Menu rozwijane

04 lipca 2022

Piotr Witwicki, Polsat News: Zapraszam na specjalne wydanie „Gościa Wydarzeń” w Pałacu Prezydenckim z Prezydentem Andrzejem Dudą świeżo po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Kłaniam się, Panie Prezydencie.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Witam naszych widzów.

Panie Prezydencie, wiem, że panowała zgoda, niezwykłe wręcz porozumienie jak na takie spotkanie, ale z drugiej strony – nie było Donalda Tuska, nie było Jarosława Kaczyńskiego, no i też porozumienie było.

Przede wszystkim chcę powiedzieć tak: zapewnić, a zarazem uspokoić wszystkich naszych rodaków, którzy potencjalnie mogliby być zaniepokojeni, że w sprawach bezpieczeństwa w Polsce są jakieś kłótnie, że zasadnicze tematy są przedmiotem jakichś politycznych starć. Nie – żadne tematy związane z bezpieczeństwem nie są tematem politycznych starć, to było bardzo dobre spotkanie.

Tak jak szczyt NATO w Madrycie pokazał jedność, tak dzisiejsze spotkanie całej naszej sceny politycznej w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego na moje zaproszenie na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego pokazało, że w Polsce w sprawach bezpieczeństwa – tego, co tak ważne dla nas wszystkich – scena polityczna nie jest absolutnie podzielona. Wszyscy są zgodni co do głównych kierunków, co do tego, w jaki sposób państwo polskie powinno działać, w jaki sposób w tej chwili powinny działać władze polskiego państwa.

Oczywiście dyskutowaliśmy na temat różnych szczegółów, praktycznie wszyscy zabierali głos i wyrażali swoje zdanie, ale mogę powiedzieć tak: było to absolutnie poważne podejście wszystkich uczestników tego spotkania, tej debaty.

Dla mnie, jako Prezydenta Rzeczypospolitej, który szuka jedności właśnie w ważnych sprawach, to jest doskonała wiadomość i bardzo się z tego cieszę, że nasi politycy prezentują tak poważne podejście i właśnie w tych tak bardzo delikatnych, a ważnych kwestiach nie ma u nas podziałów i kłótni.

Pan Prezydent wracał z tego spotkania, bo ono było w Belwederze, ja w tak zwanym międzyczasie obdzwoniłem jego uczestników. I mówią o tym, że dużym i ważnym problemem, no i przede wszystkim przedmiotem dużego zaniepokojenia jest dość bierna postawa Unii Europejskiej, ale również to, że Unia powoli zapomina – w odróżnieniu od USA czy Wielkiej Brytanii – o tym, co dzieje się w Ukrainie.

Oddzielmy od siebie kilka kwestii. Sama Unia Europejska jako taka – jeżeli chcemy brać to z punktu widzenia instytucjonalnego – zachowała się wobec Ukrainy w sposób bardzo odpowiedzialny i, powiedziałbym, życzliwy. Dlatego że przecież nie tak dawno, dosłownie kilka dni temu, Rada Europejska podjęła decyzję o przyznaniu Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej.

Apelowałem o to dosłownie trzy dni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę – jeszcze w lutym – aby jak najszybciej, w takim ekstraprzyspieszonym trybie przyznać Ukrainie ten status kandydata. Argumentowałem przez cały czas, że to ma ogromne znaczenie psychologiczne dla obrońców Ukrainy. Obiecałem zresztą później Prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, że będę osobiście o to zabiegał podczas moich spotkań z europejskimi liderami, z prezydentami innych krajów i przedstawicielami świata polityki w krajach Unii Europejskiej, aby właśnie ten status został Ukrainie przyznany. I dla mnie jest wielką satysfakcją, że został przyznany, bo taka była decyzja Rady Europejskiej. Czyli śmiało można powiedzieć, że właśnie Unia Europejska dała Ukrainie zielone światło – i to jest ważny sygnał.

Natomiast oczywiście, że różnie jest z tą skalą pomocy, jaka jest Ukrainie udzielana przez poszczególne kraje – czy to NATO, czy Unii Europejskiej. Ale śmiało można mówić, że w znaczeniu gremialnym zarówno Unia Europejska, jak i NATO mówią jednym głosem. I jedna, i druga organizacja jest absolutnie za Ukrainą i udziela Ukrainie wsparcia.

No tak, gdy patrzymy na tę tabelkę, gdzie pokazane jest wsparcie poszczególnych krajów, to możemy się cieszyć, że Polska jest tak wysoko, no bo to świadczy o naszym niezwykłym zaangażowaniu i chęci pomocy. Z drugiej strony, pytanie: gdzie są inne kraje europejskie, gdzie są tam Niemcy, przy takich możliwościach? – jest jak najbardziej zasadne.

