Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 24 września 2021

Wywiad Prezydenta dla TVN 24 [CAŁOŚĆ]

Nowy Jork | Z Prezydentem rozmawia Marcin Wrona

 Dobry wieczór, Marcin Wrona. Państwa i moim gościem jest Prezydent Andrzej Duda w Konsulacie Generalnym w Nowym Jorku – w Nowym Jorku, gdzie Pan Prezydent przebywa w związku z sesją Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

I od tego chciałbym zacząć, bo w gronie polskich korespondentów, którzy obsługują Pańską wizytę, zastanawiamy się od paru dni, czy nie obawia się Pan zakażenia covidem w związku z tym, że spotkał się Pan z Prezydentem Brazylii, Bolsonaro. Jego minister zdrowia – okazało się tutaj – jest chory, jeden z jego dyplomatów też jest chory. Panowie rozmawiali przez dobre kilkadziesiąt minut.

Prezydent RP Andrzej Duda: Rzeczywiście rozmawialiśmy, tak, spotkaliśmy się. Ale nie obawiam się, ponieważ przeszedłem koronawirusa dokładnie prawie rok temu – był to przełom października i listopada – i już wtedy, po przejściu, miałem antyciała, bo sprawdzono, że są.

Potem się zaszczepiłem i lekarze gwarantują, że – nawet gdybym się zainfekował – nie powinienem tego przejść w żaden groźny sposób. No to podchodzę do tego na zasadzie: „Trudno, jak się zainfekuję, to przechoruję po raz kolejny”. Ale żadnych groźnych skutków – wierzę w to – dla mojego zdrowia nie powinno to spowodować.

W związku z tym mogę powiedzieć: tak, zachęcam, żeby się szczepić, bo to znacznie zwiększa prawdopodobieństwo tego, że nic złego nam się nie stanie. Nawet jeśli zachorujemy, jeżeli zetkniemy się z osobą, która jest nosicielem koronawirusa czy po prostu jest chora, to nic groźnego nie powinno nam się stać. Najwyżej będziemy mieli lekką grypę i potem powinniśmy szybko wyzdrowieć.

 

Prezydent Andrzej Duda zachęca do szczepień. Podkreślamy to bardzo mocno.

Tak, zachęca, zachęca i jeszcze raz zachęca. Byłoby dobrze, gdyby większy procent naszego społeczeństwa był zaszczepiony. Prawda jest taka, że im większy procent będzie zaszczepiony, tym mniejsza powinna być kolejna fala zachorowań, a przede wszystkim tym mniej dotkliwe będą właśnie zachorowania i oczywiście tym mniej będzie osób, które potencjalnie mogą – niestety – umrzeć.

 

Panie Prezydencie, skoro mówimy i o ONZ-ecie, i o pandemii, to chciałbym zwrócić uwagę na Pańskie wystąpienie podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, kiedy mówił Pan o potrzebie solidarności i o podziale świata na bogatą Północ i biedne Południe. Do bogatej Północy zaliczył Pan m.in. Polskę. Czy myśli Pan, że przywódcy zastanowią się nad tym, co Pan mówił – nad tą potrzebą solidarności w dobie pandemii?

Apeluję o nią któryś raz. Oczywiście są komentatorzy, którzy się z tego śmieją, że napisałem list do przywódców Unii Europejskiej, krajów europejskich, apelując właśnie, by dokonać pewnej refleksji w ogóle nad całym problemem pandemii koronawirusa, nad tym, że mieliśmy braki w dostawach, nad tym, że – jak mówił mi wtedy Pan Prezydent Steinmeier – w Niemczech chwilowo nie są w stanie produkować respiratorów, dlatego że jakaś tam część jest sprowadzana z Azji, nie ma dostaw, więc wszystko jest wstrzymane.

Aby dokonać refleksji nad tym wszystkim i być może podzielić się produkcją. Niech coś będzie produkowane w Polsce, coś w Niemczech, coś we Włoszech, we Francji, w Hiszpanii, byśmy w razie czego w ramach Unii Europejskiej byli w stanie dostarczyć sobie środki zabezpieczające, właśnie respiratory – wszystko, co jest potrzebne, by przetrwać tak trudny, newralgiczny moment, jakim jest nadejście pandemii.

Powiedzmy sobie otwarcie: potencjalnie jest możliwe, że będziemy mieli kolejne pandemie. Nikt nie jest w stanie dziś tego wykluczyć. Więc proponowałem, by dokonać refleksji.

