Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 25 września 2019

Rozmowa w programie „Gość Wiadomości”

Z Prezydentem Andrzejem Dudą w programie „Gość Wiadomości” w TVP rozmawiał Michał Adamczyk. 

 

Specjalnym gościem w naszym studiu w siedzibie ONZ-etu jest Prezydent Rzeczypospolitej, pan Andrzej Duda, dzień dobry – a w Polsce dobry wieczór – Panie Prezydencie.

Tak, dzień dobry, bo w Nowym Jorku jest wczesne popołudnie, a dobry wieczór w Warszawie i całym kraju.

 

Panie Prezydencie, jak rozpoczęła się Pańska rozmowa z amerykańskim prezydentem?

„Dzień dobry, Panie Prezydencie, bardzo się cieszę, że możemy się znowu spotkać” – tak się rozpoczęła.

 

No dobrze, od jakiego tematu?

Zobacz także: Spotkania Prezydenta w Nowym Jorku Spotkanie Prezydentów Polski i USA Głównym tematem była – rzecz jasna – współpraca wojskowa. O tym rozmawialiśmy najwięcej. Zaraz zresztą poszliśmy się spotkać i już w obecności dziennikarzy podpisać tę wspólną deklarację dotyczącą amerykańskiej, wzmocnionej jeszcze obecności w Polsce, a ściślej mówiąc – miejsc, w których będą, rozlokowani żołnierze amerykańscy. Nie ukrywam: najbardziej cieszę się z tego, że w Poznaniu będzie Dowództwo Dywizji, bo to bardzo ważny sygnał, wzmacniający amerykańską obecność u nas – i to dobrze.

 

A były takie momenty, że była różnica zdań, że nie mieliście wspólnego stanowiska podczas Waszego spotkania w cztery oczy?

Nie, właściwie nie mamy takich tematów, w których nie mielibyśmy wspólnego stanowiska. Bardzo lubię też wysłuchać opinii pana prezydenta Donalda Trumpa na różne kwestie właśnie związane z tą wielką polityką światową.

 

No i jakie opinie Pan usłyszał?

Pytałem o Syrię, o sytuację właśnie w Arabii Saudyjskiej po tym ataku, który miał tam miejsce, na instalacje energetyczne. Rozmawialiśmy o różnych bieżących sprawach.

 

Niektórzy komentatorzy zwracali uwagę na to, że zaplanowane 35 minut to stanowczo za mało, by poruszyć wszystkie ważne kwestie.

No tak, tylko pan redaktor musi pamiętać, że – po pierwsze – tutaj toczą się cały czas spotkania w siedzibie ONZ-etu, które mają charakter bilateralny i są to spotkania, które z reguły nie trwają dłużej niż 15 minut. Byłem u pana prezydenta Donalda Trumpa w jego siedzibie – oczywiście tymczasowej, bo to tutaj, w Nowym Jorku – zaprosił mnie do siebie i tam rzeczywiście rozmawialiśmy ponad pół godziny.

 

Natomiast widziałem się z panem prezydentem Donaldem Trumpem po raz kolejny w ciągu ostatnich miesięcy, bo przecież w czerwcu mieliśmy oficjalną wizytę tutaj, w Waszyngtonie, na zaproszenie Pana Prezydenta – i też rozmawialiśmy. W międzyczasie rozmawialiśmy jeszcze telefonicznie. Więc naprawdę tych kontaktów było bardzo dużo i te 35 minut w zupełności nam wystarczyło na omówienie wszystkich tematów, które mamy w tej chwili na agendzie.

 

Wspomniał Pan o rozmowie telefonicznej. Czy ma Pan bezpośredni numer telefonu do amerykańskiego…?

Mam takie szybkie łącze z Panem Prezydentem, że rzeczywiście możemy właściwie rozmawiać w każdej chwili.

 

Korzysta Pan z niego czasem, jak rozumiem?

Rozmawialiśmy kilka razy. Pan prezydent Donald Trump też korzysta, bo kontaktował się ze mną nie tak dawno. Przepraszał, że nie może przyjechać we wrześniu do Polski na 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej – właśnie wyjaśniał mi sprawę, mówił o huraganie i o całej tej sytuacji, która dla mnie była zrozumiała: Prezydent nie może opuścić kraju w momencie, gdy zbliża się oczywiste niebezpieczeństwo.

 

Pan tak samo by postąpił, gdyby był na miejscu prezydenta Donalda Trumpa?

