przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 11 listopada 2019

Wywiad Prezydenta dla radiowych „Sygnałów Dnia”

  |   Wywiad Prezydenta dla radiowych „Sygnałów Dnia” Wywiad Prezydenta dla radiowych „Sygnałów Dnia” Wywiad Prezydenta dla radiowych „Sygnałów Dnia” Wywiad Prezydenta dla radiowych „Sygnałów Dnia” Wywiad Prezydenta dla radiowych „Sygnałów Dnia”

Katarzyna Gójska: Gościem „Sygnałów Dnia” jest Pan Prezydent Andrzej Duda. Witam serdecznie, Panie Prezydencie.

 

Andrzej Duda: Dzień dobry, witam serdecznie panią redaktor, witam naszych słuchaczy.

 

Panie Prezydencie, sto lat temu Rzeczpospolita ciągle walczyła o swoje granice, ale tak naprawdę ciągle walczyła o niepodległość, o bycie wolnym, niepodległym państwem. Jaka nauka z tamtych czasów płynie i dla obywateli, ale może też bardziej dla polityków? Czy w ogóle to są czasy, które należy traktować jako lekcję, czy też po prostu jako wspomnienie już bardziej sentymentalnie?

 

Przede wszystkim należy to traktować jako lekcję, dlatego że wtedy wygraliśmy, nie tylko odzyskaliśmy niepodległość, ale przede wszystkim utrzymaliśmy ją. Rok później, kiedy było najgorsze zagrożenie, w 1920 roku, kiedy przecież Sowieci podeszli pod Warszawę i udało się ich pokonać, ale właśnie tylko i wyłącznie dzięki temu, że była wielka jedność, była jedność całego społeczeństwa, była jedność wszystkich jego sfer, a przede wszystkim była jedność klasy politycznej. Wszyscy wtedy chcieli obronić, wszyscy wtedy chcieli utrzymać wolną, niepodległą, suwerenną Polskę. Ci, których nazywamy dzisiaj Ojcami Niepodległości, wtedy przecież Wincenty Witos porzucił swoją pracę na roli, objął funkcję premiera na prośbę marszałka Józefa Piłsudskiego, wszyscy stanęli razem do walki.

 

Wincenty Witos wezwał polskich chłopców ze wsi, żeby zaciągali się do armii, stawali w obronie Rzeczypospolitej. I to się udało, ale właśnie dlatego, że stanowiliśmy jedność. I ta jedność jako gwarancja bezpieczeństwa i umiejętności obrony Polski w najgorszych nawet okolicznościach jest rzeczywiście wielką lekcją dziejową dla wszystkich polskich polityków późniejszych pokoleń, także dla obecnego pokolenia polskich polityków.

 

A co było, kiedy potem nie było jedności, kiedy doszło do swarów, kiedy doszło do gorszących zdarzeń, kiedy doszło do tragicznych wydarzeń na naszej scenie politycznej w latach dwudziestych, trzydziestych XX wieku? To potem Polska znowu zniknęła z mapy, bo była znowu słaba.

 

Panie Prezydencie, to jak jest lekcja, to też jest ocena. W takim razie jak Pan ocenia odrobienie lekcji, tej lekcji, właśnie przez dzisiejszych polskich polityków?

 

Ja myślę, że my cały czas tę lekcję odrabiamy. Ja bym bardzo chciał, żeby była większa...

 

Uczymy się, tak?

 

Tak, uczymy się. Dlatego trzeba o tym przypominać, że właśnie wtedy, kiedy nie było jedności, to Polska była osłabiana przez ten brak jedności, że jej siła polegała na tym, że politycy stawali razem ponad wszelkimi podziałami w ważnych dla Polski sprawach. I ja zawsze do tego wzywam i zawsze mam nadzieję, że jeżeli gdzieś mówimy o wspólnocie i mówimy o jedności, to przede wszystkimi patrząc rozsądnie, mówimy o jedności i wspólnocie w tych najważniejszych polskich sprawach. Tam powinno być jedno, jedna Polska, jedna wspólna ojczyzna ponad wszelkimi podziałami. I apeluję zawsze do wszystkich polskich polityków, żeby o tym pamiętali. Oczywiście, mamy mnóstwo politycznych sporów, mamy różne ideologie, mamy różne przekonania, mamy przecież demokrację, wolno je mieć, na tym właśnie polega jej wartość, że można mieć różne poglądy i można głosić te poglądy, ale trzeba pamiętać, że jest ta granica politycznego sporu, i tą granicą politycznego sporu jest interes Rzeczypospolitej, a więc także interes nas wszystkich.

