Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Czwartek, 6 sierpnia 2020

Prezydent „Gościem Wydarzeń”

  |   Prezydent „Gościem Wydarzeń” w Polsat News. Rozmawia Bogdan Rymanowski Prezydent „Gościem Wydarzeń” .w Polsat News Rozmawia Bogdan Rymanowski

Witam państwa serdecznie, Bogdan Rymanowski, dzisiaj „Gość Wydarzeń” z prezydenckiej oranżerii. Naszym gościem jest oczywiście prezydent Andrzej Duda. Witam serdecznie, dzień dobry.

Dzień dobry panie redaktorze. Witam także naszych widzów.

 

Panie Prezydencie, co Pan sobie rano pomyślał, kiedy Pan wstał, zaczął się golić, patrzył Pan w lustro: „Boże, jaki jestem szczęśliwy” czy „O Boże, po co mi to było, kolejne pięć lat?!”

Przede wszystkim jednak jest to duży stres, bo to są wystąpienia publiczne, trzeba dobrze powiedzieć to, co się chce powiedzieć i to jest zawsze stres duży, ogromny, powiedziałbym nawet. Nie wiem, czy nie stresowałem się bardziej niż pięć lat temu.

 

Właśnie. Ma Pan doświadczenie, pięć lat temu było podobnie. Czym to się różniło?

Może wtedy byłem tak oszołomiony całą sytuacją, że wielu elementów wręcz nie pamiętałem już w tej chwili, że miały miejsce. A dzisiaj z taką pełną ostrością widzenia się to wszystko odbywało, więc trochę inne przeżycie. Ale mówię , tak jak powiedziałem na Zamku Królewskim w Warszawie, tutaj dzisiaj. Jeżeli komuś się wydaje, że to, że wszystkie uroczystości odbywają się po raz drugi z uwagi na reelekcję i że w związku z tym ja nie mam dzisiaj stresu i nie jestem tym przejęty, no to się bardzo myli, bo przeżycie rzeczywiście było ogromne i dziękuję wszystkim, którzy te uroczystości i przygotowywali, i którzy zechcieli wziąć w nich udział i być razem ze mną.

 

Panie Prezydencie, na początku było zaprzysiężenie przed Zgromadzeniem Narodowym. Było Panu przykro, jak widział Pan te puste ławy w Sejmie. Większość posłów Koalicji Obywatelskiej zbojkotowała tę uroczystość.

Przede wszystkim bardzo serdecznie dziękuję wszystkim tym posłom i gościom, którzy przyszli. Dziękuję ogromnie panu prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Pan prezydent pokazał klasę. Przecież wszyscy wiedzą, że w całym szeregu kwestii politycznych nie zgadzamy się, i ideologicznych, pan prezydent ma inne niż ja poglądy, ale kilkakrotnie się spotykaliśmy. Zawsze to były bardzo kulturalne, miłe rozmowy. Jestem wdzięczny prezydentowi za ten taki bardzo propaństwowy gest jego obecności dzisiaj. Odbieram to także jako gest takiej, no pewnej serdeczności, również jakiejś solidarności międzyprezydenckiej ze mną. Bardzo się cieszę, że był. Pokazał klasę w moim przekonaniu. Pokazał, że polskie państwo jest ważniejsze po prostu niż różnice w poglądach, bo różnice w poglądach są i będą, a polskie państwo musi trwać, polskie państwo musi się rozwijać, polskie państwo będzie miało swoje koleje polityczne różne, bo jest demokracja. Na szczęście, jak widać, ta demokracja się pogłębia u nas, jest coraz bardziej dojrzała, jest coraz lepiej funkcjonująca. Natomiast państwo trzeba szanować, a wybór prezydenta jest ważnym wydarzeniem dla państwa. Zaprzysiężenie prezydenta jest ogromnie istotną ceremonią państwową, uroczystością, która w jakimś sensie też ukierunkowuje działanie władz państwowych na następne lata i to jest ważny moment.

