Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Niedziela, 3 maja 2020

Wywiad z Prezydentem w programie „Tydzień” w TVP

  |   Prezydent udziela wywiadu Jackowi Cholewińskiemu z programu „Tydzień” TVP Prezydent udziela wywiadu Jackowi Cholewińskiemu z programu „Tydzień” TVP Prezydent udziela wywiadu Jackowi Cholewińskiemu z programu „Tydzień” TVP

Jacek Cholewiński, witam Państwa w specjalnym, uroczystym wydaniu programu „Tydzień”. Dziś naszym gościem jest Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Andrzej Duda. Witam, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Bardzo serdecznie witam wszystkich naszych widzów.

 

Panie Prezydencie, w czasie prezydentury Pan wielokrotnie zabierał głos w sprawach wsi i rolników. Podejmował Pan też różne inicjatywy służące ludziom mieszkającym na wsi. Proszę powiedzieć, z czego to wynika. Przecież pochodzi Pan z inteligenckiej rodziny, jest Pan prawnikiem.

No tak, ale ta rodzina nie zawsze była taka bardzo inteligencka. To oczywiście fakt, że moi rodzice są dzisiaj profesorami, naukowcami, w związku z czym absolutnie można powiedzieć, że należą do krakowskiej inteligencji. Natomiast mój tata pochodzi z rodziny, którą śmiało można nazwać robotniczo-chłopską. Bo dziadek był czeladnikiem, rzemieślnikiem, pracował w spółdzielni garbarskiej, z wykształcenia był kuśnierzem. Oprócz tego miał także małe pole w Starym Sączu, które dziadkowie uprawiali.

Praca na roli była czymś, z czym spotykałem się od samego dzieciństwa. Jest to dla mnie chluba, że – czy to z moimi dziadkami, czy rodzeństwem mojego dziadka, jego bratem, czyli stryjem, jak go nazywaliśmy w rodzinie – w górach nad Łąckiem kosiliśmy łąki, gdy tylko miałem przyjemność pojechać do nich w czasie wakacji, czy w innym momencie zdarzało mi się rzeczywiście pomagać im w polu.

To były ważne momenty w moim życiu, dużo też wtedy się nauczyłem. Ale przede wszystkim zobaczyłem, co to znaczy faktycznie ciężko pracować fizycznie i jak dużo trzeba się natrudzić, by ziemia coś dała, by zwróciła plon. To było coś, w czym wzrastałem, czym natchnęło mnie dzieciństwo.

I zwłaszcza tutaj mogłem zobaczyć w pełnej krasie wielką zasługę polskich rolników, polskiej wsi dla rozwoju Rzeczypospolitej – już kiedy objąłem urząd Prezydenta i gdy można było spojrzeć globalnie i zobaczyć, jak wielkie znaczenie ma dzisiaj polskie rolnictwo dla rozwoju naszego kraju, dla tworzenia naszego PKB, dla polskiego eksportu – w ogóle dla rozwoju Rzeczypospolitej. Nieoceniona rola.

 

Stąd zapewne często podnosi Pan znaczenie wsi także na przestrzeni dziejów, okazując szacunek polskiej wsi – czy to podczas dożynek prezydenckich w Spale, czy na Jasnej Górze, czy też po prostu podczas spotkań z rolnikami. Pan podkreśla wdzięczność, którą społeczeństwo winno okazywać rolnikom i ich przywiązaniu do ojczyzny.

Jeżeli popatrzymy na to tak czysto z dzisiejszej perspektywy: bezpieczeństwo żywnościowe – absolutnie fundamentalna sprawa. Jako Polacy w ogóle tego nie doceniamy. Jesteśmy przyzwyczajeni, że ono po prostu jest. Że polska żywność? Normalne! Że jest chleb? To przecież normalne, i to jeszcze wiele rodzajów chleba, bułek! Że bez żadnego problemu możemy kupić wędliny, kiełbasy – właściwie do wyboru. To dzisiaj norma.

Ale skąd to wszystko bierze się w sklepach? W większości nie jest to importowane. To żywność wyprodukowana w Polsce przez naszych rolników, naszych producentów, w naszych przetwórniach. I jest to dzisiaj rzeczywiście ogromna zasługa polskich rolników, polskiej wsi, że mamy bezpieczeństwo żywnościowe – że jest to taki element, o który nie musimy się martwić.

