Menu rozwijane

24 czerwca 2020
WASZYNGTON | Prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump

Gościem  Telewizji Polskiej jest Andrzej Duda, który właśnie kończy krótką, ale bardzo intensywną i co najważniejsze owocną wizytę w Waszyngtonie.

Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

Dobry wieczór panu redaktorowi, ale tutaj to jeszcze cały czas dzień dobry.

Tak tutaj jeszcze dzień dobry.

Dobry wieczór, witam naszych widzów.

Może Cię zainteresować Prezydent Andrzej Duda w Białym Domu [PL/EN] Panie Prezydencie, zacznijmy od sprawy najważniejszej, dotyczącej życia i zdrowia ludzi, życia i zdrowia Polaków. Pan rozmawiał na temat koronawirusa z Prezydentem Stanów Zjednoczonych. Czy Polska będzie współpracować ze Stanami Zjednoczonymi w pracach nad wynalezieniem szczepionki bądź leku na koronawirusa?

Dużą część naszego spotkania poświęciliśmy na rozmowę o tym, jak wygląda sytuacja w naszych krajach, jeśli chodzi o problem pandemii koronawirusa, jak wygląda także sytuacja w Europie, w różnych krajach europejskich. Był z nami dzisiaj pan kapitan Siewiera , który był w zespole polskich lekarzy wojskowych, którzy byli w Lombardii w Lombardii, a później w Chicago i został zaproszony przez Pana Prezydenta Donalda Trumpa. Zresztą Pan Prezydent też mu publicznie podziękował dzisiaj w czasie konferencji prasowej, więc ta rozmowa w dużej części rzeczywiście dotyczyła właśnie tego i m.in. ja ponowiłem ten wątek, o którym rozmawialiśmy także w rozmowie telefonicznej dwa miesiące temu z Panem Prezydentem, a mianowicie współpracy naukowców polskich i amerykańskich przy wynalezieniu leku i szczepionki na korona wirusa, czy leków, bo tych leków prawdopodobnie będzie kilka.

Prace trwają w tej chwili i już od tamtego momentu ta współpraca się zaczęła. Są ośrodki, które współpracują. Teraz poprosiłem o zintensyfikowanie tych prac, żeby można było je prowadzić w szerszym zakresie. Takie miałem też sygnały ze środowisk naukowych. Pan Prezydent wyraził na to zgodę, więc mam nadzieję, że uczestnictwo naszych naukowców w tych badaniach przyczyni się także do tego, że kiedy już te leki będą wynalezione, to wtedy Polacy jak najszybciej będą mogli z nich skorzystać. To jest dla mnie bardzo ważne, że ci, którzy będą chcieli poddać się tej terapii przeciwko korona wirusowi czy zabezpieczyć się przed korona wirusem będą mogli z tego skorzystać. Podkreślam tutaj mocno, przede wszystkim seniorzy. Mówiłem zresztą o tym kilkakrotnie, że przede wszystkim myślę o seniorach. Ale również oczywiście inne osoby. Chcę, żeby było to jak najszybciej i dlatego zależy mi na tej współpracy i cieszę się bardzo, że Pan Prezydent przychylnie się do tego odniósł.

Czyli jeśli zostanie wynaleziony lek na korona wirusa i zostanie wynaleziony przez Amerykanów, to Polacy będą mieli jako jedni z pierwszych dostęp do tego nowego leku?

Myślę, że tak. Wie pan, panie redaktorze umowy nie podpisaliśmy w tej sprawie, to żeby była jasność, była to tylko rozmowa, albo aż rozmowa, bo jednak mimo wszystko to jest coś, co się dzieje. Natomiast oczywiście, że jeżeli uczestniczymy w tych pracach, to i dla mnie, i Pan Prezydent Donald Trump to potwierdził, oczywiste jest, że będziemy jednymi z tych, którzy będą mogli z tego skorzystać najszybciej jako współuczestnicy całego tego wielkiego zadania.

Koronawirus osłabia światowe gospodarki, osłabia gospodarkę polską, osłabia gospodarkę amerykańską, osłabia praktycznie wszystkie gospodarki na całym świecie, tam gdzie jest korona wirus, a jest prawie wszędzie. Tym bardziej cieszą takie deklaracje, jakie dziś usłyszeliśmy. Google zainwestuje w Polsce ponad 2 miliardy dolarów. I co ważne, co istotne, to będzie inwestycja bardzo szybko realizowana, bo już w przyszłym roku ma być gotowa.

