Menu rozwijane

20 października 2021

Ewelina Mokrzecka LRT: Panie Prezydencie, przed dwoma tygodniami w całej Polsce odbyły się protesty w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie niezgodności z Konstytucją RP niektórych zapisów unijnych traktatów. Opozycja zarzuca rządzącym polexit, a Prezydent Litwy, Gitanas Nausėda, nawiązując do sporu między Warszawą a Komisją Europejską, powiedział – i tu pozwolę sobie go zacytować: „Mam nadzieję, przede wszystkim jest to kwestia dotycząca Polski i Unii Europejskiej, która mimo wszystko zostanie rozwiązana w ten sposób, żeby obie strony były usatysfakcjonowane”. Na razie Polskę wsparły jedynie Węgry. Czy będzie Pan prosił o wsparcie Prezydenta Gitanasa Nausėdę? I czy w ogóle polexit jest możliwy?

Prezydent RP Andrzej Duda: Przede wszystkim zacznijmy od tego, że w ogóle całe hasło „polexit” to wymyślony w Polsce przez opozycję – można powiedzieć – produkt PR-owy, by straszyć polskie społeczeństwo, by mieć jakiś temat, o którym będzie można mówić, dlatego że Trybunał Konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej nie powiedział niczego nadzwyczajnego.

Kiedyś Polacy zdecydowali, że Polska wchodzi do Unii Europejskiej. Weszliśmy. Związaliśmy się europejskimi traktatami i w tych traktatach jest przewidziane, że oddajemy część naszej suwerenności do decydowania w ramach Unii Europejskiej o pewnych kwestiach. I z tym całkowicie się zgadzamy, co do tego nikt nie ma wątpliwości.

Natomiast poza tym, co zdecydowaliśmy się oddać – poza tym, co polskie społeczeństwo potwierdziło, że oddajemy, głosując w referendum za wejściem do Unii Europejskiej – to są już tylko nasze kompetencje. I to właśnie stwierdził Trybunał Konstytucyjny: że Unia Europejska ma prawo wkraczać w polskie sprawy tylko w tym zakresie, w którym Polska przekazała jej kompetencje. W pozostałym zakresie – nie.

Natomiast w traktatach unijnych wyraźnie jest napisane, że np. kwestia ustroju wymiaru sprawiedliwości w państwie jest kwestią wewnętrzną państwa członkowskiego. Tymczasem od sześciu lat instytucje europejskie – Komisja Europejska, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – cały czas, permanentnie ingerują w kwestie związane z wymiarem sprawiedliwości w Polsce, co jest ewidentnym naruszeniem traktatów, jest ewidentnym naruszeniem praworządności.

To Komisja Europejska i europejski Trybunał naruszają zasadę praworządności wobec Polski. Mam nadzieję, że inne kraje Unii Europejskiej dostrzegą wreszcie problem, który pojawia się w Unii Europejskiej co jakiś czas: a mianowicie to, że instytucje europejskie, np. Komisja Europejska, próbują wywalczyć sobie – wymuszając na państwach członkowskich – więcej kompetencji, niż w rzeczywistości posiadają, czyli dokonać pewnego zawłaszczenia kompetencji.

To jest kolejna próba. Próbowano to już zrobić na różne sposoby. Było kilka takich ofensyw, jeżeli spojrzymy historycznie. Kraje członkowskie broniły się. Mam nadzieję, że i tym razem do tej obrony przyłączą się inne kraje członkowskie, dlatego że dziś Polska traktowana jest przez Komisję Europejską ewidentnie jak chłopiec do bicia.

Wykorzystuje się, że obecne polskie władze w sensie ideologicznym mają odmienne stanowisko od większości polityków Komisji Europejskiej – są to politycy raczej liberalni, raczej lewicowi. Polskie władze nie są ani liberalne, ani lewicowe – są raczej konserwatywne. Jest tu spór ideologiczny i na jego tle próbuje się atakować Polskę i polskie władze na różne sposoby – i to się dzieje permanentnie od kilku lat.

Ale skutkiem tego – jeżeli dalej tak będzie – będzie to, że później te same metody będą stosowane wobec innych państw członkowskich. Bo jeżeli Komisja Europejska raz sobie zawłaszczy pewne prawa, których nie powinna posiadać, to będzie się starała wykorzystywać to dalej. Mam nadzieję, że dziś w państwach członkowskich jest to widoczne.

Natomiast nie ma mowy o żadnym polexicie. Polacy są zadowoleni z członkostwa w Unii Europejskiej, chcemy być członkiem europejskiej wspólnoty cały czas, mamy te same wartości, które ma europejska wspólnota. Ale chcemy, by ona była oparta właśnie na tych wartościach, które stanowiły bazę dla Unii Europejskiej i jej powstania.