 

Panie Prezydencie, ale ci, którzy nie przyszli. Było kilku byłych premierów, dwóch byłych prezydentów, była część lub większa część Koalicji obywatelskiej. Argumentują, że oni dlatego nie uczestniczyli w tej uroczystości, bo Pan wielokrotnie złamał konstytucję, a w ogóle to ostatnie wybory były nieuczciwe i nierówne. Co Pan by im powiedział? Jak Pan by się odniósł do tych zarzutów?

Przypomniałbym im być może, że pięć lat temu, kiedy ja startowałem na urząd prezydenta Rzeczypospolitej byłem atakowany przez wszystkie, dosłownie wszystkie media, może najmniej przez Polsat. Jak wtedy traktowała mnie telewizja publiczna, to wszyscy widzieli. Proszę sobie przypomnieć wywiad z panią Tadlą. A mój konkurent Bronisław Komorowski znajdował się pod absolutną ochroną medialną. Natomiast zaraz po pierwszej turze wyborów, gdy okazało się, że nie wygrał, ogłosił referendum z postulatami pana Pawła Kukiza, który zdobył 20 proc. To referendum kosztowało kilkaset milionów złotych. W związku z powyższym nie bardzo rozumiem te argumenty z tamtej strony.

 

Dzisiaj ludzie mówią czy posłowie, którzy nie przyszli, że miał Pan potężne wsparcie ze strony telewizji publicznej, która Pana wspierała, atakowała Pańskiego rywala Rafała Trzaskowskiego.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że Platforma Obywatelska za to miała tę wspaniałą sposobność, że sobie zmieniła kandydata po drodze. Ja prowadziłem kampanię przez de facto siedem miesięcy, natomiast tam nastąpiła zmiana kandydata na ostatniej prostej, tuż przed wyborami. W związku z powyższym to zupełnie zmieniło też sytuację i wyborczą, i polityczną. I myślę, że w gruncie rzeczy pan Rafał Trzaskowski był w dużo lepszej sytuacji niż ja. Wszedł z tzw. efektem świeżości, efektem nowości. Zresztą widać było, jak błyskawicznie skupili się po tamtej stronie zwolennicy. Natomiast dzisiaj Koalicja Obywatelska to jest jeden wielki żal, zbiór pretensji do mniejszych ugrupowań, że za mało poparli, pretensji do wszystkich dookoła i obrażanie się na wynik wyborów. Wynik wyborów, który jest absolutnym pokazem dojrzałości polskiej demokracji. Prawie 70 proc. obywateli uprawnionych do głosowania wzięło udział w wyborach. To jest fenomenalny wynik. Jestem za niego ogromnie wdzięczny. To jest największa frekwencja od 1995 roku, jaka w ogóle miała miejsce w wyborach prezydenckich i w ogóle w wyborach w Polsce. To jest bardzo wysoki mój wynik, prawie 10,5 miliona głosów. W związku z powyższym to pokazuje siłę mandatu z jednej strony, bo ta frekwencja w tym wszystkim cieszy najbardziej. Że tak ogromna rzesza moich rodaków bierze polskie sprawy w swoje ręce. Jeżeli oni, myślę o opozycji, obrażają się na wynik wyborów, obrażają się na demokratyczny werdykt wydany przez polskie społeczeństwo, to mają problem.

 

Panie Prezydencie, a proszę powiedzieć, bo Pan, zostawmy przeszłość, bo to już było. Porozmawiajmy o tym, co będzie. Pan w kampanii mówił, że ta druga kadencja, że podczas tej drugiej kadencji Pan będzie odpowiadał tylko przed Bogiem, historią i narodem. I w związku z tym pytanie jest następujące: Czy to jest zapowiedź większej stanowczości wobec Prawa i Sprawiedliwości? Czy to jest zapowiedź tego, że Pan będzie sprawdzał o wiele dokładniej każdą uchwaloną ustawę i czy to jest zapowiedź większej liczby wet?

Przede wszystkim to jest zapowiedź tego, że będę realizował swój program i że będę pilnował tego, co nazywam polskim sprawami, bo to jest dla mnie kwestia najważniejsza.

 

Wiele osób mówi, że Pan nie wyszedł w czasie tej pierwszej kadencji z cienia prezesa Kaczyńskiego. Chciałby Pan to zrobić w drugiej?