 

Czyli ten interes Rzeczpospolitej powinien być wyjęty ze strefy sporów.

 

Tak, jest absolutnie nadrzędny. Ja uważam, że taką emanacją tego interesu Rzeczypospolitej jest właśnie niepodległość. I dlatego zawsze nawołuję i tak bardzo mi zależy na tym, żeby ten dzień odzyskania niepodległości świętować razem, żeby to było takie wielkie święto polskiej jedności, wielkie święto polskiej wspólnoty, bo jestem przekonany, że ta właśnie wartość, jaką jest niepodległa, suwerenna ojczyzna, jest dla nas wszystkich jedna, najważniejsza, wspólna, absolutnie wspólna.

 

I cieszę się, jeżeli wszyscy razem bierzemy udział w tych wydarzeniach, tak jak za chwilę spotkamy się pod pomnikami ojców niepodległości (już jest ich wszystkich sześciu) w Alejach Ujazdowskich. Przy każdym tym pomniku można się zatrzymać i ja się dzisiaj zatrzymam, przy każdym złożę kwiaty. Jest także już z nami... Już wcześniej był Ignacy Paderewski, ale jest także Ignacy Daszyński od zeszłego roku, a od tego roku jest także i pomnik Wojciecha Korfantego, który niedawno odsłoniliśmy, piękny pomnik. I cieszę się ogromnie, że także i Wojciech Korfanty będzie mógł dzisiaj zostać w Alejach Ujazdowskich uczczony przez, mam nadzieję, wielu, wielu Polaków, przede wszystkim polskich polityków niezależnie od barw politycznych, bo to jest ważne, ten właśnie moment, ten właśnie dzień i taki właśnie symbol.

 

Panie Prezydencie, przez trzy dekady wolnej Polski tak się złożyło, że ogromna część debaty publicznej była nakierowana na przekonanie Polaków, że historia, prawda historyczna nie ma znaczenia, że polityka historyczna to jakiś anachronizm, bo współczesny świat patrzy do przodu, patrzy w przyszłość. Nawet były takie hasła: „Wybierzmy przyszłość”, tak jakby ta przeszłość nie miała znaczenia, a nawet mogła być destrukcyjna.

 

Staram się to rozumieć zawsze w sposób pozytywny. Oczywiście, wybierzmy przyszłość, wybierzmy przyszłość, ale jak ludzie rozsądni, patrząc na dotychczasowe także i doświadczenia, które mieliśmy, na te dobre doświadczenia, jak i na te złe doświadczenia, na które możemy dzisiaj spojrzeć z perspektywy naszej historii i szukając tych dobrych wzorców, jak właśnie choćby to, że wtedy, kiedy Polska była razem, kiedy politycy stawali razem niezależnie od swoich przekonań, barw politycznych stając za Polską, to ta Polska była wtedy najsilniejsza. I ta Polska wtedy umiała się oprzeć każdej nawale. I to jest niezwykle istotna lekcja, która z naszej historii płynie. I właśnie myślę, że tego powinniśmy szukać.

 

I takich prawd w naszej historii jest bardzo wiele i powinniśmy je odnosić do przyszłości, oczywiście starając się budować silne państwo, przede wszystkim państwo, w którym Polakom będzie się dobrze żyło, które będzie państwem zamożnym, które będzie takim państwem, które właśnie jest w stanie ich obronić, zabezpieczyć ich interesy nie tylko w sensie tutaj wewnętrznym w kraju, ale także wstawić się za nimi, jeżeli za granicami coś się złego dzieje, czyli Polak popadnie w jakąś złą przygodę, żeby mu pomóc, żeby go wesprzeć. Cieszę się, że coraz częściej nam się to udaje.

