przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Wystąpienie Prezydenta RP przed pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego i AK

Szanowna Pani Prezydent,

Drodzy Powstańcy Warszawscy,

Szanowni Zebrani!

 

Jest w Warszawie wiele miejsc, gdzie warto i gdzie trzeba mówić o tym, co niesie nam, dzisiaj żyjącym w Polsce, przesłanie Powstania Warszawskiego. Jest wiele miejsc, które upamiętniają wysiłek zbrojny; jest wiele miejsc, które upamiętniają zwycięstwa, klęski, rzeczy straszne, które towarzyszyły klęsce powstania warszawskiego. Ale jest jedno szczególne miejsce, w którym warto i trzeba – dzisiaj i długo, długo później – stanąć i pomyśleć o tym, co było celem działania nieudanego Powstania Warszawskiego. Gdzie warto i trzeba pomyśleć o tym, co trwa w naszych myślach, w naszych sercach, w naszych marzeniach i w naszych dążeniach przez wszystkie polskie pokolenia. Bo przecież należymy do tej grupy narodów w Europie, które stawiały sobie parę razy – w sposób jasny i absolutnie jednoznaczny – cel, który dla innych był oczywistością, którym inni oddychali tak jak powietrzem. Tym naszym polskim celem była odbudowa państwa polskiego. Zobacz także: "Mamy wielkie szczęście cieszyć się wolną Polską"

 

Dlatego dzisiaj tu, w tym miejscu, gdzie jest pomnik Polskiego Państwa Podziemnego, przed gmachem polskiego Sejmu, także i prezydent współczesnej Polski skłania nisko głowę – nie tylko przed tymi, którzy to państwo tworzyli, ale także przed tymi, którzy o to państwo walczyli, i tymi, którzy potrafią, chcą państwo polskie szanować. Bo przecież nie sposób miłować państwa polskiego, nie szanując państwa polskiego. Nie sposób mówić odpowiedzialnie o potrzebie walki o wolność narodową, ale także o niepodległe państwo polskie, bez szacunku do państwa jako takiego. To jest nasz stary polski problem. Problem Polaków, którzy długi okres w swej historii musieli żyć bez państwa, a często i przeciw państwu – państwu obcemu. To jest wielkie zadanie, aby dorobek pokolenia ludzi Armii Krajowej – tych, którzy walczyli o państwo polskie  – przekuć w zdolność do szanowania współczesnego państwa polskiego.

 

Dzisiaj w bardzo wielu miejscach w Warszawie zapłonęły znicze pamięci, bo przecież całe miasto Warszawa było przez te 63 dni polem heroicznej bitwy powstańczej. I to takiej bitwy, która szczodrze zrosiła krwią powstańców i wspierających ich mieszkańców Warszawy pole bitwy.

 

My tutaj zgromadzeni stoimy w miejscu, w którym chcemy przypomnieć, że to wszystko działo się w imię miłości Ojczyzny, ale i dążenia do odzyskania własnego, niepodległego państwa polskiego. Bo Powstanie Warszawskie było tego państwa największym i najbardziej dramatycznym przedsięwzięciem. Miało doprowadzić do usunięcia niemieckich okupantów ze stolicy państwa polskiego. Miało doprowadzić do usunięcia ich wysiłkiem polskiego żołnierza, polskiego obywatela. Tego żołnierza, który od września ’39 roku nieustannie walczył na wszystkich frontach II wojny światowej. Tego obywatela, który zachował lojalność dla państwa polskiego, mimo że jego struktury zostały rozbite, mimo że jego armia została pokonana. Właśnie wtedy, w okresie okupacji, gdy można było zakwestionować państwo, gdy można było mówić: hulaj dusza bez kontusza, bo nikt mnie nie ukarze, bo nie ma autorytetu państwa – właśnie wtedy tworzono państwo, właśnie wtedy szanowano państwo, właśnie wtedy walczono o przyszłe państwo polskie i przygotowywano się do dalszej służby na jego rzecz.

 

Powstanie Warszawskie było swoistym ukoronowaniem – i to takim ukoronowaniem nie bez cierniowego wymiaru – Polskiego Państwa Podziemnego. To państwo stanowiło prawdziwy fenomen w całej ogarniętej wojną Europie. I słusznie jesteśmy z tego dumni, że jako jedyni albo absolutnie nieliczni potrafiliśmy zbudować w warunkach beznadziejnej, przegranej przecież wojny państwo polskie i jemu służyć.

