Menu rozwijane

24 kwietnia 2020
Prezydent Andrzej Duda: Dopóki jestem prezydentem mojego podpisu pod odebraniem świadczenia 500 Plus nie będzie
„Te pieniądze trafiają do rodzin, a rodziny je wydają na zakupy i w związku z tym napędzają w Polsce koniunkturę"
Prezydent: Jesteśmy bardzo mocnym społeczeństwem, mamy w sobie moc do przetrwania trudnych czasów; mam nadzieję że dzięki naszemu optymizmowi i zaparciu, wybijemy się z powrotem na wzrost gospodarczy
o887223629.jpg
o535981242.jpg
o2052759408.jpg

Danuta Holecka: Gościem „Wiadomości” jest dziś Prezydent Andrzej Duda. Witam, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Witam bardzo serdecznie Panią Redaktor, witam także naszych widzów, dobry wieczór.

Panie Prezydencie, mamy taki czas, że na początek zapytam o zdrowie.

Bardzo dziękuję, Pani Redaktor, dbam o swoje zdrowie – mam także nadzieję, że jak większość moich rodaków. Staram się unikać też w miarę możliwości wychodzenia na zewnątrz – poważnie traktuję akcję „Zostań w domu”. Oczywiście od czasu do czasu staram się wyjść chociaż na moment tutaj, do ogrodu Pałacu Prezydenckiego, czy w takie miejsce, żeby odetchnąć świeżym powietrzem.

Ale rzeczywiście najwięcej czasu spędzam w pomieszczeniach zamkniętych, zaś wszystkie spotkania, które tylko są możliwe, odbywam za pośrednictwem internetu – a więc połączeń telekonferencyjnych. Taki mamy teraz czas. Aczkolwiek muszę powiedzieć, że taka metoda prowadzenia spotkań też ma swoje dodatnie strony. Myślę, że wielu pracodawców, wielu Polaków przekonało się, że w wielu przypadkach skraca to czas, pozwala uniknąć podróży. Więc – kto wie – może to będzie novum w naszym życiu na przyszłość.

Trzeba szukać dobrego, zwłaszcza że koronawirus nie jest opanowany ani na świecie, ani u nas. A dodatkowo Światowa Organizacja Zdrowia, eksperci mówią: „Niestety, zostanie z nami na długo, pewnie jesienią będzie druga fala, w dodatku połączona z grypą”. Panie Prezydencie, to nie są dobre informacje, zwłaszcza że wielu ludziom już teraz jest ciężko.

To nie są dobre informacje, ale też trzeba powiedzieć, że pan minister Łukasz Szumowski – jak by nie było profesor nauk medycznych – tej, niestety, przykrej prawdy przed Polakami nie ukrywał od samego początku. Jasno mówił, czego należy się spodziewać, i nigdy nie był hurraoptymistą, jeżeli chodzi o walkę z koronawirusem. A ostatnio mówił wprost, że – jego zdaniem – są to dwa lata. Bo uważa, że najwcześniej za rok można się spodziewać, że szczepionka będzie opracowana, jeszcze musi zostać przetestowana, rozprowadzona itd. Więc mówił, że za dwa lata będziemy mogli być pewni, że panujemy nad koronawirusem. Patrząc na rozwój współczesnej nauki, tak mniej więcej można to zdefiniować – i tak Minister to definiuje.

Od początku wiedzieliśmy ze słów Ministra, że ten wirus jest groźny i ma swoją specyfikę. Od początku można było też podejrzewać, że może być – oczywiście może być, bo nikt tego nie jest pewny – faktycznie drugi rzut wirusa w tej formule jesiennej. Tak zresztą bywało w historii z innymi tego typu wirusami. W związku z powyższym takie niebezpieczeństwo rzeczywiście jest. A walka z wirusem będzie skuteczna dopiero wtedy, gdy będzie na wirusa szczepionka albo będzie przeciwko wirusowi lekarstwo.

Do tego momentu możemy ograniczać liczbę zachorowań, możemy się starać różnymi metodami ograniczać rozprzestrzenianie wirusa. Będzie pewnie jakieś naturalne uodpornienie się części społeczeństwa, ale dopóki nie będzie szczepionki, lekarstwa – niestety – należy się spodziewać, że zachorowania cały czas będą. A więc – że ten wirus będzie nam towarzyszył.

