Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 16 października 2002

Uroczysta inauguracja działalności Akademii Dyplomatycznej MSZ

16 października 2002 roku na Zamku Królewskim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystej inauguracji działalności Akademii Dyplomatycznej MSZ. W uroczystości uczestniczył również Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz oraz Sekretarz Generalny Rady Unii Europejskiej Javier Solana. Zwracając się do zebranych Prezydent Rzeczypospolitej Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: Rad jestem, że tu na Zamku Królewskim w Warszawie - miejscu tak historycznym - możemy inaugurować działalność Akademii Dyplomatycznej MSZ. Gratuluję Panu Ministrowi Włodzimierzowi Cimoszewiczowi i kierownictwu resortu pomyślnego wcielenia w życie idei zorganizowania Akademii Dyplomatycznej. Niech będzie mi wolno w tym miejscu przypomnieć, że po raz pierwszy z inicjatywą powołania takiej placówki wystąpił w 1990 roku pierwszy minister spraw zagranicznych odrodzonej Rzeczypospolitej prof. Krzysztof Skubiszewski. Jestem przekonany, że rozpoczynająca dziś swą działalność Akademia będzie dobrze służyła realizacji szerszego programu, którego celem jest wprowadzenie większej przejrzystości i czytelnych kryteriów w polityce kadrowej resortu. Że będzie wydatnie sprzyjała lepszemu kształceniu i stałemu podnoszeniu kwalifikacji, które powinny decydować o naborze, awansach i karierach w polskiej dyplomacji. Pozwólcie Państwo, że podzielę się ogólniejszą refleksją na temat zmieniającej się roli oraz wymagań stawianych współczesnej dyplomacji. Dyplomacja jest tak stara jak stare jest państwo, a może nawet jest to zjawisko jeszcze starsze. Podobno pierwszymi dyplomatami byli aniołowie, którzy mieli działać na Ziemi jako wysłannicy nieba (angelos po grecku znaczy i "anioł", i "poseł"). Przez całe stulecia dyplomacja była alternatywnym wobec wojny sposobem rozwiązywania sporów międzynarodowych oraz podstawowym instrumentem polityki zagranicznej. Była i pozostaje także sztuką prowadzenia negocjacji i reprezentowania państwa. Dyplomacja to w końcu również ludzie pracujący w służbie zagranicznej. Ich kwalifikacje i umiejętności bardzo często przesądzają o skuteczności działań na arenie międzynarodowej, stąd tak ważne jest właściwe przygotowanie kadry dyplomatyczno-konsularnej do pełnienia jej odpowiedzialnej roli w kształtowaniu stosunków swojego kraju z zagranicą. Często można się spotkać z poglądem, iż w obecnych czasach następuje zmierzch dyplomacji, przynajmniej w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Nie ma już dyplomatów w rodzaju Metternicha lub Talleyranda, którzy by posługiwali się monarchami w swych wielkich intrygach - nie mówiąc już o tym, że nie ma dziś cesarzy, carów i królów, którzy by samodzielnie decydowali o losach ludzkości. Szefowie państw i rządów coraz chętniej spotykają się ze sobą bezpośrednio lub kontaktują telefonicznie, sam zresztą czynię to bardzo często. Samodzielność i pole manewru dyplomatów podlegają więc coraz większym ograniczeniom. Wydaje się również anachroniczna - przynajmniej w niektórych punktach -przewrotna definicja ambasadora, jaką w 1604 roku sformułował w swym diariuszu sir Henry Wotton, poseł brytyjski udający się z misją do Wenecji, który napisał znane słowa że : "Ambasador jest to uczciwy dżentelmen wysłany za granicę, aby kłamać dla dobra swojego kraju". Szczęśliwe są państwa, w których ta definicja nie ma