Znów chcę wrócić i powiedzieć tak: my rzeczywiście udzielamy pomocy Ukrainie. Ta nasza pomoc, patrząc finansowo i rzeczowo, jest na drugim miejscu za pomocą udzielaną przez Stany Zjednoczone. Tylko na samą pomoc militarną wydatkowaliśmy już ponad 1 mld 600 mln dolarów – i to jest rzeczywiście bardzo dużo.

Ale co chcę podkreślić: mamy tutaj zgodność na polskiej scenie politycznej. Od samego początku, od pierwszej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którą zwołałem w związku z rosyjską agresją na Ukrainę, cała scena polityczna mówi tutaj jednym głosem, nie jesteśmy podzieleni.

I dzisiaj też wszyscy potwierdzali, że tak – to jest właściwy kierunek polityki. Więc działamy tutaj razem i rzeczywiście działamy skutecznie – i to jest doceniane zarówno przez naszych partnerów z NATO, jak również przede wszystkim, co dla nas ważne, przez samych Ukraińców i władze Ukrainy. Na każdym kroku mamy z ich strony podziękowania.

No ale przede wszystkim ta pomoc umożliwia im obronę ukraińskiego terytorium, obronę przeciwko rosyjskiej agresji. Z punktu widzenia naszych, polskich interesów jest to kwestia najważniejsza – że Ukraińcy, broniąc swojego terytorium, cały czas trzymają rosyjską armię z dala jednak od naszych granic.

Pan Prezydent podkreśla teraz, że opozycja mówi jednym głosem, że wszyscy jesteście razem. To ja przypomnę, że Donald Tusk chwilę po ustaleniach szczytu w Madrycie mówił o tym, że to, z czym przyjechała Polska, było mało ambitne i że jest właściwie zaniepokojony tymi ustaleniami. To usłyszał Pan dziś inny głos?

Dzisiaj rozmawiałem, zaprosiłem dzisiaj tych polityków, przedstawicieli opozycji, przede wszystkim tych, którzy zasiadają w polskim parlamencie – są odpowiedzialnymi politykami, rozumieją tę sytuację i rozumieją swoją niezwykle ważną rolę jako ci, którzy są współdecydującymi dzisiaj o bardzo ważnych polskich sprawach formalnie, dlatego że pełnią swoje urzędy, piastują mandaty z wyboru polskiego społeczeństwa.

To są bardzo poważni politycy, okazali się tacy od samego początku, jak się spotykamy teraz, w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. I dzisiaj widziałem tę samą, bardzo konstruktywną, bardzo propaństwową z ich strony postawę, z wyczuleniem na kwestię właśnie bezpieczeństwa Polski, bezpieczeństwa naszego społeczeństwa, odpowiedzialności za budowanie bezpieczeństwa w naszej części Europy, za wzmacnianie polskiej armii, za kwestię naszego potencjału, za obecność sojuszniczą w Polsce. To było bardzo dobre spotkanie z poważnymi ludźmi.

No tak, ale Panie Prezydencie, to co – jak Pan przyjmuje to, że ustalenia szczytu w Madrycie są mało ambitne?

Ustalenia szczytu NATO w Madrycie pokazują jedność Sojuszu Północnoatlantyckiego – to było najważniejsze. Wszyscy na te postanowienia się zgodzili. To postanowienia, które z punktu widzenia Polski są ważne. Nie gdzie indziej, tylko właśnie na szczycie NATO w Madrycie Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden wobec wszystkich członków NATO wypowiedział słowa o decyzji dotyczącej stałej obecności dowództwa 5 Korpusu armii Stanów Zjednoczonych w Polsce. To jest dla nas informacja z punktu widzenia naszego interesu – ale również i bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO – najważniejsza, bo to oznacza istotne wzmocnienie przede wszystkim amerykańskiego korpusu oficerskiego w Polsce. Więc to jest wiadomość bardzo ważna. To się przełoży w przyszłości na bardzo wiele aspektów obecności amerykańskiej w naszym kraju.

