Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 30 lipca 2021

Wywiad dla „Gościa Wydarzeń” w Polsat News [Całość]

Prezydent Andrzej Duda w rozmowie z Marcinem Fijołkiem na antenie Polsat News

Marcin Fijołek, Polsat News: Dobry wieczór, witamy serdecznie z Pałacu Prezydenckiego. A gościem „Wydarzeń” jest dziś gospodarz Pałacu, Pan Prezydent Andrzej Duda. Dobry wieczór.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Dobry wieczór Państwu.

 

Panie Prezydencie, zanim o twardej polityce, o wszystkich pilnych sprawach, to na rozgrzewkę coś, co niektórzy uważają za najpilniejszą rzecz, czyli sport. Kibicuje Pan naszym sportowcom na igrzyskach olimpijskich? Ogląda Pan nasze wyczyny?

Oczywiście, staram się w miarę swoich możliwości czasowych przede wszystkim, bo jednak mam trochę inne zadania niż tylko oglądanie sprawozdań z igrzysk olimpijskich. Ale staram się być w miarę na bieżąco. Natomiast cały czas trzymam kciuki za wynik naszych.

Byłem przez moment z nimi tam, z Tokio, patrzyłem na rozpoczęcie, ze wzruszeniem obserwowałem, jak maszerowali. Bardzo się cieszę z każdego sukcesu. Jest mi smutno, gdy coś się nie udaje, bo jest to jednak wielkie przeżycie. Ci ludzie wkładają ogrom swojego wysiłku, by osiągnąć sukces.

Chociaż ktoś powie, że sukcesem już jest samo to, że się jest na igrzyskach olimpijskich. To ogromne przeżycie – nigdy nie było mi dane. Muszę powiedzieć, że troszkę im zazdroszczę, bo to rzeczywiście piękna sprawa.

 

Ten worek z medalami coś nie może się nam rozwiązać. Tylko jeden na razie dla naszych wioślarek. No i od razu przy tych wioślarkach było duże zamieszanie, Panie Prezydencie. Że za późno Pan pogratulował. Były takie piętrowe teorie, że to z powodu poglądów czy orientacji jednej z naszych zawodniczek medalistek.

To sprawy zupełnie bez znaczenia. Jestem wdzięczny wszystkim naszym reprezentantom, że ciężko pracują, by osiągnąć sukces. W momencie, gdy ten sukces rzeczywiście staje się faktem, jest to wspaniała sprawa – oczywiście ogromnie się cieszę. Mam nadzieję, że będę mógł pogratulować naszym zawodniczkom osobiście; że – jak to jest w zwyczaju – przyjmą zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego po zakończeniu igrzysk i wszyscy nasi medaliści będą tu mogli odebrać osobiście moje wyrazy wdzięczności i gratulacje.

Raz się gratuluje szybciej, raz wolniej – szkoda, że ktoś robił z tego awanturę, zresztą nieuczciwie i niesprawiedliwie. Ale trudno, widocznie tak to jest, że niektórzy próbują wykorzystać nawet igrzyska olimpijskie do walki politycznej.

Jak powiedziałem, szanuję każdego polskiego reprezentanta, bo to ludzie, którzy mają naprawdę morderczy trening. Aby osiągnąć sukces na igrzyskach olimpijskich, trzeba być po prostu mistrzem.

 

To, Panie Prezydencie, jeszcze à propos tego mieszania sportu i polityki. Złośliwi wypominają Panu tweet sprzed chyba ośmiu już lat, że stan polskiego sportu, zwłaszcza gier zespołowych, jest smutnym odzwierciedleniem stanu polskiego państwa. Nie obawia się Pan, że jeśli tych medali na igrzyskach dzisiaj będzie zbyt mało, to powiedzą, że to jest właśnie stan odzwierciedlenia polskiego państwa?

Jest to stan, który być może będzie odzwierciedlał sytuację po covidzie. Zresztą gdy lecieliśmy samolotem, pytałem naszych zawodników: jak się czują, czy mają poczucie, że w jakiś sposób wpłynęło to na ich trening, na ich możliwości sportowe?

Widziałem, że odpowiadali, ale nie mieli przekonania, bo nikt nie wie tak naprawdę, na ile to wpłynęło psychicznie na zawodników, na ile wpłynął na nich sam fakt, że igrzyska olimpijskie zostały odroczone. Bo przecież igrzyska pod hasłem „Tokio 2020” odbywają się w 2021 roku.