Mamy dziś zagrożenie koronawirusem, jest epidemia, granice pozamykane, bardzo często problemy z transportem – przeciętna polska rodzina tym się nie martwi. Na początku było jakieś zawirowanie, ludzie trochę rzucili się na sklepy, wykupywali cukier, przez dwa dni gdzieniegdzie były puste półki, ale nagle się okazało, że żywności zupełnie nie brakuje, że każdy może ją swobodnie kupić, że to nie jest dzisiaj żaden problem, wystarczy sięgnąć – i jest. Zaraz wrócił spokój, ludzie przestali się tym denerwować.

Ale jeżeli się temu przyjrzymy również z punktu widzenia mieszkańca miasta – i może właśnie mieszkaniec miasta też powinien na to tak spojrzeć – jest to zasługa ludzi, którzy pracują na roli, prowadzą gospodarstwa, walczą o plon, którzy go zbierają, hodują bydło – czy to mleczne, czy mięsne – że to wszystko na polskich stołach jest.

Mało – nie tylko na stołach, lecz także w ogromnej części jesteśmy przecież eksporterem żywności. Dostarczamy żywność bardzo dobrą jakościowo, bardzo często ekologiczną, stworzoną jeszcze według tradycyjnych receptur, bez użycia pestycydów, bez GMO – na cały świat, chciałoby się powiedzieć. Więc – śmiało mogę mówić – rzeczywiście co najmniej w przestrzeni europejskiej jesteśmy potentatem rolnym. To zasługa naszych rolników.

Dzisiaj jest to ogromna część i naszego eksportu, i naszego Produktu Krajowego Brutto, i także marki – Polski jako takiej. Polski, która w wielu miejscach kojarzy się z bardzo wysokiej jakości, smaczną, dobrą żywnością. To zasługa polskiej wsi. Kto tego nie dostrzega, nie rozumie pewnej podstawowej prawidłowości, która u nas jest, i właśnie tego bardzo podstawowego elementu bezpieczeństwa.

Oczywiście tych bezpieczeństw jest bardzo wiele – energetyczne, militarne i takie codzienne, fizyczne. Ale wśród tych bezpieczeństw jest także żywnościowe – bardzo ważne, ogromnie ważne, fundamentalne. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby nagle zabrakło żywności. Nie grozi nam to właśnie dzięki pracy, wysiłkom, trudowi polskiego rolnika. To wielka zasługa polskiej wsi.

 

O zapewnienie odpowiedniego miejsca i roli obszarów wiejskich w rozwoju naszego społeczeństwa, naszej ojczyzny bardzo zabiegał śp. Prezydent Lech Kaczyński, którego przecież Pan był bliskim współpracownikiem.

To prawda. To czas, który do dziś wspominam z wielkim poruszeniem i rozrzewnieniem. To była taka szkoła, jak pracować, jak służyć Polsce i rodakom; które rzeczy trzeba dostrzegać i jak Polska powinna wyglądać; jaka powinna być pozycja Polski w Europie, na świecie; co to znaczy – realizować polskie interesy; co to znaczy, że walczymy o polską sprawę. Śmiało mogę powiedzieć: tego wszystkiego rzeczywiście uczył mnie, nas – moich kolegów – Pan Prezydent, prof. Lech Kaczyński w czasach, gdy przy jego boku służyliśmy Polsce.

Ale gdy już mówimy o polskim rolnictwie, o polskiej wsi, chcę bardzo mocno podkreślić jedno: proszę pamiętać, Panie Redaktorze, że wtedy głównym doradcą ds. rolnictwa właśnie Pana Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego – tym, który prowadził w jego imieniu działania Rady ds. Wsi i Rolnictwa przy Prezydencie Rzeczypospolitej – był dzisiejszy minister rolnictwa, pan Jan Krzysztof Ardanowski.

My z Panem Ministrem – z Krzysztofem – przyjaźnimy się od tamtego czasu. I dzisiaj nasza współpraca – z jednej strony Prezydenta Rzeczypospolitej, a z drugiej właśnie ministra w tej jakże ważnej dziedzinie – dobrze się układa, bo znakomicie się rozumiemy, mamy wspólne spojrzenie, wspólne cele. Wszystko, co wtedy było realizowane – śmiało mogę powiedzieć – dzisiaj kontynuujemy i staramy się razem rozwijać.

I rzeczywiście, tak – nie waham się tego powiedzieć – wiele dobrych rzeczy zdarzyło się dla polskich rolników, dla polskiej wsi na przestrzeni ostatnich lat. Jest to także dla mnie powód do wielkiej satysfakcji i poczucia, że Polska rozwija się we właściwym kierunku.