 

Niedawno pomogliśmy polskiemu obywatelowi w Syrii, wrócił do domu, wrócił do rodziny. Cieszę się z tego ogromnie. Wielu ludzi tutaj wielki wysiłek w to włożyło, aby tego człowieka uwolnić. I to też jest dla mnie wielka satysfakcja, że Polska takim właśnie państwem się staje – państwem, które nikogo nie zostawia, państwem, które pamięta o swoim obywatelu.

 

A czy nasza historia, nasze doświadczenia, czasami bardzo trudne, bardzo bolesne, mogą być kapitałem, który będzie budował naszą przyszłość, nasz wizerunek, będzie właśnie tworzył politykę historyczną, a ta z kolei będzie narzędziem do budowania naszej przyszłości, również tego, o czym Pan Prezydent powiedział, chociażby dobrobytu, pozycji na arenie międzynarodowej, rozwoju?

 

Tak, i chyba robimy to w ostatnim czasie w sposób taki bardzo z jednej strony umiejętny, ale z drugiej strony bardzo i również wyważony. Chcę przecież podkreślić, przypomnieć, że w związku z 80. rocznicą wybuchu drugiej wojny światowej tutaj, w Warszawie, na nasze zaproszenie przyjechało 39 delegacji z całego świata, w tym 17 głów państw. Mieliśmy piękną uroczystość, mówiliśmy właśnie o tej prawdzie historycznej początku drugiej wojny światowej, kto tę wojnę wywołał, kto do niej na początku przystąpił, jaki był wtedy ten sojusz, który napadł na Polskę, kto w tym sojuszu był. I o tym, co się potem działo, mówimy o tym głośno i myślę, że trzeba o tym przypominać także naszym aliantom, ale przede wszystkim ludziom zwykłym na całym świecie mówić o tym.

 

Cieszę się ogromnie, że w czerwcu miałem też możliwość powiedzieć o naszych dziejach w czasie konferencji prasowej z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem przed Białym Domem. Myślę, że ta wtedy prawda o naszej historii też poszła dosyć szeroko w świat, bo to jest akurat takie miejsce, z którego na cały świat się transmituje. I to był też dla mnie taki bardzo ważny moment, żeby mówić o naszych dziejach i mówić o tym, co było dla nas ważne, a co było dla nas straszne i w związku z tym dlaczego też mamy dzisiaj taki, a nie inny punkt widzenia na wiele spraw i dlaczego jesteśmy tak uwrażliwieni na pewne aspekty współczesnych wydarzeń, właśnie patrząc z perspektywy historycznej.

 

W ten sposób szukamy zrozumienia także u naszych sojuszników, szukamy zrozumienia u naszych sąsiadów. I myślę, że między innymi dlatego mamy dzisiaj na naszym terenie wojska armii Stanów Zjednoczonych w liczbie, o jakiej kilka lat temu nawet nie marzyliśmy, dzisiaj jest w Polsce już ponad 4,5 tysiąca amerykańskich żołnierzy, a będzie ponad 5 tysięcy zgodnie z porozumieniem, które zawarliśmy z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem w czerwcu, a wzmocniliśmy je jeszcze wspólną deklaracją wrześniową z Nowego Jorku odnośnie już konkretnych miejsc stacjonowania i rozlokowania jednostek amerykańskich. Mamy dzisiaj jednostki w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego sojusznicze także na naszym terytorium, są w państwach bałtyckich. Jest więc ta wysunięta obecność NATO, czyli nie tylko my jesteśmy w NATO, ale także wreszcie NATO jest u nas. I dzisiaj te gwarancje bezpieczeństwa są rzeczywiście realne.

