyjna, by osiągnąć to, co osiągnęliśmy, bo przecież to i tak bardzo dużo.

Oczywiście, że była to w jakimś sensie strategia negocjacyjna. Nie miałem wątpliwości co do jednego, rozmawiając z moimi współpracownikami i doradcami: jest nam potrzebna wzmocniona obecność amerykańska. Taka, o której będzie można mówić, że jest obecnością wyraźną, widoczną. Obecność właśnie w zakresie infrastruktury Stanów Zjednoczonych – tej infrastruktury, która stanowi tajemnicę Stanów Zjednoczonych jako państwa, jako tego, który posiada najsilniejszą i najsprawniejszą armię na świecie. Te porozumienia nas właśnie do tego zbliżają.

Kolejne etapy. Jeden etap współpracy, który uważałem za początkowy, gdy przyjechały pierwsze amerykańskie jednostki, gdy Amerykanie poznawali Polskę, gdy patrzyli, jakie warunki w Polsce zostały im zapewnione – warunki akomodacji, czyli zamieszkania, żywienia, odbywania ćwiczeń wojskowych, jakie są warunki na poligonach, jak wygląda kwestia infrastruktury drogowej czy innego sposobu komunikacji. To wszystko Amerykanie dopiero rozeznawali, trwało to przez ostatnie dwa lata, bo pojawili się w Polsce w 2017 roku, po szczycie NATO w Warszawie.

Te pierwsze testy, które przeprowadzili, skłoniły ich do tego, żeby teraz przejść do nowego etapu: obecności. Którą w tym dokumencie nazwaliśmy obecnością trwałą. Co to znaczy? To znaczy, że wojska amerykańskie będą na naszym terytorium bez przerwy. Nawet jeśli będą rotowały, to będą rotowały na zakładkę, czyli raczej będzie więcej amerykańskich żołnierzy niż mniej.

 

Panie Prezydencie, dużo mówił Pan dzisiaj o Rosji, był Pan pytany o Rosję. Jakiej spodziewa się Pan reakcji Rosji na to, że tylu amerykańskich żołnierzy będzie w Polsce?

Nie spodziewam się jakiejś specjalnej reakcji Moskwy, bo Moskwa cały czas dozbraja okręg kaliningradzki. Jest to w tej chwili najbardziej zmilitaryzowana strefa w Europie, i to już od dawna. To, co się w tej chwili dzieje ze strony Sojuszu Północnoatlantyckiego – naszej strony, ze strony Stanów Zjednoczonych – to w zasadzie odpowiedź na to, co Rosja pokazuje w okręgu kaliningradzkim, prowadząc choćby szeroko zakrojone ćwiczenia na Białorusi, jak ćwiczenia „Zapad”, które niedawno miały miejsce. Z jednej strony demonstruje, ale z drugiej – ta obecność rosyjska po prostu jest. Można powiedzieć, że odpowiedź stanowi wzmocniona obecność Sojuszu Północnoatlantyckiego i amerykańska na naszym terytorium. I w tym zakresie, w moim przekonaniu, nic się nie zmienia.

Pytano mnie dzisiaj, czy Rosja jest przyjacielem Polski. Bardzo bym chciał, żeby była przyjacielem Polski, bardzo bym chciał, aby nasze relacje były jak najlepsze – żeby rozkwitały relacje polityczne, międzyludzkie, naukowe, wymiana gospodarcza. Bardzo bym tego chciał, tylko że warunek jest jeden: musi być przestrzegane prawo międzynarodowe, podstawowe zasady, bo jest to gwarancja światowego bezpieczeństwa – gwarancja pokoju. Dzisiaj tego o Rosji powiedzieć nie można.

 

Panie Prezydencie, jak na razie są to decyzje na poziomie Białego Domu i Pentagonu. Kwestia zwiększenia obecności amerykańskich sił w naszym kraju nie została jeszcze zatwierdzona przez amerykański Kongres. Czy nie obawia się Pan, że ta polityczna walka w amerykańskim Kongresie może tak naprawdę zniweczyć, pokrzyżować te plany?

Wierzę w to głęboko, że wszyscy członkowie Kongresu Stanów Zjednoczonych – zarówno Izby Reprezentantów, jak i Senatu – kierują się interesem Stanów Zjednoczonych. Nie mam żadnych wątpliwości, że w interesie Stanów Zjednoczonych jest to, by w Europie był zapewniony spokój. Dzisiaj elementem zapewnienia pokoju i spokoju w Europie jest obecność NATO na wschodniej flance. Niestety, życie pokazało – na przykładzie napaści na Gruzję, w 2014 roku na przykładzie napaści na Ukrainę, aneksji Krymu, okupacji Krymu, dzisiaj Ługańska, Doniecka – że tego spokoju nie ma.

