Menu rozwijane

25 czerwca 2020
Z Prezydentem rozmawia Bogdan Rymanowski
o1819343418.jpg

Dobry wieczór, Bogdan Rymanowski. Witam Państwa z Pałacu Prezydenckiego. Witam serdecznie Prezydenta Andrzeja Dudę, dobry wieczór, witam serdecznie.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Dobry wieczór, witam bardzo serdecznie telewidzów.

Panie Prezydencie, jesteśmy myślami i modlitwami z rodzinami, bliskimi ofiar tego dzisiejszego strasznego wypadku w Warszawie. Czy wszystkie służby państwowe, czy wszystkie służby miejskie stanęły na wysokości zadania i ofiary mogą liczyć na pomoc?

Może Cię zainteresować Andrzej Duda „Gościem Wydarzeń” w Polsat News Tak, tego jestem pewien, ponieważ dostałem cały szereg meldunków i odbyłem rozmowy i z Panem Wojewodą Radziwiłłem, i z Komendantem Głównym Straży Pożarnej, i z Ministrami – Ministrem Kamińskim i Ministrem Szumowskim. Wiem, że praca służb została przez nich wszystkich oceniona bardzo wysoko. Służby zjawiły się błyskawicznie, pierwsza karetka była po dwóch minutach. W związku z powyższym to bardzo szybko od czasu zawiadomienia.

I rozumiem, że tu jest pełna współpraca z Panem Prezydentem Trzaskowskim, służbami miejskimi?

Tak, oczywiście, wszystkie służby spisały się znakomicie w tej trudnej sytuacji. Bardzo dobrze zadziałał system – jak mnie poinformowano. Bardzo dobrze też rozdysponowano do różnych szpitali osoby poszkodowane, w związku z czym nigdzie nie stworzył się żaden, nawet najmniejszy korek – gdyby było wielu poszkodowanych w jednym miejscu, to mówiono mi, że mógłby być problem z szybkością zaopatrywania, a tak, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Warszawa jest ogromnym miastem, w związku z powyższym szpitali jest dużo i rzeczywiście mądrze tu zadysponowano.

Widać, że służby mają dobrze opracowaną strategię działania w takich sytuacjach. Tak że służby zadziałały bardzo sprawnie – Policja, Straż Pożarna, oczywiście ratownicy, przede wszystkim pogotowia ratunkowego, dyspozytorzy. Bardzo serdecznie wszystkim za tę akcję dziękuję.

Dla mnie był to szczególnie trudny moment, bo dopiero co wylądowałem ze Stanów Zjednoczonych, miałem tu spotkanie z wielkim amerykańskim biznesem, który inwestuje w Polsce, z przedstawicielami wielkich amerykańskich firm. Dopiero co skończyliśmy to spotkanie, była krótka konferencja prasowa i jechałem do Radomia, bo miałem tam dziś uczcić ofiary i wszystkich, którzy wtedy uczestniczyli w radomskim zrywie z Czerwca ’76 roku.

Dosłownie byłem jedną nogą w samochodzie i nagle patrzę – dzwoni telefon alarmowy z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W związku z czym go odebrałem, poinformowano mnie, że w tym momencie doszło do zdarzenia na moście – że autobus spadł z mostu i nie wiedzą, co się stało. Czy to był np. zamach terrorystyczny? Czy był to wypadek? Bardzo proszą, bym się wstrzymał, ponieważ w ogóle nie są w stanie określić poziomu bezpieczeństwa itd., żebym jeszcze na razie nie jechał.

Nie ukrywam, że sytuacja była dla mnie szokująca, w tamtym momencie jeszcze nie było o tym wiadomo w mediach. Więc od razu chwyciłem za telefon i zacząłem dzwonić właśnie do Ministra Kamińskiego, później do Pana Ministra Szumowskiego, by błyskawicznie poprosić ich o natychmiastowy nadzór nad całą sytuacją. Później rozmawiałem z Komendantem Głównym Straży Pożarnej, który miał całkowicie bieżącą informację z miejsca zdarzenia i przekazywał mi, jak to wygląda. Później dojechał Pan Wojewoda Radziwiłł. Więc rzeczywiście byłem cały czas w bieżącej świadomości, co się stało.

