przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 4 września 2012

Wystąpienie prezydenta na Forum Ekonomicznym w Krynicy

Szanowni Państwo,

Szanowny Panie Prezydencie,

Drodzy Goście – współuczestnicy ważnego spotkania w Krynicy!

 

Chciałbym powiedzieć, że zamierzam wykroczyć poza zwykłą formułę otwarcia dzisiejszego spotkania i dyskusji i spróbuję zająć uwagę Państwa paroma myślami dotyczącymi sprawy, którą wszyscy żyjemy. Bo niewątpliwie prawdą jest to, że cały świat, cała Europa żyje problemem kryzysu dotyczącego najbardziej rozwiniętych krajów świata zachodniego. Wszyscy tym problemem żyjemy, czasami się go boimy, czasami – na szczęście coraz częściej – myślimy o tym, jak pokonać płynące ze zjawisk kryzysowych zagrożenia.

 

Chciałbym podkreślić, że z ogromną satysfakcją będę przysłuchiwał się dyskusji z udziałem prezydenta Chorwacji. Warto pamiętać o tym, że jednym ze źródeł siły programu projektu integracji europejskiej jest optymizm, jest widzenie świata europejskiego jako idącego ku sukcesom, ku pomyślności, czego dowodem są nowe akcesje – także budząca satysfakcję akcesja Chorwacji do Unii Europejskiej. Warto, żebyśmy sobie to przypomnieli, patrząc z całą sympatią i życzliwością na prezydenta Chorwacji; żebyśmy sobie to przypomnieli w wymiarze naszej części Europy, która przecież nie tak dawno, bo to zaledwie dwadzieścia parę lat temu, przezwyciężyła podział Europy, przezwyciężyła niemożność uczestniczenia w normalnej gospodarce. Przezwyciężyliśmy niemożność uczestniczenia w procesie integrowania się świata zachodniego, partycypowania w systemie wartości, który tworzyły i tworzą społeczeństwa demokratyczne; przezwyciężyliśmy niemożność funkcjonowania w warunkach normalnego, wolnego rynku. Dlatego warto dzisiaj powiedzieć, że dla nas wszystkich jest to niesłychanie istotne doświadczenie W dalszym ciągu Unia Europejska, ta Unia w znacznej mierze ogarnięta kryzysem gospodarczym, można by nawet powiedzieć: kryzysem strukturalnym, pozostaje projektem atrakcyjnym, wywołującym chęć uczestniczenia w tym procesie wielu innych krajów. Są tutaj między nami także osoby, które przybyły z Ukrainy. To przecież jest tam żywym marzeniem, żywym dążeniem, aby uczestniczyć w tym procesie integrującego się świata europejskiego. To dla nas wszystkich powinno być źródłem wiary, że znajdziemy wystarczające pokłady optymizmu. Popatrzmy  trochę cudzymi oczyma na Unię Europejską: skoro inni chcą być cząstką tego programu integracji europejskiej, to widocznie ten projekt jest w dalszym ciągu atrakcyjny i może być źródłem optymistycznego spojrzenia na świat.

 