Z naszego punktu widzenia również bardzo ważna jest przyjęta nowa koncepcja strategiczna, gdzie Rosja jest określona mianem najpoważniejszego zagrożenia w tej chwili dla NATO – oczywiście przede wszystkim dla wschodniej flanki Sojuszu – gdzie są postanowienia dotyczące wzmocnienia tej obecności w sytuacji przede wszystkim, gdyby zaistniało rzeczywiście niebezpieczeństwo jakiejkolwiek napaści na którekolwiek z państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Więc cały szereg bardzo ważnych postanowień, jak również deklaracja końcowa tego szczytu, gdzie jasno jest ujęte szczególne potraktowanie z punktu widzenia wsparcia i bezpieczeństwa państw w szczególny sposób zaangażowanych w pomoc dla Ukrainy, co z naszego punktu widzenia również ma ogromne znaczenie.

To ja będę szedł dalej tropem Donalda Tuska, którego na razie Pan Prezydent nie chce podjąć. Ale on mówił również tak, że dobrze by było, gdyby w Polsce stacjonowały dwie brygady wojsk USA.

Obecnie w Polsce jest ponad 11 tys. żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych – to największa obecność w tej części Europy. W żadnym kraju wschodniej flanki NATO nie ma tak wielkiej liczby amerykańskich żołnierzy. To jest większa obecność, niż ktokolwiek kilka lat temu się spodziewał. I ci żołnierze amerykańscy, którzy wraz ze swoją infrastrukturą, wyposażeniem są obecni na naszym terytorium, stanowią dzisiaj najpoważniejszą – obok polskiej armii – gwarancję polskiego bezpieczeństwa.

 No ale jeszcze w 2018 roku Pan Prezydent mówił o tym, że właściwie potrzebne byłoby coś na kształt bazy Ramstein. To było w kontekście – oczywiście – fortu Trump. Czy wyobraża Pan sobie w obecnym rozdaniu politycznym amerykańskim próbę stworzenia czegoś podobnego?

Oczywiście, że sobie wyobrażam. Proszę pamiętać o tym, że decyzja o stałej obecności wojsk amerykańskich w postaci dowództwa 5 Korpusu – tak jak powiedziałem – została podjęta, jasno i wyraźnie powiedział to Pan Prezydent Joe Biden. Obecność stała – chcę to bardzo mocno podkreślić – po raz pierwszy od czasu, kiedy NATO w ogóle jest obecne na wschodniej flance nie tylko w Polsce, ale w ogóle. Więc to jest ogromny tak naprawdę przełom. A to pokazuje, w jaki sposób Stany Zjednoczone traktują Polskę i obecność tutaj – że ma to charakter absolutnie strategiczny.

 Mówiliśmy o tym zestawieniu krajów, które najbardziej pomagają Ukrainie, gdzie jesteśmy na trzecim miejscu, i to robi wrażenie. Jednocześnie pojawia się pytanie: gdy tak dużo przekazujemy Ukrainie, to czy jest szansa na to, żeby w jakiś sposób NATO nam rekompensowało?

Rozmawiamy cały czas na ten temat. Są też zakupy, które sami czynimy. A przypomnę, że zostały zakupione systemy obrony przeciwrakietowej Patriot, myśliwce F–35, zestawy artylerii rakietowej Himars, jak również w ostatnim czasie 250 czołgów Abrams – to są wszystko dostawy sprzętu obronnego, na które w tej chwili w Polsce czekamy, które mają wzmocnić polską armię. One są dla polskich żołnierzy, na wyposażenie naszej armii, żeby żołnierze służyli lepiej, bezpieczniej, żeby mieli najnowocześniejszy sprzęt.

My – oczywiście – przekazaliśmy rzeczywiście partię naszego sprzętu, przede wszystkim tego posowieckiego, czyli starych czołgów T–72, żeby wesprzeć, żeby umożliwić obronę Ukrainy. Przekazaliśmy to armii ukraińskiej. I w zamian chcielibyśmy otrzymać tymczasowe wsparcie sprzętowe, zanim te zakupione przez nas jednostki sprzętu przyjdą do Polski.

 Na ile prawdopodobne jest takie wsparcie ze strony NATO?

Cały czas ubiegamy się o to, rozmawiamy na ten temat z władzami Stanów Zjednoczonych, z Białym Domem, z Pentagonem, ale rozmawiamy także z innymi naszymi sojusznikami. Ja rozmawiałem też między innymi z Prezydentem Frankiem–Walterem Steinmeierem, ostatnio na szczycie NATO z Panem Kanclerzem Scholzem – tak że rozmowy w tych kwestiach cały czas trwają.

