Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Prezydent: Polska zdaje egzamin

  |   Rozmowa, ze względu na pandemię COVID-19, została przeprowadzona na Skypie. Rozmowa, ze względu na pandemię COVID-19, została przeprowadzona na Skypie. Wywiad opublikowano w tygodniku „Do Rzeczy" 6 kwietnia 2020 r. Wywiad opublikowano w tygodniku „Do Rzeczy" 6 kwietnia 2020 r.

M. Makowski: Panie prezydencie, rozmawiamy w wyjątkowych okolicznościach, za pomocą łączenia internetowego, bo czasy są również wyjątkowe. Donald Trump nazwał się nawet „prezydentem czasu wojny", mówiąc, że skala zagrożenia pandemią przypomina konflikt zbrojny. Czy Pan też dzisiaj czuje na barkach taką odpowiedzialność?

A. Duda: To ogromna odpowiedzialność sprawujących władzę. Przy czym ona spoczywa nie tylko na moich barkach, lecz zwłaszcza na rządzie, premierze, ministrach i służbach, które każdego dnia troszczą się o to, aby państwo dla obywateli realizowało swoje podstawowe zadania. Chciałbym wyrazić moje wielkie uznanie dla wszystkich, którzy pracują po kilkanaście godzin na dobę. Jestem w stałym kontakcie z premierem Mateuszem Morawieckim oraz ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim, od których dostaję raporty na temat postępów w walce z koronawirusem. Oczywiście jako prezydent czuję ciężar wyzwania, które stoi przed nami i de facto przed całym światem.

 

Czy państwo polskie przygotowało się wystarczająco do powstrzymania koronawirusa?

Oczywiście zawsze można powiedzieć, że czegoś zabrakło, coś zrobiono za wolno, niewystarczająco, że gdzieś brakuje sprzętu medycznego albo personelu.

 

Wiele osób dziś tak mówi, nie tylko politycy opozycji.

To prawda, każdego dnia musimy robić więcej i działać skuteczniej, ale uważam, że Polska zdaje ten trudny egzamin. Po sześciu dniach od pojawienia się wirusa za naszymi granicami ograniczyliśmy imprezy masowe, dwa dni później zamknęliśmy szkoły, a trzy dni później także granice. Po trzech tygodniach zdecydowaliśmy się na jeszcze bardziej rygorystyczne rozwiązanie, czyli zakaz wychodzenia z domów. Szybkość naszego działania była początkowo przyjmowana z niedowierzaniem, a nawet krytykowana. Dzisiaj widać, że to jedyna odpowiedzialna droga zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa. Nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy czy Francja, wprowadzili te same rozwiązania, ale niestety wówczas, gdy chorych było tam już dużo więcej. Musimy sobie jednak powiedzieć uczciwie – nie ma na świecie państwa, które byłoby przygotowane na pojawienie się pandemii koronawirusa. Jesteśmy na początku epidemii w Polsce. Ona zaczęła się u nas później, ale liczba chorych stale rośnie.

 

Czy w takim razie – widząc, co się dzieje – uważa Pan, że wybory prezydenckie powinny się odbyć 10 maja?

Jeżeli wybory miałyby sprowadzać powszechne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia obywateli, to ich termin musiałby być odłożony o taki czas, aby to niebezpieczeństwo zniknęło, lub przeprowadzić trzeba by je w taki sposób, aby to niebezpieczeństwo maksymalnie zminimalizować.

 

Panie Prezydencie, czy myśli Pan już nad planem B, gdy wybory nie zostaną przeprowadzone w terminie? Wicepremier Jarosław Gowin sugerował, że należy je przesunąć o rok, opozycja z kolei nawołuje do wprowadzenia stanu wyjątkowego, co siłą rzeczy odroczyłoby termin przynajmniej na okres jesienno-zimowy, czyli do możliwego nawrotu pandemii.

Tak jak powiedziałem, jeżeli wybory miałyby być przesunięte, to powinny zostać przesunięte na taki czas, aby – jak podają eksperci – niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Pamiętajmy jednak, że są eksperci, którzy twierdzą, iż rok to za mało, bo niebezpieczeństwo zniknie dopiero wtedy, gdy szczepionka będzie powszechnie dostępna.

