Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 26 czerwca 2020

Andrzej Duda o swojej prezydenturze: To polityka ukierunkowana na rodziny

Danuta Holecka, TVP: Dobry wieczór Państwu. Witamy ze Skoczowa. Nasz gość – Prezydent Andrzej Duda. Witam, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dobry wieczór, Pani Redaktor. Witam Panią i witam naszych widzów.

 

Prosto ze spotkania z mieszkańcami Skoczowa i okolic. Dlaczego właśnie Skoczów, Panie Prezydencie, na te ostatnie godziny kampanii?

No, to dzisiaj taki przejazd od wczesnych, superporannych godzin, bo zaczęliśmy dziś przed 6 rano. Odwiedzam różne miejsca w kraju. Przed chwilą mówiłem właśnie do mieszkańców Rybnika i dosłownie przed momentem do mieszkańców Skoczowa, i Beskidu Żywieckiego i Śląskiego, że jest to taki dzień, jak moje pięć lat prezydentury: mnóstwo spotkań z rodakami w różnych miejscach, różna pogoda, raz deszcz, raz piękne słońce – jak to w życiu. I tak to jest.

Ale rzeczywiście bardzo sobie cenię te spotkania z mieszkańcami różnych polskich miast, jest to dla mnie bardzo ważne – zawsze było to dla mnie ważne. Zrozumiałem wartość tego w czasie poprzedniej kampanii prezydenckiej. Właśnie dzięki tym spotkaniom nie utknąłem pod żyrandolem, jak często mówi się o prezydentach. Bo byłem tak często z ludźmi – praktycznie w każdym tygodniu miałem co najmniej jedno takie spotkanie, pewnie gdyby policzyć średnio. W związku z powyższym cały czas byłem między ludźmi.

Nigdy nie były to spotkania, gdzie byłem odgrodzony, tylko zawsze była bezpośrednia interakcja, kontakt. Widziałem też, jak zmieniały się problemy, o czym ludzie do mnie mówili na tych spotkaniach. To było dla mnie bardzo ważne, bo w ten sposób mogłem nadążać za potrzebami i uważać: „Tak, dobrze, to już załatwiliśmy. To jest załatwione. To załatwione. Aha, teraz zostało to”. Tak było z 13. emeryturą.

Już było 500+, wydawało się, że jest wszystko pięknie i wtedy kilka kolejnych spotkań, gdy podchodzili do mnie starsi ludzie i mówili cichutko – bo to nie były żadne krzyki, wielkie narzekania – „Daliście wnukom, daliście dzieciom, a nie pamiętacie o nas. My też żyjemy w trudnych warunkach, mamy bardzo niskie emerytury”.

Wtedy rozmawiałem z Panią Premier Beatą Szydło, później z Premierem Morawieckim, mówiłem im: „Słuchajcie, musimy coś z tym zrobić. To przede wszystkim musi być godziwa waloryzacja, aby ci ludzie widzieli, że nie dostają 3 zł, tylko że są to przyzwoite pieniądze. A po drugie musi być coś ekstra”.

I została wymyślona trzynastka, która – jak się okazało – rzeczywiście była dużym wsparciem. Że od czasu do czasu dostawało się tę pulę pieniędzy i właśnie bardzo wielu seniorów mi mówiło, że są to pieniądze na sanatorium albo że można kupić coś do domu, bo coś się zepsuło, czegoś brakowało itd. Że jest to dla nich bardzo ważne.

Mam nadzieję, że teraz będzie realizowana obietnica przez Premiera – trzymam go tu za słowo – bo przecież razem z rządem obiecał również czternastkę. Liczę na to, że to będzie dotrzymane i na pewno będę tego pilnował. Liczę też na to, że moi rodacy mi na to pozwolą, czyli że ponownie wybiorą mnie w najbliższych wyborach prezydenckich na urząd Prezydenta.

 

Panie Prezydencie, nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy, jak powiem – bo przyglądałam się przez moment temu spotkaniu z mieszkańcami – setki tysięcy tych spotkań, miliony Polaków już się z Panem spotkały bezpośrednio. To jest ogromne zobowiązanie – oczywiście – takie bezpośrednie spotkanie, ale Pan dzisiaj miał łzy w oczach, kiedy zaśpiewano Panu piosenkę.

