Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Poniedziałek, 27 stycznia 2020

Wywiad Andrzeja Dudy dla TVP

  |   Prezydent RP udziela wywiadu TVP na terenie niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau Prezydent RP udziela wywiadu TVP na terenie niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau

Panie Prezydencie, czego dziś  w 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz – świat powinien się dowiedzieć o tej tragedii?

Przede wszystkim powinien się dowiedzieć, że [ta tragedia] była i nigdy więcej nie może się w historii ludzkości wydarzyć. Bo to jest najważniejsze. Ogromnie wzruszające było to, że przyjechało aż tylu tych, którzy ocaleli, tych, którzy zdołali przeżyć tragedię nie tylko obozu koncentracyjnego i obozu zagłady Auschwitz, Auschwitz-Birkenau, lecz także innych obozów, bo również i ci, którzy przeżyli inne obozy, byli tutaj dzisiaj.

 

Zobacz także: 75. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau [PL/ENG] Spotkanie Pary Prezydenckiej z Ocalałymi Prezydent o Holokauście: Prawda, która nie może umrzeć Ta uroczystość miała wymiar symboliczny, powiedziałbym – ogólnoświatowy, i to było jej najważniejsze przesłanie: nigdy więcej takiej tragedii, nigdy więcej takich straszliwych, niewyobrażalnych podłości i okrucieństwa. Ale także ludzkość powinna patrzeć na to, co doprowadziło do tego, że powstały obozy koncentracyjne; że to była ksenofobia, że to był rasizm, że to była nienawiść, antysemityzm. To są te zjawiska, z którymi powinniśmy stanowczo walczyć, nad którymi nie wolno przechodzić obojętnie.

 

Panie Prezydencie, 75 lat od tych okrutnych wydarzeń, nawet więcej od momentu założenia obozu mija, to miejsce wciąż przejmuje trwogą. Czy jesteśmy w stanie stąd przekazać ten sygnał? 

Myślę, że każdy, kto tu kiedykolwiek był, tak jak my tutaj teraz stoimy – to jest tak przerażające miejsce, że trudno sobie w ogóle nawet wyobrazić to, żeby przejść obok niego obojętnie. Dzisiaj wszyscy, którzy tutaj uczestniczyli, przywódcy państw, koronowane głowy, prezydenci, premierzy, każdy, kto po uroczystości jeszcze ze mną rozmawiał, kiedy kolejni przywódcy wsiadali do samochodów, mówił do mnie, że jest ogromnie przejęty i że było to dla niego wielkie przeżycie, bo rzeczywiście to jest wielkie przeżycie znaleźć się tutaj, być wśród tych, którzy ocaleli, rozmawiać z nimi, usłyszeć ich świadectwo, to jest rzeczywiście niezwykle przejmujące. To są starsi ludzie, to są najczęściej starsi państwo. Oczywiście najmłodsi z nich urodzili się w czasie, kiedy ich mamy były więzione w tych obozach. Mają dzisiaj 75, 76, 77 lat. Są jeszcze, można powiedzieć, w sile wieku, ale to już są seniorzy. A zdecydowana większość to są już ludzie mocno starsi i z roku na rok z przyczyn naturalnych ich liczba się zmniejsza. A więc to jest być może, jak niektórzy mówili, ostatnia taka z okrągłych rocznic, która zgromadziła jeszcze ponad dwustu Ocalałych.

 

Panie Prezydencie, „prawda” to jest słowo najczęściej wymieniane w kontekście niemieckiej agresji, w kontekście obozu Auschwitz. Wydawałoby się, że ta prawda jest jedna, takie są fakty. Jednak ostatnio mieliśmy do czynienia nie tylko z manipulowaniem prawdą, ale wręcz z zakłamywaniem historii. Dlaczego tak się dzieje?

Tak się dzieje dlatego, że prawda nie dla wszystkich jest wygodna. Nie jest wygodna dzisiaj, jak rozumiem, dla przywódców Rosji prawda o tym, że w 1939 roku to oni, to ich państwo, ich przywódca Stalin doprowadził do zawarcia paktu między Rosją a Niemcami, czyli paktu Stalin-Hitler, czasem nazywanego też paktem Ribbentrop-Mołotow, który doprowadził tak naprawdę do wybuchu II wojny światowej. Na podstawie tego paktu dokonano zaraz, we wrześniu 1939 roku, rozbioru Polski, jak czasem to nazywamy IV rozbioru, pomiędzy Niemcy hitlerowskie a Rosję sowiecką. 