Ale musimy dawać radę, Panie Prezydencie. I tak spojrzałam na dane GUS-u: stopa bezrobocia w marcu wyniosła 5,4 wobec 5,5 w lutym. To są dobre dane jak na czas, który mamy. Ale eksperci chłodzą ten optymizm, mówią tak: „Tąpnięcie przyjdzie”. Ale dlaczego u nas nie ma tego tąpnięcia takiego, jak np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie już jest 25 mln bezrobotnych. Eksperci mówią, że są dwa powody. Po pierwsze – polski rynek pracy nie jest tak elastyczny, nie pozwala na wyrzucanie po prostu ludzi z pracy, a drugie – to jest tarcza antykryzysowa, której wiele pomysłów Pan również podał. Kiedy teraz Pan obserwuje tę tarczę antykryzysową, która już działa – jedna, druga, za chwilę będzie tarcza finansowa – to jakie widziałby Pan jeszcze zmiany ewentualnego wsparcia?

Przede wszystkim trzeba wspomóc też firmy, które realizują zamówienia publiczne. Dlatego premier już zapowiada, że następny element tarczy antykryzysowej to będą m.in. właśnie zmiany w systemie zamówień publicznych, tak aby zabezpieczyć dodatkowo i ułatwić sytuację firm wykonujących zamówienia.

Myślę, że to słuszne posunięcie, bo są to w ogromnej mierze inwestycje o charakterze budowlanym. A rynek inwestycji budowlanych to zawsze jest rynek, który bardzo mocno trzyma gospodarkę. I bardzo często ma też fundamentalne znaczenie, jeżeli chodzi o stabilność gospodarki.Więc to, aby ten rynek dobrze funkcjonował i aby te firmy mogły przejść trudny czas, jest bardzo ważne. Jak na razie nic strasznego na rynku budowlanym się nie dzieje, co należy odbierać jako aspekt bardzo pozytywny. Budowy się toczą. Zresztą wystarczy spojrzeć wokół siebie. Ale ułatwienie realizacji zamówień publicznych byłoby sprawą bardzo ważną.

Dodatkowo jeszcze wsparcie akcji kredytowych chociażby przez bank BGK. Pomysł na to, by BGK przejął na siebie finansowanie odsetek kredytów wziętych przez osoby, które będą się ubiegały o kredyty i pożyczki w związku z kryzysem spowodowanym koronawirusem, aby ich firmy mogły przetrwać ten trudny czas, również jest jakimś rozwiązaniem, które będzie wprowadzane. Więc tarcza antykryzysowa zyskuje kolejne elementy.

Ale dwoma fundamentalnymi, bardzo ważnymi elementami, które w jej ramach od samego początku poszły, to była – z jednej strony – ochrona miejsc pracy, a więc wsparcie firm, w których następuje postojowe, czy też przede wszystkim po to, by właśnie nie zwalniano. A więc po to, by bezrobocie nie wzrastało, by jak najmniej ludzi traciło pracę, by pracodawcy decydowali się jednak zachować miejsca pracy i – mimo trudniejszych warunków – dać pracownikom możliwość pozostania w firmie. To przecież ważne i dla pracowników, i dla przedsiębiorców. Więc to był jeden element.

A z drugiej strony, dla tych najmniejszych – dla samozatrudnionych, dla mikroprzedsiębiorców – zwolnienie z konieczności zapłaty ZUS-u przez okres trzech miesięcy. To była bardzo ważna kwestia. Premier na początku proponował, żeby to było tylko odroczenie, ale ja – słysząc różne sygnały, które do mnie docierały, także z Rady ds. Przedsiębiorczości przy Prezydencie Rzeczypospolitej – jednak zdecydowanie powiedziałem, że musi być to zwolnienie, bo nie może być niepewności. Ci ludzie nie mogą być za trzy miesiące obciążeni, bo przecież przez te trzy miesiące najprawdopodobniej nie zarobią pieniędzy. Nie będą w stanie zrealizować zobowiązań po trzech miesiącach.

Więc stwierdziłem: państwo musi wziąć to chwilowe obciążenie na siebie, a oni muszą być od tego odciążeni, bo daje im to szansę na przetrwanie tego trudnego czasu – i to działa.

Cieszę się także, że przychodzą sygnały już takie zupełnie z życia, bo dzisiaj można też było przeczytać – widziałem na portalach społecznościowych – że formularze, które zostały przygotowane, są łatwe do wypełnienia i bardzo szybko ten system funkcjonuje. Bardzo dobrze, bo to pokazuje, że państwo rzeczywiście działa i wsparcie dla przedsiębiorców jest realne. Mam nadzieję, że to wszystko będzie działało.