 

To państwo stanowiło wtedy fenomen. Dzisiaj może także stanowić nasze źródło dumy i ważny punkt odniesienia dla współczesnych myśli Polaków o własnym państwie. Okupowanych było wiele krajów, ale tylko w Polsce funkcjonowały w podziemiu w zasadzie wszystkie instytucje normalnego państwa. W nienormalnych warunkach – normalne instytucje jako wyraz naszego dążenia do wolności i do funkcjonowania w normalnych warunkach. Działały władze cywilne w postaci delegatury rządu i podległych jej wielu instytucji i organów. Organizowały się i walczyły konspiracyjne siły zbrojne w postaci Armii Krajowej. Funkcjonowały konspiracyjne sądy, czuwające nad przestrzeganiem praw Rzeczypospolitej i każące za nieprzestrzeganie tych praw. Funkcjonowały zasady prawne w ramach między innymi dekalogu Polski podziemnej. Warto pamiętać, że w okresie okupacji – co dzisiaj brzmi jak paradoks – w zasadzie istniało i funkcjonowało niesłychanie bujne życie polityczne. Bez żadnych ograniczeń każdy mógł wydawać, drukować w podziemiu własną prasę, własne organy prasowe, także organy prasowe poszczególnych ugrupowań politycznych. W tym bujnym życiu politycznym istniała jednak jedna linia, jedna nieprzekraczalna bariera. Była nią zasada lojalności wobec Rzeczypospolitej i jej władz, władz w konspiracji i na uchodźstwie. To był moralny nakaz, na ogół przestrzegany w sposób bezwzględny. I tylko nieliczni byli ci, którzy tego ograniczenia nie szanowali, którzy w warunkach klęski wojennej, rozbicia normalnego państwa polskiego korzystali z możliwości uzyskiwania ideologicznego alibi niezależności, alibi braku lojalności, tego wszystkiego, na co pozwalała wojna, która dawała szansę tłumaczenia, że państwo przecież nie istnieje.

 

Kwitło w podziemiu życie kulturalne i naukowe. Dzisiaj odwołujemy się do tych niebywałych osiągnięć kultury w podziemiu. Do dzisiejszego dnia jesteśmy dumni z wielu osiągnięć polskiej poezji, literatury, ale także i z przygotowań świata nauki na czasy normalne, powojenne. Istniało konspiracyjne szkolnictwo obejmujące znaczną część młodzieży. To wszystko było próbą udowodnienia, że państwo polskie istnieje, że będzie normalne, że będzie nasze i że jesteśmy mu w pełni oddani, szanujemy je i kochamy.

 

Funkcjonowanie tej skomplikowanej maszynerii było możliwe dzięki szeroko upowszechnionym propaństwowym postawom obywatelskim milionów Polaków, zarówno tych wychowanych w okresie marzeń o wolności, przed rokiem 1918, jak i w okresie międzywojennym, gdy państwo polskie było doczekanym, wymarzonym, wywalczonym faktem. W ekstremalnie trudnych warunkach zagrożenia przez dwa totalitaryzmy – nazistowski i sowiecki – Polacy demonstrowali przywiązanie do własnego państwa. Także do marzenia o państwie demokratycznym. Wolnym i demokratycznym.

 

Ten przykład i ta postawa winny być dla nas wzorem i współczesnym zobowiązaniem. Żyjemy w diametralnie innych warunkach. Mamy wielkie szczęście cieszyć się Polską wolną, suwerenną, demokratyczną i bezpieczną w takim stopniu, jak dawno, bardzo dawno to nie miało miejsca. Ale przecież ciesząc się taką Polską, tym bardziej winniśmy ją szanować. Nie tylko kochać i dawać temu wyraz w słowach, ale szanować poprzez praktykę relacji w stosunku do państwa. Powinniśmy wystrzegać się sobiepaństwa i stawiania za wszelką cenę na swoim. Z respektem odnosić się do demokratycznych rozstrzygnięć i wyborów. Ugruntowywać postawy propaństwowe.

 

Proszę Państwa!

 

Wielokrotnie miałem okazję spotykać się z Państwem w tym miejscu, przed pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego. Występowałem tu wielokrotnie jako marszałek Sejmu. Dzisiaj chciałem wystąpić jako prezydent Polski współczesnej, Polski wolnej, Polski demokratycznej, Polski bezpiecznej – aby w tym szczególnym miejscu mówić, apelować, prosić o szacunek dla współczesnego państwa polskiego.

 

Dziękuję bardzo.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.