 

Niemcy zaatakowały nas 1 września 1939 roku, a 17 września zaatakowała nas stalinowska, sowiecka Rosja i zagarnęła 51 proc. polskiego terytorium, zabierając polskich żołnierzy, mordując ich później ludobójczo w Katyniu. To są fakty historyczne.

 

„Prawda nie może zginąć” to tytuł Pańskiego listu, który opublikowały największe światowe dzienniki. Czy to jest jedna z dróg do obrony tej prawdy?

To jest nasz obowiązek. Mówię w tej chwili nie tylko o polskich władzach, bo to jest oczywiste, to jest mój obowiązek, obowiązek Pana Premiera, ministrów, posłów, ale to jest też obowiązek każdego naszego rodaka, który znajduje się w jakiejś sytuacji międzynarodowej, kiedy słyszy, że na temat naszej historii, na temat tego, jak zachowywali się nasi przodkowie czy w jakiej sytuacji byli, głoszone są rzeczy nieprawdziwe, zwłaszcza takie, które nas szkalują czy szkalują nasze państwo. 

 

Uważam, że każdy ma wtedy obowiązek stanąć w obronie naszej godności i prawdy historycznej. I myśmy to w ostatnich dniach w zdecydowany sposób uczynili na poziomie międzypaństwowym. Ale tak, jak powtarzam, zostaliśmy wybrani przez naszych rodaków po to, żeby ich reprezentować, po to, żeby dbać o godność naszego państwa, a godność naszego państwa to także prawda historyczna o tym, co było i jakie są nasze dzieje, nawet jeżeli są to dzieje bardzo trudne. To są dla nas trudne dzieje, ale to są też bohaterskie dzieje i nie pozwólmy sobie tego bohaterstwa odebrać. 

 

Dwustu Ocalonych przyjechało tutaj, żeby zaświadczyć o prawdzie. To oni dziś zajmowali honorowe miejsca, nie przedstawiciele państw czy rządów, nie politycy. Oni tutaj przyjechali, przyjechali dla nas. Co my możemy dla nich zrobić?

Specjalnie tak zaplanowaliśmy, organizując to wielkie spotkanie, że właśnie w pierwszym rzędzie, na wprost, siedzieli ci, którzy ocaleli, ci, którzy tutaj byli najważniejsi i są najważniejsi. Politycy siedzieli z boku. To było przemyślane ustawienie dzisiaj tych, którzy tutaj byli obecni. I myślę, że słusznie. Najważniejsi są ci, którzy są świadkami historii, ci, którzy przeżyli to i którzy na własne oczy widzieli zagładę, widzieli to okrucieństwo, widzieli te niewyobrażalne zbrodnie, które miały tutaj miejsce i miały miejsce także w innych obozach na ziemiach okupowanych przez Niemcy hitlerowskie. 

 

My tę prawdę musimy zachowywać. Tym ludziom należy się wielki szacunek, także za to, że przemawiają dzisiaj do młodych, że przekazują swoją pamięć następnym pokoleniom. To jest niezwykle istotne dla przyszłości ludzkości.

 

Panie Prezydencie, ci, którzy ocaleli z Holocaustu, jak powiedziałam, przyjechali dla nas. My jesteśmy im winni bardzo wiele. Przede wszystkim obronę prawdy historycznej, bo oni zaświadczają, ale my, czyli Pan jako przedstawiciel Polski, media również powinny tę prawdę przekazywać. Czy czuje Pan, że łatwiej nam w tej chwili tę prawdę przekazywać, po walce, którą też Polska wytoczyła, broniąc nazwy, że były to niemieckie obozy zagłady, a nie polskie obozy zagłady, tak jak Auschwitz.

To trochę są takie paradoksy, ale w tej chwili jest tak, że jeżeli pojawia się kłamstwo historyczne, a my na nie reagujemy w sposób zdecydowany, czasem nawet ostry, to wywołuje natychmiast dyskusję, wywołuje pewną burzę. Jeżeli wywołuje burzę, to dużo się o tym mówi. Są różne komentarze. 

