Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Wtorek, 23 grudnia 2003

Konferencja prasowa Prezydenta RP

23 grudnia 2003 roku w Pałacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się z dziennikarzami podczas konferencji prasowej zorganizowanej po powrocie Prezydenta RP z Iraku. W konferencji udział wzięli także: Minister Obrony Narodowej Jerzy Szmajdziński i Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec. Zwracając się do zebranych Prezydent powiedział m.in. Konferencja ta została zwołana na prośbę dziennikarzy, ponieważ chcieliście się Państwo dowiedzieć jak najwięcej szczegółów o wczorajszej wizycie w Iraku. Zacznę jej od kilku refleksji. Tradycją jest, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Zwierzchnik Sił Zbrojnych, przed Wigilią spotyka się polskimi żołnierzami. Co roku byłem w różnych miejscach w Polsce i zagranicą. Przypominam sobie moje spotkanie z żołnierzami na Wzgórzach Golan i w Libanie. W tym roku decyzja była prosta, ponieważ najtrudniejszą i najbardziej ryzykowną misję polscy żołnierze wypełniają w Iraku. Ta decyzja była trudna również ze względów organizacyjnych i bezpieczeństwa, do końca musiała być dyskrecjonalna. Stąd wcześniej było mało informacji, a nawet pewien kamuflaż – była to prośba zarówno naszych dowódców, jak i innych, szczególnie amerykańskich, ponieważ stopień zagrożeń w ostatnich tygodniach w Iraku bardzo wzrósł. Cieszę się, że mogło do tej wizyty dojść. Dziś mogę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem zarówno spotkania z polskimi i międzynarodowymi żołnierzami w Camp Babilon, jak i rozmowami z amerykańskimi dowódcami – generałem Sanchezem i pozostałymi. Potwierdzają one bowiem, iż misja stabilizacyjna przebiega prawidłowo, że polski wkład jest uznawany za wyjątkowo istotny i na bardzo wysokim poziomie profesjonalnym, a w strefie polskiej panuje największy spokój. To jest potwierdzone wszelkimi danymi i dowodzi, że udało nam się – to jest szczególną zasługą polskiego dowództwa – zintegrować bardzo wielką dywizję wielonarodowościową, w skład której wchodzą żołnierze z 26 państw. Wydawało się, że będzie to największą przeszkodą, ale została ona opanowana i można dzisiaj powiedzieć, że współdziałanie żołnierzy tych państw przebiega na bardzo dobrym poziomie. Takie opinie, bardzo jednoznacznie wyraził generał Sanchez w rozmowie ze mną, z ministrem Szmajdzińskim i ministrem Siwcem. Miałem okazję podziękować polskim żołnierzom za tę misję. Moje słowa znacie, więc nie będę ich powtarzał, ale chcę podkreślić tylko jedno zdanie: otóż jestem przekonany, że o ile w Polsce są różne oceny związane z samym udziałem Polski w misji stabilizacyjnej, o tyle jest bardzo powszechne, a wręcz ogólne, przekonanie o wysokim poziomie polskich żołnierzy i tego faktu nie zmieniają pojedyncze wypadki, a nawet tragedie, które mają miejsce. Jest to rzeczywiście grono ludzi bardzo oddanych sprawie, świadomych wypełnianych celów, dobrze przygotowanych, zdyscyplinowanych. Myślę, że jeżeli wszystko będzie działo się normalnie to zarówno ta zmiana, która obecnie jest w Iraku, jak i następna będzie dawała wszelkie powody do dumy i satysfakcji z tego co czyni. Pozwólcie na kilka uwag dotyczących samego sektora, w którym działamy. Jest on zamieszkiwany przez ponad 5 milionów ludzi. Stopień niebezpieczeństwa, mimo że jest to sektor spokojniejszy od innych, jest bardzo wysoki. Jest bardzo dużo broni poirackiej po armii Saddama, która jest w tej chwili gromadzona w specjalnych miejscach, żeby mogła być odpowiednio kontrolowana i jak trzeba zlikwidowana. Cały czas w akcji jest 8 tysięcy żołnierzy, a więc niemalże połowa stanu dywizji uczestniczy na okrągło w działaniach dniem i nocą. I na tym tle trzeba powiedzieć, że tragedie, które zdarzają się w naszym sektorze są na szczęście bardzo wyjątkowe. Do tej pory bowiem miały miejsce trzy wypadki z udziałem żołnierzy amerykańskich – to były ofiary w akcji, jak wiadomo dwa polskie – jeden w akcji, jeden nieszczęśliwy wypadek, dwa ukraińskie, były to samobójstwa, jeden hiszpański również nieszczęśliwy wypadek w wyniku postrzału. A więc, gdyby te tragedie wszystkie policzyć to jest to osiem przypadków w ciągu wielu miesięcy działania bardzo dużej, wielotysięcznej grupy ludzi. Oznacza to, że praca jest zorganizowana prawidłowo, że żołnierze, oficerowie wykonują