Panie Prezydencie, miejmy nadzieję, że te wszystkie osoby, które są w ciężkim stanie, z tego wyjdą. Wszyscy jesteśmy razem z nimi, razem z ich rodzinami.

Nawiązując do Pańskiego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Jeden z Pańskich rywali powiedział wczoraj, że wyborów w Polsce nie wygrywa się w Waszyngtonie, tylko wygrywa się je w Końskich. Czy Pan nie żałuje, że Pan stracił jeden dzień kampanii, a w zamian za to miał Pan spotkanie z Donaldem Trumpem?

W Końskich byłem wcześniej w tej kampanii. Pojechałem do Waszyngtonu na zaproszenie Pana Prezydenta Donalda Trumpa na samym końcu. Bardzo się cieszę, że jako pierwszy Prezydent zostałem zaproszony do Waszyngtonu po przerwie spowodowanej tzw. lockdownem, jak to mówią w Ameryce. Myślę, że był to ważny sygnał, jeżeli chodzi o relacje pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi.

Ale też myślę, że można to odczytywać jako ważny sygnał, gdzie są zwrócone oczy Waszyngtonu – to znaczy, że są one zwrócone na Europę. Przecież jesteśmy nie tylko krajem europejskim, lecz także krajem członkowskim Unii Europejskiej, jesteśmy europejskim krajem NATO.

I to, że właśnie Prezydent europejskiego kraju, kraju w Unii Europejskiej, kraju natowskiego jest zaproszony jako pierwszy, to w ogóle ważny sygnał geopolityczny, jeżeli chodzi o to, jak będą Stany Zjednoczone – prawdopodobnie – prowadziły dalej politykę. Myślę, że jest to dobry sygnał nie tylko dla mnie. Część prasy na Zachodzie też tak to potraktowała. Przyjąłem to z satysfakcją. Rzeczywiście dużo rozmawialiśmy z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem o sprawach europejskich.

A nie jest Pan – Panie Prezydencie – lekko rozczarowany, że… No bo miałem takie wrażenie, że wszyscy czekali na jakieś konkrety, że Pan przywiezie zapewnienie Pana Prezydenta Trumpa o tym, że w najbliższych miesiącach, a może pół roku, przybędzie do Polski kolejny tysiąc amerykańskich żołnierzy. Nie ma takich zapewnień, nie ma takich konkretów. Dlaczego tych konkretów nie ma?

Bo w tej chwili realizujemy z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem i ze Stanami Zjednoczonymi umowę, nawet dwie, które zostały zawarte w zeszłym roku. Najpierw trzeba przyjąć wstępne postanowienia, potem się negocjuje, potem się podpisuje umowę, a następnie się ją wykonuje.

Wykonujemy w tej chwili dwie umowy o relokacji w Polsce tysiąca dodatkowych amerykańskich żołnierzy – obok tego, co już wcześniej było. Oni w tej chwili stopniowo przybywają do Polski. Podpisaliśmy dwie umowy: o tym, że przyjadą, że będzie ich tysiąc, i podpisaliśmy również umowę, gdzie będą stacjonować.

A to, by jeszcze zwiększył się kontyngent amerykański w Polsce – a więc żeby amerykańskich żołnierzy było jeszcze więcej – wymaga kolejnych uzgodnień. Ponieważ Pan Prezydent Donald Trump w ostatnich dniach, tuż przed moją wizytą, powiedział, że chce wycofywać amerykańskie oddziały z Niemiec, w związku z powyższym pierwsze, co zrobiłem, to była moja rozmowa z Sekretarzem Generalnym NATO, Panem Jensem Stoltenbergiem, dlatego że chciałem z nim ustalić, jakie zająć stanowisko również jako członek Sojuszu Północnoatlantyckiego.

I dostał Pan błogosławieństwo ze strony Stoltenberga: „Panie Prezydencie, jedzie Pan tam w naszym imieniu, proszę walczyć o spójność NATO”?