 A jak wyglądają te rozmowy z Kanclerzem Scholzem, skoro Pan Prezydent jest z nim w kontakcie? Wydaje się, że Niemcom trochę pomogła presja społeczna, presja mediów społecznościowych, pewien odruch społeczny, z którym mieliśmy do czynienia w Niemczech, że społeczeństwo trochę bardziej rozumiało ten problem niż politycy. Dlatego też na początku mówiłem o pewnym znudzeniu – w cudzysłowie – tym tematem. Dlatego że bez tej presji, wydaje mi się, politycy niemieccy mogą działać trochę inaczej, niż to deklarowali jeszcze na początku.

Wie Pan, to jest tak, że w krajach Europy Zachodniej kwestia napaści rosyjskiej jest dosyć niewyobrażalna. To znaczy nikt tak naprawdę w Paryżu – przypuszczam, że również w Berlinie – nie ma poważnej obawy przed tym, że mógłby zobaczyć oddziały armii rosyjskiej sunące czołgami po ulicach Paryża czy Berlina. Więc to jest po prostu inne spojrzenie niż nasze, gdy my mamy świadomość, że faktycznie rosyjska inwazja, którą widzimy dzisiaj na Ukrainie, jest realnym zagrożeniem.

W związku z powyższym to trzeba tłumaczyć. Bo czy polityka sankcji, czy polityka wsparcia dla Ukrainy – pociągają one za sobą określone koszty. To po prostu kosztuje. Tak jak my mówimy: bezpieczeństwo kosztuje. Dajemy dzisiaj pomoc Ukrainie z pełną świadomością, że ponosimy te koszty, bo bezpieczeństwo kosztuje. Bo my wiemy o tym, że budujemy w ten sposób sferę naszego bezpieczeństwa; że armia rosyjska będzie trzymana z daleka od naszej granicy. Dlatego też mobilizujemy Sojusz Północnoatlantycki.

To jest nasze wielkie zadanie. I w moim poczuciu jest to moje zadanie jako Prezydenta Rzeczypospolitej, to jest zadanie polskich władz. Ja się nie oglądam na innych, tylko po prostu robię swoje.

 No tak, ale od aktywności innych wiele będzie zależało w całej tej układance, Panie Prezydencie.

Oczywiście, że tak. Dlatego staram się mobilizować, staram się rozmawiać, ale niezależnie od tego, jakie oni podejmują decyzje, ja staram się w jak największym stopniu budować sferę bezpieczeństwa, szukając tych możliwości w bardzo różnych sposób – poczynając od naszych własnych możliwości wynikających z możliwości rozbudowy naszej armii, wzmacniania jej potencjału obronnego, militarnego; także poprzez rozmowy z bardzo różnymi sojusznikami – ze Stanami Zjednoczonymi, z Wielką Brytanią, także oczywiście z Francją, z Niemcami. Szukam wsparcia wszędzie. Przecież nie tak dawno byłem w Portugalii, rozmawiałem też w Rzymie. To jest po prostu praca dyplomatyczna, którą na co dzień dla Polski wykonuję.

 Kiedy ostatni raz – à propos tej pracy dyplomatycznej – rozmawiał Pan Prezydent z Prezydentem Zełenskim?

Dokładnie z Panem Prezydentem Zełenskim rozmawiałem zaraz przed podjęciem decyzji o przyznaniu statusu kandydata do Unii Europejskiej dla Ukrainy, czyli tuż–tuż przed posiedzeniem Rady Europejskiej. Dlatego że wtedy mówiłem Panu Prezydentowi, jak wyglądały moje rozmowy z Prezydentem Portugalii, z Prezydentem Włoch i z Panią Premier Danii, z którą też rozmawiałem właśnie na temat wyrażenia przez nich zgody na przyznanie Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej. Jak widać, wszystkie te starania zakończyły się powodzeniem, więc odebrałem też podziękowania z Ukrainy za nasze wysiłki i wsparcie.

Jasne, ale wiem, że ministrowie też ze sobą rozmawiają, i stąd pytanie, Panie Prezydencie: jaki jest ten faktyczny obraz tego, jak wygląda sytuacja na froncie ukraińskim?

Rozmawiamy tak naprawdę codziennie z Kijowem, to są praktycznie codzienne rozmowy, tak że dokładnie wiemy, jak ta sytuacja wygląda. Ona – oczywiście – jest trudna. Nie ma co kryć, Ukrainie potrzebne jest nowoczesne uzbrojenie. Uzbrojenie, które wysłaliśmy, bardzo pomogło, ale to wsparcie jest potrzebne, w szczególności jeżeli chodzi o artylerię dalekiego zasięgu. Więc ta pomoc – także nasza, ale też ta, która płynie na Ukrainę ze Stanów Zjednoczonych – tutaj jest bardzo ważna.

Panie Prezydencie, zmieniamy temat – pojawiło się Pana oświadczenie majątkowe, ma Pan kredyt.

