przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wywiad prezydenta dla Radia Kielce

Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla Radia Kielce

Gościem Radia Kielce jest Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda. Witam, Panie Prezydencie.

 

Witam Panią Redaktor, witam Słuchaczy.

 

Pan ponownie na ziemi świętokrzyskiej. Rok temu został Pan wybrany z okręgu małopolsko-świętokrzyskiego do europarlamentu, bywał Pan w naszym województwie… Jak Pan ocenia nasz region, już może trochę z lekkiego dystansu?

 

Mam nadzieję, że nie z dystansu, bo ja nie dystansuję się od tych terenów, z których w jakimś stopniu się wywodzę, Małopolska, świętokrzyskie to tereny, z których, można powiedzieć, wyszedłem politycznie do prezydentury. I kiedy mówię o konieczności rozwoju kraju, to myślę między innymi także o Małopolsce, myślę także o świętokrzyskim. Powiem tak: może nasz rejon kraju, zwłaszcza Małopolska, nie jest w najtrudniejszej sytuacji, z tego względu, że poziom życia w Małopolsce nie jest niski w porównaniu z niektórymi innymi regionami w kraju, ale z całą pewnością my też potrzebujemy istotnych inwestycji. Mówię o zrównoważonym rozwoju, a bardzo bym chciał, żeby kraj rozwijał się w sposób zrównoważony, nie tylko w tym znaczeniu dbania o ekologię, żeby pozostawić przyrodę dla przyszłych pokoleń, ale także po to, żeby przyszłe pokolenia miały infrastrukturę, żebyśmy my tutaj też ją jak najszybciej mieli, bo jest ona bardzo potrzebna, nie tylko do rozwoju biznesu. I tu cały szereg elementów, o których można mówić. To zatrzymanie zjawiska „zwijania polski powiatowej”. To się bardzo często dzieje i w świętokrzyskim też są powiaty tym dotknięte, myślę tutaj o tej sytuacji, że wyjeżdżają młodzi ludzie. Dzisiaj jesteśmy w Jędrzejowie i tu też biją na alarm, że tego młodego pokolenia tutaj nie ma. Ta sytuacja jest, ją już w tej chwili widać. Więc trzeba byłoby tak działać, żeby stwarzać dla młodych ludzi – w ogóle dla wszystkich, ale przede wszystkim dla młodych ludzi – perspektywy w każdym miejscu, nie tylko w wielkich miastach, ale także w tych mniejszych miastach czy wręcz w małych miejscowościach. A to kwestia instytucji kultury, to kwestia szkół…

 

Ale to nie jest domena Prezydenta Rzeczypospolitej. To jest domena rządu, a przede wszystkim samorządów – one mają dbać o rozwój tych małych miejscowości.

 

Pani Redaktor, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest wybrany przez naród. Oczywiście, że tymi kwestiami zajmuje się rząd, ale to prezydent powinien być tym, kto zwraca na to uwagę, bo tego w ostatnich latach kompletnie nie było. Trzeba zwracać uwagę na te elementy. Ja objechałem całą Polskę, spotkałem się z moimi rodakami przed wyborami praktycznie we wszystkich zakątkach naszego kraju i widzę w tej chwili, jak wyglądają problemy, jaka jest ich skala i co tak naprawdę dotyka ludzi. Oczywiście, jak weźmiemy Konstytucję do ręki i popatrzymy… no to cóż, prezydent ma pole do działania w ramach spraw zagranicznych, ale ograniczone koniecznością współdziałania z ministrem spraw zagranicznych i premierem; jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, ale też w okresie pokoju – na szczęście mamy okres pokoju i mam nadzieję, jestem przekonany, że tak zostanie – działa za pośrednictwem ministra obrony narodowej. Właściwie powiedzielibyśmy, że ten prezydent samodzielnie w zasadzie nic nie może. Ma trochę prerogatyw, wręcza nominacje sędziowskie, może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, nawet w trybie prewencyjnym, ale w znaczeniu wsparcia dla obywateli niewiele może. Może przygotowywać projekty ustaw. A ja chcę powiedzieć jedno –właśnie prezydent, z racji mandatu danego przez naród, powinien być kimś, kto strzeże podstawowych spraw polskiego społeczeństwa, zwracając choćby rządowi na to uwagę, że jest to problem, ale także przygotowując projekty ustaw. Oczywiście, prezydent nie przegłosuje sam ustawy, ustawa nie wejdzie w życie tylko dlatego, że prezydent tego chce. Musi znaleźć dla swojego pomysłu poparcie w parlamencie, to musi zostać przegłosowane, przyjęte. I dopiero wtedy można mówić, że prezydent działa skutecznie.