Spotykamy się tutaj obciążeni… albo bogatsi o własne doświadczenia z zakresu przezwyciężania zjawisk kryzysowych. Możemy je wymieniać. Jako część Europy, która wyrwała się z systemu komunistycznego, jeszcze nie do końca przyzwyczailiśmy się do cykli rozwojowych, że raz jest dobrze, raz trochę gorzej, raz są lata tłuste, a raz lata chude. Ale mamy także nasze doświadczenia przezwyciężenia zjawisk kryzysowych. Warto te doświadczenia czynić doświadczeniem całej Unii Europejskiej. Spotykamy się tutaj w Krynicy, by wspólnie rozważyć, co możemy zrobić, by przezwyciężyć kryzys jak najszybciej – bo wszyscy zdajemy sobie sprawę, że tempo działania ograniczanego przez mechanizmy demokratyczne, także przez kalendarze wyborze, jest elementem, który zwiększa zagrożenie, a nie przyczynia się do rozwiązania kryzysu. Co musimy zrobić, by skutki kryzysu możliwie najmniej dotknęły społeczeństwa i obywateli, także obywateli Polski. To jest zadanie dla nas, dla polityków. To zadanie dla nas, dla Europejczyków. Pomysł na trudne czasy jest najważniejszym sprawdzianem naszego zaangażowania w polityczny projekt bez precedensu – według mnie z trudno wyobrażalną alternatywą – jakim jest Europa i integracja europejska. Jest sprawdzianem najważniejszych wartości, jakie ten projekt budowały, takich jak wolność, odpowiedzialność i solidarność. Naszą odpowiedzialność będziemy mierzyli w konkretnych rozwiązaniach, w których albo wniesiemy nasz wkład, albo których nie będzie. Państwom i narodom potrzebne jest dzisiaj z jednej strony reformatorskie przeciwdziałanie kryzysowi, a z drugiej – solidarność i pamięć o celach, które przyświecały integracji europejskiej.

 
Szanowni Państwo!
 

Zjawiska kryzysowe, które od pięciu lat obserwujemy w Europie i świecie – przede wszystkim w tym najzamożniejszym świecie zachodnim, w najwyżej rozwiniętych krajach świata zachodniego, bo tam się ten kryzys zaczął – są lekcją pokory. Powinny być lekcją pokory. W przeciwieństwie do wcześniejszych kryzysów dotykają właśnie państwa rozwinięte, które czasami miały bezkrytyczne podejście do perspektyw własnego rozwoju i tendencji na świecie. Oczywiście kryzys ten jest najdotkliwiej odczuwany przez wiele krajów południa Europy. Dzisiaj największe trudności mają te państwa, które utraciły konkurencyjność i zadłużyły się ponad miarę. Kryzys bankowy w części krajów europejskich przekształcił się w kryzys zadłużenia. Polska nie jest źródłem kryzysu, Polska nie jest cząstką europejskiego kłopotu. Przeciwnie – polskie doświadczenia i polskie osiągnięcia są szansą i wspólną nadzieją na szybsze przezwyciężenie kryzysu. Utrzymujemy bowiem wzrost gospodarczy nieprzerwanie od ponad 20 lat. Zjawiska kryzysowe wciąż dotyczą otoczenia naszego kraju. Ale wszyscy to czujemy, że w coraz większym stopniu mogą nas dotykać, że mogą do nas docierać. Polska dotychczas skutecznie opierała się kolejnym falom kryzysu. W przeszłości pokonaliśmy kryzys bankructwa sytemu gospodarczego komunizmu i mamy to doświadczenie. Ufam, że i tym razem znajdziemy siły i sposób, żeby sobie poradzić i pomóc innym.

 

Warto – myśląc z dumą o przeszłości, kiedy słusznie mówiliśmy, że Polska jest jedynym krajem broniącym się skutecznie przed kryzysem – dzisiaj z satysfakcją i z nadzieją powiedzieć coś innego: że dzisiaj Polska nie jest już jedyną zieloną wyspą w Europie. Ta zielona przestrzeń po prostu się powiększyła. Są kraje, które wyszły ze zjawisk kryzysowych. Wyłonił się cały archipelag wysp wzrostu gospodarczego i odpowiedzialnej polityki makroekonomicznej, które dołączyły do Polski. Pokazuje to, że przezwyciężenie kryzysu jest realne, jest możliwe, a oprócz tego w dalszym ciągu jest konieczne. Co ważne, są to nie tylko kraje tak zwanej starej Unii, Północy – Szwecja, Finlandia – ale także nowe kraje członkowskie z naszego rejonu Europy. Mam tutaj na myśli Estonię, Łotwę, Litwę czy Słowację. Wszystkie te kraje reagowały na trudności wyprzedzająco-ofensywnie. Rządy tych krajów podjęły odpowiedzialne działania, wzmacniające fundamenty gospodarek i zwiększające ich konkurencyjność. Co ważne, częścią sukcesu tych rządów było uczciwe i rzetelne wyjaśnianie obywatelom potrzeby zmian. Społeczeństwa tych krajów, co my sami dobrze znamy z polskiego doświadczenia z początku lat 90., wykazały się odwagą, roztropnością i cierpliwością. Akceptowały przejściowe trudności i wyrzeczenia w imię inwestycji w lepszą i stabilną przyszłość.

