Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Sobota, 13 czerwca 2020

Wywiad Prezydenta RP dla telewizji Polsat News

Prezydent Andrzej Duda siedzi przy stoliku
Piotr Witwicki, Polsat News: Dzień dobry, naszym gościem jest teraz Prezydent Andrzej Duda. Dzień dobry, Panie Prezydencie.
Prezydent RP, Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze.
 
Jesteśmy w historycznej miejscowości – w Głogówku. Tu nawet Jan Kazimierz był kiedyś na wygnaniu. Pana droga do tego miejsca dziś miała kolizję. Jak to wyglądało z Pana perspektywy? Przypomnijmy: samochód SOP-u miał wypadek.
No tak, ale to nie była moja droga, dlatego że nie był to samochód związany w jakikolwiek sposób z moim przejazdem. Był to samochód, który po prostu jechał. Przejechaliśmy, gdy już było po kolizji. Więc to nie był samochód spośród jadących ze mną. Zresztą jechałem Dudabusem. Wiem, że doszło do kolizji, słyszałem o tym.
 
Nie widział Pan?
Kolizji absolutnie nie widziałem.
 
Ani tego samochodu, którym podróżowała rodzina?
Samochód widziałem, stał na poboczu i rzeczywiście był uszkodzony. Pytałem, orientowałem się, czy stało się cokolwiek złego, powiedziano mi, że na szczęście nic złego się nie stało, nikt nie ucierpiał, nikt nie potrzebował żadnej pomocy. Po prostu kolizja drogowa.
 
Panie Prezydencie, jadąc tutaj, nie wierzę, że Pan nie patrzył, ile jest billboardów, ile jest plakatów i kto ma ich najwięcej, który z kandydatów.
(śmiech) Proszę wybaczyć, ale ich nie liczę.
 
No my tutaj policzyliśmy. Wychodzi, że w tej bitwie na billboardy przegrywa Pan tutaj z Rafałem Trzaskowskim. Jeszcze w grze jest Szymon Hołownia. Co jest z tą mobilizacją z roku 2015, z tą energią, którą Pan wtedy wyzwolił?
Wydaje mi się, że jeżeli popatrzymy na spotkania, to są bardziej energetyczne niż te, które były w 2015 roku. Może niektórzy już zapomnieli, jak wyglądały spotkania w 2015 roku. Ale jeżeli są spotkania, jak choćby dzisiejsze rano w Brzegu czy wczorajsze w Trzebnicy, to myślę, że jednak robi to wrażenie – na mnie to zrobiło wrażenie. Bo nie spodziewałem się, że na spotkanie w Trzebnicy może przyjść aż tyle osób – zresztą bardzo jestem im wdzięczny, była rzeczywiście ogromna energia. Myślę, że ta kampania jest co najmniej tak samo energetyczna jak tamta, a wydaje mi się, że bardziej.
 
A nawet bardziej, bo teraz Pana kontrkandydat, główny w tym momencie – przynajmniej tak pokazują sondaże – wyzwala rzeczywiście prawdziwą energię.
Panie Redaktorze, może. Nie uczestniczę w jego spotkaniach. Mnie interesują moje spotkania.
 
Nie wierzę, że sztabowcy Panu nie donoszą, jak wygląda sytuacja, jak wyglądają emocje.
Interesują mnie moi wyborcy, interesują mnie ci, którzy przychodzą na spotkania ze mną. Liczę na to, że będą na mnie głosowali, że dzięki temu wygram wybory.
 
A czym różni się ta kampania od tej z 2015 roku?
Tym, że ja jestem Prezydentem – i to jest na pewno istotna różnica. Dlatego że jest to zupełnie inna pozycja, inne zobowiązania, trochę inny sposób prowadzenia kampanii. Jest to także odpowiadanie na różne pretensje – bo i takie są zgłaszane. Ale zawsze mówiłem, że jestem otwarty i gotowy wysłuchać każdego głosu. Można było zobaczyć, że nie wahałem się podjąć rozmowy nawet z tymi, którzy nie są do końca zadowoleni i uważają, że sprawy powinny być prowadzone inaczej. Mamy odmienne poglądy – ale to jest prawo demokracji, wolno mieć odmienne poglądy.
 