 

Komentują to znani dziennikarze, piszą o tym znane na całym świecie gazety i siłą rzeczy wtedy ta prawda się przebija i dociera do czytelnika, dociera do odbiorcy na zachodzie Europy prawda, której bardzo często nie znał. Żył w stereotypach, gdzieś tam mu tę zafałszowaną historię przekazywano, i dopiero wtedy otwierają mu się oczy i dopiero wtedy zaczyna szukać, zaczyna sprawdzać, przeglądać internet, wertować inne dostępne źródła informacji i wtedy sam do tej prawdy dochodzi i osiąga ten efekt, którego my pragniemy, że zna prawdziwą naszą historię. I w tej historii widzi, jaka rzeczywiście była sytuacja Polaków, jaka była rola Polaków, kim byli Polacy w czasie II wojny światowej, co się działo wtedy z Polską. A to są elementy niezwykle ważne i walczymy o nie cały czas.
 

Choćby ostatnie uroczystości w Jerozolimie. Nie byłem tam obecny, odmówiłem obecności, nie przyjąłem tego zaproszenia z tego względu, że nie pozwolono mi tam zabrać głosu. Uważałem, że jako przedstawiciel tego narodu, który jako pierwszy został napadnięty, od którego zaczęła się II wojna światowa, bo to właśnie na naszą ziemię napadnięto, jako przedstawiciel narodu, z którego sześć milionów ludzi zginęło, polskich obywateli, z czego trzy miliony to byli Żydzi, mam prawo tam wystąpić, przede wszystkim, kiedy usłyszałem, że występują tam alianci. 
 

Jak to? Przecież myśmy byli aliantem. To nasi żołnierze walczyli na wszystkich frontach II wojny światowej. Nasi żołnierze walczyli na froncie zachodnim, nasi żołnierze walczyli na południu, we Włoszech, walczyli pod Monte Cassino. Prezydent Włoch był w zeszłym roku ze mną obecny na uroczystościach rocznicowych. Byłem zaproszony przez królów Belgii i Holandii na uroczystości rocznicowe w związku z wyzwalaniem holenderskich i belgijskich miast przez żołnierzy generała Maczka, regularną polską armię. Byłem zaproszony na uroczystości upamiętniające bitwę w Ardenach i tych, którzy tam polegli, jako jeden z aliantów, jako przedstawiciel państwa alianckiego.

 

W czasie uroczystości w Jerozolimie zobaczyliśmy, że w ogóle tam Polski nie uwzględniono jako alianta. Nie tylko nie pozwolono polskiemu prezydentowi zabrać głosu, ale nawet na materiałach filmowych, które tam pokazywano, nie było najmniejszego śladu po tym, że polscy żołnierze walczyli przeciwko Niemcom hitlerowskim. A przecież prawda historyczna jest taka, że walczyli od pierwszego do ostatniego dnia wojny. 

 

Miałem dzisiaj spotkanie z Panem Prezydentem Reuwenem Riwlinem, Prezydentem Izraela, i bardzo zdecydowanie to Panu Prezydentowi powiedziałem: Panie Prezydencie, tak być nie może. Prywatna fundacja pana Kantora zakłamuje prawdę historyczną. I chociaż było mi bardzo przykro, że nie mogę jechać do Izraela, do Instytutu Yad Vashem, bo również tam chciałbym oddać hołd tym, którzy zostali pomordowani, ale nie w takich okolicznościach. Ponieważ jeżeli nie mogę tam zabrać głosu, to nie mogę być na takiej uroczystości i tylko patrzeć na to, jak zakłamywana jest prawda historyczna, bo to się nie godzi, to jest uderzanie w godność mojego narodu. 
 

W związku z powyższym ja chcę o tym twardo mówić. Cieszę się, że wykonaliśmy duże zadanie z panem premierem Morawieckim, udzieliliśmy najważniejszym w zasadzie mediom na świecie w tych dniach wywiadów. Prawdę o polskiej historii przekazaliśmy na cały świat. To było nasze zadanie. Zrealizowaliśmy je. Wywołało to bardzo dużo dyskusji. Również u nas w kraju. Ale ja myślę, że takie działanie jest potrzebne. Ono jest w tej sytuacji niezbędne. 

 

Cieszę się też bardzo ze spotkania, które mieliśmy wczoraj. Wczoraj razem z moją małżonką, po południu, rano i wieczorem, tutaj właśnie, w Oświęcimiu spotkaliśmy się w Centrum Dialogu z ocalałymi, spotkaliśmy się z ludźmi, którzy przeżyli tragedię Auschwitz bardzo często jako małe dzieci, czy wręcz jako maleńkie dzieci.  

 

To było bardzo wzruszające spotkanie. To byli ludzie, którzy często urodzili się na dawnych ziemiach Polski na Wschodzie, dzisiaj wielu mieszka na Ukrainie, chociaż mają polskie korzenie. Było wśród nich bardzo wielu Polaków, ale były też osoby innych narodowości. To, że oni są, ma ogromne znaczenie. To, że oni mówią, że mają taką wielką wolę życia, że są tak wdzięczni losowi za to, że przetrwali.

