Menu rozwijane

20 października 2021

Z Prezydentem Andrzejem Dudą rozmawiała Edyta Maksymowicz.

Dzień dobry, Panie Prezydencie. Dzień szczególny – 230. rocznica Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów. Ważny, szczególny dzień dla Polski i Litwy. „Jesteśmy od wieków związani geopolitycznie i duchowo” – powiedział Pan w litewskim sejmie, nawiązując do słów piosenki Jacka Kaczmarskiego. Czy faktycznie już pokonaliśmy wszystkie napięcia? Czy jesteśmy na powrót związani duchowo?

Prezydent RP Andrzej Duda: Myślę, że tak. Oczywiście jakieś tam drobne zgrzyty zawsze będą – w rodzinach są, a co dopiero przy sąsiedztwie. Więc to nie jest tak, że zawsze będzie idealnie.

Najważniejsze jest to, by w głównych sprawach była zgoda, a dzisiaj z całą pewnością mamy tak, że w głównych sprawach pomiędzy naszymi państwami i narodami jest jednomyślność w kwestii bezpieczeństwa i rozwoju, w kwestii obecności w Sojuszu Północnoatlantyckim i Unii Europejskiej, w kwestii współpracy choćby rozwoju infrastrukturalnego.

Tutaj Trójmorze ma ogromne znaczenie dla państw bałtyckich i południa Europy, także dla nas – dla Polski – bo przecież to przez nasz kraj przechodzą arterie komunikacyjne; dzięki temu również Polska się rozwija. Więc w tych kwestiach mamy jednomyślność. I to rzeczywiście bardzo dobrze rokuje też na przyszłość.

Współpracujemy ze sobą bardzo ściśle, pomagamy sobie, co ostatnio pokazał kryzys migracyjny – gdy Litwa poprosiła nas o wsparcie, zrobiliśmy wszystko, by go udzielić. Tak że są to rzeczywiście bardzo ważne gesty, które później przekuwają się na konkretne porozumienia.

Chciałam jeszcze wrócić do tego przemówienia, bo powiedział Pan również, że „naszym przodkom i przywódcom politycznym zabrakło mądrości, straciliśmy Rzeczpospolitą”. Jakich błędów musimy się wystrzegać? Jaką lekcję musimy odbyć, żeby tych błędów nie powtórzyć?

Przede wszystkim musimy pamiętać, że w naszym najważniejszym i największym interesie jest to, by Polska była silna, by nasze państwo istniało – by w związku z tym był jak największy spokój w naszej części Europy. I wobec wszystkich, którzy z zewnątrz próbują nas w jakikolwiek sposób zaatakować czy popsuć nasze interesy, czy po prostu nam zaszkodzić, powinniśmy stać jak jeden mur, broniąc interesów Rzeczypospolitej i naszych – jako narodu, jako społeczeństwa. Więc to jest rzecz najważniejsza, właśnie tego ogromnie wtedy brakło.

Zaczęło się kupczenie polskimi interesami z państwami, które później były zaborcami – z carską Rosją, zaczęła się prywata. Wszyscy wiemy przecież o zrywaniu sejmów, co w efekcie prowadziło do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To wszystko były takie działania, które skutkowały późniejszymi zaborami. Nie wspomnę już o oczywistej zdradzie, jaką była Targowica.

Jest to niezwykle ważna lekcja naszej historii, gdy z potęgi, jaką byliśmy właśnie w wyniku tej, na początek, unii personalnej polsko-litewskiej – bo przecież Władysław Jagiełło został królem Polski – która potem, po dziesięcioleciach, po ponad stuleciu, przeszła w pełną unię polityczną; od potęgi, która w zasadzie pokonywała wszystkich dookoła, dotarliśmy do momentu, w którym Polska była właściwie tak słaba, że można ją było z łatwością podzielić, rozdzielić, zabrać nam fragmenty kraju, narzucić swoją wolę, jak narzuciła nam carska Rosja. Ale to wszystko właśnie poprzez słabość, złe decyzje, właśnie poprzez prywatę, niemyślenie w ogóle o interesie Polski, państwa jako wspólnoty.