A nie jest tak, że po prostu to, co w 2015 roku wydawało się w kampanii czymś nowatorskim, dziś jest już właściwie standardem?
Jeżeli tak, to chyba dobrze. Bo jeżeli wyznaczyłem takie standardy – skoro Pan tak mówi – to bym się tym ucieszył: że wyznaczyłem takie standardy, że spotkań przedwyborczych odbywa się rzeczywiście bardzo dużo, że ludzie na nie przychodzą, że jest energia, są dyskusje, debaty. Patrzę – oczywiście – po moich spotkaniach. Mnie się ten standard podoba, ja to lubię.
 
Słyszymy to. Może poinformuję widzów, jeżeli ktoś by się martwił, co tak brzmi – to grzmi pogoda. Wiem, że Prezydent w Polsce nie ma jeszcze kontroli nad pogodą.
Tak, na szczęście za to nie odpowiada. Dopiero byłyby pretensje (śmiech).
 
Mam nadzieję, że uda nam się wytrwać bez burzy i deszczu.
Panie Prezydencie, zacząłem od miejscowości, w której jesteśmy. Głogówek to jest opolska stolica transportu – cztery duże firmy, każda ma po kilkaset samochodów ciężarowych. To są firmy, które testowały na własnej skórze, jak wygląda pomoc rządu, jak wyglądają kolejne tarcze. Pomoc dotarła, natomiast ci ludzie często narzekają na to, że ta pomoc, te formularze były zbyt skomplikowane, że dużo jest przy tym wszystkim czasami zupełnie niepotrzebnej pracy. No i teraz pytanie: czy Pan dziś, jako Prezydent, nie dźwiga też pewnego bagażu, który dźwiga Pan razem z rządem?
Daj, Panie Boże, wszystkim rządom dźwiganie takiego bagażu, że dziennie 1 mld zł jest wypłacany przedsiębiorcom, by ratować miejsca pracy. Bo program, który uruchomiliśmy, jest rzeczywiście niebywały.
Wczoraj byłem w fabryce mebli Bodzio, gdzie pracuje ponad 2100 osób, i usłyszałem, że firma dostała 6 mln zł wsparcia właśnie w ramach tarczy antykryzysowej. Dzięki temu nie tylko udało się nie zwolnić żadnej osoby w tej firmie – spośród ponad 2 tys. pracowników – ale jeszcze udało się zatrudnić 10 osób. Więc to chyba pokazuje, jak bardzo ta pomoc była potrzebna i jak bardzo się przydała.
A jeszcze półtora miesiąca, dwa miesiące temu mówiło się, że w branży meblowej jest po prostu tragedia. I rzeczywiście właściciel firmy i jego rodzina potwierdzają, że mieli moment straszliwego kryzysu – już im się wydawało, że zajrzy im w oczy bankructwo. Ale właśnie wtedy otrzymali wsparcie ze strony polskiego państwa i kryzys nie tylko przetrwali, ale obecnie wychodzą na prostą – w zasadzie wracają już do poprzedniej produkcji i poprzedniej sprzedaży. W związku z powyższym – jak widać – tarcza jest skuteczna.
Nie słyszałem zbyt wielu narzekań, zwłaszcza na komplikacje. Bo jeżeli mamy sytuację, że choćby do Polskiego Funduszu Rozwoju jednego dnia składa Pan wniosek o wsparcie, a za dwa dni czy nawet następnego dnia otrzymuje Pan pieniądze, to chyba nie jest to sprawa zbyt skomplikowana.
 
No a tu w okolicy sprawa jest taka, że małym firmom udało się dość gładko, duże mają jeszcze problemy.
Ale generalnie jest tak, że dla dużych firm pieniądze dopiero ruszały, bo była potrzebna notyfikacja z Komisji Europejskiej dotycząca pomocy publicznej.
 
Ale oni czekają również tutaj.
I te pieniądze otrzymają, bo negocjacje były prowadzone jeszcze na początku tego tygodnia – dopiero na początku tego tygodnia były ostatnie etapy. Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, pan Paweł Borys, uczestniczył w tych ostatnich etapach negocjacji z Brukselą po to właśnie, by ostatecznie Komisja otwarła możliwość realizacji tego. Więc proszę wybaczyć, ale dzisiaj mamy sobotę, to raptem cztery dni.
 