 

Reformatorzy w Europie mogą wygrywać wybory demokratyczne mimo przeprowadzonych, a może właśnie dzięki przeprowadzonym reformom. Przykładem tego jest Łotwa. Obywatele liczącej się części Europy są zaprawieni w kryzysach i sporach. Są gotowi do wyrzeczeń, dodatkowego wysiłku. Ale muszą znać jego jasny cel i głęboki sens, bo demokracja od początku była ustrojem opartym na obywatelskiej postawie i rozsądku jednostki. Zdolność ochrony państwa i obywateli przed kryzysem staje się więc nową wartością, nowym oznaczeniem na mapie Europy. Zacierają się podziały na starą i nową Unię. W to miejsce rysuje się ważny, nowy podział na Europę krajów dzielnych i tą mniej odważnych.

 

Szanowni Państwo!

 

Kryzys finansowy obudził Europejczyków z luksusowej drzemki. Uprzytomnił, że dobrobyt i wysoki standard życia nie jest dany raz na zawsze. Jak pokazują doświadczenia państw z południa Europy, kryzys boleśnie zweryfikował owoce wzrostu osiąganego na kruchych i niepewnych podstawach. Wzrost napędzany nadmiernym zadłużeniem państwa, przedsiębiorstw i obywateli okazał się iluzoryczny. Wiemy już, dlaczego. Wyciągajmy z tego wnioski. O utrzymanie osiągniętego poziomu rozwoju trzeba dbać stale. Bezpieczeństwo gospodarcze i finansowe, podobnie jak niepodległość, nie jest dane raz na zawsze. Każdemu państwu potrzebna jest – tak jak bezpieczeństwo, armia zawodowa i odwaga żołnierzy – rozważna i odpowiedzialna polityka gospodarcza i odważni liderzy zmian. Przyszłość w najbliższych latach będzie należeć do gospodarek. Do tych, które dbają o stabilność ekonomiczną i o konkurencyjność. To one dają szansę na zwycięstwo. Są najlepszym narzędziem obronnym w kryzysie. Tym samym to one powinny stanowić oś strategiczną naszych politycznych projektów i działań. Źródła kryzysu finansowego tkwią w ludzkich słabościach takich jak pycha, chciwość i nieumiarkowanie. Co pocieszające i ważne, równie ludzkimi cechami możemy te trudności pokonać. Wystarczy użyć pokory, oszczędności, umiaru i rozsądku. Także odwagi. Wystarczy umacniać fundament wzajemnego zaufania.

 

Siłą Europy zawsze była daleko idąca świadomość własnych możliwości i własnych ograniczeń. Potęgą Europy był zawsze rozsądek jej obywateli. Państwo jest wspólnotą obywateli. Dlatego jako obywatele jesteśmy odpowiedzialni za państwo poprzez swoją aktywność i uczestnictwo w życiu publicznym. Wielkim bogactwem Europy była zawsze troska o szukanie wspólnych, pokojowych rozwiązań. A wszyscy wiemy, jak trudna była historia europejska. Nie zawsze się to daje zrobić, ale per saldo, z perspektywy doświadczenia lat wielu wiemy, że to jest absolutnie możliwe, prawidłowe i optymalne rozwiązanie. Kapitałem Europy jest odpowiedzialność, jest kultura rozsądku i deliberacji. I każdy kraj wspólnoty ma szansę dzisiaj współuczestniczyć w odbudowywaniu stabilności wspólnego gmachu europejskiego.

 

Szanowni Państwo!