Właśnie,czasem się pojawiają pytania o to, jakie są efekty przyjaźni polsko-amerykańskiej, tych mocno zacieśnionych ostatnio relacji sojuszniczych, nazwijmy to tak. Chociażby takie właśnie. Nieco ponad miesiąc temu wielka firma amerykański Microsoft ogłasza, że miliard dolarów będzie zainwestowane w centrum gromadzenia i przetwarzania danych, a więc najnowocześniejsze technologie informatyczne, cyfrowe. W tej chwili Google, kolejna gigantyczna amerykańska o światowym zasięgu działania firma też deklaruje ogromną inwestycję w Polsce, jeszcze większą, dwukrotnie większą. Ja jestem z tego bardzo zadowolony i to jest właśnie efekt takiej polityki, która jest prowadzona pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi.

W ogóle jeśli pan spojrzy na ostatnie lata, przede wszystkim właśnie od kiedy prezydentem Stanów Zjednoczonych jest pan Donald Trump i od kiedy tak naprawdę datuje się obecność wojsk NATO i amerykańskich w naszym kraju. Obroty handlowe między Polską i Stanami Zjednoczonymi wzrosły o 50 procent. Ktoś pyta, no dobrze, ale my kupujemy gaz skroplony od Stanów Zjednoczonych. Tak, to prawda. W ramach dywersyfikacji gazu mamy dobrą cenę wynegocjowaną ze Stanami Zjednoczonymi na zakup gazu i kupujemy od Stanów Zjednoczonych. Ale mamy także i amerykańskie inwestycje w naszym kraju. Mamy miejsca pracy, mamy nowoczesną technologię, która do Polski przychodzi, mamy świetne zaplecze dla polskich młodych inżynierów informatyków, którzy tam mogą się rozwijać. Właśnie chyba o to chodzi.

Ta współpraca między Polską a Stanami Zjednoczonymi, dzisiaj współpracy między mną a PanemP Donaldem Trumpem układa się tak dlatego, że my w bardzo podobny sposób, czy wręcz w taki sam sposób, postrzegamy swoje obowiązki prezydenckie. Moim obowiązkiem prezydenckim jest prowadzić sprawy Polski i Polaków jak najlepiej, tak żeby polskie interesy zyskiwały, żeby Polska zyskiwała, żeby było jak najwięcej z tego profitów. W różnych dziedzinach  – bezpieczeństwa, poziomu życia, wynagrodzeń w efekcie w Polsce itd., itd.

Tak samo patrzy na to pan prezydent Donald Trump, tylko że z amerykańskiego punktu widzenia. I tam, gdzie znajdujemy miejsca, gdzie mogą być sytuacje, że obie strony na tym wygrywają, tam to realizujemy. Amerykanie przychodzą do nas z inwestycjami, my od nich kupujemy gaz, Amerykanie sprowadzają do nas swoich żołnierzy, oni są gwarantami naszego bezpieczeństwa, a tym samym są gwarantami tego, że inwestycje w Polsce są bezpieczne, bo przecież to jest oczywiste. A my kupujemy amerykańskie uzbrojenie itd., itd. Przede wszystkim dobrze współpracujemy ze sobą i ja mam nadzieję, że ta przyjaźń między Polską a Stanami Zjednoczonymi będzie się pogłębiała. Mamy już ruch bezwizowy. To jest też wielki dorobek ostatnich lat, z którego ja jestem bardzo zadowolony i liczę na to, że jak sytuacja całkowicie wróci do normy i zakończy się pandemia koronawirusa, to będzie można normalnie podróżować między Polską a Stanami Zjednoczonymi, jeździć, zwiedzać i Polskę, i Stany Zjednoczone i robić zakupy, to wszystko, co ludzie po prostu by chcieli.

Panie prezydencie, a skoro o inwestycjach mowa, to warto też przypomnieć, że uzyskał pan potwierdzenie kolejnej inwestycji amerykańskiej w Fundusz Trójmorza, to jest około miliarda dolarów. Te pieniądze mają zostać przeznaczone m.in. na rozwój infrastruktury. Co się kryje dokładnie za tym stwierdzeniem i kiedy to się wszystko rozpocznie?