 

Jakie rozwiązania prawne dotyczące polskiej wsi uważa Pan za korzystne dla naszych rolników? Które by Pan wyróżnił?

Oczywiście są tu programy społeczne – one są bardzo ważne. Wskutek braku poważnych programów społecznych przede wszystkim ucierpiała polska wieś. Po pierwsze dlatego, że jednak na wsi zazwyczaj skromnie się żyło. Po drugie – rodziny wiejskie są tradycyjne, w rodzinie wiejskiej zawsze było, przeciętnie patrząc, więcej dzieci, a więc większy obowiązek rodzicielski i wychowawczy niż w rodzinie, która mieszka w mieście, zwłaszcza wielkim.

I jeżeli mówimy o programach prorodzinnych – a właśnie te w ogromnym stopniu zostały uruchomione w ciągu ostatnich pięciu lat – to przede wszystkim Rodzina 500+, ale przecież program Dobry Start, tzw. 300+, czyli wyprawka dla dzieci, które idą do szkoły, to wszystkie inne programy, także wsparcia dla seniorów, to wreszcie choćby mój projekt Centrów Usług Społecznych, które mają poprawić jakość życia i świadczenia usług społecznych przez samorząd terytorialny – tu przede wszystkim ten najbliższy samorząd, to jednak samorząd wiejski, przysłowiowa gmina, by łatwiej jej się funkcjonowało, by dostępność do usług społecznych była większa.

To wszystko są elementy, które bezpośrednio trafiają na wieś – zwłaszcza 500+, pieniądze, które trafiają od państwa wprost do polskiej rodziny. Nie jest to forma pożyczki czy inna forma rzeczowej pomocy. Podeszliśmy do sprawy tak: polskiej rodzinie nie tylko można, ale przede wszystkim trzeba zaufać – że rodzice wiedzą, jak wychowywać dzieci, że to właśnie rodzice najlepiej wiedzą, co jest dzieciom potrzebne, na co trzeba wydać pieniądze. Stąd rzeczywiście pomoc finansowa.

Dla wielu rodzin żyjących na wsi była ona bardzo istotną zmianą jakościową, jeżeli chodzi o poziom życia, o to, co można kupić dzieciom, jakie dodatkowe elementy – choćby jeżeli chodzi o edukację, kształcenie – można dzieciom zapewnić.

Bardzo często słyszę, spotykając się z ludźmi polskiej wsi, z rolnikami, że program 500+ miał właśnie dla nich ogromne znaczenie, był ogromną pomocą i wsparciem – bardzo często mówią, że to doceniają. Ale był to program skierowany do całego polskiego społeczeństwa, choć – oczywiście – na wsi miał swoją szczególną wartość.

Ale były przecież programy skierowane już typowo do rolników. Myślę tu o ustawie o spółdzielczości rolniczej, która powstała, która dzisiaj pozwala rolnikom tworzyć spółdzielnie mające im ułatwić sprzedaż produktów i dystrybucję tego, co wytwarzają.

To ustawa o sprzedaży bezpośredniej, która miała ułatwić choćby funkcjonowanie gospodarstw agroturystycznych, gdzie rolnik sam wytwarza i oferuje to swoim klientom; gdzie rolnicy mogą teraz bezpośrednio dostarczać restauratorom swoje produkty.

To także zupełna zmiana, jeżeli chodzi o koła gospodyń wiejskich. Ktoś może się uśmiechać, a jednak jest to ogromnie ważna, nie tylko społeczna, ale przede wszystkim kulturotwórcza rola polskiej wsi. Bo jednak koła gospodyń wiejskich to – można powiedzieć – sól polskiej ziemi.

To w kołach gospodyń wiejskich przechowywana jest tradycja – właśnie tam babcie, mamy przekazują swoim córkom, wnuczkom, młodym dziewczynom tradycję, jeżeli chodzi o lokalny strój, obyczaje, śpiew. Ale także jeżeli chodzi o różnego rodzaju rady – jak wychować dzieci, jak postępować, jak działać w rodzinie, jak powinna funkcjonować dziewczyna, kobieta, jak budować dom, co trzeba mu zapewnić, co to znaczy być dobrą gospodynią, dobrą mamą, dobrą babcią. Myślę, że to ma ogromne znaczenie.