Nie w imieniu NATO, bo od reprezentowania NATO jest przecież pan Jens Stoltenberg jako Sekretarz Generalny. A ja przecież jechałem jako członek NATO do członka NATO, jakim są Stany Zjednoczone. Natomiast jeżeli chodzi o Europę, nasze przesłanie było tu jednoznaczne, uzgodnione właśnie z Sekretarzem Generalnym: przede wszystkim zależy nam na tym, by amerykańskie jednostki wojskowe nie zostały zabrane z Europy, dlatego że są one dziś elementem bezpieczeństwa architektury europejskiej.

Ich zabranie na Daleki Wschód albo do Stanów Zjednoczonych oznacza osłabienie bezpieczeństwa Europy. W związku z powyższym najistotniejsze jest to, by żołnierze pozostali. Gdzie pozostaną? To już zdecydują władze Stanów Zjednoczonych, no i – oczywiście – państwa, w których ewentualnie mogliby przebywać.

Cieszę się, że byłem właśnie pierwszym Prezydentem, który mógł na ten temat rozmawiać, bo mogłem powiedzieć, że my – jako Polska – jesteśmy gotowi przyjąć żołnierzy amerykańskich, i spotkało się to z aprobatą Pana Prezydenta Donalda Trumpa.

Z jednej strony mamy znakomite relacje ze Stanami Zjednoczonymi – wspaniale, tak. Ale z drugiej strony – mamy też partnera w postaci Niemiec. To jeden z najważniejszych partnerów gospodarczych. To bardzo grząski… może inaczej – bardzo delikatna sprawa. Jak Pan zamierza to rozegrać jako Prezydent, żeby Niemcy nie poczuły się urażone właśnie ze względu na to, że moglibyśmy czy deklarujemy, że możemy przyjąć wojska, które wyjdą z Niemiec?

Lepiej, żeby ci żołnierze wyjechali w ogóle z Europy, tak? Bo wtedy musielibyśmy myśleć w ten sposób: nie wolno zrobić tu przykrości naszemu dobremu zresztą sąsiadowi, Niemcom, jeżeli Amerykanie podejmują decyzję, że zabierają wojska z Niemiec, to lepiej, aby zabrali je w ogóle z Europy, niż aby je zatrzymać gdzie indziej, choćby także dla naszego wspólnego bezpieczeństwa, również niemieckiego, na wypadek jakiejkolwiek agresji na kraje europejskie.

No wydaje mi się, że jednak nie. Wydaje mi się, że jeżeli decyzja władz Stanów Zjednoczonych, Pana Prezydenta Donalda Trumpa będzie taka, że zabierają swoje oddziały wojskowe – czy ich część – z Niemiec, to nasz krok powinien być taki: jednak mimo wszystko chcielibyśmy, by zostały w Europie. No i teraz trzeba ze Stanami Zjednoczonymi uzgodnić, gdzie mogłyby stacjonować, które kraje są zainteresowane. Ja takie zainteresowanie ze strony polskiej zgłosiłem.

Ale nigdy nie domagałem się, by jakieś wojska z Niemiec przyjeżdżały do Polski. Nie! Najpierw była deklaracja Pana Prezydenta Donalda Trumpa, że zamierza wycofywać oddziały, a dopiero potem była moja propozycja, by jednak zostawić je w Europie, i jeżeli mogliby zostać w Europie, to w takim razie proponuję, by przyjechali do nas, na pewno zostaną gościnnie przyjęci.

Kolejny temat rozmów to kwestia technologii amerykańskiej, jeśli chodzi o budowę w Polsce elektrowni atomowej. Pański najgroźniejszy rywal – Rafał Trzaskowski – dzisiaj pytał publicznie: czy nie powinna w tej sprawie odbyć się debata ze społeczeństwem? Czy przed podjęciem decyzji o budowie elektrowni atomowej nie powinno się na ten temat porozmawiać w parlamencie? I kolejne pytanie Rafała Trzaskowskiego jest takie: czy z elektrownią jądrową wybudowaną przy pomocy amerykańskiej technologii będzie tak, jak z elektrownią w Ostrołęce, gdzie są dwa betonowe kikuty?