 

Pana do tej pory najgroźniejsza kontrkandydatka, marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska, już poinformowała o zawieszeniu swojej kampanii i wezwała do bojkotu wyborów. Jak Pan ocenia jej stanowisko?

Decyzje pani marszałek Kidawy-Błońskiej są przedmiotem tylu uwag i komentarzy, że proszę mnie zwolnić z obowiązku odpowiedzi na to pytanie.

 

Chciałbym w takim razie poprosić o odpowiedź na inne. Jak o kluczowych instytucjach demokracji świadczy wprowadzanie bez konsultacji poprawek do Tarczy Antykryzysowej? Prawo i Sprawiedliwość wbrew sprzeciwowi całej opozycji wpisało do dokumentu gospodarczego m.in. rozszerzenie głosowania korespondencyjnego. Czy to uczciwe postępowanie?

 

Każda inicjatywa, która zmierza do umożliwienia udziału w głosowaniu jak największej liczbie obywateli, jest generalnie pozytywna. W końcu bez względu na to, czy panuje pandemia, czy nie, wszystkim nam zależy, żeby frekwencja w wyborach była jak najwyższa.

 

Słyszał Pan o tych zmianach, zanim trafiły do Sejmu?

Tak, słyszałem o możliwych zmianach i poprawkach kodeksu wyborczego.

 

Nie miał Pan wątpliwości od strony konstytucyjnej? Ustawa zasadnicza mówi bowiem, że nie można wprowadzać istotnych modyfikacji w procesie głosowania krócej niż pół roku przed wyborami.

Bez dwóch zdań należy się im przyjrzeć. O ile sama idea ułatwienia udziału w wyborach budzi moje uznanie, o tyle moim zdaniem to Trybunał Konstytucyjny w trybie następczym – tak, aby nie blokować Tarczy Antykryzysowej – powinien ocenić możliwość wprowadzenia zmian kodeksu w taki sposób.

 

Pytam o to, ponieważ już raz, jako minister w 2009 r., wraz z prezydentem Lechem Kaczyńskim, oprotestowywał Pan w Trybunale projekt Platformy Obywatelskiej, który zakładał dwudniowe głosowanie w eurowyborach. Również wprowadzone wcześniej niż pół roku przed wyborami.

To prawda, prezydent Lech Kaczyński zgłosił takie uwagi, dlatego dzisiaj również chciałbym, aby ich konstytucyjność została zbadana bez wpływu na termin wejścia w życie ustawy, na którą czekali przedsiębiorcy i pracownicy w całym kraju.

 

A może po prostu – o co zabiega opozycja, od Konfederacji do Lewicy – należy wprowadzić stan klęski żywiołowej? Skoro państwo i tak funkcjonuje w trybie wyjątkowym, to wiele dylematów prawnych zostanie rozwiązanych.

Na razie w mojej ocenie nie ma takiej potrzeby. Rząd przy udziale części opozycji uchwalił specustawę koronawirusową oraz wprowadza takie ograniczenia w aktywności społecznej, aby walczyć z pandemią, nie paraliżując jednocześnie całego państwa i nie ograniczając bez potrzeby innych swobód obywatelskich. Rządzący, którzy dziś biorą pełną odpowiedzialność za stan kraju, zadają sobie tylko jedno pytanie: Co zrobić, aby uchronić Polaków przed najgorszym? Jeśli wprowadzenie stanu nadzwyczajnego będzie niezbędnym narzędziem, które może pomóc, to z pewnością zostanie on wprowadzony. Decyzja w tej sprawie należy do Rady Ministrów.

 

A czy Pan, Panie Prezydencie, prowadzi w tej chwili kampanię? Kontrkandydaci podnoszą tę kwestię jako argument za tym, że wybory nie będą uczciwe. Oni nie mają takich możliwości, jakie ma głowa państwa.

Ograniczenia dotykają nas wszystkich. Ja również znacznie ograniczyłem swoją kampanię, a przede wszystkim jej format. Od lat spotykałem się przecież nieustannie z Polakami, słucham, co ich niepokoi, wyciągam później z tych rozmów wnioski. Dzisiaj nie mogę tego robić, nie ma spotkań wyborczych, nie jeździ kampanijny dudabus, większość aktywności odbywam za pomocą łączeń internetowych. Oczywiście, wykonuję obowiązki wynikające z mandatu prezydenta. Tak było zawsze w historii. Urzędujący prezydent miał takie same prerogatywy i zawsze jego konkurenci narzekali, że to daje przewagę. Tyle że, jak pokazał rok 2015, ona sama z siebie nikomu nie gwarantuje zwycięstwa.