Panie Prezydencie, mam wrażenie, że to teraz rozmawiamy o najważniejszym temacie tej kampanii, bo sprawy gospodarcze – po pandemii – to jest coś absolutnie najważniejszego. To widmo prawdziwego kryzysu zajrzało przez chwilę Polakom w oczy. Tutaj firmom – też. Bo nawet te wspomniane transportowe miały taki moment, że w pewnym momencie miały 10 proc. zwykłych dochodów.
No tak, ale czy mówili Panu Redaktorowi, jaka jest w tej chwili sytuacja? Jak to wygląda?
 
W tej chwili wszystko powoli wraca do normy.
No więc właśnie! Ale wyszli na prostą dzięki temu, że w porę otrzymali ten zastrzyk funduszy, który wspomógł ich w najtrudniejszym momencie. I o to chodziło – taka była istota tego programu.
 
Tak, ale czy my za dużo w tej kampanii – to znaczy przede wszystkim główni kandydaci, ale to też Pan Prezydent – mówicie dużo o sprawach światopoglądowych w momencie, gdy sytuacja gospodarcza jest niepewna, gdy martwimy się o budżet.
Mówimy o różnych sprawach, nie tylko światopoglądowych, lecz także budżetowych.
 
Ostatnie dni…
Panie Redaktorze, w każdym moim wystąpieniu mówię o planach na przyszłość, a te plany to przede wszystkim inwestycje w Polsce – i to od poziomu podstawowego, gdy mówię o Funduszu Inwestycji Samorządowych, który jest moim, prezydenckim pomysłem i który chciałbym, żeby nawet najmniejszym samorządom dał możliwość posiadania wkładu własnego, by skorzystały z wielkiego europejskiego planu odbudowy, o którym ostatnio mówiła Przewodnicząca Komisji Europejskiej – 750 mld euro.
Tylko żeby samorządy mogły z tego skorzystać – właśnie na podstawowe potrzeby, inwestycje lokalne – muszą mieć pieniądze na wkład własny. Ponieważ bardzo często narzekają, że są w trudnej sytuacji i nie mają pieniędzy, więc proponuję Fundusz Inwestycji Samorządowych po to, by te pieniądze miały.
Cały czas dyskutujemy o inwestycjach – od tych wielkich, potężnych, jak przekop przez Mierzeję Wiślaną, jak Centralny Port Komunikacyjny, jak budowa dróg S6 czy S10, czy Via Carpatia, Rail Baltica czy Via Baltica, o czym tak dyskutowaliśmy w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
Rozmawiamy także o inwestycjach podstawowych, które są najbliżej ludzi: sto przystanków kolejowych – sto na pewno, ale mam nadzieję, że 200; mówimy o budowie nowych mostów – ponad 20 potężnych mostów w całej Polsce; program budowy stu obwodnic itd.; odbudowa dworców kolejowych; odbudowa połączeń kolejowych. To są wszystko te wielkie elementy…
 
Powiedział Pan o stu obwodnicach. Głogówek nie załapał się na program stu obwodnic. Co z takimi miejscowościami?
No więc dokładnie trzeba będzie podjąć weryfikację i zobaczyć, w jakiej perspektywie mogłyby te obwodnice być realizowane. Właśnie dzisiaj powiedziano mi, że mieszkańcy oczekiwali tu, by powstała obwodnica. Pytałem, czy są w programie stu obwodnic. Usłyszałem, że nie. Więc powiedziałem, że zainteresuję się tym tematem, że im to obiecuję – spojrzę, jak to wygląda, jakie są tam możliwości. To kwestia mojej rozmowy z panem ministrem Adamczykiem, z panem ministrem Horałą.
 