 

Bez kibiców, tak.

Zawodnicy stracili rok. Warunki są inne. Są dyscypliny, gdy rok ma kolosalne znaczenie. Więc to naprawdę jest bardzo trudny problem. Trzymam kciuki za wszystkich naszych zawodników, bo wiem, że wszyscy byli bardzo zdeterminowani i każdy z nich chciał osiągnąć jak największy sukces. Mamy jeszcze szansę na sukcesy medalowe. Bądźmy ze sportowcami, trzymajmy za nich kciuki, liczę, że będą następne medale.

 

Mamy nadzieję, Panie Prezydencie, że ten worek z medalami wkrótce się rozwiąże.

A wszystkim, którym się udaje, z całego serca gratuluję.

 

Wszyscy mają zaproszenie do Pałacu, to już…

Wszyscy mają zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego, jak to zresztą zazwyczaj się dzieje po igrzyskach olimpijskich.

 

Tak jak, Panie Prezydencie, wszyscy mamy nadzieję, że ten worek z medalami się rozwiąże, tak wszyscy też mamy nadzieję, że jesienią czwarta fala nas nie dotknie albo dotknie nas w stopniu, który nie zablokuje nam służby zdrowia, tak jak przy okazji trzeciej fali. No i teraz na stole leżą chyba dwa pomysły, tak? Tak naprawdę od Rady Medycznej. Pierwszy to obowiązkowe szczepienia dla poszczególnych grup zawodowych – medyków, nauczycieli, opiekunów, pracowników domów seniora. A druga sprawa to model francuski, czyli kina, stadiony, restauracje wyłącznie dla zaszczepionych albo dla tych, którzy pokażą negatywny test. Czy takie pomysły mają polityczne błogosławieństwo głowy państwa?

Każdy z tych pomysłów będzie wzbudzał kontrowersje. Warto, by na ten temat dyskutowano. U mnie także trwają dyskusje na te tematy. Jestem bardzo wstrzemięźliwie nastawiony wobec jakiejkolwiek obowiązkowości, jeżeli chodzi o szczepienia. Wielokrotnie to deklarowałem.

Sam się zaszczepiłem, bo uważam, że taka była konieczność związana też z pełnioną przeze mnie funkcją – czy mi się to podoba, czy nie. Natomiast jestem przeciwnikiem tego, by zmuszać ludzi do podejmowania takich decyzji.

 

Nawet gdyby to miało dotyczyć poszczególnych grup zawodowych?

Bo jest to kwestia wolnej woli człowieka. I dlatego jestem za tym, by mobilizować, namawiać, ustanawiać na tę okoliczność również różnego rodzaju akcje promocyjne, by ułatwiać dostęp, tłumaczyć. Ale jestem bardzo wstrzemięźliwie nastawiony wobec wprowadzania tu jakiegokolwiek obowiązku.

Zwróciłbym też uwagę na to, że ludzie – tak rozumiem – nabierają odporności w różny sposób. Jedni nabrali odporności dlatego, że po prostu chorowali, przeszli koronawirusa, ich organizmy nabyły odporność w naturalny sposób. Inni nabywają na skutek szczepienia. Liczę na to, że mimo wszystko odporność naszego społeczeństwa – brzydko czasem nazywaną odpornością stadną; wolałbym mówić o odporności społecznej, społeczeństwa – po prostu nabędziemy na tyle, że gdy rzeczywiście zdarzyłoby się już, że przyjdzie kolejna fala zachorowań na koronawirusa, że ona po prostu będzie niska.

Nikt z lekarzy i ekspertów, z którymi rozmawiałem, nie twierdził, że spodziewa się tak wysokiej fali jak ta wiosenna, gdy rzeczywiście było ponad 20 tys. zachorowań dziennie.

 

Przede wszystkim obłożenie szpitali, no i ten najbardziej dramatyczny widok...

Ale też prawda jest taka, że generalnie daliśmy radę. Nie mieliśmy takiej sytuacji, żeby zabrakło ogólnie miejsc w szpitalach. Oczywiście zapobiegliwe działania: tworzenie szpitali polowych różnego rodzaju choćby na stadionie Narodowym czy na lotnisku Okęcie, bo takie szpitale tam były…

 

Z drugiej strony, Panie Prezydencie, ten odsetek, liczby ponad nadmiarowych zgonów był naprawdę zatrważające.