zastosowania. Nie wynika przecież z tego wszystkiego, że dyplomacja stała się współcześnie zbyteczna. Wynika natomiast, że zasadniczo zmienia się jej charakter - jej funkcje, sposoby i instrumenty działania. Dyplomaci pracują dziś najczęściej bez zbędnego rozgłosu, starają się nie wywoływać sensacji i skandali, nie posługują się też niegodnymi metodami, z jakich korzystali ich głośni, czasem zresztą skuteczni aż do bólu poprzednicy. Na podstawie mojej wiedzy i kontaktów wnoszę, że tak właśnie - rzetelnie i etycznie - pracuje zasadnicza większość dyplomatów Trzeciej Rzeczypospolitej. Od polskiej służby dyplomatycznej oczekujemy dziś przede wszystkim kompetencji, fachowości, wysokiego profesjonalizmu. Oznacza on, co wydaje się oczywiste, nie tylko sprawne posługiwanie się językami obcymi czy też rozległą wiedzę o współczesnym świecie i krajach lub organizacjach międzynarodowych, w których dyplomaci pełnią swoją misję. Ta fachowość i profesjonalizm oznacza również umiejętność myślenia strategicznego, wyobraźnię, umiejętności negocjacyjne, zdolność do zawierania porozumień czy kompromisów. Liczą się także - i to w rosnącym stopniu - talenty promocyjne, umiejętność współpracy nie tylko z agendami rządowymi, ale i z sektorem prywatnym, środowiskami biznesu i mediami. W polityce zagranicznej mija, a może minął czas prymatu "czystej polityki". Jeszcze do niedawna stosowano zasadę: "Kupiec podąża za rynkiem, a za handlem - flaga, armia i dyplomaci". Obecnie trzeba przyjąć zasadę odwrotną: "Handlowiec i inwestor podążają za dyplomatą". To dyplomata winien otwierać możliwości, dostarczać informacji i tworzyć należyty klimat. I w tym sensie wciąż aktualna wydaje się dyrektywa Talleyranda, bodaj pierwszego świadomego eksportera kultury swego kraju, który pouczał francuskich ambasadorów: "Faites aimer la France" - a więc żeby czynili Francję lubianą. Ważną misją naszych dyplomatów jest sprawienie, aby Polska była na świecie jeszcze bardziej szanowana, ceniona i lubiana, a często żeby docierała o niej po prostu informacja - żeby była znana. Nieodzowna polskim dyplomatom jest również głęboka znajomość realiów naszego kraju - w tym założeń i celów tak polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej - oraz umiejętność skutecznej obrony interesów Rzeczypospolitej. A więc wiele kunsztu musi wykazać dyplomata i wierzę, że kandydaci mają niezbędne talenty aby tym oczekiwaniom sprostać. Drogi prowadzące do zawodu dyplomaty bywają różne. Niekiedy idzie się do dyplomacji w nagrodę, albo znów na odwrót - za karę. W wielu krajach zdarza się, że funkcje ambasadorów są powierzane osobom zasłużonym dla ekipy rządzącej, czasami odsuwani są na placówki zagraniczne politycy niewygodni. Bywa, że w okresach historycznych wstrząsów trafiają do służby dyplomatycznej outsiderzy i amatorzy. Oczywiście mówię o przykładach ze świata, bo dobrze wiemy, że w Polsce tak się nie zdarza. Wiemy również, że niewątpliwie najbardziej właściwą, zwłaszcza w czasach bardziej ustabilizowanych, ścieżką rekrutacji i awansu kadr dyplomatycznych powinno być odpowiednie i fachowe przygotowanie. Dlatego tak istotne są cele i najbliższe zadania inaugurowanej dziś Akademii Dyplomatycznej MSZ. Organizowane przez nią studia podyplomowe w ramach aplikacji do służby dyplomatyczno-konsularnej, a także regularne dokształcanie obecnej kadry resortu w formie rozmaitych kursów - z całą pewnością będą dobrze służyły podwyższaniu kwalifikacji zawodowych polskiej