Przy czym jedną rzecz chcę bardzo podkreślić: jestem też wdzięczny rządowi – Panu Premierowi, pani wicepremier Jadwidze Emilewicz, ich współpracownikom – że cały czas jest słuchany głos przedsiębiorców. Ja również właściwie wszystkie swoje działania cały czas konsultuję z przedsiębiorcami. Odbyłem już cały szereg telekonferencji – i z tymi przedsiębiorcami, którzy na co dzień ze mną współpracują w ramach Rady ds. Przedsiębiorczości przy Prezydencie Rzeczypospolitej, i z innymi dużymi polskimi przedsiębiorcami, przede wszystkim prywatnymi, którzy rzeczywiście bardzo często zatrudniają tysiące osób w całej Polsce, o bardzo różnych także profilach, jeżeli chodzi o rodzaj działalności. To także osoby, które uczestniczyły w Kongresach 590 – przypomnę: 590 to początek kodu kreskowego towarów wyprodukowanych w Polsce – z którymi rozmawialiśmy, jakie formy wsparcia ich interesują, które ich zdaniem dobrze tu działają. Jakie nowe są potrzebne, by mogli przetrwać tę trudną sytuację, by mogli także zachować miejsca pracy?

Ogromnie jestem wdzięczny tym polskim przedsiębiorcom, którzy są zdeterminowani, by właśnie te miejsca pracy były, żeby nie zwalniać pracowników, by szukać szansy na to, żeby przetrwać ten trudny czas bez pozbawiania ludzi pracy. Jestem za taką postawę ogromnie wdzięczny, bo to ma fundamentalne znaczenie. Dlaczego o tym mówię? Wierzę, że jesteśmy bardzo mocnym społeczeństwem. Przetrwaliśmy wiele trudnych chwil. Uzyskaliśmy wolność, wybiliśmy się na niepodległość. Mamy w sobie moc do przetrwania trudnych czasów. Przecież jeszcze tak niedawno, parę tygodni temu, mieliśmy świetne powodzenie gospodarcze, świetne wyniki, doskonały wzrost PKB. Teraz mamy kryzys, prawdopodobnie zagłębimy się w niego na kilka miesięcy.

Ale mam nadzieję, że dzięki naszemu optymizmowi, samozaparciu wybijemy się z powrotem na wzrost gospodarczy i damy radę pokonać tę trudną sytuację. Głęboko w to wierzę i bardzo mnie cieszą właśnie takie przejawy solidarności, zdecydowania: idziemy do przodu, walczymy, nie poddajemy się, nie załamujemy rąk, szukamy wszelkich możliwości, by trwać, produkować, porozumieć się i znaleźć rozwiązania, które będą dobre. I to się dzieje. I w taki sposób też działa rząd. Konsultuje się z przedsiębiorcami, pyta, które rozwiązania są dobre, które mają szansę zadziałać, które trzeba poprawić, jakie dodatkowe trzeba wprowadzić. To bardzo ważne, bo to daje ogromną szansę powodzenia działaniom antykryzysowym.

Panie Prezydencie, tąpnięcie jednak będzie – mówią tak wszyscy eksperci. Bezrobocie na pewno wzrośnie. Zadam Panu pytanie, które słyszał Pan w ostatnim czasie pewnie bardzo wiele razy, ale jednak zadam je jeszcze raz: czy stać nas będzie na programy społeczne, na przykład 500 Plus, w tym czasie?

Już kilkakrotnie w ostatnich dniach odpowiadałem na podobne pytania. Moje stanowisko jest następujące: przede wszystkim popatrzymy – bo oczywiście to w głównej mierze dotyczy programu 500 Plus, on jest najbardziej kosztochłonny, to jest rocznie koszt 40 miliardów złotych, tak się to mniej więcej w tej chwili szacuje, kiedy ten program działa na każde dziecko. Ale ten program przynosi pieniądze bezpośrednio polskiej rodzinie wychowującej dzieci. To nie są jakieś wyimaginowane pieniądze, które gdzieś trafiają, które nie bardzo wiadomo – może wspierają, może ktoś jeden je zabiera, może gdzieś się rozchodzą. Nie, one trafiają konkretnie do portfela rodziny, to rodzina decyduje, w jaki sposób te pieniądze wyda. W zależności także od swojej sytuacji materialnej, jaką ma, posługuje się tymi pieniędzmi, odpowiedzialnie realizując swoje potrzeby.