Trochę się wzruszyłem, rzeczywiście. Poprosiłem o spotkanie w Skoczowie, dlatego że wiedziałem, że jest to takie miejsce – powiedziałbym – w jakimś sensie wspólne, trochę neutralne. Proszę pamiętać, że byłem z Góralami Żywieckimi, z Góralami Wiślańskimi, z góralami z Istebnej – z całego tego rejonu tutaj, i Beskid Żywiecki, i Beskid Śląski.

Gdybym wybrał jedno z tych miejsc – czy Żywiec, czy Wisłę, czy właśnie Istebną – byłoby tak: „A dlaczego Pan był w Istebnej, a nie przyjechał Pan do Wisły?”, „Dlaczego był Pan w Wiśle, a nie w Żywcu?”. Pomyślałem sobie: świetny pomysł, rzeczywiście spotkajmy się tutaj. Oni dostaną sygnał, że przyjeżdżam, i na pewno przyjadą. No i nie zawiodłem się, bo rzeczywiście byli, bo mi mówili: „My jesteśmy z Wisły”, „A poznaje Pan, Panie Prezydencie? My jesteśmy z Istebnej”, „A my jesteśmy z Żywca”, „A my z Korbielowa”.

Więc miłych momentów było tu dziś rzeczywiście mnóstwo. Pięknie mnie przyjęli – cieszę się – dlatego że przez te pięć lat rzeczywiście utrzymywałem z nimi kontakty. Bywałem na spotkaniach z nimi, kolędowałem z nimi – zarówno z góralami katolikami w Istebnej, jak i z góralami ewangelikami w Wiśle, spotykaliśmy się też właśnie w Szczyrku i w Żywcu. Więc tych spotkań było bardzo dużo.

Cieszę się, że dzisiaj też przyjechali, by mnie wesprzeć. Jako kandydat czuję, że jest to moment ostatniego napięcia kampanijnego – w jakimś sensie rzut na taśmę, mówiąc po sportowemu. Ale chcę prowadzić tę kampanię do końca, bo mam olbrzymią determinację do tego, by kontynuować – ogromnie mi na tym zależy.

Uważam, że zmiany, które były wprowadzane w Polsce na przestrzeni ostatnich pięciu lat, przede wszystkim te służące rodzinie, które rzeczywiście spowodowały, że ludzie czują dziś, że rodzina znajduje się pod szczególną opieką ze strony państwa – jak jest napisane w art. 18 polskiej konstytucji – że one już dały ogromną bazę pod poprawę jakości życia w naszym kraju; że zredukowane zostało wśród dzieci ubóstwo; że nikt dziś nie szydzi, mówiąc o szczawiu i mirabelkach.

Że rzeczywiście Polska zmienia się na lepsze; że bardzo wzrosły wynagrodzenia; że przecież najniższa płaca wzrosła z 1750 zł do 2600 zł – to jest 850 zł; że została wreszcie wprowadzona godziwa stawka godzinowa, i to dla wszelkich rodzajów umów o pracę, umów-zlecenia itd. Że jest mnóstwo elementów, które dziś powodują, że ludzie po prostu czują się spokojniej i bezpieczniej, żyje im się lepiej – o to chodziło, to było najważniejsze. Już nie wspomnę o obniżonym wieku emerytalnym, co było chyba głównym żądaniem poprzedniej kampanii.

No i teraz jest pytanie: co dalej, tak? Dalej jest kwestia podniesienia poziomu życia w Polsce na poziom Europy Zachodniej. Mówię to z pełną powagą.

 

2 tys. euro średnia płaca? To jest realne, Panie Prezydencie?

Złote polskie w przeliczeniu na euro – jeżeli weźmiemy złote polskie, bo uważam, że to cały czas ma być złoty polski, dopóki nie osiągniemy poziomu wynagrodzeń Zachodu, rzeczywiście bogatego zachodu Europy, tych najbogatszych państw – to dla mnie w ogóle nie ma dyskusji o euro. Oczywiście mamy zobowiązania, ale przyjmiemy je wtedy, gdy będzie to zgodne z naszym interesem i wtedy, gdy będzie to rozsądne.

