Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 10 lipca 2020

Wywiad Prezydenta dla „Super Expressu”

„Super Express”: Kilka lat temu zapowiadał pan chęć połączenia Polaków. Widział problem w rozdarciu kraju. Chyba nie bardzo się udało?

Andrzej Duda: To zależy, o jakich podziałach chcemy rozmawiać. Czy o tych, którym dużo miejsca poświęca się w mediach? Czy o tych, które codziennie odczuwali zwykli Polacy? Ostatnie 5 lat poświęciłem na zasypywanie tych drugich, najbardziej dotkliwych dla Polaków podziałów. Podziału na Polskę A i Polskę B. Podziału na dzieci, które uczęszczały na zajęcia dodatkowe, bo ich rodziców było na nie stać, i na te, których rodzice nie mogli sobie na to pozwolić. Odwiedziłem miejsca zapomniane, często odcięte od reszty Polski, choćby z powodu braku transportu publicznego. Gdy porówna się, jak wygląda Polska z perspektywy takich miejsc, a jak z perspektywy wielkich miast, zobaczy się te różnice, utrwalane latami podziały. My te różnice bardzo zmniejszyliśmy za pomocą inwestycji lokalnych i programów społecznych. Otwieraliśmy zamykane przez PO komisariaty i urzędy pocztowe. Przed nami jeszcze wiele do zrobienia, ale mam satysfakcję z tego, jak wiele udało się już nam osiągnąć.

 

W kampanii wracała sprawa adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Dlaczego trzeba było tego zakazać w konstytucji? Chodziło o przyparcie w tej sprawie do muru rywala?

Przez całą kadencję dla mnie rodzina była w centrum i nie muszę zmieniać zdania jak Rafał Trzaskowski. Ja słucham tego, co mają mi do powiedzenia Polacy. Dlatego wiem, że są oni zdecydowanie przeciwni adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Zagwarantowanie w konstytucji, że nie będzie to w naszym kraju możliwe, realizuje ważny postulat moich rodaków. Ja stawiam sprawę jasno.

 

Wejście w tematykę LGBT nie jest błędem? Czy nie należało raczej podkreślać polityki społecznej?

Ten temat jest pokłosiem podpisania przez Rafała Trzaskowskiego Karty LGBT. To wzbudziło emocje i niepokój. Od 2015 r. zajmuję się sprawami, które są dla Polaków ważne, a nie sprawami, które są dla mnie wygodne. Zasypywaniem różnic między bogatymi a biednymi, między prowincją a wielkimi miastami, wsparciem emerytów i rodzin, tym zajmuję się od dawna, a efekty Polacy widzą na co dzień. Program 500 plus zlikwidował biedę wśród dzieci w 95 proc.! Myślę, że dla mojego kontrkandydata każdy temat jest trudny, inaczej nie musiałby tak często zmieniać zdania.

 

Może zamiast LGBT należało przeforsować np. podniesienie kwoty wonnej od podatku albo zwolnienia z podatku emerytur?

Często powtarzam, że dla mnie i dla rządu to nie jest albo-albo. My i pomagamy emerytom, i likwidujemy podatki dla młodych, i pilnujemy przestrzegania konstytucyjnego prawa rodziców do wychowywania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami.

 

Czy po złych doświadczeniach z ułaskawieniami ta prerogatywa prezydencka nie powinna być zlikwidowana?

Dla niektórych osób to ostatnia szansa na powrót do normalnego życia w społeczeństwie. Ja z zasady korzystam z tej prerogatywy w sposób niezwykle powściągliwy. Spośród wszystkich prezydentów na przestrzeni całej kadencji korzystałem z tego prawa najrzadziej. Zawsze taką decyzję poprzedzam wnikliwymi analizami i zwracam uwagę na rekomendacje odpowiednich instytucji. To szczególne narzędzie, akt łaski, ostatnia szansa, który wiąże się z nadzieją na zmianę życia.

 

Kolejne kontrowersje wywołała pańska wypowiedź o braku obowiązku „jakichkolwiek szczepień". Zaczęto pana przedstawiać jak antyszczepionkowca.

To manipulacja. Zostałem zapytany o szczepionkę na COVID-19. I podtrzymuję to, co powiedziałem. Uważam, że ewentualne szczepienie przeciw koronawirusowi nie powinno być obowiązkowe, tak jak nie są obowiązkowe szczepienia przeciw grypie. Natomiast w pełni popieram obowiązkowe szczepienia dla dzieci, np. na odrę, świnkę, gruźlicę, różyczkę czy polio.

 

Kilka dni temu wspominał pan, że będą ataki na pańską rodzinę, plotki. Skąd te informacje?

Kampania mojego kontrkandydata od dłuższego czasu rozwija się w niepokojącym kierunku - w kierunku pobudzania nienawiści wobec drugiego człowieka. Nie wyciągnęli żadnych wniosków z przeszłości. To, że sztab mojego kontrkandydata nie cofnie się przed niczym, pokazują kolejne fake newsy rozpowszechniane przez sprzyjające mu media, a nawet jego partyjnych kolegów. Można się spodziewać każdego kłamstwa, najobrzydliwszych pomówień. Wiem, że Polacy to widzą i odpowiednio ocenią w dniu głosowania.