Zdecydowanie tak samo bym postąpił. Tak, bo to kwestia odpowiedzialności, tego, na ile ludzie też uważają, że prezydent poważnie traktuje sprawy ich i kraju – dla mnie było to całkowicie naturalne. Oczywiście było mi przykro, że Pan Prezydent nie przyjedzie, ale trudno było tego nie zrozumieć.

 

Pojawiały się komentarze, że tak naprawdę Donaldowi Trumpowi nie zależy na relacjach z Polską, i właśnie pokazał to wtedy, przekładając tę wizytę.

Zawsze będą tacy, którzy właśnie powiedzą, że 35 minut to za mało, żeby porozmawiać. Zapewniam, że to wystarczająco dużo, by porozmawiać na wszystkie ważne tematy. Tym bardziej że – proszę o tym pamiętać – rozmowa prezydentów to tak naprawdę wskazanie pewnych kierunków, w jakich mają się toczyć sprawy. Poruszasz temat – jest akceptacja albo jej nie ma. Krótka odpowiedź: „Tak, robimy”. I potem reszta jest już zlecana współpracownikom. Prezydenci sami nie rozstrzygają wszystkich spraw detalicznie. W detalach jest to już kwestia pracy ministrów i dalej jest to w ten sposób prowadzone.

 

Skoro wizyta prezydenta Donalda Trumpa została przełożona, to kiedy do niej dojdzie? To będzie jeszcze w tym roku czy już w następnym?

Powiedziałem Panu Prezydentowi, że mamy nadzieję na jego wizytę razem z małżonką jeszcze w tym roku, że bardzo byśmy tej wizyty chcieli, że czekamy. Pan Prezydent powiedział mi – mniej więcej tak, jak potem wypowiedział się do mediów – że bardzo by chciał przyjechać do Polski, ma nadzieję, że to mu się uda.

 

Rozpoczęła się procedura impeachmentu amerykańskiego prezydenta w związku z podejrzeniami o szukanie na Ukrainie haków, niewygodnych informacji dla bezpośredniego konkurenta Donalda Trumpa, czyli Joe Bidena. Jaki jest Pański komentarz, Panie Prezydencie?

To wewnątrzamerykańskie sprawy, więc trudno mi je komentować. Sprawa na pewno zostanie zbadana w szczegółach. Natomiast proszę też pamiętać, jaki mamy moment: w Stanach zaraz się rozpocznie kampania prezydencka – to już trochę wygląda jak element kampanijny.

 

To podobnie jak w Polsce. Bo w przyszłym roku też będą ponowne wybory.

Będą.

 

Więc od razu pytanie, które chciałem zadać później, ale skoro już przeszliśmy do tego wątku: chciałby Pan, aby Pańskim rywalem w walce o reelekcję był Donald Tusk czy też nie?

Na pewno będą różni kandydaci, tak jak zawsze są kandydaci w wyborach prezydenckich. Każdego konkurenta szanuję, zakładam, że każdy startuje, by zrealizować swoją wizję rozwoju naszego kraju, także swoją wizję prezydentury. Podchodzę do tego z dużym szacunkiem.

 

Zobacz także: Wystąpienie Prezydenta podczas debaty generalnej 74. sesji ZO ONZ [PL/ENG] Prezydent w ONZ o prawach dziecka i zrównoważonym rozwoju  Wracając do wizyty tutaj, w ONZ. Podczas śniadania Donald Trump skierował bezpośrednio do Pana takie słowa: „Dziękuję Panu bardzo, Polacy naprawdę mają szczęście. Dobra robota!”. Jak Pan uważa, Panie Prezydencie, ile w tym szczerości, a ile kurtuazji?

Pan prezydent Trump jest człowiekiem bardzo sympatycznym, osobiście bardzo go lubię, bo to jest taki ciepły człowiek – faktycznie sympatyczna relacja. Było mi miło, że tak powiedział. Oczywiście, że jest w tym wiele sympatycznej grzeczności, ale miło usłyszeć dobre słowo ze strony polityka, który niesie na sobie taką odpowiedzialność za sprawy państwowe, właściwie nawet nie tylko – bo i światowe.

 

Prezydent Donald Trump rzeczywiście wielokrotnie chwalił też Polskę m.in. za wywiązywanie się ze zobowiązań sojuszniczych NATO, czyli minimum 2 proc. PKB. Pan Prezydent chce, żeby rósł ten odsetek na modernizację polskiej armii.