Panie Prezydencie, podczas naszej ostatniej rozmowy przed rokiem, gdy tu, w Wilnie, było organizowane spotkanie w formule Trójkąta Lubelskiego, powiedział Pan również, że niejako w Wilnie zostały postawione trzy krzesła: dla Litwy, Polski i Ukrainy – i dobrze by było, gdyby znalazło się krzesło dla Białorusi. Ale w kontekście ostatnich wydarzeń, ostatniego roku, wydaje się, że Aleksander Łukaszenka to krzesło wywrócił, a wręcz świadomie je kopnął.

Aleksander Łukaszenka być może je kopnął, ale to nie znaczy, że ono zniknęło. Nawet jeżeli nie siedzi na nim w tej chwili żaden oficjalny przedstawiciel białoruskich władz, to tak naprawdę na tym krześle siedzi białoruskie społeczeństwo. Jestem absolutnie przekonany, że większość tego społeczeństwa właśnie chce przyjaźni pomiędzy naszymi narodami, chce dobrego sąsiedztwa, chce pozytywnego współistnienia i tak naprawdę braterstwa, które – w ogromnym stopniu – wynika również ze wspólnych korzeni.

Napięcia jednak istnieją na granicy białorusko-polskiej, białorusko-litewskiej, również na Łotwie. Co możemy zrobić? Jak powinniśmy zaradzić temu kryzysowi? Bo chyba musimy być przygotowani…

No tak, ale to znów nie społeczeństwo Białorusi jest odpowiedzialne za tę sytuację – i to w bardzo szerokim znaczeniu nie jest odpowiedzialne. Nie tylko dlatego że nie uczestniczy w tej akcji, ale również dlatego, że chciało wybrać w demokratycznych wyborach, ale wybory nie były demokratyczne, bo zostały sfałszowane, więc władza, która tam jest dzisiaj, nie ma po prostu legitymacji.

Natomiast rzeczywiście jest tak, że to reżim Aleksandra Łukaszenki wywołał ten kryzys humanitarny, migracyjny, który jest groźny dla Unii Europejskiej. Łukaszenka robi to z premedytacją. To jest rzecz bez precedensu, bo do tej pory nie mieliśmy jeszcze takiej sytuacji, żeby władze powodowały kryzys migracyjny w drugim państwie i wobec całej wspólnoty europejskiej. Tak jest.

A naszym obowiązkiem jest strzec granicy. „Naszym” mówię nie tylko w znaczeniu „polskim” obowiązkiem – jako Prezydent Rzeczypospolitej – ale także obowiązkiem litewskim, łotewskim jest strzec granicy Unii Europejskiej.

Z naszego punktu widzenia to granica Unii Europejskiej, to granica strefy Schengen – to jest sprawa fundamentalna. Także naszych zobowiązań wobec naszych sojuszników, wobec naszej wspólnoty Unii Europejskiej. Bo przecież patrzą na nas również pozostali członkowie Unii Europejskiej – czy realizujemy tu nasze obowiązki, czy zachowujemy się odpowiedzialnie?

Czy radzimy sobie…

Chcę podkreślić: tak, zachowujemy się odpowiedzialnie; tak, wzmocniliśmy ochronę granicy; tak, jesteśmy gotowi nawet zbudować ogrodzenie tam, na tej granicy, i budujemy je. Nie jesteśmy z tego zadowoleni, bo nie chcielibyśmy, żeby był płot czy mur, czy w ogóle cokolwiek na granicy.

Jest Pan za budową zapory? Musimy – i czy zbudujemy ją szybko?

Mam jedno absolutne przekonanie: mamy obowiązek strzeżenia tej granicy w sensie fizycznym, to znaczy tak, aby w jak największym stopniu utrudnić jej nielegalne przekraczanie. Jeżeli mamy dziś taką sytuację, że rzeczywiście odnotowujemy dziennie kilkaset przypadków prób nielegalnego przekroczenia granicy i trudno powiedzieć, kiedy to wszystko się zakończy, no to cóż możemy robić?