A tu, w swoim wystąpieniu, rzeczywiście mówiłem o solidarności. Jestem o tyle dumny i mogłem to mówić z czystym sumieniem, dlatego że myśmy się podzielili w ogromnym stopniu. Cały czas wysyłamy z Polski szczepionki do różnych krajów, dostarczamy je w ramach pomocy. Sam – dziękując niedawno Prezydentowi Uzbekistanu za wsparcie dla naszych działań związanych z ewakuacją z Afganistanu – mówiłem, że kolejny transport szczepionek właśnie wędruje do jego kraju, lecą samolotami z Polski. Cieszę się, że podzieliśmy się z innymi.

Oczywiście ubolewam nad tym, że dzielimy się, bo u nas nie wszyscy są chętni do szczepienia się.

 

Czyli wracamy do tego, co Pan mówił.

W związku z tym przekazujemy te szczepionki, by się nie zmarnowały. Natomiast cieszę się, że jesteśmy solidarni, że dzielimy się z innymi – to bardzo ważne. Cały czas wysyłaliśmy to, co było dla nas dostępne, czyli właśnie środki ochrony osobistej, płyny odkażające, które w pewnym momencie produkowaliśmy w naszym kraju w bardzo dużej ilości – najpierw właśnie na nasze potrzeby, ale okazało się, że ta produkcja jest tak duża, iż możemy dzielić się z innymi. I dzieliliśmy się. To jest właśnie ta solidarność.

 

Panie Prezydencie, użył Pan dwa razy słowa „refleksja”. I tego samego słowa użył Pan, gdy pytałem Pana podczas konferencji prasowej parę dni temu o stosunki polsko-amerykańskie. Mówił Pan, że w związku z przyzwoleniem amerykańskim na dokończenie budowy rurociągu Nord Stream 2 jest potrzebna refleksja dotycząca właśnie tych stosunków, zastanowienie się nad stosunkami polsko-amerykańskimi. To znaczy czego ona ma dotyczyć, co Amerykanie teraz powinni zrobić?

Nie tak dawno Stany Zjednoczone namawiały nas, byśmy kupowali od nich gaz LNG do naszego terminalu w Świnoujściu, by dywersyfikować dostawy, zmniejszyć rosyjską dominację na europejskim rynku gazowym itd. Czyli poza względami ekonomicznymi były względy natury strategicznej, właśnie dywersyfikacji dostaw, bezpieczeństwa itd. To było cały czas przedmiotem naszej rozmowy z władzami Stanów Zjednoczonych. Wtedy rzeczywiście Nord Stream 2 był przez Stany Zjednoczone blokowany.

Nagle jest odblokowany, jest w budowie. To ja pytam: o co chodzi? Jaka jest w końcu ta amerykańska polityka?

 

Czyli piłka jest teraz po stronie amerykańskiej?

W moim odczuciu tak. Cały czas kupujemy gaz ze Stanów Zjednoczonych, dlatego że są to bardzo długofalowe, kilkudziesięcioletnie umowy – bardzo jesteśmy z tego zadowoleni, bo dla nas jest to rzeczywiście dywersyfikacja dostaw.

Ale przecież mamy pełną świadomość, co oznacza Nord Stream 2: jest to ominięcie Europy Środkowej, zagrożenie dla bezpieczeństwa interesów Ukrainy, Słowacji, Polski i innych krajów. W moim przekonaniu jest to wzmocnienie dominacji rosyjskiej na europejskim rynku gazowym, czyli energetycznym.

 

Co Amerykanie mogą zrobić w tej sytuacji? Jaki ruch z ich strony Pan by widział najchętniej?

Teraz trudno mi już powiedzieć, gdy zgodzili się, by ta inwestycja była dokończona. Przyjąłem to z ogromnym smutkiem, bo przecież nie kto inny, tylko Kanclerz Angela Merkel jakiś czas temu, gdy rozmawiałem z nią na temat Nord Stream 2, zapewniała mnie, że jest to projekt czysto biznesowy. Tylko że sama zaangażowała się w negocjacje, by Rosja mogła dokończyć ten gazociąg…

Więc jest to – niestety – twarda, wręcz brutalna polityka, która w tym wypadku jest absolutnie sprzeczna nie tylko z polskimi interesami, bo to jest dla mnie oczywiste, ale jest generalnie sprzeczna z interesami Europy, natomiast bardzo sprzyja interesom niemieckim i rosyjskim.