Dzisiaj te pieniądze to nie tylko ogromne wsparcie, tak jak było do tej pory, dla polskiej gospodarki – bo przecież one trafiają do rodzin, a rodziny te pieniądze wydają. Wydają je na zakupy, a w związku z tym napędzają w Polsce koniunkturę. To właśnie w ogromnej mierze na tej koniunkturze opierał się nasz dotychczasowy wzrost gospodarczy, na tym właśnie popycie konsumpcyjnym, który był wygenerowany także programem 500 Plus. Ten program miał olbrzymie znaczenie do tej pory dla funkcjonowania polskiego rynku gospodarczego, dla tych właśnie zakupów produktów – mam nadzieję, że przede wszystkim polskich produktów – i z tych pieniędzy wtedy najwięcej zostawało w polskiej gospodarce. Więc to jest funkcja tego programu, która jest, i kryzys gospodarczy tej funkcji absolutnie nie zmienia. Jeżeli rodziny będą dostawały pieniądze, będą je wydawały na swoje potrzeby i one będą wspierały polską gospodarkę.I te pieniądze dzisiaj, zwłaszcza polskiej gospodarce, są ogromnie potrzebne, zwłaszcza takiej, która staje w obliczu kryzysu. Więc to pierwsza sprawa: te pieniądze są po prostu potrzebne, żeby wspierały polską gospodarkę.

Po drugie – i to jest rzecz fundamentalna – to są pieniądze, które trafiają, tak jak powiedziałem, prosto do rodziny. W dobie, kiedy wielu ludzi obawia się bezrobocia, w dobie, w której wielu ludzi obawia się, że mogą być obniżane wynagrodzenia, w dobie, w której jest tak wiele niepewności – te pieniądze dzisiaj stanowią ten fundament pewności, że będziemy mieli to minimum na to, żeby jakoś przetrwać. I to jest ich rola kardynalna w tym momencie. Nigdy, absolutnie nigdy się nie zgodzę, dopóki to będzie polegało na mojej decyzji, aby te pieniądze zostały polskim rodzinom odebrane. Nie ma takiej mowy, aby one zostały odebrane polskim rodzinom, aby one zostały odebrane polskiej gospodarce.

Oczywiście, przyjdą zaraz różni, którzy będą mówili: nie, te pieniądze trzeba skierować na jakieś magiczne inwestycje, na jakieś inne programy wsparcia. Nie, nie, nie. Najlepszym programem wsparcia polskiej gospodarki jest program wsparcia polskiej rodziny, która w polskiej gospodarce te pieniądze wydaje. Lepszego programu wsparcia nie ma. Wspierana jest w ten sposób polska rodzina, wspierane jest polskie dziecko, a w efekcie wspierana jest polska gospodarka, zwłaszcza w trudnych czasach. To ma znaczenie fundamentalne. Ten program musi pozostać. Ja się nigdy nie zgodzę na to, żeby polskim rodzinom te pieniądze odebrać. Dopóki ta decyzja jest w moich rękach. Dopóki jestem prezydentem, mojego podpisu pod odebraniem świadczeń 500 Plus nigdy nie będzie.

Aktywnie włącza się Pan w walkę z epidemią. Rozmawia Pan z głowami różnych państw, choćby kilka dni temu z Prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wiem, że w najbliższym czasie zamierza też Pan podjąć jakieś działania w ramach szeroko pojętej Europy. O jakie działania chodzi?

Dzisiaj jest czas na to, żeby w Europie zgłaszać propozycje co do tego, jak powinna wyglądać nasza współpraca w przyszłości. Jest sprawą oczywistą, że epidemia koronawirusa doprowadza do pewnego, nie chcę mówić: resetu w Europie, ale doprowadza na pewno do pewnej refleksji w całej Europie. Zostały dotknięte kraje, wiele krajów dzisiaj narzeka na współpracę europejską w tym kontekście, wiele krajów narzeka na działanie Komisji Europejskiej czy innych instytucji – czy też na brak tego działania. W związku z czym dzisiaj jest czas na to, żeby rozmawiać o Europie i ja o tej Europie chcę rozmawiać z koleżankami i kolegami, przywódcami innych państw, a także ich rządów.

Co jest moim zdaniem najważniejsze? Powinniśmy przekuć dzisiaj wyrażenie „integracja europejska” z jakiejś nowomowy, którą niewielu ludzi było w stanie zrozumieć, na proste rozwiązanie: Europie potrzebna jest solidarność. Solidarność wewnątrzeuropejska, solidarność pomiędzy państwami europejskimi: wzajemne zrozumienie i wzajemne wspieranie się. To właśnie między innymi dlatego zdecydowaliśmy się, żeby polscy lekarze wojskowi pojechali do Włoch i w Lombardii pomagali w walce z koronawirusem – właśnie jako element symbolu współdziałania europejskiego i solidarności europejskiej w dobie walki z koronawirusem.