Trzeba wzmocnić tę fizyczną ochronę. Można ją wzmocnić poprzez systemy elektroniczne cyfrowej ochrony; można ją wzmocnić poprzez fizyczną obecność ludzi na tej granicy – naszych strażników, żołnierzy – czynimy to na co dzień; wprowadziliśmy stan wyjątkowy, by umożliwić im lepsze działanie i również utrudnić przemytnikom przemyt ludzi, podjeżdżanie do granicy, by zabierać tych, którym uda się przejść przez granicę.

Ale to wszystko może się okazać mało. W związku z powyższym – trudno, jeżeli trzeba tę fizyczną barierę tworzyć, to ją tworzymy. Nie dlatego, że chcemy, tylko dlatego, że taka jest konieczność.

Jakiego oczekujemy wsparcia ze strony Unii Europejskiej? Czego możemy się spodziewać i o jakie wsparcie razem z Litwą zabiegać?

Pytają się mnie często, czy potrzebujemy wsparcia w sensie fizycznym. Nie, nie potrzebujemy takiego wsparcia, właśnie dlatego że podjęliśmy te środki zabezpieczające. Dodatkowo wprowadziliśmy na granicę wojsko, by wsparło działania, codzienną służbę Straży Granicznej. Straż Graniczna jest w pełnym stopniu gotowości, dzisiaj wojsko jej pomaga.

Żeby umożliwić im jeszcze sprawniejszą realizację zadania, dodatkowo wprowadziliśmy stan wyjątkowy. Także właśnie – jak wspomniałem przed chwilą – po to, żeby ograniczyć możliwość dostępu do granic właśnie choćby dla takich, którzy działają w porozumieniu z tymi migrantami, by ich zabrać i zawieźć np. do zachodniej Europy, bo takie przypadki już były.

W związku z powyższym podejmujemy te wszystkie działania i mamy w tym zakresie wystarczającą liczbę ludzi i sprzętu, by sobie z tym zadaniem poradzić, więc tu wsparcia jako takiego nie potrzebujemy. Frontex interesuje się na co dzień tą sprawą. My zresztą sprawozdajemy tę sytuację do Fronteksu.

Natomiast co nam jest potrzebne? Bardzo potrzebne jest nam polityczne wsparcie. Nam jest bardzo potrzebne to, żeby Unia Europejska w tej sprawie mówiła jednym głosem i żeby podjęła również polityczne działania. Ściślej mówiąc, uważam, że powinny zostać wprowadzone znacznie mocniejsze kolejne sankcje wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki. Takie sankcje, które będą dotkliwe dla reżimu, żeby w jak najmniejszym stopniu szkodzić białoruskiemu społeczeństwu, a w jak największym stopniu utrudnić życie władzom.

Napięcia na granicy powodują też napięcie wewnątrz naszych krajów – i to jest chyba najgorsze, co udaje się też Aleksandrowi Łukaszence. Co możemy zrobić, by tych napięć właśnie nie było? Żeby nie powodowało to skłócania ludzi, napięcia wewnątrz naszych krajów?

Niestety, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą politycznie wykorzystywali sytuację, zwłaszcza jeżeli jest to sytuacja kryzysowa. I zamiast stanąć tutaj ramię przy ramieniu i twardo bronić polskich interesów, to działają, szkodząc de facto polskim interesom. Niestety, tak to wygląda. Mamy dzisiaj po raz kolejny do czynienia z taką sytuacją. No cóż można? Można tylko apelować, by zachowywali się odpowiedzialnie i przede wszystkim nie szerzyli kłamstwa, nie posługiwali się tym bardzo trudnym tematem, by tworzyć z tego jakąś polityczną broń.

Po tamtej stronie – po stronie białoruskiej – dzieją się rzeczy straszne. Wiemy, że też nasi rodacy cierpią: prezes ZPB Andżelika Borys, Andrzej Poczobut – ciągle znajdują się w więzieniu. Czy możemy też coś w tym zakresie zrobić?