 

Co najbardziej wzrusza, Panie Prezydencie, w ich relacjach, w ich świadectwach?

Najbardziej wzruszają opowieści ludzi, którzy byli małymi dziećmi i stracili rodziców, i pamiętają ten moment, kiedy np. byli rozdzielani z mamą albo pamiętają moment, kiedy byli rozdzielani z obojgiem rodziców czy z rodzeństwem, których już nigdy więcej nie zobaczyli. Jak się słyszy, że pamiętają, w co byli ubrani, co mówiła mama ostatni raz…

 

Panie Prezydencie, wracając do Yad Vashem, nie żałuje Pan, że Pan tam nie był, i chyba słusznie, bo Pańska nieobecność była bardzo szeroko na świecie komentowana i odbiór tej nieobecności przez ważne osoby, również wielu historyków, profesorów z Izraela, był bardzo pozytywny.

Dlatego że ta decyzja w moim najgłębszym przekonaniu od samego początku, kiedy ją podejmowałem, była decyzją absolutnie obiektywnie uzasadnioną. Przywódca państwa nie powinien się na takie coś decydować, choćby sprawa była najbardziej delikatna. Ta sprawa, jak wszyscy wiedzą, jest bardzo delikatna. Ale tutaj nasza postawa musiała być zdecydowana, bo za dużo szkalowania Polski jest w przestrzeni światowej, za dużo jej było w ostatnim czasie. Te fałszywe określenia, to pomawianie Polaków, pomawianie naszego narodu. Oczywiście ja nie zaprzeczam temu, że w czasie II wojny światowej byli też ludzie nieprzyzwoici. Tak, byli. Oczywiście, że byli, bo byli w każdym narodzie, w polskim niestety też byli, ale to byli ludzie, to nie naród. Były takie osoby i nie wolno tego uogólniać, krzywdząc całe społeczeństwo. A co z tymi, którzy zginęli, ratując Żydów, ratując swoich sąsiadów? Siedem tysięcy polskich drzewek w Yad Vashem, najwięcej spośród wszystkich nacji na świecie, jest naszych.

 

I to nie wszystko.
Jakże ci ludzie, którzy mają tego świadomość, mogą mówić, że naród polski jest [za to] odpowiedzialny? Przecież to oczywiste kłamstwo i oczywista krzywda wobec nas jako całości. Nie mówimy, że nie było ludzi podłych, ale mówimy, że bardzo wielu ludzi było szlachetnych, było bardzo wielu bohaterów. Bo to wymagało bohaterstwa, heroizmu, by ratować człowieka, mając świadomość, że za pomoc, którą mu wyświadczysz, zostaniesz być może zamordowany ty i cała twoja rodzina, jeżeli okupant się o tym dowie.

 

I jest jeszcze jedna rzecz. Wszyscy na świecie, którzy szkalują Polaków, powinni się zastanowić, dlaczego Niemcy hitlerowscy wyznaczyli w Polsce karę śmierci za pomaganie Żydom? Dlaczego we Francji i w Holandii nie było kary śmierci? Nie było jej [tam] dlatego – a u nas była – ponieważ Polacy pomagali i w związku z tym utrudniali Niemcom eksterminację. Aby sobie ułatwić eksterminację i stworzyć grozę, Niemcy nałożyli karę śmierci za pomaganie Żydom – po prostu. I dlatego zginęli Ulmowie. Mimo że mieli świadomość, jak wielkie jest zagrożenie, mieli odwagę, bo uważali, że powinni pomagać swoim sąsiadom.

 

Również malutkie dzieci, nawet nienarodzone.

Więc gdy szkaluje się nas – jako nację – w ten sposób, jest to coś, z czym nigdy nie powinniśmy się pogodzić. To obowiązek polskich władz i – powtarzam – także naszych rodaków na całym świecie: twardo walczyć o prawdę historyczną, o honor i godność nas jako narodu, jako społeczeństwa. I teraz po prostu to zrobiliśmy. Robimy to od pewnego czasu, ale ta sytuacja była rzeczywiście wyjątkowo drastyczna, bo na nią nałożyły się jeszcze poważne implikacje polityczne. Ale zrobiliśmy to w sposób przemyślany, mieliśmy strategię działania, która – jak do tej pory – okazała się skuteczna.