Zgadzamy się co do tego, że te sprawy gospodarcze są najważniejszy. Jakby spojrzeć dziś na światowe agencje, na światowe tytuły, to one cytują wypowiedź Pana Prezydenta o sowieckiej indoktrynacji i LGBT.
To była wypowiedź, w której wspominałem moje młodzieńcze czasy. Powiedziałem, że nie życzę sobie w szkole żadnej indoktrynacji wobec dzieci. Szkoła powinna być wolna wobec wszelkiej indoktrynacji ideologicznej. W związku z tym – ponieważ pamiętam czasy, gdy byłem indoktrynowany jako uczeń szkoły podstawowej propagandą komunistyczną, którą młodzieży serwowano w szkole, w różnego rodzaju organizacjach młodzieżowych, pamiętam, jak oganialiśmy się przed tym w harcerstwie jak to tylko możliwe – tak samo powiedziałem, że nie życzę sobie indoktrynacji dzisiaj.
 
Myśli Pan, że jest taka realna groźba dzisiaj?
I nie życzę sobie, by edukatorzy wysłani przez różnego rodzaju organizacje LGBT edukowali seksualnie w szkołach małe dzieci, bo jest to – według mnie – indoktrynacja ideologiczna i ja sobie po prostu tego nie życzę. Też jestem rodzicem, moja córka jest wprawdzie dorosła, ale jest wielu rodziców w Polsce – jestem o tym przekonany – którzy sobie takiej indoktrynacji po prostu nie życzą.
Tym bardziej że polska konstytucja w art. 48 wyraźnie przewiduje, że rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem, zgodnie ze swoimi przekonaniami. I jeżeli ktoś – przede wszystkim wbrew woli rodziców – wprowadza elementy indoktrynujące w szkole, to jest to także łamanie praw rodziców.
 
Nie tylko politycy opozycji, ale nawet gwiazdy – od Zbigniewa Bońka po Maję Ostaszewską – mówią: „Panie Prezydencie, proszę przestać nas straszyć ideologią LGBT, bo my się nie boimy”.
Nie słyszałem takich głosów przede wszystkim ze strony wymienionego przez Pana Zbigniewa Bońka. Wiem, że miał jakiś dialog z panem posłem Bielanem. Ale ze mną pan prezes Boniek nie podejmował żadnego dialogu na ten temat.
Nie straszę żadną ideologią. Mówię o faktach takimi, jakie one są. Proszę spojrzeć choćby na dokumenty podpisane przez pana Rafała Trzaskowskiego, na Kartę LGBT, przeczytać, co tam jest napisane – będzie Pan widział, jakie są plany dotyczące właśnie indoktrynacji dzieci w szkole. Nie zgadzam się z tym.
Jestem zwolennikiem przede wszystkim ochrony rodziny, jak stanowi to polska konstytucja. Bo rodzina jest pod specjalną ochroną ze strony polskiego państwa zgodnie z art. 18 konstytucji. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo, rodzicielstwo – znajdują się pod szczególną ochroną i opieką ze strony państwa. I mówię: taką właśnie powinniśmy prowadzić politykę.
Ja w tej polityce dzisiaj uczestniczę, bo to m.in. takie programy społeczne jak 500+, to jest ta specjalna ochrona rodziny. Ale rodzina to – oczywiście – tata i mama, także dzieci, ale też ludzie starsi, seniorzy. O nich również nie wolno zapominać – dlatego programy społeczne, które dla nich uruchomiliśmy. To jest prawdziwa polityka prorodzinna i stąd wystąpiłem z Kartą Rodziny, bo dla mnie to jest wartość.
 
Ale w tej Karcie Rodziny najwięcej podpunktów ma ten poświęcony ideologii LGBT.
Jeden.
 
Ale ten podpunktów ma najwięcej.
Ze wszystkich punktów jeden dotyczy ideologii LGBT.
 
I jest najbardziej rozwinięty.
Zawiera kilka podpunktów, ale – niestety – jest dokładnie zgodny z faktami.
 
Jasne. Ale dlaczego nie mówi dzisiaj Pan Prezydent chociażby o zerowym Vacie na ubranka dziecięce? To była obietnica z 2015 roku.
Ale bardzo często mówię, że młodzi ludzie – do 26. roku życia – naszą decyzją, którą osobiście podpisywałem, nie płacą podatku dochodowego od osób fizycznych. Co nie tylko znacznie zwiększa ich szansę na rynku pracy, ale przede wszystkim dzięki temu mają szansę więcej zarabiać.
 