dyplomacji, a więc będą dobrze służyły Polsce. Parę słów jeszcze o najważniejszym, o tym co przed nami. Chciałbym wskazać cztery, moim zdaniem, najistotniejsze i najpilniejsze wyzwania dla polskiej dyplomacji w najbliższym okresie. Po pierwsze - członkostwo w Unii Europejskiej. To jest zadanie nr 1. Musimy niewątpliwie pomyślne zamknąć do końca br. negocjacje w sprawie członkostwa Polski w Unii. Zakończenie rokowań w zamierzonym czasie zależy od naszej determinacji, silnej woli i konsekwencji, ale także od sytuacji wewnętrznej w krajach członkowskich i od akceptacji krajów członkowskich w krajach dzisiejszej Unii Europejskiej. Najtrudniejsze jest sfinalizowanie rokowań w sprawach finansowych i rolnictwa. Nie uciekniemy pewnie w tych dziedzinach od kompromisu, ale wykluczamy zarazem wariant, w którym Polska byłaby płatnikiem netto w pierwszym roku członkostwa. Mamy nadzieję, że zdolności, talenty i wysiłek naszych dyplomatów pozwoli właśnie takie warunki wynegocjować i że spotkamy się ze zrozumieniem ze strony UE. Ogromnym wyzwaniem po zakończeniu negocjacji dla naszych placówek w państwach "15" będzie uzyskanie akceptacji dla traktatu akcesyjnego przez tamtejsze elity polityczne i opinię publiczną. Jak bardzo ten proces jest trudny niech świadczą chociażby ostatnie informacje z Holandii, która jeszcze kilka miesięcy temu przed wyborami była jednym z najbardziej sojuszniczych i otwartych państw jeśli chodzi o koncepcję rozszerzenia, dzisiaj widzimy tam potężne wątpliwości i trudności często motywowane sytuacją wewnętrzną, ale jednak rzutujące na cały proces akcesyjny. Więc musimy dołożyć starań i tu w kraju, i w negocjacjach, i za granicą, aby ten cel niewątpliwie historyczny, o zupełnie zasadniczym znaczeniu w dziejach Rzeczypospolitej spełnić. Aby na początku 2004 roku Polska stała się pełnoprawnym członkiem UE. Drugim zadaniem jest - trwałe bezpieczeństwo, skuteczna walka o to bezpieczeństwo i udział Polski w tej walce oraz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Tragedia z 11 września 2001 roku zmieniła postrzeganie i hierarchię spraw kluczowych dla bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym i Polski. Odcisnęła piętno na dotychczasowej agendzie Sojuszu Północnoatlantyckiego. Musimy wziąć aktywny udział w wypracowywaniu nowych koncepcji Sojuszu, niezależnie od zdecydowanego i konsekwentnego poparcia dla dalszego rozszerzenia NATO na wschód, co powinno mieć swój szczęśliwy finał na szczycie praskim. Polska dyplomacja musi wnieść znaczący wkład w rozwój perspektywicznej wizji Sojuszu. Powinniśmy też kontynuować nasz aktywny udział w światowej koalicji zwalczającej międzynarodowy terroryzm. Kwestią dla Polski fundamentalną jest bliskie współdziałanie ze Stanami Zjednoczonymi, utrzymanie obecności USA w Europie i zachowanie więzi transatlantyckich. Pogłębiona ostatnio współpraca NATO z Rosją nie powinna osłabić jego tradycyjnych funkcji obronnych. Tu także w pełni zgadzamy się z opiniami jakie wyraża nasz znakomity gość i przyjaciel Javier Solana. Zadanie trzecie - Polska w regionie. To jest tym bardziej widoczne, bowiem rozmawiamy dosłownie w godzinach kiedy odbywa się ważna międzynarodowa Konferencja "Ukraina w Europie", świadcząca o tym jaką wagę Polska przywiązuje do spraw regionalnych i jaką rolę może w tym regionie odgrywać. Rozwój partnerskich i przyjaznych stosunków ze wszystkimi sąsiadami był i jest stałą troską polskiej dyplomacji w całym okresie po 1989 