 

Jestem dumny z tego, że Polska utrzymała wzrost gospodarczy od ponad 20 lat, a przede wszystkim przez te pięć lat kryzysu europejskiego. Ale potrzebna jest jeszcze większa stabilność ram systemowych, by uciec kryzysowi jeszcze dalej. Abyśmy jako kraj uciekli kryzysowi jeszcze szybciej i jeszcze dalej. Nie straszmy się więc nadmiernie w Polsce kryzysem. Lęk jest zawsze wrogiem rozsądnych rozwiązań. Potrzebny nam jest jednak realny ogląd spraw, także zagrożeń. Doświadczenie, odwaga, mądrość i optymizm Polaków pozwolą nam podjąć mądre działania, które wzmocnią fundamenty naszej gospodarki. Uczynią ją w dalszym ciągu gospodarką konkurencyjną. Działajmy wyprzedzająco i ofensywnie, a nie defensywnie, obronnie i lękliwie.

 

Chciałbym wymienić zadania, które uważam w Polsce za najważniejsze dla wzmocnienia mechanizmów obronnych i filarów konkurencyjnej gospodarki polskiej. A w tym samym dla zwiększenia atrakcyjności Polski na arenie międzynarodowej i w oczach zagranicznych inwestorów.

 

Po pierwsze – musimy zwiększyć bezpieczeństwo finansów publicznych. Polska, na szczęście, ma mechanizmy obronne. Najważniejszym z tych mechanizmów jest kotwica zadłużenia publicznego, wynosząca 60 procent PKB, co zostało zapisane w konstytucji już 15 lat temu. Jeszcze raz składam wyrazy najwyższego uznania i szacunku osobom, które miały odwagę wpisania tego mechanizmu w konstytucję polską. Warto o tym pamiętać, że wiele krajów Unii Europejskiej dopiero dzisiaj się bierze za to zadanie, dopiero dzisiaj wprowadza ten mechanizm. Mamy więc prawo mówić, że to jest efekt także pozytywnego polskiego doświadczenia, które sprzedajemy reszcie świata, reszcie Europy. Jesteśmy więc zasadniczo zabezpieczeni w tym obszarze już od dawna. Ale musimy teraz zadbać o stopniowe redukowanie deficytu i długu publicznego – po to, by zmniejszyć zależność od rynków finansowych oraz stworzyć bufor bezpieczeństwa i margines swobody w polityce fiskalnej. Zmniejszenie to powinno jednak postępować w miarę ożywiania działalności sektora prywatnego, tak aby utrzymać wzrost gospodarczy Polski.

 

Po drugie – umacniajmy bezpieczeństwo naszego systemu finansowego. Nasze banki są bezpieczne. Na tle rozwiązań w innych krajach europejskich są bardzo bezpieczne. Widzimy, że banki, liczne banki w wielu innych krajach Europy i świata potrzebują dokapitalizowania, potrzebują wsparcia, a banki w Polsce mają więcej kapitału, niż wymagają tego przepisy. Mamy skuteczny nadzór finansowy, dobry system gwarancji depozytów bankowych i płynny kurs walutowy. Niemniej, niektóre elementy wymagają, w moim przekonaniu, dodatkowego działania. W ramach wzmacniania systemów obronnych konieczne jest ukończenie prac nad mechanizmami tak zwanej głębokiej restrukturyzacji, a nawet nad ewentualnymi przekształceniami właścicielskimi banku, jeśli pojawiłoby się tego rodzaju zagrożenie. Takie regulacje to dodatkowy rodzaj polisy ubezpieczeniowej dla obywateli, dla oszczędzających, biorących kredyty. Bo wiara w pomyślną przyszłość powinna iść w parze z przezornością. Musimy mieć świadomość, że od tego poczucia bezpieczeństwa będzie zależała w najbliższych latach dynamika naszego wzrostu gospodarczego, dynamika i konkurencyjność naszej gospodarki.