 

Panie Prezydencie, wczoraj spotkał się Pan z przedstawicielami Amerykańskiej Izby Handlowej. Jestem ciekawy, czy amerykańskie firmy chcą inwestować w Polsce? Pytam o to m.in. w kontekście ustawy lex anty-TVN.

Rozmawialiśmy też na ten temat, bo w czasie tego spotkania był obecny przedstawiciel Discovery. Natomiast przede wszystkim muszę otwarcie powiedzieć, że było to dla mnie bardzo miłe spotkanie, ponieważ usłyszałem dużo dobrych słów na temat Polski.

Nie musieli tego mówić. Przecież nikt inwestorów amerykańskich obecnych na polskim rynku tu, na spotkaniu z Prezydentem Polski w Nowym Jorku, nie zmusza, by mówić komplementy na temat Polski. Gdyby nie chcieli, gdyby nie mieli takiego przekonania, toby tego nie powiedzieli.

Mówili dużo dobrego na temat naszego rozwoju i naszej polityki gospodarczej, także w związku z pandemią koronawirusa.

 

A co mówili o tej ustawie?

Mówił o niej tylko przedstawiciel Discovery. Więc powiedziałem, jak zresztą powtarzam cały czas – oczywiście rozumiem amerykańskie interesy i amerykańskie podejście – ale zapewniłem wszystkich, bo powiedziałem to głośno, że w Polsce przestrzegane są wszystkie normy, jest wolność słowa, jest wolność prowadzenia działalności gospodarczej gwarantowana przez polską konstytucję i w związku z powyższym z tego punktu widzenia będę oceniał tę ustawę, gdy ją dostanę.

 

Zawetuje ją Pan?

Decyzję podejmę, gdy dostanę ustawę. Jeżeli dojdę do wniosku, że istotne elementy związane z ładem konstytucyjnym, z bezpieczeństwem właśnie choćby prowadzenia działalności gospodarczej i spokojem inwestowania w Polsce są tam postawione pod znakiem zapytania, to te decyzje będą – oczywiście – zdecydowane.

 

Ale ta ustawa jest już sformułowana, ona jest znana, jej treść jest znana.

Dobrze, ale mam czas, by się nad nią zastanowić, i proszę mi ten czas zostawić.

 

No dobrze, a co w takim razie z uchwałą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która – można odnieść takie wrażenie – zakładając Pańskie ewentualne weto, stara się je obejść? I stąd pojawiła się uchwała dotycząca kwestii własnościowych.

Przepisy są takie, jakie są. To Państwo cały czas apelują o zachowanie praworządności, więc proszę, by w takim razie praworządność była zachowywana w dwie strony. Jeżeli prawo jest przyjęte, rozumiem, że akceptują Państwo też zasady demokracji. Jest większość parlamentarna wyłoniona w wyborach przez naszych współobywateli – przez nas też, bo przecież głosowaliśmy – więc ona ma prawo do podejmowania decyzji. Takie są reguły demokracji.

 

Nikt – oczywiście – nie kwestionuje, Panie Prezydencie, reguł demokracji, to jest jasne i oczywiste.

Natomiast Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest organem niezależnym ode mnie. Ona podejmuje swoje decyzje, a ja podejmuję swoje. Każdy kieruje się – wierzę w to głęboko – najlepszymi intencjami. W każdym razie może być Pan pewny, że ja się nimi kieruję.

 

Panie Prezydencie, przejdźmy do innej kwestii – przejdźmy do tego, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej. To jest dramat. Tam giną kolejni ludzie. Zastanawiam się, jakie jest wyjście z tej sytuacji. Czy będzie Pan chciał przedłużyć stan wyjątkowy?

Wyjście jest tylko jedno – i nie jest to wyjście na zasadzie polskiego widzimisię, to wyjście na zasadzie naszych zobowiązań. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, krajem granicznym Unii Europejskiej – u nas jest granica Unii Europejskiej oraz strefy Schengen i mamy obowiązek strzec tej granicy. I to nie jest zabawa.

Więc to nie jest tylko kwestia tego, czy chcemy przyjąć tych migrantów, czy nie. To kwestia tego, że mamy obowiązek strzec granicy Unii Europejskiej przed nielegalną migracją. I my to po prostu robimy – z całą stanowczością. I będziemy to robić.

 

Mówił Pan też o tym podczas swojego przemówienia w ONZ-ecie.