A rozsądne będzie wtedy, gdy Polak stanie się rzeczywiście zamożnym obywatelem Europy. Wierzę, że jest to możliwe, bo to się dzieje w ostatnim czasie, ten wzrost jest bardzo dynamiczny. Uważam, że trzeba go przyspieszyć.

Ale faktycznie, te 2 tys. euro w 2025 roku to byłby dobry wynik. Bo dzisiaj eksperci szacują, że gdybyśmy rozwijali się w takim tempie jak dotychczas – przez ostatnie 4,5 roku czy 4 lata, czyli wzrost 4,3 proc. PKB rocznie – to mniej więcej płaca powinna w 2025 roku sięgnąć ok. 1,8 tys. euro według ich wyliczeń.

Chciałbym, aby to było 2 tys., bo zakładam, że przyspieszymy dzięki inwestycjom, dzięki dobremu planowaniu, dzięki wlaniu też pieniędzy w samorządy – choćby poprzez Fundusz Inwestycji Lokalnych, który jest moją propozycją właśnie na następną kadencję; to mój pomysł i element mojego programu wyborczego.

Poprzez mądre realizowanie tych inwestycji, to znaczy tak, by jak najwięcej z nich mogły wykonać np. małe polskie firmy rodzinne – jak choćby 200 przystanków kolejowych, gdzie będzie to rozbite na 200 przetargów. A więc będą to relatywnie niewielkie inwestycje, po kilka milionów złotych – nawet niewielka rodzinna firma jest w stanie zrealizować taką inwestycję.

A to są: podatki, które wpływają do kasy lokalnego samorządu, bo przecież jak firma jest zarejestrowana lokalnie, to część podatku od niej dostaje samorząd; to podatki dochodowe, których również część jest odprowadzana do kasy samorządu. I to jest taka samonapędzająca się machina.

Jeżeli jeszcze w dodatku ja twardo mówię, że gwarantuję, że wszystkie te świadczenia, przede wszystkim rodzinne, które były do tej pory, zostaną utrzymane, więc 500+, wyprawka dla dzieci, czyli 300+, 13. emerytura dla seniorów, mam nadzieję, że i 14. – to jest to, praktycznie rzecz biorąc, gwarancja tego, że poziom życia w naszym kraju rzeczywiście będzie wzrastał. A zarazem będzie rosła gospodarka, ponieważ te pieniądze będą cały czas do gospodarki wpływały.

To jest na podobnej zasadzie jak inwestujemy dziś miliardy złotych w ratowanie polskiej gospodarki. Co się dzieje? Przecież to jest miliard złotych dziennie, to niewyobrażalne pieniądze.

 

Panie Prezydencie, więc sądzi Pan, że jest szansa na średnią. Średnią, bo ktoś może zarabiać więcej przecież niż średnia, przeciętna płaca.

Panie Prezydencie, chciałam zapytać jeszcze o te spotkania, czy one nie zrobiły czegoś takiego, że Pan nabierał dystansu do tej wielkiej polityki, żeby wsłuchać się w oczekiwania ludzi. Czy takie spotkania właśnie taki efekt wywołują u człowieka prezydenta, który tych oczekiwań wysłuchuje i składa obietnice też.

Dobrze. Ktoś z dziennikarzy wczoraj do mnie powiedział tak z wyrzutem, że pojechałem do Waszyngtonu, a przecież wybory wygrywa się w Końskich. No ale ja byłem w Końskich. Przed Waszyngtonem byłem w Końskich. Byłem w Końskich i w dziesiątkach innych małych polskich miejscowości, dlatego że obowiązkiem prezydenta jest być i tu, i tu.