 

Po trzecie – uważam, że przyszedł czas na istotne reformy rynku pracy. Polska potrzebuje gruntownej reformy systemu wsparcia bezrobotnych, tak aby praca, a nie zasiłek, aktywizacja, a nie rejestracja stały się podstawowym celem działania służb zatrudnienia i osób bezrobotnych. Warto przy tym rozważyć silniejsze włączenie partnerów społecznych, przedstawicieli pracodawców i pracowników w zarządzanie programami rynku pracy. Potrzebne jest również poszukiwanie w drodze dialogu społecznego bardziej elastycznych rozwiązań w kodeksie pracy, które pozwoliłyby przedsiębiorcom na dostosowywanie się do bieżącej koniunktury lub dekoniunktury bez redukcji zatrudnienia albo z mniejszym jej ryzykiem. Niepokojące jest dość powszechne w Polsce zjawisko utrwalania się segmentu pracy mniej pewnej – chciałem podkreślić słowo „utrwalania się”, bo samo zjawisko nie jest zagrożeniem, ale jest nim jego utrwalanie się, czyli stawanie się normą. Wyraża się ono powszechnym stosowaniem umów czasowych i umów na zlecenie. Przezwyciężyć tę tendencję może zbliżanie warunków pracy wynikających z różnych form zatrudnienia. Celem powinno być usuwanie zbędnych obciążeń pracodawców przy zachowaniu rozsądnego poziomu bezpieczeństwa pracowników. Nie możemy przy tym zapominać o potrzebie zachowania równowagi pomiędzy życiem zawodowym a obowiązkami rodzinnymi – w tym środowisku, w którym przecież wiele istotnych spraw, także dla gospodarki polskiej, dla rynku pracy się dzieje i dziać będzie. Odnowa demograficzna – wzrost liczby dzieci i ludzi młodych – potrzebna jest Polsce zarówno z powodów ekonomicznych, jak i społecznych. Warto zwrócić uwagę, że do lamusa odchodzą wszystkie teorie, które mówiły, że droga do dobrobytu wiedzie przez ograniczanie urodzeń. To nie znalazło żadnego potwierdzenia w realiach polityki gospodarczej w krajach, które się rozwijają, nie tylko w Europie. To poważne, oczywiście długofalowe zadanie, które stoi przed nami. Warto pamiętać, że nie jest to tylko sprawa rządu, ale również jest to zadanie dla pracodawców, organizacji społecznych, związków zawodowych, dla społeczności lokalnych oraz dla samych obywateli.

 
 

Po czwarte – musimy utrzymać w Polsce chłonny rynek wewnętrzny. On był naszą szansą w okresie bronienia się przed kryzysem już istniejącym w Europie. Jesteśmy dużym krajem, dzięki temu mamy też duży, chłonny rynek wewnętrzny. Jest on dla nas buforem bezpieczeństwa i stabilizatorem w sytuacji zjawisk kryzysowych za granicą. Jego rozwój zawdzięczamy pracowitości i sile Polaków, a w szczególności przedsiębiorców. Podejmują oni ryzyko w celu realizacji swoich marzeń i swoich ambicji, ale wnoszą istotny wkład w nasz wspólny rozwój. Mają także swój ogromny udział w kształtowaniu optymizmu Polaków, optymizmu konsumpcyjnego, optymizmu w działaniach gospodarczych. Mają swój wielki udział w tym, że Polacy patrzą w przyszłość i na swoje własne siły w dalszym ciągu z dużo większym optymizmem niż w wielu, wielu innych o wiele zamożniejszych krajach Europy. Ale wiara i optymizm mogą po prostu nie wystarczyć dla wspierania konsumpcji w gospodarstwach domowych oraz inwestycji w przedsiębiorstwach. Wzrost zatrudnienia jest ważnym warunkiem ożywienia rynku wewnętrznego. Istotnym filarem rynku wewnętrznego są małe i średnie przedsiębiorstwa. Te, które dają pracę ponad połowie wszystkich aktywnych zawodowo Polaków. Podpisałem już dwie ustawy deregulacyjne o warunkach prowadzenia działalności gospodarczej, ukierunkowane między innymi na wspieranie tego sektora. Liczę, że będą następne. Musimy nadal tworzyć coraz lepsze warunki dla aktywności gospodarczej, dla inwestowania i zatrudnienia w małych i średnich przedsiębiorstwach. Konieczne są reformy zwiększające przejrzystość systemu podatkowego oraz swobodę gospodarowania poprzez usprawnienie systemu prawa i sądownictwa gospodarczego. To wszyscy odczuwają jako daleko idącą dolegliwość.

