Menu rozwijane

08 grudnia 2021

Panie Prezydencie, jest to już kolejna Pana wizyta u polskich żołnierzy. Po raz kolejny usłyszeli do Pana słowa wsparcia. Jak wygląda ta codzienność polskich żołnierzy tutaj? Co mówili w tych pierwszych momentach spotkania z Panem?

Znajdujemy się w Kuźnicy, dokładnie tuż przy przejściu granicznym, które w tej chwili jest tymczasowo zamknięte, nie ma tu możliwości przekroczenia polskiej granicy i udania się na Białoruś – i odwrotnie. To jest w tym momencie obozowisko polskich żołnierzy, gdzie również są nasi sojusznicy, czyli żołnierze z Wielkiej Brytanii, którzy przyjechali udzielić wsparcia, i żołnierze z Estonii. Bardzo się cieszymy, że ten widomy znak obecności sojuszniczej i wsparcia sojuszniczego, solidarności międzysojuszniczej w ramach NATO jest tutaj przyniesiony poprzez ich osoby. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni.

Ale przede wszystkim przyjechałem tu z żoną, by się spotkać właśnie z funkcjonariuszami, z żołnierzami, z pracownikami Służby Celno–Skarbowej, Straży Granicznej – bo są to funkcjonariusze i pracownicy. No i oczywiście z funkcjonariuszami policji, straży pożarnej i z naszymi żołnierzami, którzy są tu obecni – i z wojsk operacyjnych, i Wojsk Obrony Terytorialnej.

Przed chwilą mieliśmy odprawę tu, w placówce Straży Granicznej, gdzie dokładnie przedstawiono nam sytuację. Odebraliśmy meldunek i informację od wszystkich komendantów poszczególnych służb. W tym momencie tu, w tym rejonie, który jest obsługiwany przez placówkę Straży Granicznej w Kuźnicy, pełni służbę – nie tylko po prostu jest, ale w sensie fizycznym aktualnie realizuje zadania – ponad 600 żołnierzy i funkcjonariuszy.

Oczywiście ta obsada obejmuje grubo ponad tysiąc osób, dlatego że jest tu rotacja. Jest 90 posterunków wojskowych, które na linii granicy wspierają pracę i służbę funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy dodatkowo są też wspierani jeszcze przez policję. Więc to jest taki – można powiedzieć – solidarny trud wojska i służb, by ta granica była dobrze strzeżona i byśmy mogli realizować nasze zobowiązanie także jako członek Unii Europejskiej, co zawsze podkreślam.

Podziękowaliśmy ogromnie zarówno funkcjonariuszom, jak i żołnierzom, bo pełnią służbę z daleka od domu w tej chwili już w bardzo trudnych warunkach, bo w tym momencie temperatura wynosi około –10 stopni, więc jest naprawdę chłodno. Jak każdy się domyśla, nie jest to łatwe. Dowództwo stara się – oczywiście – zapewnić jak najlepsze warunki. Żołnierze mają tu ogrzewane i pomieszczenia, i namioty. Zaplecze socjalne również jest ogrzewane. Tak że te podstawowe warunki bytowe tutaj są zapewnione.

Ale wiadomo, że służba jest trudna, patrole trwają po 12 godzin na dobę, więc nie jest to łatwe. Na szczęście żołnierze także tu, na linii granicznej, mają miejsca, gdzie mogą się schronić. Każdy z tych posterunków ma takie miejsce, gdzie jest piecyk, patrol może się ogrzać, można zrobić sobie herbatę. Więc o tyle jest tu dodatkowe wsparcie. Zresztą chcę też z całego serca podziękować rodzinom naszych żołnierzy i funkcjonariuszy, że znoszą ten rodzinny trud, że ich najbliżsi są nieobecni.

Chcę także gorąco podziękować mieszkańcom rejonu przygranicznego, że z taką niezwykłą życzliwością traktują naszych żołnierzy i funkcjonariuszy – zarówno tych, którzy bezpośrednio odbywają służbę na granicy, jak i policjantów, którzy mają swoje posterunki także poza bezpośrednią strefą przygraniczną, prowadzą regularne kontrole. Wszyscy oni spotykają się z wielką życzliwością, otrzymują ciasto, ludzie przynoszą im posiłki – są traktowani bardzo życzliwie. Ogromnie za to dziękuję.

Panie Prezydencie, jak morale żołnierzy? Mówi Pan o tym, że te warunki atmosferyczne trudne. To już jest kilkanaście tygodni, kiedy oni tutaj są. I mają w perspektywie święta Bożego Narodzenia.

Żołnierze rotują, funkcjonariusze też. Więc to nie jest tak, że cały czas przebywają tu ci sami żołnierze. Na szczęście co jakiś czas mogą pojechać do domu, zobaczyć się ze swoimi najbliższymi. Oczywiście niestety też jest tak – bardzo nad tym ubolewam – że ogromna grupa żołnierzy i funkcjonariuszy będzie musiała spędzić tu Wigilię i święta – z dala od najbliższych. Ale tak to po prostu jest w tej służbie, że czasem jest się daleko od domu.

To samo przeżywają także nasi żołnierze, którzy są w kontyngentach w różnych miejscach na świecie; to przeżywali nasi żołnierze, którzy byli w Afganistanie i Iraku. Jest to – niestety – część tej służby. Jak powiedziałem: jestem ogromnie wdzięczny tym żołnierzom, ich rodzinom, funkcjonariuszom za ich służbę i poświęcenie. Składam głębokie wyrazy szacunku i podziękowania.

Panie Prezydencie, jak Pan ocenia sytuację tutaj, na granicy polsko-białoruskiej? Czy teraz jest spokojniej niż jeszcze kilka tygodni temu?