To według mnie powinno przełożyć się na konkretne działania na przyszłość, również jeżeli chodzi o podejmowanie w przyszłości decyzji, na przykład co do kształtu systemu ochrony zdrowia. Mówię tutaj przede wszystkim o kwestiach produkcyjnych. Wielu teraz mówi: powinniśmy skrócić łańcuchy dostaw, Europa powinna być w zakresie środków medycznych, środków farmaceutycznych samowystarczalna. Ja mówię: dobrze, ale przecież jest oczywiste dla każdego, że nie każdy kraj Unii Europejskiej – czy też być może nawet żaden kraj Unii Europejskiej – nie jest w stanie być absolutnie samowystarczalny. Ale ma szansę być samowystarczalna zjednoczona Europa. Podzielmy się zatem zobowiązaniami i obowiązkami w tym zakresie i załóżmy z góry, że są one solidarne, i że będziemy się nawzajem wspierali, także i pod względem wzajemnego dostarczania sobie poszczególnych komponentów i poszczególnych potrzebnych elementów do tego, by w danych okolicznościach to zdrowie było chronione jak najlepiej.

To jest jeden z tematów, o których dzisiaj powinniśmy rozmawiać w Europie. Współdziałanie choćby w tym zakresie. Oczywiście, jest również cały szereg innych elementów, które trzeba podkreślać: związanych z bezpieczeństwem, z pewnością nienaruszalności granic w Europie i tą całą polityką, którą prowadziliśmy do tej pory, która powinna zostać podtrzymana.

Ale dzisiaj dla mnie najważniejszym nowym elementem, o którym powinniśmy mówić, jest solidarność europejska. Bo tylko ona, dobrze zrealizowana, pozwoli nam w lepszy sposób poradzić sobie w przyszłości z takimi zagrożeniami, z jakimi zetknęliśmy się teraz przez epidemię koronawirusa. To jest dzisiaj wielkie przesłanie i ja z tym dokładnie przesłaniem do moich koleżanek i kolegów, przywódców państw Unii Europejskiej, chcę wyjść i będę wychodził.

Ciepłe słowa pod adresem polskich władz wczoraj powiedziała ambasador Stanów Zjednoczonych. Mówiła, że polskie władze doskonale sobie radzą z epidemią; że ona w tej chwili w Warszawie czuje się nawet dużo bardziej bezpiecznie niż w Nowym Jorku. Mówiła, że powinniśmy się cieszyć, że mieszkamy w kraju o wartościach demokratycznych, że mamy rząd, który się o nas troszczy. Ale opozycja w naszym kraju zupełnie inaczej postrzega i działania rządu, i działania władz, i uważa, że majowe wybory korespondencyjne są niebezpieczne, niedemokratyczne, nie powinny się odbyć. A Marszałek Senatu profesor Tomasz Grodzki mówi nawet o zabójczych kopertach.
Rzeczywiście coś w tym jest, że pan marszałek mówi o zabójczych kopertach… Natomiast powiem w ten sposób. Pani ambasador Stanów Zjednoczonych chłodno zestawia dane, jak rozumiem. Zestawia dane z Nowego Jorku z danymi z Polski i widzi w nich, że walka z epidemią koronawirusa, która jest przez polskie władze, przez nas i przez polskie społeczeństwo realizowana, jest walką skuteczną; że w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, samym Nowym Jorkiem czy innymi krajami, także krajami europejskimi, liczba i zachorowań, i zgonów w Polsce, jest stosunkowo niska.

Oczywiście, ona cały czas wzrasta. Nikt nie mówi, że opanowaliśmy epidemię koronawirusa, nikt nie mówi, że mamy dzisiaj spadające liczby zachorowań czy zgonów. Niestety, ta liczba jest cały czas wzrastająca, natomiast ona jest wzrastająca powoli. I ta krzywa w Polsce jest stosunkowo płaska, porównując ją z danymi z innych części Europy i świata. To pokazuje rzeczywiście, że konsekwencja w działaniu i konsekwencja we wprowadzaniu różnego rodzaju obostrzeń antyepidemicznych przez Ministra Zdrowia pana profesora Łukasza Szumowskiego, przez polski rząd, współdziałanie w tym zakresie pomiędzy nami, dobre działanie służb walczących z koronawirusem plus dyscyplina Polaków przynoszą efekty. Oczywiście ta walka z epidemią będzie trwała, ale ona dzisiaj jest walką skuteczną. Powtarzam jeszcze raz: tych zachorowań w stosunku do innych krajów Europy i świata u nas jest stosunkowo mało, a my jesteśmy jednak dużym krajem.