Chciałbym, żebyśmy porządnie zmodernizowali naszą armię, żeby nasi żołnierze byli dobrze wyposażeni, żeby mieli nowoczesny sprzęt. Żeby dzięki temu – po pierwsze – mogli nas najlepiej, jak to tylko możliwe, strzec i bronić w razie potrzeby, ale także – żeby sami bezpieczniej służyli. Na dobrym, nowoczesnym sprzęcie służy się bezpieczniej, także żołnierz jest lepiej zabezpieczony. A proszę pamiętać, że w wojsku najcenniejszy jest żołnierz.

 

Często mówimy, że relacje polsko-amerykańskie są najsilniejsze w historii, bardzo dobre. Ale może dla Amerykanów jest to po prostu czysty biznes? Bo sprzedają Polsce swój sprzęt, bo Polacy będą budować bazy przecież za polskie pieniądze.

Proszę pamiętać, że każde państwo chce dbać o swoje interesy. Ludzie wybierają przywódców – w państwach demokratycznych – by jak najlepiej dbali o ich interesy. W związku z tym jest dla mnie oczywiste, że pan prezydent Donald Trump dba o interesy Stanów Zjednoczonych.

 

Ale kosztem Polski czy nie?

To są trochę inne interesy niż nasze, bo oni są światowym mocarstwem, więc ich interesy są na całym świecie. To, żeby być w Polsce obecnym, jest w interesie Stanów Zjednoczonych – w interesie bezpieczeństwa i gospodarczym. Ale jest także w naszym interesie. I tu mamy to szczęście, że te dwa interesy zbiegają się, stykają ze sobą – po prostu w tym momencie są zbieżne.

 

Więc oczywiście, że Amerykanie robią interes chociażby przez to, że sprzedają nam gaz – kupujemy od nich gaz skroplony. Ale my tego gazu używamy, nikt nie daje go nam w prezencie ani my nikomu nie dajemy w prezencie pieniędzy. Jest to po prostu zwykła wymiana handlowa, gospodarcza. My to prowadzimy, to nam się opłaca, jest dla nas korzystne, wzmacnia nasze bezpieczeństwo – na tym polega ta relacja. Obie strony na tym zyskują.

 

Jeżeli chodzi o amerykańską obecność wojskową. Jak powiedziałem: są wielkie polityczne interesy Stanów Zjednoczonych, które przemawiają za tym, by wojska amerykańskie były w Europie, by były obecne także na wschodniej flance NATO. Jest to dla nas korzystne, bo wzmacnia nasze bezpieczeństwo. Dziwić się, że jesteśmy gotowi włożyć pieniądze w infrastrukturę na naszej ziemi? Chcę to bardzo mocno podkreślić – my mówimy: będziemy realizowali infrastrukturę, której będą używali Amerykanie, na polskiej ziemi. Mówimy o budynkach, instalacjach i innych tego typu rozwiązaniach, które są tworzone i będą jeszcze tworzone. Ale to zostaje u nas.

 

Komu ten sojusz bardziej się opłaca: Polsce czy Stanom Zjednoczonym?

Myślę, że opłaca się i Stanom Zjednoczonym, i Polsce. Polsce opłaca się na pewno – co do tego jestem absolutnie przekonany. I dlatego bardzo się cieszę, że Amerykanie są obecni, bo nie mam żadnych wątpliwości, że to bardzo poważnie wzmacnia nasze bezpieczeństwo, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

 

To zmienię teraz temat. Prezydent Francji, Emmanuel Macron, ocenia, że to Polska blokuje wspólne wysiłki Unii Europejskiej na rzecz ochrony środowiska. Takie słowa, Panie Prezydencie, nie biorą się znikąd.

Pan Prezydent Macron rzeczywiście wypowiedział się… uważam, że była to wypowiedź co najmniej nieelegancka, bo nie jest to wypowiedź zgodna z prawdą. Przeprowadziliśmy konferencję COP24 w zeszłym roku w Katowicach. Ta wielka światowa konferencja klimatyczna zakończyła się sukcesem. W drodze konsensusu został przyjęty dokument Katowice Rulebook czyli reguły katowickie, które mówią o tym, jak należy wdrażać porozumienie paryskie.