Sytuacja się zmieniła. Ale czy jest spokojniej? Właśnie dokładnie o to zapytałem Pana Komendanta placówki: czy oceniają, że jest spokojniej? Powiedział, że nie mogą tak ocenić. Sytuacja zmieniła się, dlatego że z dzikiego obozowiska, które znajdowało się tutaj, dosłownie tuż przy linii granicznej, migranci zostali przemieszczeni przez białoruskich funkcjonariuszy do magazynów, które są niecały kilometr od linii granicznej. Więc w ciągu dosłownie 7-10 minut są w stanie się przemieścić. Tam, w tych budynkach, jest w tej chwili – jak szacują nasze służby graniczne – ponad tysiąc osób; więc to ogromna grupa. I co jakiś czas w pobliżu ponawiają się ataki na granicę w różnych miejscach, w rejonie tej odpowiedzialności – ten odcinek ma 18 km.

Komendant mówi, że nie znają – niestety – dnia ani godziny. Nagle może się zjawić kilka białoruskich ciężarówek, które przywożą grupę migrantów, nagle wysiadają – i jest już 120 osób. W ciągu kilkunastu minut może się pojawić ponad sto osób, które szturmują granicę w jednym miejscu. Gotowość i aktywność ze strony naszych funkcjonariuszy i żołnierzy muszą być tutaj cały czas. Jak podkreślał Komendant: czujność musi być cały czas zachowana. Więc trudno powiedzieć, żeby było spokojniej. Jest po prostu inaczej. Nie ma stałego szturmu, jak to widzieliśmy kilka tygodni temu, ale cały czas ponawiają się ataki, próby nielegalnego przekroczenia granicy.

Żona pytała, jak wygląda kwestia pomagania migrantom, którzy przekroczą granicę – którzy zostają zatrzymani już po przekroczeniu granicy. W szczegółach zapoznawaliśmy się z całą procedurą, której są poddawani. Funkcjonariusze Straży Granicznej i żołnierze są wyposażeni w podstawowe atrybuty, które pomagają takim osobom – to znaczy: są folie NRC; jest podstawowe jedzenie, które natychmiast można im dać; opatrunki, jeżeli takowe są niezbędne; i natychmiast, jeżeli tylko jest potrzeba, wzywają pomoc, czy to pogotowie, czy własny transport, by przemieścić ich do placówki Straży Granicznej, w ciepłe miejsce, gdzie może być udzielona pierwsza pomoc w znaczeniu pierwszego wsparcia. Migranci mogą się ogrzać, jest ciepła strawa, ciepły napój – to, co można na bieżąco podać. I realizowane procedury – oczywiście te, które prawnie przewidziane są w takich sytuacjach.

Może Cię zainteresować Spotkanie ze służbami na granicy polsko-białoruskiej Rozmowy z mieszkańcami terenów przygranicznych

Panie Prezydencie, jak będą wyglądały kolejne miesiące, jeżeli chodzi o koordynowanie tych działań na granicy? Pan zwołuje systematycznie narady w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Czy takie będą jeszcze planowane? Czy w związku z tym, że mamy troszeczkę w tym momencie mniejszą – nazwijmy to – eskalację tych działań, takich spotkań nie będzie, ich intensywność będzie mniejsza?

Każdy dzień zaczynam od tego, że na biurku mam meldunek z bieżącej sytuacji, która miała i ma miejsce na granicy, to znaczy dokładnie z nocy: wszystko to, co się działo, ile było prób przekroczenia granicy, w którym miejscu, opisy sytuacyjne – wszystko, co jest niezbędne, aby być wyposażonym w podstawową wiedzę.

Jak Państwo wiedzą, odbywają się spotkania kierownictwa – śmiało można powiedzieć: państwa. Bo jeżeli obecny jest Pan Premier, ministrowie podstawowych ministerstw, które odpowiadają za bezpieczeństwo tu, na granicy – Ministerstwa Obrony Narodowej czy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – jeżeli spotykamy się w takim gronie, to jest to rzeczywiście narada na najwyższym szczeblu. I faktycznie odbywają się one systematycznie.

Zresztą jesteśmy ze sobą w bieżącym kontakcie. Wczoraj miałem spotkanie z Panem Premierem bezpośrednio po wręczeniu nominacji do Rady Dialogu Społecznego. Przez ponad godzinę rozmawialiśmy właśnie na temat bieżącej sytuacji – tego, jakie planujemy dalsze działania i czego możemy się spodziewać.

Ale tak naprawdę wszelkie scenariusze są możliwe. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co z drugiej strony zrobi reżim białoruski. Wiemy, że część migrantów jest odsyłana samolotami do krajów pochodzenia. Ale docierają także różne informacje, że jest im stawiane ultimatum: że właśnie zostaną odesłani, chyba że zdecydują się zaatakować polską granicę i siłą wedrzeć się do Polski. Sytuacja jest trudna.

Panie Prezydencie, czy dziennikarze powinni mieć więcej swobody w relacjonowaniu tego, co dzieje się tutaj, na granicy polsko-białoruskiej? Bo teraz tak naprawdę jesteśmy tylko zdani na to, co pokazują nam służby.

Przede wszystkim służby muszą mieć zapewnioną możliwość swobodnego działania i realizacji swoich obowiązków, które – co chcę z całą mocą podkreślić – wypełniają w granicach obowiązujących przepisów i na ich podstawie. W związku z powyższym muszą dobrze funkcjonować.

Ale po to między innymi zostały wydane ostatnio akty prawne, by właśnie te możliwości zostały uczynione także dla pracy dziennikarskiej – odpowiednie procedury zostały tymi przepisami ustanowione. W związku z powyższym zakładam, że takie możliwości są Państwu tworzone.

Dziękuję.