 

Panie Prezydencie, przeczytałam w jednym z zachodnich dzienników takie stwierdzenie: „Historia II wojny – choć złożona – nie jest jednak pogmatwana. W żadnym wypadku nie powinna być kontrowersyjna. Nie wolno nikomu sprawiać, że tak jest, bo to obraża pamięć zamordowanych. Niedopuszczalne jest łączenie bieżącej dyskusji, bieżącej polityki z historią Auschwitz”.

Ale jednak cały czas ktoś do tego wraca i ktoś tę historię przeinacza, nas szkalując. Więc my po prostu mamy prawo się bronić. Nie tylko prawo, ale polskie władze mają obowiązek bronić polskiego społeczeństwa, Rzeczypospolitej, naszej godności – i muszą to czynić. Gdy słyszę w Polsce słowa krytyki, ataki na nas, że stajemy twardo w obronie godności Polski i nas – jako narodu i społeczeństwa – jest mi po prostu przykro.

 

Panie Prezydencie, Pan w piątek odznaczył również osobę bardzo zasłużoną Orderem Orła Białego podczas uroczystości.

Tak, odznaczyłem naszą rodaczkę – Polkę – która była więźniarką obozu koncentracyjnego. Nie tylko go przeżyła, ale potem została dziennikarką i po latach, bo trochę czasu upłynęło, wróciła do swoich wspomnień i przekazała je, pisząc książki o tym, co przeżyła, co widziała, jakie były jej spostrzeżenia, jeżeli chodzi o tragedię ludzi, którzy przebywali w obozach koncentracyjnych. Ale umiała spojrzeć także na tych, którzy byli oprawcami, zrobiła to w sposób niezwykle ludzki. To jest jej wielka zasługa.

 

Zofia Posmysz. To nazwisko powinniśmy wszyscy zapamiętać.

Pani Zofia Posmysz – dama Orderu Orła Białego.

 

Panie Prezydencie, tu było trzech papieży. Bardzo symbolicznie: Jan Paweł II, czyli papież z kraju okupowanego, później był Benedykt XVI, czyli papież z kraju okupanta, cztery lata temu papież Franciszek, który tę wizytę przebywał w milczeniu. Czy myśli Pan, że to milczenie i papież spoza Europy, i my, robiąc – jako Polska – takie obchody, możemy to milczenie zanieść w świat i tym milczeniem pokazać tę ludzką tragedię ku przestrodze?

Gdy jest się tutaj, na terenie tego byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady, to – mówiąc szczerze – człowiek najchętniej by milczał. Bo trudno dobrać słowa, tak aby móc opisać nawet swoje przeżycia. Już nie wspomnę, jak trudno musi być tym, którzy to przeżyli.

 

Natomiast paradoks jest taki, że powinniśmy o tym mówić właśnie po to, by przypominać o tej lekcji, która światu jest zawsze bardzo potrzebna. Chodzi o to, by świat nigdy o tym nie zapomniał, nigdy tego nie zbagatelizował i nie zrelatywizował. A – niestety – świat ma często skłonność do relatywizowania różnych niezbyt wygodnych dla siebie kwestii. Więc te słowa także są potrzebne.

 

Gdy spotykał się Pan dzisiaj z głowami państw, rządów, jakie słowa najczęściej padały? Jakie wrażenia?

Że pamięć, że to ogromne przeżycie – zwłaszcza ci, którzy nie byli tu nigdy wcześniej. W czasie naszego przemarszu spod bramy teraz, wieczorem, pod pomnik w Auschwitz-Birkenau, gdy składaliśmy świece, byli ogromnie poruszeni samą atmosferą tego miejsca, tym, jak ono wygląda, jakie robi wrażenie swoim ogromem, rozmiarem. Jest to – nie ukrywam – po prostu bardzo przejmujące. Dla mnie, dla mojej żony – Agaty – też to było ogromnie przejmujące. Ale to jest właśnie niesienie bardzo ważnego przesłania i mam nadzieję, że każdy z przywódców, którzy tu dzisiaj byli, to przesłanie ze sobą do swego kraju zabierze i w taki czy inny sposób przekaże je swoim rodakom, bo właśnie o to chodzi.

 

Pamiętamy.

Pamiętamy i – mam nadzieję – że będziemy pamiętać. Że ludzkość zawsze będzie pamiętać. Że nikt więcej takiej tragedii nie doświadczy, bo przecież przede wszystkim o to chodzi.

 

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie, i dziękujemy Państwu.

Dziękuję bardzo.

 
Poleć znajomemu