To tak jak takie, powiem szczerze głupie gadanie, że zabierzemy z wielkich inwestycji, będziemy realizowali małe. Nie, realizujemy jedne i drugie. Nie jesteśmy państwem dziadowskim, gdzie, przepraszam za to porównanie, ale jak przychodzi zima, to ja muszę wybierać, czy ja sobie kupię nowy płaszcz, czy ja sobie kupię nowe buty. Nie! Jedno i drugie jest potrzebne na zimę, i jedno, i drugie trzeba kupić, jeszcze w dodatku ma być to porządne. Tak powinniśmy działać. Więc i będziemy realizowali Centralny Port Komunikacyjny i realizujemy w tej chwili przekop kanału przez Mierzeję Wiślaną, bo on jest strategicznie Polsce potrzebny. I każde szanujące swoją godność państwo na Zachodzie Europy dawno by już taki przekop miało, a nie musiało pytać innego państwa, w dodatku nie zawsze przyjaznego o zgodę, czy może płynąć na własne wody terytorialne, bo to absurd jest. Już nie wspomnę o względach handlowych, turystycznych i innych. Ale to jest rzecz, którą po prostu musimy robić. Albo jesteśmy państwem ambitnym, a ta ambicja nie jest wiatrem podszyta, tylko na jest oparta na twardych danych.

Nas jest 38 milionów, my jesteśmy jednym z większych europejskich państw. Mamy ponad 312 000 kilometrów kwadratowych naszego państwa. To jest jedno z większych państw europejskich. Na Boga, zachowujmy się odpowiednio do parametrów, które są obiektywne. I tak właśnie trzeba prowadzić polskie sprawy, z godnością, spokojnie i twardo realizować polskie interesy. I ja to robię. I robię to wszędzie. Jeżeli trzeba, trobię to w Brukseli, jeżeli trzeba, to robię to w Waszyngtonie. Robię to tam, gdzie widzę, że są największe korzyści dla Polski, gdzie widzę, że Polska jest uczciwie traktowana, gdzie widzę, że też są przywódcy, którzy ten rozwój wspierają, rozumiejąc, że musimy grać tak, żeby obie strony wygrywały.

Dzisiaj tak jest na pewno ze Stanami Zjednoczonymi. Z jednej strony oczywiście kupujemy gaz skroplony ze Stanów Zjednoczonych, ale z drugiej strony mamy dobrą cenę tego gazu. Jednocześnie są w Polsce wojska armii Stanów Zjednoczonych, dodatkowo wspierając nasze bezpieczeństwo. No ale co? Ale ponieważ czytelne jest to bezpieczeństwo również dla inwestorów, więc inwestorzy amerykańscy przybywają tutaj i inwestują kolejne pieniądze. Miliard inwestycji zadeklarował ponad miesiąc temu Microsoft, wielka firma, światowy potentat w dziedzinie nowoczesnych technologii informatycznych. Już 2 miliardy zadeklarował ostatnio Google, że również chce zainwestować w centrum przetwarzanie danych i w chmurę cyfrową w Polsce. To jest to, o co mi chodzi. To jest właśnie nowoczesne rozwijanie kraju, to jest właśnie dla mnie ten rozwój, który ma nas prowadzić do tej prosperity na poziomie bogatych państw zachodnioeuropejskich.

Natomiast jeśli chodzi o żołnierzy. Rozmowa była prosta. Wszyscy słyszeli, że Prezydent Donald Trump zadeklarował dosłownie kilka dni temu, że zamierza wycofać jakieś oddziały amerykańskie z terenów Republiki Federalnej Niemiec. Ja rozmawiałem później, krótko po tym oświadczeniu rozmawiałem z Panem Sekretarzem Generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. Już wiedziałem, że będę zaproszony do Waszyngtonu, w związku z czym pytanie było proste, mówię „Panie Sekretarzu Generalny, jak dyskutować na ten temat, bo wiem, że Pan Prezydent Donald Trump będzie chciał rozmawiać ze mną o kwestiach bezpieczeństwa i obrony. I mówi „Ja uważam, żebyśmy utrzymali siły amerykańskie w Europie, bo one są istotne dla europejskiej architektury bezpieczeństwa. Europa stanie się mniej bezpieczna w momencie, kiedy te jednostki albo wrócą do Stanów Zjednoczonych, albo np. zostaną wysłane gdzieś na Daleki Wschód. W oczywisty sposób bezpieczeństwo Europy zostanie obniżone, więc trzeba walczyć o to, żeby one zostały w Europie. Jeżeli prezydent Donald Trump chce je wycofać z Niemiec, proszę bardzo, ale zaproponujmy, żeby w takim razie może inny kraj ich przyjął. Ja, mówię, np. jestem gotów ich przyjąć. I to zaproponowałem Prezydentowi Trumpowi. Mówię, Panie Prezydencie, proszę nie wycofywać wojsk z Europy. Jeżeli Pan chce ulokować te wojska gdzie indziej, my jesteśmy otwarci na to, jesteśmy gotowi dodatkowe oddziały amerykańskie obok tych, które już są, a jest ich w tej chwili 4,5 tysiąca i ta liczba rośnie, bo mamy umowę podpisaną, że ich będzie o tysiąc więcej, a więc 5,5 tysiąca. I to się dzieje w tej chwili. Natomiast to jest dodatkowa pula żołnierzy amerykańskich, która mogłaby do Polski przyjechać. I w Waszyngtonie teraz, byłem tym pierwszym zaproszonym, więc mogłem to przedstawić, i dostałem zielone światło na to. Prezydent Donald Trump powiedział, okej, dobrze, zacznijmy w takim razie rozmowy na ten temat. Tak to jest sensowna propozycja, Polska jest tutaj ciekawym gospodarzem.