Wie Pan, wiele osób opowiada różne rzeczy. My mówimy o dwóch zupełnie odrębnych członach władzy państwowej. Mówimy o Sejmie, bo proszę pamiętać, że pan prezes Jarosław Kaczyński stoi na czele Zjednoczonej Prawicy w parlamencie. A ja jestem częścią władzy wykonawczej. I to są dwa odmienne miejsca, w których realizowana jest polityka.

 

Ale to do Pana należy ostatnie słowo, to Pan podpisuje ustawy.

Dokładnie, dlatego ja zawsze robiłem to, co uważałem za słuszne i właściwe w danym momencie. I to było dla mnie najistotniejsze. Ja złożyłem w czasie poprzedniej kampanii wyborczej swoje zobowiązania i ja te zobowiązania przez te ostatnie pięć lat realizowałem. Do tych zobowiązań dzisiaj doszły kolejne, złożone teraz w tej kampanii i chcę je realizować. Natomiast, kiedy pyta mnie pan o kwestie tego poszukiwania jak gdyby pewnego porozumienia na scenie politycznej, to tak, ja jestem zwolennikiem poszukiwania porozumienia w tych właśnie ważnych sprawach, o których mówiłem dzisiaj w moim orędziu sejmowym, które nazwałem polskim sprawami, bo uważam, że one są fundamentalne. My powinniśmy szukać wokół nich porozumienia.

 

Ale czy to jest tylko retoryka, może na potrzeby rozpoczęcia drugiej kadencji, czy ma Pan konkretny pomysł, czy konkretną propozycję dla innych ugrupowań politycznych? Co ma oznaczać taka koalicja polskich spraw. Czy to jest przedłużenie tej koalicji z czasów ostatniej kampanii, kiedy zaproponował Pan porozumienie ludowcom i Konfederacji czy to jest apel do wszystkich ugrupowań, do Lewicy, do koalicji itd.?

To jest apel absolutnie dla wszystkich, żeby starać się szukać w ważnych rzeczach, które są realizowane, tego, co wspólne. Bo ja uważam, że tą drogą powinniśmy iść. Szacunek i poszukiwanie elementów wspólnych, tych właśnie, które mogą nas połączyć. Takim dla mnie przykładem polskiej sprawy było to, co zrobiliśmy wszyscy razem, już kilkakrotnie mówiłem, że jestem wdzięczny w efekcie wszystkim stronom sceny politycznej, wszystkim ugrupowaniom parlamentarnym za to, że ich przedstawiciele stawili się na 100. rocznicę utworzenia Rządu Obrony Narodowej Wincentego Witosa. I uczciliśmy ojców niepodległości wspólnie, uścisnęliśmy sobie dłonie. Po kampanii wyborczej, po tym trudnym politycznym okresie uścisnęliśmy sobie dłonie, byliśmy razem, złożyliśmy kwiaty pod pomnikami ojców niepodległości. Poszliśmy potem wszyscy razem do Belwederu, przecież prezydenckiej rezydencji, żeby otworzyć Salę im. Rządu Obrony Narodowej Wincentego Witosa i ekspozycję, którą w tej sali przygotowaliśmy. I to mnie ogromnie cieszyło. Byłem ogromnie wdzięczny. To jest właśnie dla mnie ważna polska sprawa. Dlaczego polska sprawa? Bo pamiętamy, bo pamiętamy o specyficznym rządzie, który nie tylko obronił Polskę przed bolszewikami, ale który przede wszystkim budował II Rzeczpospolitą, za którego czasów została uchwalona konstytucja marcowa. A to był rząd, który był złożony z pełnego spektrum sceny politycznej ówczesnej. W związku z powyższym to było niezwykle ciekawe. To był rzeczywiście taki rząd ponad podziałami, bardzo interesujący, który realizował ważne na tamte czasy polskie sprawy. Dlatego cieszę się, że byliśmy wszyscy razem, pokazując ten przykład. Bardzo ważny, Tak chciałbym też na przyszłość działać.