Można śmiało powiedzieć, że Polska, polskość w naszej kulturze, w warstwie naszej tradycji w dużym stopniu przetrwała właśnie dzięki temu, że polska wieś była tak silna; że przekazywanie tradycji z pokolenia na pokolenie tu właśnie miało fundamentalną wartość. I to jest też wielka zasługa wsi polskiej na przestrzeni naszej historii. To przecież polscy chłopi, którzy szli razem z naczelnikiem Kościuszką do powstania, którzy żywili i bronili – to są nasze wielkie tradycje także odzyskania przez Polskę niepodległości.

W tym roku będziemy obchodzili stulecie Bitwy Warszawskiej – 15 sierpnia, w ustanowione na tę cześć Święto Wojska Polskiego. Setna rocznica tamtego wielkiego dnia zwycięstwa nad sowiecką, bolszewicką armią – Armią Czerwoną – która wtedy przecież szła nie tylko na Polskę, ale dalej chciała iść na Europę. To właśnie polskie wojsko ją wtedy zatrzymało.

Ale kto stanowił trzon tego wojska? To byli chłopcy z polskich wiosek, którzy odpowiedzieli na wezwanie wielkiego wtedy dla nich autorytetu, wielkiego chłopskiego ludowego działacza, Wincentego Witosa, a zarazem wielkiego patrioty, jednego z ojców naszej niepodległości, który właśnie wezwał ich wtedy – obok Marszałka Józefa Piłsudskiego – by stanąć w obronie ojczyzny, by powszechnie szli pod broń i własną piersią zasłonili Polskę. I oni to zrobili. Tego nie wolno zapomnieć.

 

Panie Prezydencie, Pan wspominał o roli rolnictwa w zapewnieniu tego podstawowego bezpieczeństwa dla zdecydowanej większości Polaków, czyli to, że mamy na stołach jedzenie, że mamy co jeść. Ale przed rolnictwem jest wiele problemów, i to nie tylko chodzi o koronawirusa. Kolejny rok z rzędu susza. Wspominał Pan o tej roli w produkcji żywności, która przecież także idzie na eksport. Rwą się łańcuchy dostaw, trzeba szukać nowych rynków zbytu.

Cały czas szukamy nowych rynków zbytu, bo jeżeli chodzi o te rynki, sytuacja rzeczywiście jest bardzo pływająca od samego początku mojej prezydentury. Przecież zaczęła się zaraz po 2014 roku, gdy Rosja napadła na Ukrainę, gdy zostały wprowadzone sankcje wobec Rosji – oczywiście odwetowe działania Rosji. Nagle ten wielki rynek, na który było przecież wysyłanych mnóstwo polskich produktów rolnych, zablokował się. Pamiętam, że była to wtedy tragedia dla sadowników, dla innych producentów rolnych. Trzeba było natychmiast szukać nowych rynków zbytu.

I tu rzeczywiście moje już później – jako Prezydenta Rzeczypospolitej – starania, by otworzył się rynek chiński; pamiętna wizyta najpierw moja w Chinach, ale później prezydenta Chin, pana Xi Jinpinga, w Polsce, nasze spotkanie w terminalu kolejowym, skąd przyjeżdżają – i odjeżdżają – pociągi do Chin. I skrzynki polskich jabłek. Nasza fotografia przy polskich jabłkach obiegła całe Chiny, ukazała się w chińskich gazetach w milionach sztuk.

W związku z powyższym starałem się cały czas promować polską żywność, nie tylko na rynku chińskim, lecz także na wszystkich innych światowych rynkach. Wszędzie, gdzie miałem spotkania z przywódcami państw, starałem się rolę i znaczenie polskiej żywności bardzo mocno podkreślać i właśnie otwierać nowe rynki dla polskich producentów rolnych.

Ale to także wiele innych działań. Pan Redaktor poruszył tu szereg kwestii. Z jednej strony rzeczywiście mamy w tej w chwili problem z epidemią koronawirusa i kryzysem gospodarczym, który z tego wynika – także takim, który dotyka wiele gospodarstw rolnych. To stąd, gdy trwały prace nad pierwszą tarczą antykryzysową, od razu podniosłem kwestię KRUS-u, który powinni płacić rolnicy; od razu podniosłem kwestię, że rolnicy – także ci mniejsi – powinni być traktowani jak przedsiębiorcy i te same ulgi i możliwości skorzystania z pomocy, jakie są przewidziane dla przedsiębiorców, powinny być także zastosowane do rolników. To jedno.