 

Panie Prezydencie, wspomniał Pan o Internecie. Niedawno założył Pan konto na portalu społecznościowym TikTok. Czym podyktowana była ta decyzja?

To pomysł, do którego przekonało mnie Ministerstwo Cyfryzacji. Chodziło o promocję portalu grarantanna.pl, przygotowanego specjalnie dla dzieci i młodzieży, które siedzą teraz w domach, uczą się zdalnie i to również od ich odpowiedzialności zależy, jak szybko wygramy z epidemią w naszym kraju.

 

Wielu dziennikarzy oraz polityków opozycji zarzuciło Panu, że forma aktywności na tym portalu społecznościowym – delikatnie mówiąc, swobodna i żartobliwa – nie przystoi prezydentowi. Zwłaszcza w chwilach tak dramatycznych jak obecna.

Nie zgadzam się. Powtórzę: istotą tej aktywności było zareklamowanie turnieju gier komputerowych „Grarantanna", który zachęci młodzież do pozostawania w domach. Da jej jakąś rozrywkę, zaproponuje coś pozytywnego. TikTok to platforma wideo bardzo popularna wśród najmłodszych uczniów i dlatego została wykorzystana do komunikacji z nimi. To pomysł, jak w najprostszy sposób dotrzeć do jak największej grupy w tym wieku.

 

„Ze względu na uderzenie koronawirusa w gospodarkę światową, której jesteśmy częścią, spodziewamy się niestety wzrostu bezrobocia, bo 80 proc. naszego eksportu ukierunkowane jest na Zachód, gdzie nastąpiło zamrożenie gospodarek" – mówił podczas jednej z niedawnych konferencji prasowych premier Morawiecki. Czy obawia się Pan realnego zatrzymania wzrostu PKB, fali zwolnień i stagnacji w polskiej gospodarce?

Wszyscy musimy się dzisiaj przygotować z jednej strony na wyrzeczenia, z drugiej konieczne będą solidarne działanie i maksymalna mobilizacja w celu możliwie szybkiego „restartu" polskiej gospodarki. Dlatego tak istotne jest natychmiastowe wprowadzenie w życie Tarczy Antykryzysowej. Warto, by wszyscy politycy mieli świadomość, w jakiej niepewności żyją dziś miliony Polaków. Niektórzy właśnie tracą pracę, niektórzy obawiają się, że stracą ją niebawem. Inni, nawet jeśli ją mają, boją się znacznego spadku dochodów. To są dziś powszechne, codzienne troski ludzi.

 

Czy Tarcza odpowie na te zagrożenia? Wielu pracodawców mówi, że jest co najmniej dziurawa i nie będzie w stanie powstrzymać fali upadłości, która dopiero nas czeka.

Najważniejsze, że pakiet pomocowy dla polskiej gospodarki powstał w najkrótszym możliwym czasie, że jest natychmiast wprowadzany w życie. I w miarę tego wprowadzania w życie będą wychodzić miejsca, które wymagają poprawy. Tarcza na bieżąco będzie modyfikowana.

 

Pamiętajmy jednak, że nie jesteśmy Stanami Zjednoczonymi, które na program pomocowy przeznaczyły ponad 2 bln dol. Nasze 212 mld zł, czyli ok. 10 proc. całego PKB, to dla polskiej gospodarki ogromne pieniądze. W Tarczy znalazły się już zgłoszone przeze mnie poprawki – to m.in. te ułatwiające zwolnienia z ZUS-u, KRUS-u czy uproszczenie zbyt skomplikowanych procedur. Nadal będę w tym kierunku działać.

 

A co, jeśli okaże się niewystarczający? Bierze Pan pod uwagę aktywne zadłużanie państwa?

Jak powiedział premier, deficyt budżetowy to nie jest Święty Graal. Chociaż wszyscy wiemy, jak bardzo był dumny z tego, że tegoroczny budżet był zrównoważony i prorozwojowy. To był wielki sukces. Dzisiaj musimy patrzeć realistycznie na sytuację, która niestety zmieniła się diametralnie. Ale to właśnie dzięki odpowiedzialnej polityce rządu i samego premiera możemy pozwolić sobie teraz na największy w historii Polski pakiet antykryzysowy.