Jak widać więc ta polityka jest dobrze prowadzona. Natomiast jeżeli chodzi o wybory i zabójcze koperty. Pani Redaktor, ale Poczta Polska i firmy kurierskie cały czas dostarczają do ludzi koperty, paczki – to jest tygodniowo około 40 milionów przesyłek, które są dostarczane dzisiaj Polakom na bieżąco. I jakoś do tej pory, przez te tygodnie, nikt nie mówił, że to są zabójcze przesyłki, to pierwsza sprawa. Trochę mnie dziwią te głosy. Natomiast druga jest taka, że, bodaj dzisiaj, przedstawiciel WHO, czyli Światowej Organizacji Zdrowia wypowiedział się, że nie ma w tej chwili bezpieczniejszego sposobu przeprowadzenia w ogóle wyborów niż właśnie wybory korespondencyjny. Że to jest ta formuła najbezpieczniejsza. To samo zresztą dosłownie kilka dni temu mówił nasz minister zdrowia: że jeżeli w ogóle wybory miałyby być przeprowadzone, to ta właśnie forma korespondencyjna jest formą najbezpieczniejszą.

Natomiast dwa elementy tutaj muszą być zrealizowane. Po pierwsze rzeczywiście musi być to forma bezpieczna. Ja to od początku mówiłem i tu wszystkie te wypowiedzi ekspertów wskazują, że forma korespondencyjna jest jednak formą najniebezpieczniejszą.

Po drugie wybory muszą być przeprowadzone w sposób sprawny z zachowaniem reguł tak, aby wszyscy mogli w tych wyborach wziąć udział. Bo z samego założenia, jeżeli popatrzymy w ogóle na system głosowania korespondencyjnego, to trzeba powiedzieć, że on raczej sprzyja i frekwencji, i możliwości zrealizowania zasady powszechności głosowania. Bo bardzo wiele pewnie tych osób, które do tej pory z różnych przyczyn nie mogły czy nie brały po prostu udziału w głosowaniu, mając możliwość tego głosowania korespondencyjnego, z tego prawa skorzysta. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę to, że będzie to jak słyszę zrobione w taki sposób, że będzie również zachowana oczywiście tajność głosowania. Będzie to system dwóch kopert, z których jedna będzie zachowywała tajność głosu, więc te wszystkie reguły, które są przewidziane w konstytucji, jeśli chodzi o zasady wyborcze, byłyby tutaj zachowane. Od tej strony można byłoby powiedzieć, że rzeczywiście wybory korespondencyjne te warunki by realizowały.

Tylko powtarzam jeszcze raz – trzeba także żeby były przeprowadzone w sposób sprawny, dobrze zaplanowany. Natomiast my mamy w Polsce dzisiaj jeszcze drugi problem. Otóż wybory zostały ogłoszone przez Marszałka Sejmu na 10 maja. Zgodnie z konstytucją nie więcej niż 100 i nie mniej niż 75 dni przed zakończeniem kadencji prezydenta – w tym czasie zgodnie z przepisami konstytucji wybory prezydenckie powinny się odbyć. Jest sprawą fundamentalną, aby przed wygaśnięciem 5-letniej kadencji urzędującego prezydenta na nowo wybrać prezydenta, i aby ten prezydent mógł w sposób płynny przejąć urząd prezydenta dalej do wykonywania. To jest prawa fundamentalna, jeżeli chodzi choćby o zasadę ciągłości władzy państwowej. I teraz pytanie: jak to powinno być zrobione tak, aby ta zasada została zachowana. Tu są podnoszone różne głosy, bo jak wiemy doskonale opozycja w Polsce w tej chwili, w ostatnim czasie, protestuje przeciwko przeprowadzaniu wyborów. Zresztą te głosy, które tutaj Pani Redaktor przytaczała, a przed chwilą także głos marszałka senatu jasno tutaj wskazują na ten polityczny protest.

