przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 30 czerwca 2015

Wystąpienie Prezydenta RP podczas uroczystosci wreczenia doktoratu honoris causa Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie

 

Magnificencjo, Panie Rektorze,
Drogi Senacie,
Szanowny Panie Prezydencie, Panie Premierze,
Szanowni Państwo Ministrowie,
Wszyscy Drodzy Państwo – wszyscy, co do których jestem pewien, że leży im na sercu dobro relacji polsko-litewskich!
 

Jestem dzisiaj szczerze i naprawdę głęboko wzruszony i zaszczycony. Jestem zaszczycony i wzruszony, odbierając to szczególne wyróżnienie, jakim jest doktorat honoris causa Uniwersytetu w Kownie. Moje wzruszenie dodatkowo potęguje fakt, że na Litwę nie potrafię patrzeć tylko i wyłącznie oczami prezydenta sąsiedniego kraju, że na Litwę zawsze patrzyłem i zawsze myślałem o Litwie jako człowiek, który czuje, iż tu są także jego korzenie. Zawsze jako prezydent – nie zawsze się to podobało – mówiłem o tym, że licząca się część mojego polskiego serca pozostała tu, na Litwie, bo stąd pochodzi moja rodzina, tu przetrwała, przeżyła i pracowała dla dobra kraju przez przeszło 300 lat. Zobacz także: „25 lat wolności to dla Polski i Litwy niezwykle udany czas”

 

Zaszczyt, którego doświadczyłem, jest tym większy, że więzy krwi łączą mnie – ale nie tylko więzy krwi, także, jak sądzę, pewnego sposobu myślenia o relacjach polsko-litewskich – i z Michałem Romerem, i z całą rodziną Romerów, niezwykłą rodziną, która w swojej historii odzwierciedla całą historię tego regionu, także niełatwe, ale przecież często niezwykle piękne relacje polsko-litewskie. Michał Romer był nie tylko wybitnym profesorem prawa. Był także wieloletnim rektorem kowieńskiej Alma Mater. Michał Romer, brat mojej prababki, wuj Michał, pracował – jak i cała rodzina Romerów przez setki lat  – dla dobra tego kraju. Profesor Michał Romer po powstaniu państwa litewskiego i po powstaniu państwa polskiego, niepodległych państw, suwerennych, realizujących aspiracje narodowe, od roku 1918 musiał dokonywać wyborów – tak jak wszyscy Polacy tutaj na Litwie, tak jak wszyscy Litwini, tak jak oba nasze narody, i Litwini, i Polacy. Michał Romer wybrał świadomie tożsamość litewską i Litwie służył bardzo wiernie. Jako wybitny prawnik zasiadał w Sądzie Najwyższym Litwy i miał swój istotny udział w wygraniu przez Litwę procesu przed Stałym Trybunałem Sprawiedliwości Międzynarodowej w kwestii praw Litwy do okręgu Kłajpedy. Ale warto wiedzieć, że jego kuzyn, Tadeusz Romer, był w tym samym czasie ambasadorem polskim, a potem polskim ministrem spraw zagranicznych. Ja noszę imię Bronisław również po Romerze – po Bronisławie Romerze, który zginął za Polskę w 1918 roku z rąk bolszewików jako żołnierz polski, jako rotmistrz od generała Dowbór-Muśnickiego.

 

Jest w historii tej rodziny, jest w historii tych imion Romerów zaklęta cała historia naszych wzajemnych relacji. Aby zrozumieć fenomen Michała Romera, trzeba przypominać – i chyba warto zacytować to również dzisiaj – cytat z wybitnego czeskiego pisarza, Milana Kundery, który określił kiedyś Europę Środkową jako skondensowaną wersję Europy i jej zróżnicowanego bogactwa, miniaturowy model Europy narodów. Tej Europy, w której dzisiaj żyjemy, tej Europy, którą dzisiaj chwalimy, tej Europy, którą dzisiaj wspólnie budujemy – integrującej się Europy. Dlatego pisał Kundera wtedy: Nasze narody nigdy nie zaakceptują zasady minimum różnorodności na maksimum przestrzeni. Tezę tę szczególnie można odnieść do Litwy i do Polski, do Polaków i do Litwinów, do tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która przecież przez wieki tworzyła dom dla ludzie wielu wyznań, wielu kultur, wielu języków. To również był dom mojej rodziny, rodziny Komorowskich.

 

W gronie doktorów honoris causa Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie znajdują się wybitne postaci, w tym zasłużone dla trudnego, jakże ważnego dzieła budowy przyjaźni polsko-litewskiej. Przywołanie przynajmniej dwóch z nich, Czesława Miłosza i Tomasa Venclovy, wydaje mi się w tym momencie szczególnie istotne, szczególnie uzasadnione. To właśnie oni rozpoczęli ponad 30 lat temu na łamach paryskiej „Kultury” polsko-litewski dialog, przepełniony szacunkiem dla argumentów drugiej strony. Dialog, który poprzez szczerą dyskusję o przeszłości, ale z myślą o przyszłości, oraz nieunikanie trudnych i drażliwych tematów miał doprowadzić do wzajemnego zrozumienia, zburzenia zakorzenionych stereotypów, tak by wytyczyć narodom polskiemu i litewskiemu drogę do koniecznego porozumienia i koniecznego, z wyroków historii i z wyroków geografii, współdziałania.