Po co powstała Unia Europejska? Aby nie było więcej wojny, takiej tragedii jak II wojna światowa – po to ojcowie założyciele Unii Europejskiej stworzyli tę wspólnotę: jako Wspólnotę Węgla i Stali; jako wspólnotę gospodarczą; jako wspólnotę, w której miały się zacieśniać więzi gospodarcze, które w efekcie miały prowadzić do więzi między narodami.

A nie jako twór, w którym będą narzucane nowe wzorce ideologiczne i nowe tradycje nieznane w państwach członkowskich, niebędące w istocie tradycjami poszczególnych narodów. Pod tym względem właśnie w Unii gwarantowana była niezależność państw i narodów.

Może Cię zainteresować Wystąpienie podczas Litewskiej Narodowej Konferencji Bezpieczeństwa 2021 Para Prezydencka z wizytą w Republice Litewskiej Wystąpienie Prezydenta RP z okazji 230-lecia Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów

Co ma Pan na myśli, mówiąc „ideologiczne wartości”?

Na przykład wartości o charakterze lewicowym, które w Polsce nigdy nie miały miejsca i nigdy nie były przejmowane. Polska zawsze była krajem tolerancyjnym. U nas nigdy nie było prześladowań na żadnym tle.

W krajach Unii Europejskiej były prześladowania np. ludzi o preferencjach seksualnych, natomiast nie w Polsce. W Polsce nie byli prześladowani, nigdy nie było prawa przeciwko takim osobom. U nas jest tolerancja. Zawsze była.

Ale jest to na zasadzie takiej, że to prywatna sprawa człowieka, jego osobista preferencja. Proszę bardzo – to, co on robi w swoim osobistym życiu, w czterech ścianach swojego domu czy mieszkania, to jego prywatna sprawa.

Panie Prezydencie, a strefy wolne od LGBT w Polsce?

To jest bzdura, Pani Redaktor, to jest kłamstwo – nigdy czegoś takiego nie było. Jeden działacz LGBT bardzo radykalny i bardzo agresywny zrobił taką kampanię w internecie, fałszując rzeczywistość. To jest fake news. Nigdy nic takiego nie zostało w Polsce przyjęte. Nigdy w rzeczywistości nie było żadnej strefy wolnej od LGBT. To fake news, całkowita potwarz dla Polski. Nigdy nic takiego nie miało miejsca.

Owszem, samorządy przyjmowały uchwałę o ochronie rodziny – ale przyjmowały uchwałę o ochronie rodziny. Nie było żadnych stref.

Panie Prezydencie, w trakcie swojej wizyty na Cyprze oświadczył Pan, że „jest napór na granicę, podejmujemy wszelkie środki, żeby tę granicę chronić, żeby nie powstał europejski kryzys migracyjny”. Media donoszą, że na granicy – zresztą również na litewskiej – cudzoziemcy, migranci, są wypychani z jednej strony na drugą stronę granicy. Czy Pan czuje wsparcie Unii Europejskiej i krajów partnerskich w tej sprawie? I czy, Panie Prezydencie, my, jako Europejczycy, nie musimy spojrzeć na losy tych ludzi przez pryzmat wartości humanitarnych?

Cały czas spoglądamy na kwestię uchodźstwa przez pryzmat wartości humanitarnych. Uchodźcy to są ci, którzy nie mają warunków do życia w swoim kraju, bo są prześladowani, bo jest wojna, bo mogą stracić życie.

Między innymi dlatego nie tak dawno ewakuowaliśmy z Afganistanu naszymi samolotami 1300 osób, z których spora część obecnie jest w Polsce i w Polsce znalazła schronienie. To dlatego przyjmowaliśmy i przyjmujemy uchodźców z Białorusi prześladowanych przez reżim Łukaszenki. Dlatego nasze granice są otwarte. Dlatego cały czas można było przyjeżdżać do Polski – przyjeżdżali ludzie z Białorusi i Ukrainy. Przecież mamy prawie 2 mln ludzi z Ukrainy, którzy przyjechali; którzy w Polsce na co dzień żyją; którzy w Polsce pracują; którzy – jeżeli trzeba – otrzymują w Polsce także pomoc, wsparcie. Jesteśmy krajem otwartym.

Natomiast dzisiaj na naszej wschodniej granicy polsko-białoruskiej – zresztą podobny problem mają Litwa i Łotwa – mamy kryzys migracyjny, który został wywołany nie przez kogo innego, tylko przez władze białoruskie. To władze białoruskie przyjmują do siebie migrantów – zresztą ci ludzie przylatują samolotami – z krajów Bliskiego Wschodu, potem kierują ich na granicę, najprawdopodobniej zapewniając im transport, a następnie dosłownie pchają ich na zieloną granicę z Polską.