Przede wszystkim elektrownia w Ostrołęce będzie nadal realizowana, choć – o ile mi wiadomo – technologia, która będzie wykorzystywana do produkcji tam energii elektrycznej, zostanie zmieniona. I dobrze, bo na pewno dzięki temu będzie to produkcja bardziej bezpieczna dla klimatu. W związku z powyższym myślę, że jest to słuszna decyzja – to pierwsza sprawa.

Proponowałbym, aby Pan Trzaskowski nie histeryzował. Rozumiem, że mamy kampanię, ale temat polskiego miksu energetycznego jest jasny i znany od dawna, bo co najmniej od dwóch lat o tym mówimy.

Pan uważa, że to jest histeria? Może to jest kwestia tak naprawdę wiedzy? Tego, gdzie mają te elektrownie powstać?

To niedobrze świadczy o tym, aby na ten temat nie było wiedzy, że taka kwestia w ogóle jest dyskutowana ze Stanami Zjednoczonymi, i to już od dwóch lat – pracuje nad tym Pan Minister Piotr Naimski. Bo niecały rok temu zostało podpisane porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi w tej sprawie. W związku z powyższym są to prace, które trwają długo, one nigdy nie były utajnione. Widzę, że jest tu ewidentne prowadzenie kampanii wyborczej przeciwko tak naprawdę – w moim przekonaniu – dzisiaj interesom Polski.

Wszystko jest kampanią, Panie Prezydencie.

Wiem, dlatego podchodzę…

Opozycja mówi też, że sam Pański wyjazd do Stanów Zjednoczonych to jest tak naprawdę kampanijna ustawka. I nawet uważają, że te słowa Pana Prezydenta Trumpa ze wspólnej konferencji prasowej z Panem o tym, że życzy Panu sukcesu – czy liczy na to, że Pan odniesie sukces – to jest ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski.

Współpraca z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem bardzo dobrze mi się układa. Dzięki temu sprawy polskie są prowadzone – jeżeli chodzi o relacje ze Stanami Zjednoczonymi – chyba jak nigdy dotąd. Również życzę Panu Prezydentowi Donaldowi Trumpowi wszelkiego powodzenia, bo według mnie jest to polityka, która sprzyja mojemu krajowi – ta polityka, którą realizuje Pan Prezydent Donald Trump. I to jest dla mnie najważniejsze. Więc życzę Panu Prezydentowi wszelkiego powodzenia.

Natomiast chcę zwrócić uwagę wszystkim oponentom, że to Pan Prezydent Donald Trump wysłał zaproszenie do Polski dla mnie do tych odwiedzin i że sprawy relacji ze Stanami Zjednoczonymi zawsze były tematem ponad bieżącą polityką wewnątrzkrajową. I chciałbym, aby takie zostały. Bo to największa potęga gospodarcza i militarna świata, dobrze mieć takiego sojusznika. Więc wolałbym, aby przez jakieś kampanijne zagrywki jednak nie ingerować w te relacje.

Panie Prezydencie, a co z lokalizacjami? Pan już wie, gdzie ta elektrownia atomowa stanie? Bo opozycja żąda informacji, gdzie będą te generatory i reaktory.

Ależ – oczywiście – wszystkie informacje będą publiczne. Na razie trwała dyskusja i zapoznanie się z kwestiami technologicznymi, z firmami, które w ogóle w Stanach Zjednoczonych cokolwiek w tym zakresie oferują. Nie ma ich wiele, więc zaczęły się rozmowy z firmami.

Natomiast prowadzenie badań dopiero ma się zacząć, do tego trzeba zawrzeć umowę, która w tej chwili jest przedmiotem negocjacji – o tej umowie również rozmawialiśmy wczoraj z Panem Prezydentem Donaldem Trumpem.

To jest kwestia miesięcy zawarcie takiej umowy?

Myślę, że tak. I dopiero wówczas będą mogły się rozpocząć prace badawcze i planistyczne – i wtedy będzie kwestia tego…

Czyli na razie nie wiemy, gdzie ta elektrownia atomowa będzie w Polsce?