 

Wiele osób pyta w tych trudnych czasach, czy skala spowolnienia gospodarczego nie przełoży się na gwarantowane przez PiS świadczenia socjalne – zwłaszcza na program „500+" i 13. emeryturę. Czy Pana zdaniem te benefity są obecnie zagrożone?

Rozmawiałem na ten temat wielokrotnie z premierem i uzyskałem zapewnienie, że 13. emerytura nie jest zagrożona, że nie ma planów ograniczenia świadczeń socjalnych, takich jak „500+".

 

Na naszych oczach zmienia się nie tylko gospodarka, lecz także globalny układ sił. Czy Polska ma dzisiaj Pana zdaniem jakąś szczególną rolę do odegrania? Czy może wyrosnąć na faktycznego lidera Europy Środkowo-Wschodniej, wykazując się np. solidarnością i wsparciem wobec partnerów z Trójmorza i Grupy V4?

 

Ta sytuacja wymaga nie tylko solidarności między ludźmi, lecz także solidarności międzynarodowej. Przykładem może być program „LOT do domu", który umożliwił bezpieczny powrót kilkudziesięciu tysiącom Polaków. Pomogliśmy również obywatelom wielu innych krajów, m.in. Węgier, Czech, Litwy, Estonii, Słowenii. Po mojej rozmowie z prezydentem Słowenii Borutem Pahorem grupę Słoweńców ewakuował do Warszawy samolot LOT, skąd szczęśliwie wrócili do domów. Jestem w kontakcie z przywódcami państw inicjatywy Trójmorza.

 

Czy prowadzone są również rozmowy z szefami państw spoza naszego regionu?

Będę rozmawiał z prezydentem Korei Południowej Mun Jae-inem. Minister Szumowski prosił mnie o pomoc w uzyskaniu szybkich testów na wykrycie koronawirusa. Jestem po dobrej rozmowie z prezydentem Chin Xi Jinpingiem, której efektem są ułatwienia w transporcie do Polski niezbędnego sprzętu medycznego oraz środków sanitarnych z Chin.

 

Jak na tym tle wygląda Pana zdaniem wsparcie Unii Europejskiej? Premier stwierdził w Sejmie przy okazji dyskusji o Tarczy, że Polska nie otrzymała z Brukseli ani złotówki na walkę z koronawirusem, a dzisiaj walkę z chorobą prowadzą zwłaszcza państwa narodowe. Zgadza się Pan z taką diagnozą?

Jeśli pyta mnie Pan o słowa premiera Morawieckiego, to ma rację.

 

Przekierowano jednak miliardy euro z funduszów spójnościowych, rozpisano wspólne przetargi na sprzęt.

To prawda, ale my mówimy o nowych środkach, a nie o tych, które wcześniej zostały Polsce przyznane na inne cele. Dobrze, że Bruksela dzisiaj próbuje mierzyć się z kryzysem, ale spójrzmy prawdzie w oczy – to państwa narodowe są na pierwszej linii walki z pandemią. To Niemcy, Francja, Włochy Hiszpania czy Polska muszą sobie jakoś radzić.

 

Panie Prezydencie, zapytam w takim razie wprost: Czy nie obawia się Pan, że podobne rozczarowanie przyczyni się do powolnego rozpadu Unii Europejskiej, gdy uporamy się już z koronawirusem? Premier Włoch w jednym z wywiadów zasugerował, że jego kraj rozpatrzy pójście w ślady Wielkiej Brytanii.

Nie wiemy dzisiaj, co będzie za miesiąc, a co dopiero za pół roku czy rok. W którym kierunku pójdą świat, Unia i poszczególne państwa. Wierzę jednak, że każdy będzie mógł już po wszystkim i na spokojnie podjąć racjonalną oraz suwerenną decyzję. Stanowisko Polski jest tutaj jasne – bez względu na to, czy Unia daje sobie dzisiaj radę, czy nie, jesteśmy jej częścią.