Można zadać pytanie: dlaczego nie kierują tych ludzi na przejścia graniczne? Bo kierują ich w sposób ewidentny. Czemu kierują ich na zieloną granicę? Czemu kierują ich na przejścia nielegalne? To jest zasadnicze pytanie. Po to, by wywołać kryzys. Ten kryzys został wywołany z premedytacją przez reżim Łukaszenki i my się przed tym bronimy.

To jest nasza odpowiedzialność nie tylko wobec polskich obywateli – czy litewskich obywateli na Litwie, czy łotewskich na Łotwie. To także nasza odpowiedzialność przed innymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej, to nasza odpowiedzialność przed innymi państwami strefy Schengen, ponieważ mamy granicę Unii Europejskiej i strefy Schengen. Mamy obowiązek strzec tej granicy – i realizujemy ten obowiązek. Nie dopuszczamy do nielegalnego przekraczania granicy Polski, Unii Europejskiej i strefy Schengen.

Stajemy twardo wobec kryzysu migracyjnego, który z premedytacją jest wywoływany przez Łukaszenkę, twardo mówiąc „nie”. Dlatego że uważamy – i nie mamy żadnych wątpliwości – że jest to próba wywołania kryzysu nie tylko w Polsce, na Litwie czy Łotwie, lecz także próba wywołania kryzysu w Unii Europejskiej. To zemsta Łukaszenki za sankcje, które Unia Europejska na niego nałożyła.

Naszym obowiązkiem jest nie dopuścić do tego, by w Unii Europejskiej powstał taki kryzys. Na razie jest on tylko na granicy, dlatego że trzymamy go wspólnymi siłami. Kto jest odpowiedzialny za trudną sytuację tych ludzi? Ten, kto ich na tę granicę pcha; kto im opowiada, że mogą ją przekroczyć; kto im mówi: „Zaraz za tą granicą są Niemcy”, bo tak wyjaśniają ludzie, którym udało się tę granicę przekroczyć – że Białorusini mówili im, że w tę stronę do Niemiec.

Panie Prezydencie, czy podpisze Pan projekt ustawy dotyczącej budowy muru pomiędzy Polską a Białorusią?

Mamy obowiązek zabezpieczyć tę granicę – zrobić to tak, by to zabezpieczenie było skuteczne. Jeżeli eksperci dojdą do wniosku, że w istniejącej sytuacji tylko i wyłącznie mur czy też dodatkowe wzmocnienie tam bariery elektronicznej przyniesie skutek w postaci rzeczywistych możliwości strzeżenia tej granicy, to będziemy musieli takie decyzje podjąć. I – oczywiście – podejmiemy je odpowiedzialnie jako polskie władze.

Proszę pamiętać, że proces ustawodawczy to najpierw projekt ustawy, który jest przedstawiany zazwyczaj przez rząd. Sądzę, że będzie to projekt rządowy. Głosuje nad tym parlament, a więc większość demokratycznie wybrana. I dopiero wtedy taki projekt trafia do Prezydenta. Jeżeli nie będzie tam niezgodności z konstytucją, uważam, że kwestią bezpieczeństwa jest – za które między innymi jestem odpowiedzialny – by taka skuteczna bariera powstała.

Panie Prezydencie, przenosimy się na grunt polsko-litewski. Chodzi o stosunki polsko-litewskie, które uległy znacznej poprawie za czasów premiera Sauliusa Skvernelisa, który przez wielu polskich komentatorów był nazywany najbardziej propolskim litewskim premierem. Od prawie roku Litwą rządzi liberalno-konserwatywny rząd z Premier Ingridą Šimonytė na czele. I pomimo różnic światopoglądowych Premier wydaje się kontynuować politykę Skvernelisa. Jak Pan ocenia współpracę rządów Polski i Litwy?

Cieszę się, że mamy taką sytuację. Ewidentnie widać, że przyjaźń polsko-litewska, a nawet więcej – będę mówił o tym w parlamencie – braterstwo polsko-litewskie jest niezależne od tego, kto w danym momencie rządzi. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie tak zarówno ze strony litewskiej, jak i polskiej. Bardzo się cieszę, że te stosunki wzajemnie się zacieśniły, że w tych relacjach jest teraz więcej serdeczności i wzajemnego zrozumienia.