 

Słusznie więc pamiętamy o historii, słusznie pamiętamy o wspaniałym zwycięstwie pod Żalgirisem, pod Grunwaldem, słusznie rozważamy skutki współtworzenia przez nasze narody wspólnej Rzeczypospolitej, wielokulturowej, wielonarodowościowej, która pod wieloma względami, w tym pod względem tolerancji, świeciła przykładem dla innych państw w ówczesnej Europie. Słusznie z dumą mówimy światu, a także sami sobie, że owocem tej Rzeczypospolitej wielonarodowościowej była pierwsza w Europie ustawa zasadnicza. Nowoczesna, pierwsza na kontynencie, druga po amerykańskiej Konstytucja 3 maja 1791 roku. Wszyscy wiemy, my, Polacy i Litwini, wiemy najlepiej, że nie uratowała ona naszej niepodległości, ale że pamięć o tym wielkim dziele przez kolejne pokolenia pomagała nam podtrzymać i polskie, i litewskie dążenia do niepodległości i nowoczesności, do stworzenia sprawiedliwego, lepszego bytu społeczeństwa i państwa.

 

Jednak dzisiaj, pamiętając o historii, musimy przeżywać w jak największym stopniu pozytywne doświadczenia z czasów nieodległych, z czasów, które pamiętamy my sami, a nie tylko naród. Dlatego pamiętajmy, że podczas oblężenia budynku litewskiego parlamentu w styczniu 1991 roku była tam grupa polskich działaczy i polityków, wśród nich także Adam Michnik, kolejny doktor honoris causa tej szacownej uczelni. Przebywała w oblężonym gmachu w imię solidarności Polski z walczącą o niepodległość i demokrację Litwą. Pamiętajmy, że to niepodległe, budujące swój suwerenny byt po przełomie ustrojowym roku ’89 państwo polskie potępiło jednoznacznie użycie siły i poparło niepodległość Litwy po wydarzeniach pod litewską wieżą telewizyjną. To wtedy w Warszawie przez kilka dni przed ambasadą Związku Radzieckiego trwały manifestacje poparcia i autentycznej, głębokiej sympatii, przyjaźni z walczącym narodem litewskim, a rząd polski odwołał z Moskwy swojego ambasadora i doprowadził do udziału delegacji litewskiej w ramach delegacji polskiej na spotkaniu Komitetu Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Przełom lat 80. i 90. to również nawiązanie kontaktów bliskiej mi – czuję się zawsze częścią tego wielkiego ruchu – Solidarności z litewskim Sąjūdisem. To pierwsze, niełatwe rozmowy o problemach we wzajemnych relacjach, ale też wzajemne wsparcie dla osiągnięcia wspólnych lub komplementarnych celów.

 
Szanowni Państwo!
 

Ostatnie ćwierćwiecze, ćwierćwiecze naszej wolności, polskiej wolności i litewskiej wolności, było dla naszych państw i dla naszych narodów niezwykle udane. Jestem pewien, że za ileś czasu, za parę pokoleń pamięć o dokonaniach tego okresu będzie uznawana za złoty wiek w historii Polski i w historii Litwy. W marcu Litwa obchodziła 25. rocznicę deklaracji niepodległości. Jednocząc się wtedy, przed 25 laty, w pragnieniu wolności, Litwini i Polacy, i inne narody Europy Środkowej zdecydowały, że naszą odpowiedzią na opresyjny ustrój, niewydolne państwo i niewydolną gospodarkę niedoboru będzie pójście drogą ku Zachodowi, będzie nasz udział w integracji świata zachodniego, że odpowiedzią będzie więcej wolności, więcej odpowiedzialności za indywidualne decyzje i więcej współpracy między krajami i społeczeństwami naszego regionu. I dzięki konsekwentnym wysiłkom Polska i Litwa są sojusznikami w NATO i są partnerami w Unii Europejskiej. Co więcej, Polska i Litwa wyjątkowo dobrze wykorzystały swoje unijne szanse. Od wejścia do Unii produkt krajowy brutto naszych państw zwiększył się o ponad połowę. Ponad trzykrotnie wzrosły też obroty handlowe między naszymi krajami, a tempo wzrostu gospodarczego Litwy i Polski należy do najwyższych w Europie, waha się, ale w skali całego dwudziestoparolecia to jest ewidentny sukces. Ze szczególnym uznaniem my, Polacy, patrzymy na sukces ambitnych reform, które pozwoliły Polsce uniknąć, a Litwie wyjść z recesji spowodowanej światowym kryzysem, kryzysem roku 2008. Reform, które uwieńczone zostały niedawnym przystąpieniem Litwy do strefy euro. Patrzymy na to – może nie wszyscy, ale wielu z nas – z prawdziwym podziwem i uznaniem.