Ja się uśmiecham, bo Trójmorze to jest takie trochę moje dziecko. Od samego początku prezydentury, kiedy po raz pierwszy zacząłem na ten temat rozmawiać z panią prezydent Chorwacji Kolindą Grabar-Kitarowić i zaproponowaliśmy tę współpracę, której sama myśl narodziła się od tego, że pani prezydent powiedziała mi, że oni chcą postawić swój gazoport pływający na wyspie Krk. Myśmy wtedy zakończyli budowę gazoportu w Świnoujściu, no i powstała między nami taka idea, żeby połączyć te dwa gazoporty i w ten sposób zabezpieczyć, jeżeli chodzi o dostawy gazu właściwie całą naszą część Europy, całą Europę Środkową, bo przecież od Chorwacji do Polski to w zasadzie cała Europa Środkowa.

I Amerykanie bardzo mocno nas wspierali.

Potem tak, ale potem ten projekt zaczął się poszerzać w naszych dyskusjach. Doszliśmy do wniosku, że potrzeba dróg, linii kolejowych, tego wszystkiego brakuje. Trudno jest dojechać z kraju do kraju, bardzo często nie ma połączeń, nie ma dróg. Nie budowano ich za czasów, kiedy byliśmy za żelazną kurtyną. Taka była wtedy niestety polityka i tego nam cały czas w naszej części Europy brakuje.

Są przecież też europejskie fundusze spójności, które właśnie powinniśmy wydatkować po to, by jak najbardziej wyrównać rozwój Europy, pomiędzy Europą Zachodnią a Europą Środkową, gdzie my jesteśmy. Więc doszliśmy do wniosku – róbmy to razem, skoordynujmy nasze działania wśród tych krajów, które są w gorszej sytuacji, bo przez lata były za żelazną kurtyną i nie mogły się rozwijać tak, jak by chciały, bo były po rosyjskiej strefie wpływów. Więc zróbmy dzisiaj porozumienie pomiędzy krajami Unii Europejskiej tej części Europy i działajmy razem, żeby te pieniądze jak najbardziej efektywnie wydać. I rzeczywiście, do tego wszystkiego włączyły się stany Zjednoczone, gdzie prezydent Donald Trump, jako biznesmen kiedyś, dzisiaj polityk i prezydent Stanów Zjednoczonych, ale jednak cały czas przesiąknięty tym biznesowym myśleniem, mówi, no to świetnie, my chętnie byśmy przyszli tutaj, może byśmy zrealizowali jakieś inwestycje, może byśmy tutaj przyszli z amerykańską technologią. I stąd ta decyzja. Ale są to pieniądze, ten 1 mld dolarów, które popłyną do funduszu Trójmorza i to fundusz Trójmorza, czyli kraje Trójmorza, wspólnie zdecydują, na co te pieniądze będą przeznaczone. Oczywiście Stany Zjednoczone także będą tu współdecydować jako ten, kto ten wkład dał, i pewnie będziemy dyskutowali na najbliższym szczycie prezydentów Trójmorza, który będzie w Estonii.

To teraz sprawy militarne. W Polsce stacjonuje ok. 4,5 tys. amerykańskich żołnierzy. Na mocy ustalenia z zeszłego roku wiadomo, że ma być ich o tysiąc więcej. Ale teraz dowiadujemy się, że prawdopodobnie jeszcze więcej. Kiedy poznamy szczegóły?

Proszę pamiętać, że o tym, czy żołnierze są gdzieś delegowani czy relokowani – jak to mówią – zawsze decyduje ten, czyi to są żołnierze. Więc w tym przypadku przede wszystkim decydują o tym władze Stanów Zjednoczonych, decyduje Prezydent Stanów Zjednoczonych. Rzecz jasna, Pentagon także ma tu swoje do powiedzenia od strony wojskowej. Natomiast powiedzmy otwarcie: Prezydent Donald Trump mówił ostatnio, że chciałby zabrać część żołnierzy z Niemiec.

Rozmawiałem z Panem Sekretarzem Generalnym NATO, Jensem Stoltenbergiem, i mieliśmy jedną konkluzję w naszej rozmowie – to było dokładnie dwa dni temu: że byłoby bardzo niedobrze, gdyby nawet część armii Stanów Zjednoczonych, która dziś jest w Europie, opuściła Europę i została przeniesiona czy z powrotem do Stanów Zjednoczonych, czy też gdzieś tam na Daleki Wschód. Nie byłaby to z naszego punktu widzenia i z punktu widzenia bezpieczeństwa Europy korzystna sytuacja.

I nie tylko naszego polskiego, bo pamiętajmy o tym, że…

Europejskiego. Mówię w ogóle.