Oczywiście, że tak, ale też proszę pamiętać, że pandemia była powszechna, ona była wszędzie, to nie był polski problem. Ona najpierw w sposób kolosalny dotknęła Włochy. Ten wzrost rzeczywiście był, ale udało nam się to opanować o tyle, że rzeczywiście nie przekroczyło to generalnie liczby łóżek, jakimi dysponowaliśmy i przede wszystkim respiratorów, nasi lekarze nie byli w tej dramatycznej sytuacji, jak to było choćby we Włoszech, gdzie trzeba było decydować, który pacjent dostanie respirator, a który nie, więc o tyle w tej bardzo trudnej sytuacji byliśmy zabezpieczeni.

Liczę na to, że proces szczepień, jak również, jak wspomniałem, naturalnie nabywana odporność na skutek przejścia choroby spowodują, że nawet jeśli ta kolejna fala zachorowań do nas przyjdzie, to ona już nie będzie tak dotkliwa i nie będzie tak wysoka.

 

Panie Prezydencie, jak się Pan odniesie do apelu choćby doktora Pawła Grzesiowskiego, jednego z najpoważniejszych dzisiaj ekspertów, jeśli chodzi o walkę z COVID-em, który mówi, że to Pana autorytet, że Pan powinien stać się takim trochę ambasadorem dzisiaj szczepień, zwłaszcza w tych gminach, gdzie stopień wyszczepienia jest niski, a gdzie Pan miał 90–80 procent poparcia.

Wie pan, ja wierzę w to, że ludzie mają swoją mądrość i sami ustalają, co powinni ze sobą zrobić, więc tutaj jestem sceptyczny wobec jakichkolwiek metod przymuszania. Oczywiście jestem za tym, żeby apelować, oczywiście jestem za tym, żeby tworzyć różnego rodzaju akcje promocyjne, ale jestem tutaj za taką miękką perswazją, a nie absolutnie za jakimś przymusowym systemem, a to dlatego, że u Polaków zawsze jakikolwiek przymus budził głęboki sprzeciw. Dlatego tutaj byłbym bardzo wstrzemięźliwy. Uważam, że jest to w jakimś sensie robienie ludziom krzywdy.

 

A model francuski to już jest przymus Pana zdaniem? Przymus czy format daleko idącej zachęty, by do kina mogły wejść tylko osoby z potwierdzonym zaszczepieniem?

Przyjdzie tutaj ktoś i powie panu, że to jest przede wszystkim nierówne traktowanie. Bo jakim prawem osoby kategorii „x” są wpuszczane, a osoby kategorii „y” nie są wpuszczane. Więc rzeczywiście takie rozwiązanie jest rozwiązaniem budzącym kontrowersje.

 

A czy jednoznacznie i bez żadnego „ale” zaapeluje Pan dzisiaj do naszych widzów, tych, którzy się nie zaszczepili, by to zrobili?

Bardzo apeluję o to, aby jeszcze raz to rozważyli. Dlatego że jak widzieliśmy i przekonaliśmy się, epidemia koronawirusa i w ogóle koronawirus jako taki jest niebezpieczny i zdarzają się i były przypadki absolutnie tragiczne. Jeden przechodził łagodnie, a drugi niestety zmarł. W związku z powyższym apeluję o to, aby jednak rozważyć jeszcze raz poddanie się szczepieniu, dlatego że z całą pewnością poddanie się szczepieniu zabezpiecza przed ciężkim przypadkiem zachorowania. 

 

Panie Prezydencie to trochę polityki teraz. Czy podpisał Pan już rozporządzenie o pensjach dla najważniejszych osób w państwie. W obiegu medialnym było sporo takich informacji. Czy już to rozporządzenie jest podpisane, jeśli chodzi o podwyżki, nie ma co kryć, dla nich.