Tu jest potrzebne wzmocnienie, bo jeżeli nie, to istnieje zagrożenie wojenne. Obecność Sojuszu Północnoatlantyckiego i armii Stanów Zjednoczonych to zagrożenie wojenne dalece oddala. Zapewnia spokój w naszej części Europy, ale też w całej Europie. Stany Zjednoczone dzięki temu również są obecne, a nie muszą się włączać do wojny, tak jak kiedyś włączyły się czy to do I wojny światowej wywołanej w Europie, czy do II wojny światowej wywołanej przez Niemców i Rosję Sowiecką także w Europie.

 

Panie Prezydencie, padało dzisiaj dużo słów i deklaracji związanych z ruchem bezwizowym – z tym, o co my zabiegamy od, można powiedzieć, wręcz dziesięcioleci. Czy sądzi Pan, że 2019 to wreszcie będzie ten rok, gdy nasi obywatele będą mogli bez wiz turystycznie przyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych?

To – oczywiście – pytanie, które pada od dawna. Fakt jest faktem, że w zeszłym roku bardzo mocno zwróciłem na to uwagę Pana Prezydenta Donalda Trumpa i jego współpracowników w czasie naszego poprzedniego – 10 miesięcy temu – spotkania tutaj, w Białym Domu. Wtedy powiedziałem bardzo wyraźnie: „Panie Prezydencie, nie wiem, czy pan wie, ale Polacy cały czas potrzebują wiz do Stanów Zjednoczonych”. Prezydent i jego współpracownicy byli zdumieni – ja to rozumiem, bo nie zwraca się uwagi na takie rzeczy na co dzień.

Natomiast ja mówię: „Jesteśmy waszym bliskim sojusznikiem, a Polacy cały czas potrzebują wiz i nie jest to dobrze postrzegane w moim kraju, który bardzo by chciał mieć jak najlepsze relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Ludzie chcą podróżować, przybywać, zwiedzać Stany Zjednoczone, oglądać piękno waszego kraju – tymczasem wcale nie jest to takie proste ani przyjemne ubiegać się o amerykańską wizę”.

I rzeczywiście zarówno Pan Prezydent, jak i przede wszystkim Pan Prezydent działając poprzez ambasador Stanów Zjednoczonych w Warszawie, Panią Mosbacher – faktycznie działają bardzo mocno w tym kierunku, aby Polska została objęta Visa Waiver Program. Wierzę, że tak się stanie. Liczba odmów spada z roku na rok. W zeszłym roku już była bardzo niewielka – bodajże ok. 3,99 proc. Więc jeżeli uda się ją zmniejszyć do 3 proc. – a wierzę, że się uda – to wtedy faktycznie będziemy objęci tym Visa Waiver Program. Tym bardziej że zawieramy kolejne umowy ze Stanami Zjednoczonymi, które wejście do tego programu umożliwiają.

Chociażby dzisiaj została podpisana umowa o współpracy i współdziałaniu w zakresie zwalczania najgroźniejszej przestępczości – to jest właśnie droga do programu bezwizowego. I jak dzisiaj powiedziałem w czasie konferencji prasowej: głęboko w to wierzę, że w czasie pierwszej kadencji Pana Prezydenta Donalda Trumpa to zniesienie wiz dla Polaków nastąpi.

 

Panie Prezydencie, chciałam spytać o zaproszenie dla Pana Prezydenta Trumpa do Polski na wrzesień. Prezydent Trump mówi, że bardzo by chciał pojawić się w naszym kraju we wrześniu. Według Pana jakie są szanse? I w jakich miastach miałby pojawić się Prezydent Trump?

To ostatnie pytanie jest zbyt trudne, nie potrafię w tej chwili na nie odpowiedzieć. Natomiast rzeczywiście wystosowałem do Pana Prezydenta Donalda Trumpa zaproszenie na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, czyli 1 września tego roku. Pan Prezydent to zaproszenie otrzymał. Wszystko wskazuje na to, że Pan Prezydent czyni wszystko, aby w tych uroczystościach wziąć udział. Jaki będzie szczegółowy program obecności Pana Prezydenta w Polsce, nie potrafię w tej chwili powiedzieć.