…bo ta wizyta ma znacznie większy zasięg niż tylko polsko-amerykańskie relacje. Reprezentuje Pan tutaj w pewnym sensie – tak możemy chyba powiedzieć – i Litwę, i Ukrainę, która oczekuje tego, że żołnierzy amerykańskich będzie po prostu więcej w Europie. Co powie Pan przywódcom tych krajów, kiedy spotka się już po powrocie ze Stanów Zjednoczonych?

Pan Prezydent Donald Trump powiedział, że jeżeli jesteśmy zainteresowani tym, by generalnie było u nas więcej amerykańskich żołnierzy – powiedziałem, że jesteśmy gotowi gościć amerykańskich żołnierzy na naszym terytorium, jeżeli taka będzie decyzja władz Stanów Zjednoczonych – to oczywiście sprawa jest otwarta i zakłada, że ich liczba będzie mogła być zwiększona.

Nie padły żadne konkrety, ilu żołnierzy miałoby być – to nie był ten etap rozmów, natomiast ogólna deklaracja, że pójdziemy dalej, niż przewidują to tylko umowy z zeszłego roku – pierwsza przewidująca zwiększenie liczebności o tysiąc żołnierzy i druga, która przewidywała, w jakie dokładnie lokalizacje w Polsce ci żołnierze będą lokowani – że to pójdzie dalej niż ta umowa, przede wszystkim pod względem liczebnościowym.

Myślę, że będę mógł spokojnie przekazać Panu Prezydentowi Litwy, z którym rozmawiałem przedwczoraj, informację, że ze strony amerykańskiej jest tu zielone światło. Ale przede wszystkim chcielibyśmy, by ci żołnierze nie wyjechali z Europy. Oczywiście będę zadowolony, jeżeli przyjadą do Polski. Ale jeżeli będą ulokowani w jakimkolwiek innym miejscu, ale nadal będą gwarantami bezpieczeństwa tutaj, to będę z tego powodu zadowolony.

Bo dla mnie jest bardzo ważne to, żeby wschodnia flanka NATO – właśnie tu, gdzie są państwa bałtyckie, gdzie, patrząc od północy, po państwach bałtyckich jest też Polska, gdzie dalej są Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria – żeby ta część Europy była dobrze zabezpieczona przed ewentualnymi niebezpieczeństwami. A to niestety – jak pokazuje wojna na Ukrainie, aneksja Krymu, de facto okupacja okręgów ługańskiego i donieckiego, jak wcześniej pokazuje smutny przykład Gruzji – jest realne, że agresja może się zdarzyć.

Więc dziś wojska NATO i amerykańskie, pokazując swoją gotowość poprzez obecność, myślę, że skutecznie zniechęcają do ewentualnej napaści na Polskę i inne kraje. Dzięki temu żyjemy spokojnie.

Panie Prezydencie, Pana wizyta tutaj, w Waszyngtonie, i spotkanie z Donaldem Trumpem krytykuje część opozycji, z wiceszefem Platformy Obywatelskiej, zastępcą Borysa Budki, czyli Rafałem Trzaskowskim, który jest zresztą Pana konkurentem w wyborach prezydenckich. Pan uważa, że to jest element takiej kampanijnej gry?

Na pewno w jakimś sensie jest to element kampanijnej gry. Jestem przyzwyczajony do tego, że opozycja mnie krytykuje. Szkoda, że krytykuje wtedy, gdy działam w sprawach, które generalnie nigdy nie były przedmiotem walki politycznej, bo sprawy międzynarodowe tak ważne jak relacje ze Stanami Zjednoczonymi, jak kwestia bezpieczeństwa Polski, zwykle znajdowały się poza zasięgiem debaty politycznej – gwałtownej i agresywnej.

Szkoda, że tak się dzieje. Ale taki jest czas, nic na to nie poradzę. Mam głębokie przekonanie, że właśnie prowadzę polskie sprawy i realizuję polskie interesy – to jest dla mnie najważniejsze.

Wczoraj dziennikarze pytali, czy nie uważam, że mój przyjazd tutaj jest stratą czasu, bo moi konkurenci wyprzedzą mnie w Polsce w kampanii itd. Powiedziałem: „Proszę Państwa, jestem Prezydentem Rzeczypospolitej. Dostałem zaproszenie od Prezydenta Stanów Zjednoczonych do odbycia wizyty w Waszyngtonie, do tego, by się z nim spotkać, rozmawiać o ważnych dotyczących polityki, a przede wszystkim przyszłości. Pierwszym Prezydentem w ogóle, który został zaproszony po lockdownie spowodowanym epidemią koronawirusa”.