To złożona sprawa, dlatego że nie było właściwie żadnych wątpliwości, że ludzie, którzy pełnią stanowiska wiceministrów, czyli podsekretarzy stanu, zarabiają niewspółmiernie mało. Te pensje nie zmieniły się od ponad ostatnich 20 lat, więc to jest sytuacja dramatyczna. I rzeczywiście trudno było znaleźć kogokolwiek na te stanowiska. U mnie na przykład w Pałacu Prezydenckim ja nie mam dzisiaj ani jednego podsekretarza stanu, dlatego że to wynagrodzenie było tak niskie, że sytuacja, kiedy ktoś opuszcza swoje rodzinne strony, musi się przenieść do Warszawy, tutaj musi płacić za mieszkanie, bo ministrowie którzy są spoza Warszawy, płacą za to, że mieszkają tutaj, a więc to wszystko powodowało, że to wynagrodzenie było po prostu niewspółmiernie niskie do tego, jaki był zakres obowiązków, jaka była odpowiedzialność, jakie decyzje trzeba było podejmować i jakie związane z tym było obciążeniem. Więc powszechna była sytuacja, że ludzie chcieli uciekać do różnego rodzaju innych, przede wszystkim prywatnych firm, szukając dla siebie lepszych pieniędzy. W związku z powyższym to była kwestia pewnego urealnienia tych wynagrodzeń. Ja miałem problem, dlatego że wynagrodzenia dla podsekretarzy stanu chciano podnieść już, wprowadzając takie rozwiązanie do ustawy o działach administracji rządowej. 

 

Zrezygnowano z tego?

Zrezygnowano z powodu mojej blokady, dlatego że po pierwsze, uznałem, że ono łamie system, bo przenoszenie podsekretarzy stanu, którzy pełnią funkcje jednak z nadania politycznego do korpusu służby cywilnej byłoby ewidentnym złamaniem systemu. I protestowałem przeciwko temu, bo uważałem to za złą praktykę, uważałem, że trzeba budować rozwiązanie całościowe i że to urealnienie jest potrzebne w szerszym zakresie.

 

Panie Prezydencie, wejdę w słowo, a nie boi się Pan, tak jak pisze Interia, że te podwyżki dla ministrów i wiceministrów o 6 tysięcy złotych brutto, dla marszałka Senatu i marszałka Sejmu o 9 tysięcy, że to znów nie wróci argumentu pt. „koryto plus”, że dajecie podwyżki politykom?

Panie redaktorze, powtarzam jeszcze raz: urealniamy. Proszę sprawdzić, jaki był poziom płac np. w 1995 roku. W 1995 roku pensja Premiera Rzeczypospolitej to było dziewięć średnich krajowych, a dzisiaj to są trzy średnie krajowe. Czyli wszystkie pensje wzrosły, a te pensje stoją. Ponad 20 lat. To jest tak naprawdę urealnienie tych pensji do współczesnych zarobków.

 

Każda ekipa polityczna bała się tego tematu dotknąć.

Każda ekipa polityczna bała się tego tematu dotknąć. Zawsze będzie krzyk, że politykom się nie należy. Ale prawda jest taka, że wszyscy doskonale wiedzą, że ktoś te funkcje publiczne wykonywać musi i że to jest związane z wielką odpowiedzialnością. W związku z powyższym to jest również kwestia odpowiedzialności tych, którzy te wynagrodzenia ustalają i ja rzeczywiście powiedziałem panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, że ja tę odpowiedzialność na siebie wezmę.

 

Kiedy podpis Pan złoży pod rozporządzeniem?

Podpis pod rozporządzeniem już jest. Ustaliliśmy z panem premierem, bo to jest obowiązek kontrasygnaty, w związku z tym ustalenie z panem premierem było tutaj konieczne. W związku z tym ustaliliśmy, że ja wydaję rozporządzenie, niezbędna jest kontrasygnata pana premiera, i wszystko zostało dokonane.

 

Panie Prezydencie, chciałem dopytać jeszcze o inne podwyżki, które zapowiada rząd. Podwyżki pensji dla 18 milionów Polaków, jeśli chodzi o korzystanie z Polskiego Ładu. Z jednej strony taka zapowiedź premiera i ministra finansów, z drugiej – duże wątpliwości nie opozycji, ale nawet wicepremiera Jarosława Gowina, który mówi, że przedsiębiorcy dostaną po kieszeni tymi rozwiązaniami. Jest więcej w Panu optymisty czy krytyka tych rozwiązań.

