przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Piątek, 9 listopada 2001

Udział Prezydenta RP w uroczystości wręczenia nagrody im. Jerzego Giedroycia w Teatrze Stanisławowskim

9 listopada 2001 roku w Teatrze Stanisławowskim, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski z Małżonką wzięli udział w uroczystości wręczenia Nagrody „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia. Na uroczystości obecni byli m.in.: marszałek Sejmu Marek Borowski, przedstawiciele świata kultury, dziennikarze. Nagroda „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia została przyznana po raz pierwszy w tym roku. Wyróżnienie, za działalność w imię polskiej racji stanu, może otrzymać osoba lub instytucja, które w swojej działalności publicznej kierują się zasadami wypracowanymi przez Jerzego Giedroycia w kręgu „Kultury”. Nagroda będzie przyznawana co roku , 11 listopada, w dniu Święta Niepodległości” W tym roku, spośród 9 nominowanych, laureatem Nagrody został prof. Jerzy Kłoczowski. Prezydent Aleksander Kwaśniewski zwracając się do uczestników uroczystości powiedział: Wypełniamy testament Jerzego Giedroycia. Nagroda Jego imienia, przyznawana za zasługi dla polskiej racji stanu, jest hołdem wobec pracy Redaktora, wobec przenikliwości Jego myśli. Ale sens dzisiejszej uroczystości polega nie tylko na tym. Jak wiemy – Książę z Maisons-Laffitte hołdów nie lubił i nie potrzebował. Treścią jego życia była Polska. Obmyślał ją, badał i budował, a przede wszystkim służył jej. Kochał – nieraz miłością gniewną, krytyczną; ale to dlatego, że chciał, by się doskonaliła. Nie chciał Polski byle jakiej; chciał zawsze lepszej. Dlatego nasza pamięć i wdzięczność – to musi być przede wszystkim odrabianie lekcji, jaką Jerzy Giedroyc nam zadał. I ta nagroda, po raz pierwszy dziś wręczana, ma taki właśnie sens. Chcę podziękować redakcji „Rzeczypospolitej” oraz Instytutowi Literackiemu w Paryżu. Przyznawanie Nagrody imienia Jerzego Giedroycia wzbogaca nasze życie publiczne. Jest przywołaniem kanonu polskiej myśli państwowej, zachętą do najwyższych lotów. Chcę także wyrazić mój wielki szacunek i podziw wobec wszystkich nominowanych do tej nagrody. Jeśli mówimy o duchowym testamencie Jerzego Giedroycia - to przede wszystkim właśnie Wy, Szanowni Państwo, jesteście spadkobiercami myśli Redaktora. Chcemy się uczyć także od Was, tak jak czerpiemy z Niego. Gdy wspominamy tu dzisiaj Jerzego Giedroycia, składamy jednocześnie wielkie podziękowanie Jego najbliższym współpracownikom, bez których nie byłoby „Kultury”, jej „Biblioteki” i „Zeszytów Historycznych”. Skłaniam głowę przed ich benedyktyńską pracą, poświęceniem i wytrwałością. Ta uroczystość stwarza okazję, abyśmy się głębiej zastanowili nad tym, co w dzisiejszych czasach oznacza pojęcie „racji stanu” i czym owa racja stanu jest dla nas Polaków. Idąc tropem myśli Jerzego Giedroycia i podejmowanych przezeń wyborów, możemy wyłuskać kilka niezmiernie pouczających wątków. Przede wszystkim widzimy pojmowanie polityki jako służby. Interes państwa, dobro wspólne zawsze przeważa nad interesami partykularnymi. Myślenie w kategoriach egoistycznych, partyjnych było zawsze Redaktorowi obce. Jest też wskazówka, aby ciągle wznosić się ponad jednostkową i tymczasową skalę refleksji. Wymagane jest spojrzenie w skali historycznej, w wymiarze regionalnym, europejskim, a także globalnym. Trzeba widzieć współzależność zjawisk, przewidywać konsekwencje podejmowanych decyzji. Zwraca uwagę szczególne napięcie między polityką skuteczną a zarazem polityką opartą na dalekosiężnej wizji. Mamy tu do czynienia z realpolitik. Polityka jest sztuką określania i osiągania tego, co w danym momencie możliwe jest do osiągnięcia. A jednocześnie fascynuje rozmach wizji; jakiś romantyzm, maksymalizm wytyczonych celów. Środki działania są traktowane elastycznie – mogą i powinny być zróżnicowane. Nie istnieją „tabu” ideowe, ani myślenie skrajnie konserwatywne, że czegoś robić nie wolno, bo przedtem nigdy się tego nie robiło. Polityka musi mieć jednak, przy tym bardzo silnym zrozumieniu pragmatyzmu i praktyczności, polityka musi mieć rdzeń etyczny. Racja stanu nie może być usprawiedliwieniem dla podłości. Pragmatyzm nie może być głuchy na kwestie moralne. Także i z tego względu, że obraca się wtedy sam przeciw sobie. Historia nieraz dowiodła, że strategiczne decyzje, które były niedopuszczalne moralnie, prędzej czy później okazywały się również błędne politycznie. Tak na przykład było ze zgodą Zachodu na