roku. Dzisiaj możemy wykorzystywać fakty poparcia jakiego udzielaliśmy transformującym się państwom Europy Środkowej i Wschodniej oraz tworzącym się nowym, niepodległym państwom na gruzach Związku Radzieckiego. Decyzją o niewątpliwie ogromnym znaczeniu było to że Polska jako pierwszy kraj uznała niepodległość ukraińską w roku 1991. Ale nasze dobre relacje są nie tylko z sąsiadami na wschodzie, są przede wszystkim dobre z naszym zachodnim sąsiadem - Niemcami. Rozwija się współpraca z państwami Grupy Wyszehradzkiej, strategiczne partnerstwo z Ukrainą i Litwą, nie jest hasłem, ale jest praktyką. A także co ważne zmieniają się na lepsze nasze stosunki z Rosją. Powinniśmy nadal pracować nad jakością tych dobrosąsiedzkich stosunków, uwzględniając przy tym w jeszcze większym stopniu zmieniający się właśnie kontekst sytuacji międzynarodowej zarówno na świecie, jak i w naszym regionie. Europa Środkowa, Wschodnia i Południowa znajdzie się wkrótce, po decyzjach w Pradze i Kopenhadze, w nowej rzeczywistości geopolitycznej. Kolejne poszerzenie NATO i Unii Europejskiej nie tylko zmieni dotychczasowy kształt tych dwóch organizacji, międzynarodowy status ich nowych członków, ale i postawi w nowym położeniu kraje, które w najbliższym czasie do tych struktur nie przystąpią. Polska musi aktywnie włączyć się w tworzenie nowych jakości europejskich, działając na rzecz konsolidacji całego regionu. Mówiąc najkrócej Polska w NATO i Polska w UE nie może odwracać się plecami od naszych sąsiadów wschodnich i od tych krajów Europy Środkowej, które w obu tych strukturach nie znajdą swojego miejsca. Powinniśmy czynić wszystko i to jest zadanie dyplomacji, aby polski głos nie tylko był bardziej słyszalny, ale był również bardziej słuchany. To istotna jakościowa różnica. Właśnie w tym kierunku zmierza inicjatywa ryska, którą zgłaszałem kilkanaście tygodni temu na konferencji w stolicy Łotwy, która zakłada bliską współpracę państw naszego regionu po rozszerzeniu NATO i UE i włącza do współdziałania Grupy Wyszechradzkiej oraz tzw. wileńskiej dziesiątki. Buduje na podstawie tych dwóch grup współpracę, która pozwoliłaby znaleźć miejsce niektórym państwom takim jak niektóre kraje bałkańskie. Aby nie było wrażenia i uczucia, że oto odjechał pociąg europejski zabierając kraje które wstąpią do struktur NATOWSKICH i Unii, w tym Polskę i pozostawi na peronie bez wielkich nadziei, bez nawet jasnego rozkładu jazdy innych europejskich czy bałkańskich pasażerów, dla których ta perspektywa będzie całkowicie niejasna. Temu służy pomysł inicjatywy ryskiej. Cieszę się, że zrozumiany i przyjęty przez naszych partnerów Europy Środkowej i Wschodniej, jak i przez UE i Stany Zjednoczone. Mamy również istotną rolę do odegrania, jeśli chodzi do odegrania jeśli chodzi o włączanie Ukrainy do współpracy europejskiej, mówiliśmy wczoraj o tym, będziemy kontynuować dzisiaj. Ja tylko chcę jeden komentarz wygłosić, do bardzo ważnej konferencji, w moim przekonaniu udanej, dziękuję Javierowi za udział. Jeżeli ta konferencja pozwoli na precyzyjniejsze zdefiniowanie przez samych Ukraińców, przez elity ukraińskie ich koncepcji obecności i współpracy i z NATO, i z UE, to będzie to istotny sukces, i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Jeżeli ta konferencja doprowadzi do tego, że zostanie nawiązany bliższy dialog między władzą ukraińską a środowiskami opozycyjnymi, to będziemy mogli mówić o ogromnym sukcesie. A jeżeli nawet tych celów nie uda nam się osiągnąć