Trzeba sobie jasno powiedzieć: ci, którzy dzisiaj atakują polskie władze, polskie służby graniczne, polskie wojsko, cały proces strzeżenia granicy i odpierania presji migracyjnej, działają na korzyść reżimu Aleksandra Łukaszenki, czyli de facto przeciwko Polakom uwięzionym przez ten reżim na Białorusi.

Więc nie tylko szkodzą Polsce, nie tylko wspierają nielegalny reżim, ale jeszcze w dodatku szkodzą swoim rodakom, których ten reżim ciemięży, których uwięził, wobec których stosowane są represje.

Panie Prezydencie, podczas przemówienia w sejmie powiedział Pan, że Polska i Litwa bronią Europy przed tyranią. Chodziło chyba nie tylko o Białoruś – rozumiem, że też o Rosję, która coraz bardziej agresywnie się zachowuje?

Co powiedziałem, to powiedziałem – każdy rozumie, tak jak to widzi. Powiem tak: trzeba bronić dzisiaj Europy przed wszystkimi, którzy chcą zdestabilizować sytuację w Europie, skądkolwiek by oni nie byli.

Ale na ostatnim szczycie NATO zostało powiedziane, że stosunki z Rosją są chyba teraz w najgorszym momencie od zakończenia zimnej wojny. Czyli faktycznie Rosja nie przebiera w środkach i też atakuje, można tak powiedzieć.

No niestety, stało się tak, że te ambicje imperialne odżyły, powiedziałbym – chorobliwe. Przejawiają się one m.in. właśnie w próbach reaktywowania dawnej potęgi Związku Radzieckiego poprzez ataki na państwa, które dzisiaj są niepodległe, a które kiedyś były sowieckimi republikami. Myślę tutaj chociażby o Gruzji, myślę o Ukrainie. To normalna, realna, fizyczna napaść, po prostu atak zbrojny – zarówno na Gruzję w 2008 roku, później kolejne incydenty, przesuwanie linii granicznych, czyli po prostu anektowanie terenu Gruzji, naruszanie jej integralności terytorialnej.

To wreszcie 2014 rok i atak na Ukrainę, okupacja Krymu. Okupacja obszaru Doniecka, Ługańska. To są dzisiaj fakty, tak? To jest destabilizacja sytuacji w Europie, to jest zagrożenie potencjalnymi kolejnymi konfliktami zbrojnymi, to jest uniemożliwienie tym państwom i społeczeństwom de facto samodecydowania. Bo przecież jednym z powodów tej agresywnej polityki Rosji było to, że te państwa chciały być częścią Sojuszu Północnoatlantyckiego, te społeczeństwa chciały być częścią Unii Europejskiej; żeby to uniemożliwić, zaatakowano je po to, by właśnie zdestabilizować sytuację, po to, by ograniczyć ich wolność. To jest dzisiaj fakt. To jest najbardziej agresywne zachowanie, jakie można sobie wyobrazić.

Wydaje się, że bardzo ważna pozostaje ta współpraca ze Stanami Zjednoczonymi, które jednak przeformatowują swoją działalność, swoją obecność w Europie. Czy uda się zachować te silne więzi transatlantyckie i zwiększyć wręcz obecność wojsk USA w Europie i w Polsce.Mogę powiedzieć, że tutaj ja obaw nie mam. Zresztą pan minister Mariusz Błaszczak, który dopiero co wrócił ze Stanów Zjednoczonych, właśnie z rozmów dotyczących bezpieczeństwa militarnego naszej części Europy, przywiózł informacje o tym, że Amerykanie absolutnie nie zamierzają ograniczyć swojej obecności tutaj, że wręcz przeciwnie, że mają zamiar tą obecność tu umacniać, czyli tutaj pod tym względem polityka Stanów Zjednoczonych się nie zmienia, a ja zawsze akcentuję niezwykłą ważność dla Europy, także dla nas, tej właśnie euroatlantyckiej więzi, że to jest właśnie fundament europejskiego bezpieczeństwa. Stany Zjednoczone są najpotężniejszym mocarstwem na świecie, najsilniejszą armią na świecie, i w związku z tym gwarantem bezpieczeństwa, czyli to oparcie Sojuszu Północnoatlantyckiego na Stanach Zjednoczonych jest bardzo ważne, ale z drugiej strony, trzeba też realizować swoje zobowiązania, czyli chociażby mieć wydatki na obronność chociaż na tym minimalnym poziomie 2 proc. PKB każdego z krajów członkowskich NATO, dlatego że to jest kwestia odpowiedzialności, także za własne bezpieczeństwo, bo przecież to chodzi o wydanie tych pieniędzy na budowanie swojego potencjału militarnego, czyli także, a może przede wszystkim potencjału obronnego.