Dwa: 17 proc. ze środków europejskich na rozwój obszarów wiejskich, które nie zostały do tej pory w ostatnim, siedmioletnim okresie wykorzystane, dzięki naszej interwencji w Komisji Europejskiej – oczywiście przede wszystkim pana ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego – mogą być teraz wykorzystywane doraźnie na pomoc dla rolników. Więc są to dodatkowe środki, które będą tu skierowane.

To także – już można z góry zapowiedzieć – w tym roku wcześniejsza wypłata środków z dopłat bezpośrednich. Będą one zaliczkowane wcześniej, niż następuje normalny termin tych wypłat. W tej chwili mamy to już obiecane ze strony Komisji Europejskiej, ale minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski ubiega się, by ta wypłata była możliwa jeszcze wcześniej. Więc mam nadzieję, że stworzy to rolnikom dodatkowe możliwości.

Ale poza tym wszystkim także bardzo ważny element, którego nie mogę pominąć: bardzo staraliśmy się o tekę dla Polaka w Komisji Europejskiej – i teką, którą uzyskaliśmy w obecnej Komisji Europejskiej, jest nie kto inny, tylko właśnie komisarz europejski ds. rolnictwa. Jest to podkreślenie, jak bardzo na tych sprawach – właśnie rolniczych, produkcji rolnej, sprawach polskich rolników w Unii Europejskiej – nam zależy.

Tym komisarzem jest Janusz Wojciechowski. Myślę, że postać doskonale znana wszystkim polskim rolnikom; człowiek, który rzeczywiście zna się na rolnictwie i – śmiało można powiedzieć – rolnictwo ma nie tylko we krwi, ale przede wszystkim w sercu i o sprawy polskich rolników zawsze jako polityk bardzo dbał. Dzisiaj jest komisarzem Unii Europejskiej i jestem pewny, że w związku z tym możemy liczyć na przychylne spojrzenie ze strony Unii Europejskiej także na sprawy polskich rolników, co zresztą się dzieje.

Bo możliwość wcześniejszej wypłaty środków z dopłat bezpośrednich czy właśnie możliwość przeniesienia tych środków z rozwoju obszarów wiejskich na doraźną pomoc dla rolników to jasne sygnały, że jest przychylność ze strony Komisji Europejskiej – nie mam wątpliwości, że także poprzez obecność tam właśnie Janusza Wojciechowskiego.

Ale jeżeli Pan Redaktor wspomina też o potencjalnie grożącej nam znowu – niestety – suszy w tym roku. Mówię „potencjalnie”, bo dosłownie w ostatnich dniach kilkakrotnie rozmawiałem na ten temat z ministrem Janem Krzysztofem Ardanowskim.

Mówił mi: „Słuchaj, o suszy w pełnym tego słowa znaczeniu rzeczywiście będziemy mogli powiedzieć, ale dopiero wtedy, gdy przejdzie okres deszczów majowych. Jeżeli się okaże, że one były w zbyt małej ilości albo – nie daj Panie Boże – okaże się, że ich nie było, wtedy rzeczywiście susza jest niewątpliwa. Natomiast dopóki ten okres nie minie i nie okaże się, jakie są opady majowe, trudno dziś mówić o suszy. Oczywiście są w tej chwili jej pierwsze symptomy, ale spokojnie poczekajmy, co będzie”.

Natomiast o czym chcę zapewnić? O tym, że po pierwsze pragnę, by wszystkie odszkodowania za zeszłoroczną suszę zostały w pełni wypłacone. To ogromne kwoty. Po raz pierwszy w takich kwotach pomoc dla rolników wynikająca z klęski żywiołowej, jaką bez wątpienia zawsze jest susza, jest wypłacana. Nigdy nie było aż takiego wsparcia odszkodowawczego dla rolników.

90 proc. gospodarstw otrzymało te odszkodowania, pozostało – nawet niecałe w tej chwili – 10 proc. Obecnie staram się, by te środki zostały w pełni wypłacone, mam już zobowiązanie w tej sprawie ze strony Pana Premiera. Oczywiście stara się o to cały czas także Minister Rolnictwa. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie te środki będą wypłacone tym, którzy ich jeszcze nie otrzymali.