 

Panie Prezydencie, deklaruje Pan współpracę z rządem PO-PSL, premier Ewa Kopacz składa również takie deklaracje, tymczasem z dystansem odniósł się Pan do propozycji szefowej rządu dotyczącej zwołania Rady Gabinetowej. Z kolei Ewa Kopacz zarzuciła Panu rezygnację z wyborczych obietnic. A ja się zastanawiam, czy słowa dotyczące chęci współpracy nie są wyłącznie licytowaniem się co do tego, kto chce bardziej współpracować. Czy to nie są puste słowa?

 

Ja chciałbym współpracować i od samego początku to deklarowałem. Cieszę się, że teraz pani premier także mówi o możliwości współpracy. Proszę natomiast pamiętać, że ja, jako Prezydent Rzeczypospolitej, zapraszam do siebie tych, z którymi chcę się spotkać. Robię to w zależności od hierarchii ważności spraw, jak i ważności momentu. Dlatego już rozmawiałem z panem ministrem Schetyną, który właśnie wyjechał na urlop, a chciałem z nim wcześniej uzgodnić kwestie dotyczące mojej działalności w aspekcie międzynarodowym, która będzie realizowana jeszcze w sierpniu; dlatego z całą pewnością będę się w niedługim czasie widział z panem premierem, żeby omówić kwestie dotyczące sytuacji w polskiej armii, właśnie tych planowanych zakupów uzbrojenia, tych wszystkich dziwnych sygnałów medialnych, które otrzymujemy ostatnio, również co do przetargu na śmigłowce. I oczywiście zaproszę też do siebie panią premier. Jestem otwarty na współpracę, chciałbym współdziałać, ale jest to chyba normalne, że chciałbym realizować ten program, o którym mówiłem.

 

Tylko tu jest właśnie problem, bo Pan mówi, że rząd powinien przygotować projekt ustawy, na przykład dotyczący tych specjalnych dodatków dla dzieci. Rząd, ustami Ewy Kopacz, mówi: my tego nie zrobimy, bo my tego w kampanii nie obiecywaliśmy, to Pan obiecał. I ja pytam teraz, czy Pan zgłosi projekt ustawy, skoro Pan zapewnia, że Pan dotrzyma tych wszystkich obietnic wyborczych.

 

Oczywiście, że dotrzymam obietnic wyborczych. Bardzo się cieszę, że w trzecim de facto dniu, kiedy jestem prezydentem, rozlicza się mnie z obietnic wyborczych, podczas gdy prezydentura trwa pięć lat, obietnice składa się na prezydenturę, a nie na pierwsze jej dni. Powiedziałem i podtrzymuję to nadal: przygotowuję i przygotuję do końca projekty ustaw, po pierwsze podnoszące kwotę wolną od podatku, po drugie obniżające wiek emerytalny. To są dwie podstawowe kwestie, które obiecywałem w kampanii bardzo twardo. Powiedziałem zresztą wprost, że jeżeli w pierwszym roku prezydentury tych ustaw nie złożę, to złożę urząd, więc ja te ustawy przygotuję. Przygotuję je jak najszybciej.

 

Jeszcze w tej kadencji rządu Platformy Obywatelskiej i PSL, jeszcze w tej kadencji Sejmu?