Ponosimy związane z tym koszty – i będziemy je ponosili. Odpowiedzialność za te tragiczne zdarzenia spada na tych, którzy tych ludzi pchają na granicę. To nie my, to nie Polska, to nie polskie władze, to nie polskie społeczeństwo pchają tych ludzi za granicę. To nie polskie społeczeństwo i nie polskie władze doprowadziły tych ludzi do nieszczęścia.

 

Podczas tego przemówienia mówił Pan nawet o działaniach hybrydowych.

Oczywiście, że tak, bo są to działania hybrydowe. Bo jeżeli mamy do czynienia z czymś tak bezprecedensowym, że władze sąsiedniego państwa prowadzą de facto właśnie działania hybrydowe przez prowadzenie do nielegalnego przekraczania granicy, no to jak to nazwać?

 

Chciałem jeszcze dopytać o stan wyjątkowy. W przyszłym tygodniu będzie posiedzenie Sejmu w tej kwestii. Przewiduje się, że zostanie uchwalone przedłużenie stanu wyjątkowego. Czy Pan go będzie podpisywał? Czy Pan nie uważa, że jest on np. zbyt restrykcyjny? W strefę objętą stanem wyjątkowym nie mają teraz wstępu dziennikarze.

Tam przede wszystkim są dwie potrzeby. Po pierwsze – żeby był porządek. Po drugie – żeby funkcjonariusze Straży Granicznej i nasi żołnierze, którzy tam są i strzegą granicy, mogli to robić bezpiecznie i spokojnie.

 

Dziennikarze w czymś przeszkadzają?

Nie, dziennikarze nie – przeszkadzają nieodpowiedzialni politycy, których przyciągają na granicę dziennikarze, bo Państwo to pokazują. Więc okazało się, że są w Polsce niepoważni politycy, którzy hasaniem sobie po granicy próbują zdobyć popularność i poklask części widzów, mediów.

 

Nie chciałbym, żeby się skończyło tym, że wszystkiemu są winni dziennikarze, Panie Prezydencie.

Ale – Panie Redaktorze – z całą sympatią! Nie mam żadnych pretensji do dziennikarzy. Oni są od tego, by relacjonować życie i rzeczywistość. Oczywiście, że jest prawem dziennikarzy relacjonować wszystko, co może być dla ludzi interesujące. Natomiast to – niestety – wykorzystują nieodpowiedzialni ludzie, absolutnie nie dziennikarze, którzy po prostu chcą w ten sposób zaistnieć w mediach. Niestety, ale trzeba przed tym chronić służby graniczne i tych, którzy pilnują granicy, bo oni mają odpowiedzialnie i w spokoju wykonywać swoje niezwykle ważne zadanie. Myślę, że wszyscy w Polsce to rozumieją.

 

Panie Prezydencie, Andżelika Borys, Andrzej Poczobut – znani przedstawiciele Polonii na Białorusi – zatrzymani przez reżim Łukaszenki.

Nie zatrzymani, tylko po prostu zamknięci w więzieniu. Nazwijmy sprawę po imieniu.

 

Ma Pan rację, zamknięci w więzieniu. Pytanie: czy jesteśmy im w stanie skutecznie pomóc? Jest jakaś możliwość?

Trochę ujawnię kuchnię, która jest już historią: próbowaliśmy na różne sposoby. Nie informując o tym społeczeństwa, prowadziliśmy zakulisowe rozmowy. Zresztą osobiście rozmawiałem z przywódcami różnych krajów, którzy teoretycznie mogli nam pomóc, mogli rozmawiać z władzami białoruskimi, by uwolnić naszych współobywateli. Było to na samym początku tego kryzysu, po tym, jak zostali aresztowani. Część z nich została uwolniona. Niestety, pan Andrzej Poczobut i pani Andżelika Borys – nie.

 

Powie Pan, z kim Pan rozmawiał?

Wolałbym tego nie ujawniać. Ewidentnie w wyniku tych właśnie działań – w wyniku prośby o pewne pośrednictwo dyplomatyczne – część Polaków, obywateli Białorusi, którzy byli aresztowani, została uwolniona, są w tej chwili w Polsce. Zresztą nie była to tajemnica medialna. Nawet się z nimi spotykałem. To było jakiś czas temu.