jałtański podział Europy, tak było z próbami podtrzymywania kolonializmu. W wyzwaniu, aby polityka była moralna, wielką rolę odgrywa opinia publiczna i kontrolna władzy przez media. Z szacunkiem i nadzieją podkreślam to także w tym gronie. Racja stanu oznacza również nonkonformizm. Nieraz trzeba podejmować trudne decyzje, iść pod prąd potocznych wyobrażeń, zmagać się ze stereotypami. W postawie Jerzego Giedroycia zawsze była uderzająca intelektualna przekora, która summa summarum okazywała się tak inspirująca. Sprzeciwić się opinii większości to sztuka trudna – ale konieczna, bo nie zawsze większość ma automatycznie rację. Na koniec – choć to wątek równie ważny jak poprzednie – chcę podkreślić dążenie do porozumienia, szukanie największego wspólnego mianownika ponad podziałami. Odrzucić więc należy myślenie „kto nie z nami, ten przeciw nam i wydobywać energię pozytywną. Polacy pokazali, że to potrafią i sukcesem „okrągłego stołu” zadziwili świat. Dziś uważam, że – wbrew pozorom – ten duch porozumienia ciągle unosi się nad polskimi przemianami. To także zasługa nauk, jakie możemy pobierać w szkole Jerzego Giedroycia. Co składa się dzisiaj na polską rację stanu, jakie są nasze najżywotniejsze interesy? Myślę, że w tym gronie definiujemy je bardzo podobnie, a chyba wręcz identycznie. Chcemy i powinniśmy być w zjednoczonej Europie, w rodzinie demokratycznych narodów; w politycznych, militarnych i gospodarczych związkach z krajami zachodnimi. Polska zyska, nie straci, na integracji europejskiej. Polskości nie trzeba bronić przed roztopieniem w homogenicznej Europie, bo takiej Europy nie ma i jestem pewny, że nie będzie. Wspólnota europejska jest dla Polski i polskości historyczną szansą. Racją stanu jest także nasze członkostwo w NATO, bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi, obecność Ameryki w Europie i cała jakże już boga więź transatlantycka. Czujemy się cywilizacyjną częścią Zachodu, ale dziedziczymy wielką tradycję kontaktów ze Wschodem; łączenia „dwóch płuc Europy”. Juliusz Mieroszewski i Jerzy Giedroyc zakorzenili na stałe ten wątek w polskiej polityce zagranicznej, stając się mistrzami naszego pojednania i partnerstwa z Ukrainą i Litwą. To co było wizją, dziś staje się kanonem. Pragniemy także – i wydaje się to realne – uzyskać nową jakość współpracy z Rosją. Po raz pierwszy w dziejach możemy skończyć z rywalizacją o wpływy na obszarze Ukrainy, Llitwy,Białorusi – zamieniając ją na równoległą współpracę ze wszystkimi naszymi wschodnimi sąsiadami. Jest również w naszym interesie, aby sprzyjać zrastaniu się Europy, łączeniu Zachodu i Wschodu i niwelowaniu różnic. Coraz odważniej i to też część naszej racji stanu chcemy wkraczać na arenę polityki globalnej, szukać nowych partnerów, coraz pełniej wykorzystywać polski potencjał. Żeby tak się stało musimy koniecznie zmodernizować Polskę, rozwijać edukację, innowacyjność, zwiększać wkład intelektualny w wytwory polskiej gospodarki. Musimy rozwijać społeczeństwo obywatelskie. Kto nie idzie naprzód, ten się cofa. Dramatem Polski jest to, że często gonimy świat już nie istniejący, bo zdążył się on gruntownie zmienić i odnowić, zanim jeszcze osiągnęliśmy jego poprzedni poziom. Podobnie nie zawsze nadążamy za rozwojem sytuacji politycznej. Potrzebujemy oryginalnej, nowej naszej myśli państwowej. Większy akcent musi być położony na syntezę niż na myślenie szczegółowe i wyłącznie technokratyczne. Trzeba, byśmy wiedzieli kim ma być Polska w Europie i świecie. Jesteśmy dziś w NATO, dążymy do UE – ale pytanie pozostaje, co dalej? Potencjał naszego kraju powinien zachęcać do podejmowania aktywnej polityki, coraz bardziej pierwszoplanowej, godnej naszego potencjału. Jestem przekonany, że to jest perspektywa kolejnych dekad naszej pracy i naszego istnienia. Jestem przekonany, że we wszystkich z Was polska racja stanu ma i mieć będzie wspaniałych sojuszników, obrońców i realizatorów. Nagroda imienia Jerzego Giedroycia i jej pierwszy laureat, a także dorobek wszystkich nominatów, to jest bardzo silny drogowskaz dla Polski podejmującej wyzwania XXI wieku. Jestem bardzo rad i dumny, że mogę wraz z Państwem wędrować w przyszłość po tej polskiej i europejskiej drodze.Jeszcze raz gratuluję „Rzeczpospolitej” za inicjatywę. Gratuluję wszystkim nominowanym, a laureatowi składam słowa szczególnego uszanowania i podziwu za wszystko, co do tej pory uczynił i za te perspektywy i projekty, które mamy jeszcze przed sobą.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.