 

Proszę Państwa, oba nasze narody odzyskały niepodległość. Oba nasze narody zbudowały demokrację i wolny rynek. Oba nasze narody odniosły wiele sukcesów na drodze poprzez wolność przez te 25 lat wolności. Słusznie jesteśmy dumni z osiągnięcia strategicznych celów, jakimi jest członkostwo w NATO i w Unii Europejskiej, jakim jest także nasz wkład w integrację świata zachodniego. Ale my w Polsce, my, ludzie pokolenia Solidarności, do długiej listy zrealizowanych marzeń i celów, do długiej listy osiągniętych sukcesów zawsze dodajemy też naszą dumę z przekroczenia, w imię przyszłości, tego, co nas dzieliło w relacjach z sąsiadami w historii, w przeszłości. Z dumą mówimy o pojednaniu z sąsiadem niemieckim, z dumą mówimy o współpracy i o przyjaźni budowanej z Ukraińcami, z dumą podkreślamy nasze osiągnięcia w budowaniu dobrych relacji z sąsiadami, z którymi nie było nigdy trudnej historii – mam na myśli Słowaków, mam na myśli Czechy. Trzeba więc i to minione 25-lecie wolności Polaków i Litwinów ocenić także z tego punktu widzenia, czy udało się zrealizować nasze marzenia o odbudowie współpracy i przyjaźni polsko-litewskiej w pełni, czy udało się zrealizować nie tylko marzenia, ale i cele istotne z punktu widzenia przyszłości ponad przeszłością.

 

Wiemy, że stosunki polsko-litewskie były naznaczone i dobrymi, i złymi emocjami. Dzisiaj musimy wspólnie dokonywać wysiłków, aby te emocje, bez których trudno jest żyć… to tak jak z mydłem: mydło może być bardzo praktyczne, ale nigdy nie będzie ani piękne, ani nigdy nie będzie wywoływało emocji. Mydła w polityce i w relacjach między państwami jest pełno. Między nami są autentyczne, żywe emocje, one również stanowią wartość. I dlatego dzisiaj musimy dokonywać stale wspólnego wysiłku, aby te emocje, nie zawsze łatwe, ale zakorzenione w historii, nie zostały zastąpione tylko i wyłącznie poprawnością polityczną, tylko i wyłącznie obojętnością, zdominowaną przez czysty pragmatyzm polityczny i gospodarczy. To za mało na trudne czasy. Pragmatyzm, praktyczność, obojętność – wystarczą w relacjach w ramach czasów łatwych, a my wiemy, i Polacy, i Litwini, że w tym miejscu Europy nikt nie ma prawa czuć się na stałe bezpieczny. W trudnych czasach potrzebne są dobre emocje. Dlatego chciałbym, abyśmy mogli na siebie nawzajem liczyć – także i Państwo na mnie, jako doktora honoris causa Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie – abyśmy mogli nawzajem na siebie liczyć, współpracując w ramach zjednoczonej Europy, tak aby i relacje bezpośrednie polsko-litewskie zyskiwały na pozytywnych emocjach.

 

Mniejszość polska na Litwie i litewska w Polsce mogą, w moim przekonaniu, odegrać niebagatelną rolę jako naturalny pomost pomiędzy naszymi narodami. Ja jestem tego przykładem. Romerowie wybierali różnie, różnie wybierali także Komorowscy w roku 1918, a to, że jestem prezydentem Polski, wolnej Polski, było poprzedzone także trudnymi wyborami. Ale chcę Państwu powiedzieć na koniec mojego wystąpienia, że głęboko w to wierzę, że dzisiaj powrót do korzeni, tych dobrych korzeni, jest czymś naturalnym na świecie, jest czymś potrzebnym także w stosunkach polsko-litewskich. Że tu jest tajemnica większego albo mniejszego zrozumienia potrzeby współdziałania i potrzeby budowania przyjaźni – w poczuciu, że te korzenie mamy z sobą splecione przez całe stulecia, w wymiarze indywidualnym, w wymiarze rodzinnym, w wymiarze także ogólnonarodowym. Chciałbym w związku z tym zostawić tutaj na pamiątkę ślad mojej tradycji rodzinnej, tych właśnie splątanych ze sobą w sposób, w moim przekonaniu, piękny, korzeni polsko-litewskich. Jako świętość w mojej rodzinie przechowywano puchar z XVIII wieku, gdzie są herby obok siebie, herby Litwy i Polski. Chciałbym przekazać kopię tego pucharu Uniwersytetowi, wskazując jednocześnie na coś, co wydaje się być interesujące dla Litwinów. W Polsce, gdy Litwin jest na Wawelu, gdy jest na Zamku Królewskim w Warszawie, wszędzie widzi herby zmieszane, Orła i Pogoń obok siebie, ale najczęściej pod królewską koroną. Tu, na tym XVIII-wiecznym pucharze, jest inaczej. Jest godło Wielkiego Księstwa, pod czapką wielkiego księcia jest i Orzeł, i Pogoń – obok siebie. Serdecznie dziękuję. Proszę przyjąć ten dar. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.