Jesteśmy razem w Unii Europejskiej, jesteśmy razem w NATO, tworzymy razem także dodatkowe pola współpracy międzynarodowej, które mają zacieśniać współpracę europejską, np. współpraca w ramach Trójmorza, która ma być dodatkowym wzmacniaczem rozwoju naszej części Unii Europejskiej tu, w Europie Środkowej. Dlatego że to my byliśmy przez wiele lat za żelazną kurtyną i ten rozwój jest u nas zapóźniony w stosunku do tego, co mamy na zachodzie Europy, jeśli chodzi o infrastrukturę. Właśnie temu ma służyć Trójmorze.

Ogromnie się cieszę, że Litwa aktywnie współpracuje tu i z Polską, i z innymi krajami Trójmorza. To dla mnie wielka radość. Budujemy łączące nas nowe rozwiązania infrastrukturalne: Via Baltica, Via Carpatia; interkonektor gazowy między Polską a Litwą; połączenia energetyczne. Wydaje mi się, że to stwarza piękną perspektywę dalszej współpracy.

Wspólnie budujemy nasze bezpieczeństwo, jesteśmy razem w NATO – w ramach NATO w bukaresztańskiej dziewiątce, gdzie właśnie też w ramach Europy Środkowej współpracujemy ze sobą, proponując Sojuszowi Północnoatlantyckiemu różne rozwiązania dotyczące naszej części Europy i wzmacniania tu bezpieczeństwa.

Więc tych płaszczyzn bliskiej współpracy i także kontaktów władz jest dziś bardzo wiele. Wczoraj z żoną liczyliśmy, że nasze kontakty z litewską Parą Prezydencką – moje z Panem Prezydentem Gitanasem Nausėdą – są chyba najczęstsze, jakie mam w ogóle ze wszystkimi prezydentami.

Cieszę się, że ta przyjaźń dzisiaj jest i cieszę się, że możemy teraz, w tych dniach, być tu, w Wilnie, i wspólnie upamiętnić Zaręczenie Wzajemne Obojga Narodów, które kiedyś miało miejsce wraz z Konstytucją 3 maja i które pokazywało, że nie tylko potrafimy razem ze sobą żyć i osiągać wspólne cele ważne dla obydwu naszych narodów, dla obydwu naszych państw, ale przede wszystkim, że potrafimy budować wielki twór europejski – często się mówi, że unia polsko-litewska była pierwowzorem Unii Europejskiej – nacechowany jak na owe czasy niesłychaną tolerancją, oparty na silnych, nowoczesnych podstawach prawnych, przez długi czas bardzo mocnych.

Wspólnie byliśmy potęgą europejską. Powinniśmy na to patrzeć i wyciągać z tego wnioski, że przez wiele lat, zanim nie podjęto złych decyzji, decyzja, by stworzyć unię polsko-litewską, zacieśnić wzajemne więzy, spowodowała, że staliśmy się potęgą na skalę europejską i światową. Warto wyciągnąć z tego wnioski.

Panie Prezydencie, sytuacja litewskich Polaków zawsze była kością niezgody między Wilnem a Warszawą. Jak Pan ocenia obecnie sytuację Polaków na Litwie pomimo wciąż niezrealizowanych tzw. polskich postulatów, czyli pisownia imion i nazwisk, zwrot ziemi, nazewnictwo miejscowości w dwóch językach?

Oczywiście są kwestie, które nie są łatwe. Ale chcę bardzo mocno podkreślić, że teraz, w tej chwili, na Litwie nie tylko dużo się o tym mówi – w sensie pozytywnym – lecz także są bardzo wyraźne deklaracje władz litewskich, rządzących w tej chwili ugrupowań. Ma powstać nowa ustawa dotycząca mniejszości narodowych. Mam nadzieję, że taka ustawa powstanie.

Jest też kwestia rzeczywiście pisowni nazwisk w tej chwili – można powiedzieć – na stole debaty politycznej. Oczywiście będę namawiał Pana Prezydenta, będę namawiał Panią Premier, by udzielili tym projektom wsparcia. I mam nadzieję, że one w sposób spokojny zostaną przyjęte. Nie mam tu żadnych większych oczekiwań. Cieszę się, że ta sprawa jest, że jest realizowana. Będę zadowolony, jeżeli zostanie zrealizowana, bo jest to rzeczywiście ważne dla Polaków.

Mogę powiedzieć tylko tyle: po drugiej stronie naszej granicy – na szczęście dziś symbolicznej – mniejszość litewska ma zapewnione wszystkie te prawa i możliwości. Mam nadzieję, że jeżeli chodzi o mniejszość polską będzie tak samo.

Bardzo mocno chcę podkreślić, że mam nadzieję, że mieszkający tu Polacy będą przede wszystkim lojalnymi obywatelami litewskiego państwa, bo to jest rzecz najważniejsza.

Dziękuję, Panie Prezydencie.