 

To był i to jest nasz wielki sukces, właśnie na drodze ochrony klimatu. Ale jednocześnie przyjęliśmy także deklaracje Just Transition czyli Sprawiedliwa Transformacja. Uważam, że powinniśmy realizować cele rozwojowe i ochrony klimatu, ale w taki sposób, żeby to nie zaszkodziło obywatelom. To właśnie o to chodzi. To ma być tak prowadzone, aby ludzie nie tracili pracy, aby nie ubożeli na skutek działań, które są podejmowane, a pan Prezydent Macron zna to najlepiej, bo kiedy zaczął podnosić de facto ceny energii w kraju, w związku właśnie z kwestiami klimatycznymi, mówimy przede wszystkim o paliwach, to natychmiast miał żółte kamizelki, bo ludzie zaczęli protestować, że ich poziom życia bardzo spadł przez podwyżki cen, więc on to powinien najlepiej rozumieć.

 

Dlaczego to zrobił Pana zdaniem francuski Prezydent? Dlaczego powiedział takie słowa?

Nie wiem dlaczego.

 

Polska przecież zablokowała zapisy dotyczące neutralności klimatycznej, jaką kraje UE miałyby osiągnąć do 2050 roku. Być może to było jedną z przyczyn takiej, a nie innej wypowiedzi?

Dlatego, że chcemy, aby wszystko zostało dokładnie sprawdzone, zbadane, żeby było wiadomo, jakie będą koszty i w związku z tym, jakie rekompensaty trzeba przygotować dla tych, którzy potencjalnie mogą zostać poszkodowani na skutek tej polityki. I to powinno zostać szczegółowo przeanalizowane i nie będziemy podejmowali żadnych decyzji w ciemno, zwłaszcza takich, które mogą zaszkodzić ludziom. Po prostu nie.

 

Do 2030 roku Polska powinna całkowicie zrezygnować z węgla czy nie?

Panie Redaktorze, jest w tej chwili nowa strategia energetyczna, będziemy zmieniali nasz tak zwany mix energetyczny, będzie więcej energii ze źródeł odnawialnych i to będzie wszystko przebudowywane. Natomiast nie przypominam sobie, żeby tam była przewidziana całkowita rezygnacja z węgla. Nie, tylko będzie znacznie więcej energii ze źródeł niewęglowych.

 

Może wszystko dzieje się zbyt wolno, może można przyspieszyć pewne sprawy, procesy na rzecz ochrony środowiska.

Przyspieszyć, to znaczy, że ktoś musi ponieść tego koszty, a my nie chcemy, żeby ponosili je obywatele w Polsce. Polsce, która jest cały czas na dorobku, gdzie do zachodu Europy trochę nam brakuje. Bardzo się staramy, chcemy dogonić zachód, idzie nam bardzo dobrze, mamy świetny wzrost gospodarczy, rosną wynagrodzenia, ale to jeszcze nie jest taki poziom życia, jaki jest na zachodzie, a my dążymy do tego, żeby był taki, jak na zachodzie. Wtedy będziemy mogli się rzeczywiście zastanawiać poważniej nad tym czy przyspieszyć. Na razie robimy tyle, ile jesteśmy w stanie.

 

A w Polsce powinna powstać elektrownia atomowa czy nie?

Zobaczymy, to jest wszystko kwestia przyszłości. Zgodnie ze strategią energetyczną powinniśmy realizować, tak jak powiedziałem, przebudowywać te mix energetyczny, odchodząc powoli od węgla, ale po przez zmniejszanie jego konsumpcji, zmniejszenie jego użycia w energetyce. Natomiast proszę pamiętać też, że węgiel jest naszym wielkim zasobem naturalnym, którego mamy bardzo dużo w Polsce, najwięcej w Europie i chciałabym również, żeby na naszych uczelniach pracowano również nad czystymi technologiami wykorzystania węgla, bo to jest także bardzo ważne. Żeby można było węgiel wykorzystać bez szkody dla środowiska naturalnego.

 

Podczas wizyt zagranicznych bardzo często spotyka się Pan, panie Prezydencie, z Polonią. Co Polakom mieszkającym za granicą może zaoferować Prezydent, oprócz miłych słów i podziękowań?

Na przykład udało się przeprowadzić ustawę, z mojej inicjatywy, o legitymacjach szkolnych dla uczniów polskich szkół za granicą. Dzisiaj jest tak, że przyjeżdża taki uczeń ze Stanów Zjednoczonych czy innego kraju, i ma taką samą legitymację, dającą mu takie same uprawnienia, jest taka samo traktowany jak zwykły polski uczeń. To jest taki myślę miły gest. Przecież w krajach, gdzie ludzie są zamożni, tutaj w Stanach Zjednoczonych, ta zniżka, która gdzieś tam przysługuje nie ma takiego wielkiego znaczenia finansowanego, ale chciałem, żeby to był pewien symbol. Symbol tego, że jak to mówią, wszystkie dzieci nasze są.