 

Za chwilę zapytam Pana Prezydenta jeszcze dokładniej o to, co się wydarzyło podczas Pana prezydentury właśnie w kwestiach bezpieczeństwa, już takiego militarnego, politycznego bezpieczeństwa Polski. Ale chciałabym jeszcze zapytać w kontekście uroczystości, które przed nami. Za niecałe dwa tygodnie w Wilnie odbędzie się taki uroczysty pogrzeb dowódców powstania styczniowego na Litwie, na terenach dzisiejszej Białorusi. I czy w kontekście tych historycznych walk o wolność, które łączyły różne narody, ale właśnie łączyły w takim niezwykle pozytywny sposób. My bardzo często mówimy o historii w naszym regionie, która nas dzieli. Akurat to jest ten element, który nas bardzo łączy. Czy ten kontekst może być dzisiaj też ważny dla Polski? Chociażby budowanie wspólnoty regionu, budowanie wspólnej polityki naszego regionu i budowanie przez to również pozycji Polski.

 

Ogromnie ważny. Ja się niezwykle z tego cieszę, że taka dzisiaj jest też postawa władz litewskich bardzo wobec Polski przyjazna, także właśnie w tym znaczeniu historycznym. My także staramy się tutaj iść z sercem na dłoni w kierunku litewskim. Świętowanie tego pochówku wspólnego bohaterów, dowódców powstania styczniowego, bohaterów, dowódców powstania styczniowego, tej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, bo to z całą mocą chcę podkreślić, właśnie w Wilnie jest niezwykle ważne i niezwykle symboliczne. Jeżeli do tego dodamy te wypowiedzi współczesne, choćby ministra obrony Litwy, który mówi, że cieszy się z tego, że zwiększa się obecność wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce, bo to także dla Litwy gwarancja bezpieczeństwa, to to pokazuje, jak bardzo razem jesteśmy znowu i jak bardzo dobrze dzisiaj układa się ta współpraca sąsiedzka i to wzajemne zrozumienie pomiędzy naszymi narodami tych najważniejszych potrzeb, że to jest rzeczywiście przyjaźń oparta na wzajemnym szacunku, na wzajemnym zrozumieniu, i to jest rzeczywiście bardzo dobre. Mam nadzieję, że tak właśnie...

 

No i we wzajemnym interesie również.

 

Tak, oczywiście, i wzajemnym interesie, interesie bezpieczeństwa, interesie swobodnego rozwoju, interesie wolności, tego wszystkiego, co kiedyś, nie tak dawno przecież udało nam się odzyskać – Litwie, która nie miała przecież własnej państwowości, była republiką sowiecką, Polsce, która była w sowieckich kajdanach, to wszystko udało się zrzucić. Dzisiaj jesteśmy razem w NATO, jesteśmy razem w Unii Europejskiej i cieszę się, że dzisiaj chronimy wspólnie te wartości i rozumiemy, co to znaczy. I jesteśmy ze sobą.

 

Pan Prezydent już wspomniał o zabezpieczeniu militarnym Polski, ale ja też powrócę jeszcze do tego tematu, bo rzeczywiście ten czas Pana prezydentury to jest czas niezwykle ważnych wydarzeń. Najpierw szczyt NATO w Warszawie i takie przeniesienie obecności NATO na wschodniej flance z idei i z opowieści już na konkretne fakty, zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce, baza wojsk amerykańskich w Polsce, uzbrojenie, zakup uzbrojenia też od Stanów Zjednoczonych zupełnie o kluczowym znaczeniu, ale również deklaracja, że ta współpraca wojskowa pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi będzie się rozwijać. My dzisiaj możemy po prostu powiedzieć: jesteśmy krajem bezpiecznym?

 

Tak, oczywiście, możemy powiedzieć: jesteśmy krajem bezpiecznym, z całą pewnością możemy powiedzieć, że jesteśmy...

 

Bo to rzadkie argumenty w naszej historii, kiedy mogliśmy z takim przekonaniem to powiedzieć.