 

Polska, w kontekście swojego bezpieczeństwa, postawiła również wiele na kartę strategicznej współpracy z USA. Dzisiaj to jednak Ameryka stanowi największe ognisko choroby i wielu ekonomistów mówi wprost – kraj staje przed widmem recesji, która znacznie przerośnie skalą kryzys roku 2008. Co, jeśli cięcia obejmą flankę wschodnią NATO? Już zawieszono ćwiczenia „Defender 20".

Ćwiczenia wojsk NATO w Polsce zostały siłą rzeczy ograniczone, ale nie zawieszono ich całkowicie. Stany Zjednoczone to największa na świecie gospodarka, która podniesie się również po obecnych problemach. To także nasz kluczowy sojusznik i tutaj nic się nie zmienia. Mamy bardzo dobre relacje z Ameiyką. Sukcesy ostatnich lat pokazały, że te relacje mają charakter długofalowy.

 

Czy zakup F-35, a mowa o miliardach złotych, jest dzisiaj w ogóle realny?

Szczegóły tych kontraktów zależą od MON. Należy podkreślić, że bezpieczeństwo jest ważne zawsze, a może przede wszystkim w czasach tak niespokojnych jak obecne. Dzisiaj priorytetem dla mnie i rządu jest walka z koronawirusem oraz gospodarczymi skutkami epidemii. Przyjdzie czas na ocenę wpływu pandemii na wydatki wojskowe.

 

Co ze współpracą energetyczną z USA? Ona również w przypadku globalnej recesji może ulec spowolnieniu, a w ten sposób uniezależnialiśmy się od Rosji.

Polska konsekwentnie buduje swoją suwerenność energetyczną, a nasze działania na tym polu są odporne na dzisiejsze zaburzenia. Inwestycje i wszelkie działania w tym obszarze są pomyślane nie na lata, ale dekady. Poza tym łatwiej wyjść z kryzysu, gdy podstawy gospodarki są zdrowe, np. dzięki zdywersyfikowanym źródłom energii. Dzięki temu Polska w chwili kryzysu jest bardziej odporna na wszelkie zawirowania. Staramy się być także oparciem dla swoich sąsiadów.

 

Panie Prezydencie, przed nami inne trudne wydarzenie, które wiąże się z Rosją – 10. rocznica katastrofy smoleńskiej. Jak będzie ją Pan przeżywać w momencie największej w historii naszego kraju społecznej izolacji?

W tych okolicznościach to będzie szczególnie trudny dzień. Chcieliśmy podczas oficjalnych uroczystości uczcić pamięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki Marii i wszystkich ofiar, z których wielu było moimi znajomymi i przyjaciółmi. Tymczasem ta rocznica będzie inna niż dotychczasowe. Będziemy musieli ją przeżyć w samotności.

 

Po dekadzie od tego feralnego kwietniowego poranka nadal nie jesteśmy jednak bliżej definitywnego zamknięcia śledztwa smoleńskiego.

Dopóki w kraju nie będzie kluczowego dowodu, dopóki Rosja nie zwróci wraku tupolewa, dopóty nie zbliżymy się do zamknięcia śledztwa.

 

Jak spędzi Pan te Święta Wielkanocne? Dla milionów Polaków będą one być może najsamotniejsze w ich życiu. A może – paradoksalnie – właśnie po tym okresie zaczniemy powoli stawać na nogi?

Dla nas wszystkich ta Wielkanoc będzie inna. Zamiast rodzinnych spotkań będziemy się łączyć przez Internet. Składać sobie życzenia na Skypie, FaceTimie czy WhatsAppie. Nie sprawi to jednak, że mniej szczerze. Każdy z nas dzisiaj – kieruję te słowa do polityków, do siebie samego i naszych rodaków – może wykorzystać ten czas na swoisty rachunek sumienia, osobistą refleksję.

Świat, w którym żyjemy, zmienia się bezpowrotnie, może właśnie dzięki takim doświadczeniom, już po wszystkim, zaczniemy bardziej doceniać prawdziwy kontakt z bliskimi. Może – paradoksalnie – odnowimy relacje z tymi, którzy są gdzieś daleko.

 

Rozmowa, ze względu na pandemię COVID-19, została przeprowadzona na Skypie. Wywiad opublikowano w tygodniku „Do Rzeczy" 6 kwietnia 2020 r.

 

Poleć znajomemu