No tak, chyba jak większość Polaków mam kredyt.

No to dotyka Pana również podwyżka stóp procentowych.

Tak, oczywiście, dotyka mnie tak jak wszystkich.

To jest problem, o którym dzisiaj chyba najczęściej rozmawiają Polacy, pewnie tacy po trzydziestce w ogóle najczęściej. To jest temat, który absolutnie dominuje naszą dyskusję. I też, jeśli zaczną się pojawiać na masową skalę problemy ze spłatą kredytów – czego wykluczyć dzisiaj absolutnie nie można – no to problem będzie miała cała gospodarka. Na jaką realną pomoc mogą liczyć dzisiaj te osoby?

Tak, dzisiaj to sprawa w ogóle kredytów i także inflacji – bo przecież podwyżki stóp procentowych mają wesprzeć działania antyinflacyjne, taka jest rola tego typu decyzji. Dzisiaj właśnie była o tym mowa. Pan Premier mówił o presji inflacyjnej, która nas de facto otacza i która wynika między innymi także z wojny wywołanej przez Rosję na Ukrainie – jasno było akcentowane także to. I tutaj wszyscy się zgodzili, że – no, niestety – ale tak naprawdę w ogromnym stopniu sprawcą tej inflacji jest po prostu Rosja i jej agresja na Ukrainę. Bo to przez tę agresję mamy tak ogromne wzrosty cen chociażby różnego rodzaju…

To ciekawe, bo na co dzień opozycja mówi coś innego akurat.

…nośników energii, paliw itd. Jest to dzisiaj, niestety, jeden z elementów spirali inflacyjnej. Polityka sankcji też tutaj nie pomaga, ale ona jest realizowana z kolei po to, żeby zatrzymać Rosję. Więc problemów gospodarczych o takim szerokim charakterze jest dużo. Inflacja jest wszędzie dookoła nas w Europie – w jednych krajach jest wyższa, w drugich jest trochę niższa.

 

Panie Prezydencie, u nas jest wyjątkowo wysoka teraz właśnie.

No nie jest wyjątkowo wysoka. Jest cały szereg krajów, gdzie inflacja jest wyższa niż u nas. Natomiast absolutnie nikt nie mówi, że jest niska – od tego zacznijmy. Jest wysoka, jest dotkliwa, jest dla nas wszystkich bardzo trudna do wytrzymania i do zniesienia. Na szczęście prognozy ekonomistów są takie, że ta spirala inflacyjna w najbliższym czasie powinna się zatrzymać.

Nie ukrywam, że na to liczę, bo przecież moje wynagrodzenie też de facto spada przez to, że ta inflacja postępuje. Więc to jest po prostu taka sama sytuacja, jaką ma każdy z moich rodaków. I tak jak Pan powiedział – też mam kredyt, który dotykają podwyżki stóp procentowych, i muszę w związku z tym płacić dużo wyższe raty, niż to miało miejsce jeszcze pół roku temu.

Jeszcze podwyżki przed nami, Panie Prezydencie.

No więc też te podwyżki mnie dotkną. Tutaj żadnej nadzwyczajnej sytuacji w porównaniu do innych nie mam. Ale rozumiem, że musimy tę inflację zatrzymać i szukać ku temu wszystkich możliwości. Chociaż zdaję sobie sprawę, że ta sytuacja jest trudna.

Jest trudna, no ale to Pan Prezydent będzie decydował chociażby o tym, czy podpisać ustawę o wakacjach kredytowych. Jak Pan Prezydent dziś do tego podchodzi?

Uważam, że są potrzebne różnego rodzaju takie instrumenty, które dadzą trochę ulgi tym, którzy są w najtrudniejszej sytuacji. I tutaj te działania antyinflacyjne – z jednej strony, ale z drugiej – właśnie takie, które miały poprawić sytuację przede wszystkim gospodarstw domowych, bo przecież o to chodzi; które podejmował rząd – wspierałem ze wszystkich sił, choćby dotyczące obniżki podatków dotyczących paliw; i cały szereg tutaj działań. Trzeba wspierać te działania inflacyjne. Jakby nie mamy innej drogi.

Panie Prezydencie, ale to diabeł tkwi w szczegółach. To tak jak Pan powiedział: wakacje kredytowe dla tych, którzy są w najtrudniejszej sytuacji, czy dla wszystkich? Bo to jest realny spór, który ma miejsce dzisiaj w parlamencie.