 

Po piąte – otwierajmy Polskę na nowe bieguny wzrostu gospodarczego. Eksport jest ważny dla wzrostu gospodarczego Polski. W ostatnich latach postępowała jednak znacząca koncentracja w geograficznej orientacji polskiego eksportu. W olbrzymiej większości jest on teraz skierowany, co jest wielkim osiągnięciem tych 20 lat, na rynki Unii Europejskiej. Tymczasem taki profil wymiany handlowej dzisiaj ujawnia pewne zagrożenia. Dlatego trzeba dostosować nasze wektory zainteresowania do pojawiających się wahań koniunktury w Europie czy u naszych sąsiadów. Potrzebna jest nam geograficzna dywersyfikacja naszych handlowych i biznesowych zaangażowań. Na jej realne możliwości wskazały doświadczenia polskie, w tym także doświadczenia moich wizyt zagranicznych, szczególnie wizyty w Chinach. To jest wielka szansa dla polskiego sektora małych i średnich przedsiębiorstw. W związku z tym zamierzam kontynuować akcję wspierania każdej wizyty oficjalnej – o ile to będzie możliwe – poprzez organizowanie równolegle spotkań biznesu, ludzi świata gospodarki, ludzi problemów gospodarczych, tak aby promować polską gospodarkę, ale i ułatwiać nawiązywanie kontaktów gospodarczych, biznesowych na różnych kierunkach. Na tych rynkach nowych konieczne będzie jednak – przy całym potwierdzeniu tego, że ważne jest tworzenie szans małym i średnim przedsiębiorstwom – tworzenie przez polskie firmy większych struktur, tak aby stały się one partnerami dla dużych podmiotów, które na ogół funkcjonują u naszych potencjalnych partnerów na tych nowych biegunach wzrostu gospodarczego. Konieczna jest na tym polu jeszcze większa aktywność regionalnych czy branżowych izb gospodarczych, organizacji rzemieślniczych i klastrów.

 

Szanowni Państwo!

 

Unia Europejska to 27 krajów, a z Chorwacją to 28 krajów o różnych stylach gospodarowania. Traktat z Lizbony podkreślił tę różnorodność. Jednak pogłębienie integracji także w obszarze gospodarczym jest – co wszyscy czujemy – warunkiem pokonania kryzysu w skali całej Unii Europejskiej. Ale pokonanie kryzysu w Unii Europejskiej będzie możliwe, a przynajmniej bardziej prawdopodobne, jeśli będziemy potrafili w wymiarze każdego kraju Unii Europejskiej w zgodzie z własnymi doświadczeniami, z własnymi wyzwaniami, szukać rozwiązań, które by pozwoliły nasze gospodarki uczynić bardziej konkurencyjnymi i bardziej atrakcyjnymi.

 
Proszę Państwa!
 

Debatując o nowych wizjach na trudne czasy, musimy pamiętać jednak, że wizja to słowo pozostające w zasadzie tylko i wyłącznie w sferze wyobraźni. A my dzisiaj potrzebujemy konkretnych rozwiązań i zdecydowanych, odważnych działań. Wizje są rzeczą ważną, ale pozostawanie tylko i wyłącznie w sferze idei, bez próby skonkretyzowania proponowanych rozwiązań, trzyma nas wszystkich w pobliżu wizji Europy szczęśliwej, bogatej i rozwijającej się. A chcielibyśmy, żeby to były fakty. Dziękuję serdecznie.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.