Ale – niestety – pani Andżeliki Borys i pana Andrzeja Poczobuta nie udało się uwolnić także dlatego, że nie chcieli emigrować. Wtedy była taka sytuacja, że powiedzieli, że po prostu nie wyjadą z Białorusi – są obywatelami Białorusi, to jest ich miejsce, to jest ich dom i nie opuszczą Białorusi. Niestety, zostali w więzieniu i nadal tam są.

Na razie nie umiemy znaleźć żadnego rozwiązania, które spowodowałoby ich uwolnienie. Ale – nie ukrywam – że bardzo liczymy tu na wsparcie wspólnoty międzynarodowej i twarde oddziaływanie na wszelkie sposoby na reżim prezydenta Łukaszenki, by zostali uwolnieni, bo są więzieni bezprawnie.

 

Panie Prezydencie, chciałbym zmienić temat. Przez miesiące słyszeliśmy, że jesteśmy blisko porozumienia z Czechami w sprawie kopalni Turów. Nic z tego – mamy płacić kary po pół miliona euro dziennie. Mamy zamknąć tę kopalnię? Co mamy zrobić?

Nie możemy jej zamknąć. Jeżeli zamkniemy i 7 proc. naszego rynku energetycznego w związku z tym zostanie wyłączone, będziemy musieli kupować prąd z Niemiec. Może o to chodzi?

 

To sugestia czy jest to oparte na przesłankach?

Mówię Panu, jakie jest moje odczucie. Bo w tej chwili nie jesteśmy w stanie zastąpić tego prądu w żaden sposób.

 

Czyli to jest szersza gra Pańskim zdaniem?

Nie wiem, każdy sam odpowie sobie na to pytanie. Ja mówię, jakie są fakty.

Nie jesteśmy w stanie. Jeżeli mamy być samowystarczalni energetycznie, to jedyna droga do tego jest taka, że to wydobycie – i w związku z tym zasilanie elektrowni – będzie utrzymane, bo ona zasila w energię elektryczną ogromną część Polski, właśnie tę południowo-zachodnią.

 

Nie ma żadnych szans na porozumienie się z Czechami?

Jak widać, na razie się nie udaje. Wiem, że były podejmowane różne próby, że Pan Premier włożył bardzo dużo wysiłku w rozmowy na ten temat. Ale do tej pory nie udało się osiągnąć żadnego porozumienia, co też pokazuje – niestety – pewną smutną rzeczywistość w relacjach z naszym sąsiadem.

 

Nie naszą słabość dyplomatyczną?

Wiem, że zawsze będziecie to nazywali słabością dyplomatyczną – wszystko można tak nazwać – natomiast fakty są takie, że przy uczciwym sąsiedztwie powinno się udać znaleźć rozwiązanie, a tu cały czas się nie udaje. Aczkolwiek ciągle apeluję o dialog i uważam, że powinniśmy rozmawiać, szukać rozwiązania. Cała ta sytuacja jest bardzo specyficzna – tak jak powiedziałem na początku.

 

Rozumiem. Panie Prezydencie, zastanawiam się, czy nie odnosi Pan wrażenia, że czasem powinien Pan być może trochę mocniej reagować na sformułowania, tendencje, które miałyby być może zniechęcić Polaków do Unii Europejskiej? Zdanie o „brukselskiej okupacji”… Jakieś co chwilę pojawiające się sugestie dotyczące polexitu…

Nie po to podejmowaliśmy – my jako społeczeństwo – decyzję o tym, by być w Unii Europejskiej, by dać się z niej wypchnąć czy z niej wychodzić. Nie.

Jestem człowiekiem ambitnym, być może te ambicje czasem są ponad stan, ale kieruję się zasadą, że zawsze jestem ambitny i zawsze uważam, że można zdobyć najwyższe szczyty.

Uważam, że to my powinniśmy zmieniać Unię Europejską na taką, jaką chcemy, żeby była – na Unię prawdziwych wartości, takich, z których Unia Europejska wyszła.

Proszę pamiętać, że Schuman jest kandydatem na ołtarze. Tworzył Unię, kierując się chrześcijańską zasadą budowania wspólnoty, chrześcijańską zasadą tego, by ludzie żyli w pokoju, by rozkwitała miłość bliźniego. Ktoś może się śmiać, ale to nie jest śmieszne.

Było to po II wojnie światowej w zniszczonej, zrujnowanej Europie, gdzie nacjonalizm i nienawiść Niemców doprowadziły do tragedii, gdzie zginęły miliony ludzi, zostali zamordowani. Trzeba było coś zrobić z tą Europą, która przez setki lat była jątrzona przez konflikty: francusko-niemiecki, polsko-niemiecki itd.