Bardzo dobrze. Oczywiście to jest początek rozmów. Prezydent daje sygnał swoim współpracownikom, zaczynają się rozmowy, ruszają Departament Stanu, Pentagon, u nas Ministerstwo Obrony Narodowej, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego u mnie w Kancelarii. No to są takie tryby, tak. Tam trzeba wypracować, ilu tych żołnierzy będzie, jaka umowa w związku z tym zostanie zawarta itd., wszystkie te szczegóły techniczne, po to, żeby na końcu prezydenci mogli podpisać kolejną umowę i żeby można to było zrealizować. Ale to się dzieje. I to jest faktem i to jest realna polityka międzynarodowa. Realizują się amerykańskie interesy, bo dla Amerykanów w moim przekonaniu jest kwestią strategiczną być obecnymi w Europie. I my realizujemy swoje interesy, bo ich obecność u nas zwiększa nasze bezpieczeństwo. Wiadomo, że Amerykanie są najsilniejszą armią na świecie, najpotężniejszą, o największej sile rażenia, i mają potężną gospodarkę, w związku z tym też potężne zaplecze, no i nikt się nie odważa generalnie zaatakować Amerykanów.

 

Panie Prezydencie, co jeszcze konkretnego z tej wizyty w Stanach Zjednoczonych wynika? Pytam o to, dlatego że słyszał Pan, co mówiła część opozycji, część ekspertów, którzy wypowiadają się zawsze dobrze po stronie opozycji, że to był błąd, że Pan pojechał do Stanów Zjednoczonych teraz, w czasie kampanii.

No to ja im życzę, żeby zawsze takie błędy popełniali dla Polski, to będę wtedy zachwycony, i myślę, że w efekcie nasi współobywatele też będą zachwyceni, bo to będzie Polsce przynosiło dobre efekty. Więc życzę im szczerze, żeby zawsze takie błędy popełniali.

 

Drugi element bardzo ważny, dla mnie ogromnie ważny, zwłaszcza w tej chwili, to jest kwestia badań naukowych nad lekiem remedium na koronawirusa. O tych badaniach rozmawiałem z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem już dwa miesiące temu w czasie rozmowy telefonicznej, którą mieliśmy. Trwa w tej chwili już udział polskich naukowców w tych badaniach, ale ja poprosiłem Prezydenta, żeby ten udział został zintensyfikowany, żeby ta współpraca została pogłębiona. Fundusz Badań Medycznych ma tutaj relację z różnymi podmiotami. I jeżeli chodzi o właśnie Departament Stanu, te, które są związane z ochroną zdrowia, i z poszczególnymi jednostkami, które zajmują się badaniami w Stanach Zjednoczonych, i z naukowcami. Te relacje są, teraz chciałbym, żeby one zostały zrealizowane poprzez powiększenie potencjału wspólnych prac badawczych. I Pan Prezydent Donald Trump powiedział, że tak, że to jest bardzo dobra propozycja. Zresztą był z nami także kapitan Siewiera, który był w Stanach Zjednoczonych z polską misją medyczną właśnie w najgorszym momencie, kiedy w Stanach Zjednoczonych szalał koronawirus, w Chicago. Byli tam, wspierali, dzielili się doświadczeniami, jakie wcześniej zdobyli w Lombardii, bo tam też pomagali. Również prezydent Donald Trump powiedział, że tak, są tym zainteresowani. Mnie chodzi przede wszystkim o jedno: oczywiście, z jednej strony to dobrze, żeby polscy naukowcy pracowali w laboratoriach i przy badaniach, które są na najwyższym światowym poziomie. Ale z drugiej strony jest dla mnie oczywiste, że jeżeli my uczestniczymy w badaniach, to my jesteśmy w pierwszej kolejności tymi, którzy mogą taki lek uzyskać. W momencie, w którym on już jest, zostanie sprawdzony, wypróbowany, przetestowany.