 

Jesteśmy krajem dużo bezpieczniejszym niż byliśmy w 2014 czy w 2015 roku. Rzeczywiście od 2016 roku, kiedy ostatecznie w czasie szczytu NATO w Warszawie zapadły te postanowienia o wysuniętej obecności Sojuszu w Polsce, w państwach bałtyckich i w Rumunii, ta obecność faktycznie jest, ona zaistniała, te jednostki są, ale przede wszystkim, co dla mnie jest także ogromnie poruszające, to taka dosłowna praktycznie forma realizacji pewnego planu politycznego dla Polski, jaki miał Prezydent Lech Kaczyński, który kiedyś mi tutaj, w Pałacu Prezydenckim w 2009–10 roku przekazywał, kiedy mówił o tym, że prawdziwie świat będzie widział, że tu nie ma już rosyjskiej strefy wpływów, wtedy, kiedy będą tutaj wojska amerykańskie. Wtedy świat będzie widział, że to nie jest już rosyjska strefa wpływów, że to się zmieniło. I to będzie naoczne.

 

I to się stało.

 

I to się stało. To się stało, to się udało zrealizować. Dzisiaj rzeczywiście wojska amerykańskie są obecne w Polsce. To są tysiące amerykańskich żołnierzy. Ta obecność się zwiększa, a współpraca militarna pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi się zwiększa. A więc można śmiało mówić o tym, że ten sojusz się zacieśnia. My rzeczywiście kupujemy amerykańskie uzbrojenie, także dlatego, że chcemy być kompatybilni z armią Stanów Zjednoczonych, to raz, ale dwa – jest to po prostu dobre uzbrojenie, w wielu przypadkach absolutnie najlepsze na świecie. A my chcemy dla naszych żołnierzy tego, co najlepsze. Po pierwsze po to, żeby mogli rzeczywiście być wydajni w przypadku, jeżeli będzie trzeba bronić granic Rzeczypospolitej. A drugie – żeby służyli bezpiecznie, bo to jest także sprzęt, który w ogromnym stopniu zabezpiecza ich w przypadku jakiegokolwiek tutaj niebezpieczeństwa bojowego. Więc to ma ogromne znaczenie i rzeczywiście to dzisiaj realizujemy.

 

Ja się cieszę, bo przez ten czas, przez te 4,5 roku faktycznie dla Polski stało się bardzo wiele dobrych rzeczy, poczynając od wspomnianego szczytu NATO, gdzie ja go przygotowywałem, rozmawiając jeszcze w czerwcu 2015 roku jako prezydent-elekt z panem sekretarzem generalnym Jensem Stoltenbergiem, wtedy mu mówiłem, że chciałbym tej obecności NATO w Polsce. On patrzył na mnie wtedy nieco ze zdziwieniem, ale potem odbyliśmy, mówię nie tylko ja, ale odbył także minister spraw zagranicznych, minister obrony wiele podróży po całej Europie i po świecie, rozmawiając z naszymi sojusznikami. Ja odbyłem ponad dwadzieścia takich spotkań, gdzie mówiłem i wyjaśniałem tę potrzebę obecności NATO na wschodniej flance Sojuszu, tłumacząc naszym sojusznikom, czasem z zupełnie drugiej strony Europy, jak na przykład z Portugalii, gdzie rozmawiałem z Prezydentem tuż przed szczytem NATO, uzasadniając, dlaczego proszę o to, żeby wyraził również na to zgodę i był tym kolejnym sojusznikiem, który powie: „Tak, zgadzamy się na to”, chociaż przecież gdzie Portugalia, a gdzie wschodnia flanka NATO, to zupełnie druga strona.

 

Zupełnie inne realia.

 

A jednak wszyscy się na to zgodzili, bo rozumieli, że ta potrzeba istnieje i dzisiaj to mamy, ale potem...

 

Panie Prezydencie...

 

...potem przecież jest Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, do której cały czas jeszcze należymy przez okres dwóch lat od 2018 poprzez 2019 rok. W grudniu to się będzie kończyło, bo dwuletnie jest to niestałe członkostwo, ale jednak uzyskaliśmy to, dostając 190 głosów za Polską. To był nasz ogromny sukces dyplomatyczny.