 

Sądzi Pan, że teraz ta Unia wymaga zmiany?

Chwileczkę. Co zrobili wtedy ojcowie założyciele Unii Europejskiej? Doprowadzili do powstania Wspólnoty Węgla i Stali. Doszli do wniosku, że trzeba związać interesy, trzeba powiązać państwa interesami, trzeba spowodować, by ludziom w Europie żyło się tak dobrze, żeby im się nie opłacało walczyć, a te interesy muszą być tak ze sobą zaplecione, by jedni bez drugich nie byli w stanie funkcjonować – to wtedy nie będzie wojny. Wtedy ludzie będą żyli w pokoju, a być może – bo przecież chyba to zakładano – będzie żyło się coraz lepiej, na coraz wyższym poziomie, coraz zamożniej. I wtedy w ogóle nikomu nie będzie się opłacało tego burzyć.

 

I ta koncepcja zniknęła?

Moim zdaniem tak. Koncepcja budowania wspólnoty gospodarczej, wspólnoty przyjaźni została w ostatnich latach – czy może dziesięcioleciach – zastąpiona przez ideologiczne parcie, zmuszanie narodów, by przyjmowały zasady, które są im obce, które nie leżą w ich kulturze i tradycji; przez tworzenie przede wszystkim systemu zakazów i ograniczeń. Dlatego – moim zdaniem – Brytyjczycy powiedzieli „nie” Unii Europejskiej i dlatego był brexit. Że po prostu Brytyjczycy powiedzieli: „Zaraz, zaraz…”.

 

Ale polexitu nie będzie?

Myśmy dążyli do Unii Europejskiej. Myśmy marzyli, aby być w europejskiej wspólnocie. Trzeba walczyć, by była ona dla nas jak najlepsza – to nasze podstawowe zadanie.

 

Panie Prezydencie, skoro mówimy o Unii Europejskiej – poszczególne regiony, ostatnio Świętokrzyskie, wycofują się z zapisów, które były nazywane ustawami czy też uchwałami anty-LGBT. Zgadza się Pan z decyzjami, które teraz podejmują te województwa? Miały one blokowane środki finansowe z Unii Europejskiej.

To m.in. jest właśnie kwestia ideologii, jaka zaczęła królować w Unii Europejskiej, i do której przyjęcia zmusza się wszystkie państwa unijne – zmusza się, bo to jest właściwe słowo.

Najważniejsza w tym wszystkim jest ochrona rodziny – rodzina jest na pierwszym miejscu, także konstytucyjnie. Nie darmo konstytucja zakłada szczególną opiekę ze strony państwa nad małżeństwem i rodziną. Dlaczego? Dlatego że małżeństwo i rodzina budują społeczeństwo. Z założenia konstytucyjnego małżeństwo i rodzina oznaczają dzieci, kolejne pokolenia. W związku z tym państwo kieruje na rodzinę szczególną uwagę i nasza konstytucja de facto nakazuje szczególną ochronę rodziny po to właśnie, by Polska jak najlepiej się rozwijała.

 

Dobrze. To w takim razie w kontekście tych uchwał, o które Pana pytam?

W moim przekonaniu sejmiki powinny podjąć je jako uchwały prorodzinne: o szczególnej opiece i szczególnej predestynacji rodziny.

 

Czyli to dobrze, że teraz wycofują się z tych uchwał?

Każda akcja rodzi kontrakcję. Jeżeli ma Pan na każdym kroku sączoną na różne sposoby – mniej lub bardziej intensywnie – ideologię gender, bo tak naprawdę jest to po prostu ideologia gender, swobody seksualnej itd., no to ta akcja rodzi kontrakcję. Jest to właśnie jeden z przejawów kontrakcji. Ludzie o bardziej konserwatywnych poglądach, którzy mają bardziej tradycyjne przekonania, odreagowują w ten sposób. Moim zdaniem – za daleko. Trzeba spokojnie, trzeba akcentować to, co rzeczywiście ważne.

 

Panie Prezydencie, moglibyśmy jeszcze długo, długo rozmawiać. Miło mi było spotkać się z Panem w Nowym Jorku, w siedzibie Konsulatu Generalnego. Dziękuję za spotkanie. Dziś Pan Prezydent wraca do kraju. Gościem i Państwa, i moim był Prezydent Andrzej Duda.

Bardzo dziękuję.

Poleć znajomemu