Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 8 kwietnia 2020

Wywiad Prezydenta dla tygodnika „Niedziela”

  |   Wywiad przeprowadził redaktor naczelny „Niedzieli” ks. Jarosław Grabowski Wywiad przeprowadził redaktor naczelny „Niedzieli” ks. Jarosław Grabowski

Ks. Jarosław Grabowski: 2 kwietnia, w 15. rocznicę śmierci papieża Polaka, na Jasnej Górze szczególnie pamiętaliśmy o modlitwie za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. Nie tak dawno, bo 27 marca, gościliśmy w sanktuarium narodu Pana Prezydenta. Jaki był cel tej niemal prywatnej wizyty i modlitwy na Apelu Jasnogórskim?

 

Prezydent RP Andrzej Duda: Przyjechałem do Matki Bożej Częstochowskiej, żeby modlić się przede wszystkim za ojczyznę, ale też za rodaków, za cierpiących, chorych i za wszystkich tych, którzy dzisiaj stają do walki przeciwko koronawirusowi. Chciałem pomodlić się w intencji służby, którą pełnią w tych dniach ludzie bardzo różnych zawodów, poczynając od lekarzy, pielęgniarek, przez strażaków, żołnierzy, policjantów, funkcjonariuszy straży granicznej, wszystkich służb mundurowych, ale i te osoby, które mimo ryzyka zarażenia obsługują kasy w sklepach, czy listonoszy. To jest bardzo ważna służba drugiemu człowiekowi i jestem za nią ogromnie wdzięczny. Modliłem się, byśmy jak najszybciej przeszli przez ten trudny czas, by Polska jak najmniej ucierpiała, by jak najmniej ludzi straciło pracę. Także ja ponoszę za to odpowiedzialność jako ważna część władzy wykonawczej. Jestem człowiekiem wierzącym i dla mnie wsparcie Matki Najświętszej, Jej orędownictwo w naszych sprawach jest bardzo ważne. Uważam, że tkwi w nim wielka siła.

 

Powiedział Pan Prezydent w jednym z wywiadów, że w okresie pandemii musimy przede wszystkim ratować ludzi, nie zważając na deficyt ani na kryzys. Boi się Pan o przyszłość Polaków? O przyszłość polskich rodzin stojących wobec groźby utraty pracy?

Oczywiście, to dzisiaj moja wielka troska. Boli mnie każdy przypadek śmierci w wyniku następstw zarażenia się koronawirusem. Współczuję z całego serca rodzinom tych, którzy odeszli, pamiętam w modlitwie o tych, którzy umierają, i tych, którzy cierpią. Moją troską jest także wszystko to, co czeka na nas w przyszłości. Niewątpliwie mamy przed sobą problemy – z niektórymi już się zmagamy – które przyjdą w następstwie tego, co dzieje się dzisiaj w Polsce w związku z epidemią. To przede wszystkim problemy gospodarcze – to, że ludzie tracą pracę, że gospodarka stanęła w wielu branżach; że już dzisiaj wielu przeżywa głęboki kryzys, także emocjonalny… Ze swojej strony staram się robić wszystko, co możliwe, aby przynajmniej zminimalizować skutki tego kryzysu, a przede wszystkim wspierać moich rodaków, pomagać im. Chciałbym uratować jak największą liczbę miejsc pracy w naszym kraju. Szukamy możliwości pomocy przedsiębiorcom. To jest dzisiaj fundamentalna sprawa, stąd tarcza antykryzysowa i mój wkład w prace nad tymi przepisami; godziny poświęcone na konsultacje, chociażby z Radą ds. Przedsiębiorczości przy Prezydencie RP, w której zasiadają biznesmeni bardzo różnych branż, przedstawiciele małych, średnich i wielkich firm. Efektem tych konsultacji jest zwolnienie mikroprzedsiębiorców, samozatrudnionych na 3 miesiące z obowiązku płacenia składek na ZUS, a także to, że rolnicy zostali potraktowani podobnie, na 3 miesiące zwolnieni ich z KRUS. Działań prowadzonych w tym momencie jest wiele i mam nadzieję, że to wszystko przyniesie oczekiwany skutek. Przede wszystkim jednak chcę zapewnić, że będziemy cały czas obserwować, jak wygląda funkcjonowanie tarczy antykryzysowej w praktyce. Jeżeli przyjdzie taka trzeba, pakiet będzie uzupełniany i zmieniany tam, gdzie coś nie będzie działało prawidłowo. Uważamy, że ta pomoc ze strony państwa musi po prostu odpowiadać potrzebom.