 

Czego oczekuje Polonia, Polacy, którzy mieszkają na stałe za granicą?

Chyba najbardziej oczekują tego, żeby w Polsce było dobrze. Żeby polskie sprawy dobrze się toczyły, żeby Polska była bezpieczna, żeby była coraz zamożniejsza. Bardzo często mówią o tym, że chcieliby wrócić. Zwłaszcza tacy ludzie, którzy już się zbliżają do emerytury, ale też ostatnimi czasy dużo młodych mówi do mnie, że właśnie się szykuje do powrotu, chce wracać, nawet tutaj w USA słyszałem kilka takich wypowiedzi. Mnie to bardzo cieszy, bo to jest to, czego pragnąłem od samego początku. Żeby w Polsce stworzyć takie warunki życia, żeby ludzie z emigracji chcieli wrócić do Polski.

 

A co mówią ci przedstawiciele Polonii i o co najczęściej pytają?

O co pytają? Kiedy Pan znowu przyjedzie.

 

No to ja też zapytam. Kiedy Pan Prezydent znowu zawita w Stanach Zjednoczonych?

Jeszcze nie wiem, zobaczymy. Być może jeszcze w tym roku, być może w grudniu, bo kończy się nasze niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Nie wykluczam, ze na ostatnią sesję RB przyjadę. Byłem na pierwszej, w styczniu zeszłego roku i być może także przyjadę na ostatnią, ale nie jestem tego jeszcze pewien.

 

Rzecznik Trybunału Sprawiedliwości UE ocenił, że pytania polskich sędziów do unijnego trybunału są niedopuszczalne, tak to zostało sformułowane. Tym samym stanął po stronie polskiego rządu. Odczuwa Pan, Panie Prezydencie, satysfakcję?

Myślę, że nie tyle stanął po stronie polskiego rządu, chociaż miał stanowisko zbieżne ze stanowiskiem polskiego rządu, co, ja to raczej odbieram jako pewne pokazanie sędziom, którzy wystąpili, że po prostu sprawa ma podtekst polityczny, i że to się nie nadaje do rozstrzygania.

 

Niektórzy byli bardzo zaskoczeni taką, a nie inną decyzją TSUE – byli przekonani, że będzie cały czas murem po stronie tych sędziów, którzy te pytania wystosowali.

Zacznijmy od tego, że potrzebne jest dobre sądownictwo dyscyplinarne. Jest bardzo ważne dla czystości wymiaru sprawiedliwości, dla jego dobrego funkcjonowania, dlatego, żeby sędziowie byli ludźmi etycznymi. W związku z tym świadomość tego, że istnieje rzeczywista odpowiedzialność dyscyplinarna, jest bardzo ważna.

 

Podróżuje Pan dużo po świecie, spotykając się z przywódcami różnych krajów. Jaka jest dziś ocena Polski, jak jest postrzegana? Co się zmieniło w tej ocenie, bo od czterech lat widzi Pan, jak to się zmienia, być może ewoluuje?

Dużo się stało dobrych rzeczy dla Polski w tej przestrzeni międzynarodowej. Jesteśmy w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych – to jest ważna rola i ona jest na świecie dostrzegana. Dyskutujemy bardzo mocno o kwestiach pokoju na świecie, właśnie w Radzie Bezpieczeństwa podejmowaliśmy te tematy. Podejmowaliśmy  też tematy ochrony praw dzieci, ochrony praw osób z niepełnosprawnościami w miejscach, gdzie są konflikty. Więc tych takich ważnych tematów tutaj, w ONZ poruszyliśmy kilka bardzo mocno – i to zostało dostrzeżone.

 

Wczoraj nawet rozmawiałem na ten temat z naszą panią ambasador, opisywała mi jaka jest tutaj atmosfera i jak wygląda nasza pozycja. Jestem bardzo zadowolony z pracy, jaką wykonała polska dyplomacja przez ten okres prawie już dwóch lat. Mamy bardzo dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi – to jest dostrzegane na świecie, zwłaszcza w Europie, zwłaszcza w naszej części Europy. Tutaj z pewnością jesteśmy najbliższym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych – to jest bardzo widoczne i to też bardzo wzmocniło naszą pozycję. Ogólnie rzecz biorąc, mogę spokojnie powiedzieć: jesteśmy mocniejsi niż byliśmy. Bardzo też doceniany jest nasz rozwój gospodarczy – to słyszę właściwie za każdym razem: wow, ale wam idzie w Polsce bardzo dobrze.

