Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 15 grudnia 2010

Wywiad prezydenta dla Polsat News

Chciałem Pana zapytać o to, jak być prezydentem wszystkich Polaków, również prezydentem PIS-u. Bo to musi gdzieś tam boleć i przeszkadzać, że lider największej partii opozycji w jakimś sensie nie szanuje urzędu prezydenta – nie pojawia się na oficjalnych spotkaniach. Czy ma Pan z tym problem, czy wie Pan, jak to rozwiązać?

 

Nie, nie mam z tym większego problemu. Ale oczywiście żałuję takiej sytuacji. Uważam, że to jest jakiś przejaw niekonsekwencji w stosunku do tego, co się samemu głosiło przed wyborami i w czasie wyborów, i w stosunku do praktyki politycznej. Ale politycy są ludźmi dorosłymi – ich już się nie wychowa. Może się zmienić pokolenie, można także tworzyć dobre wzorce. Ja staram się tworzyć dobre wzorce, nie odmawiając nikomu współpracy, nie eliminując nikogo z możliwości pracy dla Polski – ani pana Jarosława Kaczyńskiego, ani pana generała Jaruzelskiego. Uważam, że trzeba szukać choćby minimum, najmniejszego obszaru, gdzie można myśleć wspólnie i pracować wspólnie dla Polski – z każdym.

 

Chciałem Pana jeszcze spytać o stosunek do osoby i prezydentury świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. W kręgu jego sympatyków podaje się takie zdanie kontrowersyjne, że rodzi się mit tragicznie zmarłego prezydenta. Chciałem Pana spytać, czy jest w jego prezydenturze coś takiego, co dla Pana byłoby wartością i co warte byłoby kontynuacji?

 

Nie należałem do osób chwalących Lecha Kaczyńskiego, ale też nie należałem do jego zaciekłych krytyków. Uważam, że nie można lekceważyć wyników badań opinii publicznej z czasów, kiedy Lech Kaczyński działał jako prezydent. One nie były najlepsze dla oceny tej prezydentury. Ale zawsze o człowieku warto zachować dobre wspomnienia i dobre myśli. Ja mam dużo dobrych wspomnień z kontaktu z Lechem Kaczyńskim, zarówno z czasów, kiedy byliśmy obaj ministrami w rządzie Jerzego Buzka, jak i z okresu wcześniejszego, ale także z okresu jego prezydentury. I to są dla mnie wspomnienia ważne. Uważam natomiast, że można zrobić wiele krzywdy dobrej pamięci o kimś, kto zginał, jeżeli się forsuje tworzenie mitu, jeśli „produkuje się” ten mit. I odnoszę wrażenie, że niektórzy politycy z ugrupowania brata tragicznie zmarłego prezydenta ten mit chcą produkować. To jest niedobry pomysł, bo sztuczność zawsze jest przeszkodą dla wiarygodności dobrej pamięci. A ja życzę każdemu, aby pozostawił po sobie także – a może przede wszystkim – dobrą pamięć. Ja w swoim sercu staram się zachować wszystkie dobre myśli, dobre wspomnienia związane z Lechem Kaczyńskim.

 

A czy jest w jego dorobku politycznym, w jego strategii czy taktyce coś takiego, co warte byłoby kontynuacji?

 

Niech Pan mnie nie naciąga na żadną krytykę ani na nieszczere pochwały. To nie ma sensu – właśnie w imię zachowania dobrej pamięci. Zawsze mówiłem o tym, że największym problemem poprzedniej prezydentury było to, że tak naprawdę był drugi pan Kaczyński, który sterował polityką prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I to był dramat i Lecha Kaczyńskiego, i Polski.

 

Zmieniamy kompletnie temat. Polityka zagraniczna, ostatnie wizyty Pańskie za granicą, prezydenci Niemiec i Rosji w Polsce. Zacznijmy od Stanów Zjednoczonych. Jak Pan realnie ocenia zainteresowanie administracji Baracka Obamy Polską jako partnerem w NATO?

 

Obawiam się, że wiele złego zrobili ci polscy politycy, którzy tworzyli iluzję jakichś szczególnych relacji, jakiegoś strategicznego sojuszu i strategicznego partnerstwa. Polska jest krajem o swoim istotnym potencjale, który odgrywa jakąś istotną rolę w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, tak jak i w ramach Unii Europejskiej. Ale szkodzi dobrym relacjom polsko-amerykańskim tworzenie mitu jakichś absolutnie nadzwyczajnych relacji i jakiegoś nadzwyczajnego potencjału polskiego. Nasz potencjał rośnie. Polski sukces gospodarczy, nasz sukces członkostwa w NATO, członkostwa w Unii Europejskiej i trwający wzrost gospodarczy, zbudowane dobre stosunki z sąsiadami, także budowane w tej chwili z Rosją – to jest nasz kapitał, to jest nasz potencjał, który powoduje, że coraz bardziej się liczymy w świecie. Polski sukces trzeba przekuć na silną pozycję w ramach NATO, w ramach Unii Europejskiej, także na dobrą pozycję w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Ale nie róbmy sobie sami krzywdy, udając, że jesteśmy prawie równosilni jak Stany Zjednoczone, bo to po prostu nieprawda. I potem to jest źródłem polskiego rozgoryczenia, polskiej frustracji, ze stratą dla czegoś, co stanowi wartość – bo ja za wartość uważam dobry poziom polskiego proamerykanizmu.

 
POPRZEDNIA 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, NASTĘPNA
Poleć znajomemu