 

Zapowiadał pan, że nie będzie podniesienia wieku emerytalnego ani podniesienia podatków. Co w takim razie zrobić, żeby system emerytalny pozwalał na wyższe emerytury?

Przed 2015 r. Polacy deklarowali, że chcieliby mieć więcej dzieci, ale nie stać ich. Dzięki prorodzinnej polityce Zjednoczonej Prawicy ta sytuacja się zmienia. Polskie rodziny w znacznie mniejszym stopniu martwią się o swoją sytuację materialną, bo mają fundament, na którym mogą się oprzeć. To sprzyja dzietności. Rozwija się też polska gospodarka, a wraz z nią rosną też wynagrodzenia Polaków. Mąjąc silną gospodarkę, będziemy mieli stabilny budżet, który pozwoli na podnoszenie emerytur. Już teraz, dzięki mądremu gospodarowaniu i dobrej sytuacji budżetowej, mogliśmy zdecydo- wać się na przyznaje nie seniorom 13. i 14. emerytury.

 

Słychać obawy, że w drugiej kadencji pańska współpraca z PiS może nie być już tak bezproblemowa.

Te wybory rozstrzygną, czy będziemy mieli walkę, czy współpracę z rządem. Ja gwarantuję współpracę i spokój. Mam bardzo dobre relacje i z panem premierem, i z poszczególnymi ministrami. Myślę, że po różnych turbulencjach nasze relacje weszły w dojrzały etap. Dobrze rozumiemy się, szanujemy i wspieramy tam, gdzie zgadzamy. Nie mam z tym problemu. Jeśli komuś przeszkadza dobra współpraca prezydenta z rządem, powinien głosować na Rafała Trzaskowskiego.

 

Rafał Trzaskowski zdążył już ogłosić chęć udziału w Marszu Niepodległości, a także swoje wolnorynkowe poglądy „bliskie Konfederacji". Pan nie spieszył się z takimi deklaracjami...

Rafał Trzaskowski po wyborach znów nazwie wyborców Konfederacji faszystami i będzie chciał zakazać Marszu Niepodległości i manifestacji w obronie rodziny. Wyborcy Krzysztofa Bosaka na pewno porównają obietnice Rafała Trzaskowskiego z tym, jak w praktyce realizuje on swoje zobowiązania, np. z kampanii na prezydenta Warszawy...

 

Jak pan przekonałby wyborców Krzysztofa Bosaka, żeby oddali głos na pana?

Jako prezydent RP gwarantuję wsparcie państwa dla tych projektów, które budują naszą gospodarkę i wzmacniają naszą suwerenność, jak budowa sieci kolejowej i Centralnego Portu Komunikacyjnego, jak przekop Mierzei Wiślanej, jak budowa Via Carpatia. Wiem, że dla wyborców Krzysztofa Bosaka ważne są kwestie suwerenności, bezpieczeństwa i dumy z polityki historycznej. Tak samo jak ja chcą oni silnej Polski, która pamięta o słabszych: o seniorach, o rodzinach wielodzietnych, o małych lokalnych przedsiębiorstwach. A w kwestii podatków proszę, by lepiej przyjrzeli się różnicom między deklaracjom a działaniom. Za mojej kadencji wprowadzono niższy PIT, CIT, mały ZUS dla małych przedsiębiorstw oraz uproszczoną i niższą matrycę VAT na wiele produktów.

 

Jak przekonałby pan wyborców Szymona Hołowni?

Na drugi dzień po wyborach pan Hołownia poparł wiceprzewodniczącego Platformy. Jego opowieść 0 ponadpartyjnym kandydacie okazała się PR-owską sztuczką. Tych, którzy poparli go w I turze, proszę, aby przyjrzeli się np., jak realizowana jest polityka ochrony środowiska w Warszawie, a jak działają programy Mój Prąd czy Czyste Powietrze w całej Polsce.

 

W odpowiedzi na pańską wizytę u prezydenta Trumpa Rafał Trzaskowski odbył rozmowę telefoniczną z byłym prezydentem Obamą. Obama jest w sztabie Joe Bidena. Jak mogą pańskim zdaniem układać się stosunki z USA, gdyby prezydentem został Demokrata?

Cieszę się, że inspiruję Rafała Trzaskowskiego do zwracania większej uwagi na relacje Polski z USA, a nie tylko z Brukselą czy Niemcami, choć te oczywiście też są ważne. Były prezydent USA nie uznał rozmowy z Rafałem Trzaskowskim za na tyle istotną, by ją odnotować choćby na swoim koncie na Twitterze. Z panem prezydentem Donaldem Trumpem umocniliśmy relacje polsko-amerykańskie w sposób chyba bezprecedensowy. Udało się doprowadzić do tego, że amerykańscy żołnierze stacjonują tu, w Polsce, a Stany Zjednoczone podkreślają, jak fundamentalnie ważnym dla nich sojusznikiem jest Polska. Natomiast relacje miedzy naszymi państwami są mocne 1 będą trwać. Wiążą nas wspólne wartości, braterstwo broni i zbieżne interesy.

 

Rozmawiał Mirosław Skowron

Poleć znajomemu