We mnie jest przede wszystkim więcej optymisty niż krytyka jakichkolwiek rozwiązań, dlatego że te rozwiązania prowadzą do skutku, jeżeli zostaną w sposób prawidłowy wdrożone, że generalnie absolutnie większość zyska na tym. Ja jestem przekonany, że zyskają na tym również przedsiębiorcy. Dlaczego? Dlatego, że w większości przypadków żyją z tego, że polskie społeczeństwo jest coraz zamożniejsze, a związku z tym ludzie są w stanie korzystać z usług, ludzie są w stanie kupować dobra. To jest kwestia też pobudzenia naszego rynku. Jeżeli płace będą nadal rosły, a rosną rzeczywiście płace w gospodarce w ostatnich latach w sposób absolutnie zdecydowany, płaca minimalna w sposób ogromny, średnie wynagrodzenie w kraju wzrasta zdecydowanie z roku na rok. Ja się ogromnie z tego cieszę, dlatego że ja zawsze mówiłem, że chciałbym, żeby zwykła polska rodzina, taka przeciętna, mogła powiedzieć, że za mojej prezydentury żyje się jej lepiej. 

 

Rosną pensje, ale rośnie też inflacja, i to na poziomie 5 proc.

Pensje rosną znacznie więcej. I to jest właśnie to rozwiązanie, które jest nam potrzebne. Ja liczę na to, że Nowy Polski Ład będzie dalej prowadził w tym samym kierunku i że będzie on stanowił pobudzenie dla rozwoju Rzeczypospolitej.

 

A sprzeciw pana Gowina traktuje Pan poważnie?

Ja przede wszystkim apeluję o spokój i rozwagę. Nie mam żadnych wątpliwości, że Zjednoczona Prawica przyniosła Polakom naprawdę wiele dobra na przestrzeni tych lat, kiedy ten obóz polityczny rządził. I zresztą dostał większość parlamentarną właśnie od wyborców na kolejną kadencję, i dzisiaj to realizuje. Dlaczego ją dostał? Dlatego że po pierwsze, uznano, że zrealizowano większość zobowiązań wyborczych, wprowadzono rozwiązania, które do tej pory, zanim Zjednoczona Prawica nie objęła steru rządów, wydawały się kompletnie nierealne. Przecież tak krzyczeli politycy dzisiejszej opozycji, że 500 plus jest kompletnie nierealne, że rozwali budżet, że rozwali wszystko. Okazało się, że można wypłacać 500 plus na każde dziecko w rodzinie, że można wypłacać 300 plus dla dzieci, że tych prorodzinnych, tych dobrych rozwiązań, zwłaszcza absolutnie koniecznych dla tych, którzy mniej zarabiali, wprowadzonych zostało cały szereg i faktycznie realnie poziom życia rodzin wzrósł.

 

Panie Prezydencie, zapytam wprost o też pilną sprawę. Czy Pana zdaniem wyrok TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej powinien zostać wykonany? Tak sugeruje między innymi I prezes Sądu Najwyższego, pani profesor Manowska w piśmie skierowanym między innymi do Pana.

Przede wszystkim zgadzam się z wyrokiem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Uważam, że w ogóle wymiar sprawiedliwości to nie jest ten obszar, w który Trybunał Europejski jest uprawniony do ingerowania. Od tego zacznijmy. Natomiast fakt jest faktem, że w funkcjonowaniu codziennym Izby Dyscyplinarnej, tak jak podkreśliła w swoim liście, zresztą skierowanym nie tylko do mnie, ale do marszałek Sejmu, do marszałka Senatu, do pana Premiera. Ten sam list został skierowany do nas wszystkich, jak rozumiem. A więc pani I prezes Sądu Najwyższego w moim rozumieniu kontaktuje się w ten sposób z pozostałymi władzami, bo to jest władza ustawodawcza w całości, władza wykonawcza można powiedzieć…

 

Będzie inicjatywa ustawodawcza z Pana strony w tej sprawie?

Trzeba będzie w moim przekonaniu usiąść i przede wszystkim podyskutować o tym problemie. Gdzie i w jakim zakresie te zmiany powinny być wprowadzone. Ja nie wykluczam tutaj prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej. Być może ustalimy, że będzie prezydencka inicjatywa ustawodawcza. Proszę pamiętać, że jest pewną tradycją, że propozycje, które zgłasza na przykład Naczelny Sąd Administracyjny, jeżeli chodzi o zmiany w swoich ustawach, czyli ustawie o postępowaniu przed sądami administracyjnymi czy ustawie o ustroju sądów administracyjnych, że te zmiany są przekazywane Prezydentowi, żeby Prezydent wniósł jako prezydencką inicjatywę ustawodawczą. Panie redaktorze, przede wszystkim suwerenność. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby nasza suwerenność była łamana poprzez działania niezgodne z traktatami europejskimi. To jest działanie, które przekracza zakres traktatów.