 

Tego nie obiecywałem nikomu. Powiedziałem, że się postaram, żeby to było jak najszybciej. Chcę to też skonsultować z ekspertami; chcę, żeby to było zrobione porządnie, żeby to było także omówione z przedstawicielami związków zawodowych, bo kwestia obniżenia wieku emerytalnego to element porozumienia, które zawarłem z Komisją Krajową „Solidarności” jeszcze w czasie kampanii wyborczej. Generalnie chcę dotrzymać wszystkich zobowiązań. Natomiast, jeżeli chodzi o 500 złotych, ten program dla rodzin, podtrzymuję to, uważam, że ten program jest bardzo potrzebny. Mówiłem, że sprawa tej ustawy jest dosyć trudna, bo to jest rzeczywiście ustawa kosztowna w sensie jej wykonania na przestrzeni lat. Będę taką ustawę przygotowywał, jeżeli pani premier nie będzie chciała w tym zakresie współpracować, ale chciałbym, tak jak powiedziałem, z nią rozmawiać i mam nadzieję, że ta współpraca będzie.

 

Chyba jednak nie zanosi się na dobrą współpracę, bo te projekty, o których Pan mówił, nie spotkają się z przychylnością rządu koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Tutaj, zdaje się, będą jakieś zgrzyty. I na pewno ta koalicja nie przegłosuje tych projektów, jeśli się one oczywiście teraz pojawią.

 

Będę nad tymi projektami pracował, będę przedstawiał to, do czego się zobowiązałem. Uważam, że jest to po prostu obowiązek każdego uczciwego polityka, żeby realizować to, co obiecywał w kampanii wyborczej. Będę to realizował i mam nadzieję na współpracę. Jeżeli jej nie będzie, to nasi rodacy to ocenią – i moją postawę, i postawę rządu.

 

Tylko że rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego mówi, że to już jest element kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości –  Sejm odrzuci i Pan będzie mógł wtedy powiedzieć: chciałem, ale Platforma i PSL mi to uniemożliwiły.

 

Każde moje działanie, jak widać, przez moich oponentów politycznych będzie traktowane jako kampania – albo kampania Prawa i Sprawiedliwości, albo kampania moja, w zależności od tego, jak im będzie pasowało mówić. Jeżeli natomiast nie będę działał, to powiedzą, że złożyłem obietnice wyborcze i nic nie zrobiłem. Jak nie kijem go, to pałką… Podchodzę do tego spokojnie. Zobowiązania podjąłem, to są moje zobowiązania, to ja o tym mówiłem w trakcie mojej kampanii wyborczej i ja będę to realizował. Czy będą mi w tym pomagali, czy nie będą mi w tym pomagali ci, którzy są przy władzy, to jest zupełnie inna sprawa. Oczywiście, jeżeli będzie współdziałanie, jeżeli będę miał uczciwe wsparcie z ich strony, to będzie łatwiej. Ale jak nie będzie łatwiej, to też sobie dam radę.

 

Pierwsza podróż zagraniczna – już wiadomo gdzie Pan ją odbędzie?

 

Zobaczymy. Chcę przede wszystkim bardzo mocno powiedzieć jedno: nie jestem zwolennikiem żadnych podróży ceremonialnych, symbolicznych. Dla mnie polityka przestrzeni międzynarodowej jest po to, żeby mieć konkretne cele, stawiać je sobie i je osiągać, nawet oczywiście w tym rozumieniu długofalowym. Wizyty nie mają dla mnie charakteru rytualnego. Mają mieć charakter merytoryczny, i to jest dla mnie najważniejsze.

 

Ta pierwsza wizyta ma jednak symboliczne znaczenie, tak mi się wydaje, bo pewnie określa Pana stosunek i pokazuje Pana pomysł na uprawianie polityki zagranicznej.

 

Każdą rzecz, każde przejście prezydenta na prawo czy na lewo, po jednej czy po drugiej stronie, jeżeli ktoś chce, może interpretować symbolicznie.

 

Może Pan pojedzie do Waszyngtonu, może do Berlina? Do Paryża, do Watykanu…

 

Jeżeli gdzieś pojadę, to będę tam jechał z całą pewnością z merytorycznej potrzeby, a nie dlatego, żeby wskazać, że ten kierunek jest dla mnie najważniejszy, nie po to, żeby pokazać jakąś sferę symboli. Powtarzam jeszcze raz: kwestia rytuału, symbolu ma dla mnie mało istotne znaczenie. Dla mnie liczy się merytoryczna treść tego, co chcę dla Polski zrealizować.

 

Dziękuję bardzo, gościem Radia Kielce był Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzej Duda.

 
Dziękuję bardzo.
Rozmawiała Małgorzata Pirosz
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.