Coraz częściej słyszymy, że świat i Europa stają przed kolejną rewolucją przemysłową. Czy Polska i Litwa są na to przygotowane, czy dysponujemy odpowiednim potencjałem, odpowiednią wiedzą i przygotowaniem?Właśnie się na to przygotowujemy przez cały czas. Po pierwsze, to jest kształcenie młodych ludzi, to także czynienie wszystkiego, aby się warunki życia w naszych krajach podnosiły, aby w związku z tym młodzi nie mieli skłonności do wyjeżdżania w poszukiwaniu swego szczęścia poza granicami naszych krajów. To jest niezwykle ważne, aby właśnie ten poziom życia podnosić, abyśmy się zbliżali pod tym względem do państw na zachodzie Europy. Mało, mam nadzieję, że doprowadzimy do takiego stanu, że to do nas będą przyjeżdżali i dzięki temu my będziemy mieli więcej ekspertów w różnych dziedzinach. Ale to jest kwestia także bardzo dobrej współpracy. Tego, co mówiłem choćby na początku, że rozwijamy współpracę w ramach Trójmorza, że rozbudowujemy infrastrukturę, że poprawiamy warunki do inwestowania w naszej części Europy, poprawiamy warunki do prowadzenia biznesu, do handlu w naszej części Europy. Przez co? No właśnie przez to, że jest bardzo dobry dostęp koleją, że jest bardzo dobry dostęp drogowy, że można śmiało przejechać sprawnie i bezpiecznie z północy naszego kontynentu na południe, pomiędzy Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. To jest nasze wielkie zadanie na najbliższe lata.

Ale ciągle brakuje nam właśnie Rail Baltici, Via Baltica też działa szczątkowo, dotrzeć z Wilna do Warszawy jest ciągle trudno.Pani redaktor, ja wiem, to niestety nie jest tak, że to się ciach, to nie jest jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki, że od jutra będzie. Przez cały czas budujemy. Ja mam nadzieję, że w ciągu najbliższych lat będziemy mogli podróżować zarówno Rail Balticą, jak i przede wszystkim Via Carpatią. Via Carpatia to ponad 8 tysięcy kilometrów. W sumie, jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie drogi, rozgałęzienia, które w tym wielkim organizmie Via Carpatii mają być obecne. W Polsce właściwie budujemy prawie na całej długości, mamy tej Via Carpatii ponad 700 kilometrów w linii prostej, więc to jest potężne zamierzenie inwestycyjne, które w tej chwili jest w realizacji. Mam nadzieję, że niedługo oddamy arcyważny odcinek pomiędzy Rzeszowem a Lublinem, który połączy w związku z tym choćby Warszawę z autostradą A4, więc to są ogromne przedsięwzięcia i one są w tej chwili przez cały czas realizowane. Ja liczę na to, że w ciągu najbliższych lat będziemy mogli zobaczyć je w pełni wykonane nie tylko na Litwie, nie tylko w Polsce, lecz także w pozostałych krajach bałtyckich i na południe od nas.