Przede wszystkim dla tych, którzy są rzeczywiście w trudnej sytuacji, dla których te kredyty – które de facto wzrastają, to znaczy wzrastają ich raty przez to, że następują wzrosty stóp procentowych – zaczynają powodować, że niektórym rodzinom jest bardzo trudno dopiąć koniec z końcem, ten przysłowiowy budżet miesięczny. I to jest rzeczywiście bardzo poważny problem.

A ustawę o wakacjach kredytowych dla wszystkich by Pan podpisał? Bo są już apele do Pana Prezydenta, żeby tego nie robić w tej formie.

Tak, ale Panie Redaktorze, to są hipotetyczne pytania: „A czy taką ustawę by Pan podpisał?”. A proszę mi pokazać tę ustawę, Panie Redaktorze. Jak będę widział, jakie są szczegółowe zapisy tej ustawy, jakie ta ustawa stwarza dla kogo możliwości, to wtedy będę podejmował decyzję.

Na tym etapie jest Pan w stanie wysłać sygnał do parlamentarzystów: „Nie procedujcie takiej, bo takiej nie podpiszę”.

Ja na przykład osobiście wychodzę z założenia, że dopóki stać mnie na to, żeby spłacać kredyt, to będę go spłacał, bo po prostu chcę, żeby ten kredyt się zmniejszał. I zależy mi na tym, żeby ten kredyt spłacać jak najszybciej. Nie mam 25 lat, mam świadomość, że zbliżam się do emerytury czy do wieku senioralnego, i w związku z tym chcę mieć kredyt z głowy. A długie lata spłaty jeszcze przede mną, więc wolałbym go nie zatrzymywać. Jeżeli tylko dam radę go spłacać, to będę chciał go spłacać. Taka jest moja osobista decyzja.

No tak, ale wiele osób mogłoby skorzystać, nawet dobrze sytuowanych, z takich wakacji. Zatrzymać sobie kredyt, odłożyć te pieniądze, nadpłacić potem kapitał. I tego boją się chociażby przedstawiciele banków.

Oczywiście, że tak, ale proszę pamiętać, że banki w Polsce są naprawdę w większości przypadków w absolutnie bardzo dobrej sytuacji i na przestrzeni ostatnich lat miały świetne wyniki finansowe, więc ja bym się tak strasznie o banki nie martwił. Bardziej martwię się o klientów banków, o zwykłych ludzi, o ich rodziny, o konsumentów – to jest moje podstawowe zmartwienie, proszę wybaczyć, a nie banki i interesy ich zarządów. Natomiast powiem tak: nawet jeżeli ktoś zdecyduje się na wakacje kredytowe, to one za niego kredytu nie spłacą.

 Panie Prezydencie, to wszystko prawda, jeżeli chodzi o banki. A nie obawia się Pan tego – znaczy jeśli nie będziemy mieć większego problemu, bo to 20 mld w skali całego kraju, jeżeli nie będzie tak, że te naczynia połączone gdzieś dotkną właśnie zwykłych Polaków. Ale skoro nie obawia się Pan o banki, to uważa Pan, że – tak jak mówił to Jarosław Kaczyński – może należałoby wprowadzić jeszcze dodatkowy podatek dla nich?

Panie Redaktorze, tak jak powiedziałem – różne są możliwości. Sytuacja jest rzeczywiście bardzo trudna. Jestem w ogóle zwolennikiem polityki społecznej, socjalnej, w związku z powyższym uważam, że największa uwaga ze strony rządzących i państwa powinna być ukierunkowana na tych, którzy są w najtrudniejszej sytuacji i w pierwszej kolejności to oni powinni otrzymywać wsparcie, i to o nich należy się martwić i o ich sytuację. A o tych, którym wiedzie się lepiej, o zamożniejszych – dopiero w drugiej kolejności.

Nie obawia się Pan tego, że Prezes Glapiński zostanie wyprowadzony przez opozycję?

Panie Redaktorze, opozycja – oczywiście – ma swoje prawa do krytyki, do różnego rodzaju działań i aktów. Ale wszystko w granicach prawa i obowiązujących u nas norm.

W Pana Kancelarii nie powstały ekspertyzy, z których wynikało, że Prezes Glapiński nie powinien być już na następną, kolejną – może lepiej to ująć – kadencję wybierany?

Nie, nie powstały takie ekspertyzy. Nigdy też nie miałem takiej myśli, że Pan Prezes Glapiński nie powinien pozostawać na kolejną kadencję. Wręcz przeciwnie – uważałem, że Pan Prezes Glapiński prowadził dobrą politykę bezpieczeństwa, w szczególności w okresie pandemii koronawirusa.

