przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Prezydent RP w wywiadzie dla Polsatu

Słyszę Kościół, przepraszam że takie skojarzenia i szybkie zmiany tematów, ale to kwestia czasu. Czy popiera Pan Prezydent projekt Jarosława Gowina w sprawie in vitro?

 

Mam ten komfort, że po prostu poczekam na to, co wyjdzie z polskiego parlamentu i dotrze na biurko prezydenta jako projekt, w którym już nie warto, że tak powiem, dzielić włosa na czworo, tylko trzeba się zmierzyć z prostym problemem, czy jest to projekt, który szanuję w stopniu maksymalnie możliwym wrażliwości różne, które w tej kwestii będą. Ja patrzę na problem in vitro w ten sposób: dzisiaj jest wolnoamerykanka, dzisiaj nie ma żadnych ograniczeń w stosowaniu metody in vitro, więc z punktu widzenia wrażliwości katolickiej czy Kościoła, to jakiekolwiek narzucenie ograniczeń to powinno być traktowane jako pójście od gorszej sytuacji do lepszej. A przecież o to chodzi, żeby iść w kierunku dobra, a nie zła.

 

Ale Panie Prezydencie, któryś jest panu bliższy? Projekt Jarosława Gowina, czy projekt pani Kidawy-Błońskiej?

 

Nie, nie będę, wie Pani, ja już nie jestem członkiem partii politycznej, więc ja nie muszę się zmagać z tego rodzaju dylematami. Życzę aby, aby parlament polski, bo przecież to stosunek do kwestii in vitro dzieli różne środowiska, wie pani. No jak gdzieś, jak słyszę niektórzy mieli pomysły karania więzieniem, prawda, czy innymi karami za stosowanie metody in vitro, więc widać, że jest ogromne rozstrzelenie poglądów i postaw we wszystkich środowiskach politycznych. W związku z czym jest według mnie paradoksalnie możliwy stosunkowo szeroki obszar kompromisu politycznego.

 

Panie Prezydencie…
 
Nie, nie światopoglądowego.
 

Ale, ale zgodzi się pan na mrożenie zarodków?

 

Pytanie jest, jak to można zrobić, aby metoda była skuteczna i aby była, że tak powiem, uwzględniająca także i wrażliwość katolicką w stopniu większym, niż to ma miejsce dzisiaj, gdzie można wszystko.

 

Czyli mrożenie tak czy nie?
 

Zobaczymy, jak przyjdzie projekt, będziemy się zastanawiali. Życzę wszystkim siłom politycznym, aby znalazły rozsądne wyjście, nie dążąc do skrajności, czyli także odrzucając pomysły na karanie więzieniem.

 

No tak, ale to są światopoglądowe sprawy i trudno jest znaleźć ten złoty środek, bo jeśli chodzi o światopogląd, to trudno go nagiąć do pewnych spraw.

 

Nie ma kompromisów w kwestiach światopoglądowych.

 

Nie ma kompromisów, tak.
 

Ale polityka może w stopniu może szukać rozwiązań kompromisowych w stopniu maksymalnie dużym szanujących różnice światopoglądowe. Tak było przy ustawie antyaborcyjnej i uważam, że ona jest przykładem kompromisu politycznego. Bez żadnego próby nakazania komukolwiek, żeby miał, żeby nagiął swoje sumienie i stosował tą metodę, stosował się wbrew własnemu sumieniu do rozwiązań, jeśli to jego samego dotyczy.

 

Panie Prezydencie, słychać zewsząd nawoływania do Pana większej aktywności i większej aktywności od rządu. To jeśli chodzi o aktywność, to pytanie, czy pan zaprosi liderów partii politycznych, żeby być patronem takiego, takiej kultury politycznej w Polsce. Po buczeniach na na Cmentarzu Powązkowskim.

 

Uważam, że każdy musi robić, można wiele zrobić własnym po prostu przykładem. Staram się nikogo nie obrażać, nikogo nie zrażać, staram się akceptować fakt, że wszyscy mają prawo do odmiennego, trochę innego kochania Polski i innej wrażliwości. Będę oczywiście próbował i ratować ten element wspólnotowości w przeżywaniu świąt narodowych i to będę robił bardzo konsekwentnie tak jak do tej pory. Natomiast jeśli Pani mówi o większej niezależności, to ja tak myślę, często tego rodzaju opinie słyszę, ale coś mi się wydaję, że one płyną z tych kręgów, z tych środowisk, które kiedyś własnych, że tak powiem w cudzysłowie, własnych prezydentów traktowały jako użyteczne narzędzie własnej polityki. No niech Pani zrobi łaskawie, jeśli można zasugerować taką, proste badanie. Który z prezydentów, gdy rząd był z jego własnej formacji w najwyższym stopniu stosował, w wyższym albo mniejszym prawo weta i kierowania wniosków do Trybunału Konstytucyjnego?

 

To ja odpowiem panu Prezydentowi: to Pan.
 
To ja to sprawdziłem.
 
Ja też to sprawdziłam - Pan.
 

 No więc właśnie. I to jest miara niezależności.

 

Pan, ale to ciągle jest bardzo mało…
 
Mówię pani…
 
…bo czterysta prawie ustaw, dwa, dwa weta.
 

Ale chwila, no mój poprzednik jedno weto w okresie, kiedy rządził PiS, jedno weto, zero wniosków do Trybunału Konstytucyjnego. Ja dwa weta i cztery wnioski do Trybunału Konstytucyjnego, co jest według mnie miara mojego obiektywizmu w ocenie bliskiego mi Rządu. I powiem więcej, największą mam satysfakcję z tego, że wszystkie do tej pory i weta, i wnioski do Trybunału wygrałem. Co znaczy, że nie kieruję się niechęcią, tylko oceną, co jest, a co nie jest konstytucyjne, co jest dobre, co nie. I tak postaram się postępować w dalszym ciągu bez względu na to, kto sprawuję władzę. Bo to nie jest sztuka pokazywać niezależność wtedy, jeżeli ma się rząd innej formacji, sztuka jest pokazywać niezależność, która nie szkodzi Polsce, nie niszczy tego, co jest wartością najwyższą, a więc pewnej stabilności polityki polskiej i niekonfliktowości, i braku konfliktów na szczytach władzy państwa polskiego z jednoczesnym twardą oceną tego, co jest, a co nie jest konstytucyjne, albo co szkodzi Polsce, albo co nie.

 

Dziękuję bardzo.
 
I tak będzie. Dziękuję bardzo.
 

Prezydent Bronisław Komorowski. Dziękuję Panu, dziękuję Państwu.

 

Dziękuję bardzo.
 
I do zobaczenia. Życzę miłego wieczoru.
 

 

POPRZEDNIA 1, 2, 3, 4,
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.