 

Rozumiem, że nie będziemy potrzebować drugiej tarczy – na razie wystarczy ta już uchwalona, tylko musimy ją dobrze wykorzystać.

Na tarczę antykryzysową zostały przeznaczone ogromne pieniądze. To kwota rzędu ponad 212 mld zł. Niemniej jeżeli wyniknie potrzeba, przepisy będą uzupełniane, poprawiane, zmieniane, by tarcza antykryzysowa funkcjonowała jak najlepiej. Powtórzę: intencja jest taka, żeby pomóc w jak największym stopniu, jak najcelniej i żeby dzięki temu jak najwięcej miejsc pracy i przedsiębiorstw zostało uratowanych.

 

Panie Prezydencie, widzimy, że cały trud walki z pandemią spadł na państwa narodowe, Unia Europejska wydaje się wielkim nieobecnym; można odnieść wrażenie, że UE nie jest organizacją zbudowaną na czas kryzysu. Czy w obecnej sytuacji oczekujemy dofinansowania naszych działań ze strony wspólnoty?

Przede wszystkim naszym obowiązkiem jest przygotowywanie i wprowadzenie rozwiązań, które zabezpieczą naszych obywateli. To my mamy zakasane rękawy i robimy swoje. Jeżeliby się okazało, że dostaniemy realne, rzeczywiste wsparcie z UE, to będziemy się z tego bardzo cieszyć. Na dziś mogę powiedzieć tyle, że żadnego dodatkowego wsparcia nie dostaliśmy – jedynie zgodę na to, żeby środki, które już mamy, które już zostały nam przyznane, przesunąć na walkę z koronawirusem.

 

Kryzys spowodowany pandemią wywoła jeśli nie recesję, to przynajmniej istotne spowolnienie gospodarcze, a to z kolei może się przełożyć na cięcia wydatków obronnych. Czy zatem bezpieczeństwo militarne Polski jest w obecnej sytuacji zagrożone?

Cały czas monitorujemy sytuację. Pamiętajmy, że nasze bezpieczeństwo to również członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim. Od kilku lat mamy w Polsce tysiące amerykańskich żołnierzy, a w tej chwili dodatkowo ponad 3 tys. z nich uczestniczy w trwających cały czas ćwiczeniach Defender. Trudno mi powiedzieć, jak będzie wyglądać tempo wzrostu wydatków na modernizację polskiej armii. Jeżeli będzie mi dane nadal sprawować urząd prezydenta RP, to z całą pewnością będę czynił wszystko, żeby ta modernizacja postępowała, oczywiście, na ile na to pozwolą działania antykryzysowe. 

 

Na marzec lub kwiecień planowano wielką konwencję programową Pana Prezydenta, ale z wiadomych względów nie mogła się ona odbyć. Czy zdradzi Pan Prezydent jakieś szczegóły programu na kolejną kadencję?

W tej chwili kampania zeszła na drugi plan. Mam obowiązki prezydenckie związane ze staniem na straży bezpieczeństwa państwa i obywateli. Jest to szereg działań antykryzysowych. Między innymi prowadzę rozmowy z przywódcami różnych państw, jak  ostatnio z prezydentem Chin, o tym jak zagwarantować dostawy środków ochrony i sprzętu dla służb medycznych. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie odbędę podobną rozmowę z prezydentem Korei Południowej, prosił mnie o to min. Łukasz Szumowski. Chodzi o dostawy do Polski szybkich testów, które są wytwarzane w Korei i które tam w ogromnym stopniu pomogły w walce z epidemią. Rozmawiałem z prezydentami państw bałtyckich, z prezydent Słowacji Zuzaną Čaputovą oraz z prezydentem Węgier Jánosem Áderem, bo zależy mi na regionalnej koordynacji walki z koronawirusem. Choć mamy pełną świadomość, że granice są pozamykane, to musimy się wspierać i wspólnie działać. Wcześniej wsparliśmy naszych przyjaciół ze Słowenii, z Litwy, Estonii i innych krajów, gdy prosili nas, żeby w ramach akcji „LOT do domu” zabierać do samolotów PLL LOT ich obywateli, bo z Warszawy znacznie łatwiej było tym ludziom się dostać do swoich domów.