 

Wiele dobrych rzeczy, które w tej Radzie Bezpieczeństwa zrobiliśmy, jeżeli chodzi o ochronę chociażby bezpieczeństwa i życia dzieci na obszarach dotkniętych konfliktami zbrojnymi, ochrony mniejszości religijnych, przede wszystkim chrześcijan na obszarach dotkniętych konfliktami zbrojnymi. Czy wreszcie przestrzegania prawa międzynarodowego jako gwarancji bezpieczeństwa i pokoju. To były nasze niezwykle ważne inicjatywy, które miały miejsce w Radzie Bezpieczeństwa. Teraz niedawno zostaliśmy przegłosowani jako kandydat do Rady Praw Człowieka także ze znakomitym wynikiem w Organizacji Narodów Zjednoczonych.

 

A więc nasza pozycja na arenie międzynarodowej jest rzeczywiście realna, my istniejemy, jesteśmy dostrzegani, a tym samym dostrzegane są także i nasze interesy, co mnie ogromnie cieszy.

 

To tak króciutko, dosłownie jednym zdaniem na koniec, bo trudno o tym nie wspomnieć, bo dzisiaj Polacy mogą podróżować do Stanów Zjednoczonych bez wiz. Dlaczego tego się nie udało wcześniej dokonać? No bo wszyscy mówili, że to jest ich priorytet, wszystkie opcje polityczne, które po kolei rządziły Polską, niektóre nawet kilkukrotnie, ale tego nie było.

 

Tak jak mówiłem kilka dni temu, jestem ogromnie wdzięczny Pani Ambasador Georgette Mosbacher, ambasador Stanów Zjednoczonych, za jej ogromne zaangażowanie w sprawę uzyskania przez Polskę czy przez Polaków tego ruchu bezwizowego. Jestem ogromnie wdzięczny panu Prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który rok temu mi to obiecał i powiedział, że na pewno w okresie jego pierwszej kadencji to zostanie zrealizowane, i jest. Jestem bardzo wdzięczny także wszystkim moim rodakom, którzy się w to zaangażowali, choćby składając wnioski o wizę po to, żeby ten procent odmów był jak najniższy. Wszystkim instytucjom, które się w to zaangażowały, Polskim Liniom Lotniczym LOT, które apelowały także w swoich periodykach o to, żeby właśnie ci ludzie, którzy podróżują po świecie, czytają te periodyki, występowali o amerykańską wizę, bo jest wysokie prawdopodobieństwo, że nie dostaną odmowy. Ale była też wielka przychylność ze strony Stanów Zjednoczonych, to trzeba jasno powiedzieć, Pani Ambasador, Prezydent Stanów Zjednoczonych, działania administracji amerykańskiej z życzliwością wobec Polski i Polaków.

 

Po prostu to było, bo przypomnę, przecież w 2017 roku ten odsetek odmów wzrósł, on spadał, ale w 2017 roku był większy niż w roku poprzednim, potem znów obniżył się w roku 2018, ale wynosił prawie 4%. I w tym roku, w 2019 rzeczywiście udało się zejść poniżej tych 3% i ruch bezwizowy, nasze wejście do tak zwane Visa Waver Program amerykańskiego staje się faktem. I mnie to cieszy, bo myślę, że wielu Polaków na to czekało, nawet nie dlatego, żeby było łatwiej jeździć do Stanów Zjednoczonych, tylko po prostu to była także kwestia naszej godności i tego, że walczyliśmy ramię w ramię z armią Stanów Zjednoczonych i w Iraku, i w Afganistanie, tyle razy nasi żołnierze ryzykowali życie. I to, żeby Polacy byli traktowani tak jak ludzie z innych krajów, choćby z Zachodu Europy, było dla nas po prostu ważne. I dzisiaj jest to faktem.

 

Bardzo dziękuję. Pan Prezydent Andrzej Duda był gościem  „Sygnałów Dnia”.

 

Bardzo dziękuję i życzę wszystkim miłego i udanego święta odzyskania niepodległości.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.