Nie jestem w stanie wskazać miejsca, gdzie ta elektrownia będzie w Polsce. Na razie są to bardzo wstępne działania. Ale rzeczywiście już o tyle skonkretyzowane, że nie jest to tylko nasze zapoznawanie się i ogólne pytanie „czy?”, tylko już na ogóle pytanie „czy?” padła odpowiedź, że „tak”, i proponujemy „to”, ale w związku z tym trzeba zobaczyć, jakie warunki i w którym miejscu w Polsce musiałyby zostać spełnione.

Ale czy Pan, Panie Prezydencie, rozmawiał z Donaldem Trumpem na temat ewentualnego przeniesienia amerykańskiej broni jądrowej na polskie terytorium?

Nie, nigdy to nie było przedmiotem rozmowy. Nigdy takiej rozmowy nie inicjował ani Pan Prezydent Donald Trump, ani ja również takiej rozmowy nie inicjowałem. To nigdy nie było…

Czyli w ogóle o czymś takim Pan nie myśli?

Nie było to nigdy przedmiotem rozmowy między nami.

A Pana zdaniem to byłby dobry pomysł?

Tu rzeczywiście trzeba by zapytać Polaków o zgodę, gdyby ze strony amerykańskiej w ogóle padła taka propozycja. Ale nigdy nie padła, w związku z czym na razie problem nie występuje.

Co ze szczepionką na koronawirusa? Czy jest szansa na to, że gdy Amerykanie, amerykańskie firmy tę szczepionkę wyprodukują, ona natychmiast trafi do Polski?

Przede wszystkim rozmawiamy jednak o kilku wariantach, bo nie jest to tylko kwestia szczepionki, lecz także kwestia leku czy wręcz leków. Wczoraj odbyliśmy rzeczywiście bardzo długą rozmowę na temat koronawirusa. Cała sytuacja związana z koronawirusem – i od strony zdrowotnej, i gospodarczej – w ogóle była dużą częścią tego spotkania. Opisywałem szczegółowo Panu Prezydentowi Donaldowi Trumpowi i także jego współpracownikom, jak wyglądała sytuacja, jakie podejmowaliśmy środki, jakie to w Polsce przyniosło rezultaty w porównaniu z innymi krajami europejskimi.

Rozmawialiśmy również m.in. właśnie o badaniach. Wiem, że są one prowadzone w Stanach Zjednoczonych. Ale są one prowadzone – jak mówił Pan Prezydent Donald Trump – w kilku kierunkach, m.in. w kierunku szczepionek, ale i leków przeciwko koronawirusowi.

Poprosiłem tylko Pana Prezydenta Trumpa, by jeszcze zintensyfikować – w stosunku do tego, co już ma miejsce – współpracę w dziedzinie badań pomiędzy naszymi a amerykańskimi naukowcami w tej kwestii, ponieważ bardzo wielu Polaków już dziś jest obecnych w laboratoriach w Stanach Zjednoczonych i tam pracuje, w różnych miejscach. Wiem, bo sam także mam z nimi kontakty, choćby przez Narodową Radę Rozwoju.

W związku z powyższym chciałbym, aby dołączyły do tego również polskie ośrodki – by w efekcie remedium na koronawirusa było także naszym udziałem. Bo w sposób oczywisty – jeżeli będziemy mieli w tym udział – będziemy mieli także w zdecydowanie lepszej kolejności udział w możliwości korzystania z tego.

A chciałbym, aby polscy obywatele mogli jak najszybciej z tego skorzystać – oczywiście wszyscy, którzy będą chcieli skorzystać z tego remedium. Powtarzam: nie jestem w stanie w tej chwili powiedzieć, co to będzie – czy lek, czy szczepionka. Ale żeby ci, którzy chcą skorzystać, mogli się w ten sposób zabezpieczyć przed koronawirusem.

Panie Prezydencie, jeszcze przed nami – przed Panem właściwie i przed Pańskimi rywalami – kilkadziesiąt godzin kampanii prezydenckiej. Pojawiły się w ostatnich dniach takie sondaże, które mówią o tym, że w drugiej turze wyborów Pan przegrywa. Czy boi się Pan porażki?