Siłą rzeczy czasu na kampanię prezydencką zostaje niewiele, w najbliższej przyszłości nie będzie więc żadnej konwencji. Dziś przede wszystkim trzeba się martwić o to, w jaki sposób pokonać kryzys. Można powiedzieć, że moim programem jest obecnie tarcza antykryzysowa. Oczywiście, były wcześniej propozycje programowe, ale cóż tu dzisiaj mówić o obniżeniu podatków, skoro nie wiemy, w jakim stanie będzie skarb państwa za miesiąc, dwa czy trzy... 

 

Ludzie pytają o wybory prezydenckie. Jaki Pan Prezydent przewiduje scenariusz, jeśli do 10 maja nie uda się opanować pandemii? Czy popiera Pan proponowany przez PiS projekt głosowania korespondencyjnego?

Uważam, że jest to rozwiązanie, które zapewniłoby bezpieczeństwo głosującym obywatelom. W jakimś sensie zwiększono w ten sposób możliwości uczestnictwa w wyborach, a więc jest to też wsparcie dla zasady powszechności wyborów. Gdyby takie rozwiązanie zostało przyjęte, to ułatwiłoby ono Polakom uczestnictwo w wyborach i w ogromnym stopniu zabezpieczyło ich także pod względem zdrowotnym. Jeżeli chodzi o organizację wyborów, wiąże się to z przyjęciem przez państwo na siebie zadania rozdystrybuowania pakietów wyborczych na wzór np. Bawarii. Przeprowadzano tam wybory korespondencyjnie, bo region ten został silnie dotknięty epidemią, niektóre miejscowości są zupełnie zamknięte. 

W kraju potrzebna jest stabilność. Obecnie zmagamy się z epidemią, a za chwilę, gdy ona ustanie, będziemy walczyć z kryzysem gospodarczym. Potrzebujemy dobrej, konsekwentnie i wspólnie realizowanej polityki, bez konfliktów politycznych, bo te spowolniłoby wychodzenie z kryzysu.

 

Wracając do bezpieczeństwa – czy uważa Pan Prezydent, że obostrzenia sukcesywnie wprowadzane w Polsce wystarczą do pokonania epidemii koronawirusa? A może są zbyt restrykcyjne, np. wobec ludzi wierzących?

Nie mam wątpliwości, że dla wielu ludzi wprowadzone obostrzenia są bardzo dotkliwe. Przyznaję, że uczestniczyłem wraz z żoną we Mszy św. transmitowanej przez internet. Zrobiliśmy to, jak miliony Polaków zgodnie z zaleceniem Konferencji Episkopatu Polski. 

 

Świat uwierzył, że nic mu nie grozi, że mamy recepty na wszystko, tymczasem sytuacja okazała się zgoła odmienna. Czy uważa Pan Prezydent, że gdy ustanie epidemia, zmieni się postrzeganie rzeczywistości i ludzie wrócą do egzystencjalnych pytań o wartość życia? Często słyszmy, że świat po epidemii nie będzie już taki sam…

Gdyby ludzie docenili wartość życia, byłby to piękny skutek strasznego czasu. Myślę, że pojawi się wiele przemyśleń, wiele nowych zwyczajów. Takie wydarzenie jak ogólnoświatowa epidemia z całą pewnością wywrze swoje piętno. Być może ludzie zaczną załatwiać część spraw tak, jak my dziś rozmawiamy – przez internet.

 

À propos życia, które teraz tak cenimy. W Sejmie wciąż czeka na rozpatrzenie popierany przez episkopat obywatelski projekt „Zatrzymaj aborcję”, a w Trybunale Konstytucyjnym – wniosek grupy posłów o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej. Może nadszedł wreszcie czas, aby po ustaniu epidemii zatroszczyć się o życie nienarodzonych? Czy Pan Prezydent rozważa własną inicjatywę ustawodawczą w tym względzie?

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji eugenicznej i uważam, że zabijanie dzieci z niepełnosprawnością jest po prostu morderstwem. Jeżeli projekt w tej sprawie znajdzie się na moim biurku, to z całą pewnością zostanie przeze mnie podpisany. Jestem zdania, że Trybunał Konstytucyjny powinien rozstrzygnąć wniosek grupy 119 posłów dotyczącego właśnie przesłanki eugenicznej. 

 

Wracając do naszej chrześcijańskiej tożsamości… Skąd Prezydent Rzeczypospolitej czerpie nadzieję, optymizm w tej tak trudnej dla wszystkich sytuacji?