 

Panie Prezydencie, teraz o relacjach polsko-amerykańskich i burzy nie tylko na linii z Brukselą, ale też na linii z Waszyngtonem. Jest niespokojnie na linii Warszawa – Waszyngton. Jakie sygnały dobiegają do Pana po ostatnich niemiecko-amerykańskich umowach, i przy okazji ustawy medialnej, która jest w Sejmie.

Ja miałem długą rozmowę z przedstawicielami amerykańskiego Kongresu i Senatu w czasie spotkania Inicjatywy Trójmorza. Dyskutowaliśmy rzeczywiście te problemy, które zostały przedstawione. Przede wszystkim dyskutowaliśmy nad orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 2015 roku, jeszcze sprzed rządów Zjednoczonej Prawicy, które nakazało ograniczyć w czasie możliwości stwierdzania nieważności decyzji administracyjnych i wyjaśniłem, na czym polegają… 

 

Reprywatyzacja…

Reprywatyzacja jak reprywatyzacja, zwrocie mienia przejętego przez decyzje, które są dotknięte wadą powodującą ich nieważność. I wyjaśniłem, na czym polega ten mechanizm. I wyjaśniłem zasadność jego wprowadzenia. I muszę Panu powiedzieć, że nie mam żadnych wątpliwości, bo usłyszałem to, że część moich rozmówców zdecydowanie była przekonana, podawali mi zresztą także przykłady z różnych stanów w Stanach Zjednoczonych…

 

Broniłby Pan ustawy medialnej? Bo tu jest dużo zarzutów o wolność słowa, o wolność mediów, wreszcie o inwestycje amerykańskie w Polsce.

Panie redaktorze, to są rozwiązania legislacyjne, które stanowią inicjatywę Zjednoczonej Prawicy. Poprzednio mówiliśmy o rozwiązaniu, które wynika z orzeczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny. Jeżeli chodzi o inicjatywy, które wynikają wyłącznie z woli ugrupowań politycznych, to będę to oceniał w momencie uchwalenia. Trwa nad tym wszystkim w tej chwili dyskusja, debata. Różne są głosy w tej debacie.

 

A Pana jaki jest głos w tej debacie?

Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie efekt końcowy. Ja poczekam spokojnie na efekt końcowy.

 

Nie obawia się Pan, że to jednak będą turbulencje z Amerykanami po tej ustawie medialnej?

Panie redaktorze, ja poczekam spokojnie na efekt końcowy. Powtarzam jeszcze raz, jesteśmy suwerennym, niepodległym krajem i mamy prawo uchwalać w naszym kraju rozwiązania prawne, które znajdują większość w parlamencie.

 

Czyli nie powie Pan dzisiaj, dajcie sobie moi szanowni koleżanki i koledzy z Prawa i Sprawiedliwości spokój, w tym kształcie nie podpiszę tej ustawy.

Poczekajmy na to, co ostatecznie zostanie w Sejmie wypracowane.

 

Właśnie, Panie Prezydencie, à propos Sejmu. Na koniec chciałem dopytać o kwestię uchylenia immunitetu dla Mariana Banasia. Gdyby Pan był posłem, zasugerowałby Pan głos za uchyleniem immunitetu?

Panie redaktorze, nie jestem posłem. Wszyscy powinni pamiętać, że mamy do czynienia z bardzo ważną instytucją państwa polskiego, Najwyższą Izbą Kontroli, która wykonuje niezwykle ważne zadania, jeżeli właśnie chodzi o działania kontrolne nad funkcjonowaniem różnego rodzaju innych instytucji państwowych. Kontrole na przykład Najwyższej Izby Kontroli w Kancelarii Prezydenta są normą, odbywają się systematycznie i zawsze i tak samo jest w innych instytucjach, w każdej instytucji, w której miałem kiedykolwiek zaszczyt i przyjemność służyć Rzeczypospolitej, takie kontrole się odbywały. Natomiast kwestia immunitetu jest rozważana w tej chwili przez posłów w aspekcie materiału, który został im przedstawiony przez organy, które realizują kwestie odpowiedzialności karnej. W związku z powyższym posłowie będą musieli w szczegółach tę sprawę rozważyć. Ja zwracam tylko uwagę na to, że mamy do czynienia z prezesem najważniejszej instytucji kontrolnej.

 

Prezydent Andrzej Duda. Tu stawiamy kropkę. Dziękuję, Panie Prezydencie.

Poleć znajomemu