 

Panie Prezydencie, dzisiaj bardzo dużo mówimy o tej nowej deklaracji, o współpracy obronnej pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Ale to nie wszystkie umowy, które zostały podpisane i zostaną podpisane. Będzie polsko-amerykańska współpraca w dziedzinie nauki, energetyki, onkologii. Czy może nam Pan zdradzić więcej szczegółów?

Tak, będzie w dziedzinie nowoczesnych technologii, bo to też jest związane z moją obecnością tutaj, w Stanach Zjednoczonych. Będę jeszcze obecny w Houston, Reno, a także w San Francisco. Wszędzie tam będą się odbywały spotkania bardziej o profilu biznesowym – czyli już nie tak ukierunkowane politycznie jak dzisiejsze spotkanie tutaj, w Białym Domu, z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem, tylko właśnie bardziej o profilu biznesowym i naukowym.

W Houston przede wszystkim walka z rakiem – będziemy odwiedzali MD Anderson Cancer Center. Jest to jedna z najnowocześniejszych na świecie czy może – jak niektórzy twierdzą – najnowocześniejsza placówka lecznicza, ale i centrum badawcze, które pracuje nad walką z nowotworami. I rzeczywiście są tam opracowywane niesłychanie nowatorskie, nowoczesne metody – o tym będziemy rozmawiali.

Bo teraz, w związku z planowaną strategią walki z rakiem w Polsce – Narodową Strategią Onkologiczną – chcemy patrzeć na te amerykańskie wzorce i zacieśniać współpracę ze Stanami Zjednoczonymi właśnie w tych najbardziej nowoczesnych dziedzinach naukowych. To bardzo ważne, byśmy w tym zakresie współdziałali, czerpiąc z przykładu i współpracując z najlepszymi.

 

Panie Prezydencie, na koniec chciałem Pana zapytać tak trochę plotkarsko. Jaki prywatnie jest Pan Prezydent Donald Trump? I jak podobał się Panu przelot samolotu F-35?

Myślę, że na wszystkich zrobił wrażenie ten przelot. Możliwości samolotu F-35, jego awionika – w tej chwili jest to rzeczywiście najnowocześniejszy samolot na świecie, piątej generacji, nic nowocześniejszego do tej pory nie wymyślono. Faktycznie jest tak, że aplikujemy o te samoloty, chcielibyśmy je od Stanów Zjednoczonych kupić i wyposażyć nimi polskie lotnictwo. O tym też rozmawiałem z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem.

Natomiast jaki jest Pan Prezydent Donald Trump? Bardzo bezpośredni, jest człowiekiem, który oczekuje konkretu – rozmawia bardzo konkretnie i konkretnie załatwia sprawy. Starałem się dzisiaj to podkreślić w czasie konferencji prasowej, że przecież my w Warszawie w 2017 roku z Panem Prezydentem po raz pierwszy mieliśmy możliwość dłużej porozmawiać. I wtedy rozmawialiśmy właśnie o rozwoju współpracy w zakresie dostarczania do Polski gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych – jesteśmy jednym z pierwszych odbiorców tego gazu na świecie, ten gaz jest już dostarczany do Polski. A więc to, o czym rozmawiamy, zaraz przekładane jest na czyn – i to jest dla mnie najważniejsze. Że to nie jest polityka, która ogranicza się do słów. To rzeczywiście polityka czynów, która zmierza ku realizacji.

10 miesięcy temu rozmawialiśmy o zwiększeniu amerykańskiej obecności wojskowej, dzisiaj podpisaliśmy w tej sprawie deklarację, w najbliższych miesiącach będzie to już realizowane. Bo – oczywiście – dalej musi Ministerstwo Obrony Narodowej rozmawiać na ten temat z Pentagonem i uzgadniać szczegóły, więc wymaga to jeszcze technicznego dopracowania. Ale jest to rzeczywiście polityka czynu – i to mi się u Pana Prezydenta Donalda Trumpa niezwykle podoba.

Poza tym jest bardzo miłym, otwartym człowiekiem, z którym można sympatycznie porozmawiać. Tak że stwarza bardzo miłą atmosferę. Jest taki bardzo amerykański, więc jeżeli ktoś to lubi – a ja ten luźny trochę sposób bycia lubię – to na pewno uznałby Pana Prezydenta za bardzo interesującego rozmówcę. Bo jest to bardzo interesujący rozmówca.

 

Waszyngton, konferencja prasowa Prezydenta Andrzeja Dudy, 12 czerwca 2019 r.

Prezydent Andrzej Duda w Waszyngtonie

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.