Ale to także szereg innych działań, które są tu podejmowane. Przede wszystkim cały plan polityki hydrologicznej. W gruncie rzeczy można powiedzieć tak: dzisiaj trzeba odwrócić paradygmat, który obowiązywał w Polsce przez dziesięciolecia, gdy ciągle mówiło się o melioracji, czyli regulacji stosunków wodnych głównie poprzez odwadnianie terenów.

Dzisiaj mówimy odwrotnie: teraz potrzebujemy tereny nawadniać, tworzyć jak najwięcej zbiorników retencyjnych. Nie tylko tych wielkich, czyli dużej retencji – choć ona, oczywiście, też jest przewidziana – lecz także retencji średniej i wreszcie małej, niemalże przygospodarskiej.

W Polsce w ogóle mamy za mało retencji. Retencja zatrzymuje zaledwie 6,5 proc. ogólnie wody, która jest w naszym kraju, która przepływa przez nasz kraj. Mówię tu o wszelkich rodzajach wód – i wodach płynących, i wodzie deszczowej. Dla przykładu: w Hiszpanii jest to 45 proc. Oczywiście – powiemy – Hiszpania problem suszy ma od stuleci i dla nich jest to normalne.

Ale u nas, jak widać, susze także stają się dotkliwe i musimy dzisiaj o tym myśleć – stąd cały program retencji, który został przygotowany właśnie po 2015 roku, i systematyczne zwiększanie wydatków na gospodarkę wodną, gospodarkę retencyjną. W 2018 roku było to ok. 660 mln zł, ale w tym roku jest to już 2 mld 200 mln zł. Więc to pokazuje, jak to narasta.

A plan realizacji działań retencyjnych na najbliższe siedem lat – do 2027 roku – to ponad 10 mld zł, które są na ten cel przewidywane. Budowa dziewięciu wielkich zbiorników retencyjnych, ponad 30 mniejszych i ta zupełnie mała retencja. Dla przykładu wskażę, że dosłownie w tych dniach rozstrzygane są przetargi na modernizację i budowę choćby jazów, które mają zatrzymywać wodę – i w ten sposób pomagać właśnie w regulacji gospodarki wodnej poprzez możliwość nawadniania pól.

Ostatnio z ministrem gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, panem Markiem Gróbarczykiem, odwiedziliśmy jeden z jazów pod Warszawą, który właśnie w najbliższym czasie będzie teraz ulegał modernizacji. W tej chwili jaz zapewnia nawodnienie bezpośrednio 20 ha, a pośrednio ponad 200 ha użytków rolnych. Po modernizacji jego możliwości zdecydowanie się zwiększą. Takich obiektów w Polsce w najbliższym czasie będzie modernizowanych ponad 650.

Więc jest to rzeczywiście duża liczba i duży zakres działań. Na ten cel przeznaczonych jest tylko w tym roku 60 mln zł, a w ciągu najbliższych trzech lat 157 mln zł będzie służyło tylko i wyłącznie temu, by właśnie zapewniać nawodnienie dedykowane dla obszarów rolnych.

To tylko element wszystkich działań. Oprócz tego potrzebna nam jest – oczywiście – także akcja edukacyjna: racjonalnie gospodaruj wodą! Czy jest to gospodarstwo, w związku z tym dom na wsi, czy jest to dom w mieście, który ma ogródek, czy nawet jest to mieszkanie – jeżeli choćby obmywasz warzywa, wykorzystaj później tę wodę do podlania ogródka, do podlania kwiatków w domu. W związku z tym nie ciągnij dodatkowo wody z wodociągu czy innego źródła.

A jeżeli już chcesz mieć źródło wody, pozyskuj ją, zbieraj deszczówkę, jeżeli tylko masz takie możliwości, i wykorzystuj wodę deszczową, by podlewać swój ogródek. Krótko mówiąc: nie zużywaj wody z instalacji miejskiej czy instalacji wodnej wiejskiej, tej, która normalnie zasila twój dom i jest używana do celów spożywczych. Więc mądre gospodarowanie wodą, wykorzystywanie jej po raz wtóry jest tu bardzo ważne.

Ten plan polityki rzeczywiście po 2015 roku się rozpoczął. To – mamy nadzieję – racjonalna polityka, która zapewni także polskiemu rolnictwu właśnie zasobność w wodę na najbliższe dziesięciolecia.

 

To jest bardzo zasadny i potrzebny apel i mam nadzieję, że do Państwa to trafi.