 

A pojawiają się pytania: dlaczego tak się dzieje? Co zrobiliście, że taki rozwój udało się osiągnąć? Bo przecież są głosy, że jest taki szybki, dynamiczny rozwój gospodarczy, bo po prostu macie szczęście, bo sprzyja wam koniunktura i nic poza tym.

Pilnujemy podatków, żeby były odprowadzane, żeby trafiały do budżetu, dzięki temu można realizować takie programy jak 500+ czy inne programy o charakterze społecznym. Ale to jest właśnie sukces, że można takie rzeczy zrobić, że wreszcie jest  w społeczeństwie sprawiedliwy podział tego dobra, jakim są pieniądze, które trafiają z podatków do budżetu państwa, że one wracają z powrotem do tych właśnie, którzy te podatki płacą. A kogo wspieramy? Wspieramy rodziny wychowujące dzieci, bo uważamy, że jest to taki niezwykle ważny gest ze strony państwa, że państwo docenia ten trud rodzicielski i chce go wesprzeć.

 

Ale to jest działanie na kredyt – tak mówią przedstawiciele jednej poważnej partii…

Zawsze tak będą mówili. Tylko jakimś dziwnym trafem sytuacja budżetowa – pod względem deficytu itd. – jest dużo lepsza niż za ich czasów.

 

Ale też zmieniają zdanie, bo mówią, że program ten nie będzie absolutnie zlikwidowany, ale być może potrzebne będzie wprowadzenie pewnych modyfikacji.

Panie redaktorze, jakoś dziwnym trafem pięćdziesiąt miliardów z VAT-u znikało. Przez cały ten okres nie potrafili tego zatrzymać. Zmienił się rząd, przyszedł rząd Zjednoczonej Prawicy, ja przyszedłem jako Prezydent – okazało się, że właściwie błyskawicznie da się znacząco ograniczyć tą ilość rozkradanego VAT-u. Dzięki temu można realizować programy społeczne, których miało się w ogóle nie dać zrealizować. Mowa była, że to jest absolutnie nierealne, niemożliwe. I co? Jest możliwe? Jest!

 

Ale częściowo te przepisy dotyczące VAT-u przygotowali wasi poprzednicy – Platforma Obywatelska.

Czemu nie wprowadzili w życie?

 

Nie wprowadzili, ale przygotowali. Stracili władzę, gdyby nie stracili, toby wprowadzili…

Dlaczego nie wprowadzili? Osiem lat czasu było.

 

Jak ocenia Pan kampanię wyborczą, która dzisiaj toczy się w Polsce? To jest ostra kampania, łagodna? Taka jak poprzednie, inna?

Chciałbym, żeby w kampanii zawsze były zachowane granice pewnej kultury, nie tylko politycznej, ale takiej zwykłej kultury relacji pomiędzy ludźmi. Żeby nie było agresywnego języka, żeby nie było agresywnych działań. Wydaje mi się, że ta kampania jest w miarę przyzwoicie prowadzona, taka jest moja ocena, jak obserwuję ją z boku.

 

A nie brakuje Panu rzeczowych rozmów o programie, o gospodarce, o konkretnych pomysłach dla Polski i Polaków? Bo mam wrażenie, że często jest więcej emocji i wzajemnych ataków, a mało konkretów, rozmów programowych.

Były konwencje programowe, w związku z czym te programy zostały ogłoszone…

 

Ale w programach publicystycznych najczęściej wygląda to tak, że jeden polityk atakuje drugiego, jest mało tych rozmów merytorycznych.

Bo jeszcze trzeba znać swój program.

 

A kampania przed wyborami prezydenckimi – ona już ruszyła? Ruszy?

Na razie mamy kampanię parlamentarną. Oczywiście są tacy, którzy mówią: kampania zaczyna się dzień po ogłoszeniu wyników wyborów.

 

Niektórzy mówią, że nigdy się nie kończy i nigdy nie zaczyna, bo nieustannie trwa.

Normalne, demokratyczne reguły.

 

Na pewno rozpocznie się, gdy pozna pan swojego rywala, o tym rozmawialiśmy już wcześniej.

Tak, jak powiedziałem, na pewno będzie przynajmniej kilku kandydatów.

 

Bardzo dziękuję, specjalnym „Gościem Wiadomości” był Prezydent RP Andrzej Duda ze specjalnego studia w ONZ. Do zobaczenia.

Do zobaczenia, dziękuję.

Poleć znajomemu