Które projekty są jeszcze arcyważne dla Polski i Litwy. Rozumiem, że było to także tematem rozmów podczas Rady Prezydenckiej, podczas tego pierwszego posiedzenia powołanej Rady Prezydenckiej przed rokiem?Energetyczne. Bezpieczeństwo energetyczne, które jest rzeczywiście fundamentalnym zagadnieniem, co widać zwłaszcza teraz, kiedy po uzyskaniu zgody na dokończenie gazociągu Nord Stream 2 i de facto dokończeniu Nord Stream 2 Gazprom nagle spowodował podniesienie cen gazu. Więc to jest pokaz dla całej zachodniej Europy, co to znaczy miękkość wobec takiego koncernu, który tak naprawdę nie kieruje się regułami rynkowymi, tylko kieruje się regułami politycznymi. To jest po prostu narzędzie polityczno-gospodarcze Rosji, Władimira Putina. I tak Gazprom działa. Jeśli ktoś miał złudzenia na zachodzie Europy jak do tej pory, że to są komercyjne przedsięwzięcia i że to jest komercyjna sprawa, no to widzi, że z komercją to nie ma wiele wspólnego. To jest po prostu brutalna polityka. To jest pokaz tego, w jaki sposób można zdestabilizować sytuację gospodarczą w Europie. Wystarczy włączyć sobie w tej chwili którąkolwiek ze stacji, gdzie są komentarze polityczne, z krajów Unii Europejskiej cały czas jest mowa inflacja, inflacja, bo mamy koronawirusa, który spowodował kryzys, mamy do tego wzrastające ceny gazu, które natychmiast pociągają za sobą wzrost całego szeregu cen innych produktów i usług. Tak to wygląda.

Łyżką dziegciu w beczce miodu pozostają jednak problemy Polaków na Litwie. One może nie są aż tak bardzo istotne, ale jednak trochę psują ten klimat polsko-litewski. Czy uda się coś zrobić, czy uda się pokonać, jak Pan myśli, czy to nastawienie dobre przełoży się na rozwiązanie problemów Polaków na Litwie?Problem chociażby z pisownią nazwisk jest od bardzo dawna i do niedawna się wydawało, że jest on nie do rozwiązania, że nie ma kompletnie woli rozwiązania tego problemu wśród władz litewskich, a dzisiaj powiem tak: wydaje mi się, że dzisiaj ta wola jest. I w końcu są projekty ustaw w tej chwili w Seimasie, jeszcze w tym roku miały być te kwestie rozstrzygnięte. Rozmawiałem na ten temat. I nawet, jeśli okazałoby się, że nie uda się ich rozstrzygnąć w tym roku, ale uda się na przykład do lutego 2022 roku, czyli następnego roku, to i tak ten problem będzie wreszcie rozwiązany. Ja liczę na to, że będzie ta wola ze strony władz litewskich. Rozmawiałem na ten temat z Panem Prezydentem, rozmawiałem na ten temat z Panią Przewodniczącą Parlamentu i mam nadzieję, że to rozwiążemy z pożytkiem dla relacji polsko-litewskich, ale przede wszystkim dla ludzi, bo to jest rzecz najważniejsza. Także bardzo na to liczę. Jest też zaległa ustawa o mniejszościach narodowych, której nie ma. Ale trzeba to załatwiać spokojnie, konsekwentnie, w duchu przyjaźni i takiego pozytywnego wzajemnego nastawienia. Ja cieszę się, bo widzę, że tego pozytywnego nastawienia w naszych relacjach jest naprawdę bardzo dużo. Tu wszyscy rozumieją, że jesteśmy w jakimś sensie spleceni ze sobą pod wieloma względami. Cały czas mówimy, współpracujemy na bardzo wielu płaszczyznach w bardzo wielu formatach. To jest współpraca tak intensywna, jakiej nie było od wielu lat. Moja żona się uśmiechała, że my z Panem Prezydentem Gitanasem Nausėdą i jego małżonką spotkaliśmy się chyba najwięcej razy ze wszystkich w ogóle prezydentów.

Podobno to jest dziesiąte spotkanie.

Tak i jeszcze w dodatku, biorąc pod uwagę dosyć krótki czas, przez który Pan Prezydent pełni swój urząd. Ja się z tego ogromnie cieszę, że nasze relacje sąsiedzkie, braterskie, jak ja to mówię, są w tej chwili tak intensywne i tak dobre. 

Prezydent Nausėda obiecał wsparcie Polsce w sprawie sporu z Komisją Europejską w sprawie praworządności. Czy szukamy wsparcia innych krajów bałtyckich, może też jeszcze innych krajów?