Zawsze mam taką zasadę – zwłaszcza od poprzednich wyborów prezydenckich, które wygrałem, w których przed pierwszą turą żaden sondaż nie wskazywał mojego zwycięstwa, a przed drugą turą, czyli ostatecznym rozstrzygnięciem, jeden w ostatniej chwili pokazał, że wygram wybory – że z ogromnym dystansem podchodzę do wszelkich sondaży. Uważam, że bardzo często jest to gra sondażowa, że jest to również próba manipulowania wyborcami.

Ale Pański sztab robi badania wewnętrze. Robią to sztaby rywali. To jest naturalna technologia, jeśli chodzi o kampanię.

Nie wierzę w żadne badania, które są prowadzone, i w żadne ich wyniki. Dla mnie sondażem są wybory, sondaż jest przy urnach – wtedy, gdy obywatele podejmują decyzję i wrzucają swoje głosy do urn. Wtedy następuje rzeczywisty sondaż i widać prawdziwe poparcie.

A ja mam prostą zasadę: robię swoje. Mam ten luksus, że jeżdżąc dzisiaj po całej Polsce i spotykając się z moimi rodakami – tak samo jak robiłem to przez ostatnie pięć lat – mogę spokojnie patrzeć im w oczy, bo wszystkie swoje najpoważniejsze zobowiązania wyborcze, co do których zresztą dzisiejsi oponenci krzyczeli, że to jest nie do zrealizowania i że rozwali polski budżet – zrealizowałem.

No, Panie Prezydencie, nie wszystkie obietnice wyborcze Pan zrealizował.

Wszystkie najważniejsze…

No tak.

…które dzisiaj doprowadziły do tego, że zmieniło się życie Polaków – zostały zrealizowane. Dzisiaj jest obniżony wiek emerytalny, co obiecywałem. Jest 500+. Są inne świadczenia społeczne.

Ale Rafał Trzaskowski deklaruje od wielu tygodni: nie ma mowy o tym, byśmy zrezygnowali, kiedy ja będę Prezydentem, z 500+. Nie ma mowy o tym, żebyśmy w jakikolwiek sposób zmieniali wiek emerytalny. Właściwie Rafał Trzaskowski wszystkie Pańskie postulaty uważa za swoje. Może lepiej dla Polski byłoby, gdyby w Pałacu Prezydenckim był ktoś z opozycji, który by patrzył na ręce rządowi PiS?

Jeżeli Pan Rafał Trzaskowski, kandydat w wyborach Platformy Obywatelskiej, nie ma swojego programu – a nie ma, bo go nie przedstawił – tylko chce realizować mój program, to w takim razie pytam wyborców: dlaczego Państwo nie uważają, że ja, który sprawdziłem się przez pięć lat, będę dobrze prowadził polskie sprawy, jak były do tej pory dobrze prowadzone?

Mamy dziś dobre relacje z największym sojusznikiem – ze Stanami Zjednoczonymi. Wiele rodzin ma bardzo dalece poprawiony byt dzięki tym pięciu latom, a teraz trzeba prowadzić ambitną, odważną politykę, także na arenie międzynarodowej. Zdobyłem doświadczenie, pokazałem się, dziś patrzę moim rodakom prosto w oczy i otwarcie.

Jest Pan lepszy niż Rafał Trzaskowski?

Uważam, że zdecydowanie tak. Nie mam żadnych wątpliwości.

Niebawem się przekonamy, co na ten temat myślą miliony Polaków – wyborcy.

Bardzo Panu dziękuję, Panie Prezydencie, za tę rozmowę. I – oczywiście – zapraszamy wszystkich Państwa do głosowania w niedzielę. Bo warto zagłosować.

Przede wszystkim dotrzymałem moich zobowiązań – i to jest dla mnie najistotniejsze. Mogę patrzeć moim wyborcom spokojnie w oczy, rozmawiamy o tym na bieżąco.

Musimy już kończyć.

Podchodzę do tych wyborów bardzo spokojnie – robię swoje. Polska mnie nie męczy.

Bardzo dziękuję, Prezydent Andrzej Duda. Bardzo Panu dziękuję. Dziękuję także Państwu. To był „Gość Wydarzeń”, dziękuję. I do zobaczenia.