 

Panie Prezydencie, złożył Pan dzisiaj wieniec pod rzeźbą Chrystusa na Krakowskim przedmieściu. Tej rzeźbie aktywiści LGBT tam umieścili tęczową flagę kilka dni temu. Z drugiej strony pani poseł Nowicka wręczyła Panu w Sejmie apel o to, żeby Pan interweniował w sprawie zatrzymanych aktywistów. Co Pan zrobi w tej sprawie?

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że wielu ludzi poczuło się urażonych tym, co uczynili ci aktywiści. Ja sobie nie przypominam, żeby kiedykolwiek figura Chrystusa została przebrana w jakiekolwiek barwy, nawet w barwy państwowe, no a tutaj została przebrana w barwy, które są związane z ideologią wyznawaną przez ruch LGBT, w związku z powyższym który ma swoją specyfikę i z którym bardzo wielu ludzi się nie zgadza.

 

To obraża Pańskie uczucia?

Uważam, że to, że tę flagę, że próbowano w jakimś sensie tę flagę związać z Chrystusem, który jest bardzo ważny dla ludzi wierzących, było nie fair po prostu, głęboko nie fair i myślę, że wielu ludzi wierzących w Polsce poczuło się urażonych.

 

A Pana zdaniem ta akcja, żeby zatrzymać tych ludzi, przedstawić im zarzuty była fair, czy była adekwatna do tego, co zrobili?     

Uważam, że był to czyn absolutnie naganny. Proszę zwrócić uwagę, że nigdy, nawet polskiej flagi, tam nie umieszczono – w związku z figurą Jezusa Chrystusa.

 

A Pan uważa, Panie Prezydencie, że ci ludzie powinni być ukarani dzisiaj?

Uważam, że sprawa powinna zostać rozpoznana przez odpowiednie służby, które dokonały tego zatrzymania. Jest pytanie, czy rzeczywiście zostanie to zakwalifikowane jako naruszenie uczuć religijnych. Nie wolno tego robić. Po prostu. Jest to także kwestia szacunku dla ludzi wierzących.

 

A pan czuje się także Prezydentem osób homoseksualnych? Czuje się Pan Prezydentem mniejszości LGBT?

Czuję się Prezydentem wszystkich Polaków. Tak jak powiedziałem – wszystkich Polaków. A dla mnie Polakiem jest ten, kto ma Polskę w sercu, i ten, kto Polskę szanuje, kocha, kto chce, by nasze państwo rozwijało się i żeby było państwem, które buduje swój potencjał. Oczywiście, że tak!

 

Ludzie o innej orientacji mają Polskę w sercu tak samo.

Oczywiście, że tak! No ale Panie Redaktorze, a cóż orientacja – bo przecież ludzie o innej orientacji seksualnej byli zawsze – ma wspólnego z takim zachowaniem? W ogóle nie widzę tu żadnego związku pomiędzy ideologizowaniem całej tej sytuacji – bo wszyscy doskonale wiedzą, że chodzi o ideologię – a ludźmi, którzy są odmiennych preferencji seksualnych. Dla mnie to zupełnie dwie odrębne kwestie.

Proszę zapytać osoby o odmiennych preferencjach seksualnych – myślę, że bardzo wiele z nich jest oburzonych tym zachowaniem. Bardzo wielu z nich – tych, którzy są ludźmi wierzącymi. Bo przecież takich sytuacji jest mnóstwo, że osoba o innych preferencjach seksualnych jest osobą wierzącą. I w tym momencie proszę zapytać taką osobę, czy ona nie uważa, że to nie było fair i że to jednak mimo wszystko godziło w uczucia religijne.

 

Panie Prezydencie, czy ma Pan pomysł na tę drugą kadencję? Czym ona się będzie różnić od pierwszej? Czy będą inne, ważniejsze tematy? Gdzie Pan złoży pierwszą wizytę zagraniczną?