Ja przede wszystkim liczę na to, że przywódcy państw europejskich, z których każdy jednak ceni sobie suwerenność swojego państwa, i jestem przekonany, że tego oczekują także ich narody, zwróci uwagę na to, że tak naprawdę to jest oczywista próba naruszenia polskiej suwerenności przez Komisję Europejską i Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tak, bo jeżeli próbuje się na nas oddziaływać w zakresie poza traktatowym, tam gdzie wprost traktat mówi, że to są kompetencje wewnętrzne, własne państwa członkowskiego, myślę o ustroju wymiaru sprawiedliwości, to znaczy, że po prostu jest próba zagarnięcia w swój arsenał kompetencji, których Komisji Europejskiej i Trybunałowi nikt nie dał. W związku z powyższym ja jestem bardzo usatysfakcjonowany wyrokiem polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który właśnie dokładnie to powiedział, że Polacy zdecydowali się oddać Unii Europejskiej część kompetencji swojego państwa i swoich władz. Zdecydowali się poprzez wstąpienie do Unii Europejskiej, w związku z czym poprzez związanie się traktatami i co potwierdzili w referendum akcesyjnym, wyrażając zgodę na wejście do Unii Europejskiej. Ale tylko w tym zakresie, w którym się zdecydowali, a nie w pełnym zakresie suwerenności polskiej, absolutnie nie. I w tym zakresie Unia Europejska nie ma prawa na nas oddziaływać. I to jej działanie jest właśnie złamaniem traktatów. Jeżeli ktoś tutaj narusza zasadę praworządności, to zasada praworządności jest naruszana przez Komisję Europejską i przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a nie przez Polskę.

Litwa wsparcie to okazuje i obiecuje to wsparcie.

Bo tak naprawdę, jeżeli przywódca myśli o interesach swojego państwa i swojego społeczeństwa, swojego narodu, to wie o tym, że ta suwerenność jest potrzebna. I wie, na czym polega ta umowa europejska, którą myśmy zawarli i na którą myśmy się zgodzili. I też pamięta, do jakiej Unii Europejskiej państwo wstępowało. I wtedy wie o tym, że to Polska ma rację, że racja jest po polskiej stronie i że to jest próba uzurpacji wobec polskich kompetencji i ograniczenia jej suwerenności. Nie chce się na to zgodzić, żeby miał miejsce taki precedens, tak bardzo rażący.

Panie Prezydencie, czego by Pan życzył Polsce, Litwie, Polakom, Litwinom z okazji 230. rocznicy Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów.

Przede wszystkim tego, żebyśmy zawsze byli wobec siebie serdeczni i życzliwi i byli nawzajem dla siebie wsparciem i oparciem. A po drugie rozwoju, rozwoju i jeszcze raz rozwoju pod każdym względem. Spokoju i rozwoju. Tego, żeby nikt nas nie atakował, żeby nikt nam nie szkodził, żebyśmy mogli spokojnie robić swoje, bo to wystarczy. Jesteśmy bardzo pracowici, mamy trudne doświadczenia, wiemy doskonale, jaka jest cena wolności, w związku z czym cenimy ją bardzo. Ciężko pracujemy na swój dobrobyt. Jestem przekonany, że będziemy dynamicznie podnosili poziom życia w naszych krajach, jestem przekonany, że osiągniemy sukces, byleby tylko było bezpiecznie. To są kwestie najważniejsze. Właśnie spokoju, bezpieczeństwa i dynamicznego rozwoju wszystkim nam życzę.

Panie Prezydencie, na Litwie, na Wileńszczyźnie, mówią Oby Panu Bogu na ucho Pana słowa.

Niech Pan Bóg ma w swojej opiece Polskę, niech Pan Bóg ma w swojej opiece Litwę. To wystarczy.

Dziękujemy, Panie Prezydencie.

Rozmawiała: Edyta Maksymowicz

Może Cię zainteresować W Wilnie o bezpieczeństwie regionu Wilno: Pierwsze Damy odwiedziły Narodowy Instytut Raka