swoje zadania właściwie. Bardzo istotne było dla mnie również to, że baza i działania są zorganizowane bardzo dobrze. Poprawiają się wyraźnie warunki obecności żołnierzy. Następuje w tej chwili zamiana namiotów, które były szczególnie uciążliwe w okresie letnim, na kontenery. Można więc sądzić, że kolejna zmiana będzie przebywała już w warunkach bardziej wygodnych, choć oczywiście ciągle trudnych. Jest to zasługa polskiego dowódca, ponieważ kiedy przejmowana była baza z rąk amerykańskich ona była w nieporównywalnie gorszym stanie. Panowie ministrowie, którzy odwiedzali ją wcześniej mogą to osobiście potwierdzić. Dla mnie było również bardzo ważne spotkanie z arabskimi, irackimi żołnierzami irackiego korpusu obrony cywilnej. W naszej strefie w tej chwili już 2400 żołnierzy zostało przeszkolonych i tworzą oni iracki korpus obrony cywilnej. Szkoleni są również funkcjonariusze policji irackiej. Docelowo ma być przeszkolonych 3700 w naszej strefie. A bezpośrednio z polskimi żołnierzami współpracuje tysiąc żołnierzy arabskich. Spotkałem się z nimi i muszę powiedzieć, że ich opinia na temat współpracy z Polakami była wyrażona bardzo prosto ale moim zdaniem symbolicznie, że uważają Polaków za więcej niż kolegów. Co biorąc pod uwagę stan napięcia jaki tam panuje wydaje się bardzo ważnym stwierdzeniem. Myślę, że w polskiej strefie współpraca ze stroną iracką, czy to cywilną, czy wojskową, czy policyjną, układa się również bardzo dobrze. I tutaj nasze bardzo otwarte i bardzo życzliwe podejście owocuje. Polscy dowódcy, polscy żołnierze, nie wykazują jakiejkolwiek arogancji w relacjach z Irakijczykami. Jest to bardzo ważny element stabilizowania sytuacji. Chcę dodać także, iż w polskim sektorze bardzo wiele działań prowadzi się na rzecz pomocy dla ludności cywilnej; wydano już na to poważne kwoty. To również buduje zaufanie wśród żołnierzy wielonarodowościowej dywizji. Prognozy jakie zarysował generał Sanchez w rozmowie z nami są prognozami zgodnymi z tym, co sami sądzimy. Na pewno działania stabilizacyjne muszą być kontynuowane. Należy się spodziewać, że w ciągu najbliższych kilku tygodni, może to być ciągle jeszcze związane z poważnymi działaniami terrorystycznymi, ale niewątpliwie ta fala terroru opada i źródeł dla tego terroru jest coraz mniej wewnątrz Iraku. Trzeba jednak powiedzieć, że przybywa terroru z importu, z różnych krajów i grup terrorystycznych, które uznają Irak w tej chwili za najlepsze miejsce dla swojej aktywności. Bardzo ważne jest utrzymanie międzynarodowej koalicji, bardzo ważne jest realizowanie planu politycznego na rok 2004 i 2005, który został zarysowany, a który polega na powołaniu rządu irackiego i przejęciu kierowania przez ten rząd Irakiem, a także uporządkowania wielu spraw w relacjach międzynarodowych. To jest choćby kwestia akredytowania ambasadorów; dzisiaj nie ma możliwości czynienia tego. Liczyć się trzeba z tym, że rok 2004 będzie rokiem jeszcze dużej aktywności i konieczności działań stabilizacyjnych, także polskich. Rok 2005, jeśli plan się powiedzie może oznaczać stopniowe zmniejszanie się zaangażowania sił międzynarodowych w Iraku. To jest oczywiście prognoza, który oby się sprawdziła, choć różne czynniki zewnętrzne mogą jeszcze ten plan zmienić. Chciałbym również wyrazić swój żal w związku z wypadkiem, który miał miejsce wczoraj w Iraku. Dowiedzieliśmy się o nim tuż przed wylotem w Iraku. Jako Prezydent i Zwierzchnik Sił Zbrojnych rodzinie i bliskim szeregowego Gerarda Wasielewskiego składam kondolencje. Bardzo to smutne tym bardziej, że cały dzień przebiegał w atmosferze naprawdę wielkiej radości i wzruszenia. Z moich rozmów z żołnierzami wynikało, że ta wizyta jest nie tylko oczekiwana ale potrzebna. Po prostu potrzebna dla nich, dla ich morale, dla ich dobrego samopoczucia, dla przekonania, że choć daleko to przecież cały czas służą Polsce, cały czas działają na naszą chwałę i cały czas przyczyniają się do tego, że Polska traktowana jest jako sojusznik poważny, konsekwentny, przewidywalny i oddany, nie szczędzący wysiłku, a także ofiar. Był to dzień piękny, wzruszający, szkoda, że zakończył się nieszczęściem. Nie w Camp Babilon, bo rzecz miała miejsce w Karbali, ale oczywiście tragedia jest tragedią i to niewątpliwie był smutny finał niewątpliwie pięknego dnia i wzruszających chwili, które przeżyłem.
Poleć znajomemu