Zostałem wychowany w poczuciu optymizmu, ale zarazem odpowiedzialności i siły płynącej z modlitwy, z mocnego oparcia w wierze. To zawsze było ogromnie ważne nie tylko dla moich rodziców, ale także dla dziadków. Taka postawa daje poczucie, że z Bożą pomocą uda się pokonać wszystkie przeciwności. Pewności dodają też wykształcenie i doświadczanie nabyte przez lata pracy naukowej, ale także politycznej – jako wiceminister sprawiedliwości, później jako minister w Kancelarii Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego, jako radny w Krakowie, jako poseł na Sejm RP, później poseł do Parlamentu Europejskiego. Jest też moc, którą czerpię z Różańca. Proszę zobaczyć, nie rozstaję się z nim... [na dowód Andrzej Duda wyjął z kieszeni różaniec].

 

Zapytałem o optymizm, o nadzieję dlatego, że wielu ludzi jest dzisiaj po prostu przygnębionych. Mamy Święta Wielkanocne. Dla wielu będą to święta w wymiarze religijnym przed telewizorami, bez Rezurekcji, z ograniczonym dostępem do sakramentów, bez tradycyjnej święconki. Sytuacja jest zupełnie bezprecedensowa, dla wielu trudna do zaakceptowania. To będą święta również bez możliwości bycia razem w szerszym gronie rodzinnym. Wiele rodzin spędzi je osobno, co stanowi dodatkową traumę... A jak Święta Wielkanocne spędzi Pan Prezydent? 

Trzeba szukać oparcia w sobie nawzajem, w rodzinach, w małżeństwach. Ja mam ogromne wsparcie ze strony mojej żony, córki, ze strony całej mojej rodziny, rodziców, sióstr. Jesteśmy dla siebie nawzajem, dzwonimy do siebie, rozmawiamy. Jak się da, to i przez internet, żebyśmy mogli się nawzajem widzieć. W ten sposób staramy się być bliżej siebie mimo oddalenia. Dużo siły wewnętrznej i odporności dało mi harcerstwo. Niedawno miałem spotkanie z szefami organizacji harcerskich i dyskutowaliśmy o tym, jak harcerze się angażują w pomoc w walkę z koronawirusem. Ogromnie im za to dziękuję – za pomaganie osobom starszym, niesienie pomocy psychologicznej, szycie maseczek, za opiekę nad dziećmi i wszystkie inne działania. 

 

Świat nie kończy się na epidemii. Musimy myśleć z nadzieją o przyszłości, dlatego chciałbym na koniec naszej rozmowy poprosić o dobre słowa, o życzenia dla naszych czytelników, a za pośrednictwem „Niedzieli” – dla wszystkich rodaków, którzy nie mogą się doczekać powrotu do normalności, także w praktykowaniu wiary. Myślę tu też o kapłanach, którzy są odseparowani od wiernych w swoich kościołach, i tych wszystkich, którzy tworzą wspólnotę Kościoła.

To jest dla nas czas duchowej próby. Chcę życzyć przede wszystkim spokojnych świąt. Świąt, które uspokoją ducha. Życzę jak najwięcej łączności z bliskimi. Wiem, że wielu nie będzie mogło się ze sobą fizycznie spotkać. Próbujmy korzystać z różnych form spotkania, choćby za pośrednictwem internetu, żeby jednak być razem jak najwięcej, żeby się nawzajem pokrzepiać dobrym słowem. Tej właśnie łączności wszystkim Państwu życzę na Święta Wielkanocne. Życzę, by były one mimo wszystko spokojne, a przede wszystkim życzę zdrowia. By dzięki tym świętom zyskali Państwo moc, siłę wewnętrzną do zmagań ze wszystkimi trudnościami. Głęboko wierzę, że to przetrwamy i że ponownie się odrodzimy. Wielkanoc to święta wielkiego odrodzenia. Pan Jezus zmartwychwstał, a przecież wydawało się uczniom, że umarł, że wszystko jest bezpowrotnie stracone. Tymczasem On właśnie pokazał, co to znaczy siła wiary i co tak naprawdę może Bóg. Wierzę w to głęboko, że także my z tego trudnego stanu, w którym się dzisiaj znaleźliśmy, wstaniemy. Niech te święta będą dla nas wszystkich symbolem odrodzenia. Wszystko w rękach Opatrzności.

Poleć znajomemu