Mówił Pan o zerowym Vacie na ubranka dziecięce, mówił Pan też o gabinetach dentystycznych w szkołach. Tego cały czas brakuje.
Tak. I bardzo wiele rzeczy trzeba jeszcze uzupełnić. Mówię do wszystkich: zrealizowaliśmy – zresztą z mojego projektu – obniżenie w Polsce wieku emerytalnego, jak domagali się ludzie. Ten nieuczciwie podniesiony przez PO-PSL, przez Donalda Tuska wiek emerytalny do 67. roku życia, wobec czego w 2015 roku ludzie tak protestowali, został obniżony – to był mój projekt.
Wprowadziliśmy program 500+; program „Dobry Start” – na początek roku szkolnego wyprawka dla dzieci 300 zł na jedno dziecko; programy Mama+ i Maluch+; wprowadziliśmy 13. emeryturę gwarantowaną w tej chwili ustawowo, by seniorzy co roku otrzymywali dodatkowe świadczenie; wprowadziliśmy wreszcie uczciwe i porządne waloryzacje.
Oczywiście jeszcze nie wszystkie elementy programowe udało nam się do tej pory wprowadzić, ale program, który prezentowaliśmy w 2015 roku, był bardzo szeroki i właśnie dlatego chcę zostać Prezydentem na drugą kadencję, by móc nadal to realizować.
 
Wracając do tego wcześniejszego wątku. Czy ustawa o związkach partnerskich – taka ze statusem osoby najbliższej, o którym mówił Pan w 2015 roku, powtórzył Pan na początku tego roku – jest potrzebna?
Panie Redaktorze, myli Pan pojęcia.
 
Ja nie mylę. Ustawa o związkach partnerskich, którą Pan Prezydent w lutym – 6 lutego – w wywiadzie powiedział, że rozważałby Pan. Co Pan mówi? 
Nigdy nie mówiłem o ustawie o związkach partnerskich.
 
Ze statusem osoby najbliższej.
To są dwie różne sprawy. Związek partnerski to związek partnerski – to regulacja, którą niektórzy określają mianem quasi-małżeńskiej. Natomiast ja powiedziałem: status osoby najbliższej. Który nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek kwestiami erotycznymi czy seksualnymi. To zupełnie odrębna sprawa.
 
 „Gdyby chodziło o status osoby najbliższej ułatwiający takie sprawy jak wzajemne wspieranie się, troskę, to rozważałbym podpisanie takiej ustawy”. 
Dokładnie – wzajemne wspieranie się, troska i kwestia statusu osoby najbliższej. Gdyby taka ustawa rzeczywiście znalazła się na moim biurku, gdyby ktoś takie rozwiązanie zaproponował – mówiłem to już dawno – z całą pewnością bardzo uważnie rozważyłbym jej zapisy. Ponieważ może to służyć nie tylko dwóm osobom, które po prostu ze sobą żyją, lecz także osobom, które nawzajem się wspierają – mogą się wspierać dwie starsze osoby albo ktoś bardzo młody może wspierać starszą, samotną osobę. I wtedy status osoby najbliższej mógłby ułatwić mu załatwianie jej różnych życiowych spraw.
 
No jasne. To czemu tego nie ma?
Nikt tego nie zaproponował.
 
To PiS jest u władzy.
Powiedziałem, że jeżeli ktoś to zaproponuje, jestem gotów to rozważyć. Nikt tego nie zaproponował. Dzisiejsza opozycja w Polsce podpisuje deklarację, Kartę LGBT, ale nie zaproponowała statusu osoby najbliższej.
 
Panie Prezydencie, pamięta Pan, jak żartował Pan z Donaldem Tuskiem w czasie Zgromadzenia Ogólnego ONZ?
Pamiętam.
 
No a dziś Donald Tusk pisze na Twitterze tak: „Prezydent Rzeczypospolitej powinien dbać o jej reputację. Andrzej Duda robi wszystko, aby ją zrujnować. To wstyd na cały świat”. No, już na Twitterze część tej dyskusji się odbyła, ale…
Myślę, że pan przewodniczący Donald Tusk przeżywa ostatnio jakieś bardzo poważne frustracje. A stał się bardziej europejski niż Europa.
 
