Menu rozwijane

03 maja 2022

The Wall Street Journal. Prezydent Polski stwierdza: rosyjskie groźby nie powinny powstrzymać wsparcia dla Ukrainy. Andrzej Duda wzywa do zastosowania „brutalnej siły” wobec Putina, podczas gdy wojska amerykańskie mają pozostać w Polsce bez podejmowania rozmów o stałej bazie.

President for The Wall Street Journal >>>

– Stany Zjednoczone i ich sojusznicy powinni utrzymywać przepływ broni i pomocy do Ukrainy i nie dać się powstrzymać rosyjskim groźbom sugerującym możliwość odwetu, nuklearnego czy innego  – powiedział Prezydent Andrzej Duda kilka dni po tym, jak polski rząd przekazał setki czołgów dla oblężonego sąsiada.

– „Nie możemy bać się gróźb Rosji” – powiedział Prezydent Duda The Wall Street Journal w swoim pierwszym wywiadzie udzielonym zachodniej agencji prasowej od czasu wizyty złożonej w Kijowie w zeszłym miesiącu. „Jeśli chcemy osiągnąć jakikolwiek sukces w naszych stosunkach z Rosją w sytuacji, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, o sukcesie będziemy mogli mówić tylko wtedy, gdy użyjemy brutalną siłę, ponieważ tylko brutalna siła jest w stanie powstrzymać Rosję”.

Rosja, która zbombardowała ukraińskie cele w promieniu 15 mil od granicy z Polską, zagroziła rozmieszczeniem pocisków nuklearnych na terytorium rosyjskiej eksklawy, Kaliningradu, graniczącej z Polską. Wielu urzędników państwowych z Europy Środkowej podejrzewa, że pociski zdolne do przenoszenia broni jądrowej już tam są. Rosyjscy propagandyści wzmacniają to poczucie zagrożenia.

W marcu były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew opublikował długi wpis na blogu, w którym żartobliwie nazwał Polskę „naszym ulubionym krajem europejskim” pisząc, że „wszystko, co może stracić, już straciła, z powodu własnej długotrwałej patologicznej rusofobii”.

Polskie miasta, takie jak Rzeszów, kluczowy węzeł logistyczny dla broni wysyłanej na Ukrainę, poprosiły mieszkańców o sprawdzenie, które schrony przeciwlotnicze z czasów zimnej wojny nadają się jeszcze do użytku. W zeszłym tygodniu Rosja odcięła dopływ gazu do Polski, przez co w niektórych małych miastach nie można było przez pewien czas ogrzać domów ani rozpalić w piecach.

Żadna z takich przesłanek nie powinna odwieść Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego, której Polska jest członkiem, od dostarczenia Ukrainie broni potrzebnej do odparcia rosyjskiej armii, powiedział Prezydent Duda. Podczas gdy najwięksi europejscy sojusznicy Ameryki, tacy jak Francja i Niemcy, debatują nad ryzykiem eskalacji związanym z dostarczaniem Ukrainie ciężkiej broni, rząd RP  przekazuje siłom zbrojnym Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego ponad 200 czołgów, 100 bojowych transporterów piechoty i 100 000 karabinów, a także drony, samobieżne haubice i inne pojazdy opancerzone potrzebne do prowadzenia działań, które przekształciły się w pełnowymiarową wojną konwencjonalną.

„Jeśli jest taka potrzeba, Wołodymyr Zełenski po prostu do mnie dzwoni, i mówię to w dosłownym tego słowa znaczeniu” – podkreślił Prezydent Duda, który rozmawia ze swoim ukraińskim odpowiednikiem prawie codziennie, często wypowiadając się bardziej ogólnie – przez telefon komórkowy. „Bierze komórkę i wybiera mój numer, a potem mówi mi, czego potrzebują Ukraińcy, czego potrzebują od nas, albo czego potrzebują od innych krajów na całym świecie, bo my oczywiście nie mamy wszystkiego na stanie”.

Konserwatywny przywódca, sprawujący swój urząd drugą kadencję, blisko związany zarówno z administracją Trumpa, jak i Bidena, stał się kluczowym dobroczyńcą i głównym rozmówcą Ukrainy w Unii Europejskiej. Prezydent Duda rozmawiał z dziennikarkami w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, ozdobionym obrazami olejnymi przedstawiającymi bitwy z tysiącletniej historii Polski. Na pytanie, ile wojen stoczyły Polska i Rosja, jeden z pracowników Kancelarii Prezydenta wyliczył 22.

Oprócz broni, jego kraj dostarcza Ukrainie ropę naftową, aby zapewnić paliwo do pojazdów wojskowych, a także oferuje pomoc Niemcom i sąsiednim krajom w imporcie skroplonego gazu ziemnego, aby lepiej znieść odejście od rosyjskiego gazu.