A na zakończenie chciałbym Pana Prezydenta poprosić o to, by powiedział Pan polskim rolnikom w tym uroczystym dniu – bo przypomnijmy, że dzisiaj nie tylko święto narodowe 3 maja, ale także ważne katolickie święto Matki Bożej Królowej Polski.

Tak, a dosłownie za paręnaście dni będziemy obchodzili 100. rocznicę urodzin naszego Papieża, Ojca Świętego Jana Pawła II. I właśnie gdy mówimy o rolnictwie, zawsze brzmią mi w uszach jego słowa, że polskie rolnictwo wymaga wszechstronnej troski i wsparcia ze strony państwa. Jest to apel, który nigdy nie straci swojej aktualności i każdy z rządzących zawsze powinien o nim pamiętać.

Jan Paweł II jest naszym wielkim autorytetem, jest ogromnym autorytetem dla mnie także jako człowieka wierzącego, pomijając kwestię, że jestem politykiem. Ale właśnie te jego słowa pozostały w moim sercu i zawsze staram się tak patrzeć na polskie rolnictwo. Że jest to mój – jako człowieka, który dzisiaj sprawuje władzę, sprawuje urząd Prezydenta Rzeczypospolitej – przede wszystkim ogromny obowiązek wynikający także z wdzięczności, którą jesteśmy winni polskim rolnikom za trud ich pracy.

W to święto państwowe i zarazem maryjne, ale także na czas, który nadchodzi, bo przecież będzie to także czas zbiorów, mam nadzieję najlepszych w tym roku w Polsce, ale też trudny czas, bo przecież ciągle mamy jeszcze sytuację epidemiczną, która mam nadzieję jak najszybciej w naszym kraju się zakończy i będziemy mogli wrócić do normalnego funkcjonowania – chciałem życzyć polskim rolnikom wszelkiego powodzenia przede wszystkim w rodzinach. Zdrowia, spokoju, żeby mogli spokojnie wykonywać swoje zadania także dlatego, że mają poczucie, że polskie państwo o nich pamięta, że są dla polskiego państwa ważni.

Bo chcę zapewnić, że są rzeczywiście bardzo ważni. I że ich rola dzisiaj nie tylko jest dostrzegana, ale przede wszystkim czynię ze swojej strony wszystko, by była właściwie, odpowiednio doceniana na każdym kroku – czy to właśnie poprzez fundusze pomocowe, czy poprzez wspieranie ich w sytuacji, gdy dotknie ich jakaś klęska żywiołowa. Ale także przez to, że jest działalność kulturalna, budowania i wspierania tradycji na obszarach wiejskich – czy poprzez działalność kół gospodyń wiejskich, czy poprzez wspieranie różnego rodzaju działalności choćby przez Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, który powstał w tym roku. To zadania, które mają charakter podstawowy.

Do tego Centra Usług Społecznych i wiele różnych innych form, które mają wzmacniać polską wieś jako ważną część naszej ojczyzny, ważną część naszego państwa; które mają także powodować, by poziom życia na wsi był jak najbardziej zbliżony do poziomu życia w mieście: i pod względem finansowym, ale także pod względem infrastrukturalnym, możliwości korzystania z nowoczesnych łączy – czy to internetu, czy jakichkolwiek innych – komunikacji, więc żeby były nowe drogi, przystanki kolejowe.

To wszystko jest dzisiaj ważnym elementem mojego programu, jest także bardzo ważnym elementem dla rządu Zjednoczonej Prawicy. Bo dla nas jest to emanacja zasady mówiącej o tym, że państwo powinno się rozwijać równomiernie. Równomierny rozwój oznacza także dynamiczny rozwój obszarów wiejskich, właśnie pod każdym względem zapewniając godziwy poziom życia. Myślę, że dla polskiej wsi, dla polskich rolników także jest to ogromnie ważne.

Dzisiaj polski rolnik to człowiek nowoczesny, wykształcony, bardzo często poliglota, mający kontakty zagraniczne, jeżdżący po świecie, doskonale rozumiejący świat, interesujący się wszelkimi nowinkami i właśnie między innymi dzięki temu możemy mówić, że Polska staje się państwem nowoczesnym.

 

Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za to spotkanie tutaj, w Pałacu Prezydenckim. Państwu przed ekranami telewizorów i innych urządzeń także bardzo dziękuję za uwagę. Przypominam: program „Tydzień” w niedzielę o 8.00 – do zobaczenia.

Dziękuję bardzo, szczęść Boże.

Poleć znajomemu