Co z reformą sądownictwa?
Mam nadzieję, że będzie kontynuowana, dlatego że jest to reforma, która z całą pewnością zmierza w dobrym kierunku. Ogromnie bym chciał, by w Polsce wróciło powszechne poczucie sprawiedliwości sądów. Aby ludzie w moim kraju – nie sędziowie, tylko moi rodacy – uważali, że sądy są sprawiedliwe. Proszę popatrzeć, jaka jest reakcja ludzi, gdy na spotkaniach mówię o wymiarze sprawiedliwości.
 
Rzeczywiście o wiele większa niż na ideologię LGBT, o wiele większa niż na wszystkie inne podpunkty – to jest jasne. Natomiast zbliża się ten czas, gdy to wy weźmiecie odpowiedzialność za to, co dzieje się w sądach. Jesteśmy po kilku reformach.
Tak. I te reformy cały czas trwają. Widział Pan, jaki był opór ze strony różnego rodzaju środowisk sędziowskich, ilu sędziów w sposób zdumiewający włączyło się w politykę – co nigdy nie powinno mieć w Polsce miejsca. I to są rzeczywiście zachowania, które myślę, że w każdym uczciwym systemie politycznym na świecie, gdyby politycy uważnie się temu przyjrzeli, powiedzieliby, że są to zachowania po prostu szokujące, że sędziowie nigdy nie powinni się tak zachowywać, jak zachowuje się wielu sędziów w Polsce – niestety – w ostatnim czasie.
 
Ale liczy Pan, że gdy zostanie Pan wybrany na drugą kadencję, to co – będzie przyspieszenie jakieś w tej sprawie?
Nie, to będę cały czas spokojnie i konsekwentnie realizował zmiany. Bo nie chcę zmian o charakterze rewolucyjnym, tylko ewolucyjnym. Ludzie mają prawo żyć w spokoju – i ja chcę, by mogli żyć w jak największym spokoju.
 
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości mówią jasno: tu jest potrzebna rewolucja, tu żadna ewolucja nie pomoże.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości parę razy różne rewolucje próbowali już robić. Dlatego było moje weto do ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych; dlatego było moje weto właśnie do ustawy o Sądzie Najwyższym, bo uważam, że Prokurator Generalny nie może decydować w sprawach Sądu Najwyższego, bo bywa przed nim stroną; że nie można pozwolić na to, by zostali wyrzuceni wszyscy pracownicy administracyjni bez żadnej ochrony w Sądzie Najwyższym, przeciwko czemu protestowała Solidarność...
 
Czy dlatego mówił Pan dziś podczas wystąpienia o długopisie?
... dlatego m.in. również sprzeciwiłem się – zresztą na prośbę Pawła Kukiza – wobec ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego, ponieważ realny próg wyborczy chciano podwyższyć do ponad 12 proc. I powiedziałem „nie” właśnie dlatego, że jestem zwolennikiem działań ewolucyjnych, a nie rewolucyjnych. I dlatego nie wahałem się również tego obozu politycznego rozwiązać, zatrzymać, jeżeli była taka potrzeba – uważałem, że Prezydent powinien to zrobić, bo dla mnie na tym polega prezydentura.
 
Widział Pan pewnie ten spot z Bogusławem Lindą, który przełamuje, trzaska długopisem.
Panie Redaktorze, aktorzy niech sobie grają, co im się podoba, w Polsce jest wolność. A ja robię swoje, bo jestem Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej i dźwigam na swoich barkach odpowiedzialność za polskie sprawy, którą w zaufaniu powierzyli mi ludzie.
 
Walczy Pan o elektorat Konfederacji?
Jestem kandydatem w wyborach i walczę o każdy głos, jak inni kandydaci. Mam nadzieję, że najwięcej moich rodaków zagłosuje właśnie na mnie.
 
Są takie ostatnie badania CBOS-u, trochę z nich wynika, że elektorat Konfederacji wcale się Panu nie należy, wcale nie jest pewne, że on zagłosuje na Pana.
Byłbym spokojny. Proszę dać mi spokojnie prowadzić kampanię. Poradzę sobie.
 
Prezydent Andrzej Duda był gościem „Gościa Wydarzeń”. Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie, za tę rozmowę. Dziękuję.
Dziękuję bardzo.
Poleć znajomemu