Reprezentuję tu moje państwo. To mój obowiązek, by Polskę reprezentować – to po pierwsze. A po drugie – są prezydenci różnych krajów na świecie, którzy latami czekają na to, by dostać zaproszenie do Białego Domu, i nie dostają go nigdy. Więc ja po prostu realizuję polskie sprawy.

A Pan – jak dobrze policzyliśmy – spotkał się z Prezydentem Donaldem Trumpem już 11 razy. To jest 11. spotkanie, mówiąc o tych spotkaniach tutaj, ale także podczas szczytów ONZ czy chociażby podczas szczytów różnych gospodarczych w Davos.

To teraz cytat z Prezydenta Donalda Trumpa, który powiedział tak: „Mój przyjaciel, Prezydent Andrzej Duda, zrobił naprawdę fantastyczną pracę. Wiem, że nadchodzą wybory, mam nadzieję, że odniesie sukces”. No, to takie wsparcie dla Pana na ostatniej prostej kampanii od amerykańskiego Prezydenta.

Pan Prezydent Donald Trump jest z innego pokolenia, ale bardzo go szanuję i bardzo – mogę powiedzieć – lubimy się. Cieszę się, że Pan Prezydent nazwał mnie swoim przyjacielem, to bardzo miłe. Mogę powiedzieć tak: Pan Prezydent będzie miał swoje wybory – i też mu kibicuję. Dlatego że Pan Prezydent działa tak, że mój kraj ma dzięki temu ogromne wsparcie w Stanach Zjednoczonych – i dzięki temu nasze interesy, także nasze bezpieczeństwo, są chronione, rozwijamy się gospodarczo, dobrze ze sobą współpracujemy. Jestem przekonany, że jesteśmy dziś uczciwie traktowani przez władze Stanów Zjednoczonych. Jest to dla mnie wzorcowa kooperacja, jestem z niej bardzo zadowolony. I też jak najlepiej życzę Panu Prezydentowi Donaldowi Trumpowi. I Stanom Zjednoczonym, oczywiście.

I jak Pan mówił na początku, macie podobne wizje kierowanych przez Was krajów.

Może dlatego właściwie od pierwszego spotkania tak dobrze się rozumiemy. Osobiście rzeczywiście bardzo lubię Pana Prezydenta Donalda Trumpa, lubię jego sposób działania, lubię jego sposób stawiania spraw politycznych. To specyficzna polityka, bo Pan Prezydent Donald Trump – jak to dziś powiedziałem na konferencji prasowej naprawdę szczerze – jest bardzo twardym zawodnikiem, bardzo trudne są z nim rozmowy.

Gdy coś mu nie odpowiada, to on po prostu nie mówi nic. A gdy mu coś odpowiada, zaczyna kontynuować temat i mówi: „Tak, to możemy zrobić, to możemy zrobić. To na takiej zasadzie, to na takiej” itd. Ale gdy jest taka rozmowa, to potem nigdy nie ma tego, że ten temat nie istnieje, że on tego nie mówił, że nie było takiego zobowiązania i że tego się nie wykona. Jak powie, że będzie, to będzie. I za to go bardzo szanuję, bo dla mnie jest to ważne. Przynajmniej wiem, na czy stoję w tych rozmowach, i sam ze swojej strony również staram się tak samo postępować. Może właśnie dlatego jest taka nić sympatii pomiędzy nami, ponieważ każdy z nas wie, że traktujemy się nawzajem poważnie i że to przynosi pożytki naszym krajom. A przecież po to właśnie działamy, po to jesteśmy Prezydentami – żeby były pożytki dla naszych krajów.

To kiedy kolejne spotkanie?

Mam nadzieję, że Pan Prezydent Donald Trump przyjedzie do nas, do Polski, tym razem. Bardzo bym chciał, żeby przyjechał. Zaprosiłem go zresztą. Powiedziałem, że następna wizyta to jest jego rewizyta w naszym kraju. Ucieszył się, uśmiechnął, ale – oczywiście – konkretna data nie była jeszcze ustalana.

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.

Dziękuję bardzo.

To było specjalne wydanie „Rozmowy” w specjalnym miejscu, w Waszyngtonie. Nasyzm gościem był – oczywiście – Prezydent Andrzej Duda.