Nie uważa Pan Prezydent, że Prezes Glapiński za późno zareagował?

Zawsze można w ten sposób dyskutować.

Nie no, Czechy zareagowały szybciej.

Fajnie się gdyba, Panie Redaktorze, post factum, tylko proszę pamiętać, że Pan mówi o reakcji, która polegałaby wówczas na podniesieniu stóp procentowych, czyli te wyższe raty kredytów wszyscy płaciliby już od dawna.

I dzisiaj można dyskutować – „a to byłoby lepiej”, „a to byłoby gorzej”, „a to by lepiej zadziałało”, „gorzej zadziałało”. Tego typu dyskusje, teoretyczne rozważania – „a gdyby”, „to może”, „a jednak” i będą różne zdania – zawsze można prowadzić. Fakty są takie, że reakcje zostały podjęte. Fakty są takie, że gdyby wcześniej decydowano o podwyższeniu stóp procentowych, to wszyscy płaciliby większe raty kredytów wcześniej i też byłoby to obciążeniem dla ich budżetów domowych.

Donald Tusk powiedział tak: „Nikt już tego nie pamięta, że prawnicy zamówieni przez Prezydenta Dudę napisali mu ekspertyzy, z których wynika, że wybór Glapińskiego jest nielegalny”. To co, Donald Tusk kłamie?

To jest nieprawda. Tak, Donald Tusk mija się z prawdą.

To jeszcze, Panie Prezydencie, Komisja Europejska mówi o tym, że Pańska ustawa nie spełnia kamieni milowych planu naprawczego. Pieniądze z KPO najwyraźniej są zagrożone. Jak Pan ocenia dzisiaj prawdopodobieństwo, że otrzymamy te środki?

O ile wiem, to nie tyle Komisja Europejska, ile jedna przedstawicielka Komisji Europejskiej – Pani Komisarz Jourová.

No już nie.

Powiem tak: to zdumiewające, dlatego że wcześniej, kiedy ta ustawa była na etapie procedowania, kiedy wielokrotnie rozmawiałem z Przewodniczącą Komisji Europejskiej, Panią von der Leyen, takie wątpliwości nie były podnoszone. Więc jest to dla mnie coś nowego.

No tak, ale ten serial trwa już bardzo długo. Na stole leżą pieniądze, które są w tej sytuacji gospodarczej niezwykle nam potrzebne. Czy Pan jest nam w stanie zagwarantować, że pieniądze z KPO w jakimś horyzoncie czasowym – bliskim – w końcu do nas trafią.

Uważam, że od bardzo dawna Komisja Europejska, Parlament Europejski i inne instytucje europejskie w sposób nieuprawniony wtrącają się w polskie sprawy, przekraczając stanowczo ramy traktatów i swoje kompetencje.

Ustawa, którą przygotowałem, a która dotyczyła Sądu Najwyższego, przede wszystkim rozwiązywała problemy, które występowały w samym Sądzie Najwyższym po to, by umożliwić temu Sądowi – a w efekcie całemu systemowi wymiaru sprawiedliwości w Polsce – lepsze funkcjonowanie i przywrócenie sprawności w pewnych obszarach. Taka była podstawowa myśl, która mi przyświecała.

Skutkiem ubocznym było rozwiązanie kwestii, które były podnoszone także przez Trybunał Europejski czy Komisję Europejską. I w tej sprawie rzeczywiście rozmawiałem z Panią von der Leyen, która mówiła mi, że rozwiązania, które zaproponowałem, spotykają się z akceptacją. Zostały uchwalone przez parlament, zostały przeze mnie podpisane w formule ustawy i dzisiaj stanowią obowiązujące prawo w Polsce. I ja uważam tę sprawę za załatwioną.

Czyli nie bierze Pan Prezydent pod uwagę, że będzie musiała powstać jeszcze jedna ustawa zmieniająca chociażby tę ustawę?

To, co dzieje się w tej chwili, odbieram po prostu jako czysto polityczny atak na Polskę, o profilu w gruncie rzeczy ideologicznym, który jest pozbawiony podstaw.

No tak, Panie Prezydencie, ale coś trzeba będzie prawdopodobnie odpowiedzieć za chwilę Komisji Europejskiej. Możemy odpowiedzieć tak jak Pan Prezydent teraz, ale co dalej z tymi pieniędzmi? Tak czysto pragmatycznie. Liczymy na nie.

No więc będzie się trzeba zastanowić nad różnymi konsekwencjami tej sytuacji. Liczę na zdrowy rozsądek w Komisji Europejskiej. To jest w tej chwili bardziej problem Komisji Europejskiej niż nasz, dlatego że myśmy to, co ustaliliśmy z Komisją Europejską, zrealizowali.