Pytanie, jak to zrobić tak, aby zachować pewność ustrojową i pewność konstytucyjną, żeby nie doszło do zaburzenia konstytucji. Proszę pamiętać, że jeżeli by nie doszło do wyborów prezydenckich to mamy kryzys konstytucyjny. I to głęboki, bo kadencja prezydencka wygaśnie 5 sierpnia tego roku i jeżeli nie będzie urzędującego prezydenta to nie będzie miał kto zgodnie z konstytucją zakończyć procesów ustawodawczych. A więc w Polsce nie będą mogły być skutecznie przyjmowane żadne ustawy. I to jest nas całą pewnością głęboki kryzys konstytucyjny, albowiem nie ma przepisów, które w takiej sytuacji pozwalałyby choćby Marszałkowi Sejmu przejąć obowiązki prezydenta do wykonywania. Te sytuacje są ściśle w artykule 131. konstytucji określone i tam nie jest przewidziana sytuacja pod tytułem, że kadencja prezydenta się po prostu kończy, a nowy prezydent nie został wybrany. Takiej okoliczności tam nie ma. Ustrojodawca w ogóle takiej okoliczności nie przewidział, więc tu musi być przyjęte takie rozwiązanie, abyśmy tę ustrojową zasadę ciągłości władzy państwowej zachowali. Tu wszystko dzisiaj jest w rękach Marszałka Sejmu, wszystko dzisiaj jest w rękach większości parlamentarnej. Bo to oni muszą podjąć w tej mierze decyzję.

Marszałek Senatu bez pośpiechu proceduje. Wygląda na to, że może zakończyć swoje prace dopiero 7 maja. Opozycja mówi, że takie wybory nie spełniają trzech wymogów konstytucyjnych: równości, tajności, powszechności. W dodatku, jak twierdzi opozycja, kampanii wyborczej nie ma. Mamy jeszcze trzy konkretne propozycje: jedna –Jarosława Gowina z wydłużeniem Pana kadencji o 2 lata, bez możliwości reelekcji, chyba jeszcze jest na stole. Borys Budka mówi: 16 maja 2021. Wczoraj padła propozycja – sierpień tego roku  – i to jest też Jarosław Gowin i PSL z Kukizem. I to jest podobno dyskutowane.

Pani Redaktor, więc popatrzmy na to. Tylko to jest dłuższy wywód, jeżeli o tym mamy mówić. Bo popatrzmy na to od strony czysto prawnej i konstytucyjnej, także od strony faktów i dat. Wychodząc od tego, co już powiedziałem, a co jest rzeczywiście uregulowane konstytucyjnie. Kadencja prezydencka z całą pewnością w normalnych warunkach wygasa z zakończeniem dnia 5 sierpnia. 6 sierpnia powinien być zaprzysiężony nowo wybrany prezydent. W związku z powyższym na pewno nie można dopuścić, absolutnie nie wolno dopuścić, do tego, żeby urząd prezydenta zostało opróżniony – to znaczy, aby nie było nowego prezydenta, a kadencja prezydencka się zakończyła.

Nie wolno nam do tego dopuścić. To będzie absolutne naruszenie konstytucji. Jeżeli tutaj będzie robiona przez kogokolwiek obstrukcja zmierzająca w tym kierunku, to trzeba mieć świadomość, że to jest ktoś, kto niszczy ład konstytucyjnej i ustrojowy w Polsce. To jest  pierwsza sprawa.

Druga sprawa – mamy w związku z tym dwie możliwości, trzy nawet. Po pierwsze przeprowadzamy wybory 10 maja – tak jak to jest w tej chwili przewidziane. Dzisiaj nasz ład prawny i stan prawny jest taki, że wybory mają się odbyć 10 maja. Nic się w tym zakresie nie zmieniło, to zarządziła Marszałek Sejmu i to dzisiaj jest faktem. Na dziś wybory odbywają się 10 maja. W jaki sposób mogą tutaj być przeprowadzone zmiany? Po pierwsze rzeczywiście może dojść do zmiany konstytucji. Jeżeli sejm, jeżeli parlament, zdecyduje się na zmianę konstytucji, będzie większość konstytucyjna 2/3, i dojdzie do tej zmiany konstytucji, ja – jako Prezydent Rzeczypospolitej – mając do czynienia z sytuacją, w której absolutna większość demokratycznej reprezentacji Rzeczypospolitej ma wolę, reprezentując swoich wyborców, tego, aby konstrukcja została zmieniona, ja się na zmianę konstytucji zgodzę oczywiście. I to nie ma wątpliwości, że mój podpis pod taką zmianą się znajdzie, jeżeli taka będzie wola większości.

Tylko że dzisiaj opozycja, która żąda przesunięcia terminu wyborów najmocniej, takiej zmiany wcale nie proponuje. A kiedy premier Gowin taką zmianę i przesunięcie wyborów o 2 lata, na 2022 rok, zaproponował – zresztą szczerze mówiąc zgodnie z tym, co powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski, że wtedy faktycznie będzie rzeczywiście bezpiecznie – to opozycja tą propozycję w sposób zdecydowany odrzuciła.