szybko, Polska jako strategiczny partner Ukrainy, jako kraj mający poczucie odpowiedzialności za sytuację w regionie, będzie mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobiła wszystko co w jej mocy, aby te cele, o których powiedziałem zostały osiągnięte. To także bardzo ważne, żebyśmy mieli swoje przekonanie, że w tym niewątpliwie trudnym momencie historycznym wszelkie wysiłki, które Polska powinna podjąć, zostały podjęte. Wierzę, że przyniosą efekty, ale gdyby nawet okazało się, że ten efekt nie jest tak widoczny - szybko czy w ogóle - to nasze zadanie, polskie zadanie wynikające z poczucia naszej odpowiedzialności, spełniliśmy. Po czwarte - ekonomizacja polityki zagranicznej. Ogromnie ważnym wyzwaniem dla polskiej dyplomacji jest wreszcie jej zdecydowanie większe zaangażowanie w reprezentowanie naszych interesów gospodarczych za granicą. Wynika to nie tylko z przejęcia przez MSZ odpowiedzialności za cały proces integracji Polski z Unią Europejską, to jest przekonanie, że właśnie dyplomacja pozbawiona wsparcia gospodarczego, zrozumienia problemów gospodarki handlu, jest dość pusta, niepełna, jednostronna. Obowiązkiem całej polskiej dyplomacji, a nie tylko przedstawicielstw handlowych, powinno być zabieganie o rozwój współpracy ekonomicznej Polski z partnerami na całym świecie. Jest to szczególnie istotne w kontekście trudnej obecnie sytuacji gospodarczej kraju, wciąż utrzymującego się poważnego deficytu handlowego w obrotach z zagranicą, niewykorzystywanych możliwości eksportowych oraz potrzebnego Polsce napływu obcych inwestycji i kapitału. Świadomość, że czynniki zewnętrzne mogłyby w istotny sposób przyczynić się do ożywienia polskiej gospodarki i przyspieszenia jej modernizacji, powinna nam stale towarzyszyć w codziennej pracy. Musimy wiedzieć, że ten zewnętrzny kapitał, inwestycje są istotnym czynnikiem rozwojowym, on przyczynia się do ożywienia polskiej gospodarki i pozwala modernizować polski przemysł i tworzyć nowe miejsca pracy, korzystać także ze zwiększających się możliwości eksportu. To tylko cztery fundamentalne i najpilniejsze wyzwania, które stoją przed polską polityką zagraniczną. Kształtowaniem i realizacją tej polityki zajmuje się coraz więcej podmiotów krajowych, w tym nie tylko instytucji państwowych. Coraz bardziej angażują się w tę dziedzinę także organizacje społeczne i zawodowe, samorządy, duże firmy, placówki naukowo-badawcze i inni polscy uczestnicy obrotu międzynarodowego. Charakterystyczne dla naszych czasów, postępująca decentralizacja i swoiste "uspołecznienie" polityki zagranicznej państwa, są wielką wartością, choć stwarzają też nowe problemy i wyzwania. Pierwszorzędnego znaczenia nabiera w tym kontekście efektywna, właściwa koordynacja polityki zagranicznej. Wszystkie polskie instytucje uczestniczące we współpracy międzynarodowej powinny mieć poczucie, że realizują te same podstawowe zadania. Jest ważną rolą MSZ i polskich ambasad, by zapewnić koordynację i harmonizację działań - przede wszystkim po to, by zagwarantować ich maksymalną skuteczność. Mam nadzieję, że działalność Akademii Dyplomatycznej MSZ okaże się owocna - i pomocna w osiąganiu nie tylko wymienionych przed chwilą podstawowych celów. Że przyniesie wiele pozytywnych rezultatów w praktycznej działalności resortu i naszych zagranicznych placówek. Obecnym tu pierwszym słuchaczom Akademii życzę udanych karier zawodowych w polskiej dyplomacji i wiele pomyślności w życiu osobistym.
Poleć znajomemu