 

Oby tak było, żeby ten lek był, i żebyśmy go dostali.

Oczywiście. Mogę powiedzieć tyle, że Prezydent Donald Trump sygnalizował, że badania są rzeczywiście bardzo zaawansowane. I tu jest prosta sprawa: mnie chodzi o to, żeby w jak największym stopniu zabezpieczyć życie i zdrowie Polaków, żebyśmy – jak już ten lek będzie – jak najszybciej go dostali do dyspozycji i żeby wszyscy ci, którzy chcą i potrzebują, mogli z tego leku skorzytać, mogli ratować swoje życie i zdrowie. 

 

Panie Prezydencie, powiedział Pan tak: Nie pozwolę z dorobku tych pięciu ani niczego ograniczyć, ani odebrać. Z pewnością miał Pan na myśli 500+, to, co Pan wymieniał, i 13. emeryturę i tak dalej. Ale kontrkandydaci też tak mówią.

Ja jestem poważnym człowiekiem. Zawsze podchodziłem poważnie do swoich zobowiązań, od pewnego czasu te zobowiązania rzeczywiście mam wobec wyborców, bo byłem przez wyborców wybierany i do Rady Miasta Krakowa kiedyś i potem byłem wybierany do polskiego Sejmu – byłem posłem przez trzy lata – potem byłem przez rok posłem do Parlamentu Europejskiego a później mnie wybrano na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej, który dotychczas pełnię. Sprawa jest bardzo prosta: ja wiem, co robiłem przez ten czas. Wiem, za czym głosowałem i przeciwko czemu głosowałem.

Głosowałem przeciwko podwyższeniu Polakom wieku emerytalnego i protestowałem przeciwko temu. W związku z powyższym, jeżeli usłyszałem od moich obywateli, że żądają tego, aby wiek został z powrotem obniżony, to ja to zrealizowałem. Jako Prezydent Rzeczypospolitej złożyłem stosowny projekt, ten projekt został przyjęty.

Dziwię się, że ci, którzy wtedy głosowali przeciwko jego przyjęciu, czyli przeciwko obniżenie wieku emerytalnego, dzisiaj nagle mówią, że chcą chronić ten obniżony wiek emerytalny. Jakieś istotne nowum. Zapominają, że uczestniczyli w takich głosowaniach, nie pamiętają, co robili, kiedy byli posłami. To dosyć zdumiewające i, powiedziałbym delikatnie, dziwne. Jeżeli ktoś uważa, że to jest wiarygodne, to proszę bardzo. Dla mnie zapala się tu co najmniej żółte światło, jeżeli nie czerwone. Więc to jest pierwsza podstawowa sprawa.

Po drugie, ja realizowałem moje zobowiązania, znam listę tych zobowiązań. Wiem również o tym, które z nich nie zostały zrealizowane w całości – zostały zrealizowane w części. Na przykład zarzuca mi się, że w ogóle nie została zrealizowana kwota wolna od podatku. Nieprawda. Dzisiaj w Polsce podatki zaczynasz płacić, jeżeli zarobisz więcej niż 8 tys. zł. Czyli dla tych, którzy zarabiają najmniej – do 8 tys. zł – kwota wolna jest do 8 tys. zł. Oni nie płacą podatku w ogóle. Potem oczywiście ta kwota wolna już nie jest tak wysoka w poszczególnych kwestiach i się zmniejsza. Im więcej ktoś zarabia, tym ma mniejszą kwotę wolną – ale to jest tak, że im więcej ktoś zarabia, tym bardziej oczekuje się od niego, że będzie też i więcej oddawał do wspólnej kasy, z której można zrealizować potrzeby ludzi w trudniejszej sytuacji. Tak jest w społecznej gospodarce rynkowej, proszę popatrzeć w innych modelach na świecie, choćby w Niemczech, jak wygląda kwestia rozkładu podatków.