Pan Borys Budka, przedstawiciel opozycji, zaproponował, żeby wybory odbyły się 16 maja. Ale przepraszam na jakiej zasadzie wybory miałyby się odbyć 16 maja? Że co, że zostanie wprowadzony któryś ze stanów nadzwyczajnych, z których najlżejszym jest stan klęski żywiołowej. Bo jeżeli już miałyby być wprowadzane stany nadzwyczajny, to na pewno należy je minimalizować. Stan klęski żywiołowej, który wprowadza Rada Ministrów na okres maksymalnie 30 dni, potem on za zgodą sejmu może być przedłużony na kolejne 30-dniowy okresy. I co, i pan Borys Budka zakłada że zostanie wprowadzony a potem będzie tak przedłużany, żeby wybory mogły się odbyć 16 maja przyszłego roku? Przecież to jest niedorzeczność jeżeli na to popatrzymy od strony konstytucyjnej.

To jest niepoważne w ogóle, żeby sterować stanem klęski żywiołowej w zależności od woli momentu, w którym my chcemy przeprowadzać wybory, ustalając z góry, że to będzie 16 maja przyszłego roku, gdzie jeszcze w dodatku – jak twierdzi minister zdrowia – nie ma żadnej gwarancji, że będzie można te wybory bezpiecznie przeprowadzić. Więc to w ogóle żenujące. I powiem w ten sposób: opozycja nie przedstawia żadnej konstruktywnej propozycji w tym zakresie. Żąda przesunięcia wyborów, sprzeciwia się przeprowadzeniu teraz wyborów, ale nie przedstawia żadnego takiego rozwiązania, które byłoby realne, i które nadawałoby się do przyjęcia. Taki mamy na dzisiaj stan.

Panie Prezydencie, opublikowany ostatnio sondaż „Kantaru” daje panu ogromną przewagę nad rywalami. Ale właśnie wspomniany Borys Budka, lider Platformy Obywatelskiej, na pytanie, dlaczego ich kandydatka ma tak słaby wynik – 4% – odpowiedział, że to Panu powinno właśnie dać do myślenia. Bo to oznacza, że ludzie nie chcą iść na wybory. Zresztą to jest zbieżne z tym, co mówi opozycja, bo opozycja mówi, że jeśli pan wygra, to te wybory będzie kontestować, zaskarżać do Sądu Najwyższego. Już takie sygnały z tamtej strony słychać.

Prawo skierowania protestu wyborczego do Sądu Najwyższego jest oczywistym prawem związanym z wyborami, takie prawo rzeczywiście zawsze istnieje. Natomiast proszę również pamiętać, że mamy ład konstytucyjnej, i w takim razie proszę zapytać opozycji. Ja jestem otwarty, to nie jest zresztą moja decyzja w sprawie tego, kiedy będą się odbywały wybory i w jaki sposób zostaną przeprowadzone, bo tak naprawdę to jest decyzja większości parlamentarnej.

Ja bym chciał, żeby w parlamencie powstał co do tego konsensus: kiedy te wybory powinny zostać przeprowadzone tak, żeby było dobrze i żeby było bezpiecznie. Ale nie ma ze strony opozycji dzisiaj żadnej konstruktywnej propozycji. Opozycja po prostu z przyczyn politycznych nie chce przeprowadzenia wyborów i w związku z tym mówi de facto: nie bo nie. Taki mamy na dzisiaj stan. I to jest coś, z czym od strony ustrojowej, konstytucyjnej, od strony zachowania ładu państwowego, także sprawnej walki z koronawirusem, tego nie można zaakceptować. Bo to jest po prostu szkodliwe dla funkcjonowania państwa. Szkodliwe dla funkcjonowania organów państwa, które dzisiaj walczą z koronawirusem, próbując w jak największym stopniu zabezpieczyć życie i zdrowie obywateli, które próbują dzisiaj podejmować wszelkie działania ku zabezpieczeniu polskiej gospodarki.

Natomiast burzenie czy doprowadzanie do tego, że mamy stan rozedrgania i niepewności ustrojowej jest całkowicie nieodpowiedzialne. Ja proszę o konstruktywne propozycje – takie, które będą mogły być dyskutowane na poważnie w parlamencie, i które będą się mieściły w ramach ładu konstytucyjnego, w ramach ładu ustrojowego. Tyle mogę ze swojej strony zaapelować.

Panie Prezydencie, bardzo dziękuję bardzo dziękuję za rozmowę. Prezydent Andrzej Duda był dziś gościem „Wiadomości".