Prezydent Duda mówił, że wraz z Prezydentem Zełenskim dyskutowali również o tym, jak wprowadzić pszenicę z Ukrainy na rynki międzynarodowe, wykorzystując polskie porty morskie, aby ominąć rosyjskie okręty blokujące ukraińskie szlaki żeglugi handlowej wzdłuż Morza Czarnego. Ukraina eksportuje około 12% światowej pszenicy, zwłaszcza do odbiorców w Afryce Północnej, a jej gospodarka jest silnie uzależniona od eksportu tych artykułów rolnych.

W przyszłym miesiącu Prezydent Duda planuje odwiedzić Egipt, największego importera pszenicy na świecie, aby pomóc w koordynacji eksportu z Ukrainy. Rozmawiał również na temat eksportu pszenicy z Sekretarzem Generalnym ONZ, António Guterresem  oraz z dyrektorem zarządzającym Światowego Programu Żywnościowego i szefem Międzynarodowego Funduszu Rozwoju Rolnictwa, przy czym obydwa są agendami ONZ.

Od początku wojny na Ukrainie Stany Zjednoczone wysłały do Europy dodatkowe 20 000 żołnierzy. Wysłały też na Ukrainę haubice, Javeliny, Stingery, amunicję i inną broń. Obecnie w Europie stacjonuje 100 000 amerykańskich żołnierzy – w tym około 10 000 w Polsce – ale prezydent Biden powiedział, że amerykańskie siły zbrojne nie wkroczą na Ukrainę. Prezydent Duda stwierdził, że byłby „bardzo szczęśliwy, gdyby wojska te zostały tutaj na stałe”.

Andrzej Duda określił wojska amerykańskie jako „gwaranta przeciwko rozszerzaniu się imperialnej polityki rosyjskiej”, służące jako zabezpieczenie przed rosyjską inwazją. Polska od dawna zabiega o stałą bazę amerykańską na swoim terytorium, złożyła nawet propozycję goszczenia bazy, której nadanie nazwy Fort Trump zaproponował prezydent.

Prezydent Duda powiedział, że ta oferta nadal leży na stole, ale wydaje się, że zaakceptował fakt, iż formalna, stała baza USA w jego kraju nie jest kwestią nieuchronną. Amerykańska obecność w Polsce „coraz bardziej przypomina obecność stałą, ale na razie nie ma w Polsce żadnej stałej bazy w dosłownym tego słowa znaczeniu” – zaznaczył.

Amerykańscy wysocy urzędnicy powiedzieli, że nie rozpoczęli jeszcze dyskusji na temat stałego bazowania w Polsce, twierdząc, że skupiają się na wspieraniu Ukrainy. „Nie jesteśmy jeszcze na tym etapie” – powiedział jeden z nich. Prezydent Duda stwierdził, że w Polska dysponuje odpowiednią infrastrukturą, aby zapewnić utrzymanie wojsk amerykańskich na dotychczasowym poziomie.  

Prezydent stwierdził, że Polska chce ponad dwukrotnie zwiększyć swoje własne siły zbrojne, do stanu  300 000 osób, wyposażonych częściowo w amerykańską broń, włączając w to również zakup 32 myśliwców F–35A Lightning II i 250 czołgów Abrams z USA. Systemy te nie zostaną jednak dostarczone wcześniej niż do 2024 roku. Strona polska zadała pytanie, czy można je dostarczyć wcześniej, to pytanie padło także w tym tygodniu, gdy delegacja Kongresu USA pod przewodnictwem Przewodniczącej Izby Nancy Pelosi odwiedziła Prezydenta Dudę w Warszawie.

Sprzedaż amerykańskiej broni do Polski doprowadziłaby w efekcie do stworzenia armii bardziej kompatybilnej z NATO i do zaprzestania eksploatacji czołgów i samolotów z czasów sowieckich. W zeszłym miesiącu Polska poinformowała, że przekazała Ukrainie ponad 200 czołgów T–72 produkcji radzieckiej. Wielka Brytania wysyła do Polski nieujawnioną liczbę brytyjskich czołgów Challenger 2, aby pomóc w uzupełnieniu stanu po dokonaniu tej darowizny. Jednakże Prezydent Duda zauważył, że pomagając Ukrainie: „Nigdy nie prosiłem o nic w zamian”.

Prezydent Duda wezwał NATO do zapewnienia bardziej elastycznej obecności w regionie, tak aby Sojusz mógł dostosować obronę państw członkowskich do potrzeb każdego kraju. Rząd RP naciskał również na ostrzejsze europejskie sankcje wobec Moskwy.

„Mówiąc wprost, Zachód wciąż patrzy na Rosję jak na partnera biznesowego, a Rosja nie jest partnerem biznesowym” – podsumował Andrzej Duda.