Jeżeli natomiast chodzi na przykład o kredyty frankowe, bo też mi się to zarzuca. Do mnie oprócz tych, którzy mają kredyty czy mieli kredyty – bo to różnie bywa, niektórzy je spłacili – przeliczane na franki szwajcarskie, przyszli także ludzie, którzy mają kredyty w złotych polskich, którzy mają kredyty w euro, którzy mają kredyty przeliczane na dolary, którzy mają kredyty przeliczane na inne waluty. Powiedzieli: Panie Prezydencie, hola, hola. Dlaczego tylko ci, którzy mają kredyty przeliczane na franki szwajcarskie, mają mieć ulgi i wyjątkowe traktowanie? My się na to nie zgadzamy. Głównie byli oburzeni ci, którzy wzięli kredyty w złotych polskich. Podzieli: my jesteśmy poważnymi ludźmi, zarabiamy w złotych polskich tu, w Polsce, wzięliśmy kredyt w walucie, którą zarabiamy. Jak mamy kłopoty, to nie ma dla nas żadnej pomocy a ci, którzy brali kredyty w walutach obcych, bo im mówiono, że to się opłaca, więc uważali że są, nie wiem, sprytniejsi od innych, ponieważ te waluty poszybowały w górę, bo w jakimś sensie dali się oszukać, to dzisiaj mają mieć wielkie ulgi.

Ja powiedziałem: Wiecie Państwo, coś w tym jest. Jest mi strasznie przykro, że część osób została oszukana. Zresztą sądy to potwierdzają, że w wielu przypadkach ludzie byli wprowadzani w błąd, i bardzo dobrze, cieszę się, że sądy przyznają rację tym, którzy sprzeciwiają się dyktatowi banków w tej sprawie. Ja natomiast powiedziałem: dobrze, przygotuję w takim razie ustawę, która pomaga wszystkim kredytobiorcom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. I taką ustawę przygotowałem, taka ustawa została przyjęta i ją podpisałem. I jest taka ustawa, która pozwala otrzymać pomoc kredytobiorcy, nieważne, w jakiej walucie wziął ten kredyt, jeżeli znajdzie się w trudnej sytuacji. Dziś taka ustawa jest i ja mam poczucie przynajmniej częściowego zrealizowania tego zobowiązania.

 

Panie Prezydencie, przed chwilą na spotkaniu z mieszkańcami Skoczowa, i chciałabym, żebyśmy tym zakończyli, usłyszałam Pana słowa, które zacytuję: Będę zasuwać przez kolejne pięć lat. Panie Prezydencie, dlaczego Andrzej Duda powinien wygrać te wybory, najkrócej mówiąc.

Ponieważ jestem przekonany, że to, co działo się w Polsce przez ostatnie pięć lat, dla większości moich Rodaków przyniosło pozytywny efekt w ich życiu. Przyniosło pozytywny efekt w ich rodzinach. To na rodziny była głównie ukierunkowana ta polityka. Tak, ja tego nie ukrywam, mówię to głośno, jestem z Państwem szczery. Patrzę Państwu w oczy i mówię: to była polityka ukierunkowana na rodzinę. Ponad 800 tys. było w Polsce dzieci, które nie dojadały, które żyły w ubóstwie. Po wprowadzeniu 500+ ten procent zmniejszył się o ponad 90 procent. To dzisiaj bardzo, bardzo niewielki odsetek. I cały czas chciałbym, abyśmy to zmniejszali, aby ten problem zniknął w ogóle.