A czy nie uważa Pan Prezydent, że w tej sytuacji byłoby lepiej, gdyby nie było tak już właściwie dziś jawnego konfliktu między Ministrem Sprawiedliwości a Premierem?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Przede wszystkim konieczna jest rzeczywiście naprawa polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ona była konieczna, dlatego że trzeba było usunąć te wszystkie patologie, które na przestrzeni lat Polacy obserwowali, te skandaliczne rozmowy, które do dzisiaj można wysłuchać w internecie, pomiędzy sędziami, niestety także z Sądu Najwyższego. Sytuację, w której w Sądzie Najwyższym zasiadali sędziowie zbrukani komunistyczną przeszłością, przynależnością do komunistycznej partii, która decydowała o tym, w jaki sposób mają orzekać – bo taki był wówczas status PZPR. Więc co można mówić o mentalności takich osób? Jeżeli ktoś uważa, że ta mentalność się zmieniła, to gratuluję. No ale byli też sędziowie, którzy w stanie wojennym skazywali ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę. Więc myślę, że był czas najwyższy na to, aby to przerwać, i przestać się dziwić temu, że zbrodniarze stanu wojennego nie mogli być w Polsce skazani.

Panie Prezydencie, czas nas goni, ale chciałem jeszcze zapytać Pana między innymi o chyba najmocniejszy cytat z tego weekendu – znowu Donald Tusk: „Wierzysz w Boga, to nie głosujesz na Prawo i Sprawiedliwość”.

[śmiech] Panie Redaktorze, no comments. To jest żenujące po prostu.

Panie Prezydencie, no to chciałem prosić o komentarz do Pana dzisiejszej rozmowy z Prezydentem Izraela. Jak wyglądają w tym momencie nasze relacje? Na jakim etapie są te rozmowy?

Od dłuższego czasu prowadzimy rozmowy z przedstawicielami władz izraelskich, którzy chcą powrotu normalnych relacji na szczeblu dyplomatycznym pomiędzy naszymi krajami. Zostaliśmy w związku z tym poproszeni o to, żeby polski ambasador przybył do Tel Awiwu, czyli – krótko mówiąc – żeby wyznaczyć nowego polskiego ambasadora w Izraelu.

Izrael jakiś czas temu przysłał tutaj swojego przedstawiciela, który jest kandydatem na ambasadora, ale jeszcze nie miał możliwości przekazania mi listów uwierzytelniających, jako że polskiego ambasadora w Tel Awiwie nie było, bo taka była kiedyś wola władz izraelskich.

No, nie dało się, żeby poprzedni ambasador wrócił do Tel Awiwu, dlatego że w tej chwili – zgodnie z naszą decyzją, moją ostateczną decyzją – Pan Marek Magierowski, który był naszym ambasadorem w Tel Awiwie, teraz jest ambasadorem Polski w Waszyngtonie, czyli w Stanach Zjednoczonych. W związku z powyższym będzie wyznaczony nowy ambasador, który obejmie placówkę w Tel Awiwie. I mam nadzieję, że dzięki temu relacje wrócą do normalności.

Panie Prezydencie, dosłownie ostatnie 30 sekund naszej rozmowy. Czy podpisze Pan ustawę o 14. emeryturze na stałe?

Jeżeli będzie taka propozycja, to – oczywiście – zostanie przeze mnie z całą pewnością rozważona, bo jest to korzystne dla tych, którzy otrzymują świadczenia emerytalne, zwłaszcza te najniższe. To rzeczywiście w ogromnym stopniu ich wspiera.

To nie będzie impuls proinflacyjny?

Tak jak za każdym razem – muszę zobaczyć to konkretne rozwiązanie ustawowe i zanim ustawa nie leży na biurku Prezydenta, kwestia podpisu zawsze jest sprawą otwartą.

Ale można wyczuć pewien nastrój po takiej odpowiedzi, Panie Prezydencie.

Jeżeli dzieje się coś prospołecznego, jeżeli dzieje się coś, co ma wesprzeć ludzi – zwłaszcza tych, którzy mają najtrudniejszą sytuację, bo otrzymują najniższe świadczenia czy zarabiają najmniej – to ja zawsze jestem zwolennikiem tego, aby takie wsparcie było, bo uważam, że tak powinno działać państwo.

Dziękuję bardzo za tę rozmowę. Naszym gościem – gościem „Wydarzeń” – był Prezydent Andrzej Duda, świeżo po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.