Tam, gdzie zapowiedziałem. Zapowiedziałem w czasie debaty, że pierwsza wizyta zagraniczna zostanie złożona we Włoszech – w Rzymie i Watykanie – i tak też zrobię. Wizyta rozpocznie się 22 września, potrwa trzy dni, będzie to spotkanie z władzami Włoch i także w Watykanie – z Ojcem Świętym, Franciszkiem. Będzie też modlitwa przy grobie św. Jana Pawła II, naszego Ojca Świętego. Więc to dla mnie bardzo ważna podróż. Myślę też, że wielu Polaków zgodzi się ze mną, że to jest to miejsce, gdzie Prezydent Polski powinien przyjechać na początku swojej drugiej kadencji.

 

Tutaj, w Pałacu, szykuje się trzęsienie ziemi? Będą zmiany kadrowe? Będzie rewolucja personalna?

Będą zmiany kadrowe, ale nie będzie rewolucji personalnej. Będą zmiany kadrowe wynikające z różnych sytuacji, także z pewnych dalszych planów życiowych moich kolegów i koleżanek.

 

A ktoś już Panu zakomunikował, że odchodzi?

Prowadzę w tej chwili rozmowy przede wszystkim z moimi ministrami. Będą zmiany, ale powiem tak: wygrałem te wybory m.in. też dlatego, że Kancelaria Prezydenta działała dobrze i elementem – jestem przekonany – oceny mojej prezydentury i mnie, jako Prezydenta, było także to, jak funkcjonowało moje zaplecze.

W związku z powyższym ludzie, którzy na tym zapleczu byli przez ostatnie lata, przede wszystkim zasługują na moje podziękowanie, i otrzymują je – to jest jedno. A dwa – staram się być wobec nich fair. Ci, którzy będą chcieli realizować swoje inne, dalsze życiowe plany, z pewnością otrzymają moje wsparcie. Pewne zmiany w Kancelarii będą.

 

A minister Szczerski pozostanie?

Tak, minister Szczerski – z tego, co się orientuję – na razie chce pozostać tutaj, w Kancelarii.

 

Panie Prezydencie, a proszę powiedzieć, Pan wspomniał o tym, jak wiele osób głosowało w tych ostatnich wyborach. 10,5 mln osób postawiło na Pana, ale na Pańskiego rywala, pana Rafała Trzaskowskiego, też głosowało 10 mln ludzi. Czy Pan zamierza zmienić np. praktykę, jeśli chodzi o Radę Bezpieczeństwa Narodowego, i więcej słuchać przedstawicieli opozycji? Częściej zapraszać ich do siebie w sprawach dotyczących czy Polski, czy zagranicy?

Przede wszystkim będę zapraszał wtedy, gdy uznam sprawę za ważną i że należy ją przedyskutować właśnie z tymi, którzy zasiadają w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. To kwestia istotna, ale proszę pamiętać, że to wszystko zawsze zależy od woli Prezydenta. I tutaj nikt prezydentom niczego nie narzucał. Więc oczywiście – jak mówiłem – jestem otwarty na wszelkiego rodzaju propozycje, na potrzeby różnego rodzaju dyskusji.

Zobowiązywałem się do tego także dzisiaj, mówiłem o tym właśnie w orędziu dziś przed południem w Sejmie przed Zgromadzeniem Narodowym – i będę to realizował. Nigdy nie obawiałem się spotkań. Nawet przecież w kampanii też przychodziły do mnie osoby, które mają odmienne ode mnie poglądy, inaczej patrzą na polskie sprawy, ale nigdy nie miałem problemu, by o tych sprawach rozmawiać.

 

A status wojsk amerykańskich, które w kolejnym czasie przyjadą do Polski – to będzie około tysiąca żołnierzy amerykańskich – to byłby taki temat właśnie dla Rady Bezpieczeństwa Narodowego? I czy prawdą jest to, co piszą niektóre media, że wojska amerykańskie, które przybędą do Polski, będą wyjęte spod jurysdykcji prawa polskiego i że Polska zapłaci 99 proc. kosztów instalacji?

To nie jest takie proste. Ta umowa była negocjowana. Ona nie została jeszcze zawarta. Będzie zawarta.

 

Lada moment – chyba 15 sierpnia?