Natomiast przede wszystkim bezpieczeństwo to materialne. Kwestia wiązania końca z końcem, zwłaszcza dla rodzin wielodzietnych. Były realizowane takie zobowiązania, które miały tworzyć pewną bazę, oparcie, fundament. Dlatego, kiedy przyszedł koronawirus i pojawił się kryzys, powiedziałem do premiera: Panie Premierze, Mateusz, nie wolno w ogóle doprowadzić do takiej sytuacji, żeby była jakakolwiek wątpliwość wśród ludzi, czy będzie wypłacane 500+ i czy zostanie wypłacona 13. emerytura, którą tak niedawno przyjęliśmy w formie ustawy, którą podpisałem uroczyście i ogłosiłem. Nie można, bo ludzie stracą zaufanie do polskiego państwa. To jest dziś baza, na której opiera się bardzo często bezpieczeństwo materialne rodziny. Muszą być te pieniądze wypłacone i zostały wypłacone.

I teraz tak: baza to za mało, bo ja, tak jak powiedziałem, chcę, żeby Polacy żyli na takim poziomie, na jakim żyje się w zamożnych krajach Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że doprowadzę, przynajmniej w istotnym stopniu, do tego w ciągu najbliższych pięciu lat. Właśnie konsekwentną polityką gospodarczą realizowania polskich interesów, umiejętnego prowadzenia polskich spraw.

Natomiast to jest wielki cel i wielkie zamierzenie, to jest bardzo mocna polityka inwestycyjna, która w moim przekonaniu jest konieczna, którą ja zapowiedziałem, i którą jestem gotów realizować, bo uważam, że to jest dla Polski niezbędne. Nie cofać się przed żadnymi inwestycjami, nie wolno cofnąć Polski w rozwoju, nie wolno zwijać Polski ponownie tak, jak to było przez szereg lat. Znikały komisariaty policji, znikały połączenia autobusowe, stocznie polskie zostały de facto zlikwidowane, bo Komisja Europejska protestowała. A jakoś Francuzi i Niemcy swoich nie zlikwidowali, chociaż też protestowała, że dają niedozwoloną pomoc publiczną. Mówiło się przecież wtedy, że nie opłaca się utrzymywać polskiego LOT-u, bo jest nierentowny. Nagle, jak się zmieniła władza, kiedy zostałem prezydentem, okazało się, że LOT świetnie prosperuje. Można odbudowywać gospodarkę, można odkupić z rąk zagranicznych część polskiego sektora bankowego, można umacniać w związku z tym nasz sektor bankowy i w ten sposób umacniać także naszą gospodarkę, udzielać korzystnych kredytów i tak dalej.

W związku z czym to jest kierunek, które chcę nadal realizować. Konstytucja dopuszcza kolejne pięć lat, wolno być dwie kadencje i koniec. Chciałbym być tę drugą kadencję, bo uważam, że te pięć lat dobrej, konsekwentnej polityki idącej w kierunku wzmacniania rodziny, wzmacniania także i tych regionów w Polsce, które do tej pory nie były doinwestowane, bo model polaryzacyjno-dyfuzyjny, jak to mówią, czyli model rozwijania wielkich miast, tak aby promieniowały na zewnątrz. Najlepiej to pokazuje relacja Warszawy i Radomia. Co z tego wyszło za rządów Platformy Obywatelskiej? Kilka razy więcej zarabiało się w Warszawie niż w Radomiu. To trzeba zmieniać – stopniowo i powoli, inwestując tam, gdzie było niedoinwestowane. To jest wielkie zadanie. Tak właśnie, mniej więcej, równo zainwestowane są kraje na zachodzie Europy, dlatego tam jest taka dobra prosperity. I to trzeba zrobić u nas.

 

Panie Prezydencie, bardzo Panu dziękuję. Zostały jeszcze trzy godziny i dwadzieścia minut do ciszy wyborczej. Wybory w niedzielę, już tę najbliższą.

Mnie jeszcze czeka radosne spotkanie z moimi krajanami w Starym Sączu, które bardzo mnie cieszy i mam nadzieję, że sprawnie tam dojadę i będziemy mieli miłe zakończenie tej kampanii.

 

Czyli Pan Prezydent jeszcze dnia nie zakończył?

Nie, mój dzień zaczął się o świcie, a zakończy się w nocy.

 

Poleć znajomemu