Była długo negocjowana. Jest to także efekt porozumienia, które zostało podpisane pomiędzy mną a panem prezydentem Donaldem Trumpem o zwiększeniu obecności amerykańskiej w naszym kraju. Najważniejszym elementem zwiększenia tej obecności, które w tej chwili następuje, jest rzeczywiście lokalizacja dowództwa 5 Korpusu w Poznaniu. I jest to – trzeba sobie jasno powiedzieć – bardzo istotne dla nas zdarzenie.

W ogóle jest to też istotne zdarzenie dla Europy, dlatego że 5 Korpus swego czasu stacjonował w Europie, potem został wycofany do Stanów Zjednoczonych i teraz wraca. To dowództwo będzie u nas, jestem z tego bardzo zadowolony, dlatego że każdy wie, że armia amerykańska jest gwarantem bezpieczeństwa.

Przez cały okres zimnej wojny te gwarancje bezpieczeństwa przede wszystkim polegały na tym, że wojska amerykańskie stacjonowały w Niemczech Zachodnich, czyli w RFN – były tam potężne amerykańskie bazy – a także w innych krajach na zachodzie Europy. Nigdy nie doszło do wojny właśnie dlatego, że było poczucie siły – z drugiej strony – i wojna po prostu nikomu się nie opłacała.

 

Czyli ta obecność wojsk amerykańskich warta jest każdej ceny, jaką zapłacimy?

Obecność wojsk amerykańskich warta jest rozsądnej, uczciwej ceny i przede wszystkim sprawiedliwej – i to zostało wynegocjowane. Uważam, że zostały wynegocjowane dobre warunki, nie jest tak, że ponosimy wszystkie koszty – ponosimy ich część. Ale też pamiętajmy, że – po pierwsze – bezpieczeństwo kosztuje, a poza tym oni są tu także, a może przede wszystkim, dla nas.

 

Pan dzisiaj dużo mówił o bezpieczeństwie także zdrowotnym, tak? Mamy do czynienia z pandemią. Dzisiaj mamy kolejny rekord zakażeń od początku pandemii. I mamy takie – można powiedzieć – dwie symboliczne sytuacje. Z jednej strony – przychodzą konfederaci do Sejmu bez maseczek, z drugiej strony – pan minister zdrowia, Szumowski, ogłasza kolejne obostrzenia w wybranych powiatach. Która z tych postaw jest Panu bliższa?

Dla mnie też jest to bardzo trudna sytuacja, nie lubię chodzić w maseczce – ani mi to nie ułatwia życia, ani nie jest dla mnie przyjemne. Natomiast prosił mnie zresztą sam pan minister Szumowski, również prosił mnie o to pan minister Pinkas, Główny Inspektor Sanitarny, bym nosił maseczkę właśnie w związku z zaprzysiężeniem – które skupi ogromną uwagę społeczną – by pokazywać, że trzeba się zabezpieczać. Bo rzeczywiście jest tak, że liczba zachorowań wzrasta. Niestety, przewidywania ekspertów są takie, że liczba zachorowań będzie rosła – jeszcze przez pewien czas będzie wzrastała.

Między innymi dlatego zdecydowaliśmy się na rezygnację z defilady 15 sierpnia, mimo że jest to wielkie święto i miała być wspaniała, ogromna defilada. Ale oczywistą sprawą jest, że taka defilada przyciąga tysiące czy wręcz setki tysięcy ludzi z całej Polski, którzy zbierają się w ogromne zgromadzenia – i rzeczywiście stwarzało to dodatkowe zagrożenie rozszerzania się pandemii.

 

To jeszcze jedno pytanie na koniec à propos, Panie Prezydencie. Minister Pinkas, Główny Inspektor Sanitarny, mówił, że spróbuje Pana przekonać do tego, żeby Pan się zaszczepił na grypę. Czy uda mu się, czy nie? Co Pan zrobi jesienią?

Na szczęście szczepienia na grypę są dobrowolne i każdy tu działa według własnej woli. Ja również.

 

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie. Naszym gościem – gościem „Wydarzeń” – był Prezydent Andrzej Duda. Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie. Dziękuję także Państwu.

Dziękuję bardzo.

 

Poleć znajomemu